onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Carl Froch (28-2, 20 KO) po porażce w finale turnieju Super Six z Andre Wardem (25-0, 13 KO) docenia klasę swojego przeciwnika, ale jednocześnie zauważa, że boks Amerykanina jest mało efektowny.

Zdaniem Brytyjczyka mało liczba fanów Warda jest właśnie efektem tego, że jego walki są nudne.

- Mało kto będzie chciał walczyć z Wardem, bo jest po prostu bardzo dobry technicznie w tym co robi. Ward jest albo zbyt daleko i nie możesz go sięgnąć, lub jest zbyt blisko i uniemożliwia zadania czystego ciosu. Potrafi całkowicie zneutralizować ataki rywala i trzeba to docenić - mówi Froch. - Z drugiej strony jego walki są przez to mało ekscytujące i z tego co wiem amerykańscy kibice nie są z tego zadowoleni. Rozumiem też dlaczego Ward nie ma zbyt wielu fanów. Jego boks jest po prostu nudny. Jednocześnie jest jednak bardzo efektywny i był także efektywny w walce przeciwko mnie.

Ward Froch

Choć w sobotni wieczór na ringu w Atlantic City Andre Ward nie pozostawił żadnych wątpliwości, kto był najlepszym zawodnikiem turnieju "Super Six", gładko rozprawiając się w finale zawodów z Carlem Frochem, dwóch sędziów punktowych walki uznało, że Amerykanin był lepszy od Brytyjczyka tylko o dwa punkty. Co ciekawe, jak wynika z kart punktowych opublikowanych przez fightnews.com, jeden z arbitrów - John Stewart - po dziesięciu rundach oceniał pojedynek jako remisowy...

Wczoraj niezwyciężony na zawodowych ringach Andre Ward (25-0, 13 KO) pokonał w finale turnieju Super Six, Carla Frocha, unifikując przy okazji mistrzowskie pasy federacji WBA (super czempion) oraz WBC w dywizji super średniej.

Zmaganiom obu bokserów przyglądał się z boku legendarny Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO), który po walce postanowił pogratulować swojemu rodakowi znakomitego występu. Zarówno popularny "Kat" jak i Ward, w krótkiej rozmowie, której świadkiem był dziennikarz portalu Boxingscene.com, obiecali sobie nawzajem, że nigdy nie wyjdą naprzeciw siebie do ringu.

 - Nie będziemy razem walczyć. Mam dla Ciebie dużo szacunku, za to co robisz - stwierdził Hopkins. - Nigdy się nie spotkamy w ringu. A gdybyś zmienił zdanie, to wyprowadzam się z kraju - odparł Ward.

Za nami finałowy epizod chyba najciekawszej bokserskiej inicjatywy ostatnich lat – zorganizowanego przez amerykańską stację Showtime turnieju zawodników kategorii super średniej – Super Six. Impreza, która wystartowała w październiku 2009 roku, z biegiem miesięcy powoli wytracała grono swoich zwolenników. Faktycznie, stopniowe wycofywanie się zawodników turnieju czy też zbyt długi czas oczekiwania na wyłonienie zwycięzcy, mogły nieco zabić początkowy entuzjazm.

Pomimo tych wszystkich słusznych skądinąd zastrzeżeń, dziś, kiedy wybrzmiał już ostatni gong oznajmiający koniec tych zawodów, odczuwam satysfakcję. Ten turniej był mimo wszystko powiewem świeżego powietrza, który wdarł się do nieco zatęchłego pomieszczenia.

Weryfikacja 

Chyba największym atutem Super Six była możliwość obejrzenia kilku pojedynków czołowych pięściarzy dywizji do 168 funtów, które w dużym stopniu udzieliły nad odpowiedzi odnośnie ich faktycznych możliwości. Niby to oczywiste, ale dobrze wiemy jak trudno dziś w boksie zawodowym doprowadzić do pojedynków na samym topie danej kategorii wagowej. Najbrutalniej turniejową weryfikację przeszedł Arthur Abraham. Mający ormiańskie korzenie pięściarz jest bez wątpienia największym przegranym tych zawodów. Choć rozpoczął swój start efektownym nokautem na mającym już najlepsze lata za sobą Taylorze, to później jego wszystkie niedostaki zostały perfidnie obnażone przez Dirrela, Frocha i Warda. Boks na najwyższym poziomie zderzył się z regionalnym bohaterem i pokazał mu miejsce w szeregu.

Ward FrochPonad dwukrotna przewaga w celności i liczbie wyprowadzonych lewych prostych okazała się jednym z najważniejszych kluczy do zwycięstwa Andre Warda (24-0, 13 KO) nad Carlem Frochem (28-2, 20 KO) we wczorajszym finale turnieju "Super Six".

Amerykanin w ciągu dwunastu rund pojedynku rozegranego w Atlantic City trafił Brytyjczyka swoim lewym prostym 107 razy przy skuteczności 42%. Takich samych celnych uderzeń Froch zadał zaledwie 47 (skuteczność 19%).

Ciosy łącznie (trafione/wyprowadzone/skuteczność):
Ward: 243/573/42%
Froch 156/683/23%

Ciosy proste przednią ręką (trafione/wyprowadzone/skuteczność):
Ward: 107/252/42%
Froch: 47/250/19%

Ciosy mocne:
Ward: 136/321/42%
Froch: 109/433/25%

Ward Froch

Choć przed finałem "Super Six" pomiędzy Andre Wardem (24-0, 13 KO) i Carlem Frochem (28-2, 20 KO) atmosfera była momentami bardzo napięta, po walce obaj pięściarze na chłodno i z szacunkiem dla rywala ocenili swoje występy.

- Ward był sprytny, niewygodny i nieuchwytny . Wykonał dobrą robotę, trzymając się z dala od zagrożenia z mojej strony. Ciężko było go upolować . W tej grze chodzi o to, by nie dać się trafić i to mu się udało - stwierdził pokonany po raz drugi w zawodowej karierze Froch. - To nie był mój dzień, nic mi nie wychodziło i była to zasługa Andre Warda. Jest elastyczny, śliski i cwany w zwarciu. Próbowałem bić kombinacjami, ale on dobrze ich unikał.

- O to właśnie mi chodziło. Chciałem walki na dystans i w półdystansie i dałem radę dzisiejszego wieczoru. Trafiałem go częściej i to zapewniło mi zwycięstwo - powiedział Ward, który wygraną przypłacił kontuzją. - Doznałem urazu lewej ręki jeszcze podczas przygotowań, ale nie mogłem o tym mówić. W szóstej rundzie trafiłem Frocha w czubek głowy i wtedy kontuzja się odnowiła. Byłem jednak w stanie dalej boksować - zdradził zwycięzca turnieju "Super Six", który podtrzymał swoje 15-letnie pasmo bez porażki na ringach amatorskich i zawodowych.

Ward FrochNa gali boksu w Atlantic City Amerykanin Andre Ward (25-0, 13 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Brytyjczyka Carla Frocha (28-1, 20 KO) w walce o mistrzowskie pasy federacji WBA i WBC wagi super średniej. Pojedynek był finałowym starciem trwającego od ponad dwóch lat wielkiego turnieju "Super Six".

Ward od pierwszego gongu był zdecydowanie szybszy, bardziej precyzyjny i skuteczniejszy od mającego polskie korzenie Anglika. Amerykanin systematycznie celnie punktował nacierającego rywala, który wyraźnie polował na pojedyncze mocne ciosy z prawej ręki, a momentami spychał Frocha do półdystansu, gdzie karcił go krótkimi ciosami sierpowymi.

Obraz walki przez większość rund nie ulegał zmianie. Froch z biegiem czasu stawał się coraz bardziej przewidywalny dla inteligentnie boksującego Warda, który tylko w starciach dziewiątym i dwunastym zainkasował kilka mocniejszych uderzeń. Amerykanin w momentach zagrożenia natychmiast klinczował, a sfrustrowany przebiegiem pojedynku Anglik nie był w stanie skutecznie ponawiać akcji. Ostatecznie po rozegraniu 12 rund sędziowie punktowali  115-113, 115-113, 118-110 dla Andre Warda.

Niepokonany na zawodowych ringach 27-letni  Ward w drodze po triumf w turnieju "Super Six" w pobitym polu pozostawiał kolejno: Mikkela Kesslera, Allana Greena, Arthura Abrahama i Carla Frocha.

Andre Ward Dan Rafael nie ma żadnych wątpliwości, kto wyjdzie zwycięsko z finałowego pojedynku turnieju "Super Six", w którym dzisiejszej nocy spotkają się Andre Ward (24-0, 13 KO) i Carl Froch (28-1, 20 KO). Ceniony ekspert ESP stawia zdecydowanie na swojego rodaka.

- Ward po raz ostatni przegrał w 1996 roku, kiedy miał 12 lat, teraz ma 27 i należy do elity boksu zawodowego - podkreśla Rafael. - Jest powód, dla którego odnosi on takie sukcesy. Ma talent techniczny, szybkość, doskonałą obronę i ringową inteligencję. Jest też wszechstronny i w razie potrzeby potrafi zmienić styl walki. Może boksować na dystans, ale nie ma też problemów z bójką w półdystansie. I niech was nie zmyli ten jego uśmieszek za milion dolarów, to niebezpieczny zawodnik!

- Jego siła nie jest jakaś wyjątkowa, ale potrafi mocno przyłożyć przeciwnikowi i mimo, że był liczony w starciu w journeymanem, często pokazywał dużą odporność na ciosy, będąc czysto trafiany. Naprawdę w jego boksie nie ma słabych punktów - komplementuje Warda felietonista ESPN. - Dlatego właśnie jest faworytem w konfrontacji w Frochem. 

- Ward to wszechstronny talent osiągający szczyt swojej formy. Będzie kontynuował swoje 15-letnie pasmo zwycięstw, pokonując Frocha i zgarniając puchar "Super Six" i dwa mistrzowskie pasy - podsumowuje Dan Rafael.

Ward FrochNie tylko w siłę swoich pięści, ale i w prawa rachunku prawdopodobieństwa wierzy głęboko Carl Froch (28-1, 20 KO) przed dzisiejszą walką z Andre Wardem (24-0, 13 KO) w finale turnieju "Super Six". Brytyjczyk jest przekonany, że fatalna passa porażek jego rodaków w wielkich pojedynkach , w tym Amira Khana, Davida Haye'a czy Matthew Macklina, musi w końcu zostać przerwana.

- Te statystyki, jeśli ktoś zna się na zakładach, przemawiają na moją korzyść! Należy nam się ta wygrana. Jeśli grasz w ruletkę i osiem razy wypada pole czarne, jest całkiem spora szansa, że w końcu wypadnie czerwone - twierdzi Froch, dodając w patriotycznym tonie: - Chcę przywrócić nasz kraj na bokserską mapę świata. Nie możemy być nacją przegranych.

Video. Carl Froch i Andre Ward twarzą w twarz na oficjalnym ważeniu >>

Bezpośrednia transmisja z gali w Atlantic City, na której dojdzie do starcia Froch - Ward dziś w nocy, od godz. 02.00, w Polsat Sport Extra.

Zarówno Andre Ward (24-0, 13 KO) jak i Carl Froch (28-1, 20 KO), czyli główni bohaterowie jutrzejszego finału organizowanego przez telewizję Showtime turnieju Super Six, podczas oficjalnej ceremonii ważenia zmieścili się w wymaganym limicie kategorii super średniej.

Uznawany za faworyta do zwycięstwa w całej imprezie Ward wniósł dziś na wagę 76,2 kg (168 funtów). Jego rywal okazał się być nieznacznie lżejszy notując wynik 75,98 kg (167,5 funta).

Stawką pojedynku obu bokserów - oprócz głównej nagrody za wygraną w turnieju - będą także mistrzowskie pasy federacji WBC i WBA (super czempion) w dywizji super średniej.

Super Six26 milionów dolarów kosztowały telewizję Showtime gaże pięściarzy w czasie całego turnieju „Super Six”, który w sobotę podczas gali w Atlantic City zakończy się pojedynkiem z udziałem Andre Warda (24-0, 13 KO) oraz Carla Frocha (28-1, 20 KO). Impreza rozpoczęła się we wrześniu 2009 roku, a wzięło w niej udział w sumie ośmiu pięściarzy.

Do tej pory w ramach „Super Six” stoczono dziesięć pojedynków. Andre Ward jest jedynym pięściarzem, który na przestrzeni turnieju nie poniósł ani jednej porażki. Najlepiej zarabiający pięściarz świata Floyd Maywather Jr za swój jedyny tegoroczny występ zainkasował około czterdziestu milionów dolarów.


Najnowsze komentarze