onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • miszigen
  • Maciek Słupsk
  • Lucas88
  • Kamel80
  • Waldek

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/szczecin-boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/600x200_szczecin_2017_noflash.png"></a>

Dominic Breazeale (17-1, 15 KO) potwierdził w rozmowie z portalem boxingscene.com, że 25 lutego na gali w Alabamie zmierzy się z Izuagbe Ugonohem (17-0, 14 KO). - Już nie mogę się doczekać, zabawmy się! - oświadczył Amerykanin, nie kryjąc, że nie wie zbyt wiele o niepokonanym rywalu z Polski. 

- Nigdy wcześniej o nim nie słyszałem, dowiedziałem się o nim dwa tygodnie temu. Ma rekord 17-0, 190 cm i waży 104 kilo. Wiele walk stoczył w Nowej Zelandii. Wiem też, że trenował razem z Josephem Parkerem, więc ma doświadczenie. Zobaczymy w ringu - powiedział "The Trouble", który krzyżując rękawice z "Izu", postara się powrócić na zwycięską ścieżkę po porażce z czempionem IBF Anthonym Joshuą.

- Fizycznie i mentalnie jest już wszystko dobrze. Odpocząłem trochę, dokonałem samooceny, wyciągnąłem naukę z przegranej. Porażka może nauczyć cię dużo więcej niż zwycięstwo, bo patrzy się na siebie bardziej krytycznie. Ja nauczyłem się bardzo dużo. Już nie mogę się doczekać walki! - dodał dwumetrowy Amerykanin.

Główną atrakcją lutowej gali w Alabamie będzie pojedynek o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO) i Andrzejem Wawrzykiem (33-1, 19 KO). 

Choć pojedynek Izuagbe Ugonoha (17-0, 14 KO) z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Dominikiem Breazealem (17-1, 15 KO) nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, to coraz więcej wskazuje na to, że do takiej walki dojdzie 25 lutego na gali Premier Boxing Champions w Birmingham. 

Do niedawna wydawało się, że lutowym rywalem Breazeale'a, będzie Artur Szpilka. Pięściarz z Wieliczki obawia się, że "Izu" może sobie nie poradzić z Amerykaninem, który tym występem powróci na ring po ubiegłorocznej porażce z Anthonym Joshuą.

- Nie chcę się wypowiadać źle na temat Izu, to mój kolega, dobrze się znamy. Moim zdaniem jest na taką walkę dla niego za wcześnie, ale nie mi o tym decydować, bo od tego jest jego sztab szkoleniowy - mówi popularny "Szpila" w rozmowie z blogiem "Bazylowi Mus".

- Na pewno jeśli Izu zaboksuje z takim zawodnikiem, będzie to duży przeskok w jego karierze, ponieważ tak naprawdę Rusiewicz był najlepszym zawodnikiem, z którym do tej pory boksował - ocenia Szpilka, który ostatni raz boksował w styczniu ubiegłego roku.

Potencjalna walka z Breazaelem byłaby dla Ugonoha pierwszym ringowym występem od czasu podpisania kontraktu z Alem Haymonem, który pomaga w prowadzeniu karier także m.in. Szpilce, Krzysztofowi Głowackiemu czy Maciejowi Sulęckiemu.

Co prawda nie jest to jeszcze oficjalny komunikat, ale portal Boxrec podaje, że 25 lutego na gali w Alabamie Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO) zmierzy się z Dominikiem Breazealem (17-1, 15 KO).

Breazeale wcześniej jako swojego przeciwnika "oficjalnie" anonsował Artura Szpilkę (20-2, 15 KO), który jednak prawdopodobnie nie wystąpi w ogóle na lutowej gali, której główną atrakcją będzie starcie o pas WBC kategorii ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO) i Andrzejem Wawrzykiem (33-1, 19 KO). 

Dla niepokonanego na zawodowych ringach Ugonoha pojedynek w Alabamie będzie pierwszym startem po podpisaniu kontraktu menadżerskiego z Alem Haymonem. Breazeale w swojej ostatniej walce przegrał przed czasem z mistrzem IBF Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO).

Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO), a nie jak wcześniej zapowiadano Artur Szpilka (20-2, 15 KO) ma zaboksować z Dominikiem Breazealem (17-1, 15 KO) na gali Premier Boxing Champions, która odbędzie się 25 lutego w Birmingham - poinformował na Twitterze Andrzej Kostyra, szef sportu w "Super Expressie" i komentator Polsat Sport.

O tym, że podczas lutowej gali swoje kolejne zawodowe walki stoczą Szpilka i Ugonoh wiadomo od kilku tygodni. Do tej pory wydawało się jednak, że to "Szpila" skrzyżuje rękawice z Breazealem, niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata IBF wagi ciężkiej.

Jak informuje "Super Express", do walki ze Szpilką przymierzani są teraz Gerald Washington i Amir Mansour, chociaż ten ostatni jeszcze niedawno anonsowany był jego rywal Travisa Kauffmana podczas tej samej gali.

Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie pojedynek Andrzeja Wawrzyka (33-1, 19 KO) z Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO) o pas mistrzowski federacji WBC.

Boksujący w wadze ciężkiej Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO) potwierdził, że wystąpi 25 lutego na gali Premier Boxing Champions w miejscowości Birmingham w stanie Alabama. Nazwisko rywala niepokonanego Polaka, który stoczy swoją pierwszą walkę po podpisaniu kontraktu promotorskiego z Alem Haymonem, nie jest jeszcze znane. 

Izuagbe Ugonoh w zawodowym rekordzie ma 17 zwycięskich pojedynków, z których 14 rozstrzygnął przed czasem. W ubiegłym roku "Izu" zaliczył dwie wygrane, awansując do rankingowych 15-tek federacji WBO i IBF.  

Głównym wydarzeniem gali w Birmingham będzie walka o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO) i Andrzejem Wawrzykiem (33-1, 19 KO). Podczas tej samej imprezy Artur Szpilka (20-2, 15 KO) ma skrzyżować rękawice z Dominikiem Breazealem (17-1, 15 KO).

Najprawdopodobniej 25 lutego na gali w Birmingham na ring wróci Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO). 30-latek w rozmowie z Interia.pl zdradził, że jest niemal pewne, że zaboksuje na gali, na której Andrzej Wawrzyk zmierzy się z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Deontayem Wilderem, a Artur Szpilka skrzyżuje rękawice z Dominikiem Breazealem.

- 13 stycznia ruszam do Stanów Zjednoczonych. Mój trener został w ojczyźnie na święta i Nowy Rok, ale już niebawem spotkamy się w Las Vegas, gdzie rozpoczniemy pracę do mojej kolejnej walki. Ta najprawdopodobniej odbędzie się na tej samej gali, na której Andrzej Wawrzyk będzie walczył z Deontayem Wilderem, a Artur Szpilka zmierzy się z Dominikiem Breazeale'em. To na 99 procent jest już pewne - mówi Ugonoh w rozmowie z Interia.pl.

Nazwisko rywala "Izu" nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone, choć ma to być jego największy test w zawodowej karierze. Jednocześnie dla Polaka będzie to pierwszy występ od czasu rozpoczęcia współpracy menadżerskiej z Alem Haymonem.

- Wciąż jest parę wariantów. Za to mogę powiedzieć, z kim ja chciałem boksować. Myślałem, że super byłoby rozpocząć rok pojedynkiem z Chrisem Arreolą. Tyle że do tej walki, obecnie, na pewno nie dojdzie, niemniej jestem spokojny. Cieszę się, że będę boksował i niezależnie od przeciwnika, chcę dobrze wejść w ten rok - przekonuje Ugonoh.

W ubiegłym roku polski pięściarz stoczył dwa pojedynki, a ostatni raz boksował w październiku, wygrywając z Gregorym Tonym.

- Przez lata doskonaliłem prawy "overhand" i jestem zdania, że na pewno jest nie gorszy od tego, który mają Wilder i Joshua - mówi Interia.pl Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO), który niedawno podpisał kontrakt menadżerski z Alem Haymonem. W pierwszym kwartale przyszłego roku Polak ma zadebiutować na amerykańskich ringach.

Jeśli w niedługim czasie będzie pan miał komfort, aby obrać kurs na konkretnego mistrza, panującego w jednej z wiodących federacji w wadze ciężkiej, to poszedłby pan w którym kierunku?
Izuagbe Ugonoh: Uważam, że na chwilę obecną Deontay Wilder jest lepszy od Anthony’ego Joshuy, pomimo tego, że tak dużo mówi się o mocy Joshuy. Mimo wszystko sądzę, że Brytyjczyk jest obecnie bardziej obliczalnym zawodnikiem niż Wilder. Z drugiej strony u obu pięściarzy widzę błędy, które można wykorzystać i na tym będę się skupiał. W tym momencie nie robi mi różnicy, z kim z tej dwójki miałbym się skonfrontować.

To bardzo śmiała deklaracja.
Zamierzam, przede wszystkim, wygrywać kolejne walki i piąć się w rankingu WBC, aby dojść do pojedynku o ten pas, a jednocześnie pozostawać w rankingach IBF, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Sytuacja w boksie jest dynamiczna, więc lepiej mieć alternatywę, ale będę prowadził się tak, aby być gotowym na mistrzowską szansę w każdym momencie.

Co na dzień dzisiejszy ma Izu Ugonoh, czego nie mają Wilder i Joshua?
Uważam, że mam naprawdę dewastujący cios na korpus. Przez lata doskonaliłem prawy "overhand" i jestem zdania, że na pewno jest nie gorszy od tego, który mają Wilder i Joshua. To, jak potrafię załatwić przeciwnika uderzeniami na korpus, jest rzeczą, którą jeszcze będę doskonalił i myślę, że będzie mnie odróżniała od tych dwóch zawodników.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

- Moja kolejna walka odbędzie się w pierwszym kwartale przyszłego roku na terenie Stanów Zjednoczonych - mówi Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO), który niedawno związał się kontraktem menadżerskim z Alem Haymonem, najważniejszym graczem na amerykańskim rynku bokserskim. W ostatnich dwóch latach 30-letni Polak boksował głównie na galach organizowanych w Nowej Zelandii.

- Podpisując ten kontrakt myśleliśmy z moim menadżerem głównie o występach na galach w USA, ale jeśli przyjdzie oferta ciekawej sportowo walki np. w Polsce, to nie widzę z tym problemu. Na razie nie zamierzam zmieniać trenera, cały czas pozostanie nim Kevin Barry, jednak zmieniam otoczenie. Będę współpracował z Alem Haymonem, ale bez konkretnego promotora. Po prostu będę walczył na galach promotorów, którzy współpracują z Haymonem - zdradza Ugonoh, który w tym roku zanotował dwa zwycięstwa, a ostatnio był związany z nowozelandzką grupą Duco Events.

- Bezpośrednim powodem do zakończenia tej współpracy był brak porozumienia w sprawie mojego niedoszłego pojedynku planowanego na 10 grudnia. Poza tym uznałem, że trzeba coś zmienić i wyjść z cienia Josepha Parkera. To czas, żeby pójść własną drogą. Jestem wdzięczny Duco za to, że zajęli się mną w momencie, w którym tego potrzebowałem, ale teraz pójdę zupełnie inną drogą. Chcę mocnych walk i wymagających rywali. Nie chcę stracić swoich najlepszych lat i potem zastanawiać się, co mogłem osiągnąć w boksie jakbym spróbował - przekonuje Polak.

W ostatnim czasie Ugonoh odpoczywał na wakacjach w Tajlandii. W dalszym ciągu polski pięściarz swoją bazę treningową będzie miał w Las Vegas, gdzie wróci w styczniu.

Być może już w pierwszym kwartale 2017 roku swoją pierwszą walkę po podpisaniu kontraktu menadżerskiego z Alem Haymonem stoczy Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO).

- Na razie cieszę się czasem wolnym, trochę podróżuję, święta spędzam z mamą i rodziną w Anglii. W okolicach stycznia wracam do Las Vegas i szykuję się z Kevinem Barrym do dużej walki, mam nadzieję, że w marcu w Ameryce - zdradza swoje plany polski pięściarz.

- Myślę, że zamysł jest taki, żeby zbudować moje nazwisko na arenie międzynarodowej. Oczywiście mamy w głowie walki z pewnymi rywalami, ale na razie chciałbym zachować to w tajemnicy, będą niespodzianki dla kibiców. Póki co odpoczywam i ufam, że moja ekipa przygotuje dla mnie ekscytujące pojedynki na przyszły rok - mówi niepokonany "Izu".

Izuagbe Ugonoh w tym roku stoczył dwie zwycięskie walki, pokonując przed czasem Ricardo Ramireza i Gregory'ego Tony. Polak plasuje się obecnie w czołówce rankingów federacji IBF i WBO. Podpisując kontrakt z Alem Haymonem, "Izu" dołączył do takich polskich pięściarzy jak Krzysztof Głowacki, Artur Szpilka, Andrzej Fonfara czy Maciej Sulęcki.

- Będąc w Hollywood, miałem przyjemność poznać osobiście Ala Haymona. Przed spotkaniem zostałem tylko uprzedzony, że pan Al nie robi sobie zdjęć - uśmiecha się czarnoskóry Izu Ugonoh, 30-letni polski pięściarz wagi ciężkiej, który w pierwszej części rozmowy z Interią opowiada o kulisach podpisania kontraktu promotorskiego z najbardziej wpływową osobą w boksie zawodowym.

Wypada pogratulować panu związania się kontraktem promotorskim z menedżerem Alem Haymonem, postacią numer jeden w boksie zawodowym, który w swojej stajni ma m.in. Artura Szpilkę. Stało się to, na czym panu najbardziej zależało?
Izu Ugonoh:  Byłem w takiej sytuacji, że z którym promotorem byśmy nie porozmawiali, było do zaoferowania dla mnie coś ciekawego. Chodziło o to, żeby związać się z najlepszym. W przypadku Haymon Boxing, już od jakiegoś czasu istniało zainteresowanie z obu stron. Była kwestia tylko tego, aby zaistniał idealny moment na wykonanie takiego skoku. Sytuacja tak się ułożyła, że wreszcie mogliśmy przystąpić do negocjacji. Rozmowy były bardzo przyjemne, szybkie i konkretne, więc nie trzeba było długo czekać na uzyskanie porozumienia.

Miał pan okazję osobiście rozmawiać z Haymonem, czy też jest pan w gronie większości osób, które tylko słyszały jego nazwisko, ale nigdy nie widziały go na oczy?
Ja akurat miałem przyjemność, aby poznać go osobiście, gdy byłem w Hollywood. Ale rzeczywiście, nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to jest ten człowiek. Przed spotkaniem zostałem tylko uprzedzony, że pan Al Haymon nie robi sobie zdjęć (śmiech). To spotkanie, można by rzecz, na szczycie, było bardzo miłe. Efektem tego jest fakt, że podpisaliśmy kontrakt.

Czy już w trakcie tego spotkania, został zainicjowany temat pana ewentualnego przejścia, czy rozmowy rozpoczęły się dopiero później?
Tak naprawdę, już podczas tego spotkania wszystko było jasne. Sam pan Al już bardzo dużo wiedział na mój temat. Wręcz wydawało mi się, że wie wszystko i ma oczy dookoła głowy. A więc nie było to tak, abym był przepytywany z tego, kim jestem i co robię, lecz to spotkanie, w dużej mierze było po to, żeby - mam wrażenie - osobiście się poznać. Z tamtej strony nawet padło takie stwierdzenie: "moglibyśmy tutaj kręcić i powiedzieć wam, że przemyślimy sobie sprawę i odezwiemy się za kilka dni, ale z naszej strony wszystko jest jasne" - to słowa samego Ala Haymona. W związku z tym, nawet długo nie czekaliśmy. Przejrzeliśmy kontrakt i stwierdziliśmy, że to jest absolutnie to, czego potrzebuję w tym momencie.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

Notowany w wysoko w światowych rankingach wagi ciężkiej Izuagbe Ugonoh (17-0, 14 KO) dołączył do grona czołowych polskich pięściarzy zawodowych i podpisał kontrakt menadżerski z Alem Haymonem. "Izu" na ring powrócić ma na początku przyszłego roku.

-  To jest mój czas, 2017 to mój rok! Chcę wyzwań i chcę pokazać światu, jak jestem dobry - powiedział 30-letni Polak po sygnowaniu umowy z amerykańskim menadżerem. - Waga ciężka jest teraz bardzo ciekawa i walki z najlepszymi sprawią, że pokażę, na co mnie stać.

- Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z moim planem, widzę siebie walczącego o mistrzostwo świata w przeciągu 18 miesięcy - dodał Ugonoh, który zamierza trenować w Las Vegas.

- Urodziłem się w Polsce, moja rodzina mieszka w Polsce, zawsze będę reprezentował Polskę - zaznaczył jednak popularny "Izu".

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze