onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Boksujący w kategorii super półśredniej Przemysław Zyśk (5-0, 2 KO) wygrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie z Tomaszem Goluchem (4-7, 2 KO) na gali w Poznaniu.

Pięściarz z Ostrołęki, który dzisiaj obchodzi 25. urodziny, od pierwszej sekundy narzucił przeciwnikowi swoje warunki, spychając go do obrony i skutecznie atakując. Zyśk różnicował siłę ciosów, bijąc przy tym w różnych płaszczyznach.

Goluch kilkukrotnie padał na deski, głównie po ciosach na tułów. Walka została przerwana w drugim starciu, a dla Zyśka była to pierwsza wygrana przed czasem od momentu zawodowego debiutu.

 

Dziś na gali "Diablo - Gevor" w Poznaniu kolejny zawodowy pojedynek stoczy Przemysław Zyśk (4-0, 1 KO). Rywalem niepokonanego super półśredniego Sferis KnockOut Promotions będzie Tomasz Gołuch (4-6, 2 KO).

Transmisja z gali w Polsacie Sport Fight (godz. 18.30) i Polsacie Sport (godz. 22.30).

- Dla mnie każdy przeciwnik będzie wyzwaniem - mówi Przemysław Zyśk (4-0, 1 KO), który w sobotę na gali w Poznaniu zmierzy się z Tomaszem Goluchem (4-6, 2 KO). Dla utalentowanego pięściarza z Ostrołęki będzie to drugi tegoroczny występ.

Po ostatnim pojedynku w Zakopanem stwierdził pan, że przeciwnik zaskoczył pana siłą i postawą w ringu. Jakie wnioski wyciągnął pan z tej walki?
Przemysław Zyśk: Wnioski wyciągnąłem takie, że nie można lekceważyć przeciwnika, od samego początku walki do ostatniego gongu. Nie ważne jak wygląda, czy jest większy czy mniejszy. Trzeba skupić się na walce i być cały czas skoncentrowanym. To najbardziej z trenerem poprawialiśmy – koncentrację. Za bardzo byłem wtedy rozlatany w ringu i dlatego walka wyglądała jak wyglądała. Starałem się na treningach to poprawić.

Rozumiem, więc, że rywala, z którym zmierzy się pan teraz w Poznaniu nie można lekceważyć? Bo teoretycznie Tomasz Gołuch z ujemnym rekordem (4-6, 2 KO) wydaje się łatwą przeprawą.
Ciężko powiedzieć czy łatwą. Na tym etapie mojej kariery przy tym wyszkoleniu technicznym ja cały czas się uczę. Dla mnie każdy przeciwnik będzie wyzwaniem. Zawsze stawiają mnie w roli faworyta, ponieważ jestem w najlepszej grupie zawodowej w Polsce i trenuję z najlepszym trenerem Fiodorem Łapinem. Ciąży na mnie za każdym razem presja, ale ja nie czuję się jak faworyt i każdą walkę traktuję jako najważniejszą w życiu.

„Monter telewizji kablowej w Multimedia Polska S.A.” – takie zajęcie możemy wyczytać na pana facebookowym profilu. Nic się nie zmieniło?
Nic się nie zmieniło. Jestem cały czas technikiem w Multimedia Polska. Cały czas pracuję od rana do wieczora.

To jak łączy pan pracę z treningami, obozami, sparingami? Bierze pan często zwolnienia, urlopy?
Tak mam ustawiony grafik, że mogę sobie pozwolić na trenowanie. Dostaję na długo przed walkami zwolnienie z pracy jak potrzebuję. A urlop mam już chyba wybrany do 2018 r. Mój pracodawca ma do mnie podejście jak najbardziej w porządku i rozumie, że muszę trenować.

Boks zawodowy na początku kariery to ciężki chleb?
Tak. Jak najbardziej. Cały czas sobie powtarzam, że wybrałem ciężki kawałek chleba. Ja jako jedyny tak naprawdę tutaj pracuję.

Jedyny w grupie KnockOut Promotions?
Tak. Jako jedyny. Pracowałem, pracuję i na razie będę pracował ile będzie trzeba. Za rzadko boksuję, żeby pozwolić sobie na rzucenie pracy. Nie utrzymałbym się. Wynajmujemy z dziewczyną mieszkanie, a chłopaki z grupy mieszkają w mieszkaniu dla zawodników. Nie oszukujmy się, ja tam nie zamieszkam, bo sobie życie układamy, a kobiety z samymi mężczyznami nie zostawię.

Pełna treść artykułu na RingBlog.pl >> 

20 maja w Poznaniu kolejną walkę stoczy ciekawie zapowiadający się Przemysław Zyśk (4-0, 1 KO). Rywalem pięściarza z Ostrołęki będzie Tomasz Gołuch (4-6, 2 KO). 

Głównym wydarzeniem gali w Poznaniu będzie eliminator do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO) i Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). W innym ciekawym pojedynku  Rafał Jackiewicz (48-16-2, 22 KO) zmierzy się z Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO).

W pojedynku otwierającym galę Nosalowy Dwór Boxing Night w Zakopanem, Przemysław Zyśk (4-0, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Aliaksandra Dzemkę (4-1, 1 KO). Po ośmiu rundach sędziowie punktowali 80-72, 80-73 i 78-74.

Pojedynek od początku był otwarty z obu stron. Zyśk wyprowadzał sporo ciosów, ale jego postawa w obronie pozostawiała wiele do życzenia. Najtrudniejsza dla Polaka była trzecia runda, w której przyjął kilka mocnych uderzeń z obu rąk.

Od czwartej odsłony Zyśk przejął kontrolę nad walką, trafiał seriami ciosów w różnych płaszczyznach i wygrał pewnie pojedynek, chociaż swoją postawą nie zachwycił. Dla Dzemki była to pierwsza porażka na zawodowych ringach.

W pojedynku kategorii półciężkiej w Zakopanem Marek Matyja (13-1, 4 KO) pokonał przez techniczny nokaut w piątej rundzie Emmanuela Feuzeu (8-4-2, 3 KO). Pojedynek był zacięty, chociaż Matyja wygrywał większość rund.

Od trzeciego starcia Polak boksował w rozciętym lewym łukiem brwiowym, a pojedynek zakończył się w piątej odsłonie. Matyja najpierw posłał rywala na deski po mocnym ciosie z prawej ręki, a po wznowieniu Feuzeu nie był w stanie kontynuować walki.

Dziś na gali "Nosalowy Dwór Boxing Night" w Zakopanem kolejny zawodowy pojedynek stoczy Przemysław Zyśk (3-0, 1 KO). Rywalem ofensywnie boksującego podopiecznego Fiodora Łapina będzie niepokonany Aliaksandr Dzemka (4-0, 1 KO). Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z polskim pięściarzem. Transmisja z gali od godz. 20.00 w Polsacie Sport.

25-letni Aliaksandr Dzemka (4-0, 1 KO) będzie rywalem Przemysława Zyśka (3-0, 1 KO) podczas ekskluzywnej gali, która odbędzie się 8 kwietnia w luksusowym hotelu Nosalowy Dwór w Zakopanem.

Zyśk ostatni raz boksował w grudniu, a na zawodowych ringach debiutował w lutym ubiegłego roku. Dla Dzemki będzie to drugi występ na gali organizowanej w Polsce. W grudniu Białorusin wygrał przez techniczny nokaut z Danielem Pilcem.

Głównym wydarzeniem imprezy w Zakopanem będzie pojedynek w kategorii super półśredniej pomiędzy notowanym w czołówkach światowych rankingów Maciejem Sulęckim i Meksykaninem Michi Munozem.

Nosalowy Dwór Boxing Night - dystrybucja zaproszeń na galę >> 

Niedawno przeszedłeś na zawodowstwo. Jakbyś ocenił ten debiutancki rok w zawodowej karierze w swoim wykonaniu?
Przemysław Zyśk: Moim zdaniem ten rok mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych, przeciwnicy z którymi boksowałem nie mieli ujemnych rekordów, reprezentowali całkiem dobry poziom, a mimo to ja okazywałem się lepszy wygrywając każdą walkę jednogłośnie. Uważam, że było całkiem porządnie. Mimo to mam kilka uwag do swoich występów, bo wiem, że stać mnie na więcej, ale już nad tym pracujemy.

Jakie plany na 2017 rok? Wiesz już o jakiś planach, które promotorzy mają na dalszą twoją karierę? Może widzisz jakiegoś pięściarza na przykład na naszym podwórku, z którym chętnie byś się zmierzył w niedalekiej przyszłości?
Jeżeli chodzi o ciekawe oferty to jestem otwarty na propozycje. Na razie nic nie wiem o planach na przyszły rok, ale mam nadzieję ze swoją szansę otrzymam już na początku roku lutego lub marca. Nie zastanawiałem się tak naprawdę, z kim bym chciał niebawem zaboksować w tej niższej kategorii wagowej. Szczerze mówiąc to kogo by mi nie dali – wyjdę wygrać!

Twoim trenerem jest teraz Fiodor Łapin. Jesteś zadowolony z tej współpracy z trenerem Łapinem?
Ciężko nie być zadowolonym ze współpracy z człowiekiem, który doprowadził wielu zawodników na szczyt. Trener ma podejście do każdego zawodnika indywidualne i potrafi wytłumaczyć wszystko, co chce mi przekazać. Dużo się nauczyłem, a to dopiero początek.

Mógłbyś powiedzieć, kto jest twoim bokserskim idolem i czy w ogóle masz kogoś takiego? Nigdzie nie mogłem znaleźć informacji na ten temat.
Moim Bokserskim idolem jest Vasyl Lomachenko. Uwielbiam oglądać jego walki, deklasuje każdego przeciwnika, myśli w ringu jak nikt inny, u niego nie ma przypadkowego ciosu, czy odejścia. On już wie co zrobi za chwilę. Ekspert w tym co robi.

Największą bokserską imprezą w naszym kraju są gale z cyklu Polsat Boxing Night. Myślisz, że na przykład w przyszłym roku otrzymasz szanse zawalczenia na takiej dużej gali, jak PBN?
Polsat Boxing Night? To byłoby ogromne wyróżnienie, ale obawiam się, że na występ na takiej imprezie będę musiał jeszcze poczekać. Na takich galach boksują zawodnicy z trochę mocniejszym rekordami, wtedy jest większa oglądalność, ale jak najbardziej jestem na tak.

Pełna treść artykułu na blogu "Wokół Ringu" >>

Na gali "Królowie Nokautu" we Wrocławiu trzecie zawodowe zwycięstwo zanotował Przemysław Zyśk (3-0, 1 KO). Boksujący w kategorii junior półśredniej pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions pokonał jednogłośnie na punkty Rusłana Mokrickiego (1-1, 1 KO). Na przestrzeni całego pojedynku Polak był zawodnikiem zdecydowaniem lepszym. Zyśk trafiał pojedynczymi mocnymi ciosami z prawej ręki, ale nie był w stanie posłać przeciwnika na deski.

We wcześniejszych walkach Konrad Dąbrowski (8-2, 1 KO) niespodziewanie przegrał jednogłośnie na punkty z Nadzirem Bakhshyieu (3-4-1, 0 KO). Po sześciu rundach sędziowie wypunktowali zasłużone zwycięstwo dużo silniejszego i skuteczniejszego Białorusina (60-54, 59-55 i 59-55).

Udany powrót na ring po pierwszej zawodowej porażce zanotował Marek Matyja (11-1, 4 KO), który pokonał pewnie na punkty Olegsa Fedotovsa (21-27, 15 KO). Wrocławianin zanotował tym samym drugi zawodowy występ po rocznej przerwie spowodowanej operację oczu.


Najnowsze komentarze