Get Adobe Flash player


Pobierz pasek ringpolska.pl

Patronat medialny







Reklama
onet.pl sport

Legendy ringu

Radio AMPOL, Radio Polonia, Chicago, USA






Przegląd Sportowy


Paweł Głażewski

Rafał Jackiewicz

Damian Jonak

Paweł Kołodziej



Kto jest online?

Naszą witrynę przegląda teraz 5894 gości i 73 użytkownik 
  • buffon77
  • mark debinski
  • feb4
  • Adam Waleczny
  • PalaciosMistrzŚwiata
  • Terminator2
  • runwarsaw
  • sauronek
  • cycu93
  • Robson
  • koniuchny
  • Cruzerx2
  • BoxingIsMyLife
  • Pferdek
  • taxilondyn
  • Rysiu
  • agosjays
  • GAZOSKY
  • Shine1993
  • genco
  • Byku
  • blison
  • Mitrydates
  • PatrioTS
  • marcinsz101
  • kkkk
  • pawlos96
  • K70
  • lion100
  • Fryto666
  • fotoclub66
  • nanmin
  • Sledzik
  • panpako
  • opania
  • Matys
  • TomEn
  • Ibeabuchi
  • Klimek
  • Michał
  • chemikaly
  • boksfan
  • Karule
  • DrIron
  • andrews
  • Fungi
  • Gajtos
  • mirecki
  • mtvmata
  • michalw
  • yale
  • sergius78
  • maxikkk

Więcej artykułów…

Piotr Wilczewski

Gdy w lipcu 2009 roku na gali w Newark Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) został zastopowany w trzeciej rundzie przez Cutrisa Stevensa, doznając pierwszej zawodowej porażki, wielu przepowiadało mu rychły koniec kariery. Tymczasem "Wilk" szybko pozbierał się po laniu z rąk amerykańskiego osiłka i już niespełna trzy miesiące później zwycięsko powrócił na ring.

Po pięciu kolejnych wygranych, w marcu tego roku, team boksera z Dzierżoniowa podjął odważną decyzję o wyjeździe do Finlandii na walkę o wakujący pas mistrza Europy wagi super średniej z faworytem gospodarzy Aminem Asikainenem (28-4, 19 KO). Wilczewski z byłym czempionem Starego Kontynentu rozprawił się w znakomitym stylu, nokautując go w jedenastej rundzie.

Siedem miesięcy później "Wilk" podjął się jeszcze większego wyzwania, stając na ringu w Liverpoolu w szranki z wielką nadzieją brytyjskiego boksu, złotym medalistą olimpijskim z Pekinu Jamesem DeGalem (11-1, 8 KO). Polak co prawda przegrał, ale rozmiary porażki (115-113, 115-113, 114-114) i styl, w jakim Wilczewski bił się Anglikiem, pokazały, że 33-latka z Dolnego Śląska wciąż jeszcze na wiele stać.

Piotr Wilczewski to drugi z kandydatów do tytułu Boksera Roku (Polska) w Plebiscycie ringpolska.pl 2011. Swój głos na "Wilka", a także na dwóch pozostałych kandydatów, oddać można w panelu ankietowym umieszczonym na prawym marginesie witryny. Zapraszamy do głosowania! Na zalogowanych uczestników ankiety czekają ciekawe nagrody.

Wiedziałem, że jeśli tego rywala nie znokautuję, to przegram - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej" Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO), który w minioną sobotę po bardzo wyrównanej walce przegrał ostatecznie niejednogłośnie na punkty z mistrzem olimpijskim z Pekinu, Jamesem DeGale (11-1, 8 KO) i stracił swój pas mistrza Europy w wadze super średniej. - W zasadzie szykowałem się do tej walki od maja i to na pewno nie pomagało. Mój dietetyk powiedział, że kryzys pojawia się już w dwunastym tygodniu. A jestem jeszcze taki, że gdy trener mówi o pięciu rundach, to ja przeboksuję dziesięć - dodał pochodzący z Dzierżoniowa pięściarz.

Zdaniem trenera popularnego "Wilka", Andrzeja Gmitruka, wpływ na ostateczny werdykt miały przede wszystkim końcówki poszczególnych rund, w których to swoją przewagę umiejętnie zaznaczał boksujący przed własną publicznością Brytyjczyk.

- Gratuluję Piotrkowi postawy, trzy razy podłączył DeGale'a do prądu i z pewnością nabierze on pokory do boksu. Ludzie z angielskiej telewizji mówili mi, że są zachwyceni Wilczewskim, a ja wiem, że niebawem znów dostanie dobrą walkę. Rywal był sprytny, bo odpuszczał początki rund, by akcentować końcówki, co ma znaczenie na sędziowskich kartach - stwierdził Gmitruk.


James DeGale (11-1, 8 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) i wywalczył tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Pojedynek był jednak bardzo wyrównany, polski pięściarz pokazał się z dobrej strony i zasłużył na najwyższe wyrazy uznania.

W pierwszej, dosyć spokojnej rundzie DeGale kontrolował przebieg wydarzeń w ringu z dystansu. W drugim starciu przewaga Brytyjczyka była już bardziej wyraźna. DeGale trafił potężnym podbródkowym, który wstrząsnął Wilczewskim. Polak chwilę później wylądował na deskach, ale sędzia chyba nie do końca słusznie uznał, że upadek był wynikiem potknięcia. 

Trzecia runda była już zdecydowanie bardziej wyrównana, a w czwartym starciu Wilczewski lekko zaznaczył swoją przewagę. W kolejnych dwóch odsłonach przewaga Polaka była już wyraźna. Wilczewski w piątej rundzie wstrząsnął rywala potężnym prawym, a w kolejnej odsłonie najefektowniejsze akcje także należały do niego. 

W siódmej rundzie nie brakowało ciekawych wymian, ale tym razem to DeGale był skuteczniejszy. Wilczewski znakomicie rozpoczął siódme starcie trafiając potężnym prawym, który wstrząsnął rywalem, ale później DeGale ponownie przejął kontrolę w ringu i dominował do końca tej odsłony. Runda 9. to dalszy ciąg inicjatywy DeGale'a, który jest bardziej aktywny i skuteczniejszy.

Starcie 10. było bardziej wyrównane, ale WIlczewski cały czas jest zbyt mało aktywny. Polak pokazał się z lepszej strony w rundzie 11. Trafił rywala kilkoma czystymi ciosami i chyba zasłużył na zwycięstwo w tej odsłonie. W 12. starciu obydwaj pięściarze pokazali się z dobrej strony, obydwaj mieli swoje lepsze momenty, ale nieznacznie lepszy był DeGale, który w ten sposób prawdopodobnie przypieczętował swoje zwycięstwo.

Po 12 rundach sędziowie punktowali: 115-113, 115-113 i 114-114 na korzyść DeGale, który tym samym został nowym mistrzem Europy kategorii super średniej.

James DeGale (10-1, 8 KO) po ceremonii oficjalnego ważenie przed jutrzejszą walką z Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO) powiedział, że zwycięstwo w pojedynku z Polakiem, otworzy mu wszystkie drzwi.

Jednymi z tych drzwi ma być rewanż z Georgem Grovesem (13-0, 10 KO), który jest jedynym pogromcą DeGale'a na zawodowych ringach.

- Oczywiście, że nie jest łatwo pogodzić się z pierwszą porażką na zawodowych ringach. Zdarzało się to jednak nawet najlepszym i najważniejsze jest to jak po tej porażce się powraca. Mam znakomitą okazję, by powrócić po porażce zwyciężając z mistrzem Europy. Jeżeli wygram, zyskam dobre miejsce w światowych rankingach i otworzą się przede mną wszystkie drzwi - powiedział DeGale. - Myślę, że ludzie chcą zobaczyć rewanż z Grovesem, ponieważ była to wyrównana i kontrowersyjna walka. Uwierzcie mi, że jeżeli wygram, a ona pokona Paula Smitha, to rewanż wcześniej lub później się odbędzie.

Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) przystąpi jutro do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy kategorii super średniej w pojedynku z Jamesem DeGalem (10-1, 8 KO).

Dziś odbyło się oficjalne ważenie i obydwaj pięściarze zmieścili się w limcie wagi super średniej. Wilczewski wniósł na wagę 76,1 kg, a DeGale 76 kg (wymagany limit to 76,2 kg).

Z kolei w limicie kategorii półciężkiej zmieścili się główni bohaterowie jutrzejszego wieczoru - Nathan Cleverly (22-0, 11 KO) - 79 kg i Tony Bellew (16-0, 10 KO) - 79,4 kg.


Piotr Wilczewski- W mojej głowie jest tylko jedna myśl: wygrana - mówił wczoraj Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) podczas oficjalnej konferencji prasowej przed sobotnią walką ze złotym medalistą olimpijskim z Pekinu Jamesem DeGalem (10-1, 8 KO). Dla Polaka będzie to pierwsza obrona wywalczonego w marcu tytułu mistrza Europy wagi super średniej.

- Jestem dobrze przygotowany, czuję się dobrze i przyjechałem tutaj wygrać. Jeśli nadarzy się okazja to będę chciał zakończyć walkę przed czasem. Nie ma dla mnie różnicy, że walczę w Anglii. Jedyną rzeczą, która mnie niepokoi to praca sędziów. Liczę jednak, że będzie wszystko w porządku - mówi pełen optymizmu "Wilk", dla którego były to najdłuższy obóz przygotowawczy z zawodowej karierze.

- Przygotowania trwały pięć miesięcy. To były najdłuższe, najcięższe i najlepsze przygotowania. Jestem w formie i w sobotę po prostu musi być dobrze - twierdzi Wilczewski.

Wilczewski wywalczył pas EBU, nokautując w marcu na gali w Finlandii faworyta tamtejszej widowni Amina Asikainena. Dla DeGale'a jest to pierwszy występ od czas pierwszej porażki poniesionej w czasie profesjonalnej kariery.


Wilczewski DeGaleZłoty medalista olimpijski z Pekinu James DeGale (10-1, 8 KO) jest pewny wygranej w sobotniej walce z mistrzem Europy wagi super średniej Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO). Anglik w ostatnim zawodowym pojedynku zaliczył niespodziewanie pierwszą zawodową porażkę i występem przeciwko Polakowi planuje uciszyć swoich krytyków.

- Po pierwszych kilku walkach wielu kibiców we mnie uwierzyło. Potem przytrafiła się porażka i część z nich zwątpiła w mój talent. Ja twierdzę, że wygrałem tamten pojedynek, a w sobotę pokażę, że cały czas robię postępy - zapowiada DeGale.

- Oglądałem kilka jego walk. Jego bilans mówi sam za siebie. Ma tylko jedną porażkę i jest mistrzem Europy. On lubi się bić, ale potrafi w ringu zmieniać się także w technika. Myślę, że Wilczewski będzie w stanie nawiązać walkę, ale ja wierzę w swoją wygraną. Będę nowym mistrzem Europy w sobotę - powiedział Anglik.

Pojedynek DeGale - Wilczewski będzie częścią gali, podczas której Nathan Cleverly zmierzy się z Tonym Bellew.

Złoty medalista z Pekinu James DeGale trenuje przed sobotnią walką z mistrzem Europy wagi super średniej Piotrem Wilczewskim. Pojedynek odbędzie się na organizowanej przez Franka Warrena gali w Liverpoolu.

ISSN: 2082-9760

Kliczko vs Kliczko


Zapraszamy:

Reklama
Reklama
www.ringpolska.pl na facebooku