onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Trzech polskich pięściarzy znalazło się w najnowszych rankingach World Boxing Association - najstarszej światowej organizacji boksu zawodowego. Najwyżej plasuje się Mateusz Masternak, który zajmuje drugą pozycję w kategorii junior ciężkiej. 

W tej samej wadze co "Master" trzeci jest dwukrotny mistrz świata Krzysztof Włodarczyk. Popularny "Diablo" w październiku w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series zaboksuje o pas mistrzowski federacji IBF z Muratem Gasijewem.

Ostatnim Polakiem na listach WBA jest Michał Syrowatka, który zajmuje czwarte miejsce w dywizji super lekkiej. Pięściarz z Ełku w ostatnim zawodowym występie znokautował Anglika Robbiego Daviesa Jr.

Pełne rankingi federacji WBA we wszystkich wagach >>

Robbie Davies Jr (15-1, 11 KO) nie spodziewał się, że może przegrać z Michałem Syrowatką (19-1, 7 KO), jednak tydzień temu na gali w Londynie został znokautowany w dwunastej rundzie, ponosząc pierwszą porażkę na zawodowych ringach. Po kilku dniach Anglik zapowiedział, że chce rewanżu z Polakiem.

- Jeszcze nie doszedłem na dobre do siebie po tej porażce, ale już czuję głód boksu. Patrzę dookoła, widzę trenujących kolegów, walki w telewizji i wiem jedno. Chcę rewanżu - mówi Davies.

- Być może popełniłem błąd, który kosztował mnie porażkę, ale kibice wiedzą, że mają gwarantowane widowisko zawsze, kiedy wychodzę do ringu. Wrócę lepszy niż kiedykolwiek - przekonuje Brytyjczyk.

Syrowatka wygrywając z Daviesem odebrał mu także pas WBA Continental wagi super lekkiej. Dzięki temu zwycięstwu, pięściarz z Ełku znalazł się na czwartym miejscu w rankingu World Boxing Association.

 

Michał Syrowatka (19-1, 7 KO) po znakomitej walce pokonał przez techniczny nokaut Robbiego Daviesa Jr i zdobył pas WBA Continental w wadze super lekkiej. – W Londynie pokazałem, że mam wielkie serce do walki, twarde pięści i twardą głowę – przyznał w rozmowie ze Sport.tvp.pl.

Widział pan już walkę na wideo? Podobne odczucia jak na żywo w ringu?
Michał Syrowatka: Obejrzałem kilka razy i w telewizji wyglądało to identycznie jak między linami. Od 6. rundy przejąłem inicjatywę, moje ciosy zaczęły dochodzić do celu i z minuty na minutę było widać po rywalu, że zaczyna słabnąć.

Oglądając ostatnie rundy od razu przypomniały mi się ringowe wojny Tomasza Adamka z Paulem Briggsem. Takich wojowników kibice kochają najbardziej.
Trudno mi się samemu porównywać do takiego mistrza, ale to miłe, że ludzie tak widzieli moją walkę. Było kilka elementów wspólnych, ja podobnie jak Tomek nigdy się nie poddaję i w Londynie to udowodniłem.

To pierwsze tak miłe zaskoczenie w polskim boksie od zwycięstwa Krzysztofa Głowackiego z Marco Huckiem.
Fajna niespodzianka, ale nie dla mnie (śmiech). Ja byłem przekonany, że wygram, gdybym nie wierzył, nawet nie wziąłbym tej walki. W wielu wywiadach powtarzałem, że jadę do Anglii po pas i nie było to tylko takie zwykłe przechwalanie się. Słowa dotrzymałem, ale federacja nie i wróciłem bez pasa. Muszą go dla mnie przygotować i wkrótce wyślą, na pewno znajdzie się dla niego odpowiednie miejsce w domu. Jestem jednak pewien, że to nie jest ostatni mistrzowski pas w mojej kolekcji.

Wygrana w Londynie to w efekcie perspektywa wielkich walk i wielkich pieniędzy.
Dokładnie tak. Drzwi do wielkich walk i pieniędzy otworzyłem z buta. Podjąłem duże ryzyko godząc się na walkę z niepokonanym zawodnikiem i to jeszcze na jego terenie, ale nie było innego wyjścia. Kariera pięściarza trwa krótko, a trzeba w tym czasie zarobić na codzienne życie i jeszcze coś odłożyć na emeryturę. Teraz starczało tylko na bieżące wydatki i to bez szaleństw. Liczę, że po zwycięstwie to się zmieni.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 

Prezydent Ełku wręczył Michałowi Syrowatce nagrodę za osiągnięcia sportowe na arenie krajowej i międzynarodowej. Podczas gali boksu, która odbyła się 15 lipca w Lodnynie, ełcki sportowiec w zwycięskim pojedynku, zdobył pas mistrzowski WBA Continental wagi super lekkiej.

19 lipca 2017 r. w ełckim ratuszu odbyło się spotkanie z bokserem Michałem Syrowatką, podczas którego Prezydent Ełku wręczył nagrodę za wyniki osiągane na arenie krajowej i międzynarodowej. Prezydent Tomasz Andrukiewicz, po zapoznaniu się z rekomendacją Kapituły ds. Stypendiów i Nagród Sportowych, podjął decyzję o przyznaniu nagrody.

- Bardzo cieszę się z sukcesu Michała. To nie tylko osobisty sukces ełczanina. To także kolejna okazja do promocji i rozsławienia naszego miasta, z którego przecież wywodzi się wielu wybitnych sportowców. - powiedział prezydent Tomasz Andrukiewicz.

- Wierzę, że w niedługim czasie ełczanie będą mieli okazję obejrzeć na żywo umiejętności Michała na gali boksu w Ełku - dodał prezydent.

Michał Syrowatka zadebiutował na czwartym miejscu w rankingu wagi super lekkiej federacji WBA - najstarszej światowej organizacji boksu zawodowego. Świetny debiut pięściarz z Ełku zawdzięcza sobotniej wygranej z Robbie Daviesem Jr.

Syrowawka znokautował Anglika w dwunastej rundzie na gali w Londynie, zdobywając przy okazji pas WBA Continental. Mistrzem świata World Boxing Association jest aktualnie Julius Indongo, który w sierpniu zmierzy się w pojedynku unifikacyjnym z Terencem Crawfordem.

W rankingach WBA znalazły się także dwa inne polskie nazwiska - Mateusz Masternak jest drugi w kategorii junior ciężkiej, zaś Krzysztof Włodarczyk trzeci w tym samym przedziale wagowym.

W sobotę na gali w Londynie duży sukces zanotował najlepszy polski pięściarz wagi super lekkiej Michał Syrowatka (19-1, 7 KO), który znokautował wysoko notowanego w światowych rankingach Robbie Daviesa Jr. Po zwycięstwie nad niepokonanym wcześniej Anglikiem, Polak zdobył także pas WBA Continental.

- Takie walki pchają zawodnika na wyższy poziom mentalny. Czuję się jeszcze lepszym zawodnikiem, a ten pojedynek dał mi więcej niż wszystkie poprzednie - przekonuje pięściarz z Ełku w rozmowie z "Super Expressem".

Po tej wygranej notowania Syrowatki w bokserskim świecie poszły znacząco do góry. Podopieczny Andrzeja Liczika nie chce zwalniać tempa i ma nadzieję, że w kolejnych występach będą czekać na niego jeszcze trudniejsze wyzwania.

- Jestem po wstępnych rozmowach z promotorem i jestem pełen optymizmu. Na pewno jednak, jeśli przyjdzie propozycja wyjazdowa, to muszą być lepsze pieniądze. Teraz zaryzykowałem bardzo dużo za niewielką kasę i na szczęście się udało. Pokazałem, że warto na mnie stawiać - mówi Syrowatka. 

29-letni pięściarz Sferis KnockOut Promotions i Babilon Promotion w tym roku stoczył już trzy zwycięskie walki. Przed wygraną z Daviesem, Syrowatka w ostatnich miesiącach pokonał także doświadczonego Krzysztofa Szota oraz Filipińczyka Elmo Trayę.

 

 

- Na wygraną Syrowatki liczyli tylko nieliczni, ale na szczęście wziął sprawy w swoje ręce, w ostatniej 12 rundzie wysłał Anglika do szpitala - pisze w swoim najnowszym felietonie na Polsatsport.pl Janusz Pindera, komentując sobotnią walkę Michała Syrowatki (19-1, 7 KO) z Robbie Daviesem Jr. Polak znokautował Anglika na gali w Londynie w finałowej rundzie, chociaż do tego momentu przegrywał na punkty.

- Syrowatka jest teraz posiadaczem pasa WBA Continental w kategorii superlekkiej. Tym samym zrobił milowy krok w drodze do jeszcze większych walk i pieniędzy, a co najważniejsze, wreszcie coś w jego karierze drgnęło. Ostatni taki spektakularny sukces odniósł Krzysztofa Głowacki, który dwa lata temu znokautował w Newark, broniącego mistrzowskiego pasa WBO w wadze junior ciężkiej Marco Hucka - wspomina Pindera, który przy okazji wspomniał inne duże sukcesy polskich pięściarzy, których nie spodziewali się kibice oraz bokserscy eksperci.

- Ale Polacy potrafią wyjątkowo dobrze odnajdywać się w takich sytuacjach, toczą wówczas swoje najlepsze walki. Kiedyś na początku kariery Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował we Włoszech niepokonanego Vincenzo Rossitto i otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery, a Tomasz Adamek, ze złamanym nosem, wygrał w Chicago z twardym Australijczykiem Paulem Briggsem i zdobył wakujący pas WBC w wadze półciężkiej - dodaje ekspert Polsatu Sport.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >> 

 

- To była dla mnie jedyna szansa na rozwinięcie kariery, zaryzykowałem i się opłaciło - mówi Michał Syrowatka (19-1, 7 KO), który w sobotę odniósł duży sukces, nokautując na gali w Londynie niepokonanego wcześniej Robbie Daviesa Jr. Polak dzięki tej wygranej zdobył pas WBA Continental wagi super lekkiej.

- Tak jak obiecałem, wygrana to prezent urodzinowy dla mojej mamy. Mam nadzieje, że jest ze mnie dumna. Liczę, że walka się podobała, że pokazałem serce do walki, wiarę w siebie i zwycięstwo do końca - mówi najlepszy polski pięściarz w limicie do 63,5 kg.

Davies przed walką z Polakiem klasyfikowany był na trzecim miejscu w rankingu federacji WBA, gdzie mistrzowski pas dzierży Julius Indongo. Pięściarz z Ełku wkrótce powinien pojawić się w czołówce zestawienia World Boxing Association.

- Dziękuję też kibicom za wiarę we mnie, za liczne wiadomości przed jak i po walce. One dodały mi siły w tych najtrudniejszych chwilach - podsumowuje Syrowatka.

 

- Takie pojedynki pokazują, kto ma mistrzowski charakter i kto rzeczywiście jest mistrzem i wierzy w siebie do ostatniego gongu - mówi promotor Andrzej Wasilewski o sobotnim zwycięstwie Michała Syrowatki (19-1, 7 KO) nad notowanym na czwartej pozycji rankingu WBA wagi super lekkiej Robbiem Daviesem Jr (15-1, 11 KO).

Michał w dramatycznych okolicznościach zwyciężył faworyzowanego rywala, w dodatku na wyjeździe. Skończyło się szczęśliwie, ale na pewno przed podjęciem walki ryzyko było kalkulowane?
Andrzej Wasilewski: Oczywiście. I postanowiliśmy je podjąć. To była już kolejna propozycja dla Michała. Gdy pojawiła się oferta z Anglii, obejrzałem od razu walki Daviesa i uznałem, że może być to ciekawy wariant. Wówczas zaproponowałem walkę Michałowi. On potrzebował trochę czasu, zadał kilka mądrych pytań, bo nie boksował jeszcze na wyjeździe i chciał wiedzieć, z czym się to wiąże. Ostatecznie wziął ten pojedynek i podjął się wyzwania. Ustaliliśmy wówczas, że nie będziemy w przygotowaniach dokonywać żadnych rewolucji, że Michał będzie nadal trenował z trenerem Andrzejem Liczikiem. Ja ze swojej strony zadeklarowałem, że Michał z trenerem będą mieli absolutnie wolną rękę w kwestii kosztów na przygotowania.

Michał walczył w Londynie a tego samego dnia w Nowym Jorku boksował Artur Szpilka. Udało się logistycznie zabezpieczyć wyprawę na Wyspy?
Tak, poprosiliśmy o pomoc naszego przyjaciela Tomka Turkowskiego, do ekipy dołączył znakomity cutman Jan Sobieraj, znany z narożników dwóch naszych mistrzów świata. Z tego co wiem, na miejscu wszystko było perfekcyjnie, nasza ekipa była dobrze traktowana. Co ciekawe, mieszkali w tym samym hotelu co Conor McGregor, który przebywał wówczas w Londynie. Wszystko przebiegało dobrze, więc byliśmy optymistami.

W USA oglądaliście walkę Michała na żywo?
Oglądaliśmy wszystko na żywo na laptopie. Emocje były duże od samego początku. Osobiście miałem trochę zastrzeżeń do pracy sędziego, który w mojej opinii zdecydowanie za często zwracał uwagę za trzymanie Michałowi, a za rzadko Daviesowi. Ponadto moim zdaniem liczenie też nie było konieczne, takie trochę gospodarskie.

Ale ostatecznie był wspaniały happy end...
Michał pokazał niesamowity charakter. Przyjął sporo ciosów, ale był konsekwentny i odpowiadał. Widać było, że przeciwnik ma mocną szczękę, lecz w końcu uderzenia Michała się skumulowały. Wielkie emocje zaczęły się jakoś od ósmej rundy, bo czułem, że Anglik zaczyna słabnąć z minuty na minutę, ale było pytanie, czy Michał zdąży z nokautem. Zdawałem sobie sprawę, że na punkty Michał w Londynie tak zaciętej walki nie wygra, zwłaszcza po tym feralnym liczeniu. Michał zawalczył jak prawdziwy mistrz, pokazał, że jest fighterem, który bije się do ostatniego gongu. Wygrał w takim stylu, który najbardziej smakuje - na wyjeździe, w pięknym mieście, znokautował lokalnego faworyta. Zachowując odpowiednie proporcje, przypominają się walki Głowackiego z Huckiem, Włodarczyka z Greenemem czy Czakijewem. Takie pojedynki pokazują, kto ma mistrzowski charakter i kto rzeczywiście jest mistrzem i wierzy w siebie do ostatniego gongu. Żeby docenić sukces sportowy Michała, należy przypomnieć, że Davies przed tą walką notowany był na czwartej pozycji rankingu WBA, między nim a Michałem rankingowo była przecież przepaść. Kursy bukmacherów były takie, że więcej ludzi stawiało na wygraną McGregora z Mayweatherem niż Syrowatki z Daviesem. Takie zwycięstwa niesamowicie cieszą.W tej walce było wszystko, czego się szuka w boksie - potężna dramaturgia, zwroty akcji, piękny nokaut. Były też kontuzje i tu przy okazji chciałbym podkreślić po raz kolejny wspaniałą pracę pana Jana Sobieraja, który wykonał świetną robotę, klejąc pęknięty łuk brwiowy Michała. To rozcięcie pojawiło się już przecież w drugiej rundzie i gdyby się pogłębiło, losy walki mogłyby być zupełnie inne. Nie pierwszy raz pan Sobieraj pomógł w istotny sposób wygrać Polakowi walkę. 

Co dalej z karierą Michała Syrowatki po tak efektownej wygranej?
Prawdopodobnie pod koniec tygodnia spotkamy się i zastanowimy się, jakie są konsekwencje wygranej Michała, jakie mamy możliwości i co można zaplanować. Na pewno kariera Michała ruszyła po tym pojedynku. Oczywiście nie było to jeszcze mistrzostwo świata, ale w tej chwili Syrowatka nie jest już na świecie jakimś anonimowym zawodnikiem z Polski, który wygrywa gdzieś na lokalnych galach, on teraz zaistniał w boksie światowym. Naszą pracą jest teraz znaleźć najlepszą drogę kariery dla Michała, takie jest właśnie zadanie menadżerów i promotorów - trzeba maksymalnie wykorzystać sukces zawodnika, by stworzyć mu kolejną wielką okazję.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Andrzejem Liczikiem, kiedyś ringowym rywalem, a dziś trenerem Michała Syrowatki (19-1, 7 KO), który wczoraj w Londynie znokautował niepokonanego Robbiego Daviesa Jr (15-1, 11 KO) w pojedynku o pas WBA Continental wagi super lekkiej.

- Wiedziałem, że zgadzam się na trudne wyzwanie, jadę do niepokonanego zawodnika walczyć u niego, ale wiedziałem, że to moja jedyna szansa na jakieś poważne walki - mówi Michał Syrowatka (19-1, 7 KO), który wczoraj na gali w Londynie znokautował w dwunastej rundzie notowanego na czwartej pozycji rankingu WBA kategorii super lekkiej Robbiego Daviesa Juniora (15-1, 11 KO). Zapraszamy do wysłuchania wywiadu ze świeżo upieczonym posiadaczem pasa WBA Continental.


Najnowsze komentarze