Partnerzy Gali Boksu Szczecin

 










 




 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • ZieluZielinski
  • eftete2
  • Poznan01
  • Przemyslaww94
  • Patrox

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/szczecin-boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/600x200_szczecin_2017_noflash.png"></a>

Przy okazji odbywających się w Poznaniu targów BUDMA ze swoimi kibicami spotkał się Krzysztof Głowacki (26-1, 5 KO). Były mistrz  świata WBO wagi junior ciężkiej do stolicy Wielkopolski przyjechał na zaproszenie jednego ze swoich sponsorów - firmy Blachy Pruszyński. 

Niezbyt poważna "propozycja" walki, jaką złożył Deontayowi Wilderowi Mateusz Masternak (37-4, 26 KO) okazała się zarzewiem spięcia, do którego doszło w internecie między "Masterem" a Krzysztofem Głowackim (26-1, 15 KO).

"Masternak chce walczyć z Wilderem?! Dawno takiego komplementu nie dostałem, bo przecież ze mną się boi." - skomentował słowa wrocławianina "Główka", tłumacząc potem: "Po prostu się dziwię, że na mnie >>potrzebuje dwóch walk i potem jesienią zobaczymy<<, a z Wilderem chce walczyć za miesiąc."

"Po komplementy to idź do swojej Żony, a ode mnie dostaniesz jedynie KO!!!" - napisał w odpowiedzi Masternak, czym wzbudził złość u Głowackiego.

"Za ten głupi tekst z chęcią rozwalę Ci ryja!!!" - wypalił były mistrz świata wyraźnie poirytowany wciąganiem rodziny w konflikt ."Oj Krzysiu, nerwy są złym doradcą. Chyba się za bardzo zainspirowałeś kolegą z grupy!!!" - zripostował Masternak, czyniąc aluzję do Artura Szpilki.

Krzysztof Głowacki po raz ostatni boksował we wrześniu, tracąc pas WBO wagi junior ciężkiej na rzecz Oleksandra Usyka. Mateusz Masternak pauzuje od kwietniowej wygranej z Erikiem Fieldsem.

Były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO) zakończył rehabilitację po operacji prawego łokcia. Tym samym 30-latek może wrócić do treningów z pełnymi obciążeniami i rozpocząć przygotowania do powrotu na ring.

- Dobra wiadomość, dr Robert Śmigielski potwierdził, że z ręką wszystko w porządku, można bić na 100% - zakomunikował Głowacki w mediach społecznościowych.

Pięściarz z Wałcza na ring najwcześniej może wrócić już w marcu. W mediach w ostatnich tygodniach pojawiały się m.in. informacje o przymiarkach do pojedynku "Główki" z aktualnym mistrzem federacji IBF Muratem Gassijewem. 

Wpływowy dziennikarz zajmujący się tematyką bokserską Dan Rafael opublikował swoją "listę życzeń" na rok 2017. Wśród zawodników, jakich ekspert ESPN chciałby zobaczyć w akcji, znalazł się Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO), którego nazwisko pojawiło się w grupie gwiazd kategorii junior ciężkiej. 
 
"Życzyłbym sobie, aby zwrócono uwagę na wagę junior ciężką, w której mamy wysyp utalentowanych i ekscytujących pięściarzy. Marco Huck, Oleksandr Usyk, Murat Gasijew, Denis Lebiediew, Mairis Briedis, Krzysztof Głowacki i Yunier Dorticos - można między nimi zorganizować serię niesamowitych pojedynków." - napisał Rafael.
 
Głowacki, który we wrześniu stracił pas WBO na rzecz Oleksandra Usyka, dwukrotnie udanie zaprezentował się przed amerykańską publicznością w mistrzowskich walkach, pokonując cieszących się dużą renomą Marco Hucka i Steve'a Cunninghama.

Były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO) wchodzi w coraz mocniejsze treningi po przerwie spowodowanej operacją ręki. "Główka" nie wyklucza, że między linami pojawi się już w marcu, jednak zaznacza, że musiałaby to być ważna walka. Głowacki wymieniany był ostatnio jako potencjalny rywal czempiona IBF Murata Gasijewa.

Jak wyglądała twoja pobudka po walce w Gdańsku z Oleksandrem Usykiem?
Krzysztof Głowacki: Nawet nie spałem. Leżałem i byłem na siebie strasznie wściekły.

Dlaczego?
Trener Łapin powtarza, że mądry człowiek uczy się na czyichś błędach, głupi na własnych. Byłem głupi. Po starciu z Cunninghamem zapowiadałem, że jeżeli następnym razem będzie mi cokolwiek dolegało, odmawiam walki. Że za duże ryzyko.

W dniu potyczki z Amerykaninem dopadło cię ostre zatrucie.
A dwa kluczowe tygodnie przed walką leżałem chory na grypę. 40 stopni gorączki, kroplówki. Ominęły mnie najdłuższe sparingi. Przez chorobę uciekła kondycja, do tego jeszcze rozwolnienie w dniu walki… W ostatniej rundzie odetchnąłem z ulgą, gdy wywróciłem Cunninghama. Nie dość, że ciągle mnie goniło, to chwilę wcześniej trafił mnie niesamowicie na dół. Zatkało mnie, w ogóle nie miałem siły. Modliłem się o gong.

Odwodnienie?
Straszne! Siedziałem potem do czwartej na dopingu. Wypiłem z siedem litrów wody, a nie mogłem się wysikać. To miała być nauczka, żeby następnym razem odpuścić. Na Hucka wyszedłem z rozwaloną lewą łapą. Przed Usykiem strzeliła mi druga. Cóż, do trzech razy sztuka.

Ukrainiec dał koncert. Nikt nie pisał, że Głowacki stracił pas. Wszyscy, że narodziła się nowa, wielka gwiazda.
Podczas przygotowań trzepnął mi prawy łokieć, walnął nadgarstek. Promotor Wasilewski wysyłał mnie do lekarza, chciał wiedzieć jak duży to problem. „Eee, podczas walki nie będzie bolało” – upierałem się. A tu tarczujemy w szatni, uderzam prawy hak i nadgarstek całkowicie poszedł. Dłoń się otworzyła, nie mogłem jej zamknąć. Zadałem pierwszy prawy prosty, od razu mi zdrętwiała. Później zaczęła opadać i pojawiły się kłopoty. Stanęły nogi, każdy cios stał się cierpieniem. Głowa momentalnie siadła. Byłem kontuzjowany, niezdolny do walki, ale posłuchałem swojej dumy.

Porażka z Ukraińcem wzmocniła twoją psychikę?
Tak, zdecydowanie! Jak tylko wróciłem z Gdańska, od razu chciałem iść na salę, zasuwać jeszcze mocniej. Doktor Śmigielski zalecił mi rehabilitację trzy razy w tygodniu, a z Jakubem Smolskim pracujemy codziennie. Niedziela, 11 listopada – nie ma, rehabilitacja. Żeby jak najszybciej wrócić na ring. Niech promotorzy załatwią mi eliminator i wtedy nie będzie odwrotu, mogę walczyć z każdym. W 2017 wracam na tron. Nie mogę się doczekać.

Pełna treść artykułu na Weszlo.com >>

Były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO) zdradził w rozmowie z "Super Expressem", że będzie gotowy wrócić na ring już w marcu. Niewykluczone, że popularny "Główka" bardzo szybko otrzyma kolejną mistrzowską szansę.

Niedawno Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów Głowackiego wyjawił, że pojedynkiem z polskim pięściarzem zainteresowani są promotorzy mistrza świata federacji IBF Murata Gassijewa (23-0, 14 KO). Pięściarz z Wałcza jest pięściarzem, którego chcą pokazywać amerykańskie telewizje.

- Promotorzy mi o tym mówili, więc jest coś na rzeczy. Ale tą ścieżką powinien iść Włodarczyk. "Diablo" ma pas interkontynentalny IBF i wkrótce ma walczyć z Noelem Gevorem o tytuł obowiązkowego pretendenta dla Gassijewa - powiedział "Super Expressowi" Głowacki.

Gassijew pas IBF wywalczył na początku grudnia, wygrywając niejednogłośnie na punkty z Denisem Lebiediewem na gali w Moskwie. 

Promotorzy mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej Murata Gassijewa (24-0, 17 KO) chcieliby w przyszłym roku zorganizować pojedynek z Krzysztofem Głowackim (26-1, 16 KO). Do tej walki mogłoby dojść na jednej z gal z cyklu Premier Boxing Champions w Stanach Zjednoczonych.

- Głowacki jest zawodnikiem, który dwa razy świetnie pokazał się w telewizji amerykańskiej. Promotorzy Gassijewa chcą wypromować go w USA, więc szukają rywali, których zna amerykańska widownia i który zostanie zaakceptowany przez amerykańską telewizję. Krzysztof takim zawodnikiem jest - zdradził Andrzej Wasilewski w telewizyjnym studiu magazynu sportów walki "Puncher".

Gassijew pas mistrzowski IBF wywalczył na początku grudnia, wygrywając na punkty z Denisem Lebiediewem. Głowacki na razie przechodzi rehabilitację po operacji prawej ręki, a na ring wróci najwcześniej w kwietniu.

Były mistrz świata WBO wagi junior Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO) powraca do treningów po wrześniowej porażce z Oleksandrem Usykiem i operacji reki. Popularny "Główka" nie chce tracić czasu na mało istotne walki i deklaruje, że chciałby jak najszybciej spotkać się po raz drugi w ringu ze swoim jedynym pogromcą.

- Powolutku idę do przodu. Już jest bliżej końca niż początku - mówi Polsatsport.pl były mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO), który niedawno dostał zielone światło na powrót do bokserskich treningów i od kilku dni przebywa w Warszawie, obudowując formę pod skrzydłami Fiodora Łapina i Pawła Gassera.

Nie widzieliśmy się na tyle długo, że pozwolę sobie zacząć od pytania: co u ciebie słychać?
Krzysztof Głowacki: Rzeczywiście, nie byłem dość długo w Warszawie, chyba nawet około czterech miesięcy. W sierpniu byłem na obozie w Wałczu, we wrześniu w Wałczu i potem w Gdańsku. Jestem zdrowy, do połowy stycznia będę przechodził rehabilitację po kontuzji, ale powolutku idę do przodu. Już jest bliżej końca niż początku.

Co z kontuzjami? Problem już zażegnany?
Ciężko powiedzieć. Odpukać, z lewą ręką jest wszystko w porządku po trzech operacjach. Teraz "walnęła" mi druga ręka, ale operacja została zrobiona bardzo dobrze i mam nadzieję, że ręka będzie się trzymała.

Pamiętamy twoją walkę z Usykiem. Doszedłeś już do siebie po porażce?
Doszedłem do siebie. Pozostaje mi tylko przeprosić kibiców i zasuwać jeszcze ciężej, i zdobyć mistrzostwo świata.

Chcesz walczyć o pas tej samej federacji WBO?
Jeśli chodzi o mnie, to chciałbym się bić o pas tej samej federacji. Chciałbym rewanżu z Ołeksandrem Usykiem. Zobaczymy, czy mi go da. Jeśli nie da, to sam go sobie wywalczę.

Pełna rozmowa z Krzysztofem Głowackim na Polsatsport.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze