onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

 

W sobotę na gali w Wieliczce trzecie tegoroczne zwycięstwo zanotował Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO). Niewykluczone, że w kolejnym zawodowym występie 29-latek stoczy rewanżową walkę z Brazylijczykiem Marcelo Nascimento, swoim jedynym dotychczasowym pogromcą.

- Chcemy zmazać tę plamę z rekordu Sergieja. Tamta walka ewidentnie mu nie wyszła, ale po tej porażce Werwejko zmienił trenera i jego walki wyglądają zupełnie inaczej - mówi Marcin Piwek, promotor Werwejki.

Ukrainiec z polskim paszportem w sobotę już w pierwszej rundzie znokautował niepokonanego wcześniej Laszlo Fekete. Węgier okazał się dużo słabszym rywalem, niż wskazywały jego dotychczasowy bilans walk.

- Wiedzieliśmy, że Fekete to nie jest pięściarz z czołówki, ale sami nie spodziewaliśmy się, że będzie boksował aż tak specyficznie. Trzeba też zrozumieć, że Werwejko przystępował do tego pojedynku z kontuzją ręki. Chcieliśmy, żeby zachował mimo wszystko aktywność, więc rywal nie mógł być na poziomie Nagy'ego Aguilery. Sergiej miał boksować z kim innym, ale oryginalny rywal doznał kontuzji. W ostatniej chwili zastąpił go Fekete. W kolejnych występach Werwejko czekają dużo poważniejsze wyzwania - zapowiada Piwek.

 

W pojedynku otwierającym galę Underground Boxing Show w Wieliczce Kamil Gardzielik (6-0, 2 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Leopolda Krzeszewskiego (1-1, 1 KO). Po sześciu rundach wszyscy sędziowie wypunktowali wysoką wygraną pięściarz z Konina.

Gardzielik od początku narzucił swoje warunki rywalowi, spychając go do obrony. Niepokonany pięściarz grupy Fight Events łatwo wygrywał wszystkie rundy, a jego przeciwnik nie chciał podejmować walki. Dla Gardzielika była to piąta tegoroczna wygrana i drugie zwycięstwo na przestrzeni tygodnia.

W pojedynku kategorii ciężkiej na gali w Wieliczce Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO) znokautował w pierwszej rundzie Laszlo Fekete (4-1, 4 KO). Pojedynek zakonczył się po celnym lewym sierpowym Ukraińca z polskim paszportem.

Boksujący w kategorii ciężkiej Siergiej Werwejko (7-1, 5 KO) powróci na ring 21 października podczas gali Underground Boxing Show w Wieliczce. Rywalem pięściarza grupy Fight Events będzie Gruzin Revaz Karelishvili (8-2, 7 KO).

29-letni Werwejko 9 września w Radomiu odniósł największy sukces w swojej zawodowej karierze, stopując doświadczonego Nagy Aguilerę. Dzięki zwycięstwu nad Dominikańczykiem Werwejko awansował na siódmą pozycję w polskim rankingu wagi ciężkiej Boxrec.

W Wieliczce wystąpi ponadto jeden z najbardziej obiecujących polskich zawodowców półciężki Paweł Stępień (7-0, 6 KO). Nazwisko przeciwnika szczecinianina nie jest jeszcze znane.

Po sobotnim zwycięstwie Siergieja Werwejki (7-1, 5 KO) nad Nagym Aguilerą pojawiły się sugestie, że zawodnik grupy Fight Events mógłby być kolejnym rywalem Artura Szpilki (20-3, 15 KO), który prawdopodobnie powróci na ring 21 października w Wieliczce. Promujący mieszkającego w Polsce Ukraińca Marcin Piwek na taką konfrontację jest otwarty, jednak ze względów pozasportowych póki co nie ma na nią szans. - Ja mogę walczyć nawet z Kliczką, jeśli mi za to zapłacą - deklaruje sam pięściarz w rozmowie z ringpolska.pl.

Siergiej, jak nastrój po największym sukcesie w karierze, miałeś okazję obejrzeć już walkę?
Siergiej Werwejko:
 Wszystko dobrze, ale walki jeszcze nie widziałem. Oglądałem tylko zakończenie. Niestety odnowiła mi się kontuzja lewej ręki, którą złapałem wcześniej na obozie. Ręka jest mocno spuchnięta, nie mogę jej zaciskać. Musimy to wszystko sprawdzić.

Czyli czeka cię odpoczynek od treningów?
Tak, najpierw prześwietlenie, a potem zobaczymy co dalej. 

Kiedy następna walka? Pojawiły się informacje, że miałeś walczyć z Arturem Szpilką...
Ja nic o tym nie słyszałem, ale mógłbym z nim walczyć. Teraz muszę jednak wracać na Ukrainę, bo kończy mi się pozwolenie na pobyt w Polsce. Muszę wrócić i starać się o ponowną zgodę na wjazd. Niestety to może potrwać parę tygodni. 

Czyli ewentualna walka ze Szpilką w Wieliczce, nawet gdyby było coś na rzeczy, wydaje się niemożliwa. Gdyby było inaczej, czujesz, że mógłbyś podjąć rywalizację z Arturem?
Ja mogę walczyć z każdym, z Arturem też. Mnie promotorzy nie pytali, czy chcę walczyć z Aguilerą po przegranej z Nascimento. Jest walka i już. Ja mogę walczyć nawet z Kliczką, jeśli mi za to zapłacą!

Sergiej Werwejko (7-1, 5 KO) pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie Nagy Aguilerę (20-8-1, 14 KO) na gali MGębski Boxing Night w Radomiu.

W pierwszą rundę lepiej wszedł pięściarz z Dominikany, który śmiało atakował wyższego rywala i szukał sposobu na przejście do półdystansu. Aguilera kilka razy trafił mocnymi ciosami na tułów, ale nie zagroził poważnie Ukraińcowi.

Od drugiego starcia Werwejko zaczął budować swoją przewagę. Ukrainiec spychał przeciwnika do obrony, trafiając na tułów oraz na szczękę. Aguilera po zainkasowaniu jednego z prawych sierpowych zachwiał się na nogach i szukał klinczu.

W kolejnych minutach Werwejko wyglądał na coraz bardziej pewnego siebie, a Aguilera miał duże problemy z wyjściem z obrony. Ostatecznie walka zakończyła się w czwartej rundzie po tym jak pięściarz z Dominikany padł na deski po ciosie w zwarciu Werwejki. Aguilera twierdził, że został uderzony w tył głowy i nie jest w stanie kontynuować pojedynku, ale sędzia przerwał rywalizację, ogłaszając zwycięstwo Werwejki.

W sobotę na stadionie MOSiR w Radomiu po dwuletniej przerwie do ringu wraca Nagy Aguilera (20-9, 14 KO), który zmierzy się z Siergiejem Werwejko (6-1, 4 KO). Pięściarz z Dominikany na co dzień mieszka w Houston, nad którym w sierpniu przeszedł huragan Harvey, niszcząc kilkadziesiąt tysiący domów. Obecnie, miasto powoli podnosi się po uderzeniu żywiołu.

- Po walce wracam do Houston, bo pomagam ludziom w odbudowywaniu domów – mówi "Super Expressowi" Aguilera. - Dzięki bogu, mojego domu nie zalało. Ale w Houston jest mnóstwo osób, które straciły dorobek życia i potrzebują pomocy – tłumaczy pięściarz.

- Oglądałem wideo z walk Werwejki i wyglądał ok, choć nie imponująco. Jestem jednak przygotowany, że w ringu może się wszystko wydarzyć – mówi "Super Expressowi" Aguilera, który w swoim ostatnim występie w 2015 roku w Łodzi znokautował Marcina Rekowskiego.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >> 

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >> 


Najnowsze komentarze