onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Już jutro w Restauracji Champions w warszawskim hotelu Marriott odbędzie się I Gala Finałowa amatorskiej ligi bokserskiej White Collar Boxing - RatSort Boxing Fun. 

Liga White Collar Boxing to nowy projekt, w którym były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz wyciąga Białe Kołnierzyki zza biurek, szkoli do walk bokserskich i pozwala im się zmierzyć w walce o pas WCB! Projekt promuje zdrowy styl życia i aktywność fizyczną i daje możliwość sprawdzenia się w rywalizacji sportowej. Popularny "Wojownik" wspólnie z firmą RatSort pracuje już nad kolejną inicjatywą, która ma pomóc w wyszukiwaniu młodych bokserskich talentów.

Sobotnia gala RatSort Boxing Fun rozpocznie się o godz. 12.00. Bilety na wydarzenie nabyć można na stronie internetowej www.biletynawalke.pl. Zapraszamy!

Uwaga, na dwie pierwsze osoby, które na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. prześlą e-maila, wpisując w temacie "RatSort Boxing Fun", czekają podwójne zaproszenia na jutrzejszą galę.

W najbliższą sobotę w Restauracji Champions w warszawskim hotelu Marriott odbędzie się I Gala Finałowa amatorskiej ligi bokserskiej White Collar Boxing. 

Liga White Collar Boxing to nowy projekt, w którym były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz wyciąga Białe Kołnierzyki zza biurek, szkoli do walk bokserskich i pozwala im się zmierzyć w walce o pas WCB! Projekt promuje zdrowy styl życia i aktywność fizyczną i daje możliwość sprawdzenia się w rywalizacji sportowej.

Sobotnia gala rozpocznie się o godz. 11.00. Bilety na wydarzenie nabyć można na stronie internetowej www.biletynawalke.pl. Zapraszamy!

Książka Rafała Jackiewicza "Życie na ostrzu noża" w ubiegłą środę trafiła do księgarni w całej Polsce. Pięściarz opisuje w niej, jak wyglądała jego codzienność zanim został zawodowym bokserem, ale pisze też o swojej karierze oraz kulisach polskiego boksu. Przeczytajcie fragment autobiografii, w którym opisuje walkę eliminacyjną IBF z Delvinem Rodriguezem.

"Amerykański styl bycia przeciwnika trochę mnie zirytował. Chłopak był zarozumiały, a dzień przed pojedynkiem powiedział w mediach, że po zwycięstwie napije się polskiej wódki i poderwie polską dziewczynę. Kurwa, jak mi to utkwiło w głowie! Jeszcze przed pierwszym gongiem pomyślałem, że potraktuję go jak chamów z Warszawy, którzy kiedyś przyjeżdżali do Sufczyna pić nasze wina i wyrywać nasze dupy, czyli po prostu najebię mu i go okradnę, tyle że ze zwycięstwa.

Stajemy na ringu, twarzą w twarz, a ja muszę się wspinać na palce, bo jest 10 centymetrów wyższy. Zaczyna się walka. Wszystkie ruchy wyważone, wypracowane przez lata. Pozostaję skupiony, bo gość jest niebezpieczny. Widziałem, jak nokautuje rywali. Zatem bez podpalania się, spokojnie, ale jednocześnie bez obaw. Trochę się dziwię, bo typ wyższy o pół głowy, a ja trafiam go lewym prostym i prawym po uniku. Mijają rundy, wszystko idzie idealnie. Zyskuję przewagę, punktuję, sam nie zbieram za dużo. Pół walki za nami. Szósta runda, a ja dalej swoje. Mija minuta i dwadzieścia sekund. Idzie akcja za akcję. Lewy, prawy prosty, przy czym lewymi się stykamy, a prawy mojego przeciwnika, ze względu na jego większy zasięg ramion, dochodzi do mojej głowy. Jakbym dostał kijem bejsbolowym w cymbał! Nogi się pode mną uginają, łeb przekręca mi o 360 stopni. Odrzuca mnie, a on leci z gradem ciosów. Gradem? Nie, kurwa, lawiną! Odwracam się lekko bokiem od spadających bomb i dostaję kolejnego sierpa, który prostuje mnie w drugą stronę. Opieram się o liny, a tamten wali jak dziki. Już tylko instynktownie trzymam łapy w górze. Jak pijany mistrz próbuję uników, uszczelniam gardę, ale to wszystko. Nie odpowiadam! Gdyby sędzia przerwał to w tamtym momencie, to nikt oprócz mnie nie miałby do niego pretensji. Na szczęście ringowym był bardzo doświadczony Edi Cotton, który dał mi szansę. Po tej nawałnicy ciosów, którą wytrzymałem, na koniec klękam na kolano, ale bardziej po popchnięciu niż po ciosie. Wstaję, ale wpadam do narożnika. Stoję, a sędzia liczy do ośmiu, po czym pyta: - Walczysz dalej?

Nie wiem, o co mu chodzi… Boże! Instynktownie podnoszę ręce, bełkoczę, że tak, chcę walczyć. Gdy wstawałem z desek, z kotłowaniny bezładnych, nic nieznaczących myśli tylko jedna nabiera realnego kształtu: mieszkanie, chata, cztery pokoje, mieszkanie, chata, cztery pokoje… Wiem, że muszę wygrać, bo przed walką kupiłem mieszkanie bez kasy. Do końca rundy jeszcze minuta i 40 sekund. Jestem, kurwa, półprzytomny, ale garda i do przodu. Wściekły Rodríguez cały czas zadaje ciosy, bije w różnych płaszczyznach, z dużą siłą, a ja tylko się bronię. Czas leci. Drugi raz nie leżę. Na koniec rundy jeszcze zderzamy się głowami. Ależ to była runda! Jestem, żyję i walczę dalej.

Kolejne rundy były dla mnie raz lepsze, raz gorsze, lecz dałem radę. Pamiętną szóstą sędziowie punktowali 10-7 ze względu na to, że nie zadawałem ciosów przez pół rundy i byłem liczony. To rzadka punktacja - zazwyczaj runda z knockdownem punktowana jest 10-8. Cóż, 10-7 to tak, jakbym przegrał trzy rundy! Gdyby dalsza walka okazała się wyrównana, byłoby po mnie.

Rozlega się końcowy gong, a ja mimo wszystko prawie pewny wygranej podnoszę ręce w geście zwycięstwa. Zmęczony, obity, spuchnięty, ale szczęśliwy czekam z niecierpliwością na ogłoszenie werdyktu. Sędzia łapie nas za nadgarstki, gratuluje świetnej walki… i wtedy dzieje się coś niesamowitego - okazuje się, że wygrałem jednogłośnie na punkty i nawet sędzia z Ameryki uznaje moją wyższość. I co, kurwa, Rodríguez? Wódki to możesz się napić, ale z żalu, a jak chcesz polską dupę, to musisz zapierdalać do burdelu! - tak sobie myślę i wyklinam go w duchu. Wziąłem mikrofon i podziękowałem wszystkim, którym powinienem. Na końcu jednak nie omieszkałem odnieść się do "przyjaciół".

- Wszyscy ci, którzy mi życzyliście, żebym wylądował pod mostem, gdybym nie wygrał i nie zarobił na mieszkanie. Powiem wam jedno: walcie się na ryj!!!
Potem chcieli mnie opierdolić za to, że powiedziałem tak na antenie, ale szybko to uciąłem. - Dajcie mi spokój. Zobaczcie, jak wyglądam. Mogę i należy mi się - powiedziałem i pokazałem opuchnięty pysk.

Fragment pochodzi z książki Rafała Jackiewicza, Łukasza Chmielewskiego i Artura Łukaszewskiego "Rafał Jackiewicz. Życie na ostrzu noża". Odwiedź www.rafaljackiewicz.pl i przeczytaj kolejne fragmenty!

To będzie najbardziej hardkorowa biografia w historii polskiego sportu! Już 24 maja na półki w księgarniach trafią wspomnienia Rafała Jackiewicza zatytułowane "Życie na ostrzu noża". Pięściarz opowiada w nich o swojej karierze, ale szczerze wyznaje też, jak wyglądało jego życie zanim został zawodowym bokserem. Tymczasem już kilka dni temu ruszyła przedsprzedaż książki pod naszym patronatem! Wejdź na www.rafaljackiewicz.pl, by zapoznać się z fragmentami książki i zamówić autobiografię z 30% rabatem!

O książce: Najbardziej hardkorowa biografia w historii polskiego sportu! Włamania, pobicia, kradzieże. Ściąganie długów, wymuszanie odszkodowań, porwania i bójki, z których jedna skończyła się nożem wbitym w serce. To nie opis gangsterskiego filmu – to życie Rafała Jackiewicza, zanim został zawodowym bokserem.

Każda z historii, które znalazły się w tej książce, jest jak nokaut: bułgarskie prostytutki, wkurzony gangster "Krakowiak" i zakład ze Szpilką, Wawrzykiem i Kołodziejem o 55 tysięcy złotych. A między tym wszystkim kariera w kick-boxingu oraz ponad 430 rund przewalczonych na bokserskich ringach w drodze po tytuły mistrza świata i Europy. Niewielu ludzi przeszło tyle co on. Nikt nie zdecydował się opowiedzieć o swoim życiu tak szczerze, barwnie i z humorem.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Rafałem Jackiewiczem (48-16-2, 22 KO), który jutro w walce o pas mistrza Polski kategorii super półśredniej zmierzy się z Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO).

Głównym wydarzeniem gali w Poznaniu będzie eliminator do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO) i Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). Podczas tej samej imprezy zaboksują także Kamil Gardzielik (2-0, 1 KO) i Oleksandr Strecki (3-0, 1 KO).

Rafał Jackiewicz (48-16-2, 22 KO) okazało się o 150 gram za ciężki podczas ważenia przed jutrzejszą walką o pas mistrza Polski kategorii super półśredniej z Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO). "Wojownik" ostatecznie zrobił wagę za drugim podejściem.

Głównym wydarzeniem gali w Poznaniu będzie eliminator do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO) i Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). Podczas tej samej imprezy zaboksują także Kamil Gardzielik (2-0, 1 KO) i Oleksandr Strecki (3-0, 1 KO).

Dzisiaj w poznańskim Starym Browarze odbędzie się trening otwarty Noela Gevora (22-0, 10 KO), który w sobotę w głównym wydarzeniu gali Poznań Boxing Night stoczy walkę z Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO). Jutro pięściarze staną naprzeciw siebie podczas oficjalnej ceremonii ważenia.

"Diablo" miał po raz pierwszy spotkać się z Niemcem na kwietniowej konferencji prasowej, jednak Gevor nie pojawił się w stolicy Wielkopolski, tłumacząc się kłopotami zdrowotnymi. Trenerem Gevora jest jego ojczym Khoren, były pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej.

Podczas dzisiejszego treningu swoją formę pokaże także Rafał Jackiewicz (48-16-2, 22 KO). Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata w sobotę na poznańskiej gali skrzyżuje rękawice z Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO).

Wstęp na wydarzenie jest wolny dla wszystkich dziennikarzy i kibiców. Trening otwarty Noela Gevora i Rafała Jackiewicza - Stary Browar, ul. Półwiejska 42, 18 maja, godz. 18.00.

Najpierw w sobotę wygrana w Poznaniu z Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO), a potem w niedzielę spotkanie z fanami na Warszawskich Tragach Książki przy okazji promocji swojej autobiografii - to plan na nadchodzący weekend Rafała Jackiewicza (48-16-2, 22 KO).

Autobiograficzna opowieść o życiu byłego mistrza Europy i pretendenta do pasa IBF wagi półśredniej trafi do księgarń 24 maja, jednak trzy dni wcześniej książkę zredagowaną przez Łukasza Chmielewskiego i Artura Łukaszewskiego nabyć będzie można, wraz z autografem Rafała Jackiewicza, na warszawskich targach.

- Zapraszam wszystkich 20 maja do Poznania na walkę z Szymańskim, a dzień później na targi do Warszawy na Stadion Narodowy. Będę tam w godz. 12.30 - 14.00 i chętnie przyjmę gratulacje za zwycięski pojedynek - mówi "Wojownik".

- Zupełnie szczerze, jestem dobrze przygotowany jak na moje możliwości i wiem, że mogę wygrać z Patrykiem. To na nim będzie presja, bo jeśli on chce pokazać, że jest materiałem na dobrego zawodnika, to musi mnie pokonać przekonująco a nie po prostu odnieść zwycięstwo - twierdzi Rafał Jackiewicz i dodaje: - Dziś zjadłem delicje szampańskie, ale na Narodowym w niedziele może będzie szampan.

Głównym wydarzeniem gali w Poznaniu będzie eliminator do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO) i Noelem Gevorem (22-0, 10 KO).

20 maja na gali w Poznaniu Rafał Jackiewicz (48-16-2, 22 KO) zmierzy się z niepokonanym Patrykiem Szymańskim (17-0, 9 KO). Były mistrz Europy i pretendent do pasa IBF na wtorkowym treningu medialnym udowodnił, że mimo 40-tki na karku nadal jest bardzo szybki.

Głównym wydarzeniem gali w Poznaniu będzie eliminator do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (52-3-1, 37 KO) i Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). Podczas tej samej imprezy zaboksują także Kamil Gardzielik (2-0, 1 KO) i Oleksandr Strecki (3-0, 1 KO).


Najnowsze komentarze