onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Dzięki lipcowemu zwycięstwu nad Arturem Szpilką niepokonany na zawodowych ringach Adam Kownacki (16-0, 13 KO) znalazł się w gronie "wschodzących gwiazd Premier Boxing Champions". Nazwisko Polaka na opublikowanej przez portal PBC liście figuruje obok takich pięściarzy jak bracia Charlo, Gervonta Davis, Errol Spence Jr czy Mikey Garcia.

"Adam Kownacki wspiął się jeszcze wyżej po szczeblach drabiny wagi ciężkiej po dewastującym nokaucie w wygranej walce ze swoim rodakiem Arturem Szpilką. Kownacki zastopował Szpilkę szybciej niż mistrz świata Deontay Wilder i Bryant Jennings." - pisze o sukcesie mieszkającego na Brooklynie Kownackiego serwis internetowy PBC, przytaczając przy okazji słowa Polaka: "[Zwycięstwo ze Szpilką] było przełomowe w mojej karierze. Chciałem go znokautować najszybciej ze wszystkim i udało mi się!".

Na razie nie wiadomo, kiedy miałby powrócić między liny Adam Kownacki. "Bayface" otrzymał co prawda ofertę walki z Jarrellem Millerem (19-0-1, 17 KO) 4 listopada, jednak nic nie wskazuje na to, by pojedynek udało się zakontraktować.

- Pewnie wrócę na ring w listopadzie - mówi "Super Expressowi" Adam Kownacki (16-0, 13 KO), najwyżej klasyfikowany aktualnie polski pięściarz wagi ciężkiej. 28-latek nie zdradza jeszcze dokładnej daty swojego występu, chociaż jak sam przyznaje, nie został zalany ofertami walk w ostatnim czasie.

- Wszystko toczy się swoim spokojnym rytmem, nie jest tak że przebieram w ofertach promotorów. Na razie nie wybieram się do Polski. W USA mam fanów i bokserski dom, tu chcę budować swoją karierę. Jednocześnie nie rezygnuje z walki w Polsce, bardzo chciałbym kiedyś stoczyć w Polsce pojedynek - przekonuje "Baby Face".

Kownacki w ostatnim czasie był przymierzany do pojedynku z Jarrellem Millerem, jednak ta walka prawdopodobnie nie dojdzie do skutku w tym roku. Pięściarz urodzony w Łomży w tym roku zanotował dwa zwycięstwa, a ostatni raz boksował w lipcu, wygrywając nieoczekiwanie z Arturem Szpilką.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Jeszcze niedawno Travis Kauffman (31-2, 23 KO) palił się do walki z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO). Teraz Amerykanin bierze na celownik innego Polaka - Adama Kownackiego (16-0, 13 KO), zaś "Szpilę", po porażce z "Babyfacem", wysyła na sportową emeryturę.

- Kownacki jest bardzo agresywny, ale wciąż jest jeszcze zielony - ocenia Kauffman. - Ze Szpilką zmierzył się w dobrym momencie, bo Szpilka jest już skończony i myślę, że nie powinien już więcej boksować. I tu nie chodzi o nasze ostatnie sprzeczki, po prostu zdrowie jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by komuś się stała krzywda. Jeśli chwiejesz się po lewym prostym, to czas zawiesić rękawice na kołku.

- Szacunek dla Adama za jego robotę. Sparowałem z nim kiedyś, gdy byłem na obozie u Adamka. To bardzo twardy dzieciak. Może nie bije specjalnie mocno, ale jest agresywny i idzie cały czas do przodu. Dałbym mu srogą lekcję, łapałby moje kontry całą walkę - odgraża się amerykański ciężki.

Na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy na ring powróci Kownacki, który nokautem na Szpilce otworzył sobie drogę do dużych pojedynków. Jedną z ofert, jakie ostatnio otrzymał "Babyface", było starcie z niepokonanym Jarrellem Millerem (19-0-1, 17 KO).

Po wczorajszym meczu polskiej reprezentacji piłkarskiej z Kazachstanem Adam Kownacki (16-0, 13 KO) zakpił na Twitterze z zawodnika kadry Kamila Grosickiego, zaczepiając przy okazji Artura Szpilkę (20-3, 15 KO). 

"Kamil Grosicki za dużo chyba przebywa z Arturem Szpilką. Zero formy." - napisał "Babyface", komentujący występ pomocnika Hull City. 

Słowa niedawnego rywala wyraźnie zdenerwowały "Szpilę", który od kilku tygodni był nieobecny w mediach społecznościowych. "Zamknij piz**, wygrałeś i ciesz się, póki możesz. Czekam na rewanż bez sentymentów!" - odparł Kownackiemu pięściarz z Wieliczki.

Adam Kownacki i Artur Szpilka spotkali się w ringu 15 lipca. Walka zakończyła się zwycięstwem Kownackiego przez techniczny nokaut w czwartej rundzie. 

Adam Kownacki (16-0, 13 KO) otrzymał ofertę walki z Jarrellem Millerem (19-0-1, 17 KO) - poinformował na Twitterze Łukasz Lichota współpracujący z polskim bokserem.

Do pojedynku miałoby dojść 4 listopada na gali w Barclays Center na Brooklynie, której główną atrakcją będzie starcie o pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC pomiędzy Deontayem Wilderem (38-0, 37 KO) i Luisem Ortizem (27-0, 23 KO). Jak napisał Lichota, póki co nic nie zostało jeszcze uzgodnione, a "Babyface" zamierza rozważyć wszystkie możliwe opcje.

Kownackiemu decyzji o ewentualnej konfrontacji z Millerem z pewnością nie ułatwi fakt, że od wielu lat przyjaźni się z Amerykaninem i często pomagają sobie w przygotowaniach do kolejnych występów. Obaj pięściarze ostatnio zanotowali cenne zwycięstwa przed czasem - "Babyface" zastopował Artura Szpilkę, zaś "Big Baby" - Geralda Washingtona.

14 października na gali telewizji Showtime w Nowym Jorku trzeci tegoroczny pojedynek ma stoczyć Adam Kownacki (16-0, 13 KO). Nazwisko rywala 28-letniego Polaka nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone.

Kownacki w ostatnim zawodowym występie wygrał przed czasem z byłym pretendentem do mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej Arturem Szpilką. Po tym zwycięstwie "Baby Face" znalazł się w czołówkach wielu prestiżowych rankingów "królewskiej" kategorii.

Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie pojedynek mistrza świata WBC wagi super półśredniej Jermella Charlo (29-0, 14 KO) z Ericksonem Lubinem (18-0, 13 KO). Dla Charlo będzie to druga obrona pasa wywalczonego w maju ubiegłego roku.

Podczas tej samej gali dojdzie także do dwóch innych walk o tytuły w kategorii do 69 kg - mistrz świata IBF Jarrett Hurd zmierzy się z Austinem Troutem, a czempion federacji WBA Erislandy Lara skrzyżuje rękewice z Terrellem Gaushą.

Niepokonany na zawodowych ringach Adam Kownacki (16-0, 13 KO) dzięki zwycięstwu przed czasem nad Arturem Szpilką i zakończeniu kariery przez Władimira Kliczkę zadebiutował w rankingu wagi ciężkiej telewizji ESPN. "Babyface" aktualnie zamyka listę dziesięciu najlepszych ciężkich globu amerykańskiej telewizji. Zestawieniu przewodzi czempion WBA i IBF Anthony Joshua, który wyprzedza mistrza WBC Deontaya Wildera i niezwyciężonego Luisa Ortiza. 

Adam Kownacki jest jednym z czterech Polaków uwzględnionych w rankingach ESPN obok Krzysztofa Głowackiego (4. w wadze junior ciężkiej), Krzysztofa Włodarczyka (8. w wadze junior ciężkiej) i Macieja Sulęckiego (9. w wadze junior średniej).

Ranking wagi ciężkiej ESPN: 1. Anthony Joshua, 2. Deontay Wilder, 3. Luis Ortiz, 4. Joseph Parker, 5. Kubrat Pulew, 6. Andy Ruiz Jr, 7. Dillian Whyte, 8. Dominic Breazeale, 9. Jarrell Miller, 10. Adam Kownacki.

Prawdopodobnie 15 października na gali organizowanej w Nowym Jorku na ring wróci Adam Kownacki (16-0, 13 KO) - zdradził na Twitterze Andrzej Wasilewski, jeden z właścicieli grupy Sferis KnockOut Promotions. Według promotora do pojedynku z pięściarzem z Łomży przymierzani są wymagający rywale.

- Wygląda na to, że Kownacki zaboksuje 15 października na Long Island. Może być bardzo ciekawa walka - napisał Wasilewski.

Kownacki w tym roku zanotował już dwa zwycięstwa. W lipcu "Baby Face" odniósł największy sukces w zawodowej karierze, pokonując przed czasem Artura Szpilkę. Po tym zwycięstwie notowania polskiego pięściarza mieszkającego na stałe w Stanach Zjednoczonych poszły bardzo mocno do góry.

Najwyżej aktualnie klasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej Adam Kownacki (16-0, 13 KO) zdradził w rozmowie z Przemkiem Garczarczykiem, że kolejną walkę stoczy najprawdopodobniej jesienią na terenie Stanów Zjednoczonych.

- Być może w tym tygodniu będzie decyzja o następnej walce. Prawdopodobnie październik w USA. Trenuję non stop - powiedział Polak mieszkający na stałe w Nowym Jorku.

Kownacki w lipcu odniósł największy sukces na zawodowych ringach, wygrywając z Arturem Szpilką. Dla "Baby Face'a" było to drugie tegoroczne zwycięstwo.

Czy Adam Kownacki, który pokonał Artura Szpilkę, jest najlepszym polskim pięściarzem wagi ciężkiej? A może Tomasz Adamek, który wygrał z Australijczykiem Solomonem Haumono i marzy o kolejnych zwycięstwach?

28-letni Kownacki mieszka w USA i uważany jest tam za amerykańskiego pięściarza, więc pierwsze miejsce na liście czołowych Polaków w tej kategorii może być pewnym nadużyciem. Ale 12 lat starszy Adamek też mieszka w USA, tam płaci podatki, więc można mieć podobne wątpliwości.

Sam Kownacki pytany, kto jest najlepszy, najpierw wskazał na siebie, argumentując logicznie, że jeśli wygrał przed czasem ze Szpilką, a ten był wcześniej uważany za najlepszego, to teraz jemu należy się pierwszeństwo. Chwilę później stwierdził jednak, że królem jest Adamek, chociażby z uwagi na zasługi. A on jako młodszy ustąpi starszemu koledze. Mówiąc krótko – nie wyjdzie do ringu walczyć z Adamkiem.

 

Moim zdaniem polskiego króla wagi ciężkiej nie ma. Pierwsze miejsce rankingu powinno być puste. Oczywiście jeśli Adamek w kolejnej walce udowodni, że potrafi wygrywać z lepszymi od Haumono, to raz jeszcze należy założyć mu koronę.

Pełna treść artykułu w "Rzeczpospolitej" >>

- Trzeba Arturowi dać spokój. On musi się sam odbudować, zdecydować co dalej. Może kiedyś, w przyszłości, spotkamy się na ringu po raz kolejny. Na razie nie widzę takiej możliwości. Taka walka jest mi teraz niepotrzebna - mówi tydzień po swoim największym zwycięstwie, pokonaniu Artura Szpilki (20-3, 15 KO) ciągle niepokonany Adam Kownacki (16-0, 12 KO). „Czy będzie teraz walka w USA czy w Polsce? Wybiorę to, co dla mojej kariery najlepsze - dodaje "Babyface".

Przemek Garczarczyk: Ile telefonów odebrałeś od promotorów, którzy nagle, po wygranej z Arturem Szpilką, stali się Twoimi przyjaciółmi?
Adam Kownacki: Było kilka. Z Polski, ze Stanów Zjednoczonych. Powiem tak - nie traktuje tego jakoś ambicjonalnie. To część biznesu jak wygrywasz. Ja to rozumiem. To i sam sport mają ze sobą niewiele wspólnego. Nie ma się na co obrażać, mam wokół siebie ludzi, którym ufam.

Jesteś w niezwykłej sytuacji wolnego strzelca, nie masz promotora. Normalnie, otrzymać dużą walkę jest w takiej sytuacji (prawie) niemożliwe...

... normalnie tak jest, ale moim managerem jest Al Haymon, więc jestem spokojny o moją przyszłość na ringu. Na walce z Arturem byli ludzie z jego najbliższego otoczenia, były gratulacje. Będzie dobrze.

Jesteś na rybach, zaraz po ślubie swojego przyjaciela Danny’ego Szeteli. Planujesz dłuższe wakacje?
Do... jutra. Będę już lekko trenował, jakieś przebieżki, trzymanie przede wszystkim formy fizycznej, bo na pięściarskie zajęcia przyjdzie czas. U mnie chęci do pracy nigdy nie brakowało, to wie każdy. Trzymanie diety to inna sprawa, ale to już mam za sobą. Wiem co robić.

Polskie media już piszą o ewentualnej walce w rodzinnym kraju.
Decyzji jeszcze nie ma, przyjdzie na nią trochę poczekać. Zawalczę pod koniec roku, to na pewno, ale gdzie? Zobaczymy. Dobrze pracowało mi się z Mateuszem Borkiem, lubimy się, pomógł mi z obozem treningowym; mają też być propozycje wyjścia na ring w USA. Wybiorę to, co najlepsze dla mojej kariery, przyszłości. Sytuacja po walce ze Szpilką się zmieniła. Do tej pory, o wszystko było bardzo ciężko - pieniądze, treningi, ciężko ze wszystkim związane z tym sportem. Teraz musi być lepiej.

Minął tydzień od wygranej w Nassau Coliseum. Miałeś ostatnio prywatny kontakt z Arturem Szpilką?
Nie, czytałem tylko jego krótkie oświadczenie w mediach. Trzeba Arturowi dać spokój. On musi się sam odbudować, zdecydować co i jak dalej. Może kiedyś, w przyszłości, spotkamy się na ringu po raz kolejny. Na razie nie widzę takiej możliwości. Taka walka jest mi teraz niepotrzebna.


Najnowsze komentarze