Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 10346 gości oraz 55 użytkowników.


3 lipca w Lesznie, podczas gali Mercedes-Benz Frączak Boxing Night organizowanej przez grupę Spartan Promotion, Przemysław Opalach (16-2, 14 KO) skrzyżuje rękawice z Kenijczykiem - Danielem Wanyonyi'em (21-6-2, 17 KO). Stawką pojedynku będzie interkontynentalny pas federacji WBA w kategorii superśredniej.

- Bardzo się cieszę, że mogę wreszcie oficjalnie potwierdzić te wszystkie informacje. Wcześniej było kilka niewiadomych, teraz jednak, zwłaszcza dzięki świetnym sponsorom, całość nabrała już konkretnych kształtów - zdradził w rozmowie z redakcją ringpolska.pl olsztyński "The Spartan".

Tego samego wieczoru swoje pięściarskie umiejętności będą mieli okazję zaprezentować w ringu również m.in.: Mark de Mori (28-1-2, 24 KO), Yavuz Ertuerk (19-1, 15 KO), Dariusz Polmański (7-0, 5 KO), Damir Beljo (20-0, 17 KO) i Piotr Kołodziejczyk (1-0). Tradycyjnie odbędą się również walki w boksie amatorskim. Transmisję z gali przeprowadzi TVP Sport.

Wkrótce na ringpolska.pl więcej szczegółów dotyczących gali w Lesznie.

Jak zdradził w rozmowie z ringpolska.pl Andrzej Wasilewski, jest duża szansa, że 3 października w New Jersey lub Nowym Jorku dojdzie do wielkiej gali bokserskiej z udziałem czołowych polskich pięściarzy związanych kontraktem menadżerskim z Alem Haymonem. Impreza odbyłaby się dzień przed tradycyjną Paradą Pułaskiego.

- Rozpoczęliśmy już pierwsze działania i mamy wstępną akceptację Ala Haymona co do pomysłu - zdradził współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions. - Data jest specyficzna, bo tego dnia urodziny ma Mariusz Kołodziej, szef Global Boxing, zresztą to on pierwszy wpadł na taki pomysł, by zrobić galę w dniu nowojorskiej parady. Pracujemy nad tym dosyć poważnie i wydaje się wysoce prawdopodobne, że na przykład w hali Prudential Center odbędzie się wielki mecz Polski ze Stanami Zjednoczonymi, pokazywany przez wiodącą amerykańską stację telewizyjną.

- Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o karcie walk, ale wydaje mi się, że jest szansa, by 5-7 dużych polskich nazwisk znalazło się w programie imprezy - dodał Wasilewski.

Aktualnie uznawany za najpotężniejszą osobę w światowym boksie zawodowym Al Haymon jest menadżerem siedmiu polskich pięściarzy: Andrzeja Fonfary (Fonfara Team), Artura Szpilki, Andrzeja Wawrzyka, Krzysztofa Głowackiego (wszyscy Sferis KnockOut Promotions), Kamila Łaszczyka, Patryka Szymańskiego (obaj Global Boxing) i Adama Kownackiego.

 

25-letni Francuz Jessy Luxembourger (6-0, 3 KO) będzie przeciwnikiem Roberta Parzęczewskiego (8-0, 3 KO) podczas gali w Ostrowcu Świętokrzyskim, która odbędzie się 19 czerwca. Walkę zakontraktowano na osiem rund.

Nazwisko swojego kolejnego rywala poznał także boksujący w kategorii półciężkiej Michał Gerlecki (10-0, 6 KO), który podczas ostrowieckiej gali zmierzy się z Argentyńczykiem Pablo Sosą (4-4-3, 3 KO). Pięściarz z Ameryki Południowej ma na koncie m.in. remis z Eduardem Gutknechtem.

Podczas tej samej gali polskiej publiczności jeszcze raz pokaże się Oszkar Fiko (12-11, 9 KO), który w sobotę pokonał Krzysztofa Cieślaka. Rumun tym razem skrzyżuje rękawice z Damianem Wrzesińskim (7-0, 4 KO)

Głównym wydarzeniem imprezy w Ostrowcu będzie walka w kategorii ciężkiej pomiędzy Mariuszem Wachem i Konstantinem Airichem.

- W przeszłości odrzucałem propozycje walki z Kamilem Szeremetą, ale tym razem na pewno bym takiej szansy nie odmówił - przekonuje boksujący w kategorii średniej Sebastian Skrzypczyński (11-10-2, 5 KO). Zawodnik z Kalisza wyraża gotowość do skrzyżowania rękawic z polską czołówką kategorii średniej.

- Nigdy nie bałem się wyzwań, od początku przygody z zawodowym boksem przyjmowałem nawet walki na wyjeździe i nigdy nie jechałem tam tylko po wypłatę. Polsat Boxing Night to będzie święto polskiego boksu i chciałbym tam wystąpić. Wiem, że Kamil Szeremeta jest teraz przymierzany do walki z Damianem Jonakiem, ale jeśli Damian będzie miał inne plany, to ja chętnie go na takiej imprezie zastąpię  - mówi Skrzypczyński, który ostatni raz boksował w lutym, przegrywając z Arturem Akawowem walkę o pas WBO European.

- Kibice wiedzą, że zawsze w ringu zostawiam całe serce. Mam nadzieję, że organizatorzy gali wezmą to pod uwagę i być może dostanę szansę pokazania się na tak wspaniałej imprezie - podsumowuje kaliszanin. 

W związku z dzisiejszymi internetowymi publikacjami, dotyczącymi domniemanego stosowania środków dopingujących przez Damiana Kiwiora, w których pojawia się także moje nazwisko jako tego, który jakoby miał wcześniej również stosować doping, oświadczam, że wspomniane zarzuty mi postawione nie są zgodne z prawdą. Są absolutnie nieuprawnione i krzywdzące mnie jako sportowca, naruszają moje dobra osobiste i godzą w wizerunek całego polskiego boksu olimpijskiego.

Przypominam, że nigdy nie zostałem przez AIBA, ani przez PZB posądzony o stosowanie niedozwolonych środków dopingujących. Komisja lekarska przy AIBA po szczegółowej analizie moich badań wykazała poważne problemy zdrowotne, zalecając mi jak najszybsze leczenie i nie zawiesiła mnie w prawach zawodnika.

Pisanie o mnie w kontekście stosowania dopingu jest bardzo krzywdzące. To próba niszczenia mojej reputacji, na którą od lat bardzo ciężko pracuję. Od autorów wspomnianych artykułów żądam natychmiastowego sprostowania, bądź usunięcia tych nierzetelnych artykułów prasowych.

Robert Złotkowski będzie obok stałego eksperta Janusza Pindery gościem Mateusza Borka w bokserskiej części dzisiejszego magazynu sportów walki "Puncher". W programie pojawi się również Mariusz Pudzianowski, który pojawi się na kolejnej gali KSW.

Złotkowski w ostatnim czasie jest coraz bardziej zapracowanym szkoleniowcem. Były pięściarz trenuje m.in. z Rafałem Jackiewiczem, Damianem Jonakiem, a najbliższe miesiące będzie spędzał przede wszystkim z Przemysławem Saletą, który rozpoczyna przygotowania do zaplanowanej na 26 września walki z Tomaszem Adamkiem.

Premierowa emisja "Punchera" dzisiaj o godz. 20.00 w kanale Polsat Sport News.

Michał Żeromiński (8-2, 1 KO) po bardzo dobrej w swoim wykonaniu walce łatwo pokonał na punkty Ivo Gogosevicia (10-10-1, 5 KO). Sędziowie punktowali zgodnie 60-54, 60-54, 60-54.

Nie udał się powrót na ring po 14-miesięcznej przerwie Krzysztofowi Cieślakowi (22-6, 7 KO). "Skorpion" przegrał niejednogłośnie przez decyzję techniczną (57-58, 57-59, 58-57) z Oszkarem Fiko (12-11, 9 KO). Pojedynek został przerwany w szóstej rundzie, po tym jak Fiko po przypadkowym zderzeniu głowami doznał głębokiego rozcięcia skóry na czole. Do momentu zastopowania walki Cieślak ustępował rywalowi szybkością i choć szedł do przodu, zbyt często dawał się trafiać.

Nikodem Jeżewski (10-0-1, 5 KO) zwyciężył jednogłośnie na punkty Tomislava Rudana (3-4-1, 0 KO). Startujący w dywizji junior ciężkiej bokser z Kościerzyny był bardzo bliski rozstrzygnięcia walki przed czasem pod koniec szóstej, odsłony, jednak rywal po podniesieniu się z maty zdołał przetrwać do ostatniego gongu. Sędziowie punktowali 60-53, 60-53, 60-53. 

W pojedynku kategorii ciężkiej Marcin Siwy (11-0, 5 KO) zastopował w drugiej rundzie Vjekoslava Bajicia (9-11, 3 KO). Dla Siwego był to pierwszy występ po podpisaniu kontraktu z grupą Tymex.

Boksujący w wadze super lekkiej Michał Leśniak (2-0, 1 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugim starciu Janosa Vassa (7-16-1, 6 KO), w drodze po wygraną czterokrotnie posyłając rywala na deski.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z boksującym w wadze ciężkiej Marcinem Siwym (10-0, 4 KO), który dziś na gali w Inowrocławiu zmierzy się z Chorwatem Vjekoslavem Bajicem (9-10, 3 KO).

- Strasznie lubię ringowe wojny, zobaczymy czy Tomislav Rudan podejmie rękawicę - mówi Nikodem Jeżewski (9-0-1, 5 KO), który będzie boksował z rywalem z Chorwacji podczas sobotniej gali Tymex Boxing Promotion w Inowrocławiu.

Po 9 zwycięstwach i 1 remisie, w 11 walce na zawodowych ringach Nikodem Jeżewski spotka się z legitymującym się rekordem 3-3-1 boksującym z normalnej pozycji Tomislavem Rudanemm.

- Z zapowiedzi wynika, że jest bardziej ofensywny od swojego rodaka Toniego Visicia, którego pokonałem jednogłośnie na punkty w zeszłym roku w Dzierżoniowie. Ale słowa to jedno, a ringowa rzeczywistość bywa inna. Zobaczymy co powie, jak się zderzy ze mną w pierwszej rundzie... Czy w drugiej będzie dalej taki ofensywny? -powiedział Nikodem Jeżewski, promowany przez Mariusza Grabowskiego.

Podopieczny trenera Rafała Kałużnego pierwsze sparingi toczył z występującym w kategorii ciężkiej Marcinem Rekowskim, który w sobotę również będzie w jego narożniku.
- Później pojechałem na sparingi do Krzyśka Włodarczyka, który wtedy przygotowywał się do walki o Mistrzostwo Świata federacji WBC z Rosjaninem Grigorijem Drozdem - dodał.

"Diablo" Włodarczyk w wywiadach prasowych chwalił Nikodema Jeżewskiego, podkreślając, że jego rywal spisał się dużo lepiej niż kilka miesięcy podczas pierwszych wspólnych treningów.

- Cieszą takie słowa wypowiedziane przez zawodnika, który był czempionem dwóch organizacji w wadze junior ciężkiej. Nie lubię się przechwalać, ale ja też czuję, że robię
postępy. Przede wszystkim bardzo wzmocniłem się fizycznie. Nie boję się żadnych wymian, co więcej - uwielbiam ringowe wojny. Trener Fiodor Łapin dlatego nas nie blokował,
dlatego nie brakowało rund mocnych, ale też były typowo techniczne - opowiadał o warszawskich sparingach.

Nikodem Jeżewski ma nadzieję, że lepszą formą zaprezentuje w sobotę na ringu w Inowrocławiu. Na gali Tymexu wystąpią też Damian Jonak, Ewa Brodnicka, Michał Żeromiński oraz debiutujący w grupie Mariusza Grabowskiego Marcin Siwy.

- Jestem podbudowany współpracą z Krzyśkiem, do tego zmieniliśmy z trenerem Kałużnym parę rzeczy w moim boksie. Na treningach i sparingach to wychodziło, teraz czas pokazać zmiany w oficjalnej walce. Jestem młody, ale nie mam co czekać. Liczę na coraz silniejszy przeciwników, ale to już w gestii promotora - dodał.

Prawie 24-letni bokser jeszcze w piątek rano ma zaplanowany ostatni trening w Gdańsku, a o g. 15:30 weźmie udział w ceremonii ważenia w Inowrocławiu. - Waga już zrobiona, ze zdrowiem w porządku. Fani zobaczą, że na polskim ringu jest kolejny solidny pięściarz z cruiser, na którego warto stawiać - zapowiedział Nikodem Jeżewski.

Nie były to niestety mistrzostwa, które na dłużej zostaną w pamięci. Tym bardziej, że mało kto je widział, nie pokazała ich telewizja. Czasy, gdy o zmaganiach bokserów amatorów dyskutowano w wielu polskich domach szybko nie wrócą.

To był rytuał. Niedziela, godz. 11.00: początek finałowych walk, których stawką było mistrzostwo Polski. A później prawdziwe ringowe wojny o których jeszcze po latach opowiadali ich naoczni świadkowie. Nie każdemu z wielkich mistrzów pięści udało się stanąć na najwyższym stopniu podium krajowego czempionatu. Marian Kasprzyk, złoty medalista igrzysk olimpijskich w Tokio (1964) i brązowy medalista z Rzymu (1960) nigdy tego nie zaznał. Raz przeszkodził pech, innym razem sędziowie, a przecież bokserem był wybitnym.

Dziś mistrzami Polski zostają pięściarze anonimowi, bez szans na międzynarodowy sukces. Tacy, którzy nie potrafią prawidłowo wyprowadzić lewego prostego, ale też i tacy, którzy nawet nie próbują go zadać. Tak jest od lat, więc nie dziwmy się, że na ostatnich igrzyskach w Londynie (2012) nie było żadnego Polaka, a ostatnim, który stanął na olimpijskim podium był Wojciech Bartnik prawie ćwierć wieku temu w Barcelonie (1992).

Zakończone w Szczecinie 86 MP w boksie olimpijskim niestety potwierdziły, że dyscyplina, która w historii polskiego sportu odegrała tak ważną rolę i dała tyle cennych medali w międzynarodowej rywalizacji wciąż jest w kryzysie. Dobrych walk było jak na lekarstwo, talentów z którymi można wiązać nadzieje na przyszłość jeszcze mniej. A przecież już za rok kolejne igrzyska, w Rio de Janeiro.

Pełna wersja tekstu na Polsatsport.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze

Zapraszamy: