Patronat medialny


 


- Uwielbiam oglądać Łomaczenkę - znakomity bokser, a wcześniej zapaśnik. Od dziecka trenował zapasy, a potem przeszedł do boksu. Łomaczenko, Fury, Mike Tyson - to są tacy pięściarze, których lubi się oglądać. W Polsce mój kolega Michał Cieślak, Krzysztof Głowacki - opowiada Daniel "Rutek" Rutkowski (1-2), zawodnik KSW, który 17 grudnia na gali Babilon Boxing Show w Radomiu zawalczy w pojedynku bokserskim z Damianiem Kiwiorem (8-2-1, 1 KO).

Jesteś zawodnikiem KSW, ale przed Tobą również kolejna walka w boksie. Powiedz, skąd pomysł na to, aby ponownie sprawdzić się w tej dyscyplinie?
- Przyszła propozycja, zgodziłem się i działamy! Głównie Tomek Babiloński przekonał mnie tym, że jest to Radom. Szykuje się do kolejnych walk w KSW i akurat fajnie, że po drodze można stoczyć pojedynek w boksie.

Na Twoim Facebooku informowałeś swoich kibiców o swojej bokserskiej walce. Powiedz, jakie są pierwsze reakcje Twoich kibiców? Jaki jest odzew? Są zadowoleni, że zawalczysz w boksie?
- Wcześniej było tak, że raczej mówili, żeby iść tylko w MMA, a tu dać sobie spokój. Teraz napisałem i odzew jest bardzo fajny. Idą za mną i tyle. Nie było takich komentarzy w stylu "Szkoda, nie powinieneś walczyć w boksie". Nie. Idziemy dalej i robimy robotę.

Za Tobą piękne zwycięstwo przed czasem nad Filipem Pejiciem podczas KSW 64. Jak się czujesz po tym pojedynku, czy już ochłonąłeś po debiucie w KSW?
- Jak najbardziej tak. To jest moja praca, wykonuję ją danego dnia. Powiedzmy, że na drugi dzień się cieszę, a potem to jest naturalne, wracam już do rzeczywistości. Działamy dalej.

Damian Kiwior będzie Twoim rywalem w Radomiu. To były reprezentant kadry olimpijskiej, od kilku lat pięściarz zawodowy. Czy śledziłeś już poczynania swojego najbliższego przeciwnika?
- Za bardzo nic nie mogę powiedzieć. Ja za bardzo nie patrzę, nie oglądam. Muszę po prostu wyjść i zrobić swoją robotę.

A jak Ci się podoba polski boks? Masz ogromne doświadczenie z MMA, walczyłeś na dużych galach w Polsce, w kilku organizacjach - teraz KSW, wcześniej Babilon MMA. Widzisz duże różnice pod względem organizacji, promocji, stylu walki pomiędzy MMA i boksem?
Jest bardzo duża różnica. Kiedyś boks bardzo był na przodzie, szczególne na świecie, w Polsce może nie, ale na świecie zdecydowanie tak. Boks światowy, np. w USA, jeszcze wypycha MMA, bo tam są najwięksi promotorzy, są ogromne pieniądze. W Polsce zdecydowanie MMA wypchnęło boks - ze względu na liczbę gal, organizacji, jakości, show. Ludzie lubią przyjść i zobaczyć jak się dwóch typów napierdziela, jest dużo krwi. Boks w Polsce oglądają bardziej koneserzy, czyli ci, którzy stricte to kochają.

Czy masz jakiś bokserskich idoli? Na kimś się wzorujesz?
Jak najbardziej lubię oglądać pięściarzy, szczególnie na tym najwyższym poziomie. Uwielbiam oglądać Łomaczenkę - znakomity bokser, a wcześniej zapaśnik. Od dziecka trenował zapasy, a potem przeszedł do boksu. Łomaczenko, Fury, Mike Tyson – to są tacy pięściarze, których lubi się oglądać. W Polsce mój kolega Michał Cieślak, Krzysztof Głowacki. Jest kilku, a dalej jest ciężko. Trzeba się wypromować, trzeba się naprawdę postarać, żeby być zauważonym.

Add a comment

O tym, że Rosjanie należą do potęg światowego boksu olimpijskiego nikogo nie trzeba przekonywać. Już 17 grudnia na Babilon Boxing Show w Radomiu zadebiutuje medalista mistrzostw Rosji i reprezentant tego kraju Levan Khasaya, który został nowym zawodnikiem Babilon Promotion, grupy Tomasza Babilońskiego i Przemysława Kroka. To transferowy hit na koniec roku w polskim pięściarstwie profesjonalnym.

- Podczas jednego z wyjazdów do Stanów Zjednoczonych spotkałem się z trenerem Levana. Usłyszałem od niego wiele dobrego o tym pięściarzu, później obejrzałem jego walki podczas występów reprezentacyjnych na turniejach w Serbii, Chorwacji, Białorusi i Hiszpanii. Uzgodniliśmy warunki kontraktu i 17 grudnia zobaczymy Levana Khasaya debiutującego w Polsce wśród zawodowców - mówi Tomasz Babiloński.

25-letni Rosjanin to bardzo dobry bokser, a o jego wysokiej klasie sportowej świadczy obecność w szerokiej kadrze narodowej Rosji. Urodził się i trenuje w Moskwie. W 2016 roku w Orenburgu został brązowym medalistą mistrzostw kraju seniorów w wadze do 56 kg. Dwa lata wcześniej w tym samym mieście wywalczył wicemistrzostwo Rosji juniorów w kategorii do 52 kg po pokonaniu 4 rywali. Ostatnio boksował w wadze do 60 kg. W 2018 roku Levan Khasaya wygrał 3 walki z zawodnikami gospodarzy i triumfował w zawodach w hiszpańskiej Murcii. Wcześniej odniósł też zwycięstwo w turnieju młodzieżowców w serbskiej Suboticy. - Podczas wspomnianego turnieju w Serbii w półfinale wygrał z Amerykaninem Antonio Vargasem, dziś zawodowcem z rekordem 12-1, 5 KO - dodaje zadowolony z nabytku promotor Tomasz Babiloński.

Podczas Mistrzostw Europy Juniorów w 2014 roku Levan Khasaya przegrał pojedynek o medal z Brytyjczykiem Muhammadem Alim, późniejszym złotym medalistą tych zawodów, a następnie olimpijczykiem z Rio de Janeiro. W swoim dorobku Levan Khasaya ma także wygrane w Mistrzostwach Moskwy Seniorów będące przepustką do Mistrzostw Rosji.

17 grudnia podczas radomskiej gali Babilon Boxing Show mistrzyni Europy wagi muszej Ewelina Pękalska (5-0) spotka się z pochodzącą z Tanzanii Zulfą Macho (4-0). Niepokonany w boksie Jan "Iron" Lodzik (BOKS 7-0, KICKBOXING 14-3) zmierzy się na zasadach K-1 z Mateuszem "Rzeźnikiem" Rajewskim (BOKS 1-0, KICKBOXING 18-11). W innych ciekawie zapowiadających się walkach bokserskich Michał Syrowatka (23-5, 8 KO) skrzyżuje rękawice z Czechem Lukasem Dekysem (5-0, 2 KO), a ulubieniec radomskiej publiczności, świetny zapaśnik i zawodnik MMA Daniel "Rutek" Rutkowski (1-2) sprawdzi się w starciu z Damianem Kiwiorem (8-2-1), ćwierćfinalistą Mistrzostw Europy. Z kolei Patrik "Rocky" Balaz (4-1, 1 KO) powalczy z Maksimem Hardzeiką (10-0, 4 KO). Bilety na galę Babilon Boxing Show Radomiu dostępne na Eventim.pl. Transmisja w kanałach grupy Polsat.

Add a comment

Fotomodelka oraz... kapral 34 Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej. Właśnie zdobyła brązowy medal Mistrzostw Polski w boksie olimpijskim, ale kolejną walkę stoczy w boksie zawodowym. Angelika Krysztoforska, 22- letnia pięściarka ma być ozdobą gali "KAPEO Rocky Boxing Promotions" 10 grudnia w Żukowie. Mówią na nią "Kryształ" a ona z taką samą lubością pozuje do zdjęć jak bije rywalki po głowie.

- Sporty walki zaczęłam trenować, dzięki mojemu tacie, który w zasadzie znalazł właściwy sposób na wyładowanie mojej nieposkromionej energii i woli walki. Ponoć kiedy byłam jeszcze w brzuszku wiedział, że będę się po prostu "bić". Zaczynałam od karate Kyokushin. Byłam dwukrotną wicemistrzynią Europy a na Mistrzostwach Świata w Japonii odpadłam w ćwierćfinale z reprezentantka gospodarzy. Treningi bokserskie rozpoczęłam przy okazji rehabilitacji po ciężkim wypadku podczas zawodów duathlonowych w Czechach. Miałam uraz biodra, lecz sprawne ręce a trener Wiesław Andrzejczak, który prowadził treningi w mojej szkole wiedząc o moich osiągnięciach postanowił mnie sprawdzić na tarczy. Po zaledwie 3 miesiącach treningu boksu oraz po ciężkim wypadku zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski a także Gwardyjskie Mistrzostwo kraju - wymienia sukcesy Angelika, która na dobre została w boksie.

- Boksowałam, a przed lekcjami w szkole trenowałam lekkoatletykę. Po maturze wyjechałam do Koszalina na studia a boks trenowałam w KSW Róża Karlino u Tomasza Różańskiego. Przyszły powołania do kadry Polski, kolejne tytuły, turnieje, mistrzostwa. Moim ostatnim osiągnięciem jest brązowy medal Mistrzostw Polski pod okiem trenera Kamila Gorząda z Pomorzanina Toruń. W półfinale przegrałam z olimpijką z Tokyo, Sandrą Drabik.

​Angelika Krysztoforska ma już za sobą dwa zwycięstwa w boksie zawodowym. I nie ukrywa, że rywalizację wśród profesjonalistek łączyć będzie z występami w pięściarstwie olimpijskim. - Nigdy nie chciałam porzucić boksu olimpijskiego i moich olimpijskich marzeń. Jest zgoda na łączenie startów olimpijskich i zawodowych. Żadna kobieta nie robiła tego przede mną, kiedyś trzeba było się określać tak jak było u Karoliny Koszewskiej. Starty olimpijskie są najlepszym sprawdzianem, ciągłość występów jest ważna i nie zamierzam wybierać. Będę walczyć o Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.

​Opromieniona ostatnim sukcesem na Mistrzostwach Polski Angelika "Kryształ" Krysztoforska będzie faworytką starcia 10 grudnia w Żukowie. Jej rywalką podczas KAPEO Rocky Boxing Night będzie Tetjana Perevezentseva. Ukrainka stoczyła trzy zawodowe pojedynki. Walka odbędzie się w limicie wagi super muszej. - To nie jest moja docelowa kategoria wagowa, ale w kobiecym boksie trudno o przeciwniczki dlatego ustalamy limity. Podczas walki będę najlepszą wersją siebie. Wraz z trenerem Kamilem zrobimy duże show. Właśnie takiej wersji Krysztoforskiej należy się obawiać. Zawsze traktowałam boks poważnie, ale nigdy jeszcze nie prowadziłam się aż tak profesjonalnie. Zmieniłam otoczenie. Trener pracuje ze mną także mentalnie. Wierzy we mnie mój team, mój tata oraz mój manager Łukasz - podkreśla Krysztoforska, której rywalki chyba naprawdę powinny się bać. W maju tego roku odbyła szkolenie podstawowe i złożyła przysięgę w CSSP Koszalin a we wrześniu przeszła moduł podoficerski i została mianowana na stopień kaprala w 34 Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej w Bytomiu. Ukończyła szkołę muzyczną 1 stopnia. Interesuje się fotomodelingiem.

Add a comment

Czytaj więcej...

- Jeśli będzie oferta zagraniczna, jak najbardziej się zgodzę. Jeśli będzie oferta walki o EBU, jak najbardziej, natomiast my sięgamy wyżej. Czekam cały czas na walkę o pas mistrzyni świata - przekonuje Ewelina Pękalska (5-0), która 17 grudnia w pojedynku wieczoru gali Babilon Boxing Show w Radomiu zawalczy z Zulfą Macho (4-0) z Tanzanii. Transmisja tylko w kanałach grupy Polsat.

17 grudnia w Radomiu na gali Babilon Boxing Show zawalczysz z Zulfą Macho z Tanzani. Powiedz, kiedy dowiedziałaś się o tym pojedynku, od kiedy jesteś w treningu?
W treningu jestem cały czas. Czy to jest przygotowanie pod walkę, czy to podtrzymanie formy, ogólne, siłowe czy wytrzymałościowe - jestem cały czas w treningu, cały rok trenuję. Drobne przerwy kilkudniowe, do tygodnia w okresie wakacyjnym, ale tak to jestem cały czas na obrotach. Wynika to też z chęci podtrzymywania formy, dla swojego samopoczucia i może też z przyzwyczajenia, że rano wstaję i robię trening. Dowiedziałam się w okolicach czerwca, że będę mieć pojedynek. Wstępne rozmowy były takie, że zawalczę we wrześniu i szykowałam się do tej walki. Z września przesunął się termin na październik, potem na listopad, ostatecznie zawalczę w grudniu. Tak więc od września jestem na mocnym podtrzymaniu formy. W końcu doczekałam się, że 17 grudnia zawalczę, jest to już potwierdzone. Co prawda nie o pas, ale bardzo się cieszę, że jest to walka wieczoru.

Wspomniałaś, że ponownie zawalczysz w pojedynku wieczoru, transmisja na kanałach sportowych Polsatu. Jak na Ciebie to wpływa?
To nie będzie moja pierwsza walka wieczoru. Szczerze to nie ma dla mnie większego znaczenia, stres jest ten sam. Na pewno będzie ta walka później, nie jestem przyzwyczajona, żeby tak późno trenować, ale to nie jest oczywiście żadna wymówka (śmiech). Cieszę się i będzie to dla mnie duże wyróżnienie, za co dziękuję swojemu promotorowi.

Czy widziałaś jakiekolwiek walki Twojej rywalki?
Chyba dwie widziałam na Youtube. Są dość "czytelne", szykuje się właśnie pod ten styl, który zobaczyłam na materiałach wideo. Wiadomo, że może zaskoczyć czymś innym, nie wszystko też się pokazuje na walkach, bo to jest zależne od zawodnika, z jakim boksujesz. Widzę i wiem, czego się spodziewać.

Jesteś mistrzynią Europy, w styczniu zdobyłaś tytuł EBU pokonując Lottę Loikkanen. Jak wspominasz ten ważny dla Ciebie pojedynek?
Bardzo dobrze wspominam, szkoda mi tylko, że nie udało się obronić tego pasa, bo mieliśmy inne zamiary i chcieliśmy sięgać wyżej, co się nie udało, ale to nie jest skreślone i może w niedługim czasie uda się sięgnąć po światowy pas. To było niesamowite, mega przyjemne uczucie i mogę to porównać do moich startów w boksie amatorskim, stojąc na podium mistrzostw Europy - to było też niesamowite uczucie. Bardzo dobrze to wspominam.

Add a comment

Czytaj więcej...

"Wychodzę, walczę i wygrywam". Artur Bizewski, zawodnik królewskiej kategorii nie kalkuluje. Bił się kickboxingu i na gołe pięści, a w niedawno zadebiutował jako pięściarz. 10 grudnia podczas gali KAPEO Rocky Boxing Night w Żukowie po raz kolejny stoczy walkę na zasadach szlachetnej szermierki na pięści. Popularny "Bizon" to twardziel, który nie unika wyzwań. Jeszcze w czerwcu tego roku toczył walkę w formule K-1 na gali FEN 35 w Ostródzie. W październiku przeszedł pierwszy test pięściarski. Artur Bizewski po 4 rundach wygrał na punkty z Pavlo Smolynskim.

- Debiut w boksie zawodowym był dla mnie udany. Przyjechał zawodnik z Ukrainy. Młody, dobrze przygotowany, mający na swoim koncie także walki kickbokserskie. Przyjechał tutaj po to aby wygrać ze mną,ale na szczęście byłem lepszy. Był dwa razy liczony a mimo tego dotrwał do końca - podsumowuje Bizewski i dodaje - Boks aż tak bardzo nie różni się od kickboxingu. Trochę inaczej się trzeba ustawić, ale ja od dawna pracuję z bokserami więc to dla mnie żadna nowość.

​Zanim zaboksował Bizewski aż sześć razy bił się dla jednej z największych federacji sportów walki FEN właśnie w kickboxingu. - Rywalizowałem m.in.: z Marcinem Szrederem, Mateuszem Duczmalem czy Arkadiuszem Wrzoskiem klasyfikowanym obecnie na 3 miejscu na świecie - wylicza Bizewski, który walkę ma we krwi.

- Nie walczę tylko w boksie, ale tam gdzie po prostu jest okazja. Ostatnio nawet biłem się na gołe pięści w Krwawym Sporcie. To taka mała przygoda… Gale organizowane przez Krystiana Każyszkę są przeważnie w moich stronach więc fajnie mi się u niego walczy.

​Na najbliższej gali KAPEO Rocky Boxing Night Artur Bizewski zmierzy się z Piotrem Balcerzakiem, który też ma na koncie tylko jedną walkę. - Nie mam żadnej, specjalnej taktyki. Zakładam, że idę walczyć i wygrywam. Mocne ciosy, otwarta walka! Ja mam doskonałe zaplecze pięściarskie. Od samegopoczątku trenuję u Rafała Kałużnego, trenera Nikodema Jeżewskiego i byłego szkoleniowca m.in.: Marcina Rekowskiego czy Michała Gerleckiego. Sparuję z Nikodemem Jeżewskim, Kacprem Meyną, Przemysławem Mysialą, Armenem Awagjanem czy Łukaszem Załuską. Oni pomagają mi przygotować się do najbliższej walki więc jestem zupełnie spokojny o swoją formę - opowiada.

Add a comment

Czytaj więcej...

Gala boksu olimpijskiego Suzuki Boxing Night znów zawita do Kielc. W okrągłej, dziesiątej odsłonie reprezentanci Polski zmierzą się z Norwegami i Kanadyjczykami. Walkę wieczoru w wadze półciężkiej stoczy kielczanin Daniel Adamiec.

Ostatnia, dziewiąta odsłona gali miała miejsce w Niepołomicach. Wcześniejsza - w Kielcach. Jubileuszowa Suzuki Boxing Night X znów odbędzie się w stolicy województwa świętokrzyskiego. Ring bokserski stanie w Centrum Kongresowym Targów.

Suzuki Boxing Night X będzie transmitowana na antenie TVP Sport. Początek w sobotę o godz. 19.30.

Karta walk Suzuki Boxing Night X w Kielcach:
75 kg: Agata Kaczmarska - Kaitlyn Clark
54 kg: Wiktoria Rogalińska - Scarlett Delgado
57 kg: Sandra Kruk - Jordyn Konrad
80 kg: Patryk Borucki - Adam Arsaev
86 kg: Dawid Tkacz - Aleksander Arskhanov
75 kg: Bartosz Gołębiewski - Gedminas Mindaugas
75 kg: Mateusz Goiński - Jonas Hamer Bergsgierdet
80 kg: Sebastian Wiktorzak - Adrian Hagen
86 kg: Mateusz Bereźnicki - Islam Ismailov
Walka wieczoru na zasadach zawodowych: Daniel Adamiec - Michał Łoniewski

Add a comment

 

- Muszę być gotowy, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie ta szansa - mówi Łukasz Różański, który kilka dni temu wrócił z Meksyku, gdzie uczestniczył w corocznym konwencie jednej z najważniejszych federacji bokserskich WBC.

Zadowolony z wyjazdu do Meksyku?
Łukasz Różański: Zadowolony, bo brać udział w takim evencie, to marzenie każdego. Spotkałem tam wielu znanych ludzi, byłych i obecnych pięściarzy. Być z nimi na jednej sali, na tej samej kolacji, patrzeć na to wszystko, to niesamowita sprawa. Nie miałem wcześniej bladego pojęcia, jak to wygląda, a teraz jestem bogatszy o to doświadczenie, znacznie bogatszy. Cieszę się, bo mogłem poznać osobiście wiele osób, które w boksie mają wiele do powiedzenia. Mogłem z nimi porozmawiać i teraz już oni znają mnie, a to już są zupełnie inne rozmowy. Tam byli niemal wszyscy znani promotorzy. W sumie to było chyba z 800 osób. Kiedy wyczytywano uczestników, to w pierwszej kolejności padło nazwisko Larry'ego Holmesa, a zaraz za nim Łukasz Różański, aż mnie ciarki wtedy przeszły z wrażenia.

Co jeszcze dał ci ten wyjazd? W sensie twoich szans na duże walki?
Jestem sklasyfikowany na drugim miejscu w rankingu WBC. Nie chciałem się dopytywać, o to kiedy będę walczył, ale Mauricio Sulaiman (prezydent WBC - przyp. red.) w jednym z wywiadów potwierdził, że dostanę walkę o pas. Najpierw Romanow, a potem ja. Oprócz tego miałem okazję spędzić sporo czasu z różnymi promotorami, również Rivasa, czy byłym promotorem Kliczków, a dziś Gołowkina. To są już konkretne nazwiska. Był też promotor Romanowa, rozmawialiśmy. Oni tak, jak ja czekają na walkę z Rivasem. Romanow jest "jedynką" w rankingu, ma pierwszeństwo, ale w boksie wszystko może się zdarzyć, muszę być gotowy, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie ta szansa.

Czy twoja walka o pas jest rzeczywiście tak blisko, jak się mówi?
Blisko. Jestem optymistą i wydaje mi się, że może jeszcze nie na początku roku, ale w 2022 do niej dojdzie.

Pełna treść artykułu na Nowiny24.pl >>

 

Add a comment

W sobotę 11 grudnia odbędzie się czwarta gala pięściarska Polsat Boxing Promotions. Zgodnie z ideą twórców PBP, wydarzenia tej organizacji służą promocji przyszłych gwiazd polskiego boksu. I tak właśnie będzie 11 grudnia, gdy czołowe miejsca na karcie walk zarezerwowane będą dla utalentowanych zawodników, którzy nadal budują swoje nazwiska.

W walce wieczoru gali Polsat Boxing Promotions, która odbędzie się 11 grudnia, wystąpi Radomir Obruśniak. 27-latek w lipcu 2021 roku podpisał zawodowy kontrakt z PBP, a już miesiąc później w swojej pierwszej walce dla tej organizacji wywalczył wakujący pas Mistrza Polski w wadze superpiórkowej. Kolejnym przeciwnikiem Obruśniaka będzie Caril Herrera. Urugwajczyk to pięściarz znacznie bardziej doświadczony od Polaka, zarówno jeśli chodzi o wiek, jak i stoczone pojedynki. Ale promotorom Obruśniaka, oraz jemu samemu, na tym etapie kariery zależy właśnie na takich rywalach i pojedynkach, które zaprocentują w przyszłości. Drugim polskim talentem, który wejdzie do ringu 11 grudnia będzie Kewin Gibas. Pięściarz z Żywca od momentu podpisania kontraktu z PBP latem tego roku, stoczył dwa pojedynki zawodowe i obydwa rozstrzygnął na swoją korzyść. Dla 19-latka regularność startów jest obecnie najważniejsza. Stąd tak duża intensywność walk Gibasa, dla którego pojedynek z Ondrejem Schilderem będzie trzecim w ciągu zaledwie pięciu miesięcy. Czech, choć sporo starszy, pod względem doświadczenia znajduje się na podobnym etapie kariery i to właśnie zwiastuje ciekawy pojedynek.

Trzecim pięściarzem, którego nazwisko ujawniono w kontekście grudniowej gali Polsat Boxing Promotions jest Marcin Siwy. 30-latek z Częstochowy, podobnie jak Gibas, stawia obecnie na intensywność startów, którą chce nadrobić blisko roczną absencję w ringu. Pod koniec listopada Siwy ekspresowo pokonał Brazylijczyka Nascimento, który mimo imponującego bokserskiego CV uległ Polakowi. To była typowa walka na zrzucenie ringowej rdzy, ale kolejny rywal Częstochowianina będzie dużo bardziej wymagający. 11 grudnia Marcin Siwy zmierzy się z 25-letnim Adnanem Deronją. Pięściarz z Bośni i Hercegowiny ustępuje Siwemu pod względem rekordu, ale z racji młodego wieku może zaskoczyć Polaka tempem walki.

Gala Polsat Boxing Promotions, która 11 grudnia odbędzie się w Warszawie, będzie transmitowana w Polsacie Sport Fight, Polsacie Sport i ogólnodostępnym Super Polsacie.

Add a comment