onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Trener Andrzej Gmitruk przeżywał w ostatnich miesiącach swoją drugą młodość. 10 listopada poprowadził do zwycięstw Artura Szpilkę i Macieja Sulęckiego. 8 grudnia miał wyjść do ringu z Izu Ugonohem. Niestety nigdy więcej nie stanie już między linami...

W mediach społecznościowych opublikowano oświadczenie żony zmarłego w nocy Andrzeja Gmitruka. Wdowa po wybitnym szkoleniowcu wyjaśnia okoliczności tragicznej śmierci bokserskiego trenera.Treść oświadczenia pubikujemy poniżej:

"W związku z tragiczną informacją dotyczącą śmierci najbardziej utytułowanego trenera boksu zawodowego w Polsce Andrzeja Gmitruka chciałem przekazać informację od jego żony. W poniedziałek była rocznica śmierci syna śp. Andrzeja Gmitruka. Trener zapalił świeczkę ku jego pamięci na tarasie w swoim domu. Przez tę świeczkę ogień zajął cały stolik na tarasie, cała sytuacja miała miejsce w nocy. Trener Gmitruk obudził się i wybiegł na taras, aby ugasić pożar. W trakcie gaszenia pożaru poniósł śmierć. Jednocześnie w imieniu najbliższych chciałbym przekazać serdeczną prośbę do mediów o uszanowanie prywatności."

- Dla mnie to był wielki artysta, dlatego że tak naprawdę nawet spędzając z nim wiele czasu, nadal było go bardzo ciężko zdefiniować. Dzięki temu artyzmowi potrafił wyciągać z ludzi to, co najlepsze - mówi Izu Ugonoh, wspominając nieodżałowanego trenera Andrzeja Gmitruka, z którym miał wejść do ringu 8 grudnia w Ergo Arenie, do walki o pas mistrza Europy WBO.

Czy do pana świadomości już dotarła wiadomość o śmierci trenera Andrzeja Gmitruka, czy to ciągle brzmi, jak ponury sen?
Izu Ugonoh:W tym momencie staram się ułożyć w głowie to wszystko... To ogromna strata, dzisiaj o godzinie 11 miałem mieć z trenerem zajęcia i dotąd tylko ta myśl była w mojej głowie... Wczoraj mieliśmy normalny trening, sparing oraz rozmowę. Pracowaliśmy, siedzieliśmy i śmialiśmy się, czyli wszystko było tak, jak co dzień. Jestem trzy tygodnie przed walką o pas mistrza Europy WBO i nagle zderzyłem się z ogromną stratą. Nie tylko dlatego, że jest to śmierć wspaniałego szkoleniowca, ale także wspaniałego człowieka.

Dla pana to bardzo trudne doświadczenie?
Tak naprawdę teraz do mnie dochodzi, że w swoim życiu jeszcze nie przeżyłem straty nikogo takiego, z kim widywałbym się na co dzień. Z kim byłbym tak zżyty... A tu to wszystko się wydarzyło. Od razu myślę przede wszystkim o rodzinie trenera Andrzeja, o jego żonie i dzieciach, w tym przede wszystkim o najmłodszym dziecku. To ogromna strata dla jego najbliższych, ale także dla całego polskiego boksu, bo trener Gmitruk ciągle był w świetnej kondycji. Często żartowaliśmy, że jest w lepszej formie niż my, a tu taka śmierć zabrała go zdecydowanie przedwcześnie.

Jeżeli ktoś znał trenera Gmitruka i miał z nim do czynienia, to pierwsze, co we wspomnieniach ciśnie się na usta, to jego niesamowita krzepa, energia i temperament.
Tak, tak, tak... To jest coś wyjątkowego. Pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to fakt, że ten człowiek jest niezastąpiony. Każdy z nas jest wyjątkowy, ale drugiego takiego już nie będzie. To bardzo dewastujące dla wszystkich bliskich i dla całego środowiska. Jest mi bardzo przykro, teraz tak, jak każdy, będę musiał to poukładać sobie w głowie, ale tak naprawdę nie wiem, co będzie dalej. 

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

Andrzej Gmitruk zmarł w domu we wtorek w nocy (przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana). Był trenerem m.in. Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka, Macieja Sulęckiego oraz Artura Szpilki. Ze swoimi pięściarzami święcił wiele sukcesów.

Andrzej Gmitruk w 1988 roku był trenerem pięściarzy, którzy przygotowywali się do igrzysk olimpijskich w Seulu. Wśród nich był Andrzej Gołota, zaczynający dopiero swoją poważną karierę w świecie boksu. Gmitruk doprowadził Gołotę do brązowego medalu. W Seulu na najniższym podium stawali jeszcze: Jan Dydak (waga półśrednia), Henryk Petrich (waga półciężka), Janusz Zarenkiewicz (waga superciężka).

W półfinale w walce z Koreańczykiem Baikiem Hyun-Manem doznał kontuzji. Miał rozcięty łuk brwiowy. - Olimpiada minęła jak piękny sen. Kiedy wygrałem pierwszą walkę nabrałem pewności siebie i rozluźniłem się. W skrytości ducha liczyłem na finał, lecz pech przekreślił moje szanse - powiedział wówczas Andrzej Gołota (cytat za olimpijski.pl). Po 25 latach Gołota ponownie spotkał się z Gmitrukiem. Był rok 2013 i Gołota przyleciał do Polski, aby przygotowywać się do walki z Przemysławem Saletą. Podczas gali Polsat Boxing Night Saleta znokautował swojego rywala w szóstej rundzie.

Andrzej Gmitruk przez wiele lat współpracował z Tomaszem Adamkiem doprowadzając go na szczyt. Pod jego wodzą "Góral" zdobył pasy mistrza świata federacji IBO, IBF oraz WBC w wadze junior ciężkiej. Współpracę rozpoczęli w 2000 roku, gdy Adamek zrezygnował z wyjazdu na igrzyska olimpijskie do Sydney i podpisał umowę z grupą Andrzeja Gmitruka - Boxing Europe. W 2008 roku po kapitalnej walce Tomasz Adamek zdobył tytuł mistrza świata w kategorii junior ciężkiej wersji IBF. Steve Cunningham nie dał rady "Góralowi" i dla Polaka była to jednak z najlepszych walk w karierze.

Ostatecznie rozstali się na przełomie 2009 i 2010 roku. - Trener Gmitruk wykonał szereg badań lekarskich w związku z dolegliwościami kardiologicznymi. Wyniki badań uniemożliwiają mu w tej chwili dalszą współpracę ze mną - napisał w lutym 2010 roku Tomasz Adamek. Trzy lata wcześniej Gmitruk miał lekki zawał. Miesiąc po wyjściu ze szpitala już był w narożniku "Górala" podczas jego drugiej walki z Paulem Briggsem, którą Adamek wygrał.

Pełna treść artykułu na Wp.pl >>

Znalezione obrazy dla zapytania gmitruk ringpolska.pl

Dziś w nocy w swoim domu zmarł Andrzej Gmitruk - legendarny trener polskiej kadry olimpijskiej i czołowych polskich pięściarzy zawodowych - podała Ochotnicza Straż Pożarna z Długiej Kościelnej.

"Dzisiejszego poranka tj. 20 listopada doszło do tragicznego zdarzenia w Hipolitowie. O godzinie 4:00 nasza jednostka została zadysponowana do pożaru domu jednorodzinnego. W wyniku pożaru śmierć poniósł jeden z najlepszych trenerów kadry bokserskiej. Ochotnicza Straż Pożarna w Długiej Kościelnej składa najszczersze kondolencje rodzinnie i bliskim." - czytamy w komunikacie.

Na potwierdzenie tragicznej informacji czekał od rana m.in. Artur Szpilka, którego 10 listopada Gmitruk poprowadził do zwycięstwa nad Mariuszem Wachem. - Niestety to podobno prawda. To straszne! - skomentował doniesienia "Szpila".

- Zaczadził się. Reszta rodziny przeżyła. Od strażaków usłyszałem, że kiedy przybyli na miejsce, trener już nie żył - poinformował na Twitterze Kamil Wolnicki, dziennikarz "Przeglądu Sportowego".

- Dom nie uległ spaleniu, a jedynie zapalił się stolik plastikowy. Przyczyna zgonu - na tę chwilę - nie jest ustalona. Taką mam informację od śledczych, którzy byli na miejscu. Raczej nie jest ona jednak związana z pożarem. To na razie wstępna informacja - przekazał w rozmowie z Onet.pl aspirant Marcin Zagórski, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Mazowieckim.

Jest już pewne, że zaplanowana na 22 grudnia gala "Wojna Domowa" w Radomiu odbędzie się. Organizatorzy przenieśli imprezę do hali MOSiR przy ul. Gabriela Narturowicza.

Gala organizowana przez MB Promotions miała otworzyć nową halę w Radomiu przy ul. Struga, jednak opóźnienia w budowie obiektu spowodowały, że impreza najpierw została przesunięta z listopada na grudzień, a następnie przeniesiona do innego obiektu w tym samym mieście.

Walką wieczoru w Radomiu miał być pojedynek w wadze junior ciężkiej pomiędzy Adamem Balskim i Nikodemem Jeżewskim, jednak ten drugi zapowiedział, że w grudniu walki nie stoczy, a kolejny raz między linami kibice zobaczą go w przyszłym roku. Podczas "Wojny Domowej" dojdzie m.in. do walki Dariusza Sęka z Robertem Parzęczewskim oraz rewanżu Michała Chudeckiego z Damianem Wrzesińskim.

Wygląda na to, że organizatorzy gali planowanej na 22 grudnia w Radomiu muszą szukać nowej walki wieczoru. Nikodem Jeżewski (16-0-1, 9 KO), który miał stoczyć pojedynek z Adamem Balskim (12-0, 8 KO) zapowiedział, że w tym roku nie ma zamiaru wychodzić już do ringu.

- Niestety nie jestem maszyną, każdy ma granice wytrzymałości. Walka z Lancem Bryantem był moim czwartym i ostatnim pojedynkiem w tym roku. Teraz otwierają się przed nami nowe możliwości, a inni zawodnicy będą musieli poczekać na swoje miejsce w kolejce - stwierdził Jeżewski w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu.

- Zaprosiliśmy Adama Balskiego na galę w Koninie. Moja grupa promotorska chciała sfinansować to wydarzenie z własnych środków, zapewniła nawet wyższą gażę, ale obóz Balskiego nie podjął rękawicy. Trudno i określić z jakich przyczyn - stwierdził pięściarz z Kościerzyny.

Gala w Radomiu miała początkowo odbyć się 17 listopada, jednak jej termin zmieniono z powodu opóźnień w oddaniu do użytku hali, w której ma zostać zorganizowane wydarzenie. Jeżewski w tym roku stoczył cztery walki, z kolei Balski tylko jedną.

- To jest nowy człowiek, pracowaliśmy codziennie - mówi Mateusz Kempiński, psycholog Artura Szpilki (21-3, 15 KO) przed walką z Mariuszem Wachem (33-3, 17 KO). Pięściarze skrzyżują rękawice w walce wieczoru sobotniej gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach.

 

Nikodem Jeżewski (16-0-1, 11 KO) pokonał jednogłośnie na punkty z Lance'a Bryanta (12-5, 5 KO) na gali organizowanej w Koninie. Po ośmiu rundach sędziowie punktowali 79-71, 76-75 i 77-74 dla Polaka.

Jeżewski zanotował w ten sposób czwarte tegoroczne zwycięstwo. Kolejny pojedynek ma stoczyć w grudniu. Wtedy ma ostatecznie odbyć się planowany wcześniej na listopad pojedynek z Adamem Balskim.

Podczas tej samej imprezy Kamil Gardzielik (9-0, 3 KO) wypunktował Argentyńczyka Marcosa Cornejo (19-5, 19 KO), z kolei debiutujący na zawodowych ringach Igor Jakubowski (1-0, 0 KO) pokonał na dystansie sześciu rund Ukraińca Oleksija Żuka (2-1, 0 KO).

Na 22 grudnia została przełożona gala "Wojna Domowa" w Radomiu - poinformował Mateusz Borek, organizator imprezy. Początkowo gala planowana była na 17 listopada.

Przyczyną odwołania imprezy były opóźnienia w oddaniu do użytku nowej hali, w której zawody miały się odbyć. W związku z problemami na placu budowy zrezygnowano także w organizacji w radomskim obiekcie meczów klubowego pucharu Europy w siatkówce. 

Główną atrakcją radomskiej gali będzie walka Nikodema Jeżewskiego (16-0-1, 9 KO) z Adamem Balskim (12-0, 8 KO). W Radomiu kibice zobaczą także m.in. rewanż Michała Chudeckiego z Damianem Wrzesińskim oraz walkę Roberta Parzęczewskiego z Dariuszem Sękiem.

Najnowsze komentarze