onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Zakończone w Charkowie 42 Mistrzostwa Europy w boksie najbardziej udane były dla gospodarzy, którzy zdobyli trzy złote medale. Polacy wracają z brązowym medalem Mateusza Polskiego i dwiema kwalifikacjami do tegorocznych mistrzostw świata w Hamburgu.

Dwa lata temu w Bułgarii, w Samokowie, Ukraińcy choć wywalczyli osiem kwalifikacji do MŚ w Dausze, to medalu nie zdobyli żadnego. U siebie, w Charkowie wrócili do ścisłego grona najlepszych drużyn w wielkim stylu.

W finałach najwięcej było Anglików (7), ale powtórzyła się sytuacja sprzed dwóch lat. Wtedy też zdobyli tylko jeden złoty medal, choć w finałach było ich pięciu, i w klasyfikacji medalowej znaleźli się za Rosją i Irlandią.

W Charkowie, gdyby nie Peter McGrail w wadze koguciej (56 kg), który stosunkiem głosów 3:2 wygrał z Ukraińcem Mykołą Bucenką, ponieśliby w finałach klęskę. Inna sprawa, że w najlżejszej kategorii (49 kg) Anglik Galal Yafai, nie tylko moim zdaniem, nie przegrał z obrońcą tytuły Wasilijem Jegorowem. W tym przypadku punktacja 3:2 była szczęśliwa dla Rosjanina.

Wielkiej szansy nie wykorzystali bracia Luke i Pat McCormackowie. Bliźniacy (szczególnie Pat) bili się gorzej niż potrafią. Ten pierwszy (64 kg) przegrał z Ormianinem Hovhannesem Baczkowem (pogromcą Mateusza Polskiego w półfinale), a drugi (69 kg) z Niemcem Abassem Baraou.

Cheavan Clarke (waga ciężka – 91 kg) nie dał rady Rosjaninowi Jewgienijowi Tiszczence, a niespokrewniony z nim Frazer Clarke (waga superciężka – plus 91 kg) przegrał z Ukraińcem Wiktorem Wychrystem.

Siódmego z angielskich finalistów, Nialla Farrella (waga musza – 52 kg) pokonał Daniel Asenow. Bułgar ma dopiero 20 lat i już dwa tytuły mistrza Europy na koncie.

Pełny treść artykułu na Polsatsport.pl >>

W pojedynku kategorii super lekkiej na gali Polsat Boxing Night Łukasz Wierzbicki (13-0, 6 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Roberta Tlatlika (20-1, 12 KO).

Zgodnie z oczekiwaniami od pierwszego gongu trenujący na co dzień w Niemczech Tlatlik ruszył do przodu, ale Wierzbicki umiejętni unikał jego ataków i skutecznie kontrował. Wierzbicki trafiał pojedynczymi uderzeniami z obu rąk i punktował niedoskonałości techniczne rywala.

Pojedynek prowadzony był w spokojnym tempie. Wierzbicki w drugiej połowie walki przestał pracować na nogach, a walka przeniosła się na środek ringu, jednak cały czas boksujący z odwrotnej pozycji podopieczny Andrzeja Gmitruka miał przewagę. Dla Tlatlika była to pierwsza porażka na zawodowych ringach.

 

Robert Talarek (18-12-1, 11 KO) pokonał jednogłośnie na punktu Norberta Dąbrowskiego (20-7-1, 8 KO) w pojedynku otwierającym sobotnią galę Polsat Boxing Night w Gdańsku.

34-latek ze Śląska od pierwszej rundy narzucił rywalowi swoje warunki, spychając go do obrony. Dąbrowski został zmuszony do walki z kontrataku, jednak okazał się w tej roli mało skuteczny.

Talarek trafiał bezpośrednim prawym prostym, wywierał dużą presję na przeciwniku i nie dawał rozwinąć mu skrzydeł. Dąbrowski próbował odpowiadać, jednak rywal cały czas go wyprzedzał i skutecznie rozbijał jego defensywę.

W siódmej rundzie Dąbrowski znalazł się na deskach po mocnym ciosie z prawej ręki. W finałowj odsłonie Talarek walczył o wygraną przed czasem, ale ostatecznie pojedynek zakończył się wysokim zwycięstwem Talarka, który tym samym zrewanżował się pięściarzowi z Warszawy za porażkę sprzed dwóch lat.

Dwukrotnie w ceremonii ważenia wezmą udział pięściarze sobotniej gali Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie. Pierwsza, prawdziwa ceremonia odbędzie się w piątek o godz. 11.30. Wówczas uczestnicy imprezy zostaną zważeni według ustalonych w kontraktach limitów.

Drugie ważenie - medialne, odbędzie się o godz. 18.00. Wtedy nie będzie kontrolowana już masa ciała pięściarzy, którzy zaprezentują się na żywo w przekazie telewizyjnym na antenie Polsatu Sport.

Głównym wydarzeniem gali PBN7 będzie pojedynek byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych Tomasza Adamka z Solomonem Haumono. W Ergo Arenie kibicom pokażą się także m.in. Maciej Sulęcki, Krzysztof Głowacki i Mateusz Masternak.

Robert Talarek, który w trójmiejskiej Ergo Arenie stoczy pojedynek na gali Polsat Boxing Night 7, na co dzień jest również górnikiem. W sobotę Robert Talarek spróbuje zrewanżować się Norbertowi Dąbrowskiemu.

– Widzicie ten taśmociąg, służący do transportowania urobku? Kiedyś zaczął się palić. Palił się tak bardzo, że z okolicznych domostw wychodzili ludzie i patrzyli z przerażeniem, czy ogień nie dotrze do ich mieszkania – Robert Talarek pokazuje nam z zewnątrz Kopalnię Węgla Kamiennego Bielszowice w Rudzie Śląskiej, w której pracuje. Pod ziemią jest najczęściej w nocy. Dzień to czas na sen, później obiad, a następnie trening, który ma miejsce sześć razy w tygodniu. Talarek jest bokserem, a w sobotę podczas gali Polsat Boxing Night 7 zmierzy się z Norbertem Dąbrowskim.

– Gdy pierwszy raz zjechałem na dół, byłem przerażony, ale to samo uczucie widziałem na twarzach wszystkich, którzy dopiero pojawili się w kopalni. Wielu rezygnuje i drugi raz już nie przychodzi, ale ja wytrzymałem – opowiada bokser, który w grudniu ubiegłego roku po wygranej z Goekalpem Oezeklerem sięgnął w Niemczech po regionalny pas federacji IBF, który zresztą z dumą przyniósł na rozmowę z nami. – Tamta wygrana spowodowała, że w kopalni stałem się kimś. Często dzisiaj widzę, jak jeden kolega pokazuje mnie drugiemu palcem i mówi: „Na tego pana trzeba uważać” – opowiada ze śmiechem.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

29 lipca na gali w Belfaście dojdzie do walki o pas WBO European wagi średniej pomiędzy Conradem Cummingsem (11-1-1, 5 KO) i Robertem Świerzbińskim (18-6-2, 3 KO).

Dla polskiego pięściarza będzie to trzeci tegoroczny występ. Ostatni raz boksował w kwietniu, kiedy to zremisował z Krzysztofem Kopytkiem po bardzo kontrowersyjnym werdykcie sędziowskim. Wcześniej Świerzbiński wygrywał z Artemem Karasiewem i Timo Laine.

Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie pojedynek byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych Carla Framptona z Andresem Gutierrezem.

Specjaliści spodziewają się zwycięstwa Tomasza Adamka. Krzysztof Głowacki i Maciej Sulęcki mają wygrać przez nokaut, Mateusz Masternak musi mieć się na baczności.

Czy 40-letni Tomasz Adamek piąty raz w wadze ciężkiej zwycięży przez nokaut? Zdaniem Krzysztofa Włodarczyka, Grzegorza Proksy i Alberta Sosnowskiego – tak. Inni są zdania, że „Góral” raczej nie przewróci o rok starszego Australijczyka, byłego rugbysty Solomona Haumono.

– Wygląda na to, że Tomek jest znowu świetnie przygotowany, na sto procent aktualnych możliwości. Haumono może być niewygodny, lecz jeśli Adamek uniknie groźnych uderzeń, powinien przełamać go w drugiej fazie walki – analizuje Sosnowski.

Krzysztof Zimnoch jako jedyny typuje wygraną „Mastera” przed czasem. Były mistrz Europy wagi średniej Proksa i Andrzej Wawrzyk stawiają na czarnoskórego reprezentanta Ukrainy.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>


Najnowsze komentarze