Boks to nasza wspólna pasja

 





 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Kto jest online?

Odwiedza nas 25378 gości oraz 28 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • Mr_SasU
  • MasonStorm
  • Bart
  • neron1980
  • kolowarsaw


- Głównym celem jest zdobycie medalu. Nie myślę, jakiego będzie koloru. Brąz brałbym w ciemno, bo to byłby największy sukces od 24 lat. Natomiast jeżeli będę w finale igrzysk olimpijskich to się nie obrażę - przyznał w rozmowie dla Polsatsport.pl Igor Jakubowski, który już niedługo rozpocznie walkę o olimpijski medal podczas letnich igrzysk w Rio de Janeiro.

Twoja walka o igrzyska w Rio de Janeiro trwała bardzo długo, ale ostatecznie się udało.
Igor Jakubowski: Faktycznie trochę czasu mi to zajęło. Nie osiągnąłem sukcesu w lidze WSB podobnie jak na mistrzostwach świata. Dopiero na przedostatniej kwalifikacji udało mi się awansować. Na szczęście mam to już z głowy.
 
Jak forma i zdrowie przed Rio 2016?
Dobrze, już nic mi nie dolega. Na zabiegi kosmetyczne przyjdzie czas po igrzyskach. W trakcie półtora miesiąca trudno zrobić dobrą formę dwa razy. Być może się okaże, że teraz przyjdzie ta dobra forma, a poprzednia była zaledwie średnia. Nie czuję się przetrenowany, więc powinno być wszystko w porządku.
 
Jakie są Twoje założenia i cele?
Wiadomo, że głównym celem jest zdobycie medalu. Nie myślę, jakiego będzie koloru. Brąz brałbym w ciemno, bo to byłby największy sukces od 24 lat. Natomiast jeżeli będę w finale igrzysk olimpijskich to się nie obrażę.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

5 listopada na gali organizowanej przez grupę First Punch Boxpromotion w niemieckim Plattenbergu kolejną walkę stoczy niepokonany na profesjonalnych ringach Marek Jędrzejewski (9-0, 9 KO). 

Stawką pojedynku 26-letniego Polaka będzie tytuł mistrza Europy wagi lekkiej organizacji GBU. Rywal podopiecznego Krzysztofa Jaszczuka nie jest jeszcze znany. Marek Jędrzejewski jako zawodowiec zaliczył do tej pory dziewięć zwycięstw, wszystkie przed czasem. W ostatnim występie sięgnął po tytuł międzynarodowego mistrza Niemiec.

Pięściarze grupy Sferis KnockOut Promotions rozpoczęli w Zakopanem obóz przed czekającymi ich w drugiej połowie roku sportowymi wyzwaniami.
 
Jako pierwszy w góry udał się mistrz świata WBO wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki, który buduje formę przed zaplanowaną na 17 września walką z mistrzem olimpijskim Oleksandrem Usykiem. Pojedynek będzie głównym wydarzeniem gali Polsat Boxing Night.
 
Po kilku dniach do "Główki" dołączyli Kamil Szeremeta i Przemysław Runowski, którzy 20 sierpnia wejdą między liny na gali w Międzyzdrojach oraz Kamil Łaszczyk, Paweł Stępień, Marek Matyja, Krzysztof Kopytek i dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk.

Mistrzyni UFC wagi słomkowej Joanna Jędrzejczyk spędziła w Las Vegas jeszcze kilka dni po udanej obronie mistrzowskiego pasa i wygranej z Brazylijką Claudią Gadelhą. Polka cieszy się coraz większym uznaniem wśród kibiców MMA w USA, a za swój ostatni występ zarobiła 210 tysięcy dolarów.

Jak dowiedział się "Super Express" nawet na ponad 30 lat może trafić do więzienia były pięściarz wagi półciężkiej Dawid K. Rzeszowianin został oskarżony o kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się legalizacją kradzionych luksusowych samochodów na terenie UE, wyłudzaniem podatku VAT i praniem brudnych pieniędzy.

- Sąd może zastosować zasadę kumulacji kar, a jeśli tak się stanie, Dawid może zostać skazany na 33 lata więzienia - powiedział "Super Expressowi" Robert Pelewicz, prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, który prowadzi sprawę "Cygana".

Na niekorzyść byłego pięściarza działa fakt, że wcześniej był karany za czerpanie korzyści z nierządu. "Cygan" przebywa obecnie w areszcie śledczym w Lublinie i czeka na proces. Ten powinien rozpocząć się najpóźniej na początku września.

Policja zatrzymała Dawida K. na początku czerwca w Lublinie. Grupa Dawida K. zalegalizowała co najmniej 15 aut skradzionych w Niemczech i Belgii (głównie BMW) i 8 wyłudzonych z wypożyczalni (dostawcze mercedesy) o wartości 3 mln złotych. Policjanci odzyskali do tej pory 12 samochodów, które zostały zwrócone niemieckim i belgijskim firmom ubezpieczeniowym. Do tej pory policjanci zatrzymali 18 osób, którym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Trzy z tych osób usłyszały zarzuty kierowania grupą.

Więcej na ten temat przeczytasz w "Super Expressie" >>

Na zakończonym w Wenezueli ostatnim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Rio de Janeiro, zawodowcy nie wysadzili w powietrze rywali. Kilku z nich awans jednak wywalczyło, ale nie były to występy, które na długo zostaną w pamięci. Najbardziej znani, byli mistrzowie świata, Amnat Ruenroeng (60 kg) z Tajlandii i N’Dam N’Jikam Hassan (81 kg) z Kamerunu przebili się do finałów, ale tam przegrali swoje pojedynki. Ten pierwszy z młodym Meksykaninem Lindolfo Delgado, a drugi z Kolumbijczykiem Juanem Pablo Carrillo, który wcześniej, w półfinale, znokautował w drugiej rundzie Mateusza Tryca i pozbawił go szans na walkę o trzecie miejsce, premiowane olimpijskim awansem. Warto tylko przypomnieć, że Ruenroeng jeszcze w maju bronił tytułu mistrza świata IBF w wadze muszej i przegrał przez nokaut, a Hassan to były mistrz interim kategorii średniej. W wyższych limitach nie prezentują już najwyższej klasy, nie wróżę więc im sukcesów w Rio, gdzie rywale będą o wiele mocniejsi.

Turniej w Vargas zawiódł oczekiwania tych, którzy liczyli na wielkie, historyczne wydarzenie z udziałem zawodowców. Wystartowało w nim zaledwie 79 pięściarzy z 40 krajów, którzy tym samym mieli ułatwione zadania walcząc o 26 paszportów olimpijskich. 6-7 zawodników w wagach, gdzie kwalifikowało się trzech bokserów, to komedia. Tak samo jak poziom prezentowany przez niektórych profesjonałów, którzy w starciu ze średniej klasy przedstawicielami boksu olimpijskiego nie mieli nic do powiedzenia. Ale mimo wszystko nie wysnuwałbym z tego zbyt daleko idących wniosków.

Szkoda w tej sytuacji, że nie wykorzystaliśmy szans , które dawał tak słabo obsadzony turniej. Nikt tego u nas nie przewidział i nawet nie próbował zareagować na to co wydarzyło się 1 czerwca podczas Kongresu Nadzwyczajnego AIBA, gdy do turnieju WSB/APB dopuszczano zawodowców. A powinien, bo Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Igor Jabłoński (91 kg), którzy kwalifikacje wywalczyli wcześniej, mogliby wystartować na olimpijskim ringu w szerszym gronie.

O Mateuszu Trycu pisałem wcześniej. Był jedynym Polakiem w Vargas, miał obok siebie tylko trenera Jerzego Baranieckiego i prawdę mówiąc zrobił co mógł. Wygrał dwie walki i przegrał z lepszym od siebie Kolumbijczykiem Carrillo. Gdyby zamiast KO sędzia z Wietnamu orzekł TKO, walczyłby o trzecie miejsce z Denysem Sołonienką, którego dwa lata temu pokonał na Ukrainie. Nie wiem jaki byłby wynik, ale nie można wykluczyć, że korzystny dla Polaka, co dałoby mu olimpijski awans.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Kevin Iole, Yahoo Sports: "Jest naprawdę łatwo chwalić ręce Joanny Jędrzejczyk, ponieważ jest bez wątpienia jednym z najlepiej bijących zawodników UFC – wśród kobiet i mężczyzn. Przeskoczyła swoje konkurentki i przynajmiej w tym punkcie (jej kariery) nie bardzo widać, kto może być zbliżony do jej umiejętności. Jeśli utrzyma kondycję, to w połączeniu ze śmiertelnie niebezpiecznymi rękoma, będzie trudno z nią wygrać".

Mike Dyce, Sports Illustrated: "Zobaczyliśmy od początku prawdziwą wojnę. Na początku, używając swoich umiejętności w walce w parterze, górą była Gadelha. Taka taktyka sprawdzała sie w pierwszych dwóch rundach. Obraz walki zmienił się w trzecim starciu – Gadelha była coraz wolniejsza, bardziej zmęczona, a Jędrzejczyk świeża, trafiając błyskawicznymi kombinacjami. Polka do końca utrzymała niesamowite tempo, a jej kliniczne uderzenia zdominowały to, co już do końca walki działo się w oktagonie – w szokującym dla oka wymiarze".

Andrew Richardson, SB Nation MMA: "Joanna to ciągle Joanna Champion. Jędrzejczyk pokazała w walce wszystkie swoje umiejętności. Choć na początku pojedynku klinczowanie Gadelhi sprawiało jej kłopoty, Jędrzejczyk potrafiła przetrzymać ataki i później skutecznie się bronić. Jej umiejętności kickbokserskie są nie z tego świata – nikt nie jest w stanie bić tak często. Podobnie jak jej nieprawdopodobne przygotowanie kondycyjne. Pomimo, że była na początku zmęczona zapaśniczymi atakami Gadelhi, i tak potrafiła zadawać – i trafiać – setki ciosów. To niezwykle trudne do przezwyciężenia".

Damon Martin, FOX UFC: "Joanna Jędrzejczyk pokazała mistrzowskie przygotowanie kondycyjne, przetrzymując pierwsze ataki Gadelha i wygrywając jednogłośnie na punkty w walce, która natychmiast stała się klasyką. Jędrzejczyk potwierdziła, że jest najlepszą zawodniczka wagi słomkowej na planecie, zwyciężając w pojedynku, który może będzie jednym z najlepszych w 2016 roku. (…) Jędrzejczyk zawsze była spokojna – nawet kiedy miała rywalkę na macie, zachęcając ją by wstała, kontynuowała ataki w pozycji stojącej. Twarde łokcie w bliskim kontakcie, twarde kopnięcia w głowę – Joanna w drugiej fazie walki zwiększała swoją przewagę z każdą mijająca minutą. Wiedziała, że  kiedy walka się skończy, mistrzowski pas wróci do Polski".

Brian Mazique, Forbes Sports: "Fantastyczny pokaz pięściarskich umiejętności  i wydaje się niewyczerpanych zasobów energii sprawił, że Joanna Jędrzejczyk  poradziła sobie po dwóch przegranych rundach z Gadelhą, dominując w trzech ostatnich starciach – Jędrzejczyk w 3 końcowych rundach zadała 176 znaczących uderzeń. Jej rywalka tylko 18".

 Dana White, prezydent UFC: "To była nieprawdopodobna walka. Tak znakomita, jak myślałem, że będzie. Uderzenia Joanny są brutalne, ona ma nieprawdopodobny instynkt zabójcy. Kiedy czuje, że jej rywalka jest na krawędzi, naciska na gaz. Claudia ma serce – zrobiła pięć rund. Jędrzejczyk to obecnie najlepsza zawodniczka świata – bez podziału na kategorie wagowe".

Steven Rondina, Bleacher Report MMA: "To był niesamowity pokaz mistrzowskiej twardości Jędrzejczyk – taki, który daje jej szanse długotrwałego panowania. Spośród interesujących, potencjalnych rywalek wymienia się Rose Namajunas czy Joanne Calderwood, ale trudno wyobrazić sobie, by którakolwiek z nich była radę siłowo wygrać z nią w klinczu, czy wytrzymać wymianę ciosów. Kategoria słomkowa jest wystarczająco dobrze obsadzona, że zawsze będzie ktoś gotowy do walki – ale w gronie pretendentek do tytułu Joanny Champion nie widać nikogo, komu sztuka pokonania mistrzyni mogłaby się udać".

Michael Bisping, mistrz świata UFC, komentator FOX: "Joanna walczyła mądrze, ciągle była w ruchu, wypoczywała między uderzeniami i zmuszała Claudię do ciągłego zgadywania. Joanna zmieniła ją w końcowych rundach walki w żywy worek treningowy".

Joanna Jędrzejczyk pokonała jednogłośnie na punkty Claudię Gadelhę na gali w Las Vegas, broniąc udanie po raz trzeci tytułu mistrzyni świata wagi słomkowej. Po zakończeniu pięciu rund sędziowie punktowali 48-45 i dwukrotnie 48-46 dla Polki.

Początek pojedynku należał do Brazylijki, która szybko schodziła do półdystansu i nie pozwalała rozwinąć skrzydeł swojej rywalce. Jędrzejczyk zaczęła odrabiać straty pod koniec drugiego starcia, a od kolejnej rundy walka toczyła się już pod jej dyktando.

Zmęczona próbami zejścia do parteru Gadelha bardzo zwolniła co wykorzystała zawodniczka z Olsztyna. Jędrzejczyk trzymała walkę na środku ringu, skutecznie biła rękami oraz kopała, dominując nad przeciwniczką w ostatnich trzech rundach. Zawodniczki spotkały się już półtora roku temu na jednej z gal UFC. Wtedy również lepsza okazała się Polka, która jest aktualnie uznawana za najlepszą na świecie zawodniczkę MMA bez podziału na kategorie wagowe.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze