onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Federacja WBO poinformowała, że obozy Billy'ego Joe Saundersa (25-0, 12 KO) i Davida Lemieux (38-3, 33 KO) osiągnęły porozumienia w sprawie organizacji walki o mistrzostwo świata wagi średniej. 

Pojedynek odbędzie się 16 grudnia w kanadyjskim Laval, a bezpośrednią transmisję z mistrzowskiej gali przeprowadzi stacja HBO.

Dla Saundersa, który po trofeum World Boxing Organization sięgnął w grudniu 2015, grudniowy występ będzie trzecią obroną tytuły. Lemiueux, mając już na swoim koncie zdobycie pasa IBF, do ringu wyjdzie jako obowiązkowy challenger WBO.

Szef Komisji Sportowej Stanu Nevada (NSAC) Bob Bennett potwierdził w rozmowie z Las Vegas Review Journal, że wbrew pojawiającym się doniesieniom sędzina Adalaide Byrd nie zostanie w żaden sposób formalnie ukarana po swoim skandalicznym werdykcie we wrześniowej walce Gienadija Gołowkina (37-0-1, 33 KO) z Saulem Alvarezem (49-1-2, 34 KO).

Byrd bardzo zaciętą konfrontację "GGG" z "Canelo", w której w opinii większości obserwatorów lepszy okazał się Kazach, wypunktowała 118-110 dla Meksykanina, czym naraziła się na olbrzymią falę krytyki ze strony kibiców i pięściarskich ekspertów. 

- Byrd nie jest zawieszona. Obejrzeliśmy walkę wspólnie i prześledziliśmy jej punktację. Zdecydowaliśmy, że przyda się jej przerwa. Spodziewamy się, że wkrótce powróci - powiedział Bennett, dodając, że kontrowersyjna sędzina z Nevady miała po prostu "słabszy dzień" i ponownie zasiądzie przy zielonym stoliku, gdy będzie na to "gotowa psychicznie".  

Jermell Charlo (30-0, 15 KO) zaprezentował się zdecydowanie najlepiej z trójki mistrzów wagi super półśredniej, którzy w sobotę pokazali się na gali na Brooklynie. Czempion WBC już w pierwszej rundzie efektownie znokautował niepokonanego wcześniej Ericksona Lubina, wzbudzając słuszny zachwyt fanów i komentatorów. Nic więc dziwnego, że Amerykanin został uznany przez piszącego dla "The Ring" i boxingscene.com Michaela Rosenthala "największym wygranym weekendu".

"To był najlepszy występ w karierze Jermella, wystarczyły mu 2 minuty i 41 sekund, by wygrać z Lubinem pojedynczym uderzeniem z prawej ręki. (...) Może i Charlo nie jest idealny, ale udowodnił, że potrafi pokonywać coraz mocniejszych przeciwników. Zobaczymy, jak sobie poradzi, gdy poprzeczka pójdzie jeszcze wyżej." - napisał Rosenthal w swoim podsumowaniu ostatnich wydarzeń na światowych ringach.

Jermell Charlo to potencjalny rywal Macieja Sulęckiego (25-0, 10 KO), który już w sobotę na gali w Newark zmierzy się w eliminatorze WBC z Jackiem Culcayem (22-2, 11 KO). Polak przed znakomitym Amerykaninem nie czuje respektu. - Dobrze, że Charlo wygrał, to znaczy, że jest mocny, jest dobry i Striczu jako pierwszy skopie mu dupę! - zapowiada pewny siebie podopieczny Pawła Kłaka.

Podczas sobotniej gali na Brooklynie trzej mistrzowie świata wagi super półśredniej - Erislandy Lara (24-2-2, 14 KO, Jermell Charlo (30-0, 15 KO) i  Jarrett Hurd obronili swoje tytuły. 

Najefektowniej z trójki czempionów zaprezentował się Charlo, który już w pierwszej rundzie rozprawił się z niepokonanym wcześniej Ericksonem Lubinem (19-1, 13 KO), broniąc pasa WBC.

Mistrz federacji WBA Lara wypunktował jednogłośnie 116-111, 117-110, 117-110 Terrella Gaushę (20-1, 9 KO), zaś znajdujący się w posiadaniu trofeum IBF Hurd zastopował w dziesiątej odsłonie Austina Trouta (30-4, 17 KO).

Prezydent World Boxing Association Gilberto Mendoza poinformował, że już wkrótce Dimitrij Biwoł (11-0, 9 KO) zostanie ogłoszony pełnoprawnym mistrzem świata wagi półciężkiej.

Jeszcze niedawno federacja WBA miała w limicie 175 funtów aż trzech czempionów - Andre Warda (super-czempiona), Badou Jacka (mistrza "zwykłego") i Biwoła, do którego należał tytuł tymczasowy. Po zakończeniu kariery przez Warda i zwakowaniu pasa przez Jacka niepokonany Rosjanin zostanie "awansowany" na mistrza "zwykłego".

Dimitrij Biwoł swoją pierwszą walkę w obronie nowego pasa stoczy 4 listopada przeciw Trentowi Broadhurstowi (20-1, 12 KO). Zwycięzca pojedynku w ciągu 120 dni będzie musiał skrzyżować rękawice z obowiązkowym challengerem.

Jutro na gali na Brooklynie dojdzie do trzech walk o pasy wagi super półśredniej: Erislandy Lara (24-2-2, 14 KO) - Terrell Gausha (20-0, 9 KO) o tytuł WBA, Jarrett Hurd (20-0, 14 KO) - Austin Trout (30-3, 17 KO) o tytuł IBF i Jermell Charlo (29-0, 14 KO) - Erickson Lubin (18-0, 13 KO) o tytuł WBC. Podczas dzisiejszego ważenia wszyscy mistrzowie i pretendenci zmieścili się w limicie 154 funtów.

Jack Culcay (22-2, 11 KO) i Kubrat Pulew (25-1, 13 KO) są na finiszu przygotowań do swoich zbliżających się walk. Culcay 21 października w Newark zaboksuje w eliminatorze WBC wagi super półśredniej z Maciejem Sulęckim (25-0, 10 KO), zaś Pulew tydzień później w Cardiff stanie naprzeciw czempiona IBF i WBA wagi ciężkiej Anthony'ego Joshuy (19-0, 19 KO).

Choć pojedynek dwóch gwiazd rankingów P4P Wasyla Łomaczenki (9-1, 7 KO) i Guillermo Rigondeaux (17-0, 11 KO) na papierze prezentuje się znakomicie, wielu fanów i ekspertów ma obawy, że okaże się on ostatecznie nudnym widowiskiem. Taki scenariusz wyklucza absolutnie ukraiński czempion, zapewniając, że w zaplanowanym na 9 grudnia boju nie chodzi mu tylko o wynik.

- Postaram się wygrać pewnie i efektownie. Będę boksował w swoim stylu, będę się starał robić wszystko, by po prostu go zmiażdżyć - zapowiada Łomaczenko, który zdaje sobie sprawę, że w konfrontacji z rywalem boksującym dwie wagi niżej ma więcej do stracenia niż zyskania.

- Rigondeaux jest ode mnie mniejszy i lżejszy i nieważne, jak będę walczył, w oczach krytyków nie wygram nic. Hejterzy po moim zwycięstwie powiedzą tylko: "kogo to obchodzi, był większy" - spekuluje popularny "Hi-Tech". 

Mistrz świata WBA kategorii super koguciej Guillermo Rigondeaux (17-0, 11 KO) nie przejmuje się różnicą wagi przed zaplanowaną na 9 grudnia walką z czempionem WBO dywizji super piórkowej Wasylem Łomaczenką (9-1, 7 KO).

- Jestem podekscytowany, że wezmę udział w tym historycznym pojedynku, już dawno miałem Łomaczenkę na moim celowniku - mówi niepokonany Kubańczyk.

- Sama waga nie wygra walki, wygrywa ją pięściarz, a ja mam zamiar dać najlepszy pojedynek w swojej karierze. Chcę pobić słynnego olimpijczyka Łomaczenkę i umocnić swoją pozycję w czołówce rankingów P4P naszej ery - zapowiada Rigondeaux.

Aktualnie bukmacherzy w roli wyraźnego faworyta grudniowego szlagieru widzą Wasyla Łomaczenkę. Kurs na wygraną Ukraińca wynosi 1,25, zaś Kubańczyka - 4,5.

Kibice w Nowym Jorku spragnieni są wielkiego boksu - komplet biletów do słynnej Madison Square Garden na zaplanowaną na 9 grudnia walkę Wasyla Łomaczenki (9-1, 7 KO) z Guillermo Rigondeaux (17-0, 11 KO) został wyprzedany z dwumiesięcznym wyprzedzeniem.

- Łomaczenko - Rigondeaux to historyczny pojedynek w boksie. Naprzeciw siebie stanie dwóch największych pięściarzy boksu olimpijskiego. Nigdy wcześniej na ringu zawodowym nie spotkało się w ringu dwóch zawodników, z których każdy miałby po dwa złote medale olimpijskie - komentuje świetne wyniki sprzedaży promotor grudniowej gali Bob Arum.

W Stanach Zjednoczonych bezpośrednią transmisję ze szlagierowo zapowiadającego się starcia przeprowadzi, w ramach niedawno zawartego kontraktu z grupą Top Rank, stacja ESPN.

Pedro Diaz, trener Guillermo Rigondeaux (17-0, 11 KO), nie obawia się przewagi gabarytów Wasyla Łomaczenki (9-1, 7 KO) przed walką zaplanowaną na 9 grudnia.

- Łomaczenko jest od Rigondeaux wyższy tylko o 4 centymetry, a w zasięgu ramion ustępuje Guillermo o 3 cm - zauważa opiekun Kubańczyka. - Rigindeaux potrafi uderzyć, ma technikę i jest szybki. Nie lekceważymy atutów Łomaczenki, to wspaniały zawodnik ze świetną ekipą, ale tak samo było z Nonito Donairem. 

Diaz nie przywiązuje także uwagi do faktu, że jego podopieczny jest nominalnie pięściarzem wagi super koguciej (122 funty), a z Łomacznką boksować mu przyjdzie w limicie kategorii super piórkowej (130 funtów). 

- Donaire w dniu walki z Rigondeaux ważył 142 funty, Moises Flores 141. Walka z Łomaczenką w limicie 130 funtów, biorąc pod uwagę, że Ukrainiec nie nabiera po ważeniu aż tak dużo, powinna być znakomita - przekonuje trener kubańskiego "Szakala".


Najnowsze komentarze