onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Komisja sportowa stanu Nevada ogłosiła skład sędziowski rewanżowego pojedynku pomiędzy Siergiejem Kowaliowem (30-1-1, 26 KO) i Andre Wardem (31-0, 15 KO). 

W porównaniu do listopadowej walki wymieniono zarówno sędziego ringowego jak i wszystkich trzech arbitrów punktowych. Starcie zaplanowane na 17 czerwca w Las Vegas w ringu poprowadzi Tony Weeks. Punktować będą: Dave Moretti, Steve Weisfeld i Glenn Feldman.

Pierwsza konfrontacja Siergieja Kowaliowa z Andre Wardem zakończyła się kontrowersyjną, choć jednogłośną decyzją punktową na korzyść Amerykanina. 

Walka Terence'a Crawforda (30-0, 21 KO) z Feliksem Diazem (19-1, 9 KO) będzie głównym wydarzeniem gali w Nowym Jorku. Zdecydowanym faworytem będzie mistrz świata WBC i WBO wagi superlekkiej. Transmisja gali od 3.00 w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.

Crawford został mistrzem świata WBO wagi superlekkiej w kwietniu 2015 roku, kiedy to znokautował Thomasa Dulorme'a. Od tego czasu zaliczył cztery udane obrony, a w lipcu zeszłego roku dorzucił na swoje konto mistrzostwo świata WBC po wysokim zwycięstwie na punkty z Viktorem Postolem. Dla Amerykanina trudno jest znaleźć równorzędnego przeciwnika, więc wydawało się, że konfrontacja z Ukraińcem może wymagać od niego nieco większego wysiłku, lecz okazało się, że i tak przeszkoda została łatwo przeskoczona przez pięściarza z Omaha.

Niespodziankę w grudniu 2016 roku zapowiadał także John Molina Jr, ale po przegraniu wszystkich rund poległ przez nokaut w ósmym starciu. Crawford śrubuje więc swój rekord i przewija się w licznych notowaniach na najlepszego zawodnika bez podziału na kategorie wagowe. Styl jego walki zawsze budzi zachwyt kibiców pięściarstwa - Amerykanin jest nieuchwytny dla przeciwników, bawi się z nimi, by na koniec - najczęściej - wygrać przez nokaut. Jego kapitalne zmiany pozycji, praca na nogach i balans wiele razy wywoływał wielką euforię na trybunach.

Receptę na niemal nieomylnego Crawforda postara się znaleźć Felix Diaz - mistrz olimpijski wagi superlekkiej z Pekinu. Warto też zaznaczyć, że to Dominikanin pragnął walki z amerykańskim mistrzem, a przecież niewielu jest w stanie wyzwać go na pojedynek. Jego zdaniem ma odpowiednie doświadczenie, by wygrać tę walkę.

Crawford będzie miał przewagę zasięgu i jeśli nie da się wciągnąć w ringową awanturę, to powinien dopisać kolejne zwycięstwo. Gdyby jednak stracił głowę i wdał się w bójkę, to szanse Diaza rosną. Nieważne jednak, jak zakończy się ten pojedynek - emocje będą gwarantowane!

Poza tym na gali w Nowym Jorku zobaczymy Raymundo Beltrana (32-7-1, 20 KO), Jonathana Maicelo (25-2, 12 KO) oraz niepokonanego Konstantina Ponomareva (31-0, 13 KO). Drugą zawodową walkę stoczy też Shakur Stevenson (1-0, 1 KO).

Jak poinformowała żona Julio Cesara Chaveza Jr (50-3-1, 32 KO), pięściarz w hotelu tuż po przegranej walce z Saulem Alvarezem padł ofiarą szajki oszustów i został okradziony z wartego 40 tys. dolarów zegarka, telefonu i czeku za stoczony pojedynek. 

Chavez według relacji swojej żony miał poznać się w barze hotelowym z ludźmi wyglądającymi na jego fanów,  a po jakimś czasie trafić z nimi do jednego z pokojów, gdzie miało dojść do kradzieży. Scenę pobytu w pokoju wyraźnie odurzonego alkoholem pięściarza z nowo poznanym towarzystwem, w tym ze skąpo ubranymi paniami, utrwalono na nagraniu wideo, które szybko trafiło do internetu.

- Te kobiety były z nim w barze, zabrały go na górę i wszystko sfilmowały. On to pamiętał, ale nie powiedział mi o tym, bo wiedział, że będę się złościła. Teraz, gdy już zobaczyłam nagrania, wiem, że do niczego nie doszło, powiedziałam mu, że przecież go znam - relacjonuje Frida Chavez.

Oleksandr Gwozdyk (13-0, 11 KO) i Joe Smith Jr (23-1, 19 KO) zostali wyznaczeni przez federację WBC do finałowego eliminatora w kategorii półciężkiej. 

Aktualnie pas World Boxing Council w dywizji do 175 funtów należy do Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO), który 3 czerwca w kolejnej dobrowolnej obronie tytułu zmierzy się z Andrzejem Fonfarą (29-4, 17 KO). W kolejce do walki ze zwycięzcą czerwcowej konfrontacji czeka już obowiązkowy challenger Eleider Alvarez (22-0, 11 KO). 

Gwozdyk, kolega z kadry olimpijskiej Oleksandra Usyka i Wasyla Łomaczenki (zdobył brąz w Londynie), na zawodowych ringach wygrywał m.in. z Isaakiem Chilembą i Yunieski Gonzalezem. Smith ma na swoim koncie zwycięstwa m.in. z Andrzejem Fonfarą i Bernardem Hopkinsem.

Wygląda na to, że mimo rozczarowującego przebiegu sobotnia walka pomiędzy Saulem Alvarezem (49-1-1, 34 KO) i Julio Cesarem Chavezem Jr (50-3-1, 32 KO) okazała się wielkim sukcesem finansowym. 

Jak nieoficjalnie donoszą dobrze poinformowane źródła, płatną transmisję telewizyjną w systemie PPV z pojedynku dwóch Meksykanów zdecydowało się wykupić ponad 1 milion osób. Jeśli okaże się to prawdą, będzie to pierwszy tak dobry wynik od czasu walki Floyda Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao.

- Wskaźniki wyglądają bardzo obiecująco, ale nie mamy jeszcze ostatecznych liczb, ale spodziewamy się bardzo wysokiego wyniku w kontekście PPV. Szczegóły poznamy w czwartek podczas spotkania z HBO - zdradził promotor "Canelo" Oscar De La Hoya, dodając, że zaplanowana na 16 września konfrontacja Alvareza z Gienadijem Gołowkinem (37-0, 33 KO) będzie w jego opinii jeszcze większym hitem. 

- Ta walka sprzeda się sama, bo wszyscy już o niej wiedzą. Nie musimy jeździć z jej promocją po wielu miastach czy krajach - stwierdził szef Golden Boy Promotions.

16 września w bokserskim szlagierze roku 2017 Saul Alvarez (49-1-1, 34 KO) zmierzy się z Gienadijem Gołowkiniem (37-0, 33 KO) i choć to Kazach do ringu wyjdzie jako posiadacz trzech mistrzowskich pasów, tylko jego rywal będzie miał zapisane w kontrakcie prawo do natychmiastowego rewanżu na wypadek porażki.

Jak zdradził w rozmowie Los Angels Times Eric Gomez z promującej Meksykanina grupy Golden Boy Promotions kontrakt na wrześniowe starcie został skonstruowany w taki sposób, że "Canelo" w razie zwycięstwa nie będzie musiał się już oglądać na Gołowkina i kolejny pojedynek może stoczyć z kimkolwiek zechce. "GGG" w przypadku wygranej zobowiązany zostanie do rewanżu.

Stawką konfrontacji Gienadija Gołowkina z Saulem Alvarezem będą należące do Kazacha tytuły mistrza świata kategorii średniej federacji WBA, IBF i WBC. 

Szef federacji WBC Mauricio Sulaiman nie pozostawił suchej nitki na Julio Cesarze Chavezie Jr (50-3-1, 32 KO) po fatalnym występie przecie Saulowi Alvarezowi (48-1-1, 34 KO). Zdaniem prezydenta World Boxing Council zawiódł kibiców boksu, którzy czekali w sobotnią noc na ringową wojnę.

- Julio Cesar nie miał absolutnie żadnych atutów ani fizycznych ani psychicznych. Miliony, które dostał za walkę, powinny go skłonić do tego, by boksować lepiej. On rozczarował fanów - ocenił Sulaiman, który planował nagrodzić zwycięzce potyczki Chavez - Alvarez specjalnym pasem WBC. 

- Nie sądzę, by Chavez był już w stanie wrócić do swojego dawnego poziomu i wątpię, by mógł dalej istnieć boksie po tym, jak utracił wiarygodność - dodał szef najbardziej prestiżowej federacji.

Walka Saula Alvareza z Julio Cesarem Chavezem Jr transmitowana w USA w systemie PPV zakończyła się jednogłośnym zwycięstwem punktowym "Canelo", który zdaniem wszystkich trzech sędziów wygrał dwanaście z dwunastu zakontraktowanych rund.

Wszystkich kibiców boksu zawodowego ucieszyła sobotnia informacja o zakontraktowaniu na 16 września ekscytująco zapowiadającego się pojedynku pomiędzy Gienadijem Gołowkinem (37-0, 33 KO) i Saulem Alvarezem (49-1-1, 34 KO). Wiadomość o bokserskim kicie nie wszystkich jednak uszczęśliwiła - jak się bowiem okazuje w tym samym terminie planowana była wstępnie potyczka Floyda Mayweatehra Jr z gwiazdorem federacji mieszanych sztuk walki UFC Conorem McGregorem. 

- Straciliśmy właśnie na rzecz Canelo i GGG naszą datę. Ale to dobry pojedynek, obejrzę go - przyznał szef UFC Dana White.

Negocjacje na temat bokserskiej konfrontacji Mayweathera z McGregorem trwają już od wiele miesięcy. Wrześniowy termin był najodpowiedniejszym z możliwych pozostających w 2017 roku na organizację kasowej walki. 

Julio Cesar Chavez (50-3-1, 32 KO) stwierdził, że w przegranej walce z Saulem Alvarezem (49-1-1, 34 KO) czuł się bezsilny z powodu zbijania dużej liczby kilogramów. 

- Canelo jest w ringu bardzo aktywny, to bardzo dobry zawodnik, pokonał mnie. Chciałem boksować, ale on szedł na liny. Powinienem zadawać więcej ciosów - ocenił Chavez. 

- Kluczem do zwycięstwa była szybkość i dystans. Czułem, że brakowało mi siły, bo byłem osłabiony. Nie mogłem wyprowadzać tylu uderzeń, ile chciałem. Ojciec spod ringu cały czas mi mówił, bym więcej bił - dodał 31-letni Meksykanin.


Najnowsze komentarze