onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Były mistrz świata wagi półciężkiej Sergiej Kowaliow (30-2-1, 26 KO) zdradził, że rozważa przejście do kategorii junior ciężkiej. Rosjanin zamierza wrócić na ring pod koniec roku.

- Być może zmiana kategorii wagowej będzie rozsądnym rozwiązaniem. Przed występami w wadze półciężkiej muszę zbijać po 10-11 kg. Moje ciało jest wykończone, a ja czuję się dobrze kiedy ważę 85-87 kg - stwierdził Kowaliow.

"Krusher" w ostatnich miesiącach dwukrotnie przegrywał z Andre Wardem. Kowaliow stracił trzy mistrzowskie pasy w limicie do 79 kilogramów.

Warto przypomnieć, że Ward również poważnie zastanawia się nam przenosinami do wyższego limitu. Obóz Amerykanina rozpoczął już nawet wstępne rozmowy na temat pojedynku z Tonym Bellew.

Były mistrz świata WBO Marco Huck (40-4-1, 27 KO) będzie kolejnym uczestnikiem prestiżowego turnieju World Boxing Super Series rozgrywanego w kategorii junior ciężkiej. 

Były rywal Krzysztofa Głowackiego został oficjalnie ogłoszony jako piąty pięściarz, który weźmie udział w wielkim turnieju o mistrzowskie pasy i miliony dolarów i trofeum im. Muhammada Alego. Wcześniej anonsowano już udział trzech mistrzów świata - federacji IBF Murata Gasijewa (24-0, 17 KO), WBA Yuniera Dorticosa (21-0, 20 KO) i WBC Mairisa Briedisa (22-0, 18 KO) oraz ex-czempiona IBF i WBC Krzysztofa Włodarczyka (53-3-1, 37 KO). 

- W tym turnieju nie ma słabych przeciwników, więc jest mi wszystko jedno, z kim się zmierzę. Jeśli chcę być najlepszy, muszę wygrać ze wszystkimi. Nieważne, w jakiej kolejności będę z nimi walczył - zapowiada "Kapitan Hak".

Nazwiska pozostałych trzech uczestników WBSS, w tym być może pogromcy Hucka Krzysztofa Głowackiego (27-1, 17 KO), zostaną podane już niebawem. Losowanie par ćwierćfinałowych przewidziano na 8 lipca, a start rywalizacji na wrzesień.

Komisja Sportowa Stanu Nevada (NSAC) oficjalnie uznała za "nieodbyty" pojedynek pomiędzy Guillermo Rigondeaux (18-0, 12 KO) i Moisesem Floresem (25-1, 17 KO).

Walka, do której doszło 17 czerwca w Las Vegas, zakończyła się w kontrowersyjnych okolicznościach ułamki sekund po gongu zamykającym pierwszą rundę, gdy Rigondeaux ciężko znokautował rywala. Wcześniej Kubańczyk zadał dwa nielegalne uderzenia, przytrzymując głowę Floresa. Ostatecznie sędzia ringowy Vic Drakulich zdecydował się ogłosić wygraną kubańskiego "Szakala" przez nokaut.

NSAC, rozpatrując sprawę Rigondeaux, zdecydowała się na unieważnienie walki a nie zmianę jej wyniku na dyskwalifikację dla Kubańczyka, gdyż "spóźnione" uderzenie "Rigo" określone zostało jako nieumyślne.

Mistrz świata WBO wagi junior ciężkiej Oleksandr Usyk (12-0, 10 KO) prawdopodobnie wystąpi w turnieju World Boxing Super Series - poinformował dziennikarz magazynu "The Ring" Mike Coppinger, powołując się na promotora ukraińskiego pięściarza Toma Loefflera. 

Usyk po zdobyciu pasa World Boxing Organization we wrześniu ubiegłego roku zaliczył dwie udane obrony i na ring ma powrócić w sierpniu walką w Odessie.

Wcześniej ogłoszono już, że w prestiżowym turnieju, w którym na zwycięzcę czeka 10 milionów dolarów, udział wezmą m.in.: mistrz IBF Murat Gasijew (24-0, 17 KO), czempion WBC Mairis Briedis (22-0, 18 KO) i były zdobywca pasów IBF i WBC Krzysztof Włodarczyk (53-3-1, 37 KO).

Tony Bellew (29-2-1, 19 KO) w rozmowie ze Sky Sports zadeklarował gotowość do walki z czempionem WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej Andre Wardem (32-0, 16 KO), o ile Amerykanin spełni jedną ze swoich zapowiedzi i spróbuje sił w wyższej klasie wagowej. 

- Ward to świetny gość i jeśli będzie chciał to zrobić, to przyjmę wyzwanie - powiedział "Bombardier" z Liverpoolu, który sam zaczynał zawodowe boksowanie od dywizji półciężkiej, a w marcu tego roku pokonał czołowego ciężkiego ostatnich lat Davida Haye'a. 

- Mam mnóstwo szacunku dla Warda, to świetny pięściarz, jest dobry w tym, co robi, ale ja jestem wielkim junior ciężkim, już nie jestem męczącym się z wagą półciężkim i już dowiodłem, że mogę rywalizować z najsilniejszymi na świecie - stwierdził Bellew, dodając: - Nie miałbym żadnych kłopotów, żeby sobie poradzić z Andre Wardem. 

Andre Ward w minioną sobotę pokonał przed czasem w rewanżowym boju Siergieja Kowaliowa. Amerykanin jako jeden z pomysłów na dalszą karierę wymienił przejście do królewskiej dywizji.

W listopadzie na ring powrócić ma były mistrz świata WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej Siergiej Kowaliow (30-2-1, 26 KO), który w sobotę przegrał przed czasem rewanżowy pojedynek z Andre Wardem. 

- Taki mamy plan. Planowaliśmy powrót dla Siergieja na listopad bez względu na to, czy wygra czy przegra z Wardem. On nadal ma ważny kontrakt z HBO - powiedziała Kathy Duva z grupy Main Events, promotorka rosyjskiego pięściarza.

O walce Kowaliowa ze Stevensonem mówiło się jeszcze w czasach, gdy "Krusher" był posiadaczem mistrzowskich pasów. Federacja WBC umieściła nawet Rosjanina na pozycji obowiązkowego challengera, ogłaszając przetarg, z którego jednak stajnia Duvy się wycofała. Mimo że pięściarze związani są z konkurencyjnymi stacjami telewizyjnymi (HBO i Showimte), szef federacji WBC Mauricio Sulaiman nadal namawia ich do stoczenia walki w najbliższym czasie. 

Trudno byłoby w historii zawodowego boksu znaleźć dwóch takich brutali jak oni: Mike Tyson i Andrzej Gołota. Lista ich ringowych grzechów (o pozaringowych nie wspominam) jest tak długa, że gdyby chcieli się szczerze wyspowiadać, to chyba przestraszony ksiądz uciekłby z konfesjonału.

Zacznijmy może od Tysona. 28 czerwca 1997 w rewanżowym pojedynku z Evanderem Holyfieldem, tuż przed końcem trzeciej rundy, ugryzł rywala w ucho. Sędzia tego nie zauważył. A potem „Bestia” poszła już na całość, wypluła ochraniacz na zęby, który przeszkadzał mu skutecznie gryźć, zatopił zęby w prawym uchu Holy'ego i odgryziony kawałek wypluł na matę. 16 stycznia 1999 w walce z Frankiem Bruno przytrzymał lewą rękę rywala i wykręcając ją prawie wyrwał ze stawu. 23 października 1999 znokautował po gongu kończącym pierwszą rundę Orlina Norrisa. 24 czerwca 2000 roku najpierw powalił na deski Lou Savarese'a, a potem chwytem za szyję przewrócił sędziego Johna Coyle'a, który próbował oderwać go od oponenta.

Andrzej Gołota nie był gorszy. 16 maja 1995 w czwartej rundzie walki z ważącym 128 kg Samsonem Po'uhą, po kilku silnych ciosach rywala, w zwarciu ugryzł go w szyję. Sędzia tego nie dostrzegł i Andrew potem opanował sytuację, wygrał w następnej rundzie przez KO. 15 marca 1996 w piątym starciu pojedynku z Danellem Nicholsonem w zwarciu uderzył przeciwnika „z byka”. 11 lipca 1996 w pierwszej walce z Riddickem Bowe w 4 i 6 rundzie dostał ostrzeżenia za uderzanie poniżej pasa. W 7 starciu znów trafił Bowe'a lewym sierpowym w krocze i sędzia go zdyskwalifikował. W rewanżu najpierw w 2 rundzie uderzył Bowe'a „z główki”, potem w 4 rundzie dostał ostrzeżenie za cios poniżej pasa, na koniec w 9 rundzie kolejne potężne sierpowe w krocze Amerykanina i został zdyskwalifikowany.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Mistrz WBA wagi super koguciej Guillermo Rigondeaux (18-0, 12 KO) przyznał w rozmowie z serwisem boxingscene.com, że gotów jest na walkę na szczycie rankingów P4P z czempionem WBO kategorii super piórkowej Wasylem Łomacznką (8-1, 6 KO).

- Łomaczenko to niesamowity pięściarz, mam dla niego mnóstwo szacunku - powiedział kubański "Szakal". - Poszedł jednak do dywizji do 130 funtów, a teraz wybiera się do 135, to naprawdę za wysoko dla mnie. Ale w limicie 126 lub troszkę wyżej, jestem gotów na każdą dużą walkę.

- Obaj jako pięściarza ciężko pracujemy i nie zastanawiam się, który z nas jest lepszy. Obaj jesteśmy mistrzami i szanujemy się - dodał Rigindeaux.

W ostatnim rankingu P4P magazynu "The Ring" Rigondeaux plasuje się na szóstej a Łomaczenko na piątej pozycji. W zestawieniu ESPN Kubańczyk jest dziesiąty a Ukrainiec trzeci.

Były zawodnik UFC wagi ciężkiej Tim Hauge (1-3, 1 KO) zmarł w wieku 34 lat w wyniku obrażeń, jakich doznał w trackie piątkowej walki bokserskiej z Adamem Braidwoodem (8-1, 7 KO) na gali w Edmonton.

Hauge, uprawiający MMA od 2006 roku, swoich sił w boksie zawodowym po raz pierwszy spróbował w 2011 roku, zapisując na swoim koncie jedną wygraną przed czasem. Później stoczył jeszcze kilkanaście pojedynków w MMA. Karierę zawodnika mieszanych sztuk walki zakończył w lipcu ubiegłego roku (przegrywając przez KO w z Michałem Andryszakiem) z rekordem 21-13. Potem trzy razy wychodził do ringu jako pięściarz, notując trzy porażki. 

W swojej ostatniej walce w życiu Tim Hauge zaliczył pięć nokdaunów, kończąc ją nieprzytomny na deskach w drugiej rundzie. Kanadyjczyk id razy po walce trafił do szpitala, gdzie stwierdzono obrażenia mózgu. W niedzielę, mimo wysiłków lekarzy, Hauge zmarł.

Virgil Hunter, trener mistrza świata WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej Andre Warda (32-0, 15 KO), przekonuje, że jego podopieczny jest w stanie pokonać czempiona IBF i WBA kategorii ciężkiej Anthony'ego Joshuę (19-0, 19 KO). 

- Chciałbym tej walki, nie żartuję! - powiedział Hunter po sobotnim zwycięstwie Warda nad Siergiejem Kowaliowem. - Myślę, że to byłby bardzo interesujący pojedynek. Wiem, że wielu ludzi zakrzyknie: "To samobójstwo!", ale widzę u Joshuy kilka rzeczy, które sprawiają, że sądzę, iż Andre może go wyboksować. 

- Widzę Andre wygrywającego z Joshuą. Anthony Joshua to dobry dzieciak, ale ja dostrzegam pewne detale. On jest najlepszy, jednak styl robi walkę. Dla mnie waga junior ciężka to strata czasu, trzeba od razu grać o wszystko - dodał szkoleniowiec "S.O.G." w kontekście przyszłości swojego zawodnika. 

Sam Andre Ward nie zadeklarował jeszcze, jaki będzie jego następny krok. Pięściarz z Kalifornii zaznaczył jednak, że interesują go już tylko wielkie pojedynki.

Paul Malignaggi skrytykował styl, w jakim Tony Weeks przerwał sobotnią walkę o pasy WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej pomiędzy Andre Wardem (32-0, 15 KO) i Siergiejem Kowaliowem (30-2-1, 26 KO). Zdaniem byłego mistrza świata, który komentował pojedynek z Las Vegas dla stacji Sky Sports, amerykański arbiter ringowy przedwcześnie poddał Kowaliowa, który w ósmej rundzie skulił się z bólu po ciosach na korpus, jak się później okazało zadanych nieznacznie poniżej pasa. 

- Dla mnie przerwanie walki było okropne - powiedział Malignaggi. - Pięściarze bywają w walkach "zranieni", ale to nie znaczy, że za każdym razem, gdy odczują cios, trzeba kończyć pojedynek. 

- Kowaliow nie był aż tak "zraniony", żeby stopować walkę. To była typowa sytuacja, gdy facet w ringu jest trafiony, ale nie można za każdym razem w takim momencie kończyć walki. Do tego zawodnik musi być naprawdę "ranny", zwłaszcza w walce o mistrzostwo świata - tłumaczył swoje stanowisko popularny "Magic Man". - Dodatkowo Kowaliow mógł przecież wygrywać, na mojej karcie punktowej prowadził, wychodząc do ostatniej rundy. 

- Według mnie Kowaliow faktycznie odczuwał ciosy Warda na korpus, ale wolałbym zobaczyć prawidłowe zakończenie walki. O co chodziło z tym przerwaniem? Nagle walka została zatrzymana, nie wiedziałem w ogóle co się dzieje. Sądziłem, że sędzia zauważył cios poniżej pasa. Ostatnią myślą, która by mi wówczas przyszła do głowy, to zakończenie pojedynku - przyznał Paul Malignaggi.


Najnowsze komentarze