onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 



Niewykluczone, że Maciej Sulęcki wkrótce otrzyma szansę walki o regularny pas WBA wagi średniej, który aktualnie znajduje się w posiadaniu Japończyka Ryoty Muraty. Wkrótce pięściarz z Azji może jednak zwakować ten tytuł, a boksować o niego będzie Rob Brant, którego rywalem może zostać właśnie Sulęcki.

- Zobaczymy jeszcze, co się stanie z pasem WBA, ponieważ promotorem Muraty jest bardzo szanowany pan Honda. Jeśli faktycznie Murata zostawiłby ten pas, to będziemy czynić starania, żeby jeden z naszych pięściarzy - Maciej Sulęcki lub Kamil Szeremeta zostali wyznaczeni do walki z Brantem - mówi Andrzej Wasilewski, promotor obu polskich zawodników.

Sulęcki w ostatnim ringowym występie przegrał na punkty z Danielem Jacobsem. Na brak ofert pięściarz z Warszawy jednak nie może narzekać. W ostatnim czasie Polak był przymierzany do walk m.in. z Demetriusem Andrade oraz Gabrielem Rosado.

- Maciek pokazał się w pojedynku z Jacobsem z naprawdę dobrej strony. Znaczący promotorzy oraz stacje telewizyjne w Stanach Zjednoczonych poznały jego styl, który został bardzo dobrze przyjęty, więc wiele osób się nim interesuje. Walka z Brantem o pas WBA to byłoby coś fantastycznego, zwłaszcza, że moim zdaniem Maciek w takim pojedynku byłby faworytem - mówi prezes KnockOut Promotions.

Zapraszamy do wysłuchania obszernego wywiadu z Maciejem Sulęckim (26-1, 10 KO). Należący do światowej czołówki kategorii średniej "Striczu" wspomina swoje najważniejsze walki, mówi o swoich planach i ambicjach i typuje nadchodzące duże pojedynki w polskiej wadze ciężkiej.

Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) czeka na ofertę kolejnej walki i podtrzymuje formę, ćwicząc w Warszawskim Centrum Atletyki pod okiem Andrzeja Gmitruka. W weekend zapraszamy na obszerny, 35-minutowy, wywiad ze "Striczem".

Były mistrz świata wagi super półśredniej Demetrius Andrade (25-0, 16 KO) mógł być kolejnym przeciwnikiem Macieja Sulęckiego (26-1, 10 KO) - zdradził na Twitterze Piotr Jagiełło, dziennikarz TVP Sport. Amerykanin w najbliższej walce skrzyżuje jednak rękawice z mistrzem świata WBO wagi średniej Billy Joe Saunders (26-0, 12 KO).

Do walki Andrade - Saunders dojdzie 20 października na gali organizowanej przez Eddiego Hearna w Bostonie. Jeszcze kilka tygodni temu, szef grupy Matchroom planował, że Andrade wystąpi 6 października na gali w Chicago i to tam, jego rywalem mógł być Sulęcki.

Pomysł pojedynku z Polakiem szybko przestał być jednak aktualny po tym jak federacja WBO nakazała Suandersowi natychmiastową obowiązkową obronę tytułu z Andrade, który ma status oficjalnego pretendenta do pasa World Boxing Organization. Promotorzy pięściarzy porozumieli się tuż przed wyznaczoną datą przetargu, a datę pojedynku ustalono na drugą połowę października.

- Działanie WBO nas zaskoczyło. Andrade nie miał ostatnio regularnych startów, więc chciałem zorganizować mu dwie mocne walki przed pojedynkiem z Saundersem, ale WBO nie chciało czekać, a Andrade powiedział, że jest gotowy, więc po prostu zrobiliśmy to - skomentował Eddie Hearn.

Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) najprawdopodobniej zostanie w kategorii średniej i to w tym przedziale wagowym będzie toczył swoje kolejne zawodowe walki. Na razie 29-latek z Warszawy czeka na datę następnego pojedynku.

- Myślę, że zostanę w wadze średniej. Nie mówię, że jeśli przyjdzie jakaś dobra oferta z kategorii do 69 kilogramów to z niej nie skorzystam, ale na razie nastawiam się na pozostanie w średniej - mówi zawodnik grupy KnockOut Promotions.

- Mój promotor Andrzej Wasilewski mówił, że coś się kroi w Stanach Zjednoczonych. Nie znam jednak jeszcze konkretów, więc liczę, że wkrótce będzie wiadomo coś więcej - zdradza "Striczu".

Ostatnią walkę Sulęcki stoczył w kwietniu. Polak zanotował wtedy pierwszą na zawodowych ringach porażkę, przegrywając na punkty z Danielem Jacobsem.

Zaliczany do światowej czołówki wagi średniej Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) rzucił wyzwanie Gary'emu O'Sullivanowi (28-2, 20 KO), który wróci na ring 15 września podczas gali organizowanej w T-Mobile Arena w Las Vegas. 

- Wiem, że szukasz rywala, więc zapraszam. Jestem gotowy na walkę z tobą we wrześniu. Wygrałem z Danielem Jacobsem, więc tobie też skopię tyłek - zapowiada Sulęcki. 

34-letni O'Sullivan ostatni raz boksował w maju, wygrywając z Berlinem Abreu. Wcześniej Irlandczyk pokonał m.in. Antoine'a Douglasa i Nicka Quigleya. Sulęcki ostatni raz boksował w kwietniu, kiedy to przegrał na punkty z Danielem Jacobsem, ponosząc pierwszą porażkę na zawodowych ringach. 

Głównym wydarzeniem wrześniowej gali w Las Vegas będzie rewanżowy pojedynek Giennadija Gołowkina z Saulem Alvarezem. Pięściarze zaboksują o pasy WBC i WBA wagi średniej.

Daniel Jacobs (34-2, 29 KO) i Sergiej Derewianczenko (12-0, 10 KO) zostali wyznaczeni do walki o wakujący tytuł mistrza świata IBF wagi średniej. Wcześniej ten pas należał do Giennadija Gołowkina.

Obozy Amerykanina i Ukraińca mają teraz czas, żeby osiągniąć porozumienie w sprawie organizacji pojedynku. Jeśli tego nie zrobią do 11 lipca, organizatora wyłoni przetarg.

32-letni Derewianczenko, który ostatni raz boksował w marcu, jest oficjalnym pretendentem do pasa mistrzowskiego International Boxing Federation. Ponieważ tytuł jest aktualnie wakujący, Jacobs dostał propozycję walki o to trofeum, jako najwyżej klasyfikowany zawodnik w ostatnim rankingu IBF. W ostatnim zawodowym występie Amerykanin wygrał na punkty z Maciejem Sulęckim.

- Do treningów wrócę w czerwcu, teraz czas dla rodziny, córeczki i ukochanej kobiety - przekonuje w rozmowie z TVP Sport Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO), który w kwietniu przegrał na punkty z Danielem Jacobsem. Polak liczy na to, że w kolejnym ringowym występie zmierzy się z równie mocnym rywalem.

Miało pana nie być w sali do końca maja...
Maciej Sulęcki: Ciągnie wilka do lasu. Chłopaki (Artur Szpilka, Izu Uhonoh, red.) przygotowują się do walk na PGE Narodowym i ja chcę ich wspierać tak, jak oni wspierali mnie. Widać, że "Szpila" schudł, zgubił brzuch, dieta przynosi zatem efekty. Waży około 110 kg, wygląda coraz lepiej, trenuje mocno i jeśli głowa nie wysiądzie, to będzie dobrze. Ja do treningów wrócę w czerwcu, teraz czas dla rodziny – córeczki i ukochanej kobiety. Potem porozmawiam z promotorem Andrzejem Wasilewskim i zobaczymy co dalej. Na pewno nie chcę walki na przetarcie, na powrót, bo taka nie jest mi potrzebna. Chcę mocarzy i chcę z nimi wygrywać.

Obejrzał już pan na spokojnie walkę z Jacobsem?
Tak, dwa razy i przyznaję, że nie było żadnego oszustwa. Nadal jednak uważam, że gdybym miał większe nazwisko i walczylibyśmy na neutralnym gruncie, to bym wygrał. Wywierałem presję, zaczynałem akcję i choć czasem mocno oberwałem, to zazwyczaj jako ostatni zadawałem ciosy. Mam pewność, że gdybym nazywał się Canelo Alvarez, to bym triumfował. Przegrałem na papierze, ale nie w sercu i nie w oczach kibiców i wielu ekspertów, którzy widzieli walkę na żywo.

W wadze średniej nie brakuje kozaków. Trafił pan na bardzo ciekawe czasy w tej kategorii.
To prawda, ta waga jest kosmicznie obsadzona. Jest jeden potwór, czyli Gołowkin oraz kilku, którzy prezentują podobny poziom – Jacobs, Jermall Charlo, ja. Plan jest taki, żeby wyjść z każdym i z każdym wygrać. Jadąc do Nowego Jorku mówiłem, że nie jestem w stanie rywalizować z Jacobsem, a jestem w stanie zwyciężyć. Tak podchodzę do każdego pojedynku, wierzę w siebie, umiejętności i trenera Gmitruka. Dam wam, kibicom, jeszcze wiele radości.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia nawet po debiucie na salonach zawodowego boksu?
Pewnie, wielkie rzeczy mnie napędzają, dobrze się czuję, gdy wszystkie jupitery skupiają się na mnie. Zestresowany to byłbym, gdybym musiał wejść do jakieś małej salki, do walki z "ogórkiem", a tak czułem się jak ryba w wodzie. Wiadomo, Ameryka, Buffer w ringu itd., jednak nie mamy się czego wstydzić, w Polsce organizujemy gale na takim samym poziomie.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 

Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) podsumował w mediach społecznościowych swoją walkę z Danielem Jacobsem (34-2, 29 KO). Polak 28 kwietnia po znakomitej walce uległ faworyzowanemu Amerykaninowi na punkty.

"Siemanko! Wróciłem do życia po walce z Jacobsem. Bylem na wakacjach z rodziną i w końcu mogę Wam kilka slow napisać na chłodno po walce. Po pierwsze bardzo Wam dziękuje za liczne wiadomości przed i po walce oraz życzenia urodzinowe których dostałem bardzo dużo i obiecuję, że będę odpisywał Wam w miarę na bieżąco, bo trochę się tego uzbierało. Na temat walki nie będę się za dużo rozwodził, bo chyba zostało już powiedziane bardzo dużo. Podtrzymuję, że tę walkę powinienem wygrać a co najmniej zremisować natomiast walka była bardzo wyrównana i wiadomo, że gospodarz zawsze wygra. Koniec końców jestem gotowy na każdego i wierzę, ze najlepsze dopiero przede mną." - napisał popularny "Striczu".

Najnowsze komentarze