onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Dużo dyskusji po sobotniej gali Polsat Boxing Night wywołały okoliczności, w jakich zakończyła się walka w wadze junior ciężkiej pomiędzy Adamem Balskim (10-0, 8 KO) i Łukaszem Janikiem (28-4, 15 KO). "Lucky Look", który przegrał pojedynek przez nokaut, skarżył się, że został trafiony poniżej pasa, a w swoim emocjonalnym wystąpieniu o mało nie zaprezentował kibicom w ERGO Arenie zdecydowanie więcej niż zapewne by sobie życzyli. 

- Patrzcie wszyscy, mam pożyczony suspensor i mam kut*** na wierzchu, kur**! - krzyczał doi mikrofonu rozgoryczony Janik, domagając się rewanżu. 

Zachowanie byłego kolegi z sali treningowej mocno zdziwiło Macieja Miszkinia, będącego aktualnie komentatorem Polsatu Sport. W poniedziałkowym "Puncherze" pięściarz z Sokółki wyraził swoją wątpliwość co do tego, czy Janik nadaje się jeszcze do boksu i skrytykował pomysł ewentualnego rewanżu z Balskim.

- Ja takiego rewanżu w ogóle bym nie chciał, niech Janik najpierw przejdzie jakieś testy, czy on jest zdolny do dalszego boksowania, bo jego zachowanie było mocno kontrowersyjne i niebezpieczny jest w swoim boksie i dla siebie i dla przeciwnika. Janik musi się najpierw uporać ze swoimi demonami, a potem wracać do boksu - ocenił Maciej Miszkiń.

Adam Balski (10-0, 8 KO) znokautował w czwartej rundzie Łukasza Janika (28-4, 15 KO) na gali Polsat Boxing Night w Gdańsku. Przed zakończeniem walki Janik dwukrotnie lądował na deskach.

Pierwsza runda była rozpoznawcza z obu stron. W drugiej Balski odważniej ruszył do przodu i kilka razy mocno trafił Janika. W trzecim starciu Janik po raz pierwszy wylądował na deskach po lewym sierpowym. Pięściarz z Jeleniej Góry nie dał się wyliczyć, ale do końca rundy walczył jedynie o przetrwanie.

Pojedynek zakończył się w czwartej odsłonie po ciosie Balskiego na tułów. Janik sygnalizował, że uderzenie wylądowało poniżej pasa, jednak sędzia Grzegorz Molenda uznał, że cios był prawidłowy i wyliczył byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej. Dla Balskiego była to trzecia tegoroczna wygrana, a Janik tym występem wrócił do sportu po dwuletniej przerwie.

- W ogóle się nie zastanawiałem nad przyjęciem tej walki - mówi portalowi Boxing.pl Łukasz Janik (28-3, 15 KO), który w sobotę na gali Polsat Boxing Night zmierzy się z Adamem Balskim (9-0, 7 KO). Dla byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej będzie to powrót na ring po dwuletniej przerwie.

- Jak tylko dostałem sms-a od Mateusza Borka, z propozycją walki, od razu oddzowniłem i spytałem o to, na jakich to ma się odbyć zasadach. Mi brakuje tej otoczki związanej z boksem. To jest piękny sport i sposób na życie - przekonuje pięściarz z Jeleniej Góry, który w ostatnim zawodowym pojedynku przegrał z Grigorijem Drozdem.

- Nie będę tutaj jednak przygotowany tak, jakbym mógł. Szkoda, że w kontrakcie nie ma zapisu o rewanżu, na wypadek jego zwycięstwa. Gdybym miał dwa miesiące przygotowań do tej walki, to nie dałbym mu szans. Fizycznie pewnie on będzie lepiej przygotowany, ale boksersko lepszy jestem ja - podsumowuje Janik.

Głównym wydarzeniem sobotniej gali będzie pojedynek byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych Tomasza Adamka z Solomonem Haumono.

 

24 czerwca na gali Polsat Boxing Night w gdańskiej Ergo Arenie po dwuletniej przerwie na ring wróci były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Łukasz Janik (28-3, 15 KO). Rywalem 31-letniego pięściarza z Jeleniej Góry będzie Adam Balski (9-0, 7 KO). Zdaniem ex-czempiona WBO Krzysztofa Głowackiego pojedynek w jego kategorii wagowej może okazać się interesującym widowiskiem, o ile "Lucky Look" wyjdzie między liny w dobrej formie.

- Bardzo fajna walka, bardzo mi się podoba to zestawienie. Pytanie brzmi, co robił Łukasz Janik. Nie mam pojęcia, w jakiej jest formie, kiedy się dowiedział o tej walce, czy trenował czy nic nie robił. Ciężko mi coś powiedzieć, tym bardziej że on miał teraz operację kolana. Zobaczymy! - stwierdził "Główka", który także wystąpi na gali w Gdańsku. 

Głównym wydarzeniem gali w Gdańsku będzie pojedynek byłego mistrza świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej Tomasza Adamka (50-5, 30 KO) z Solomonem Haumono (24-3-2, 21 KO).

Łukasz Janik (28-3, 15 KO) zawitał do Osady Śnieżka w Łomnicy na sparingi do Tomasza Adamka (50-5, 30 KO). Obaj pięściarze szykują się do występu na gali Polsat Boxing Night w Gdańsku 24 czerwca. Janik zmierzy się z Adamem Balskim (9-0, 7 KO), zaś Adamek za rywala miał będzie Solomona Haumono (24-3-2, 21 KO).

 

24 czerwca na gali Polsat Boxing Night w Ergo Arenie po dwuletniej przerwie na ring wróci były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Łukasz Janik (28-3, 15 KO). Rywalem 31-letniego pięściarza z Jeleniej Góry będzie Adam Balski (9-0, 7 KO).

- Pewnie promotorzy Balskiego myślą, że to będzie dla niego łatwa wygrana, ale popełnili błąd. Wrócę w stylu, który zwali z nóg wiele osób i wygram tę walkę - zapowiada "Lucky Look".

Janik po raz ostatni wlaczył w maju 2015 roku, przegrywając w pojedynku o pas mistrzowski WBC z Grigorijem Drozdem. Później jeleniogórzanin miał długą przerwę podczas, której miał trochę problemów zdrowotnych.

- Cztery miesiące temu przeszedłem operację kolana, ale od dwóch miesięcy jestem w treningu. Już od dawna myślałem o powrocie na ring, dlatego ta oferta przyszła w odpowiednim czasie - przekonuje Janik.

Głównym wydarzeniem gali w Gdańsku będzie pojedynek byłego mistrza świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej Tomasza Adamka z Solomonem Haumono.

 

Jeden z prekursorów boksu zawodowego w Polsce, były pretendent do pasa WBO wagi lekkiej, Maciej Zegan, stanie prawdopodobnie w narożniku Łukasza Janika (28-3, 15 KO) w walce z Adamem Balskim (9-0, 7 KO) - poinformował Mateusz Borek. 

Starcie mającego na swoim koncie pojedynek o pas WBC kategorii junior ciężkiej Janika z niepokonanym Balskim będzie jedną z atrakcji gali Polsat Boxing Night zaplanowanej na 24 czerwca w Gdańsku. Janik, który po raz ostatni boksował dwa lata temu, w roli rywala Balskiego zastąpił zakontraktowanego wcześniej Vikapitę Meroro. 

Głównym wydarzeniem gdańskiej gali będzie konfrontacja w kategorii ciężkiej pomiędzy Tomaszem Adamkiem (50-5, 30 KO) i  Salomonem Haumono (24-3-2, 21 KO).

Na pytanie, czy Łukasz Janik, który na PBN 7 walczyć będzie z Adamem Balskim w zastępstwie Vikapity Meroro dostarczy więcej emocji, odpowiedź poznamy 24 czerwca w gdańskiej ERGO ARENIE. Oczywiście nigdy nie dowiemy się jak wyglądałby pojedynek Balskiego z Namibijczykiem, więc nie ma sensu się nad tym zastanawiać, ale wygląda na to, że ta nieoczekiwana zmiana może wszystkim wyjść na dobre, a widowisko tylko na tym zyskać.

Życie czasami płata niespodzianki, i tak właśnie było w tym przypadku. Warto przypomnieć, że Meroro (28-6, 14 KO) miał być rywalem naszego ostatniego mistrza świata, Krzysztofa "Główki" Głowackiego na gali w Legionowie, a później przyjął propozycję Mateusza Borka, by walczyć z Adamem Balskim (8-0, 6 KO) na Polsat Boxing Night 7. Dziś już wiemy, że zamiast niego zobaczymy 32 letniego Łukasza Janika (28-3, 15 KO).

"Beast Master" z Windhoek ma bowiem poważne problemy rodzinne, o czym już informowano, zmarł mu ojciec (rak prostaty) i musi zostać w domu, w Afryce. Trochę szkoda, ale gdy okazało się, że może go zastąpić Janik, żal jest mniejszy, a po gali może się okazać, że lepiej nie mogło się zdarzyć. W Gdańsku przyjdzie mu sprawdzić umiejętności Adama Balskiego, który debiutuje na tak prestiżowej imprezie, jaką bez wątpienia jest Polsat Boxing Night. Pięściarz z Kalisza ma 26 lat, 188 cm wzrostu i nikogo się nie boi. Chciałby jak najszybciej mierzyć się z najlepszymi, ale jeszcze za wcześnie na takie wyzwania.

Balski ma niewątpliwy talent, sporo potrafi, więc ktoś tak doświadczony jak sześć lat starszy Łukasz Janik powinien być dla niego wymagającym rywalem. Zobaczymy tylko w jakiej wróci formie. Ostatnią walkę stoczył przecież 22 maja 2015 roku, z Grigorijem Drozdem w Moskwie. Wtedy zastąpił w ostatniej chwili Krzysztofa Włodarczyka, który nie przystąpił do rewanżu z Rosjaninem z powodu choroby. Janik miał bardzo mało czasu na przygotowania (niewiele ponad tydzień, jak dziś mówi), ale takich propozycji się nie odrzuca. Stawką był pas mistrza świata organizacji WBC należący do Drozda, i solidne honorarium, największe w karierze. W Moskwie Janik robił co mógł, ale jak to sam określa: zabrakło zdrowia. Przegrał w 9 rundzie.

Później miał różne pomysły na przyszłość, zarówno w ringu, jak i poza nim. Wyjechał do Irlandii, tam ponoć trenował, nagle zachorował i znalazł się w szpitalu. Opowiadał, że dwa tygodnie leżał w śpiączce. Po powrocie do Polski, w styczniu przeszedł operację kolana. Ma nowe, syntetyczne więzadło krzyżowe przednie i wiarę, że stać go jeszcze na wiele. Szybo wrócił do treningów, choć nie wbiega już na Śnieżkę, jak miał wcześniej w zwyczaju, gdy budował formę przed czekającym go pojedynkiem, bo lekarze zabraniają.

O tym, że zastąpi Vikapitę Meroro, zadecydowało zdarzenie losowe. Długo się nie zastanawiał, gdy Mateusz Borek zaproponował mu zastępstwo. - Trenuję dwa razy dziennie, a w najbliższy poniedziałek poinformuję, kto 24 czerwca stanie w moim narożniku. Występ na PBN 7 traktuję jako wielką szansę i zrobię wszystko, by ją należycie wykorzystać - powiedział mi w telefonicznej rozmowie.

Cały tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

Adam Balski (9-0, 7 KO) ma nowego rywala. 24 czerwca w gdańskiej ERGO ARENIE zmierzy się z Łukaszem Janikiem (28-3, 15 KO).

- Jeszcze kilka dni temu nie wiedziałem, kto to jest Balski. Teraz, kiedy podpisałem już kontrakt na walkę, obejrzałem kilka jego pojedynków i stwierdzam, że to ciekawy pięściarz. Szybki, boksuje z luzu, naprawdę może się podobać. Jestem przekonany, że na PBN 7 stworzymy wspólnie emocjonujące widowisko - mówi 32-letni Łukasz Janik, były rywal takich asów, jak Ola Afolabi czy Grigorij Drozd.

Urodzony w Jeleniej Górze "Lucky Look" od początku zapowiadał się na zawodnika światowej klasy. Wygrywał walkę za walką, wystarczy popytać trenerów, jeszcze z jego amatorskich czasów. Ale problemy, to jego specjalność. Miał w życiu setki pomysłów, czasami ciekawych, ambitnych, ale pozostały tylko pomysłami. Gdyby w pełni wykorzystał swój bokserski talent byłby dziś zupełnie gdzie indziej. Ale fantazja, która pomaga w ringu, bywa, że poza nim komplikuje życie. Przyplątały się problemy w zdrowotne, w życiu osobistym Łukaszowi też wiodło się ze zmiennym szczęściem.

Po walce z Grigorijem Drozdem (22.05. 2015) zniknął na prawie dwa lata. Nie brakowało głosów, że już po Janiku, że nie wróci, że się rozsypał. Ale on nie zamierzał się poddać, tak jak w ringu. O tym, że w kwietniu lub maju zamierza stoczyć walkę powrotną Janik mówił już zimą. - Mam ogromny głód boksu, jak tylko się wyleczę, wracam - zapowiadał.

A przecież dopiero zaczynał rehabilitację. W styczniu przeszedł operację kolana, wszczepiono mu syntetyczne wiązadło krzyżowe przednie, chodził jeszcze o kulach. Ale dopiął swego, do zdrowia wracał w ekspresowym tempie, rozpoczął treningi i dziś twierdzi, że jest w formie, która pozwoli mu wygrać z Balskim.

Janik zawsze był pewny siebie. Jeszcze w czasach amatorskich, gdy wygrywał walkę za walkę i kolekcjonował mistrzowskie tytuły w różnych kategoriach wiekowych, tak i później, gdy decydował się na ringowe zderzenia z takimi tuzami, jak Afolabi czy Drozd. Z tym pierwszym, w nowojorskiej Madison Square Garden Theater bił się jak równy z równym. Jeden z sędziów wypunktował remis, ale dwaj pozostali opowiedzieli się za Anglikiem. Janik pokazał w Nowym Jorku, że wciąż stać go na wiele.

- A przecież przed tym pojedynkiem kilka nocy nie zmrużyłem oka. Pierwsza taka podróż, Nowy Jork, legendarna hala i starcie z tak doświadczonym mistrzem, jak Afolabi, zrobiły swoje, płaciłem frycowe. W czwartej rundzie trafił mnie na wątrobę i pomyślałem, że już po mnie. Trzy kolejne rundy umierałem, ale wytrwałem. W końcówce on miał problemy, był taki moment, że mogłem go skończyć, ale nie wykorzystałem szansy. Gdybym miał wskazać walkę z której jestem dumny, to właśnie ta - wspomina stare dzieje Janik.

WokółRingu: Po raz ostatni walczyłeś 22 maja 2015 roku. Wówczas na gali w Rosji biłeś się o pas mistrza świata WBC w kategorii cruiser z Grigoryem Drozdem. Przegrałeś z Rosjaninem w 9 rundzie. Pamiętamy, że nie miałeś zbyt dużo czasu na przygotowania do tamtej walki. Myślisz, że gdybyś wtedy przeszedł pełen okres przygotowawczy to mógłbyś jak najbardziej zdobyć pas?
Łukasz Janik: Tak, do walki z Drozdem przygotowywałem się lekko ponad tydzień, gdyż na ostatnio chwilę dowiedziałem się o możliwości walki o pas. Takich walk się nie odmawia. Gdybym przeszedł pełen okres przygotowawczy - wróciłbym z pasem. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że nie zostałem znokautowany w 9 rundzie, tylko padłem z wycieńczenia. Walczyłem do ostatniej chwili. Bardzo osłabił mnie jeszcze nieprzepisowy cios w 7 rundzie, w potylice. Normalnie za takie uderzenie po stopie Drozd powinien być zdyskwalifikowany, ale wiadomo nie w Rosji.

W ostatnim czasie widać, że dość ostro powróciłeś do treningów. Z czego wynikała tak długa przerwa w twojej karierze?
Przede wszystkim z problemów zdrowotnych, ale nie ukrywam, że również z kwestii prywatnych. W listopadzie 2015 roku, gdy byłem w Dublinie na obozie przygotowawczym po 2 tygodniach treningów, a dokładnie 20 dostałem z dnia na dzień wirusowego zapalenia płuc i jelit. Gdyby nie szybka reakcja mojego serdecznego kolegi Igora, któremu bardzo dziękuje, że od razu ,gdy po powrocie z pracy i zastał mnie w krytycznym stanie to zawiózł mnie do szpitala, tam upadłem na ziemie przestałem oddychać i byłem nieprzytomny, jedynie serce mi biło. Lekarze powiedzieli, że gdyby nie moja forma w jakiej bylem i to, że serce pompowało tlen z mięśni do mózgu - już bym nie żył, albo byłbym sparaliżowany.

Jak aktualnie wygląda sprawa z twoim zdrowiem? Niedawno między innymi przeszedłeś zabieg operacji kolana.
Ze zdrowiem już dobrze. Dwa tygodnie temu miałem operacje kolana, wszczepiono mi syntetyczne więzadło krzyżowe, a wczoraj odstawiłem kule.

Kiedy masz zamiar wrócić na ring?
Jak dobrze wszystko się poukłada to kwiecień, maj i będę gotowy do pojedynku.

Jak wygląda sytuacja z twoim kontraktem z grupą KnockOut Promotions? Obowiązuję cię jeszcze ta umowa, czy jesteś teraz tzw. "wolnym strzelcem"?
W kwietniu ubiegłego roku wygasł mi kontrakt, więc jestem "wolnym strzelcem", jak to nazwałeś.

Cały wywiad do przeczytania na wokolringuboks.wordpress.com >>

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Łukasz Janik (28-3, 15 KO) wrócił po dłuższej przerwie do bokserskich treningów. Na razie nie wiadomo, kiedy pięściarz z Jeleniej Góry mógłby wrócić na ring.

Janik wyjawił, że zanim stoczy kolejną walkę, prawdopodobnie będzie musiał poddać się jeszcze operacji kolana. To może oznaczać kolejny, co najmniej kilkumiesięczny rozbrat ze sportem.

31-letni Janik ostatnią walkę stoczył w maju 2015 roku, przegrywając z Grigorijem Drozdem pojedynek o pas mistrzowski WBC w limicie do 90,7 kg. Pojedynek jeleniogórzanin zaakceptował zaledwie z kilkunastodniowym wyprzedzeniem, zastępując Krzysztofa Włodarczyka.


Najnowsze komentarze