onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Ostatnio zarejestrowani

  • S.L.16SpoX84GhosTK.O
  • Polski zawodnik
  • Zeakk
  • person_95
  • garcia34

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/legionowo_2017_noflash.jpg"></a>

WokółRingu: Po raz ostatni walczyłeś 22 maja 2015 roku. Wówczas na gali w Rosji biłeś się o pas mistrza świata WBC w kategorii cruiser z Grigoryem Drozdem. Przegrałeś z Rosjaninem w 9 rundzie. Pamiętamy, że nie miałeś zbyt dużo czasu na przygotowania do tamtej walki. Myślisz, że gdybyś wtedy przeszedł pełen okres przygotowawczy to mógłbyś jak najbardziej zdobyć pas?
Łukasz Janik: Tak, do walki z Drozdem przygotowywałem się lekko ponad tydzień, gdyż na ostatnio chwilę dowiedziałem się o możliwości walki o pas. Takich walk się nie odmawia. Gdybym przeszedł pełen okres przygotowawczy - wróciłbym z pasem. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że nie zostałem znokautowany w 9 rundzie, tylko padłem z wycieńczenia. Walczyłem do ostatniej chwili. Bardzo osłabił mnie jeszcze nieprzepisowy cios w 7 rundzie, w potylice. Normalnie za takie uderzenie po stopie Drozd powinien być zdyskwalifikowany, ale wiadomo nie w Rosji.

W ostatnim czasie widać, że dość ostro powróciłeś do treningów. Z czego wynikała tak długa przerwa w twojej karierze?
Przede wszystkim z problemów zdrowotnych, ale nie ukrywam, że również z kwestii prywatnych. W listopadzie 2015 roku, gdy byłem w Dublinie na obozie przygotowawczym po 2 tygodniach treningów, a dokładnie 20 dostałem z dnia na dzień wirusowego zapalenia płuc i jelit. Gdyby nie szybka reakcja mojego serdecznego kolegi Igora, któremu bardzo dziękuje, że od razu ,gdy po powrocie z pracy i zastał mnie w krytycznym stanie to zawiózł mnie do szpitala, tam upadłem na ziemie przestałem oddychać i byłem nieprzytomny, jedynie serce mi biło. Lekarze powiedzieli, że gdyby nie moja forma w jakiej bylem i to, że serce pompowało tlen z mięśni do mózgu - już bym nie żył, albo byłbym sparaliżowany.

Jak aktualnie wygląda sprawa z twoim zdrowiem? Niedawno między innymi przeszedłeś zabieg operacji kolana.
Ze zdrowiem już dobrze. Dwa tygodnie temu miałem operacje kolana, wszczepiono mi syntetyczne więzadło krzyżowe, a wczoraj odstawiłem kule.

Kiedy masz zamiar wrócić na ring?
Jak dobrze wszystko się poukłada to kwiecień, maj i będę gotowy do pojedynku.

Jak wygląda sytuacja z twoim kontraktem z grupą KnockOut Promotions? Obowiązuję cię jeszcze ta umowa, czy jesteś teraz tzw. "wolnym strzelcem"?
W kwietniu ubiegłego roku wygasł mi kontrakt, więc jestem "wolnym strzelcem", jak to nazwałeś.

Cały wywiad do przeczytania na wokolringuboks.wordpress.com >>

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Łukasz Janik (28-3, 15 KO) wrócił po dłuższej przerwie do bokserskich treningów. Na razie nie wiadomo, kiedy pięściarz z Jeleniej Góry mógłby wrócić na ring.

Janik wyjawił, że zanim stoczy kolejną walkę, prawdopodobnie będzie musiał poddać się jeszcze operacji kolana. To może oznaczać kolejny, co najmniej kilkumiesięczny rozbrat ze sportem.

31-letni Janik ostatnią walkę stoczył w maju 2015 roku, przegrywając z Grigorijem Drozdem pojedynek o pas mistrzowski WBC w limicie do 90,7 kg. Pojedynek jeleniogórzanin zaakceptował zaledwie z kilkunastodniowym wyprzedzeniem, zastępując Krzysztofa Włodarczyka.

Dopiero w przyszłym roku może dojść do walki byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Łukasz Janika (28-3, 15 KO) z Michałem Cieślakiem (10-0, 6 KO) - zdradził w rozmowie z ringpolska.pl Andrzej Wasilewski, współpromotor obu pięściarzy. Pojedynek mógł być główną atrakcją planowanej na 27 listopada gali w Rzeszowie, jednak polscy kibice będą musieli poczekać na to starcie jeszcze kilka miesięcy.

- Nie ma tematu walki Cieśak - Janik w 2015 roku, nie prowadzę w tej sprawie żadnych negocjacji. Janik dostał ofertę walki, ale nie odpowiedział. W związku z tym, w ciągu najbliższych 48 godzin, ogłosimy inny, bardzo ciekawy pojedynek, który będzie walką wieczoru podczas gali, która odbędzie się 27 listopada w Rzeszowie - skomentował współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions.

Janik w tym roku stoczył tylko jeden pojedynek, przegrywając przez techniczny nokaut z Grigorijem Drozdem. Cieślak w czerwcu powrócił na ring po dziewięciu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzjami łokci i zanotował od tego czasu już trzy wygrane.

Łukasz Janik (28-3, 15 KO) ostatnią walkę stoczył w maju, kiedy to w ostatniej chwili zastąpił Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, którego dopadła choroba tuż przed rewanżową walką z Grigorijem Drozdem. Przegrał, choć jak zawsze pokazał serce do walki i sporą ambicję. Czym aktualnie zajmuje się "Lucky Look"? Co sądzi o ostatniej edycji Polsat Boxing Night i walce z Cieślakiem? 

- Co robi teraz Łukasz Janik? Trenuje czy odpoczywa?
Łukasz Janik: Trenuje, ale wylatuje do Irlandii teraz. We wtorek lecę do przyjaciela, który zorganizował mi tam tak jakby obóz przygotowawczy. Jadę tam troszeczkę się odciąć. Jadę też zobaczyć coś nowego. Ma on tam klub bokserski, będę mieć więc sparingpartnerów. Będzie gdzie trenować. Mam też gdzie mieszkać- mam domek nad samym morzem. Wszystko na mnie czeka i jest przygotowane. Więc jadę tam. Jeżeli będzie gala 5 grudnia i będę brany pod uwagę, to po prostu jadę się tam przygotowywać. Kończę studia, nie uda mi się jednak obronić teraz, ale ostatnie 2-3 tygodnie od 8 do 16 spędzałem na uczelni, bo chciałbym mieć magistra i to wszystko za sobą.

- Na długo planujesz wylecieć?
Myślę, że około dwóch miesięcy.Gdyby była gala 5 grudnia, to przed galą wrócę.

- Padło wyzwanie ze strony Michała Cieślaka na Wieliczkę. Odmówiłeś, bo jest za mało czasu na przygotowania, co jest oczywiste. Czy zaimponował ci on swoimi dwoma ostatnimi szybkimi wygranymi przed czasem?
Widziałem tylko ostatnią wygraną. Super mi nie zaimponował. Co to był za przeciwnik? Nie oszukujmy się. Michał uderzył dwa lewe, zanim zebrał się do prawego haka, to trochę to trwało. Jak na moją szybkość, to myślę, że będę potrafił się z nim odnaleźć w ringu. Szczerze mówiąc mi nie zaimponował. Wygrywa, ale w rekordzie ma bumów, z którymi walkę kończy szybko przed czasem. Moim zdaniem jest to dużo gorsza wersja Diablo, bo Cieślak podobnie boksuje. Z Diablo na sparingach całkiem nieźle sobie radziłem, więc wydaje mi się, że walka z nim nie będzie zbyt dużym wyzwaniem, ale zwycięstwo przybliży mnie do kolejnych lepszych walk.

- Jakie widzisz atuty w boksie Cieślaka i jak to wygląda na twoim tle?
Nie śledzę za bardzo jego kariery, ale Krzysiek Głowacki powiedział ostatnio, że biję mocniej od niego. Wydawało mi się, że jego atutem jest właśnie mocne uderzenie. Jest dobrze ułożony, ale nie jest wirtuozem ringu. Nie bije długich kombinacji, łatwo jest go przewidzieć. Wydaje mi się, że na mój styl boksowania to nie będzie dla mnie trudny rywal. Wiadomo, że go nie zlekceważę i przygotuję się do tej walki jak najlepiej, ale wyjdę do ring po to, żeby mu pokazać, że jeszcze nie ten czas.

- A jakbyś miał do wyboru: rewanż z Masternakiem czy walka z Cieślakiem. Co byś pierwsze wziął?
Pierwszą bym chyba wziął walkę z Cieślakiem, ale wszystko zależy od kwestii czasu. Ja też dawno nie boksowałem. Wolałbym więc najpierw zbić Cieślaka, a wtedy wszystko by się bardziej nakręciło i ludzie by sobie o mnie przypomnieli i łatwiej by było zaboksować z Mateuszem.

- Mamy więc nazwiska Masternaka i Cieślaka. A co z innymi polskimi cruiserami- Włodarczyku i Głowackim. Wykluczasz czy może odpowiednia oferta finansowa może zrobić swoje?
ŁJ: Ostatnio była nawet propozycja żebym zabkosował z Diablo pod koniec listopada, ale propozycja finansowa jaką dostałem była dla mnie śmieszna, bo takie same pieniądze miałem dostać za 8-rundową walkę z Cieślakiem. Nie ma co porównywać nawet Cieślaka i Diablo. Cieślaka wyjdę oklepać, a z Diablo może być różnie.

- A jak było z tym Polsat Boxing Night, bo Mateusz Borek dość ostro cię zripostował tekstem o wyczerpanych bateriach. Jak to wyglądało z twojej strony?
ŁJ: Nawet tego nie usłyszałem, bo gdybym to usłyszał, to też na pewno bym mu coś odpowiedział. Mi chodziło przede wszystkim o kasę. Zadzwonił do mnie z jakąś propozycją finansową. Powiedział ile dostanę za walkę z Cieślakiem, ja powiedziałem ile ja bym chciał za ten pojedynek i już tematu w ogóle nie było. Więc powiedziałem prawdę i jak to wyglądało, Mateusz powiedział, że mi się bateryjki skończyły. Nie wiem o co w tym chodziło? Może dlatego, że miałem chwilę takiego zastanowienia, bo nie wiedziałem czy powiedzieć konkretnie, że Polsat nie udźwignął mojej propozycji finansowej. Mateusz robi swoją robotę, jest wyszczekany. O to chyba w tym chodzi. Powiedziałem to, co myślę i zrobiłem to spokojnie i z klasą. Cieślakowi pogratulowałem przede wszystkim zwycięstwa. Nie cwaniakowałem i nie wywyższałem się. Jeśli będą odpowiednie pieniądze, to wyjdę bez najmniejszych problemów do ringu.

Czytaj więcej na topboxing.wordpress.com >>

Łukasz Janik (28-3, 15 KO) powrócił do treningów po majowej porażce z mistrzem świata WBC wagi junior ciężkiej Grigorijem Drozdem. "Lucky Look" twierdzi, że jest otwarty na ewentualne pojedynki z Michałem Cieślakiem (8-0, 4 KO) lub Dariuszem Sękiem (23-2-1, 8 KO) na wrześniowej gali Polsat Boxing Night.

Po raz pierwszy w polskiej telewizji kibice będą mogli obejrzeć rozegrany kilkanaście dni temu pojedynek o mistrzostwo świata wagi junior ciężkiej pomiędzy Łukaszem Janikiem i Grigorijem Drozdem. Telewizja Fightklub przypomni wielką galę w Moskwie, gdzie doszło m.in. do walki wyłaniającej oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej pomiędzy Aleksandrem Powietkinem i Mikem Perezem. Swoje kolejne zawodowe walki w stolicy Rosji stoczyli również Rakhim Czakijew i Dmitrij Kudriaszow. Premiera gali w Moskwie w Fightklubie w środę od godz. 22.00.

Grigorij Drozd (40-1, 28 KO) dobrze ocenił swój zwycięski występ przeciw Łukaszowi Janikowi (28-3, 15 KO). Rosyjski mistrz WBC wagi junior ciężkiej pokonał "Lucky Looka" przez techniczny nokaut w dziewiątej rundzie, dopisując do swojego rekordu po stronie zwycięstw już trzeciego pięściarza znad Wisły (wcześniej zastopował Mateusza Masternaka i wypunktował Krzysztofa Włodarczyka). - Niech teraz Polacy przyślą mi pas mistrza Polaki - żartuje "Krasawczik" w wywiadzie dla portalu Allboxing.ru.

- Cieszę się, że kontrolowałem pojedynek, ale szczerze mówiąc, to chciałem go zakończyć wcześniej, bo byłem zły na Polaków, że w ostatniej chwili odwołali walkę [z Włodarczykiem - red.] Dodatkowo rywal źle zachowywał się przed walką, próbował mnie sprowokować - mówi Drozd, który jednak nie jest do końca rozczarowany faktem, że zamiast z "Diablo" zaboksował z Janikiem.

- W pewnym sensie ta walka coś mi dała, zyskałem doświadczenie. Janik to niewygodny bokser, silny fizycznie. Takich trzeba stopniowo rozbijać, jak ja to zrobiłem, albo od razu uderzyć tak, żeby wszystko skończyć i dłużej się nie bawić. Ale generalnie jestem zadowolony z walki - podkreśla mistrz WBC, który na ring chciałby powrócić jesienią.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Łukaszem Janikiem (28-3, 15 KO), który wczoraj w Moskwie przegrał z mistrzem świata WBC wagi junior ciężkiej Grigorijem Drozdem (40-1, 28 KO).

- Powietrze ze mnie uchodziło z każdą rundą, próbowałem coś zrobić, ale bez efektu. Po czwartej rundzie już bardzo ciężko oddychałem, nie byłem sobą, jechałem na charakterze, dodatkowo jeszcze osłabił mnie cios Drozda w tył głowy, chociaż nie szukam tutaj wymówki, bo przegrałem wyraźnie  - powiedział Łukasz Janik (28-3, 15 KO) po porażce przez techniczny nokaut w dziewiątym starciu z mistrzem świata WBC wagi junior ciężkiej Grigorijem Drozdem (40-1, 28 KO).

- Organizmu nie da się oszukać, ja do tej walki szykowałem się tydzień - zauważył "Lucky Look", który ofertę skrzyżowania rękawic z rosyjskim czempionem otrzymał, gdy w ostatniej chwili z pojedynku z Drozdem ze względu na chorobę wycofał się Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.

- Myślę, że Drozd jest do obicia, gdybym miał więcej siły, mógłbym go zaskakiwać, były momenty, gdy łapałem trochę oddechu, luzowałem się i zaczynałem boksować, oszukiwałem go. Drozd łapał się na zwody, myślę, że gdyby dali mi rewanż i konkretny czas na przygotowania, na przykład dwa miesiące, to byłbym w stanie z nim wygrać - stwierdził pięściarz z Jeleniej Góry. - Ja zawsze walczę do końca i walczę o wygraną, dobrze że stało się tak, że tak naprawdę nie podłączył mnie żadnym mocnym ciosem. Gdy byłem liczony, po prostu zepchnął mnie, ja nie miałem już siły stać ze zmęczenia. Drozd nie bije mocno, silny jest w przepychankach, to trzeba mu przyznać, ale nie ma porównania do ciosu Diablo. Diablo wali jak młotem, dobrze technicznie, Drozd nie uderza z pełnym skrętem, przez co jego uderzenia nie robią takiego wrażenia.

- Myślę, że gdybym do Drozda miał formę jak na Afolabiego, to mógłbym powalczyć o wygraną. Nie ma się co oszukiwać, byłem bez formy, ale i Drozd nie pokazał nic specjalnego. Myślę, że zdrowy Krzysiek Włodarczyk by z nim dziś wygrał, jeśli tylko zaboksowałby tak, jak potrafi - zakończył Łukasz Janik.

Andrzej Wasilewski przyznał w rozmowie z ringpolska.pl, że liczy na to, iż jesienią w Moskwie dojdzie do mistrzowskiej walki Krzysztofa Włodarczyka (49-3-1, 35 KO) z jednym z zawodników promowanych przez Andrieja Riabińskiego - czempionem WBC Grigorijem Drozdem (40-1, 28 KO) lub posiadaczem pasa WBA Denisem Lebiediewem  (27-2, 20 KO). "Diablo" w piątek zmierzyć miał się z Drozdem w pojedynku rewanżowym, jednak przegrał z chorobą i ostatecznie zastąpił go Łukasz Janik (28-3, 15 KO).

- Rozmawiałem z wieloma rosyjskimi dziennikarzami i oni absolutnie czekają na przyjazd Włodarczyka. Rozumieją sprawę jego choroby. Fachowcy i eksperci czekają na walkę Diablo z Drozdem albo Lebiediewem - powiedział współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions. - To byłoby coś w duchu fair play, a ja wiem, że pan Andriej Riabiński jest wielbicielem sportu i doskonale rozumie, że takie przypadki jak choroba czy kontuzja się zdarzają. Pan Riabiński naprawdę kocha sport i wierzę, że wkrótce wrócimy do poważnych rozmów na temat starcia Włodarczyka z Drozdem lub Włodarczyka z Lebiediewem jesienią.

- Spotkaliśmy się w Moskwie z wielką życzliwością i bardzo dobrym przyjęciem, mamy w Rosji wielu przyjaciół, którzy chętnie znów widzieliby naszych zawodników w ringu, aczkolwiek oczywiście lepiej przygotowanych niż Łukasz Janik był dzisiaj - stwierdził polski promotor, który mimo porażki przed czasem był pod wrażeniem postawy Janika w boju z Drozdem.

- Łukasz dla mnie zrobił 300 procent tego, co można było od niego oczekiwać po tak krótkich przygotowaniach i z takim rywalem. Walka oczywiście była jednostronna, ale wstydu nie było. Łukasz pokazał wielki charakter. Życzyłbym sobie, aby wszyscy nasi pięściarze mieli takie serce do walki i ambicję - zakończył Wasilewski.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze