Partnerzy Gali Boksu Szczecin

 










 




 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • tysarski
  • Ras Al Ghul
  • lolelolex
  • Marcink
  • tomekk5

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/szczecin-boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/600x200_szczecin_2017_noflash.png"></a>


16 października podczas gali Boxing Night 11 między ringowe liny powróci Dawid Kwiatkowski (9-2-1, 3 KO). Popularny "Dajano" skrzyżuje w Warszawie rękawice z Jevgenijsem Fjodorowsem (11-49-6, 6 KO). Choć rywal nie zachwyca rekordem, zawodnik grupy NW Promotion przekonuje, że nie zamierza lekceważyć rywala, a w przyszłości chciałby ponownie stanąć w ringu z Michałem Żeromińskim (9-2, 1 KO).

Kamil Kierzkowski: Od porażki z rąk Michała Żeromińskiego minął już przeszło rok. Na ile przegrana z "Żeromą" zastopowała Twoją karierę?
Dawid Kwiatkowski
: Skłamałbym, gdybym powiedział, że porażka nie miała żadnego wpływu. Była to walka, w której miałem pokazać, że jestem gotowy do dużo większych wyzwań. Zawiodłem i nie chcę się usprawiedliwiać, choć muszę przyznać, że kulisy przygotowań do tej walki były dla mnie bardzo mało ciekawe. Stało się jednak. Przegrałem. Mam nadzieję, że w przyszłości "Żeroma" da mi możliwość rewanżu. To już jednak nie zależy ode mnie. Ode mnie zależy to, by z każdą walką podnosić swoje umiejętności, by być większym zagrożeniem w ringu.

- Obecnie jesteś zawodnikiem grupy NW Promotion, a w piątek walczysz na kolejnej gali organizowanej przez Marcina Najmana i Roberta Walczaka. Jak idzie współpraca?
Nie mogę narzekać. Jest wiele rzeczy, które chciałbym poprawić. Wiem jednak, że zanim czegokolwiek mógłbym chcieć ponad to, co mam zagwarantowane, to muszę wcześniej pokazać, że warto poświęcić mi więcej uwagi. Układ jest zdrowy i dobry, a w ringu będę walczył o to, by był jeszcze lepszy.

- 16 października skrzyżujesz rękawice z Fjodorovsem. Co wiesz o swoim rywalu?
Prawdę mówiąc - niewiele, ponieważ jeszcze niedawno miał być zawodnik z rekordem 12 wygranych - przy dwóch porażkach. Nie wiem czemu, ale nagle się wycofał, a promotorzy musieli znaleźć kogoś na poczekaniu. Potrzebuję jednak tego kolejnego występu, by nie zardzewieć i przy okazji próbować nowych rzeczy, które wynoszę z treningów. Fjodorovs nie przekonuje rekordem, ale nigdy nie lekceważyłem żadnego rywala.

- No właśnie: treningi. Gdzie, jak i z kim przygotowujesz się do najbliższej walki?
Niestety nie mogę powiedzieć, bym miał naprawdę profesjonalne przygotowania. W dużej części przygotowuję się na własną rękę wraz z kumplami z naszego Klubu Bokserskiego Jamaro Drom, który małymi kroczkami staramy się rozwijać.

- Rozumiem, że tradycyjny "worek na strychu" również włączyłeś do przygotowań?
(śmiech). Tak, dokładnie. Przygotowania bez strychu to nie przygotowania.

- Poza zwycięstwem w najbliższej walce: jaki cel stawiasz sobie obecnie w pięściarstwie? Jest jakiś tytuł, jakiś rywal do konfrontacji z którym dążysz?
Trudno w tej chwili cokolwiek powiedzieć. Chciłabym, by moja kariera nabrała większego rozpędu. Bez tego nie ma o czym myśleć, bo byłoby to tylko gdybanie. Jak całość przyspieszy, to czas pokaże czy jestem w stanie realnie namieszać jeszcze na ringach w Polsce, a później być może i za granicą.

 - Podczas Boxing Night 11 dojdzie również do dość niecodziennej konfrontacji: Iwona Guzowska zmierzy się z Ewą Kasprzyk w charytatywnej walce pokazowej. Co sądzisz o tego typu pojedynkach?
Myślę, że to bardzo fajna sprawa. Oczywiście nie ma co w ogóle myśleć o aspekcie sportowym tego widowiska. Jeśli jednak ktoś ma możliwość bezinteresownie pomóc innym, to czemu nie? Sam jestem bardzo ciekaw jak to wszystko będzie wyglądało w ringu.

W piątek na gali w warszawskim hotelu Hilton trzecią tegoroczną walkę stoczy Marcin Siwy (12-0, 5 KO), który na dystansie sześciu rund zmierzy się z Edgarsem Kalnarsem (27-36-1, 18 KO). Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie pokazowy pojedynek charytatywny pomiędzy aktorką Ewą Kasprzyk i byłą pięściarką Iwoną Guzowską.

Podczas warszawskiej gali na ringu pokażą się również m.in. Dawid Kwiatkowski (9-2-1, 3 KO), który sprawdzi się z Jewgienijsem Fiodorowsem (11-49-6, 6 KO) oraz Łukasz Gowrek (5-0, 1 KO), który stoczy zakontraktowany na cztery rundy pojedynek z Dinarsem Skripkinsem (2-4, 0 KO). Transmisję z gali, podczas której odbędą się także walki K-1 oraz MMA w TVP Sport.


- Jestem bardzo zadowolony z kontraktu, który podpisałem z NW Promotion. Szczegółów umowy oczywiście nie zdradzę, bo to powinno zostać tylko między nami. Ustalenia są jednak na pewno zadowalające, współpraca zapowiada się bardzo dobrze – stwierdził w rozmowie z redakcją ringpolska.pl Dawid Kwiatkowski (8-2-1, 3 KO) zawodnik promowany od niedawna przez Marcina Najmana oraz Roberta Walczaka.

- Wielokrotnie występowałem już na galach Marcina, więc mieliśmy okazję się poznać. Doskonale wiedział również o mojej obecnej sytuacji, która jest wynikiem ciągłych problemów z wcześniejszym promotorem – przekonywał "Dajano".

- Plany na ten rok są bardzo ambitne. Myślę, że będziecie mogli mnie zobaczyć w ringu już na przełomie czerwca i lipca. Na razie jest zbyt wcześnie, by zdradzać nazwiska przeciwników. Z tego co mi jednak wiadomo, to prowadzone są już w tym kierunku jakieś rozmowy. Jestem więc dobrej myśli, nie mogę się doczekać powrotu na ring – podsumował oświęcimianin.

- Nasze drogi rozeszły się już na dobre. Z tego co wiem, mój wcześniejszy promotor rozstał się już zupełnie z boksem - twierdzi Dawid Kwiatkowski (8-2, 3 KO), jeszcze do niedawna podopieczny Ryszarda Skórki.

- Mam dość mieszane uczucia dotyczące tej współpracy, lecz pewnych rzeczy nie wyciąga się na światło dzienne. Wiele kwestii mogliśmy załatwić zdecydowanie lepiej. To już jednak przeszłość, trzeba patrzeć przed siebie. Na całe szczęście potrafię utrzymać się i bez boksu, więc nie jest tak, że muszę podejmować pochopne decyzje mając nóż na karku - przekonuje popularny "Dajano".

- Na pewno jednak nie zawieszę przez to rękawic na kołku. Prowadzę już wstępne rozmowy z osobami zainteresowanym prowadzeniem mojej kariery. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i przy takim wsparciu wkrótce wszystko zdecydowanie przyspieszy - podsumował pochodzący z Oświęcimia pięściarz.

Mimo drugiej porażki w zawodowej karierze, Dawid Kwiatkowski (8-2, 3 KO) nie zamierza zwalniać tempa. Popularny "Dajano" zdradził w rozmowie z redakcją ringpolska.pl, że w swej najbliższej walce najchętniej skrzyżowałby rękawice z Łukaszem Janikiem (11-5-1, 5 KO).

- Porażka z Michałem Żeromińskim, wbrew pozorom, dała mi bardzo dużo. "Żeroma" wytknął mi moje błędy, wiem teraz dobrze co muszę poprawić. Najbliższe treningi będą więc nastawione na wyprostowanie pewnych kwestii, które najwidoczniej były wcześniej zaniedbane - stwierdził oświęcimianin.

- Ostatnim jednak czego chcę, to obijanie kelnerów. Nie zależy mi na łatwych zwycięstwach, te jedynie pompują sztucznie rekord. Chcę wciąż walk, które będą stanowiły dla mnie wyzwanie. W tej chwili takim wyzwaniem byłby dla mnie Janik. Chętnie spróbowałbym z nim swoich sił - podsumował Kwiatkowski.


W jednym z ciekawszych pojedynków gali w Legionowie, Dawid Kwiatkowski (8-2, 3 KO) uległ na punkty Michałowi Żeromińskiemu (7-1, 1 KO). – "Żeroma" był tego wieczoru po prostu lepszy – twierdzi popularny "Dajano".

- Najwidoczniej nie tak solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Miałem trochę na głowie, ale nie ma się co usprawiedliwiać. Przegrałem. Jak nie poprawię obrony, to nie mam po co wracać do ringu. Ktoś z mocniejszym ciosem by mnie pewnie szybciutko skasował. Tu już nie ma zabawy w kotka i myszkę. To nie był kelner, boksowałem z bardzo dobrym pięściarzem, który pokazał mi moje błędy – mówi oświęcimianin.

- Dziękuję Michałowi za dobrą walkę. Na pewno chciałbym w przyszłości mieć możliwość, by mu się zrewanżować. Przedtem jednak czeka mnie dużo pracy nad obroną. Na takim poziomie nie wystarczy boksować sercem, trzeba czegoś więcej. Dziękuję panu Andrzejowi Drobiszowi za zorganizowanie mi walki z "Żeromą" oraz sponsorom, którzy są zawsze ze mną i mi pomagają. Jeszcze udowodnię na co mnie stać – podsumowuje Kwiatkowski.

W walce kategorii półśredniej Michał Żeromiński (7-1, 1 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dawida Kwiatkowskiego (8-2, 3 KO). Po ośmiu rundach sędziowie punktowali 78-74, 79-73 i 80-72.

Po pierwszej rozpoznawczej rundzie, w drugiej obaj pięściarze odważniej ruszyli do przodu. Skuteczniejszy w swoich poczynaniach był Żeromiński, tafiając przede wszystkim lewym sierpowym. Kwiatkowski mocno odsłaniał się przy atakach, narażając się na kontry.

Pod koniec trzeciej odsłony Żeromiński zachwiał Kwiatkowskim po skutecznej akcji przy linach. Kwiatkowski starał się wciągnąć przeciwnika w wymianę w półdystansie, gdzie szukał swoich szans, jednak także w tych sytuacjach to pięściarz z Radomia był bardziej precyzyjny.

W trzech ostatnich rundach tempo walki trochę spadło. Kwiatkowski starał się boksować na dystans i punktować lewym prostym, jednak dawał się zaskakiwać bitymi z doskoku kombinacjami w wykonaniu Żeromińskiego, który zanotował drugie zwycięstwo od czasu porażki z Rafałem Jackiewiczem.

- Nigdy nie miałem tak dobrych przygotowań, jak do walki z Michałem Żeromińskim. Niech wygra lepszy – mówi Dawid Kwiatkowski (8-1, 3 KO) przed galą „Wojak Boxing Night” organizowaną 26 kwietnia przez Babilon Promotion&KnockOut Promotions w Legionowie. Transmisja w Polsacie Sport i kanale otwartym tej stacji.

- Kocham boks i cieszę się, że jakiś czas temu lekarze pomylili się mówiąc, że po wypadku drogowym nie wrócę na ring. Mnie to się udało, ciężko trenuję, a przed tą walką miałem świetne warunki do przygotowań, za co dziękuję Łukaszowi Wawrzyczkowi, który prowadzi swój klub w Oświęcimiu. Podziękowania należą się również Andrzejowi Drobiszowi i Markowi Mnichowi. Bez nich ta walka by się nie odbyła – powiedział pochodzący z tego samego miasta Dawid Kwiatkowski, który w Legionowie zmierzy się z Michałem Żeromińskim (6-1, 1 KO).

Życie nigdy nie rozpieszczało 25-letniego Dawida Kwiatkowskiego. Wychowywał się w rodzinie zastępczej, a największym autorytetem była dla niego babcia. Niestety nie doczekała kolejne ringowej potyczki wnuka.

- Babcia zmarła przed 3 tygodniami i w ogóle zastanawiałem się czy nie odwołać walki z Michałem Żeromińskim. Postanowiłem jednak, że stanę w ringu, a zwycięstwo jej zadedykuję. W przeszłości nie miałem gdzie trenować, dlatego ćwiczyłem na strychu w mieszkaniu babci albo gdzieś na boisku szkolnym. Kiedy padał deszcz, to chowaliśmy się z trenerem do samochodu. A teraz miałem znakomitą możliwość do popracowania przed walką w Legionowie – powiedział.

- Z Michałem Żeromińskim walczyłem kilka lat temu na gali zawodowej, ale jeszcze obaj byliśmy amatorami. Moim zdaniem walka była wyrównana, a o mojej porażce przesądziła ostatnia runda. Uważam go za bardzo dobrego pięściarza, z dużymi sukcesami. Ale po tych moich treningach nabrałem pewności siebie i liczę na wygraną. Niech zwycięży lepszy – mówi Dawid Kwiatkowski.

Ostatnią walkę stoczył prawie 5 miesięcy temu, wygrał w Częstochowie z Laszlo Fazekasem niejednogłośnie na punkty.

- Wtedy popełniłem błąd, bo zbijałem zbyt dużo kilogramów, około 10 do tego w krótkim czasie. Teraz staram się utrzymywać ok. 70 kg, aby zbytnio nie osłabiał organizmu w ostatnich dniach przed walką. Pojedynek z Michałem Żeromińskim to mój najważniejszy sprawdzian w karierze bokserskiej i chcę go zdać – mówi Dawid Kwiatkowski.

- Dawid Kwiatkowski ma lepszy bilans od mojego, ale ja walczyłem z mocniejszymi rywalami niż on - mówi Michał Żeromiński przed galą "Wojak Boxing Night" organizowaną 26 kwietnia przez Babilon Promotion&KnockOut Promotions w Legionowie. Transmisja w Polsacie Sport i kanale otwartym tej stacji. Pojedynek w kategorii półśredniej zapowiada się jako ciekawe wydarzenie. Zmierzą się pochodzący z Oświęcimia Dawid Kwiatkowski (8-1) i radomianin Michał Zeromiński (6-1).

-Wziąłem urlop w pracy, dlatego przez 3 tygodnie mogłem skupić się tylko na solidnych przygotowaniach. Sparingi miałem z najlepszymi zawodnikami w Polsce - Maćkiem Sulęckim, Kamilem Szeremetą, Michałem Syrowatką i Sasunem Karapetyanem. Lepszy bilans od mojego ma na razie Dawid Kwiatkowski, ale to ja walczyłem przeważnie z mocniejszymi zawodnikami niż on, jak Rafał Jackiewicz czy Łukasz Janik - powiedział 27-letni Michał Żeromiński.

Sobotnia walka będzie rewanżem za potyczkę amatorską, do której doszło w 2010 roku na gali Tomasza Babilońskiego w Wołominie. -To były nasze ostatnie walki amatorskie. Mam ją nagraną, wygrałem na punkty 26-12. Od tego czasu sporo zmieniło się w moim życiu, oczywiście dalej dążę do wielkich wygranych, ciężko pracuję na treningach, ale na 1 miejscu jest rodzina i praca. Boks sprawia mi wielką przyjemność, dlatego chętnie jeżdżę ćwiczyć do Warszawy czy sparować do Białegostoku - mówi Michał Żeromiński, prywatnie ojciec 3-miesięcznego Alana.

W latach 2009-10 pięściarz z Radomia miał chyba najlepszy okres w karierze amatorskiej, uczestniczył w Mistrzostwach Świata w Mediolanie, zdobył srebrny medal Mistrzostw Polski, był też 2 w turnieju Feliksa Stamma. W Igrzyskach Sportów Walki w Pekinie zdobył brąz. - Należę do czołówki polskiej wagi półśredniej, co pokazała przegrana walka z Rafałem Jackiewiczem. Między nami nie było przepaści, wiadomo, że umiejętnościami mój rywal jest wyżej, a ja mogłem zniwelować różnicę super przygotowaniami. Niestety wtedy nie byłem tak super przygotowany jak teraz. Chcę wygrać z Dawidem, bo liczę na spore wyzwania, ale z pewnością Kwiatkowski też liczy na zwycięstwo, zresztą mówi, że do tej pory nie miał tak trudnego sprawdzianu - powiedział Michał Żeromiński.

Jak wielu zawodników na świecie łączy on boksowanie z pracą - na co dzień sprzedaje drzwi, ale też prowadzi własną działalność gospodarczą, tj. firmę sprzątającą, a także zajmuje się transportem i dodatkowo prowadzi treningi na siłowni.

Bilety na galę w Legionowie do nabycia na ebilet.pl oraz eventim.pl.

- Jestem optymistycznie nastawiony przed zbliżającą się walką. Przygotowania przebiegają świetnie - przekonuje Dawid Kwiatkowski (8-1, 3 KO), który 26 kwietnia podczas gali w Legionowie skrzyżuje rękawice z Michałem Żeromińskim (6-1, 1 KO).

- Cieszę się, że wreszcie mam możliwość trenowania w naprawdę przyzwoitych warunkach. Wcześniej bywało różnie, teraz nie muszę już jednak ćwiczyć na strychu u babci i improwizować jak Rocky Balboa (śmiech). Serdecznie dziękuję za to Łukaszowi Wawrzyczkowi. Nie tylko użyczył mi sali do treningów, ale mam również możliwość przygotowywania się razem z nim. Na sparingi jeżdżę głównie do Wisły Kraków i Siemianowic Śląskich. Jest tam wielu niezłych chłopaków, dają mi prawdziwy wycisk. Każdy z nich dokłada cegiełkę do mojego przygotowania - mówi popularny "Dajano".

- Robię co tylko mogę, by być w najwyższej formie podczas starcia z Michałem. Czy się uda – to zweryfikuje ring. Czuję jednak, że dobrze przepracowałem ten okres przygotowań. Zostało mi parę dni, więc kilka rzeczy postaram się jeszcze poprawić. Żeromiński to największe wyzwanie w mojej dotychczasowej karierze. Każdy z nas ma jakieś atuty i słabsze strony. Myślę jednak, że jego styl będzie mi odpowiadał i zwyciężę tę walkę - podsumowuje oświęcimianin, sklasyfikowany obecnie jako 4. Polak kategorii półśredniej w rankingu serwisu BoxRec. Jego rywal, pochodzący z Radomia "Żeroma", zajmuje miejsce trzecie.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze