onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Wiosną przyszłego roku na ring ma wrócić były mistrz świata wagi średniej Giennadij Gołowkin (38-1-1, 34 KO) - poinformował Tom Loeffler, menadżer 36-letniego pięściarza z Kazachstanu. Obóz Gołowkina jest blisko podpisania umowy z platformą internetową DAZN, która w najbliższych latach może na wyłączność pokazywać pojedynki z udziałem Kazacha na terenie Stanów Zjednoczonych.

Jednym z rywali, którzy mogą w przyszłym roku skrzyżować rękawice z "GGG" jest Rob Brant (24-1, 16 KO). 28-letni Amerykanin aktualnie posiada regularny pas mistrzowski WBA w limicie do 72,5 kg.

Gołowkin w swoim ostatnim zawodowym występie przegrał na punkty z Saulem Alvarezem. Brant w październiku niespodziewanie wygrał na punkty z Ryotą Muratą i sięgnął po pierwszy mistrzowski pas w swojej zawodowej karierze.

Tom Loeffler, menadżer Giennadija Gołowkina (38-1-1, 34 KO) zapowiedział, że pięściarz z Kazachastanu nie jest zainteresowany walką z Jermallem Charlo (27-0, 21 KO). Pojedynek ten został narzucony pięściarzem przed federację WBC.

28-letni Charlo posiada tymczasowy pas mistrzowski World Boxing Council w limicie wagi średniej. Zwycięzca tej walki miał zyskać status obowiązkowego rywala dla Saula Alvareza, który dzierży pełnoprawny tytuł WBC w limicie do 72,5 kg.

Gołowkin na ring ma wrócić wiosną przyszłego roku i będzie prawdopodbnie starał się o pojedynek z Robem Brantem, który niedawno niespodziewanie pokonał Ryotę Muratę i odebrał mu regularny pas mistrzowski federacji WBA. Na razie nie wiadomo także, z którą platformą telewizyjną Gołowkin zwiąże swoją przyszłość w USA. W ostatnich latach była to HBO, która z końcem roku wycofuje się z bokserskiego biznesu.

Wiosną przyszłego roku na ring ma wrócić były mistrz świata wagi średniej Giennadij Gołowkin (38-1-1, 34 KO) - poinformował Tom Loeffler, menadżer 36-letniego pięściarza z Kazachstanu. 

Jednym z rywali, którzy mogą w przyszłym roku skrzyżować rękawice z "GGG" jest Ryota Murata (14-1, 11 KO). 32-letni Japończyk aktualnie posiada regularny pas mistrzowski WBA w limicie do 72,5 kg.

Gołowkin w swoim ostatnim zawodowym występie przegrał na punkty z Saulem Alvarezem. Murata kolejny pojedynek stoczy w sobotę, a jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Rob Brant.

Loeffler zdradził, że do walki Muraty z Gołowkinem mogłoby dojść w Tokio. Pojedynek miałby zostać zorganizowany w marcu, kwietniu lub maju. Walkę najprawdopodobniej w USA pokaże telewizja ESPN. W ostatnich latach występy "GGG" były za Oceanem pokazywane przez telewizję HBO.

Ponad 23 miliony dolarów przychodu wygenerowała sprzedaż biletów na galę, która odbyła się w 15 września w Las Vegas. Główną atrakcją tej imprezy była rewanżowa walka Saula Alvareza (50-1-2, 34 KO) z Giennadijem Gołowkinem (38-1-1, 34 KO).

Sprzedano 16 732 bilety, z kolei 1451 wejściówek rozdano. Przychód z biletów przy okazji rozegranej rok temu pierwszej walki Kazacha z Meksykaninem wyniósł 27 mln dolarów. Mniejsza niż przed rokiem była także sprzedaż transmisji w systemie Pay-Per-View w Stanach Zjednoczonych. Dwanaście miesięcy temu wykupiono 1,3 mln pakietów PPV, z kolei w tym roku było to 1,1 mln.

Rekordowe w historii boksu zyski ze sprzedaży biletów osiągnięto przy okazji organizacji walki Floyda Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao. Na wejściówki wydano wówczas ponad 72 mln dolarów. Niewykluczone, że wkrótce kibice doczekają się rewanżowego starcia tych pięściarzy.

Wiosną przyszłego roku na ring ma wrócić były mistrz świata wagi średniej Giennadij Gołowkin (38-1-1, 34 KO) - poinformował Tom Loeffler, menadżer 36-letniego pięściarza z Kazachastanu.

Jednym z rywali, którzy mogą w przyszłym roku skrzyżować rękawice z "GGG" jest Ryota Murata (14-1, 11 KO). 32-letni Japończyk aktualnie posiada regularny pas mistrzowski WBA w limicie do 72,5 kg.

Gołowkin w swoim ostatnim zawodowym występie przegrał na punkty z Saulem Alvarezem. Murata kolejny pojedynek stoczy 20 października, a jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Rob Brant.

Najpewniej dopiero wiosną na ring powróci Gienadij Gołowkin (38-1-1, 34 KO), który w minioną sobotę stracił mistrzowskie pasy WBA i WBC na rzecz Saula Alvareza. 

- On ma za sobą dwanaście rund, w dwunastej doznał rozcięcia po uderzeniu głową, najprawdopodobniej w tym roku już nie zawalczy - stwierdził pytany o sportowe plany Kazacha promotor Tom Loeffler.

- Na chwilę obecną wydaje mi się, że Gołowkin nie stoczy walki do końca roku, potem rozważymy opcje na wiosnę lub na maj 2019 - powiedział opiekun "GGG", dodając żartem: - Podobno Floyd wraca, możemy więc zmierzyć się ze zwycięzcą pojedynku Mayweather - Pacquiao.

350 tysięcy polskich kibiców obejrzało na antenie TVP Sport rewanżową walkę Saula Alvareza (50-1-1, 34 KO) z Gienadijem Gołowkinem (38-1-1, 34 KO) - poinformował na Twitterze Piotr Jagiełło.

Pojedynek, którego stawką były mistrzowskie pasy kategorii średniej federacji WBA i WBC, zakończył się punktowym zwycięstwem Meksykanina, który stał się tym samym pierwszym pogromcą "GGG".

Kolejne emocje bokserskie na antenach Telewizji Polskiej już w najbliższą sobotę. TVP Sport pokaże starcie o trzy pasy wagi ciężkiej pomiędzy Anthonym Joshuą (21-0, 20 KO) i Aleksandrem Powietkinem oraz galę KnockOut Boxing Night #3 w Łomży, na której Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) bronił będzie tytułu mistrza Europy dywizji średniej w konfrontacji z Rubenem Diazem (25-1-2, 16 KO).

Kup bilet na galę KnockOut Boxing Night 3 w Łomży >>  

Giendaij Gołowkin (38-1-1, 34 KO) dość spokojnie przyjął punktową porażkę z rąk Saula Alvareza (50-1-1, 34 KO). Kazach, który przegrał w sobotę po raz pierwszy, zaznaczył jednak, że w jego opinii zrobił wystarczająco dużo, by zasłużyć na zwycięstwo. 

- Czułem się w ringu komfortowo, uważam, że kontrolowałem walkę, prowadziłem ją lewymi prostymi. On co prawda tym razem już nie uciekał, ale to wcale nie znaczy, że miał kontrolę nad pojedynkiem. To ja ją miałem - ocenił Gołowkin. 

- Nie sądzę, by on pokazał ten wspaniały meksykański styl boksowania. Owszem, nie uciekał, ale to nie oznacza wygranej. Nie zrobił nic szczególnego. Chciałbym mu jednak przede wszystkim pogratulować wygranej - powiedział "GGG", że nie chce krytykować werdyktu sędziowskiego.

- Ja jestem tyko pięściarzem i robię swoje. Nie do mnie należy ocena mojego występu. Ja swoją robotę wykonuję między linami - stwierdził Gienadij Gołowkin.

Amerykańscy eksperci bokserscy w większości nie podzieli opinii sędziów punktowych rewanżowego pojedynku Gienadija Gołowkina (38-1-1, 34 KO) z Saulem Alvarezem (50-1-1, 34 KO), którzy wygraną przyznali Meksykaninowi. Co ciekawe, najbardziej kategoryczny w swoim osądzie okazał się Teddy Atlas, który znany jest z tego, że (delikatnie mówiąc)  nie jest fanem boksu "GGG".

- Ja punktowałem 117-112. Gołowkin boksował na dystans, pracował lewym prostym, wygrał tę walkę! Chodziło o pieniądze, bo to Canelo generowałby większe w przypadku wygranej, on przyciąga wielką latynoską publikę, jest gwiazdą PPV - powiedział Atlas. 

W nieco mniej zdecydowanym tonie wypowiadał się po sobotniej walce kolega Atlasa z ESPN Stephen A. Smith: - Myślę, że to była wyrównana walka, ale dla mnie Triple G wygrał 6 rund do 5, z jedną remisową. Canelo był agresorem tym razem, ale chybiał więcej niż w pierwszej walce, a Gołowkin dobrze wykorzystywał lewy prostych i częściej trafiał.

Remis w starcu na szczycie kategorii średniej widział Dan Rafael. Lennox Lewis i Daniel Jacobs lepiej ocenili postawę Kazacha.

- To była równa walka, ale i tak według mnie GGG powinien wygrać co najmniej dwoma rundami. Obaj dali z siebie wszystko - napisał na Twitterze Lewis.

- Gołowkin był aktywniejszy, Canelo wyglądał dobrze, ludzie mówią, że mogło to pójść w obie strony, muszę się na spokojnie przyjrzeć walce, ale na gorąco uważam, że Gołowkin wygrał - stwierdził opuszczając halę w Las Vegas Jacobs.

Warto odnotować, że również w opinii większości amerykańskich fanów lepszy w sobotę był "Triple G", a kibice oglądający transmisję na HBO ostro skrytykowali w mediach społecznościowych stronniczy w ich opinii komentarz Maxa Kellermana, który zwracał uwagę głównie na akcje Alvareza i wypominał wiek Gołowkinowi. 

Wynik rewanżowej walki Gienadija Gołowkina (38-1-1, 34 KO) z Saulem Alvarezem (50-1-1, 34 KO), podobnie jak rezultat pierwszego starcia pięściarzy, wywołał wiele kontrowersji.

Tym razem sędziowie orzekli zwycięstwo "Canelo", ale np. zdecydowana większość fanów w internetowej sondzie HBO widziała wygraną "GGG" (63%-27%). Gołowkin był lepszy od Alvareza także w opinii chociażby Lennoxa Lewisa, który widział co najmniej dwukpunktową przewagę Kazacha. 

A jak Wy widzieliście sobotni pojedynek na szczycie kategorii średniej? Zapraszamy do udziału w ankiecie ringpolska.pl!

Sonda ringpolska.pl
Kto wygrał rewanż Canelo - GGG?

Saul Alvarez
Gienadij Gołowkin

Zobacz wyniki sondy >>

Gienadij Gołowkin (38-1-1, 34 KO) nie skomentował bezpośrednio po walce swojej punktowej porażki z Saulem Alvarezem (50-1-1, 34 KO). Kazach tuż po ogłoszeniu werdyktu udał się do szatni, gdzie założono mu osiem szwów na ranę nad prawym okiem. Dopiero po opatrzeniu przez lekarza "GGG" odniósł się do punktacji sędziów.

- Nie będę mówił, kto dziś wygrał, bo zwycięstwo przyznano Canelo - tak orzekli sędziowie. Uważam, że to była bardzo dobra walka dla kibiców i oni byli zadowoleni. Sądzę, że walczyłem lepiej od niego - powiedział zdetronizowany czempion wagi średniej.

Na konferencji prasowej pierwszą porażkę swojego podopiecznego skomentował trener Abel Sanchez. - Nie będę narzekał, to był świetny pojedynek. Dla mnie walka przed dwunastą rundą była wyrównana. Mieliśmy dobrych sędziów, którzy wszystko obserwowali z różnych pozycji, nie będę się skarżył na punktację, ale sądzę, że było na tyle blisko, by zrobić trzecią walkę. Canelo walczył wspaniale. Gratulacje! - stwierdził słynny szkoleniowiec.

Najnowsze komentarze