onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Ostatnio zarejestrowani

  • S.L.16SpoX84GhosTK.O
  • Polski zawodnik
  • Zeakk
  • person_95
  • garcia34

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/legionowo_2017_noflash.jpg"></a>

Virgil Hunter, trener mistrza śwata WBO, WBA i IBF wagi półciężkiej Andre Warda (31-0, 15 KO) zdradził, że Ameryknin byłby w stanie wrócić do kategorii super średniej na walkę z Giennadijem Gołowkinem.

Niepokonany Kazach już wcześniej zapowiadał, że jeśli zunifikuje wszystkie tytuły mistrzowskie w kategorii średniej to przeniesie się do wyższego limitu. Wtedy "GGG" mógłby skrzyżować rękawice z Wardem.

- Na razie wygląda na to, że mamy niedokończone sprawy w wadze półciężkiej, ale Andre mógłby wrócić do super średniej na walkę z Gołowkinem. Jeśli Gołowkin zmieniłby wagę, to już nie znalazłby powodu, dla którego mógłby tej walki nie przyjąć, jak to było w przeszłości. Oczywiście pieniądze w tym przypadku musiałyby być odpowiednie - stwierdził Hunter.

Ewentualny pojedynek Warda z Gołowkinem to na razie dalekie plany. W bliższej perspektywie Warda czeka prawdopodobny rewanż z Sergiejem Kowaliowem, a Gołowkina pojedynek z Saulem Alvarezem.

Dan Rafael podczas tradycyjnego piątkowego czatu z kibicami został zapytany o opinię na temat krytycznych artykułów prasowych pod adresem Gienadija Gołowkina (37-0, 33 KO) po wygranej na punkty walce z Danielem Jacobsem (32-3, 29 KO). 

- Dla mnie to śmieszne. Facet pokonuje numer dwa swojej kategorii wagowej, funduje mu nokdaun, broni pasa po raz osiemnasty, a mówią, że został "obnażony". Szkoda czasu na takie idiotyzmy - stwierdził ekspert ESPN, który w przeciwieństwie do niektórych obserwatorów nie miał żadnych wątpliwości, że "GGG" zasłużenie został ogłoszony zwycięzcą.

- U mnie GGG wygrał 115-112, 7-5 w rundach i dodatkowy punkt za nokaut. [W rankingu ESPN] zagłosowałem na GGG jako nowego lidera. Nie widziałem na to miejsce innego kandydata. Ward odpadał. Był drugi, ale według mnie przegrał z Kowaliowem - zdradził Dan Rafael.  

Tom Loeffler jest optymistą w kwestii planowanej wstępnie na wrzesień walki swojego podopiecznego Gienadija Gołowkina (37-0, 33 KO) z Saulem Alvarezem (48-1-1, 34 KO). Szef K2 Promotions uważa, że na drodze do pojedynku roku nie stanie nawet ewentualna porażka "Canelo" w zakontraktowanym na 6 maja starciu z Julio Cesarem Chavezem Jr (50-2-1, 32 KO). 

- Myślę, że ta walka się odbędzie, bo jej potencjał finansowy jest ogromny - mówi Loeffler. - To jeden z tych pojedynków, które po prostu muszą dojść do skutku. Chcą tego kibice i media.

- Sądzę, że możemy dojść do porozumienia, a jeśli Canelo nie wygra [z Chavezem]... To tak jak mówiłem wcześniej - jeżeli Gienadij nie wygrałby z Danielem Jacobsem, chcielibyśmy i tak doprowadzić do tego pojedynku. Zrobimy to dla kibiców - deklaruje promotor "GGG".

Około 170 tysięcy pakietów PPV sprzedało się na walkę o trzy mistrzowskie pasy wagi średniej pomiędzy Gienadijem Gołowkinem (37-0, 33 KO) i Danielem Jacobsem (32-2, 29 KO) - poinformował w rozmowie z Yahoo! Sports promotor Kazacha Tom Loeffler. 

Wynik co prawda był lepszy niż w przypadku poprzedniej transmisji z udziałem Gołowkina - z walki z Davidem Lemieux (153 tys.), jednak po raz kolejny okazało się, że "GGG" mimo najwyższej klasy sportowej nie jest jeszcze zbyt wielkim magnesem dla bokserskiej publiki telewizyjnej.

Rezultat sprzedaży osiągnięty przez króla limitu wagowego do 160 funtów z pewnością postawi go w niekorzystnej sytuacji w przypadku negocjacji planowanej wstępnie na wrzesień walki z Saulem Alvarezem (48-1-1, 34 KO), którego ostatnią walkę, z Liamem Smithem, kupiło w PPV prawie 300 tys. widzów.

3,7 miliona dolarów przychodu z biletów wygenerowała sobotnia gala organizowana w nowojorskiej Madison Square Garden. Głównym wydarzeniem imprezy był pojedynek Giennadija Gołowkina z Danielem Jacobsem.

Za Oceanem walka Kazacha z Amerykaninem była pokazywana przez telewizję HBO w systemie Pay-Per-View. Według wstępnych danych, za płatny przekaz zapłaciło co najmniej 150 tysięcy osób.

Gołowkin za swój występ zarobił 2,5 miliona dolarów, zaś Jacobs 1,75 miliona dolarów. Pojedynek zakończył się jednogłośną wygraną punktową Kazacha, który obronił pasy WBC, WBA i IBF wagi średniej.

- To może być początek poważnych walk w mojej karierze - powiedział Giennadij Gołowkin (37-0, 33 KO) po sobotniej wygranej z Danielem Jacobsem. Kazach wygrał z Amerykaninem na gali w Nowym Jorku, broniąc tytułów mistrza świata WBC, WBA i IBF wagi średniej.

- Mam wrażenie, że wiele osób nie chce walki ze mną, boją się zaryzykować. Teraz zobaczyli, że można mnie trafić i można przeboksować ze mną pełen dystans. Może teraz łatwiej będzie znaleźć mi poważnych rywali, którzy będą stanowili duże zagrożenie - twierdzi "GGG", który przy okazji walki z Jacobsem przerwał swoją niesamowitą serię wygranych przed czasem.

Obóz Gołowkina ma bardzo ambitne plany na najbliższe miesiące. Kazach może wrócić na ring już w czerwcu na walkę z Billym Joe Saundersem, a we wrześniu ma odbyć się wyczekiwany pojedynek z Saulem Alvarezem.

- Chcę trudnych walk. Nie chcę szybkich nokautów z rywalami, którzy nie wierzą w wygraną. Tylko, wygrywając wojny z wymagającymi przeciwnikami można zapisać się w historii tej dyscypliny - podsumowuje Gołowkin.

Dobra postawa Daniela Jacobsa (32-2, 29 KO) w walce z faworyzowanym Gienadijem Gołowkinem (37-0, 33 KO) sprawiła, że część kibiców podważa korzystny na Kazacha punktowy werdykt sędziowski rozegranego w sobotę pojedynku. Zastępca redaktora naczelnego magazynu "The Ring" Douglass Fischer twierdzi, że taki obrót spraw go nie dziwi, podkreślając jednocześnie, iż w jego ocenie to "GGG" był lepszy na ringu w Madison Square Garden. 

- Ja widziałem wyrównaną walkę, ale doceniłem lewy prosty Gołowkina, jego umiejętności obronne i konsekwentny atak i dałem mu siedem rund - rundy 1, 3, 4, 5, 8, 9 i 12, co dało mi łączną punktację 115-112 - zdradził Fischer. - Jacobs faktycznie walczył o zwycięstwo, miał przewagę w mocnych ciosach 114-126 według CompuBox, ale z mojego punktu widzenia to Gołowkin uderzał czyściej wyrazistymi silnymi ciosami pomiędzy swoimi lewymi prostymi, które często odrzucały głowę Jacobsa. 

- Spodziewałem się, że niektóre media i kibice będą punktować dla Jacobsa, jeśli walka potrwa pełen dystans i spodziewałem się dyskusji o tym, kto jest lepszym "bokserem". Zawsze się tak dzieje przy takim zestawieniu stylowym, gdzie ofensywny mocno bijący zawodnik spotyka się z ruchliwym rywalem. Ja, pomijając idola mojego dzieciństwa Sugara Raya Leonarda, generalnie w takich zestawieniach przy równej walce nie punktuję na korzyść zawodnika uciekającego po ringu i atakującymi zrywami przeciw bardziej ofensywnemu agresorowi. Nadal jestem przekonany, że Kowaliow pokonał Warda, a Jack DeGale'a - dodał dziennikarz "Biblii Boksu".

Choć wśród amerykańskich kibiców boksu werdykt punktowy sobotniej walki Gieadija Gołowkina (37-0, 33 KO) z Danielem Jacobsem (32-2, 29 KO) wzbudził sporo kontrowersji, większość Czytelników ringpolska.pl oceniła, że "GGG" wygrał zasłużenie. 

W opublikowanej w niedzielę sondzie ringpolska.pl, w której oddano łącznie ponad 4 tysiące głosów,  63% ankietowanych orzekła, że na ringu w Madison Square Garden lepiej zaprezentował się Gołowkin. Na Jacobsa oddano 19% głosów, a jako remisowy pojedynek o trzy pasy wagi średniej widziało 18% uczestników głosowania. 

Na oficjalnych kartach punktowych Gienadij Gołowkin pokonał Daniela Jacobsa jednogłośnie. Sędziowie punktowali 114-113, 115-112, 115-112.

Pełne wyniki sondy ringpolska.pl po walce Gołowkin - Jacobs >>

W najbliższych dniach zapadną ostateczne decyzje w sprawie organizacji walki unifikacyjnej w kategorii średniej pomiędzy Giennadijem Gołowkinem (36-0, 33 KO) i Billym Joe Saundersem (24-0, 12 KO). Pojedynek miałby się odbyć 11 czerwca w Kazachstanie.

W sobotę "GGG" pokonał jednogłośnie na punkty Daniela Jacobsa po najtrudniejszej walce w zawodowej karierze. Pomimo dużego wysiłku włożonego w ten pojedynek, Kazach deklaruje, że nie odniósł żadnych kontuzji i jest w stanie przystąpić do czerwcowej konfrontacji z Brytyjczykiem. Za sobotni występ "GGG" zarobił 2,5 miliona dolarów, zaś jego rywal 1,75 miliona dolarów.

Saunders od grudnia 2015 roku dzierży pas mistrzowski federacji WBO, z kolei Gołowkin posiada tytuły organizacji WBC, WBA i IBF. Plany Kazacha zakładają, że po ewentualnym zwycięstwie z Saundersem, we wrześniu skrzyżuje rękawice z Saulem Alvarezem.

Giennadij Gołowkin dalej jest królem wagi średniej, ale Daniel Jacobs pokazał, że wygrana z Kazachem jest możliwa. Prawie 20 tysięcy widzów w Madison Square Garden, to dowód na to, że boks jeszcze nie umarł, można nawet zaryzykować stwierdzenie, iż ma się całkiem dobrze.

Wielu przyszło, by zobaczyć kolejny nokaut w wykonaniu 34 letniego Kazacha, który ostatni raz na pełnym dystansie walczył w 2008 roku. Na pewno nie brakowało też wietrzących sensację i wygraną nowojorczyka z Brooklynu, cztery lata młodszego Jacobsa, którymi ostatnimi czasy też regularnie nokautował swych rywali.

Mierzący 183 cm Jacobs jest 5 cm wyższy od Gołowkina, ma 7,5 cm większy zasięg ramion, do tego mocno bije, ma szybkie nogi i ręce, więc nadzieje te nie były zupełnie bezpodstawne, choć żelaznym faworytem był jednak „GGG”.

- Trzeba być twardym psychicznie, by go pokonać, a ja w swoim życiu dowiodłem, że jestem twardy – mówił przed walką z Kazachem, Daniel Jacobs. Amerykanin sześć lat temu stoczył najtrudniejszy pojedynek w swoim życiu, gdy zdiagnozowano u niego nowotwór kości. Wydawało się, że nie wróci już do sportu, istniało nawet realne zagrożenie jego życia. Ale pokonał śmiertelną chorobę i wrócił silniejszy, co pokazała walka z Gołowkinem.

To był bardzo dobry, równy pojedynek, który nieznacznie wygrał „GGG” (115:112, 115:112, 114:113), ale notowania Jacobsa mimo porażki wzrosły. Amerykanin pokazał, że wygrana z Kazachem jest możliwa. Leżał wprawdzie na deskach w czwartej rundzie, ale nie dal się zdominować. On sam uważa, że należało mu się zwycięstwo, ale trudno mieć pretensję do sędziów. Gołowkin zasłużył na wygraną, choć był to dla niego najtrudniejszy pojedynek w zawodowej karierze.

Po 23 z rzędu wygranych przez nokaut, odniósł punktowe zwycięstwo i dalej jest królem wagi średniej. Rywala miał trudniejszego niż oczekiwano i choć starał się za wszelką cenę go znokautować, nie dał rady. Za wcześnie jeszcze pisać, że jego czas powoli mija, bo tak nie jest.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze