onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

- Andrzej dobrze sobie radzi, to nasz drugi wspólny pojedynek. Wolałbym popracować z nim dłużej przed taką walką. Znaleźliśmy się jednak trochę pod presją, bo nie przerobiliśmy jeszcze razem wszystkiego, ale walk mistrzowskich się nie odmawia - mówi Virgil Hunter, trener Andrzeja Fonfary (29-4, 17 KO), który 3 czerwca zmierzy się po raz drugi w karierze z mistrzem WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). 

Pierwsze starcie pięściarzy zakończyło się zwycięstwem kanadyjskiego "Supermana", który jednak pod koniec boju przeżywał poważne kłopoty i musiał podnosić się z desek po ciosach Polaka.

- Dwa nokdauny [na początku walki] postawiły wtedy Andrzeja w złym położeniu i musiał odrabiać straty, ale należą mu się pochwały za drugą połowę pojedynku, w której pokazał serce, wolę zwycięstwa i umiejętność radzenia sobie z presją - wspomina Hunter. - Nawet w starciu z Dawsonem potrzebowaliśmy nokautu do wygranej, a trudno jest tak wrócić do gry z trzykrotnym mistrzem świata. 

- Mamy na walkę ze Stevensonem plan, który mam nadzieję wypali. Andrzej był już w ringu ze Stevensonem i miejmy nadzieję, że nie popełni teraz błędów z pierwszej walki - dodaje szkoleniowiec "Polskiego Księcia".

Wygrywanie w sztukach walki, to tylko na pierwszy rzut oko dzieło wyłącznie tego, który jest w ringu czy oktagonie. Już w narożniku, oprócz trenera bardzo ważną role spełnia cutman - odpowiedzialny za niwelowanie wszelkich rozcięć czy stłuczeń.

W walce o tytuł mistrza świata z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO), trzeciego czerwca w Montrealu, Polak Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) będzie miał w narożniku legendę - Jacoba "Stitch" ("Szew") Durana. Człowieka, któremu powierzali podczas walk swoje zdrowie bracia Witalij i Władimir Kliczko czy aktualny mistrz świata Andre Ward.

65-letni Duran przygodę ze sportami walki rozpoczął, kiedy odbywał służbę w amerykańskich siłach powietrznych stacjonujących w Tajlandii. Opowieści jest tyle, że Duran od 2010 roku napisał nie jedną, ale dwie książki, opisująca jego doświadczenia zarówno z pięściarskich ringów, jak oktagonu UFC. Co to tej ostatniej organizacji, "Szew" Duran ma na pewno mieszane uczucia. Z jednej strony mnóstwo przeżyć do opowiedzenia i opisania, a z drugiej fakt, że lipcu 2015 roku szefowie Ultimate Fighting Championship zwolnili go, kiedy krytycznie wypowiadał się o kontrakcie UFC z firmą Reebok.

Nie trzeba oglądać UFC czy boksu. by zobaczyć w akcji "Stitcha" Durana. Był w narożniku Władymira Kliczki w filmie "Oceans 11", był także na filmowym ekranie w  "Play it to the Bone" czy "Creed". O tym, że mieszkający obecnie  w Las Vegas Duran będzie najlepszy dla Andrzeja zadecydował trener Polaka Virgil Hunter.

Kiedy Hunter poznał Durana w Oakland, dopiero zaczynał pracę z Andre Wardem. "Stitch" wspomina, iż już wtedy  trener Hunter wierzył w przyszłe mistrzowskie tytuły swojego podopiecznego. W sporcie, gdzie walkę tak samo można przegrać przez cios rywala, jak przez decyzję lekarza zatrzymującego pojedynek, bo narożnik nie daje sobie rady z rozcięciem brwi, nie wolno niczego pozostawiać przypadkowi – nawet jeśli to więcej kosztuje. Zwłaszcza kiedy, jak w przypadku Andrzeja, w grę wchodzi tytuł mistrza świata.

3 czerwca na gali w Montrealu, Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) zmierzy się w pojedynku rewanżowym z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). - Dla mnie Andrzej będzie faworytem w tej walce - mówi Artur Szpilka. 

Zdaniem "Szpili" jednym z atutów Fonfary w konfrontacji z kanadyjskim "Supermanem" będzie młodość. - Stevenson to już starszy człowiek. Ja zawsze jak oglądałem Stevensona, to widziałem, że dawał z siebie wszystko w pierwszych sześciu rundach i jak nokautował to nokautował, a jak nie, to miał trudno w późniejszych rundach.

- Dla Andrzeja ta walka to jest wielka szansa, myślę, że będziemy mieli nowego polskiego mistrza świata - twierdzi Artur Szpilka i dodaje: - Ja na miejscu Andrzeja przeciągnąłbym go na dłuższy dystans, a w drugiej połowie postawił wszystko na jedną kartę. Szykuje się fajna walka!

Andrzej Fonfara i Adonis Stevenson po raz pierwszy skrzyżowali rękawice w maju 2014 roku. Na punkty wygrał wówczas Stevenson, choć w drodze po zwycięstwo musiał podnosić się z desek.

3 czerwca, już za trzy tygodnie w kanadyjskim Montrealu, Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) wyjdzie na ring zdobyć tytuł mistrza świata wagi półciężkiej. Obrońca pasa World Boxing Council, 39-letni Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) solidnie przygotowuje się do walki, mówiąc, że nie ma mowy o lekceważeniu Fonfary. - To jego ostatnia szansa na tytuł. Da z siebie wszystko - mówi Stevenson twierdząc, że jedynym powodem dla którego trzy lata temu nie znokautował Andrzej była... kontuzja. Galę i będący główną walką wieczoru w hali Bell Centre pojedynek Stevenson kontra Fonfara pokaże w Stanach Zjednoczonych telewizja Showtime.

- Trenuję przed każdą walką tak, by nokautować, ale też tak, by wytrzymać pełen dystans. Jeśli się to pierwsze nie uda, to będzie dwanaście rund kary. Jeśli chodzi o Fonfarę, to spodziewam się, że będzie bardzo dobrze przygotowany. Wiem, że ma nowego trenera (Virgila Huntera) i wierzy w swoje umiejętności - mówił dziennikarzom Montreal Gazette oraz Journal de Montreal podczas treningu medialnego. - Jest niebezpieczny. To jeden z tych pięściarzy, którzy chcą bić się przez dwanaście rund. Czeka, żeby Ciebie zmęczyć… i znokautować. Znam go bardzo dobrze, będę przygotowany na niego kondycyjnie - mówi Stevenson, który w pojedynku z Fonfarą będzie po raz ósmy bronił tytułu mistrza świata WBC.

Haitańczyk trenujący i wystepujący w barwach Kanady, nie przyjął argumentacji dziennnikarzy, że być może Polak nie będzie wymagającym rywalem, bo w dwóch ostatnich walkach przegrał przez KO z Joe Smithem jr i wygrał w mało przekonywującym stylu przeciwko Chadowi Dawsonowi. - Nigdy nie wolno oceniać rywala po jego ostatniej walce. To byłby poważny błąd - odparł Stevenson. - Fonfara na pewno zdaje sobie sprawę z faktu, że to dla niego ostatnia szansa by zdobyć tytuł mistrza świata. Wiem, z jakim Polak wyjdzie na ring nastawieniem psychicznym. Sam w takim bywałem. On da z siebie wszystko.

Javan "Sugar" Hill, trener Stevensona, bratanek słynnego trenera Emanuela Stewarda twierdzi, że oprócz siły ciosu Adonisa, problemem Andrzeja Fonfary będzie znacznie lepsza - niż w ich pierwszej walce - praca nóg obrońcy tytułu. - Adonis został trafiony, ale to nie był nokdaun, który go skrzywdził - mówi Hill, wspominając cios Fonfary, po który jego pięściarz padł na ring. - Stevenson stracił balans, miał skrzyżowane nogi. Nokdaun to nokdaun. Nic nie można na to poradzić. Już nam się takie błędy w ustawieniu nie zdarzają - dodał trener, który zaczynał karierę szkoleniowca w słynnym Kronk Gym.

3 czerwca na gali w Montrealu dojdzie do walki rewanżowej mistrza świata WBC wagi półciężkiej Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO) z Andrzejem Fonfarą (29-4, 17 KO). Dziś kanadyjski czempion zaprezentował się na treningu otwartym.

3 czerwca w hali Bell Centre Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) podejmie drugą próbę zdobycia tytułu mistrza świata wagi półciężkiej. Rywal i miejsce to samo, co trzy lata temu - Montreal, w ringu ponownie obrońca pasa WBC Adonis Stevenson (28-1, 23 KO). - Czuję, że jest lepiej. Jestem szybszy, wszystko mi przychodzi łatwiej, na większym luzie. Będzie dobrze. Jestem spokojny - mówi Fonfara, który przygotowuje się do walki w Kalifornii pod okiem trenera Virgila Huntera.

Przemek Garczarczyk: Trzydzieści dni do walki, jak w przypadku każdego wywiadu z pięściarzem, podstawowe pytanie jest takie same – zdrowie jest?
Andrzej Fonfara: Jest. Nie mogę narzekać, wszystko przebiega bez problemów. Pogoda też za oknem słoneczna. Wchodzimy z trenerem Virgilem Hunterem w decydujący okres przygotowań na pełnym gazie i to jest bardzo ważne. Waga, na miesiąc przed walką, taka jak trzeba. Nie trzeba się będzie katować.

Przygotowujesz się na Stevensona niejako z marszu, bo już wcześniej spędziłeś ponad dziesięć tygodni w Oakland, trenując do walki z Chadem Dawsonem. W Nowym Jorku wygrałeś rzutem na taśmę, sporo ciosów Chada wchodziło między Twoimi rękawicami. Adonis bije mocniej.
Ale jest innym pięściarzem niż Chad. I nikt nie mówi, że będę walczył w podobny sposób. Byłem w ringu z jednym i drugim, więc mam porównanie. Dawsona na pewno trudniej trafić, znakomicie walczy z defensywy. Nie jest stary, technicznie zawsze był znakomity, przygotowywał się do walki przez długi okres czasu. I to było widać. Stevenson takiej defensywy nie ma – kiedy się cofa, jest miejsce, żeby go dobrze trafić. Walki pięściarskiej nie wygrywa się zmieniając bez przerwy taktykę. Przeciwko Dawsonowi podjąłem skalkulowane ryzyko: przyjęcia jednego czy drugiego ciosu, zakładając, że Chad nie wytrzyma mojego tempa, presji. Nie wytrzymał. Od ciosu w szóstej rundzie już nawet nie miał sił uciekać. Dokończyłem go w przewidzianym czasie.

Co będzie najważniejsze przeciwko Stevensonowi – dyscyplina, nie wdawanie się w niepotrzebne wymiany? Agresja? Zepchnięcie go do defensywy od pierwszej rundy?
Wiem, ale nie powiem. Pewnie to wszystko, co wymieniłeś. Pracujemy nad taktyką każdego dnia.

Trener Hunter kieruje się bardziej Twoimi doświadczeniami z walki ze Stevensonem, czy oglądaniem rywala – i Ciebie – na wideo?
Często rozmawiamy. Wymiana opinii, połączona z tym, co Virgil widzi na wideo. Pyta się mnie dlaczego zrobiłem na ringu to czy tamto, jak to wyglądało od środka. Jest rozmowa, później - jeśli potrzebne - korekty w treningu. Teraz, kiedy zbliża się data walki w Montrealu, na pewno będzie więcej rozmów o taktyce. U Huntera nie ma czegoś takiego, że przed obozem wszystko jest już zapisane na stałe - na przykład ile mam przeboksować rund sparingowych. On każdego dnia widzi, czy dołożyć czy zmniejszyć obciążenia. Zadanie jest takie, żebym na 3 czerwca miał więcej dynamiki. Już czuję, że jest lepiej. Jestem, szybszy, wszystko mi przychodzi łatwiej, na większym luzie. Będzie dobrze. Jestem spokojny.

Promotor Leon Margules lekko Twoich kibiców zszokował, sugerując, że gdybyś przegrał z Chadem Dawsonem, to wchodziło w grę nawet zakończenie kariery. Komentarz?
Leon się chyba za bardzo mną przejmuje, taki stary jeszcze nie jestem… Mam 29 lat, do czterdziestki walczyć na pewno nie zamierzam, ale sam zadecyduję, kiedy skończyć z boksem. Najpierw chcę założyć pas mistrza świata. W lipcu, mój syn Leo skończy pierwszy rok życia. Chcę mu zrobić prezent.

Mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) trenuje przed rewanżowym pojedynkiem z Andrzejem Fonfarą (29-4, 17 KO). Druga walka pięściarzy odbędzie się 3 czerwca w Montrealu. 

86 kilogramów waży Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) na miesiąc przed rewanżowym pojedynkiem z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 25 KO). Pięściarze skrzyżują rękawice po raz drugi 3 czerwca na gali w Montrealu. To druga walka, do której Polaka przygotowuje amerykański trener Virgil Hunter.

- To będzie tak dobra walka, że najchętniej obejrzałbym ją w telewizji w gronie znajomych - mówi Javan Hill, trener mistrza świata WBC wagi półciężkiej Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO) o rewanżu z Andrzejem Fonfarą (29-4, 17 KO). Drugi pojedynek pięściarzy odbędzie się 3 czerwca w Montrealu.

- Znam dobrze Fonfarę i jego brata. Zdarzyło mi się kilka razy odwiedzić ich w Chicago. Wiem, że Andrzej to wielki wojownik z dużym sercem do boksu i wiem, jak będzie zdeterminowany, kiedy wejdzie do ringu z Adonisem. To będzie świetna walka - przekonuje trener "Supermana".

- Pamiętamy jak duże emocje były w pierwszej walce. Jako trener chciałbym, żeby tym razem Adonis nie lądował na deskach, ale znając temperament obu pięściarzy, w tej walce można spodziewać się wszystkiego. My oczywiście zrobimy wszystko, żeby Adonis obronił pas WBC - mówi Hill.

Podczas tej samej gali dojdzie także do walki Eleidera Alvarza z Jeanem Pascalem. Zwycięzca zyska status oficjalnego pretendenta dla lepszego z pojedynku Fonfara - Stevenson.

- Nie było zbyt wielu nazwisk, które wchodziły w rachubę z gwarancją dobrej walki, mających sens promocyjny. Patrząc na pierwszą walkę Stevenson - Fonfara, zrobienie rewanżu miało sens. Na konferencji prasowej miałem wrażenie, że Stevenson się zestarzał, a Andrzej jest w swoim prime - mówi Leon Margules, prezydent Warriors Boxing, promotor 29-letniego Andrzeja Fonfary (29-4, 17 KO) przed nadchodząca walką o mistrzostwo świata WBC z obrońcą tytułu, 40-letnim Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO).

Przemek Garczarczyk: Jak wyglądało, za kulisami, podpisanie kontraktu Andrzeja Fonfary na drugą mistrzowską walkę z Adonisem Stevensonem?
Leon Margules: Naprawdę zaskakująco łatwo. Nawet dla kogoś tak obytego z kontraktami jak ja.

Nie było konfliktu interesów, bo Ty jesteś promotorem Andrzeja, ale jednocześnie wieloletnim doradcą Yvona Michela, który promuje... Stevensona?
Nie było. Jeśli już, to pomogło, bo Yvon mógł prowadzić biznes z kimś, kogo zna i ufa. I odwrotnie. Opowiem dokładnie. Przyszła propozycja finansowa od prawników Stevensona, przekazałem ją Markowi Fonfarze. Marek spojrzał i powiedział, że kwota nie jest dla Andrzeja do zaakceptowania. Zapytałem jaka byłaby, dostałem liczbę poniżej której Andrzej nie wyjdzie na ring. Bardzo solidną liczbę, ale nie wziętą z sufitu bo wiadomo, że realia są teraz inne niż przed walką z Joe Smithem jr. Przekazałem kontrpropozycję, która została - wyjątkowo szybko - zaakceptowana przez ekipę Stevensona. I mamy walkę Polaka o mistrzostwo świata World Boxing Council. To poniekąd odpowiada na Twoje pytanie czy był konflikt interesów. Nie było.

Plany wobec Adonisa Stevensona były inne. Miał walczyć z Seanem Monaghanem. Nazwisko Andrzeja przebiło?
Przebiło, bo walka Stevenson kontra Monaghan miała być na FOX, a teraz główny pojedynek wieczoru, z udziałem Andrzeja Fonfary, jest na Showtime. Do tego, na tej samej gali, dochodzi bardzo ciekawa konfrontacja numeru 1 WBC czyli Eleidera Alvareza z Jeanem Pascalem. Może jeden z nich będzie następnym rywalem Fonfary? To chyba wyjaśnia sprawę, bo chyba wiadomo, jaka stacja ma większy prestiż. Andrzej chciał tego rewanżu od chwili, kiedy przegrał pierwszą walkę.

Wielu chce. Niewielu się tak szybki powrót udaje.
Nie było zbyt wiele nazwisk, które wchodziły w rachubę z gwarancją dobrej walki. Patrząc na ich pierwszą, trzy lata temu, zrobienie rewanżu miało sens. Na konferencji prasowej w Montrealu miałem wrażenie, że Stevenson się zestarzał, a Andrzej jest w swoim prime. Musi oczywiście zawalczyć lepiej niż z Chadem Dawsonem w Barclays Center. Nie byłem z tamtej walki zadowolony, on na pewno też nie. Fonfara wygrał determinacją, charakterem, który ma i będzie miał. Mamy wszyscy nadzieję, że gorsza od oczekiwanej forma w Nowym Jorku była wynikiem dopiero zgrywania się z trenerem Virgilem Hunterem. Że owoce tej współpracy zobaczymy trzeciego czerwca w Kanadzie.

Różnica między walką o tytuł mistrza świata, za kilkaset tysięcy, przed milionami widzów na całym świecie, na Showtime, a skromnym pojedynkiem gdzieś bez kamer TV, wynosiła kilkadziesiąt sekund. Tyle brakowało do punktowej porażki Andrzej z Dawsonem w Nowym Jorku.
To jest też różnica między tymi, którzy idą na całość, walczą do końca, a tymi, którzy odpuszczają. Skromny pojedynek za małe pieniądze? Nie wiem czy byłaby następna walka Andrzeja, gdyby przegrał z Dawsonem. To mogła być jego ostatnia w karierze. Nie musi walczyć, dać się obijać za drobne. Andrzej Fonfara jest finansowo i biznesowo zabezpieczony - zadbał o to Marek. On pewno nie chciałby, żeby brat walczył tylko dla kasy, bez sportowych ambicji. Myślę, że Andrzej chce nam dać dwa lata na maksymalnym poziomie, a później nie będzie nic robił na siłę.

Kibice w Polsce pytają mnie już dziś, jaka stacja telewizyjna pokaże walkę Stevenson - Fonfara.
Chcemy, żeby pokazała ta, która ma w Polsce największą siłę pięściarskiego przebicia. Rozmowy są w toku. Oby kontrakty były podpisane równie szybko, jak trwało negocjowaniem walki o tytuł mistrza świata. Jestem optymistą.

 


Najnowsze komentarze