onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Obóz Andrzeja Fonfary (30-5, 18 KO) powiadomił oficjalnymi kanałami promotorów Andrew Tabitiego (16-0, 13 KO) o chęci stoczenia walki, do której miałoby dojść jeszcze w tym roku - poinformował w mediach społecznościowych Przemek Garczarczyk, dziennikarz Fightnews.com.

30-letni Polak w czerwcu zadebiutował w kategorii junior ciężkiej, wygrywając przez techniczny nokaut z Ismaiłem Siłłachem. Fonfara może wrócić na ring w październiku podczas gali organizowanej w Chicago, jednak na razie oficjalna decyzja w tej sprawie nie została podjęta.

Nie wiadomo, czy Tabiti, który jest blisko pozycji oficjalnego pretendenta do mistrzowskiego pasa federacji IBF, będzie zainteresowany skrzyżowaniem rękawic z Fonfarą. Pięściarz z USA jest promowany przez Floyda Mayweathera Jr.

Nieoficjalnie, już kilka miesięcy temu mówiło się, że Tabiti chętnie przywitałby "Polskiego Księcia" w wadze junior ciężkiej. W ostatnich dwóch występach Amerykanin pokonał Steve'a Cunninghama oraz Lateefa Kayode.

Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) ożywił spekulacje na team swojego powrotu na ring, publikując dziś w mediach społecznościowych wpis, w którym pyta fanów i sportowych przyjaciół o sens kontynuowania kariery.

"The question is to go back to the ring or Not ?... Oto jest pytanie - wracać na ring czy nie?" - napisał na Twitterze dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi półciężkiej. 

30-letni Fonfara po raz ostatni boksował w czerwcu, pokonując przed czasem na gali w Warszawie Ismaiłą Siłłacha. Dla "Polskiego Księcia" starcie z Ukraińcem miało być początkiem przygody z kategorią junior ciężką.

W minioną sobotę zwycięskim bojem z Ismaiłem Siłłachem na polski ring po 12 latach powrócił Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO). Wygląda jednak na to, że pojedynek na warszawskim Torwarze nie będzie początkiem serii występów "Polskiego Księcia" nad Wisłą.

"Polska to raczej jednorazowy wyskok, przynajmniej na razie. Czas pokaże. Na razie Andrzej będzie wypoczywał." - napisał na Twitterze brat i zarazem menadżer byłego challengera WBC Marek Fonfara.

Dla Andrzeja Fonfary starcie z Siłłachem było pierwszą próbą sił po decyzji o zmianie kategorii wagowej na junior ciężką. Pięściarz z Białobrzegów pokonał Ukraińca przez techniczny nokaut w szóstej rundzie.

Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) zadebiutował w rankingu Boxrec kategorii junior ciężkiej. "Polski Książę", który wczoraj pokonał przed czasem Ismaiła Siłłacha, na liście pięściarskiego portalu statystycznego zamyka aktualnie czołową dziesiątkę najlepszych "cruiserów".

Liderem zestawienia 200-funtowców jest Oleksandr Usyk, który wyprzedza Mairisa Briedisa i Murata Gasijewa. Z Polaków najwyżej - na czwartej pozycji - sklasyfikowany jest Krzysztof Głowacki. 

Ranking Boxrec wagi junior ciężkiej: 1. Oleksandr Usyk, 2. Mairis Briedis, 3. Murat Gasijew, 4. Krzysztof Głowacki, 5. Denis Lebiediew, 6. Maksim Własow, 7. Andrew Tabiti, 8. Kevin Larena, 9. Yunier Dorticos, 10. Andrzej Fonfara, 11. Mateusz Maternak, (...), 17. Krzysztof Włodarczyk, 24. Michał Cieślak, 39. Adam Balski, 102, Nikodem Jeżewski.

- Nie ma sensu, żeby Andrzej walczył z kimś kto reprezentuje niższy poziom - powiedział Janusz Pindera, ekspert telewizji Polsat Sport po wczorajszej wygranej Andrzeja Fonfary z Ismaiłem Siłłachem. Pojedynek pięściarzy był głównym wydarzeniem gali organizowanej w Warszawie.

- Myślę, że ciężko będzie znaleźć podobnego zawodnika do Siłłacha, który na swój sposób odróżniał się od innych pięściarzy z tej bardzo szerokiej czołówki kategorii junior ciężkiej. To jest kwestia znalezienia zawodników na wysokim poziomie. Ja mówię, że Andrzejowi do tej czołówki jeszcze daleko. Andrzej chce się przetrzeć w tej wadze trudnymi pojedynkami - stwierdził Pindera.

Fonfara walką z Ukraińcem zadebiutował w kategorii junior ciężkiej. Wcześniej dwukrotnie bezskutecznie Polak próbował wywalczyć mistrzowski pas w wadze półciężkiej.

- Jego brat Marek powiedział, gdy prywatnie rozmawialiśmy przed walką z Siłłachem, że jeżeli Andrzej przegra to w ogóle nie ma co się dalej w to bawić. Ma swoje interesy w Chicago, niech wraca i zajmuje się biznesem. A jeżeli wygrywać to tylko z dobrymi - podsumował Pindera.

Kolejny zawodowy pojedynek Fonfara ma stoczyć jesienią. Prawdopodobnie będzie to walka organizowana na terenie Stanów Zjednoczonych.

W sobotę na gali w Warszawie debiutujący w wadze junior ciężkiej Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) wygrał przez techniczny nokaut z Ismaiłem Siłłachem (25-6, 19 KO). Dla pięściarza mieszkającego na co dzień w Chicago, był to dopiero drugi występ w karierze przed polską publicznością.

 

W walce wieczoru gali na warszawskim Torwarze Andrzej Fonfara (30-5, 18 KO) wygrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie z Ismaiłem Siłłachem (25-5, 19 KO).

Pojedynek zaczął się dobrze dla "Polskiego Księcia", któremu udało się nawet posłać rywala na deski w drugiej odsłonie. Później do głosu doszedł jednak lepszy technicznie Ukrainiec i to on prezentował się korzystniej w kolejnych starciach. W szóstej rundzie Fonfara złapał Siłłacha przy linach serią uderzeń, po której sędzia ringowy przerwał pojedynek.

Podczas tej samej imprezy Michał Cieślak (18-0, 12 KO) zastopował w pięciu starciach Dusana Krstina (8-11, 2 KO). Swoje walki wygrali także Michał Olaś (6-0, 5 KO) i Paweł Rumiński (4-2, 2 KO).

- Fizycznie nie będę odstawał od Siłłacha, jednak będę musiał uważać na jego ciosy. Boksować z obrony, ale też agresywnie – zapowiada "Przeglądowi Sportowemu" Andrzej Fonfara, który dzisiaj na gali w Warszawie zadebiutuje w kategorii junior ciężkiej walką z Ismaiłem Siłłachem.

Niektórzy mówią, że sobotnia walka z Ismaiłem Siłłachem na warszawskim Torwarze to starcie „do jednej bramki”. Inni są zdania, że z dobrze wyszkolonym technicznie i ruchliwym rywalem trudno będzie się panu boksowało. Czego się pan spodziewa?
Andrzej Fonfara:
Przyznam, że... nie wiem. Muszę jeszcze zadzwonić do Mateusza Masternaka, który walczył z Siłłachem rok temu. Na pewno opowie mi, czego powinienem się w tej walce wystrzegać, a jakie akcje będą przeciwko temu rywalowi skuteczne. Jeśli Ismaił będzie tak dobrze przygotowany, jak do starcia z „Masterem”, zapewne czeka mnie trudne zadanie. Jeśli jednak opuści ręce tak, jak w niedawnej potyczce w Rosji z Aleksiejem Papinem, wtedy będę w stanie zafundować mu ciężki nokaut. Trenowałem bardzo ciężko. Najpierw przez 10 tygodni w Kalifornii, ostatnio aklimatyzowałem się w Zakopanem. Forma jest wysoka.

Siłłach nie straszył pana siłą swojego ciosu, ale zauważył, że kategoria cruiser (90,7 kg), w której pan w sobotę zadebiutuje, jest najniebezpieczniejszą w boksie zawodowym. Nie obawia się pan siły uderzeń ciężkich zawodników? Limit w starciu z Siłłachem będzie jeszcze nieco niższy – 87,5 kg.
Siłłach ma rację. Bo na przykład ja, w porównaniu z wagą półciężką (79,4 kg – przyp. red.), nie straciłem szybkości, a siła uderzenia znacznie się poprawiła, co wiem po sparingach. W Kalifornii sparowałem z bokserami kategorii cruiser, w Polsce m.in. z Adamem Balskim oraz ciężkim, ważącym 107 kg Arkiem Wrzoskiem. Fizycznie nie będę odstawał od Siłłacha, jednak będę musiał uważać na jego ciosy. Boksować z obrony, ale też agresywnie. I nie dać się mu rozkręcić.

Pomyśleć, że 12 lat temu, gdy debiutował pan na zawodowych ringach, ważył pan jakieś... 67 kilogramów.
Jestem wysoki, mierzę blisko 190 cm. Gdy zaczynałem, byłem 18-latkiem. Z roku na rok dojrzewałem, stawałem się mężczyzną. Metabolizm zwalniał, a ja przechodziłem z jednej kategorii do drugiej.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >> 

 

Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) jest dużym faworytem bukmacherów w walce z Ismaiłem Siłłachem (25-5, 19 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją gali organizowanej dzisiaj w Warszawie.

Analitycy bukmacherscy firmy STS ocenili szanse na wygraną Polaka na kurs 1,22 (dwadzieścia dwa grosze zysku za każdą postawioną złotówkę). Zdecydowanie więcej można zarobić, stawiając na zwycięstwo Ukraińca - kurs 3,40.

Dla Fonfary, który wraca na ring po porażce z rąk Adonisa Stevensona, będzie to debiut w wadze junior ciężkiej. Siłłach w ostatnich dwóch pojedynkach przegrywał z Mateuszem Masternakiem i Alekseiem Papinem.

 

Tak stawia sprawę Andrzej Fonfara mówiąc o swoim sobotnim rywalu na Warsaw Boxing Night, ale Ismaił Siłłach szybko odbija piłeczkę i twierdzi, że z równym powodzeniem dotyczy to również naszego pięściarza.

- Obaj jesteśmy po przejściach, mamy za sobą piękne zwycięstwa, ale też ciężkie porażki. Kolejna może być sygnałem, by kończyć karierę – mówi mieszkający w Los Angeles Ukrainiec.

Warsaw Boxing Night to owoc pomysłu Warsaw Sports Group i Fonfara Promotions. Będzie przy tym okazja podziękować wielu osobom ze świata warszawskiego boksu, którzy zostaną w sobotę uhonorowani, a inni zaproszeni w roli specjalnych gości.

Marek Fonfara, starszy brat Andrzeja i jego menedżer powiedział mi wprost: jeśli przegra z Siłłachem, to nie ma czego szukać w nowej kategorii. Ma z czego żyć, jest finansowo ustawiony, więc zajmie się biznesem. Ale wierzę, że wygra – dodał na zakończenie. Andrzej Fonfara przygotowywał się do sobotniej walki w Kalifornii, a później w Zakopanem. Ma nowego trenera, Eddiego Crofta, który uważa że Polaka stać jeszcze na wielkie rzeczy.

Nowego trenera ma też Siłłach, jest nim były mistrz świata kategorii superśredniej, Frankie Liles Jr. Były kapitan amerykańskiej drużyny amatorów, wielki rywal Roya Jonesa Jr z którym walczył cztery razy i dwa razy wygrał. Ale na igrzyska do Seulu poleciał Roy Jones Jr.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

 

Najnowsze komentarze