onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Michał Cieślak (15-0, 11 KO), goszcząc w poniedziałkowym magazynie "Puncher", przyznał się do stosowania środków dopingujących przed grudniową walką z Nikodemem Jeżewskim. Bokser zaznaczył, że nie zdawał sobie sprawy, iż polecone mu przez osoby spoza sztabu trenerskiego specyfiki znajdują się na liście substancji zakazanych. U niepokonanego radomianina wykryto  Oxandrolon i Mesterolon. Przy okazji tych samych badań wpadł także Jeżewski, na Oxandrolonie i Meldonium.

Cieślak przeprosił dziś swoich kibiców, poinformował, że czeka obecnie na informacje o karze i potwierdził, że zrzekł się gaży za ostatni pojedynek. - Chciałem zbić wagę. To największa głupota w moim życiu - ocenił pięściarz. 

Sprawą dopingu u Cieślaka i Jeżewskiego zajmie się federacja IBF, której regionalny pas Baltic kategorii junior ciężkiej był stawką walki.

Promotor Tomasz Babiloński uważa, że Michał Cieślak (15-0, 11 KO) nie zdoła uniknąć  konsekwencji po dopingowej wpadce na grudniowej gali we Wrocławiu. Szef Babilon Promotions liczy jednak, że wymiar kary nie będzie maksymalnie surowy.

- Spotkam się z Michałem w czwartek. On musi zdawać sobie sprawę, że kara go nie ominie - stwierdził opiekun Cieślaka w rozmowie z Polsatem Sport. - To będzie też sygnał dla innych pięściarzy, którzy chcieliby osiągnąć coś idąc na skróty. Takiej drogi nie ma. Mam tylko nadzieję, że Michał dostanie drugą szansę i wyciągnie z tego wnioski.

- Mam nadzieję, że Polski Wydział Boksu Zawodowego da mu drugą szansę, że weźmie pod uwagę fakt, że to jest pierwsza jego wpadka. Mam nadzieję, że nie zdyskwalifikuje go na 4 lata, bo wtedy to będzie dla niego koniec. W przypadku maksymalnej kary Michał pójdzie w ciemną stronę - na pewno nie będzie pracować jako ochroniarz…- dodał Tomasz Babiloński. 

Cała rozmowa z Tomaszem Babilońskim na Polsatsport.pl >>

Problem z niedozwolonymi specyfikami, wykrytymi podczas testów Michała Cieślaka (15-0, 11 KO) po walce we Wrocławiu, ma znaczenie wybiegające poza polski rynek pięściarski. Cieślak - o czym wiemy od jego polskiego promotora Tomasza Babliońskiego - właśnie wybierał się na długi obóz treningowy do USA, a co ważniejsze, jest również pięściarzem działającej w Stanach Zjednoczonych Warriors Promotions. O sprawie mówi Leon Margules, prawnik.... i prezydent Warriors.

Przemek Garczarczyk: Jak wygląda, z punktu widzenia amerykańskich organizacji rankingowych, dopingowy problem Cieślaka?
Leon Margules: Nie za wesoło. Trzeba spojrzeć jednak na sprawę trochę szerzej niż tylko przez pryzmat IBF czy WBC. W tej pierwszej organizacji, przy potwierdzeniu tych wyników, Polak natychmiast wypada z rankingu. W przypadku World Boxing Council, sprawa jest od dawna jasna - musisz być Clean Boxing Program, zakładającym wyrywkowe kontrole dopingowe. Problem Cieślaka wybiega jednak poza IBF, WBC czy WBA, które są przecież organizacjami prywatnymi. Większy problem w USA jest ze stanowymi, regulowanymi prawnie Komisjami Sportowymi. Żadna z nich, żaden stan w USA, nie wyda Cieślakowi karty sportowej, skoro został złapany na dopingu.

Polskie władze pięściarskie, konkretnie Wydział Boksu Zawodowego mówią o karze sięgającej od dwóch do nawet czterech lat. Z drugiej strony, walka była o pas IBF Baltic, czyli była sankcjonowana przez IBF. Kto ma większą siłę przebicia?
Miejscowy związek. IBF spokojnie poczeka decyzję Polskiego Wydziału Boksu Zawodowego i później przenalizuje, czy podjąć dodatkowe kroki, czy pozostawić jako ostateczną decyzję polskich władz. Podsumowując - Cieślak może walczyć w krajach, które wydadzą mu licencję. Może Rosja? W USA nie ma na to szans. Muszę porozmawiać na ten temat szerzej z moimi polskimi partnerami. To poważna sprawa.

- Nie ukrywajmy, jest to policzek dla polskiego boksu zawodowego - ubolewa Krzysztof Kraśnicki, przewodniczący Polskiego Wydziału Boksu Zawodowego, po wpadce dopingowej nadziei wagi junior ciężkiej Michała Cieślaka oraz jego rywala Nikodema Jeżewskiego. Pięściarzom grozi od dwóch do czterech lat wykluczenia.

Sprawa dopingu Michała Cieślaka i Nikodema Jeżewskiego jest w jurysdykcji Polskiego Wydziału Boksu Zawodowego czy federacji IBF, jako że obie organizacje sankcjonowały grudniową walkę?
Krzysztof Kraśnicki: Jako zarządzająca wynikami, wpisana jest federacja IBF. Jednak, żeby to wszystko poukładać, w środę jestem umówiony na spotkanie z dyrektorem Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, panem Michałem Rynkowskim, które obecnie jest w podróży służbowej.

U Cieślaka i Jeżewskiego wykryto po dwie substancje. Jedną zbieżną, czyli oxandrolon, a ponadto w przypadku Cieślaka - mesterolon, zaś u Jeżewskiego osławione meldonium. Jakie sankcje wchodzą w grę?
Pamiętajmy, że obaj zawodnicy jeszcze mają prawo zażądać otwarcia próbki B. Natomiast, jeśli wynik by się potwierdził, wówczas grozi im od dwóch do czterech lat wykluczenia. A zatem jest to duża kara, a ponadto walka zostanie uznana, za nieodbytą, a oba tytuły zostaną odebrane i pozostaną wakujące.

Co dalej, jakie są plany działania, aby demaskować i eliminować z boksu oszustów?
Już dzisiaj rozmawialiśmy o tym, jak temu problemowi przeciwdziałać na przyszłość. Co robić, żeby takie sytuacje nie miały miejsca. Być może, w ciągu najbliższych tygodni, podejmiemy w tej sprawie wiążące decyzje.

Najważniejsze, by kontrole były regularne i towarzyszyły przynajmniej jednej walce, na każdej gali.
Aby badania były skuteczne, muszą odbywać się na sali treningowej, w miejscu pobytu sportowców. Taką obligatoryjną umowę z pięściarzami z pierwszej "15" rankingów podpisała federacja WBC. Na jej mocy każdy zawodnik, o dowolnej porze dnia i nocy, może spodziewać się kontroli antydopingowej w ramach programu "Clean Boxing Program". Także u nas, standardową procedurę powinny zastąpić badania wyrywkowe i niezapowiedziane, wzorowane na formule olimpijskiej.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

- Jesteśmy zszokowani, to pierwsza taka sytuacja w mojej karierze promotorskiej - powiedział Tomasz Babiloński, jeden z promotorów Michała Cieślaka (15-0, 11 KO) o wpadce dopingowej pięściarza z Radomia. 27-latek został przyłapany na stosowaniu niedozwolonych środków podczas grudniowej walki z Nikodemem Jeżewskim.

- Do tej pory wszystko przebiegało idealnie, nie było żadnych problemów z innymi podopiecznymi Krzysztofem Głowackim czy wcześniej Pawłem Głażewskim i Krzysztofem Cieślakiem. Jeśli informacje się potwierdzą, to bez zawieszenia zapewne się nie obejdzie - komentuje Babiloński.

Szef grupy Babilon Promotion planował w styczniu wysłać Cieślaka na kilka tygodni do Stanów Zjednoczonych, gdzie pięściarz miał się przygotowywać do kolejnej zawodowej walki. Na razie te plany zostały co najmniej wstrzymane.

- Czekamy na oficjalne stanowisko w sprawie badań antydopingowych. Może to potrwać kilka godzin lub dni. Michał jedną nogą był już w USA, ale w zaistniałej sytuacji wyjazd zostaje zamrożony - dodał Babiloński.

U Michała Cieślaka (15-0, 11 KO) i Nikodema Jeżewskiego (12-1-1, 7 KO) stwierdzono obecność dopingu po walce we Wrocławiu rozegranej 10 grudnia. Informację jako pierwszy ujawnił oficjalnie dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Kamil Wolnicki.

U Cieślaka wykryto Oxandrolon i Mesterolon, zaś u Jeżewskiego Oxandrolon i Meldonium. Na razie nie wiadomo, czy za dalszy bieg sprawy i losy zawodników odpowiadać będzie International Boxing Federation czy Polski Wydział Boksu Zawodowego - obie organizacje nadzorowały grudniowe starcie.

Pojedynek, którego stawką był pas IBF Baltic i tytuł zawodowego mistrza Polski wagi junior ciężkiej, zakończył się zwycięstwem Cieślaka przez techniczny nokaut w drugiej rundzie. Wynik boju zapewne zostanie anulowany.

Wygląda na to, że kibice będą musieli trochę poczekać na rewanżowy pojedynek Michała Cieślaka (15-0, 11 KO) z Nikodemem Jeżewskim (12-1-1, 7 KO). Promotorzy Cieślaka chcieli drugą walkę pięściarzy zorganizować na gali, która odbędzie się 25 lutego w Szczecinie, ale pojawiły się komplikacje.

- Złożyliśmy ofertę Jeżewskiemu, ale jego team ma na razie inne plany. Przynajmniej taką dostaliśmy odpowiedź - zdradził Tomasz Babiloński, jeden z promotorów Cieślaka.

Pierwszy pojedynek radomianina z Jeżewskim odbył się w grudniu. Cieślak wygrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie, jednak w odczuciu większości obserwatorów walka została przerwana przedwcześnie. Wcześniej obaj pięściarze byli liczeni.

Głównym wydarzeniem szczecińskiego wieczoru z boksem będzie rewanżowe starcie Krzysztofa Zimnocha z dobrze znanym polskiej publiczności Amerykaninem Mikem Mollo.

W pierwszym tygodniu stycznia Michał Cieślak (15-0, 11 KO) ma wylecieć do Nowego Jorku. 27-latek z Radomia spędzi za Oceanem kilka tygodni, przygotowując się do pierwszego przyszłorocznego pojedynku.

W tym roku Cieślak zanotował cztery ringowe wygrane, pokonując m.in. byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Francisco Palaciosa oraz niezwyciężonego wcześniej Nikodema Jeżewskiego. Niewykluczone, że treningi w Nowym Jorku będą elementem przygotowań do rewanżu z pięściarzem z Kościerzyny.

Cieślak pokonał Jeżewskiego przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie na grudniowej gali we Wrocławiu, jednak decyzja o przerwaniu walki została podjęta przedwcześnie. Tomasz Babiloński, jeden z promotorów Cieślaka zapowiedział, że postara się, aby już w lutym doszło do rewanżu pomiędzy pięściarzami.

Michał Cieślak (15-0, 11 KO) awansował na siedemnastą pozycję w rankingu wagi junior ciężkiej federacji WBC - poinformował na Twitterze Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów pięściarza.

27-latek z Radomia jest już blisko czołowej piętnastki klasyfikacji, która ma prawo do walki o mistrzostwo świata World Boxing Council. W sobotę na gali we Wrocławiu Cieślak wywalczył tytuł mistrza Polski oraz IBF Baltic.

Pas WBC w limicie do 90,7 kg znajduje się aktualnie w rękach Tony'ego Bellew, jednak o tymczasowy tytuł tej organizacji mają wkrótce zaboksować Marco Huck i Mairis Briedis. Ta walka spowodowana jest wycieczką Bellew do wagi ciężkiej na marcowy pojedynek z Davidem Hayem.

Wydaje się, że w pierwszej połowie przyszłego roku może dojść do rewanżowego pojedynku pomiędzy Michałem Cieślakiem (15-0, 11 KO) i Nikodemem Jeżewskim (12-1, 7 KO). Pięściarze po raz pierwszy skrzyżowali rękawice podczas sobotniej gali we Wrocławiu i choć Cieślak wygrał przez techniczny nokaut już w trzecim starciu, to w drodze po zwycięstwo musiał podnosić się z desek, a przerwanie walki przez sędziego wyglądało na przedwczesne. 

- Sędzia dał plamę, Jeżewskiemu należy się rewanż - stwierdził po walce współpromujący Cieślaka Tomasz Babiiloński, który nie krył zawodu sposobem rozstrzygnięcia boju o pasy IBF Baltic i mistrza Polski kategorii junior ciężkiej. 

Zwycięski Cieślak na drugie starcie z Jeżewskim jest otwarty, ale na razie szykuje się do wylotu do Nowego Jorku, gdzie przez kilka tygodni ma rozwijać swoje umiejętności. - Teraz czeka mnie praca na sali treningowej. Rewanż z Nikodemem? Czemu nie?! Wszystko zależy od moich promotorów - powiedział niezwyciężony radomianin. 

ISSN: 2082-9760


Najnowsze komentarze