onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Mariuszem Wachem (34-3, 17 KO), w której "Wiking" podsumowuje "na chłodno" sobotnią walkę z Arturem Szpilką (22-3, 15 KO) i wyjaśnia, jak wygląda na chwilę obecną kwestia jego występu na gali w Gdańsku 8 grudnia.

- Na zewnątrz tego nie pokazuję, ale w środku są emocje. Jest adrenalina, nóżki mi chodzą - mówi Mariusz Wach (33-3, 17 KO) przed walką z Arturem Szpilką (21-3, 15 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją sobotniej gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach.

 

 

- Będę w ringu w stu procentach skoncentrowany i pewny siebie. Nic nie będzie robione na wariata, nie rzucę się na niego jak szalony, żeby nogi zostawały z tyłu, a ręce i głowa były z przodu. Wszystko będzie przemyślane, bo walka jest zakontraktowana na 10 rund, choć jego sztab nie zgodził się na dwunastkę - mówi pięściarz wagi ciężkiej Mariusz Wach, który dzisiaj (godz. 23 na antenie TVP) zmierzy się z Arturem Szpilką w walce wieczoru na gali "Knockout Boxing Night" w Arenie Gliwice.

Kibice i osoby ze środowiska zwracały uwagę na pana nową osobowość medialną przed pojedynkiem z Arturem Szpilką. Na ile, w kontekście z Arturem, był to element przemyślanej taktyki?
Mariusz Wach: Gdy mówiłem, że zamierzam go znokautować szybciej niż Adam Kownackim, to taką przybrałem taktykę. Wiedziałem, że Artur to odsłucha i skoczy mu ciśnienie, bo on się podnieca takimi pierdołami. Co tu dużo mówić, po prostu takimi wypowiedziami chciałem od czasu do czasu wyprowadzać go z równowagi. Teraz, na godziny przed walką, mogę o tym oficjalnie powiedzieć. Z mojej strony to były tylko i wyłącznie żarty.

Widział pan, że to działało i przynosiło zamierzony efekt?
Na pewno. Artur pracuje z psychologiem i domyślam się, na co kładą nacisk, żeby moje zachowania nie wyprowadzały go z równowagi. Jednak od pierwszej konferencji widziałem po Arturze, że tego nie da się zakryć za dobrą miną. Momentami widziałem, że aż zaczynał się pocić. Czułem, że chciałby coś powiedzieć lub coś zrobić w moim kierunku, ale psycholog lub inne osoby wyraźnie go hamowały. Ciągle widziałem w nim temperament, który inni starali się trzymać w ryzach.

W pana głosie słyszę spokój.
Ja nigdy nie udawałem kogoś, kim nie jestem i nigdy nie przybierałem innych postaw. A w przypadku Artura widać zmianę o 180 stopni. Teraz pojawiły się garniturki, jakieś "ble ble ble" i inne pierdzielenie. On próbuje być raz tak, raz tak, a innym razem jeszcze inaczej. Czuję, że w pewnym momencie Artur się w tym wszystkim pogubił. On naprawdę ma w głowie mętlik i taki kocioł, że szkoda gadać. Stare demony zawsze będą powracać.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

 

Rośnie temperatura na nieco ponad dobę przed sobotnią walką Mariusza Wacha z Arturem Szpilką, tymczasem ten pierwszy sprawia wrażenie, jakby stawka pojedynku w ogóle nie zaprzątała mu głowy. W piątek, w drodze na ceremonię ważenia, "Wiking" złożył wizytę w Środowiskowym Domu Samopomocy w Mysłowicach.

To zachowanie tylko pokazuje, że 38-letni Wach nie rzuca słów na wiatr, gdy przed starciem emanuje spokojem i na każdym kroku powtarza, że czuje się wyluzowany oraz nie odczuwa szczególnej presji.

Dowodem na zupełny spokój może być zachowanie pięściarza z dzisiaj, gdy razem ze swoim sztabem, na czele z trenerami Piotrem Wilczewskim i Karolem Da Costą, wybrał się do specjalistycznej placówki w Mysłowicach. Miejscem wizyty był Środowiskowy Dom Samopomocy, a celem wzięcie udziału w specjalnie stworzonym panelu dyskusyjnym dla wychowanków.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>  

 

Karol Da Costa dołączył w ostatnich miesiącach do obozu Mariusza Wacha przed walką z Arturem Szpilką. Wcześniej Da Costa współpracował jednak z pięściarzem z Wieliczki. Zawodnicy skrzyżują ze sobą rękawice w sobotę podczas gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach.

 

 

Mariusz Wach (33-3, 17 KO) 14 grudnia skończy 39 lat, ale wcale nie zamierza kończyć kariery. Właśnie staje do pojedynku z młodszym Arturem Szpilką (21-3, 15 KO) i ma nadzieję, ze starcie będzie dla niego promocją. Pojedynek pięściarzy będzie głównym wydarzeniem gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach.

- To będzie dla mnie dobra promocja medialna. Wiadomo, Artur jest o wiele bardziej medialny niż ja, ale mam zamiar skraść mu tych jego fanów. 10 listopada będzie dla mnie najważniejszym dniem. To jest kolejny etap w mojej karierze. Na zawodowych ringach nigdy do tej pory nie walczyłem z Polakiem - mówi Wach.

- Wiadomo, że teraz takie pojedynki budzą dużo emocji wśród kibiców. Dla nas zawodników, to tylko kolejny pojedynek. Nie zastanawiam się czy to jest Szpilka, tylko że to jest mańkut 190 cm wzrostu i tyle (...) Przed walką ciężko trenowałem, bo dawno nie walczyłem z mańkutem. Trzeba się było przyzwyczaić do tej odwrotnej pozycji, przypomnieć zachodzenia, zadawanie ciosów, chwilę to trwało - przekonuje "Wiking" w rozmowie z Polskim Radiem.

Dla obu pięściarzy będzie to bardzo istotny pojedynek, jednak nawet po ewentualnej przegranej, ani jeden ani drugi raczej nie zakończy kariery - twierdzi Mariusz Wach.

Pełna treść artykułu na Polskieradio24.pl >> 

 

Emocje rosną przed sobotnią walką Artura Szpilki z Mariuszem Wachem na gali KnockOut Boxing Night #5 w Gliwicach. Transmisja już w sobotę od 20:05 w TVP Sport, sport.tvp.pl i aplikacji mobilnej TVP Sport oraz od 22:20 w TVP1.

Wach nigdy nie brylował przed kamerami, Szpilka wręcz przeciwnie. Przed sobotnim pojedynkiem to się zmieniło - "Szpila" zachowuje zimną głowę, za to "Wiking" chętnie dąży do starcia i szuka emocji. Nie ukrywa tego, chętnie opowiada o tym w rozmowach z dziennikarzami.

- Myślałem, że coś zaiskrzy, ale nie. Myślę, że coś może się wydarzyć w piątek, podczas ważenia. Jakby co głowy nie odstawię - przyznał Wach. - Nie szukam show, niepotrzebne mi to do niczego. Liczy się tylko 10 listopada - odpowiedział Szpilka.

"Szpila" jest tak skoncentrowany i skupiony na sobocie, że dba o każdy detal. Dosłownie. - Nigdy tak dobrze nie byłem przygotowany. Nic mi nie dolega, ale mam ze sobą chociażby leki na gardło i nawet jeden wziąłem, bo myślałem, że coś mnie dopada - zaznaczył ze śmiechem.

Panowie zgodnie zapewniają, że w Gliwicach ring zapłonie. Dosłownie. - Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale zawsze szanowałem Mariusza. To wielki wojownik, jednak w ringu będzie wojna – powiedział Szpilka. – Już w szatni będzie nas nosiło. Będziemy chcieli urwać sobie głowy, nie będzie kalkulacji. Sieczka od pierwszej sekundy - dodał Wach.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 

Mariusz Wach (33-3, 17 KO) jest wyluzowany i pewny siebie przed przed sobotnim starciem z Arturem Szpilką (21-3, 15 KO) na gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach. - Za mną 12 tygodni ciężkiej pracy. Wyjdę do ringu, by zrobić swoje. Zamierzam pokonać Artura szybciej niż Adam Kownacki - zapowiada „Wiking” w wywiadze dla "Super Expressu.

Walka z rodakiem wzbudza dodatkowe emocje?
Mariusz Wach: Nie czuję nic specjalnego. Walczyłem i sparowałem już z o wiele lepszymi zawodnikami, dlatego podchodzę do tego pojedynku normalnie, tak jak do każdego kolejnego. Przygotowuję się na mańkuta, mierzącego 190 cm i ważącego ponad 100 kg. Jego nazwisko nie ma dla mnie znaczenia.

Z obozu Artura docierają pozytywne sygnały. Podobno wyglądał naprawdę dobrze na sparingach z Aleksandrem Ustinowem i Robertem Heleniusem.
Znam tych panów, sparowałem z nimi. Nie będę mówił, jak wyglądały nasze sparingi, ale powiem tak: to nie jest żaden wyznacznik. Obaj przyjechali bez formy, na „roztrenowaniu”, nie szykują się do żadnej walki. To, że Artur dobrze z nimi wyglądał na sparingach, to o niczym nie świadczy.

Artur chce być jak kot: oszczędzać energię, a potem zaatakować z impetem.
Ryją mu tę głowę… On już sam nie wie czy ma być kotem, Szpilką, czy kimś jeszcze innym. Nie zdziwię się, jak wejdzie do ringu w przebraniu kota. Nie wiem co siedzi w jego głowie, ale jego doradcy robią mu takie spustoszenie, że szkoda gadać.

A ty będziesz: lwem, tygrysem, czy jeszcze innym zwierzęciem?
Będę byle jakim psem i dam sobie z nim radę. Nie muszę być nawet agresywnym pitbullem, wystarczy, że będę zwykłym burkiem i przegonię tego kotka. 

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

 

Mariusz Wach zmierzy się z Arturem Szpilką 10 listopada na gali KnockOut Boxing Night #5 w Gliwicach. – Przykładałem się do każdych zajęć, miałem trzy treningi dziennie. Budziłem się o 3:30 i biegaliśmy po górach – stwierdził 38-letni pięściarz. Transmisja od 20:05 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej TVP Sport oraz od 22:20 w TVP1.

Dziennikarze TVP Sport odwiedzili Wacha przed miesiącem. W trakcie przygotowań wykonał ogromny skok jakościowy.

– Cztery tygodnie temu dopiero zaczynałem sparingi. Jeszcze wtedy nie powinno się mieć formy, która ma być w sobotę. W środę odbyłem ostatni cięższy trening. Teraz przez dwa, trzy dni będę łapał świeżość, luz i głód walki. Czuję się dobrze, a to jest najważniejsze – przyznał Wach po treningu medialnym.

"Wiking" bardzo poważnie potraktował środowy trening medialny. Zaprezentował się bardzo korzystnie w trakcie kilku rund między linami. Na środowym treningu medialnym zabrakło Szpilki. Pięściarz przygotowujący się pod okiem Andrzeja Gmitruka miał problemy z samochodem.

– Mógł podać mi maila, wysłałbym mu bilet na Pendolino w pierwszej klasie – zakończył "Wiking".

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>  

 

Najnowsze komentarze