onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Marcin Najman, organizator bokserskiej gali 25 maja na stadionie PGE Narodowym w Warszawie, poinformował, że Bryant Jennings jest zainteresowany walką z Panem. Podjąłby Pan to wyzwanie?
Mariusz Wach: Tak. Na pewno stworzylibyśmy show. Jennings ma znane nazwisko, aspiruje do mistrzowskich pojedynków. Przyjechałby zmotywowany, głodny zwycięstwa. Ja też byłbym przygotowany na sto procent. Gdyby więc doszło do tej walki, na ringu byłyby grzmoty i fajerwerki.

Jennings jest od Pana o 5 lat młodszy, 11 centymetrów niższy.
Miałem niedawno przyjemność sparowania z nim w USA przed moją walką z Jarrellem Millerem. W jednej z sesji sparingowych wziął udział właśnie Jennings. Sparowałem już jednak z groźniejszymi zawodnikami. Amerykanin jest pewny swego, ja też, więc powalczylibyśmy bez żadnego respektu wobec siebie. Byłoby ciekawie.

W czwartek skończy Pan 38 lat. Myśli Pan już o zakończeniu kariery?
Nie chcę mówić, że będę walczył do „40” lub dłużej. Będę zdrowy, miał chęci, będzie mi dobrze szło, to powalczę nadal. Jeśli rodzina i znajomi powiedzą mi, bym się zastanowił nad zakończeniem kariery, zrobię to.

Pełna treść artykułu w "Gazecie Krakowskiej" >>

Marcin Najman, organizator bokserskiej gali, która odbędzie się 25 maja na PGE Narodowym w Warszawie poinformował, że niedawno skontaktowali się z nim przedstawiciele Bryanta Jenningsa (21-2, 12 KO). Amerykanin wyraził zainteresowanie skrzyżowaniem rękawic z Mariuszem Wachem (33-3, 17 KO) podczas imprezy organizowanej w stolicy.

Wczoraj na gali w Nowym Jorku Jennings wygrał przed czasem z Donem Haynesworthem. Od niedawna pięściarz z Filadelfii jest związany kontraktem z grupą Top Rank.

Do walki Jenningsa z Wachem mogło dojść już w styczniu 2014 roku, jednak wtedy z Amerykaninem ostatecznie zaboksował Artur Szpilka. Jennings ma na koncie także m.in. pojedynki z Władimirem Kliczko i Luisem Ortizem.

- Myślę, że moich wspólników stać na Fury'ego, to ja poważna propozycja - mówi Marcin Najman, jeden z organizatorów gali, która odbędzie się 25 grudnia na PGE Narodowym. Główną atrakcją tej imprezy będzie pojedynek z udziałem Mariusza Wacha. Propozycję skrzyżowania rękawic z Polakiem ma otrzymać m.in. były mistrz świata wagi ciężkiej Tyson Fury.

 

Ogłoszono wstępną kartę walk gali, która odbędzie się 25 maja na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Główną atrakcją tej imprezy ma być pojedynek Marcina Najmana (15-4, 11 KO) z Arturem Binkowskim (16-5-3, 11 KO).

Na Narodowym ma także wystąpić Mariusz Wach (33-3, 17 KO). Najman, który poza tym, że sam wystąpi na gali, jest także organizatorem imprezy, do walki z Wachem przymierza m.in. Izuagbe Ugonoha, zapewniając przy okazji, że ofertę skrzyżowania rękawic z pięściarzem z Krakowa otrzymają wkrótce także Dereck Chisora oraz były mistrz świata wagi ciężkiej Tyson Fury. Najman sprawdzi również możliwość organizacji na Narodowym rewanżu Wacha z Jarrellem Millerem, niedawnym pogromcą Polaka.

Kibice podczas majowej gali w stolicy zobaczą także w akcji mistrzynię świata WBC wagi super półśredniej Ewę Piątkowską (10-1, 4 KO), Roberta Talarka (20-12-2, 13 KO) oraz Rafała Jackiewicza (49-18-2, 22 KO), dla którego będzie to oficjalne zakończenie kariery.

Zobacz oficjalny plakat Narodowej Gali Boksu >>

739 tysięcy widzów oglądało w Stanach Zjednoczonych w szczytowym momencie walkę Mariusza Wacha (33-3, 17 KO) z Jarrellem Millerem (20-0-1, 18 KO). Pojedynek w USA był pokazywany przez telewizję HBO.

Walka zakończyła się wygraną przez techniczny nokaut w dziewiątej rundzie Amerykanina, który zanotował drugie tegoroczne zwycięstwo. Wach po raz drugi w karierze przegrał przed czasem.

Zdecydowanie lepszą oglądalność w USA zanotowała gala grupy Showtime pokazywana przez ESPN, któą śledziło średnio blisko 1,5 mln widzów. Główną atrakcją tej imprezy były pojedynki Artura Beterbijewa z Enrico Koellingiem oraz Jose Ramireza z Mikem Reedem.

- Wracam do Polski, poskładam rączkę i walczymy dalej - powiedział "Super Expressowi" Mariusz Wach (33-3, 17 KO) po tym jak przegrał przez techniczny nokaut z Jarrellem Millerem (20-0-1, 18 KO) na gali w Uniondale. Pojedynek został zastopowany przez sędziego w dziewiątej rundzie.

- W drugiej rundzie zacząłem czuć, że coś jest nie tak z moją prawą ręką. Trafiłem Millera mocno w czoło i pękła mi kość - zdradził "Super Expressowi" Wach, który od trzeciego starcia wyraźnie osłabł i oddał rywalowi inicjatywę.

- Nie mogłem uderzać mocno prawą ręką, ale nie chciałem, by przerwano walkę. Gdyby nie ta ręka, fani zobaczyliby kawał dobrego boksu - mówił Wach, który po walce trafił do szpitala. - To na pewno nie jest koniec mojej kariery. Obiecuję, że kibice zobaczą mnie jeszcze w ringu - zapewnia pięściarz z Krakowa, dla którego była to druga porażka przed czasem na zawodowych ringach.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Mimo dzielnej i początkowo bardzo aktywnej postawy w ringu Mariusz Wach (33-3, 17 KO) uległ wczoraj przed czasem faworyzowanemu Jarrellowi Millerowi (20-1, 18 KO). Polak, który ostatnie rundy pojedynku boksował z kontuzjowaną prawą ręką, prosto z ringu trafił do szpitala. Podobno "Wiking" ze złamaną dłonią boksował już od drugiego starcia!

Jarrell Miller (20-0-1, 18 KO) wygrał przed czasem z Mariuszem Wachem (33-3, 17 KO) na gali telewizji HBO w Uniondale i zaliczył drugie tegoroczne zwycięstwo. Statystyki ciosów pokazują, że Amerykanin był pięściarzem aktywniejszym i skuteczniejszym.

Wach w trakcie walki doznał kontuzji prawej ręki i jego aktywność systematycznie spadała. Miller z kolei tradycyjnie był aktywny i utrzymywał równe tempo przez cały pojedynek.

Jarrell Miller - Mariusz Wach
204/620 (33%) ciosy ogółem (trafione/wyprowadzone) 95/328 (29%)
48/211 (23%) ciosy proste przednią ręką (trafione/wyprowadzone) 46/176 (26%)
156/409 (38%) pozostałe mocne ciosy (trafione/wyprowadzone) 49/152 (32%)


Najnowsze komentarze