Partnerzy Gali Boksu Szczecin

 










 




 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • Przemyslaww94
  • Patrox
  • rafcikct
  • xywz
  • michael234

<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/szczecin-boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/600x200_szczecin_2017_noflash.png"></a>

Spośród dziewiętnastu mistrzów świata, tylko kilku ma w książce Lou Duvy, napisanej wspólnie z Timem Smithem, znakomitym dziennikarzem nowojorskim, dziś szefem medialnym Premier Boxing Champions, więcej niż kilkanaście stron. Jest jeden, który nigdy nie był mistrzem świata, ale ma... cały rozdział. Nazywa się Andrzej Gołota.

"Lou głęboko wierzył w to, że ma w Gołocie kogoś tak utalentowanego, że zabierze wszystkim mistrzowskie pasy. Nie jeden pas - wszystkie. Że ma takiego wojownika w ringu, jakim był Evander Holyfield. I zrobił wszystko, żeby Andrzej o każdy z tych tytułów mógł walczyć" - mówi Smith.

Skąd pomysł stworzenia książki o kimś, o kim, możnaby napisać dziesięć grubych tomów...i ciągle byłoby zbyt mało?
Tim Smith: Do mnie ten pomysł trafił nieco okrężną drogą. Pomysł i początek realizacji należał do legendarnego, już niestety nieżyjącego historyka pięściarstwa Berta Randolpha Sugara, który miał już za sobą książkę z innym z wielkich trenerów, szkoleniowca Muhammada Ali - Angelo Dundee. Kiedy wiadomo było, że nie będzie w stanie zrealizować projektu z Lou Duvą, poprosił mnie o jego kontynuację. Spotkaliśmy się z Lou, znał mnie z moich dekad związanych z pięściarstwem, porozumienie było natychmiastowe. Problemy zaczęły się później...

Jakie?
Jak stworzyć jedną książkę z siedemdziesięciu lat w pięściarstwie człowieka o którym można by napisać ich dziesięć? Jak wybrać do rozdziałów pięściarzy, którzy najbardziej na to zasługują, skoro Lou wychował dziewiętnastu mistrzów świata?! Wyobrażasz to sobie? Setki historii nie zostało opowiedzianych, choć to, co zostało, łączone jest sprawą przewodnią - jak pracować 24 godziny na dobę i mieć rodzinę? Udało mu się to w niezwykły sposób - wciągnął cała rodzinę w sport, który tak bardzo kochał. Żona, dzieci - każde z nich było częścią jego życia tak samo jak boks. Gdyby nie ten genialny i szalony pomysł, żona na pewno poszukałaby sobie innego, a dzieci nie wiedziałyby, kim jest ich ojciec. Lou, jak wiesz, najchętniej trenowałby wszystkich. Wiadomo, że wszystkich znał. Jest w książce zdjęcie, kiedy siedzi na walce Francois Botha - Mike Tyson, wspólnie z Jackiem Nicholsonem i nowym prezydentem USA, Donaldem Trumpem. Takich zdjęć są w książki setki, w życiu, tysiące.

Pośród tych dziewiętnastu mistrzów świata, tylko o kilku w Twojej książce napisanej wspólnie z Lou Duvą więcej niż kilkanaście stron. Jest jeden pięściarz, który nigdy nie był mistrzem świata, ale ma... cały rozdział. Nazywa się Andrzej Gołota.
Nazwisko Andrzeja pojawiło się w naszych nocnych rozmowach po raz pierwszy, kiedy Lou wspominał najbardziej dramatyczne walki w swoim życiu. Na przykład ten moment zamieszek po pierwszej walce Andrzej Gołota - Riddick Bowe. Kiedy powstało to słynne zdjęcie Lou. Wiesz dobrze o czym myślę - oglądaliśmy dramat na żywo. Lou na noszach, przenoszony nad głowami bijących się ludzi, w pewnym momencie o mało nie spadający na parkiet Madison Square Garden. Zaczęło się od tej historii, póżniej była następna, i następna, i następna o Andrzeju. Akurat na cały rozdział. Chyba najśmieszniejszy... i najsmutniejszy. Dlaczego? Bo głęboko wierzył w to, że ma w Gołocie kogoś tak utalentowanego, że zabierze wszystkim mistrzowskie pasy. Nie jeden pas - wszystkie. Że ma takiego wojownika w ringu, jakim był Evander Holyfield. I zrobił wszystko, żeby Andrzej o każdy z tych tytułów mógł walczyć. Za resztę, te historie Andrzeja, które jeszcze dziś są nie do uwierzenia, już nie mógł odpowiadać. Tylko Andrzej może je wytłumaczyć. Albo nie. Do dziś Gołota jest dla Lou kimś specjalnym i jednocześnie niewytłumaczalnym.

Czego najbardziej mógł żałować człowiek, który jako trener, osiągnął w życiu wszystko?
Oprócz tego, że Gołota nigdy nie został tym, kim Duva chciałby i wierzył, że będzie - niekwestionowanym mistrzem świata wagi ciężkiej - na pewno dwóch rzeczy. Faktu, że nie udało mu się utrzymać rodzinnego biznesu, że rozpadła się potęga - nie tylko rodzinna - jak Main Events. I na pewno tego, że nie był w stanie zatrzymać przed narkotykową samodestrukcją jednego z najlepszych, najbardziej utalentowanych pięściarzy naszych czasów - Pernella Whitakera. Do tego stopnia, że nawet po tylu dekadach, Lou ciągle nie mógł o tym mówić. Po prostu nie mógł, zamykał się, kiedy padało nazwisko Whitaera Wszystko inne, chyba jest w książce, którą przyszło nam wspólnie napisać.

Równo 20 lat temu na gali w Atlantic City doszło do rewanżowego starcia Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowem. Pojedynek, choć zakończony porażką Gołoty przez dyskwalifikację w dziewiątej rundzie, otworzył przez Polakiem drogę do walki o pas WBC wagi ciężkiej z Lennoxem Lewisem. Dwóm starciom Gołoty z Bowem został poświęcony odcinek słynnego cyklu HBO "Legendary Nights".

Pozostałe dwie części "Legendary Nights: The Tale of Bowe - Golota" >>

W ostatnich dniach spędziłem wiele godzin z Andrzejem Gołotą i jego małżonką Mariolą. Mariola przyleciała do Polski na rozprawę sądową w Rzeszowie, pozwana przez skruszonego gangstera, sławnego świadka koronnego Jarosława S. zwanego "Masą". Domaga się on od pani Gołotowej 100 tysięcy złotych za nazwanie go "pasożytem żyjącym na koszt Państwa".

Pierwsza rozprawa nie przyniosła rozstrzygnięcia, druga odbędzie się 23 lutego. Andrzej Gołota – który z kolei wygrał proces z "Masą" oskarżającym go o ustawienie do spółki z nieżyjącym już "Pershingiem" walki z Michaelem Grantem - przyleciał do Polski, żeby odebrać nagrodę "Super Expressu" za wygranie plebiscytu dla... najlepszego polskiego sportowca ostatniego 25-lecia.

Niewiarygodne, Gołota wyprzedził Adama Małysza, Anitę Włodarczyk, Roberta Lewandowskiego i Roberta Korzeniowskiego. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że rozstrzygnięcie jest kontrowersyjne. Tak samo jak kontrowersyjny jest Gołota. Ale taki był werdykt ludu.

O czym to świadczy? Na pewno o tym, że Andrzej Gołota to fenomen socjologiczny. Nigdy nie został mistrzem świata (chociaż według mnie wygrał walki i z Ruizem, i z Byrdem o mistrzostwo świata), a ludzie go wciąż kochają. Na gali w Teatrze Polskim nawet prezydent Andrzej Duda z małżonką robili sobie zdjęcia z Gołotą, na ulicy zaczepiali go kibice, wszędzie go poznawano.

Niestety wygląda na to, że w najbliższym czasie w boksie będziemy żyli wspomnieniami. Gołota na emeryturze, Darek Michalczewski tak samo, Tomek Adamek wraca, ale też już był na emeryturze...

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Andrzej Gołota został wybrany przez czytelników "Super Expressu" sportowcem 25-lecia. Wyróżnienie dla Gołoty jest tym cenniejsze, że przyznane przez kibiców, którzy najwyraźniej z wielkim sentymentem wspominają jego walki.

- Wyróżnił mnie lud. To jest bardzo miłe. Dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali - mówi Gołota w rozmowie z Polsatsport.pl.

Gołota stoczył wiele słynnych walk, wśród których można wyróżnić starcia: z Riddikiem Bowe, Chrisem Byrdem, Johnem Ruizem czy te mniej udane z Lennoksem Lewisem albo Lamonem Brewsterem. Jego pojedynki śledziła cała Polska. Którą walkę wspomina najmilej?
 
- Gdybym wygrał wszystkie walki, to bym został mistrzem świata. Nie można oddzielać jednej walki od drugiej. Gdybym wygrał wszystkie, to miałbym pas - ocenia czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Andrzej Gołota został zwycięzcą plebiscytu na SuperSportowca organizowanego z okazji 25-lecia "Super Expressu" - poinformował na Twitterze Andrzej Kostyra.

"Andrew" w głosowaniu wyprzedził skoczka narciarskiego Adama Małysza i młociarkę Anitę Włodarczyk. Pozostali dwaj kandydaci, na których można było głosować to Robert Korzeniowski i Robert Lewandowski.

Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Andrzej Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Andrzej Gołota został w piątkowy wieczór oficjalnie wprowadzony do Bokserskiej Galerii Sław Stanu Illinois. Polak w gronie wyróżnionych znalazł się w towarzystwie m.in. legendarnego Muhammada Ali.

Andrzej Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Andrzej Gołota jest jednym z pięciu sportowców nominowanych do tytułu SuperSportowca organizowanego z okazji 25-lecia "Super Expressu". Konkurentami "Andrew" są: Adam Małysz, Robert Korzeniowski, Robert Lewandowski i Anita Włodarczyk. 

"Cała Polska go uwielbiała i trzymała za niego kciuki, gdy wchodził między liny. Najpierw odnosił sukcesy na ringu amatorskim (brąz olimpijski i mistrzostw Europy, wicemistrzostwo świata juniorów) i już wtedy było jasne, że taki talent musi eksplodować w boksie zawodowym." - prezentują sylwetkę Gołoty organizatorzy plebiscytu. - "Nigdy nie zdobył mistrzostwa świata w gronie profesjonalnych pięściarzy, choć wiele razy znalazł się bardzo blisko celu. A jednak kibice pokochali go mimo porażek - za niepowtarzalny styl i emocje, których dostarczał na ringu i poza nim. I za bycie sobą. Ludzie chcieli oglądać jego walki. Kiedy w 1998 roku starł się we Wrocławiu z Timem Witherspoonem, przed telewizorami zasiadło ponad 12 mln widzów. Popularny "Andrew" miał za rywali legendarne postaci wagi ciężkiej, jak Riddick Bowe, Lennox Lewis czy sam Mike Tyson. Jego promotorem był słynny Don King. Miał być kolejną „wielką nadzieją białych". Nie udało się, ale żaden z polskich bokserów nigdy nie był tak blisko absolutnego topu w zawodowym boksie. To dla Gołoty walczącego za oceanem zarywała noce przed telewizorem noblistka Wisława Szymborska.

Głosuj na Andrzeja Gołotę w plebiscycie "Super Expressu" >>

Andrzej Gołota zostanie w tym roku wprowadzony do Bokserskiej Galerii Sław Stanu Illinois. Oprócz Polaka w gronie wyróżnionych znajdzie się m.in. Muhammad Ali. Oficjalne ogłoszenie listy nowych członków Galerii nastąpi 4 listopada.

Andrzej Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Znany bokser w warszawskim sądzie czekał na byłego gangstera, ale ten nie stawił się na rozprawę. To była krótka walka. Andrzej Gołota nie musiał nawet wstawać. Pokonał byłego gangstera Jarosława Sokołowskiego, pseudonim "Masa", walkowerem - informuje "Przegląd Sportowy".

Ten pojedynek miał odbyć się na sali sądowej. Gołota pozwał "Masę" za oszczerstwa, jakie pod jego adresem puszczał skruszony gangster – t-wierdził, że walka Andrzeja z Michaelem Grantem (w 1999 roku) była ustawiona, a nasz bokser dzięki przegranej zarobił 7 milionów dolarów. Tych zarzutów nie potwierdził jednak w sądzie. Nie stawił się ani na grudniową rozprawę, ani na wczorajszą. Podobno ciągle choruje.

Przedstawiciel "Przeglądu Sportowego" uczestniczył w krótkiej rozprawie, której większą częścią było oglądanie pojedynku Gołoty z Grantem (z niemieckim komentarzem!). Sąd uznał nieobecność Sokołowskiego za nieusprawiedliwioną i postanowił wydać wyrok zaocznie. Zostanie on ogłoszony 19 kwietnia.

Więcej o sprawie na przegladsportowy.pl >>

Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzej Gołota jest jednym ze specjalnych gości piątkowej gali Boxing Night 11 w warszawskim hotelu Hilton. Gołota przy okazji swojej kolejnej wizyty w Polsce zdradził, że być może jeszcze wróci na ring.

Andrzeju, teraz nieco krótsza wizyta w Warszawie, ale w tym roku dość dużo czasu spędziłeś w Polsce. Wspólnie z Marcinem, w wakacje zdobywaliscie szczyty gór...
Andrzej Gołota:
Nie chodziłem po górach, ja po nich biegałem (śmiech). Teraz rzeczywiście będziemy tutaj kilka dni. Trzeba wracać do domu, dzieci płaczą... (śmiech).

Biegałeś po górach, to świadczy, że ciągle jesteś w świetnej formie...
Chciałbym być w świetnej formie, ale teraz chcę utrzymać to, co miałem kiedyś.

A codzienne życie – chodzisz na siłownię?
Słuchaj... Kiedy nie pójdę na siłownię to się źle czuje. Codziennie staram się trenować. Niedziela to jedyny dzień, kiedy odpoczywam.

Pojawia się jakiś żal, że kariera bokserska już skończona?
Oj, dużo rzeczy chciałoby się jeszcze w życiu zrobić... ale nic nie trwa wiecznie. Jeszcze zobaczymy...

Zobaczymy? Czyli jeszcze nie definitywny koniec?
Na pewno w Polsce koniec. A na świecie, zobaczymy...

Pełna treść rozmowy z Andrzejem Gołotą na Mojafigura.com >>

W Poznaniu odbyła się konferencja prasowa, w trakcie której kancelaria reprezentująca Andrzeja Gołotę poinformowała o pozwie przeciwko Jarosławowi Sokołowskiemu, ps. Masa. Świadek koronny utrzymuje, że walka Gołota - Michael Grant z 1999 roku była ustawiona. Gołota żąda przeprosin - podał Onet.pl.

"Masa" w rozmowie z dziennikarzami oświadczył wcześniej, że wedle jego wiedzy autorem pomysłu na "ustawkę" był Andrzej Kolikowski, ps. Pershing, a całe przedsięwzięcie miało przynieść zysk wysokości 7 milionów dolarów. 

Jak informuje Onet, na konferencji prasowej w Poznaniu adwokaci Marek i Grzegorz Szwoch, którzy reprezentują Andrzeja Gołotę, poinformowali o przesłaniu "Masie" wezwania "do usunięcia skutków naruszania dóbr osobistych". W imieniu boksera, żądają przeprosin i stwierdzenia, że wypowiedzi nt. walki Gołota-Grant były "nieprzemyślane", a oskarżenia - "niezasadne". Adwokaci wezwali ponadto "Masę" do zapłaty 10 tysięcy złotych na rzecz Fundacji im. Feliksa Stamma "Stamm Boks Promotion".

Jarosław Sokołowski w odpowiedzi na zarzuty Gołoty zapowiedział złożenie pozwu o zniesławienie przeciw Marioli Gołocie. - Nie pozwolę, by nazywano mnie kłamcą - powiedział. "Masa" oznajmił ponadto, że wytoczy proces Marcinowi Najmanowi, który w rozmowie z Faktem nazwał go "zerem".

Więcej o sprawie Gołota - Sokołowsi na Onet.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze