onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • Suchczenko
  • jaras47
  • JacksonJames
  • Arek
  • olis101

W ostatnich dniach spędziłem wiele godzin z Andrzejem Gołotą i jego małżonką Mariolą. Mariola przyleciała do Polski na rozprawę sądową w Rzeszowie, pozwana przez skruszonego gangstera, sławnego świadka koronnego Jarosława S. zwanego "Masą". Domaga się on od pani Gołotowej 100 tysięcy złotych za nazwanie go "pasożytem żyjącym na koszt Państwa".

Pierwsza rozprawa nie przyniosła rozstrzygnięcia, druga odbędzie się 23 lutego. Andrzej Gołota – który z kolei wygrał proces z "Masą" oskarżającym go o ustawienie do spółki z nieżyjącym już "Pershingiem" walki z Michaelem Grantem - przyleciał do Polski, żeby odebrać nagrodę "Super Expressu" za wygranie plebiscytu dla... najlepszego polskiego sportowca ostatniego 25-lecia.

Niewiarygodne, Gołota wyprzedził Adama Małysza, Anitę Włodarczyk, Roberta Lewandowskiego i Roberta Korzeniowskiego. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że rozstrzygnięcie jest kontrowersyjne. Tak samo jak kontrowersyjny jest Gołota. Ale taki był werdykt ludu.

O czym to świadczy? Na pewno o tym, że Andrzej Gołota to fenomen socjologiczny. Nigdy nie został mistrzem świata (chociaż według mnie wygrał walki i z Ruizem, i z Byrdem o mistrzostwo świata), a ludzie go wciąż kochają. Na gali w Teatrze Polskim nawet prezydent Andrzej Duda z małżonką robili sobie zdjęcia z Gołotą, na ulicy zaczepiali go kibice, wszędzie go poznawano.

Niestety wygląda na to, że w najbliższym czasie w boksie będziemy żyli wspomnieniami. Gołota na emeryturze, Darek Michalczewski tak samo, Tomek Adamek wraca, ale też już był na emeryturze...

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Andrzej Gołota został wybrany przez czytelników "Super Expressu" sportowcem 25-lecia. Wyróżnienie dla Gołoty jest tym cenniejsze, że przyznane przez kibiców, którzy najwyraźniej z wielkim sentymentem wspominają jego walki.

- Wyróżnił mnie lud. To jest bardzo miłe. Dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali - mówi Gołota w rozmowie z Polsatsport.pl.

Gołota stoczył wiele słynnych walk, wśród których można wyróżnić starcia: z Riddikiem Bowe, Chrisem Byrdem, Johnem Ruizem czy te mniej udane z Lennoksem Lewisem albo Lamonem Brewsterem. Jego pojedynki śledziła cała Polska. Którą walkę wspomina najmilej?
 
- Gdybym wygrał wszystkie walki, to bym został mistrzem świata. Nie można oddzielać jednej walki od drugiej. Gdybym wygrał wszystkie, to miałbym pas - ocenia czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Andrzej Gołota został zwycięzcą plebiscytu na SuperSportowca organizowanego z okazji 25-lecia "Super Expressu" - poinformował na Twitterze Andrzej Kostyra.

"Andrew" w głosowaniu wyprzedził skoczka narciarskiego Adama Małysza i młociarkę Anitę Włodarczyk. Pozostali dwaj kandydaci, na których można było głosować to Robert Korzeniowski i Robert Lewandowski.

Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Andrzej Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Andrzej Gołota został w piątkowy wieczór oficjalnie wprowadzony do Bokserskiej Galerii Sław Stanu Illinois. Polak w gronie wyróżnionych znalazł się w towarzystwie m.in. legendarnego Muhammada Ali.

Andrzej Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Andrzej Gołota jest jednym z pięciu sportowców nominowanych do tytułu SuperSportowca organizowanego z okazji 25-lecia "Super Expressu". Konkurentami "Andrew" są: Adam Małysz, Robert Korzeniowski, Robert Lewandowski i Anita Włodarczyk. 

"Cała Polska go uwielbiała i trzymała za niego kciuki, gdy wchodził między liny. Najpierw odnosił sukcesy na ringu amatorskim (brąz olimpijski i mistrzostw Europy, wicemistrzostwo świata juniorów) i już wtedy było jasne, że taki talent musi eksplodować w boksie zawodowym." - prezentują sylwetkę Gołoty organizatorzy plebiscytu. - "Nigdy nie zdobył mistrzostwa świata w gronie profesjonalnych pięściarzy, choć wiele razy znalazł się bardzo blisko celu. A jednak kibice pokochali go mimo porażek - za niepowtarzalny styl i emocje, których dostarczał na ringu i poza nim. I za bycie sobą. Ludzie chcieli oglądać jego walki. Kiedy w 1998 roku starł się we Wrocławiu z Timem Witherspoonem, przed telewizorami zasiadło ponad 12 mln widzów. Popularny "Andrew" miał za rywali legendarne postaci wagi ciężkiej, jak Riddick Bowe, Lennox Lewis czy sam Mike Tyson. Jego promotorem był słynny Don King. Miał być kolejną „wielką nadzieją białych". Nie udało się, ale żaden z polskich bokserów nigdy nie był tak blisko absolutnego topu w zawodowym boksie. To dla Gołoty walczącego za oceanem zarywała noce przed telewizorem noblistka Wisława Szymborska.

Głosuj na Andrzeja Gołotę w plebiscycie "Super Expressu" >>

Andrzej Gołota zostanie w tym roku wprowadzony do Bokserskiej Galerii Sław Stanu Illinois. Oprócz Polaka w gronie wyróżnionych znajdzie się m.in. Muhammad Ali. Oficjalne ogłoszenie listy nowych członków Galerii nastąpi 4 listopada.

Andrzej Gołota, który przed zawodowym debiutem zdobył brązowy medal olimpijski, przez długi czas należał do czołówki kategorii ciężkiej. Polak zasłynął dzięki dwóm dramatycznym pojedynkom ze znakomitym Riddikiem Bowe. O tytuł mistrza świata boksował czterokrotnie, przegrywając z Lennoxem Lewisem, Johnem Ruizem i Lamonem Brewsterem oraz remisując z Chrisem Byrdem.

Gołota swoje dwie ostatnie oficjalne walki stoczył na galach Polsat Boxing Night, ulegając przed czasem Tomaszowi Adamkowi i Przemysławowi Salecie. W październiku 2014 roku "Andrew" pożegnał się z kibicami pokazowym pojedynkiem z Danellem Nicholsonem.

Znany bokser w warszawskim sądzie czekał na byłego gangstera, ale ten nie stawił się na rozprawę. To była krótka walka. Andrzej Gołota nie musiał nawet wstawać. Pokonał byłego gangstera Jarosława Sokołowskiego, pseudonim "Masa", walkowerem - informuje "Przegląd Sportowy".

Ten pojedynek miał odbyć się na sali sądowej. Gołota pozwał "Masę" za oszczerstwa, jakie pod jego adresem puszczał skruszony gangster – t-wierdził, że walka Andrzeja z Michaelem Grantem (w 1999 roku) była ustawiona, a nasz bokser dzięki przegranej zarobił 7 milionów dolarów. Tych zarzutów nie potwierdził jednak w sądzie. Nie stawił się ani na grudniową rozprawę, ani na wczorajszą. Podobno ciągle choruje.

Przedstawiciel "Przeglądu Sportowego" uczestniczył w krótkiej rozprawie, której większą częścią było oglądanie pojedynku Gołoty z Grantem (z niemieckim komentarzem!). Sąd uznał nieobecność Sokołowskiego za nieusprawiedliwioną i postanowił wydać wyrok zaocznie. Zostanie on ogłoszony 19 kwietnia.

Więcej o sprawie na przegladsportowy.pl >>

Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzej Gołota jest jednym ze specjalnych gości piątkowej gali Boxing Night 11 w warszawskim hotelu Hilton. Gołota przy okazji swojej kolejnej wizyty w Polsce zdradził, że być może jeszcze wróci na ring.

Andrzeju, teraz nieco krótsza wizyta w Warszawie, ale w tym roku dość dużo czasu spędziłeś w Polsce. Wspólnie z Marcinem, w wakacje zdobywaliscie szczyty gór...
Andrzej Gołota:
Nie chodziłem po górach, ja po nich biegałem (śmiech). Teraz rzeczywiście będziemy tutaj kilka dni. Trzeba wracać do domu, dzieci płaczą... (śmiech).

Biegałeś po górach, to świadczy, że ciągle jesteś w świetnej formie...
Chciałbym być w świetnej formie, ale teraz chcę utrzymać to, co miałem kiedyś.

A codzienne życie – chodzisz na siłownię?
Słuchaj... Kiedy nie pójdę na siłownię to się źle czuje. Codziennie staram się trenować. Niedziela to jedyny dzień, kiedy odpoczywam.

Pojawia się jakiś żal, że kariera bokserska już skończona?
Oj, dużo rzeczy chciałoby się jeszcze w życiu zrobić... ale nic nie trwa wiecznie. Jeszcze zobaczymy...

Zobaczymy? Czyli jeszcze nie definitywny koniec?
Na pewno w Polsce koniec. A na świecie, zobaczymy...

Pełna treść rozmowy z Andrzejem Gołotą na Mojafigura.com >>

W Poznaniu odbyła się konferencja prasowa, w trakcie której kancelaria reprezentująca Andrzeja Gołotę poinformowała o pozwie przeciwko Jarosławowi Sokołowskiemu, ps. Masa. Świadek koronny utrzymuje, że walka Gołota - Michael Grant z 1999 roku była ustawiona. Gołota żąda przeprosin - podał Onet.pl.

"Masa" w rozmowie z dziennikarzami oświadczył wcześniej, że wedle jego wiedzy autorem pomysłu na "ustawkę" był Andrzej Kolikowski, ps. Pershing, a całe przedsięwzięcie miało przynieść zysk wysokości 7 milionów dolarów. 

Jak informuje Onet, na konferencji prasowej w Poznaniu adwokaci Marek i Grzegorz Szwoch, którzy reprezentują Andrzeja Gołotę, poinformowali o przesłaniu "Masie" wezwania "do usunięcia skutków naruszania dóbr osobistych". W imieniu boksera, żądają przeprosin i stwierdzenia, że wypowiedzi nt. walki Gołota-Grant były "nieprzemyślane", a oskarżenia - "niezasadne". Adwokaci wezwali ponadto "Masę" do zapłaty 10 tysięcy złotych na rzecz Fundacji im. Feliksa Stamma "Stamm Boks Promotion".

Jarosław Sokołowski w odpowiedzi na zarzuty Gołoty zapowiedział złożenie pozwu o zniesławienie przeciw Marioli Gołocie. - Nie pozwolę, by nazywano mnie kłamcą - powiedział. "Masa" oznajmił ponadto, że wytoczy proces Marcinowi Najmanowi, który w rozmowie z Faktem nazwał go "zerem".

Więcej o sprawie Gołota - Sokołowsi na Onet.pl >>

26 czerwca o godz. 16.30 w poznańskiej restauracji Ławica odbędzie się konferencja prasowa, podczas której pełnomocnicy Andrzeja Gołoty poinformują o krokach prawnych, jakie czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej zamierza podjąć przeciwko Jarosławowi Sokołowskiemu, znanemu jako "Masa".

W oświadczeniu wydanym przez spólkę EIG Buchalter czytamy: "Gołota uważa, że został pomówiony przez Jarosława Sokołowskiego ps. Masa, który w wywiadach prasowych zarzucił mu ustawienie wraz z grupą przestępczą zwaną gangiem pruszkowskim walki bokserskiej z Michaelem Grantem w Atlantic City w 1999 roku. Tego rodzaju kłamstwa, godzące w dobre imię wybitnego polskiego sportowca, jakim jest Andrzej Gołota, nie mogą zostać bez odpowiedzi. O tym jaka to będzie odpowiedź dowiedzą się Państwo na naszej konferencji prasowej."

Walka Gołoty z Grantem zakończyła się wygraną przez techniczny nokaut Amerykanina. Polak rzucał swojego przeciwnika na deski na początku walki, jednak w końcowych starciach najpierw sam był liczony, a potem zrezygnował z rywalizacji.

W ubiegłym tygodniu "Przegląd Sportowy" opublikował rozmowę z Jarosławem Sokołowskim ps. "Masa", w której były gangster grupy pruszkowskiej a obecnie świadek koronny opowiada m.in. o tym, jak zapamiętał znajomość z Andrzejem Gołotą. Małżonka czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Mariola Gołota w wywiadzie dla Sporteuro.pl skomentowała rewelacje "Masy".

- Miała Pani okazję kiedykolwiek poznać Masę?
Mariola Gołota: Widziałam go raz w życiu. To był 1998 rok. Czas promocji książki Andrzeja. Wybraliśmy się z mężem do restauracji i ktoś wskazał mi go palcem. Masa stał przy wejściu do lokalu. Wyglądało to dziwnie, jakby był tam bramkarzem. Kiedy nas zobaczył, oddalił się. To była cała nasza znajomość. Jeżeli pokazałby mi Pan teraz go na zdjęciu, pewnie bym go nie poznała.

Masa twierdzi, że odwiedzaliście z mężem jego klub, kultową Planetę.
"Odwiedzaliśmy" to za dużo powiedziane. Byliśmy tam raz. W latach dziewięćdziesiątych była to modna dyskoteka. Któregoś wieczoru wybraliśmy się tam ze znajomymi. To miejsce jednak zupełnie nie przypadło mi do gustu. Szybko wyszliśmy. (...)

"Na początku lat 90. Andrzej Gołota działał w grupie złodziei kieszonkowych na Dworcu Centralnym w Warszawie. Później zajmowała się ona także handlem narkotykami. Podlegali pod Pershinga. Gołota został rozpoznany przez Masę na zdjęciach znalezionych w mieszkaniu jednego z szefów gangu"  to fragment artykułu z 2004 roku. Zarzut chyba dla Pani szczególnie bolesny.
W ciągu 7 lat kariery amatorskiej, Andrzej walczył 111 razy - średnio co trzy tygodnie. Ciężko trenował zarówno w Warszawie, jak i na obozach, które odbywały się w różnych częściach polski. W latach osiemdziesiątych był utytułowanym zawodnikiem. Mistrzem Polski, Europy, brązowym medalistą olimpijskich. Wielokrotnie pokazywała go telewizja. I niby w wolnych chwilach biegał po Dworcu Centralnym z grupą przestępczą?! Przecież jego twarz znała cała Polska. To niedorzeczne.

Pani mąż dobrze znał Pershinga? Panowie przyjaźnili się?
Pershinga widziałam w życiu trzykrotnie. Bliskich znajomych widuje się raczej częściej, prawda? Na pewno był wielkim kibicem Andrzeja. Potrafił przyjechać do Stanów tylko po to, żeby zobaczyć w akcji swojego idola. Andrzej go lubił, ale to była taka luźna znajomość. Nie utrzymywali ze sobą stałego kontaktu. Nie powierzali sobie żadnych tajemnic. Mąż miał w życiu tylko jednego przyjaciela. Zmarł wiele lat temu. Od tego czasu z nikim nie nawiązał bliższej relacji. Andrzej spotykał się z różnymi ludźmi. Pershing nie rzucił mi się jakoś specjalnie w oczy. O tym, że pojawił się na wrocławskiej gali i walce z Timem Witherspoonem wiedziałam tylko ze słyszenia. Nie przypominam sobie, abym go widziała. Co innego rok później w Atlantic City. Pershing wyróżniał się wtedy z tłumu. Zwracał na siebie uwagę ze względu na nietypowy ubiór. Miał czarne zamszowe buty z takimi charakterystycznymi pętelkami z tyłu. Do tego czarna koszula, ciemne zamszowe spodnie i okulary w złotych oprawkach. Przed walką Andrzej dostrzegł go na korytarzu. Przywitali się. Pershing zdawał się być w dobrym humorze.

Humor znacznie pogorszył mu się pewnie po zakończeniu pojedynku. Porażka Andrzeja kosztowała go 80 tysięcy dolarów.
Pershing do Atlantic City nie przybył sam. Jak cień chodził za nim pewien jasnowidz (Krzysztof Jackowski - przyp. red.). Gdy się widzieliśmy przedstawił go nam. Przyjaciel Pershinga wyglądał na przestraszonego. Wielki świat wyraźnie go przytłaczał. Te wszystkie piękne dywany, kryształy na suficie. W przeciwieństwie do Pershinga nie znajdował się w swoim żywiole. Martwiłam się o męża, dlatego spytałam go o przebieg walki. Niestety, nie chciał mi nic powiedzieć (śmiech).

Mąż zyskał sympatię Pershinga, ponieważ wcześniej był jego ochroniarzem?
Początkowo krążyła wersja, że Andrzej był ochroniarzem Pershinga w latach dziewięćdziesiątych, co oczywiście prawdą być nie mogło. W 92 roku mąż miał już na koncie około dziesięciu zawodowych walk. Wszystkie stoczone w Stanach. Czy ktoś rozsądny jest w stanie przypuszczać, że Andrzej, który wczesną wiosną 91’ wyleciał za ocean, później ukradkiem wracał do Polski tylko po to, by być ochroniarzem Pershinga? Tu naprawdę trzeba mieć dużą wyobraźnię. W rzeczywistości mąż opuścił ojczyznę kilka miesięcy po naszym ślubie, a wrócił do niej dopiero w styczniu 1997 roku. W tamtym czasie odbywała się rozprawa związana z Włocławkiem.

To prawda, że po awanturze we włocławskiej restauracji "Zazamcze" Andrzej, pragnąc wywinąć się wymiarowi sprawiedliwości, ukrywał się w rezydencji Pershinga?
Szczerze mówiąc, nie znajduje powodu dla którego musiałby to robić. Jakiś już czas temu pewien starszy pan, uznawany za prekursora polskiego dziennikarstwa śledczego, stwierdził że wielokrotnie bywał u Pershinga i widział jak Andrzej, nie robiąc sobie nic z szeroko zakrojonych poszukiwań Policji i Prokuratury, beztrosko pluska się w basenie. To ciekawe. Szczególnie, że list gończy został wysłany dopiero po tym jak mąż nie stawił się na rozprawę w listopadzie 90 roku. W kwietniu Andrzeja nie było już w Polsce. Zatem, jak to wszystko fizycznie mogło być możliwe?

Między bajki można włożyć więc opowieści Masy o tym, że Pershing pomógł "Andrew" uciec z kraju? Mąż wcale nie musiał uciekać?
W czym Pershing miałby mu niby pomóc? Wzięliśmy ślub w październiku 1990 roku. Tuż po ceremonii złożyliśmy papiery w amerykańskiej ambasadzie. Osobiście poprosiłam o zmianę nazwiska, z panieńskiego na Gołota, po czym wróciłam do Stanów. Andrzej natomiast, został wezwany na rozmowę z panią konsul. Musiał przejść normalną procedurę. Taką samą jak każdy obywatel Polski, który pragnie wyjechać do Stanów. Każdy, który pozostaje w związku małżeńskim z Amerykanką lub Amerykaninem. Mąż musiał odczekać swoją kolejkę. Cała procedura trwała około 4-5 miesięcy. Finalnie Andrzej otrzymał zieloną kartę, jej numer został wbity w jego paszport. Następnie kupił bilet, wybrał się na Okęcie i wyleciał do Stanów, celem stałego pobytu. Prozaiczna historia, bez żadnych sensacyjnych wątków.

Koronny Masa to dla Pani świadek wiarygodny?
Wodzi media za nos. Gdy wyszło na jaw, że w latach dziewięćdziesiątych mojego męża nie było w Polsce - a co za tym idzie nie mógł być ochroniarzem Pershinga - zaczął przebąkiwać coś o końcówce lat osiemdziesiątych. To takie bezustanne lawirowanie. Masa łatwo sprzedaje podobne historie. Bez przerwy manipuluje informacjami. Ciężko jest uwierzyć w cokolwiek, co wypływa z jego ust. W końcu tyle razy już kłamał…

Cała rozmowa z Mariolą Gołotą na Sporteuro.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze