Boks to nasza wspólna pasja




Patronat medialny



Babilon Promotion - organizacja gale boksu, sporty walki, wynajem ring, oświetlenie LCD, boks, wynajem ringu, obsługa gal boksu i sztuk walki

 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 9450 gości oraz 87 użytkowników.




25 października w Hali Sportowej Częstochowa po raz ostatni wejdzie do ringu Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO). Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej w pojedynku wieczoru gali Fight Night 9 zmierzy się z Danellem Nicholsonem (42-5, 32 KO). Za organizacją pożegnalnego występu najpopularniejszego polskiego zawodowego pięściarza w historii stoi Marcin Najman.

- Można powiedzieć, że jest motorem napędowym tego przedsięwzięcia. Uważał, że ostatnia walka Andrzeja, która miała być pożegnaniem z ringiem, wyszła bardzo smutno. Mąż przegrał, nie było zatem mowy o świętowaniu. Marcin miał pomysł na pożegnalną walkę i zaraził nim Andrzeja, no i mnie - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL Mariola Gołota.

- Walka będzie miała charakter pokazowy, co oznacza, że nie będzie sędziów punktowych, a tym samym werdyktu. Pojedynek poprowadzi jedynie sędzia ringowy. Pracujemy nad tym, aby był to dobrze znany w świecie boksu Daniel Van de Wiele. To ma być święto Andrzeja i pokaz technicznego boksu - mówi INTERIA.PL Marcin Najman.

- To nie będzie bój na śmierć i życie, to już nie te lata Andrzeja. Poza tym w walce pokazowej nie chodzi o to, żeby znokautować przeciwnika. Założenie jest takie, żeby pokazać kibicom dobry boks, tak, jak się walczyło w latach 90. Mam nadzieję, że nie odezwie się u nich agresja i nie zaczną walczyć ostro. Ryzyko zawsze jest, ale obydwaj zapewniają, że do tego nie dojdzie - mówi Mariola Gołota.

- Andrzej zna swój organizm, wie, że jest w stanie się przygotować. To dla niego wyrwanie ze sportowej emerytury i przygotowania musi zaplanować z rozsądkiem. Rano trenuje na siłowni, potem biega. Spokojnie zwiększa obciążenia, żeby nie złapać kontuzji. O sparingach na razie nie ma mowy - mówi żona boksera.

Gołota przez najbliższy miesiąc będzie przygotowywał się do walki w Chicago. Na przełomie września i października przyleci do Polski, ostatnie szlify formy przejdzie w Częstochowie.
- Mąż otrzyma godne pieniądze, tym bardziej, że to będzie walka pokazowa. Cenię sobie postawę Marcina podczas rozmów o wynagrodzeniu. Powiedział, ile może zaproponować, nie bawiliśmy się w żadne negocjacje. Oferta okazała się do zaakceptowania, dlatego teraz nie ma co już myśleć o pieniądzach, tylko o walce - dodaje Mariola Gołota.

Podczas Fight Night 9 "Gołota vs Nicholson - pożegnanie" kibice zobaczą osiem walk bokserskich. Siedem oficjalnych i jedną pokazową z udziałem głównego bohatera wieczoru. Transmisję z gali przeprowadzi TVP Sport, a pojedynek Gołoty najpewniej TVP 1. Jeszcze w sierpniu ma się rozpocząć sprzedaż biletów (hala w Częstochowie pomieści ok. 8 tysięcy widzów).

Całość artykułu dostępna jest na Interia.pl >>

18 lat temu w Atlantic City, Danell "Doc" Nicholson, były amerykańskim olimpijczyk, walczył z innym, tym razem polskim olimpijczykiem, Andrzejem Gołotą. Wieczór był sygnowany hasłem "Noc młodych ciężkich", a na rewanż, Nicholsonowi przyszło czekać aż do tego roku. Może nie rewanż w 100 procentach tego słowa, ale przynajmniej na spotkanie w ringu. "Doc", doskonale znany polskim kibicom z trenowania nie tylko Mike Mollo w walkach z Arturem Szpilką, ale także z wizyt w Polsce z byłym mistrzem świata Oliverem McCallem, nie sądził, że jeszcze spotka się z Andrzejem. W każdym razie nie mając rękawice na dłoniach...

- Wielki powrót, Doc?
Danell Nicholson: Nawet o tym nie myślę, ostatni raz walczyłem ponad dekadę temu z Władymirem Kliczką. Trochę już zacząłem się ruszać, ale nawet się nie pytaj, ile będę ważył. Będę ważył tyle, ile będę ważył. Czyli tyle, żeby dobrze się czuć na ringu.

- Walczyłeś kiedyś w pojedynku pokazowym? Tyle lat, całe życie w ringu - podobnie jak Andrzej: czy organizm będzie wiedział, że to nie jest na 100 procent serio? Cios jest cios.
Jakieś tam walki pokazowe, w alejce, żeby kumplom coś udowodnić, pewnie były... (śmiech). Poważnie to nie, ale damy sobie radę. Polacy chcą Gołotę uhonorować i to dobrze. A jak Andrzejowi do głowy jakieś pomysły przyjdą, to przecież wiesz, że ja się nie cofnę. Będzie fajny wieczór boksu starych, przepraszam starszych, championów. Tak do tego podchodzę.

- Z Oliver McCallem w narożniku? Ale chyba jak nie team z wolnej amerykanki, że jeden wskakuje, a drugi odpoczywa?
Niegłupi pomysł, ale nie, Oliver też będzie gościem, słyszę, że też będzie honorowany. Byłem w jego narożniku, w jednym roku zdobyliśmy tytuł mistrza świata, więc pasuje. Na Andrzeja potrenujemy razem, bo ma walkę w listopadzie w Kanadzie. Do 28 października jest sporo czasu, będę gotowy. Spieszyć się nie wolno, bo organizm zwariuje co ja robię...

Były mistrz świata wagi ciężkiej Oliver McCall (57-14, 37 KO) ponownie przyleci do Polski. Tym razem niedawny rywal Krzysztofa Zimnocha i Marcina Rekowskiego wystąpi w roli trenera Danella Nicholsona (42-5, 32 KO), który 25 października na gali w Częstochowie zmierzy się w walce pokazowej z Andrzejem Gołotą (41-9-1, 33 KO).

Dla Gołoty będzie to pożegnanie z bokserskim ringiem, walka nie będzie oceniania na punkty przez sędziów i zakończy się bez oficjalnego werdyktu.

Kiedy McCall w ostatnich kilkunastu miesiącach trzykrotnie przylatywał do Polski w roli pięściarza, to Nicholson pełnił funkcję trenera w jego narożniku.

46-letni Danell Nicholson (42-5, 32 KO) będzie przeciwnikiem Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO) podczas gali, która 25 października odbędzie się w Częstochowie - poinformował Marcin Najman, jeden ze współorganizatorów imprezy. Gołota tym występem pożegna się z bokserskim ringiem.

Walka czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej z mającym ponad dziesięcioletnią przerwę od bokserskich pojedynków Amerykaninem będzie miała charakter pokazowy, sędziowie nie będą jej oceniać na punkty, zostanie zakontraktowana najprawdopodobniej na sześć rund.

Gołota ostatni oficjalny występ zaliczył w lutym ubiegłego roku, przegrywając z Przemysławem Saletą podczas drugiej edycji gali Polsat Boxing Night. Nicholson nie walczył zdecydowanie dłużej, ostatni pojedynek stoczył w grudniu 2003 roku z Władymirem Kliczko.

Gołota i Nicholson mieli już okazję spotkać się w ringu, w marcu 1996 roku "Andrew" pokonał Amerykanina przez techniczny nokaut po ósmej rundzie. W ostatnim czasie Nicholson gościł kilkukrotnie w Polsce w roli trenera Olivera McCalla, który toczył pojedynki z Krzysztofem Zimnochem i Marcinem Rekowskim.

O tym że Dariusz Michalczewski nie darzy specjalną sympatią Andrzeja Gołoty (41-9-1, 33 KO), nie trzeba przekonywać żadnego uważnego kibica boksu. Nic więc dziwnego, że "Tiger" informacje o planowanej na 25 października pokazowej walce "Andrew" komentuje z dużym niesmakiem. 

- On się już ośmieszył parokrotnie, więc po co wychodzi do ringu, żeby się znów ośmieszyć? - pyta retorycznie Michalczewski cytowany przez X-News. - Pojedynek nie będzie punktowany, ale może przegrać go przez nokaut. Nie wiadomo, czy dotrwa do końca, jak on z Saletą nawet nie dotrwał.

- Dla mnie nawet misiu na Krupówkach ma większą wartość niż walki Gołoty - oburza się były czempion wagi półciężkiej i junior ciężkiej. - Jak do tego mówią, że Andrzej Gołota jest największym polskim pięściarzem, to całe szczęście, że ja jestem niemieckim pięściarzem, że boksowałem dla Niemiec.

- U nas jest taka śmieszna sprawa w Polsce, że my się identyfikujemy z przegranymi, a my powinniśmy się identyfikować ze zwycięzcami! - dodaje "Tygrys", nawiązując do kariery czterokrotnego pretendenta do tytuły mistrza świata królewskiej  dywizji.

Amerykanin Corey Sanders (23-13, 15 KO) wyraził chęć walki z Andrzejem Gołotą (41-9-1, 33 KO). Pożegnalny pojedynek Polaka odbędzie się 25 października w Częstochowie.

Jego rywal nie jest jeszcze znany, ale być może obejrzymy powtórkę z jednej z najkrwawszych walk w historii.

Sanders przegrał z Gołotą w 1998 roku w Atlantic City na punkty, ale podczas 10 rund krew lała się strumieniami. Białe przed pierwszym gongiem spodenki Andrzeja z minuty na minutę stawały się coraz bardziej czerwone. T-Rex, taki przydomek nosi Sanders, walczył dzielnie, ale był zdecydowanie słabszy od Polaka i przegrał wyraźnie na punkty.

To już pewne, Andrzeja Gołotę (41-9-1, 33 KO) ponownie zobaczymy w ringu. 25 października jeden z najlepszych polskich zawodowych pięściarzy stoczy pożegnalną walkę w Częstochowie.

- To będzie sześciorundowy pojedynek, bez werdyktu sędziowskiego. Nie zabraknie za to konfetti, tortu i szampana - zdradza nam Marcin Najman organizujący pożegnanie Gołoty. - Walkę pokaże Telewizja Polska, która od początku wyrażała największe zainteresowanie. Cieszę się z tego, bo najlepszy polski bokser wraca do telewizji numer jeden.

TVP po raz ostatni pokazała wielką walkę Gołoty 14 lat temu - z Mike'm Tysonem (w 2008 roku była jeszcze transmisja starcia z Mike'em Mollo). To były najlepsze lata Andrzeja przez wielu nazywanego "wielką nadzieją białych". Nadzieją - niespełnioną. Mistrzem świata nie został, choć dwie z czterech mistrzowskich walk wg fachowców wygrał (z Johnem Ruizem i Chrisem Byrdem), ale został oszukany przez sędziów. Trzeba jednak pamiętać, że od 1999 roku boksował jedną ręką - lewą po ciężkim wypadku samochodowym, w którym zginął jego przyjaciel, miał w dużej mierze unieruchomioną.

Gołota wraca na ring po ponad półtorarocznej przerwie. W lutym ubiegłego roku przegrał z Przemysławem Saletą, ale nie był zdrowy - lewa ręka ciągle nie była sprawna. Potem przeszedł kolejną operację. Teraz jest w pełni sił i chce pokazać się z jak najlepszej strony. Trenuje codziennie. Jest nie tylko w świetnej formie fizycznej, ale też nie brakuje mu poczucia humoru. Na stwierdzenie swojej żony Marioli, że już żegnał się z ringiem kilka razy, rzucił ze śmiechem: - jak ktoś jest wierzący, musi się żegnać...

W najbliższych dniach rozstrzygnie się, kto będzie rywalem Gołoty. Prowadzone są rozmowy z Evanderem Holyfieldem. Obaj zawodnicy nigdy nie spotkali się w ringu, choć przez lata różni promotorzy próbowali doprowadzić do ich pojedynku.

Gdyby nie udało się organizatorom dojść do porozumienia z byłym mistrzem świata, w grę wchodzą inni czołowi pięściarze z USA. Wiadomo, że walka potrwa sześć rund. Andrzej przyleci do Polski na początku września, by tutaj przygotowywać się do ostatniego pojedynku. To już pewne, że ostatniego. Więcej powrotów nie będzie. Pięściarz, na którego walki wstawała cała Polska, 25 października po zejściu z ringu już nigdy nie założy rękawic bokserskich.

Boks na stronie internetowej "Przeglądu Sportowego" >>

Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, jest już pewne, że Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) stoczy jesienią tego roku pożegnalną walkę, po której zakończy definitywnie sportową karierę. O tym, że możliwy jest jeszcze jeden powrót Andrzeja Gołoty na ring przekonywał w maju tego roku jego przyjaciel Marcin Najman. Mówił on wtedy na łamach prasy, że chce godnego pożegnania "Andrew" z boksem.

- Jestem po rozmowach z przedstawicielami TVP, którzy są gotowi transmitować pożegnalny pojedynek Gołoty - zdradził wtedy "El Testosteron". Według dziennika "Fakt" rywalem Polaka miałby być były mistrz świata w wadze ciężkiej, Evander Holyfield.

Okazuje się, że rzeczywiście, Andrzej Gołota jeszcze raz zaprezentuje się publiczności. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, jest już pewne, że nasz rodak jesienią tego roku stoczy Polsce swoją pożegnalną walkę. Nazwisko jego rywala nie jest jednak jeszcze znane.

Andrzej Gołota stoczył w zawodowej karierze 52 walki. 41 wygrał, 9 przegrał, jedną zremisował, a jeszcze jedna została uznana za nieodbytą. Ostatni raz wszedł do ringu w lutym 2013 roku. Wtedy przegrał przez techniczny nokaut z Przemysławem Saletą.

Już kilka razy zapowiadano pojedynek między Andrzejem Gołotą (41-9-1, 33 KO) i Evanderem Holyfieldem (44-10-2, 29 KO). Nigdy do niego nie doszło, ale może wreszcie zobaczymy obu bokserów walczących ze sobą. Jesienią w Polsce.

- Po ostatniej wizycie Andrzeja Gołoty w Polsce okazało się, że kibice go uwielbiają, a to nasunęło mi pomysł, by zgotować mu w naszym kraju oficjalne pożegnanie z boksem - mówi Faktowi promotor boksu Marcin Najman.

To on zaprosił Mariolę Gołotę i Andrzeja na galę bokserską do Częstochowy trzy tygodnie temu. Słynny bokser był jej gościem specjalnym. Wszędzie gdzie się pojawiał wzbudzał entuzjazm.

- Andrzej mógłby dla kibiców stoczyć jeszcze jedną walkę. W Częstochowie lub Katowicach - dodaje Najman. - Jestem po rozmowach z przedstawicielami Telewizji Polskiej, którzy są gotowi transmitować pożegnalny pojedynek Gołoty. Biorąc pod uwagę, że Andrzej w ostatnich latach borykał się z poważną kontuzją lewej ręki, nie ma mowy, by toczył ciężkie wojny ringowe o mistrzowskie tytuły. Koncepcja jest taka, by to była walka pokazowa, bez werdyktu, z innym wielkim mistrzem boksu zawodowego. Ale oczywiście wszystko będzie zależeć od Gołoty - twierdzi.

Najman nie chce zdradzić nazwiska rywala, ale Faktowi udało się ustalić, że w grę wchodzi Holyfield, który po raz ostatni był w ringu trzy lata temu - znokautował wówczas Duńczyka Briana Nielsena. Gołota jest gotów walczyć na poważnie, ale przeciwna temu jest jego żona Mariola.

- Bardzo nam podobało się ostatnio w Polsce i to, jak Marcin Najman wszystko zorganizował. Chętnie znowu przylecimy. Andrzej rwie się do boksu, ale w grę wchodzi jedynie walka pokazowa - zdradza małżonka mistrza.

Andrzej Gołota kilka dni temu gościł w Polsce przy okazji gali NG Promotions w Częstochowie. Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej udzielił obszernego wywiadu "Przeglądowi Sportowemu"...

Ryszard Opiatowski: Panie Andrzeju, jak się podobała kilkudniowa wizyta w Polsce? Wszędzie ludzie witali pana i żonę Mariolę brawami, wyrażali się z szacunkiem. Zaskoczony?
Andrzej Gołota: To nie moja wina. Ale było to bardzo ciekawe przeżycie. Odwiedziłem dwie szkoły, więzienie, areszt, szpital dziecięcy, byłem gościem na gali boksu organizowanej przez Marcina Najmana. To był prawdziwy boks, bardzo ciekawy. Widziałem spore zaangażowanie u zawodników. To był prawdziwy duch walki. Jak mnie jeszcze kiedyś zaproszą, to chętnie przylecę.

Duże wrażenie zrobił pan podczas wizyty w więzieniu. Osadzeni nie mieli obaw, by zadawać trudne pytania, między innymi o porażki z Riddickiem Bowe i o zejście z ringu w walce z Mike'm Tysonem. Jak to było?
Więzienie? Spore przeżycie. Powiedziałem im, że nie powinni tam być, że każdy dzień za karatami jest dniem straconym. A moje walki? Tyson uderzał głową, rozbił mi łuk brwiowy, sędzia nie reagował, z góry byłem skazany na porażkę. Natomiast podczas pojedynku z Bowe od szóstej rundy nie wiedziałem co się dzieje. Trochę zawaliłem, bo w piątej rundzie on padł na ring po ciosie, złapał mnie za nogi i trzymał. Sędzia traktował to jako kontakt i nie liczył. Dopiero po paru sekundach zaczął. Gdybym był mądrzejszy, to bym się wyrwał.

Jaka jest pana największa porażka?
Walka z Lennoxem Lewisem była jedną z moich większych porażek. Trenowałem bardzo intensywnie i przez to się przetrenowałem. Wszystkie kontuzje, które złapałem podczas treningu, rozwinęły się przed tym pojedynkiem, dlatego w ringu nie byłem sobą. Spuchło mi kolano, trzeba było wyciągać z niego wodę, musiałem przerwać treningi na tydzień.

Dlaczego więc zdecydował się pan wyjść na ring?
Była szansa na zdobycie pasa i chciałem ją wykorzystać. Takiej okazji nie wypuszcza się z rąk. Trzy i pół miesiąca szykowałem się do tego pojedynku i mimo kontuzji chciałem spróbować.

Miał pan idola, gdy zaczynał boksować?
Był nim Muhammad Ali. Ciężko było zrozumieć jego styl walki, był nieprzewidywalny i nie do podrobienia. Każdy chciał boksować tak jak on.

Co pan zwykle czuł, stojąc w ringu i czekając na rozpoczęcie walki?
To było najgorsze, co może być. Tysiące myśli kłębiło się w głowie: czy wyląduję w szpitalu, czy będę lepszy od rywala. To największy stres, jaki może być. Ciarki przechodziły przez ciało wiele razy.

Promotorzy bokserscy dzwonią, namawiają do powrotu na ring?
Próbują zdobyć mój numer telefonu, ale nie ci którzy powinni. Nie jestem przekonany co robić w najbliższym czasie.

Kariera już definitywnie zakończona? Ogłosi pan to?
 Tu nie ma co ogłaszać, skoro nie potrafię wygrać nawet z Saletą czy Adamkiem.

Pełna wersja rozmowy z Gołotą w "Przeglądzie Sportowym" >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze