onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Krzysztof Zimnoch (22-2-1, 15 KO) za pośrednictwem Facebooka skomentował swoją sobotnią porażkę z Joeyem Abellem (34-9, 32 KO). - Chcę podziękować wszystkim, którzy byli ze mną na gali w Radomiu. Tym, którzy byli na stadionie, ale również tym przed telewizorami. Jesteście wspaniali! Dziękuję za wiarę i wsparcie pod każdym względem. Dziękuję, że mogłem na Was liczyć - napisał białostoczanin.

- Obiecuję, że wrócę mocniejszy. Tylko tyle na dzisiaj mogę powiedzieć. Dziękuję również promotorom za organizację tej gali i za to, że stworzyli mi wspaniałe warunki do rozwoju. W sobotę przegrałem, ale jeśli będzie mi dane, to podziękuję wszystkim kolejnymi zwycięstwami. Jak tylko dojdę do siebie, od razu wracam do treningu. Wracam do Londynu i będę trenował jeszcze ciężej żeby być lepszym. Pozdrawiam, dziękuję i przepraszam za porażkę - dodał Zimnoch. 

Dla Krzysztofa Zimnocha przegrana z Joeyem Abellem byłą drugą w zawodowej karierze. Za pierwszym razem uległ Mike'owi Mollo, któremu jednak udanie się zrewanżował.

Tomasz Babiloński skomentował na Twitterze porażkę Krzysztofa Zimnocha (22-2-1, 15 KO) z Joeyem Abellem (34-9, 32 KO) w pojedynku wieczoru sobotniej gali w Radomiu. Walka zakończyła się nokautem w trzeciej rundzie.

"Panowie powiem tylko jedno: to jest boks! Szkoda mi Krzysztofa Zimnocha, bo to jeden z ostatnich, których mam głęboko w sercu. Mam nadzieję, że show się podobał." - napisał współpromujący białostoczanina szef grupy Babilon Promotion.

Dla Zimnocha przegrana z Abellem była drugą w zawodowej karierze. Amerykanin dzięki wczorajszemu zwycięstwu awansował na 30. pozycję w światowym rankingu wagi ciężkiej portalu Boxrec (Zimnoch spadł na 85. lokatę). 

- Zadałem kilka dobrych ciosów na początek i widziałem, że w jego głowie pojawił się mętlik - powiedział Joey Abell (34-9, 32 KO) po wczorajszej wygranej z Krzysztofem Zimnochem (22-2-1, 15 KO). Amerykanin znokautował Polaka w trzeciej rundzie na gali w Radomiu.

- Spodziewałem się po nim mniej. On był twardy, szedł do przodu, przyjął kilka ciosów, których nie sądziłem, że będzie w stanie przyjąć.Zaimponował mi tym, że cały czas miał determinację, żeby iść do przodu - ocenił Abell.

Amerykanin nie wyklucza, że jeszcze wróci do Polski. Pięściarz z Minnesoty chętnie stoczyłby drugą walkę z Zimnochem.

- On zasługuje na rewanż. Jeśli bym go nie trafił, to kto wie. Jestem lepszym pięściarzem, jestem silniejszy i wykorzystałem to. Walka mogła jednak potoczyć się inaczej, jeśli trwałaby 12 rund - powiedział pięściarz z USA. 

Krzysztof Zimnoch (22-2-1, 15 KO) został znokautowany przez Joeya Abella (34-9, 32 KO) w walce wieczoru gali MGębski Boxing Night. Pojedynek zakończył sie w finałowych sekundach trzeciej rundy.

Zgodnie z oczekiwaniami Amerykanin od pierwszej rundy był bardzo aktywny. Abell szedł do przodu i trafił kilkoma mocnymi ciosami z lewej ręki. Zimnoch odczuł te uderzenia, ale w kryzysowych momentach klinczował, ratując się przed deskami.

Podobnie wyglądało to w drugiej rundzie, w której Abell dalej miał przewagę i przesuwał Zimnocha po ringu swoimi uderzeniami. Zimnoch od czasu do czasu odpowiadał prawymi prostymi, jednak było to za mało na Amerykanina.

W trzecim starciu wydawało się, że Zimnoch zaczyna odzyskiwać grunt pod nogami, jednak pod koniec rundy nadział się na mocny kontujący cios Abella. Polak zachwiał się na nogach i sklinczował. Kiedy wydawało się, że dotrwa do przerwy między rundami, tuż przed gongiem kończącym starcie został trafiony prawym sierpowym, po którym padł na deski.

Sędzia ringowy, widząc półprzytomnego Zimnocha nie dokończył liczenia i przerwał pojedynek. Dla Zimnocha to druga porażka na zawodowych ringach.

Albert Sosnowski uważa, że ostatnie miesiące zmieniły układ sił w polskiej wadze ciężkiej i jeśli w grudniu dojdzie do walki Krzysztofa Zimnocha (22-1-1, 15 KO) z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO) to faworytem tej potyczki będzie pięściarz z Białegostoku. Zimnoch swoje wysokie sportowe aspiracje potwierdzić musi jednak dziś w starciu z mocno bijącym Joeyem Abellem (33-9, 31 KO).

Stadion radomskiego MOSiR-u jest już prawie gotów na przyjęcie pierwszych kibiców. Dziś na gali MGębski Boxing Night kibice obejrzą w akcji m.in. Krzysztofa Zimnocha, Przemysława Runowskiego, Alberta Sosnowskiego, Siergieja Werwejkę i Mateusza Tryca. Pogoda wspaniała, bilety wciąż są jeszcze w kasach. Zapraszamy!

Richard Williams, trener Krzysztofa Zimnocha (22-1-1, 15 KO), jest dobrej myśli przed dzisiejszą walką swojego podopiecznego z Joeyem Abellem (33-9, 31 KO). Brytyjski szkoleniowiec deklaruje, że w przypadku zwycięstwa Zimnoch będzie gotów na planowany wstępnie na grudzień pojedynek z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO).

Krzysztof Zimnoch (22-1-1, 15 KO) stwierdził w rozmowie z Michałem Bugno ze Sportowych Faktów, że chciałby naprawić swoje relacje z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO). Między pięściarzami mocno iskrzy od czasu pamiętnej konferencji prasowej w 2013 roku, podczas której wdali się w bójkę.

- Nic do niego nie mam, oczyściłem się ze złości, ze złej krwi i jestem gotowy nawiązać z nim normalne stosunki, żebyśmy dalej byli kolegami, żebyśmy mogli wrócić do tego, co było kiedyś - powiedział Zimnoch zapytany o "Szpilę".

- Nie wiem, jak on do tego podchodzi, ale dla mnie sprawa konfliktu między nami jest zakończona i wierzę w to, że w najbliższym czasie będziemy ze sobą normalnie rozmawiać, chociaż znając Artura to będzie bardzo ciężko - dodał bokser z Białegostoku, który dziś w Radomiu zmierzy się z mocno bijącym Amerykaninem Joeyem Abellem (33-9, 31 KO).

Niewykluczone, że jeszcze w tym roku dojdzie do pojedynku Zimnocha ze Szpilką. Obaj nie mogą jednak wcześniej przegrać swoich walk.


Najnowsze komentarze