onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 





Jak dowiedziała się redakcja ringpolska.pl, nie dojdzie do planowanej na 9 września walki pomiędzy Marcinem Rekowskim (17-5, 14 KO) i Sergiejem Werwejko (6-1, 4 KO). 39-letni "Rex" podjął decyzję o zawieszeniu kariery i nie wyklucza definitywnego zawieszenia rękawic na kołku.

- Daję sobie z tym spokój, nie wiem czy na zawsze, ale na jakiś czas na pewno. Robię to przede wszystkim ze względów zdrowotnych, chociaż nie chcę mówić o szczegółach. Układam sobie życie poza boksem, skończyłem niedawno studia, prowadzą coraz więcej treningów i mam co robić - powiedział Rekowski.

Pięściarz z Kościerzyny w ostatnich występach przegrywał z Andrzejem Wawrzykiem, Krzysztofem Zimnochem i Carlosem Takamem, z którym Polak boksował w styczniu.

Głównym wydarzeniem gali w Radomiu będzie inny ciekawie zapowiadający się pojedynek wagi ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i mocno bijącym Amerykaninem Joey Abellem. Podczas wrześniowej imprezy na ring wróci także Albert Sosnowski, który skrzyżuje rękawice z Łukaszem Różańskim.

9 września na gali w Radomiu boksujący w wadze ciężkiej Siergiej Werwejko (6-1, 4 KO) zmierzy się z Marcinem Rekowskim (17-5, 14 KO) - poinformował na Twitterze promotor ukraińskiego pięściarza Marcin Piwek.

Dla Werwejki będzie to druga walka po marcowej porażce przed czasem z Luisem Nascimento. Rekowski w swoim ostatnim występie przegrał z wysoko notowanym w światowym rankingu Carlosem Takamem.

W Radomiu rozegrane zostaną ponadto cztery inne walki w królewskiej dywizji: Krzysztof Zimoch (22-1-1, 15 KO) skrzyżuje rękawice z Joeyem Abellem (33-9, 31 KO), Albert Sosnowski (49-8-2, 30 KO) stanie naprzeciw Łukasza Różańskiego (6-0, 5 KO), a w dwóch kolejnych zaprezentują się Michał Cieślak (14-0, 10 KO) i Paweł Wierzbicki (1-0, 1 KO). 

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >>

Marcin Rekowski (17-5, 14 KO) wydał oświadczenie w sprawie doniesień o aresztowaniu w związku z podejrzeniami o czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji.

"Witajcie. Ostanie dni były dość chaotyczne. Trochę stresu, niewiadomych... Co będę Wam tu pisał, czytaliście wiele różnych artykułów, swoją drogą na zdjęciach, gdzie widać całą moją twarz, wyglądam chyba trochę lepiej, bo ten pasek na oczach to trochę słabo wygląda. A tak na serio. Jestem w domu, wśród bliskich. Dziękuję Wam za wiele ciepłych słów i wiarę, sam do końca nie wierzę w to, co się dzieje. Bardzo Was przepraszam za to zamieszanie i stres, ale mi też nie jest miło. Mam nadzieję,że wszystko się wyjaśni i wróci do normy. Przede wszystkim chcę gorąco pozdrowić mojego syna Oliwera, który jest całym moim życiem, moją rodzinę i przyjaciół, którzy są przy mnie. Wracamy do normalności, do życia, diety i treningów. Życzę Wam spokojnej nocy. Reksio." - napisał Marcin Rekowski.

- Poza paroma siniakami nic mi nie jest, czuję się dobrze, więc nie ma się o co martwić - mówi "Super Expressowi" Marcin Rekowski (17-5, 14 KO), który w niedzielę na gali w Makao przegrał przed czasem z zaliczanym do światowej czołówki wagi ciężkiej Carlosem Takamem.

- Niepotrzebnie odsłoniłem całą lewą stronę, a Takam po prostu mnie... pier...nął. Na chwilę zgasło mi światło. Po walce pojechałem do szpitala, tam wykonano mi badania i wyszedłem. Powtórzę, z moim zdrowiem jest ok - przekonuje Rekowski, który w poprzednim roku ponosił porażki z Andrzejem Wawrzykiem i Krzysztofem Zimnochem.

- Każdy z nas boksuje dla pieniędzy i nie ukrywam, że to też miało wpływ. Jednak nie kasa była najważniejsza, wierzyłem że zdobędę ten pas. Przy okazji dementuję, że przyjąłem walkę z Takamem, bo były mi potrzebne pieniądze na leczenie syna. Z jego zdrowiem, całe szczęście, jest wszystko w porządku - wyjaśnia popularny "Rex", który przy okazji dodaje, że chce sobie dać trochę czasu zanim podejmie decyzję o swojej sportowej przyszłości.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Podróż Marcina Rekowskiego do Makau zakończyła się zgodnie z przewidywaniami. Został znokautowany przez Carlosa Takama.

W tekście "Niebezpieczna gra" pisałem kilka dni temu o zagrożeniach i ryzyku z jakim wiąże się ta walka. Kameruńczyk z francuskim paszportem bije bardzo mocno i każdy, kto choć trochę zna się na boksie wiedział, że wcześniej czy później znokautuje pięściarza z Kościerzyny.

Oczywiście nie brakowało głosów internetowych "ekspertów", że przesadzam pisząc o sile ciosu Takama i niebezpieczeństwie związanym z tym pojedynkiem, ale zdrowy rozsądek podpowiadał co innego. I to z wielu powodów.

39-letni Marcin Rekowski, przesympatyczny człowiek i solidny bokser, najlepsze czasy ma już za sobą. Przegrane przed czasem z Nagym Aguilerą i Andrzejem Wawrzykiem pokazały wyraźnie, że zdrowie już nie to. A przecież Takam to inna, wyższa półka. Prawdziwy tur, który jak równy z równym bije się z Josephem Parkerem, aktualnym mistrzem WBO. Tymczasem Rekowski na przygotowania czasu miał niewiele. Pomysł na ten obarczony dużym ryzykiem pojedynek "urodził się" bowiem po Nowym Roku.

Polski pięściarz nie ukrywał, że podejmuje to wyzwanie z przyczyn finansowych. Nie on jeden z chęci zysku wchodził na takie pola minowe, to jest ta druga, ciemniejsza strona boksu. Ale pięściarze przecież takich walk sami nie organizują, ktoś im takie propozycje składa i namawia doskonale wiedząc, jak to się skończy.

Ta walka ze sportowego punktu widzenia nie miała żadnego sensu. O tym też pisałem: dlaczego IBF godzi się na walkę Rekowskiego o jeden ze swoich mniej znaczących pasków (wakujący IBF Inter Continental) znając bilans jego ostatnich pojedynków? Co gorsza, myślę, że nie jest to przypadek odosobniony, bo zawsze, niestety, najważniejsze są pieniądze. Podobnie myślą promotorzy, choć ten związany kontraktem z Rekowskim (więc wydawałoby się w tym konkretnym przypadku najważniejszy), Andrzej Grajewski, nie chciał tej walki, gdy się już, jako ostatni, o niej dowiedział. Ci, którzy wystąpili z tą propozycją obiekcji jednak nie mieli.

Cały tekst Janusza Pindery na polsatsport.pl >>

Porażką przez nokaut zakończyła się dla Marcina Rekowskiego (18-5, 15 KO) walka o pas IBF Inter-Coninental wagi ciężkiej z potężnie bijącym Carlosem Takamem (34-3-1, 26 KO). Polak po rozstrzygającym pojedynek uderzeniu Kameruńczyka przez kilka minut leżał na deskach, zanim opuścił ring o własnych siłach.

Współpromotor zawodnika z Kościerzyny Andrzej Wasilewski zapewnia jednak, że zdrowiu boksera nic nie zagraża. "Rex cały i zdrowy" - napisał na Twitterze współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions. 

- Z Marcinem wszystko jest OK, przeszedł komplet badań i pojechał do hotelu - zdradził dodatkowo Wasilewski w rozmowie z ringpolska.pl. 

Carlos Takam, który na zawodowych ringach przegrywał tylko trzy razy, w tym z mistrzami świata Aleksandrem Powietkinem i Josephem Parkerem, był najmocniejszym rywalem w karierze Rekowskiego. Popularny "Rex" w ubiegłym roku zanotował dwie porażki z krajowymi rywalami - Andrzejem Wawrzykiem (przed czasem) i Krzysztofem Zimnochem (na punkty).

107 kg zanotował Marcin Rekowski (18-4, 15 KO) podczas ważenia przed jutrzejszą walką z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO) na gali w Makao. Rywal Polaka wniósł na wagę 112 kg. Stawką starcia będzie wakujący pas IBF Inter-Continental kategorii ciężkiej. 

Carlos Takam w swoim ostatnim pojedynku po dobrych dwunastu rundach przegrał nieznacznie na punkty z obecnym czempionem WBO Josephem Parkerem. Marcin Rekowski po raz ostatni boksował w styczniu, pokonując Artsioma Hurbo.

Walka 39-letniego Marcina Rekowskiego z Carlosem Takamem w Makau obarczona jest dużym ryzykiem. Boję się, że zbyt dużym.

Polak dowiedział się o niej na początku roku, szybko stoczył pojedynek z Artsiomem Hurbo (4-27-1) , by zatrzeć kiepskie wrażenie z poprzednich porażek (przegrał przed czasem z Nagy Aguilerą i Andrzejem Wawrzykiem, a na punkty z Krzysztofem Zimnochem) i kilka dni temu ruszył w 30 godzinną podróż do chińskiego Las Vegas, jak nazywane jest Makau.

A rywal jest bardzo wymagający. 36-letni Carlos Takam (33-3-1, 25 KO), Kameruńczyk z francuskim paszportem, bije piekielnie mocno. Ostatnią walkę z Josephem Parkerem wprawdzie przegrał, ale stoczył z Nowozelandczykiem twardy, wyrównany bój. Parker zmierzył się później z Andy Ruizem Jr w starciu o wakujący pas WBO w wadze ciężkiej i wyszedł z tej potyczki jako nowy mistrz świata.

Rekowski nie ukrywał, że leci do Makau po pieniądze. Nie są to zawrotne sumy, ale 100 tysięcy złotych zawsze lepiej nieć niż nie mieć. Problem w tym, że walka z takim turem jak Takam obarczona jest dużym ryzykiem. Rekowski twierdzi wprawdzie, że odpowiada mu ofensywny styl prezentowany przez Kameruńczyka, ale ma też świadomość, jak mocno bije jego najbliższy rywal. A Polak, co było widać w ostatnich walkach, nie ma szczęki z kamienia.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Pas IBF Inter-Continental wagi ciężkiej będzie stawką zaplanowanej na 29 stycznia w Makao walki Marcina Rekowskiego (18-4, 15 KO) z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO) - potwierdzili w oficjalnym komunikacie prasowym organizatorzy pojedynku.

Słynący z mocnego uderzenia i twardej szczęki Takam aktualnie notowany jest na piątej pozycji rankingu International Boxing Federation i promotorzy Kameruńczyka liczą, że wywalczenie regionalnego tytułu IBF przybliży go do walki o mistrzostwo świata. 

Carlos Takam w swoim ostatnim pojedynku po dobrych dwunastu rundach przegrał nieznacznie na punkty z obecnym czempionem WBO Josephem Parkerem. Marcin Rekowski po raz ostatni boksował w styczniu, pokonując Artsioma Hurbo.


Najnowsze komentarze