onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Ostatnio zarejestrowani

  • shryne11
  • shryne10
  • Shryne23
  • boxingfan88
  • tobac



<a href="https://www.ebilet.pl/sport/sporty-walki/boxing-night/" target="_blank"><img src="http://www.ringpolska.pl/images/banners/legionowo_2017_noflash.jpg"></a>

- Poza paroma siniakami nic mi nie jest, czuję się dobrze, więc nie ma się o co martwić - mówi "Super Expressowi" Marcin Rekowski (17-5, 14 KO), który w niedzielę na gali w Makao przegrał przed czasem z zaliczanym do światowej czołówki wagi ciężkiej Carlosem Takamem.

- Niepotrzebnie odsłoniłem całą lewą stronę, a Takam po prostu mnie... pier...nął. Na chwilę zgasło mi światło. Po walce pojechałem do szpitala, tam wykonano mi badania i wyszedłem. Powtórzę, z moim zdrowiem jest ok - przekonuje Rekowski, który w poprzednim roku ponosił porażki z Andrzejem Wawrzykiem i Krzysztofem Zimnochem.

- Każdy z nas boksuje dla pieniędzy i nie ukrywam, że to też miało wpływ. Jednak nie kasa była najważniejsza, wierzyłem że zdobędę ten pas. Przy okazji dementuję, że przyjąłem walkę z Takamem, bo były mi potrzebne pieniądze na leczenie syna. Z jego zdrowiem, całe szczęście, jest wszystko w porządku - wyjaśnia popularny "Rex", który przy okazji dodaje, że chce sobie dać trochę czasu zanim podejmie decyzję o swojej sportowej przyszłości.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Podróż Marcina Rekowskiego do Makau zakończyła się zgodnie z przewidywaniami. Został znokautowany przez Carlosa Takama.

W tekście "Niebezpieczna gra" pisałem kilka dni temu o zagrożeniach i ryzyku z jakim wiąże się ta walka. Kameruńczyk z francuskim paszportem bije bardzo mocno i każdy, kto choć trochę zna się na boksie wiedział, że wcześniej czy później znokautuje pięściarza z Kościerzyny.

Oczywiście nie brakowało głosów internetowych "ekspertów", że przesadzam pisząc o sile ciosu Takama i niebezpieczeństwie związanym z tym pojedynkiem, ale zdrowy rozsądek podpowiadał co innego. I to z wielu powodów.

39-letni Marcin Rekowski, przesympatyczny człowiek i solidny bokser, najlepsze czasy ma już za sobą. Przegrane przed czasem z Nagym Aguilerą i Andrzejem Wawrzykiem pokazały wyraźnie, że zdrowie już nie to. A przecież Takam to inna, wyższa półka. Prawdziwy tur, który jak równy z równym bije się z Josephem Parkerem, aktualnym mistrzem WBO. Tymczasem Rekowski na przygotowania czasu miał niewiele. Pomysł na ten obarczony dużym ryzykiem pojedynek "urodził się" bowiem po Nowym Roku.

Polski pięściarz nie ukrywał, że podejmuje to wyzwanie z przyczyn finansowych. Nie on jeden z chęci zysku wchodził na takie pola minowe, to jest ta druga, ciemniejsza strona boksu. Ale pięściarze przecież takich walk sami nie organizują, ktoś im takie propozycje składa i namawia doskonale wiedząc, jak to się skończy.

Ta walka ze sportowego punktu widzenia nie miała żadnego sensu. O tym też pisałem: dlaczego IBF godzi się na walkę Rekowskiego o jeden ze swoich mniej znaczących pasków (wakujący IBF Inter Continental) znając bilans jego ostatnich pojedynków? Co gorsza, myślę, że nie jest to przypadek odosobniony, bo zawsze, niestety, najważniejsze są pieniądze. Podobnie myślą promotorzy, choć ten związany kontraktem z Rekowskim (więc wydawałoby się w tym konkretnym przypadku najważniejszy), Andrzej Grajewski, nie chciał tej walki, gdy się już, jako ostatni, o niej dowiedział. Ci, którzy wystąpili z tą propozycją obiekcji jednak nie mieli.

Cały tekst Janusza Pindery na polsatsport.pl >>

Wczoraj na gali w Makao Marcin Rekowski (17-5, 14 KO) przegrał przez nokaut w czwartej rundzie z Carlosem Takamem (34-3-1, 26 KO). Stawką walki był pas IBF Inter-Continental wagi ciężkiej.

Porażką przez nokaut zakończyła się dla Marcina Rekowskiego (18-5, 15 KO) walka o pas IBF Inter-Coninental wagi ciężkiej z potężnie bijącym Carlosem Takamem (34-3-1, 26 KO). Polak po rozstrzygającym pojedynek uderzeniu Kameruńczyka przez kilka minut leżał na deskach, zanim opuścił ring o własnych siłach.

Współpromotor zawodnika z Kościerzyny Andrzej Wasilewski zapewnia jednak, że zdrowiu boksera nic nie zagraża. "Rex cały i zdrowy" - napisał na Twitterze współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions. 

- Z Marcinem wszystko jest OK, przeszedł komplet badań i pojechał do hotelu - zdradził dodatkowo Wasilewski w rozmowie z ringpolska.pl. 

Carlos Takam, który na zawodowych ringach przegrywał tylko trzy razy, w tym z mistrzami świata Aleksandrem Powietkinem i Josephem Parkerem, był najmocniejszym rywalem w karierze Rekowskiego. Popularny "Rex" w ubiegłym roku zanotował dwie porażki z krajowymi rywalami - Andrzejem Wawrzykiem (przed czasem) i Krzysztofem Zimnochem (na punkty).

107 kg zanotował Marcin Rekowski (18-4, 15 KO) podczas ważenia przed jutrzejszą walką z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO) na gali w Makao. Rywal Polaka wniósł na wagę 112 kg. Stawką starcia będzie wakujący pas IBF Inter-Continental kategorii ciężkiej. 

Carlos Takam w swoim ostatnim pojedynku po dobrych dwunastu rundach przegrał nieznacznie na punkty z obecnym czempionem WBO Josephem Parkerem. Marcin Rekowski po raz ostatni boksował w styczniu, pokonując Artsioma Hurbo.

Walka 39-letniego Marcina Rekowskiego z Carlosem Takamem w Makau obarczona jest dużym ryzykiem. Boję się, że zbyt dużym.

Polak dowiedział się o niej na początku roku, szybko stoczył pojedynek z Artsiomem Hurbo (4-27-1) , by zatrzeć kiepskie wrażenie z poprzednich porażek (przegrał przed czasem z Nagy Aguilerą i Andrzejem Wawrzykiem, a na punkty z Krzysztofem Zimnochem) i kilka dni temu ruszył w 30 godzinną podróż do chińskiego Las Vegas, jak nazywane jest Makau.

A rywal jest bardzo wymagający. 36-letni Carlos Takam (33-3-1, 25 KO), Kameruńczyk z francuskim paszportem, bije piekielnie mocno. Ostatnią walkę z Josephem Parkerem wprawdzie przegrał, ale stoczył z Nowozelandczykiem twardy, wyrównany bój. Parker zmierzył się później z Andy Ruizem Jr w starciu o wakujący pas WBO w wadze ciężkiej i wyszedł z tej potyczki jako nowy mistrz świata.

Rekowski nie ukrywał, że leci do Makau po pieniądze. Nie są to zawrotne sumy, ale 100 tysięcy złotych zawsze lepiej nieć niż nie mieć. Problem w tym, że walka z takim turem jak Takam obarczona jest dużym ryzykiem. Rekowski twierdzi wprawdzie, że odpowiada mu ofensywny styl prezentowany przez Kameruńczyka, ale ma też świadomość, jak mocno bije jego najbliższy rywal. A Polak, co było widać w ostatnich walkach, nie ma szczęki z kamienia.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Pas IBF Inter-Continental wagi ciężkiej będzie stawką zaplanowanej na 29 stycznia w Makao walki Marcina Rekowskiego (18-4, 15 KO) z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO) - potwierdzili w oficjalnym komunikacie prasowym organizatorzy pojedynku.

Słynący z mocnego uderzenia i twardej szczęki Takam aktualnie notowany jest na piątej pozycji rankingu International Boxing Federation i promotorzy Kameruńczyka liczą, że wywalczenie regionalnego tytułu IBF przybliży go do walki o mistrzostwo świata. 

Carlos Takam w swoim ostatnim pojedynku po dobrych dwunastu rundach przegrał nieznacznie na punkty z obecnym czempionem WBO Josephem Parkerem. Marcin Rekowski po raz ostatni boksował w styczniu, pokonując Artsioma Hurbo.

Marcin Rekowski (17-4, 14 KO) doleciał już do Chin, gdzie w niedzielę na gali organizowanej w Makao zmierzy się z byłym posiadaczem pasa WBC Silver wagi ciężkiej Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO).

- Po bliskim spóźnieniu na samolot, 30 godzinach podróży, dwóch samolotach, promie, kilku długich i często złych kolejkach dotarliśmy na miejsce. Pogoda i humor dopisują, tylko chiński słabo mi idzie - zdradził Rekowski, który w niedzielę o godz. 13.00 ruszył do Chin z warszawskiego Okęcia.

Pojedynek z Polakiem będzie dla Takama powrotem na ring po ubiegłorocznej porażce z Josephem Parkerem, mistrzem świata federacji WBO. Podczas tej samej gali dojdzie także do walki o pas IBF wagi super muszej pomiędzy Jerwinem Ancajasem i Jose Alfredo Rodriguezem.

- To był dość zabiegany i stresujący okres przygotowawczy - mówi portalowi wRingu.net Marcin Rekowski (17-4, 14 KO), który dzisiaj wyleci do Chin na walkę z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO). Pojedynek odbędzie się 29 stycznia na gali organizowanej w Makao.

Możesz opowiedzieć jak przebiegało załatwianie walki z Takamem? Kto zwrócił się do kogo i jak to się stało, że polecisz aż do Chin na walkę?
Marcin Rekowski: Trzy tygodnie temu zadzwonił do mnie promotor z tą ofertą, dał mi kilka godzin na przemyślenie decyzji. Na szczęście byłem już treningu, więc ustaliliśmy z trenerem, że bierzemy tą walkę.

Był moment zawahania przed zgodą na walkę z takim puncherem?
Oczywiście, że był moment zawahania - każdy o zdrowych zmysłach by go miał. Z resztą nie sądzę, że wielu zawodników jest w stanie przyjąć walkę tak krótko przed jej planowanym terminem. Carlos to mocny i silny zawodnik, to będzie ciężka przeprawa, ale podjąłem to wyzwanie.

Studiujesz jego walki? Jest presja?
Oczywiście, że jest presja, zawsze jest i musi być, bo jest mobilizująca, oglądałem jego walki, ale też nie uczę się ich na pamięć od rana do wieczora.

Takam wypunktował Jospeh Parker w jego ostatniej walce. Będziesz chciał skopiować parę zagrywek Australijczyka, czy raczej wyjdziesz do walki i walczył w swoim stylu?
Wiesz, każdy jest inny, ma inny styl boksowania, inną formę, inną taktykę. Będę się starał trzymać tego, co ustaliliśmy z trenerem, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy na ringu.

Pełna treść rozmowy na wRingu.net >> 

Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia na temat kolejnej walki Marcina Rekowskiego (18-4, 15 KO). Boksujący w wadze ciężkiej popularny "Rex"  29 stycznia na gali w Makao zmierzy się z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO).

Rywal Polaka w swojej karierze przegrywał tylko trzy razy, przy czym ostatnie dwie porażki zanotował z byłym "zwykłym" czempionem WBA Aleksandrem Powietkinem i obecnym mistrzem WBO Josephem Parkerem. 

Marcin Rekowski w ubiegłym roku uległ Andrzejowi Wawrzykowi i Krzysztofowi Zimnochowi, by na początku stycznia powrócić zwycięstwem nad Artsiomem Hurbo.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze