onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) jest podekscytowany swoją kolejną w karierze szansą mistrzowską. Amerykanin w najbliższych miesiącach zmierzy się z Fresem Oqeundo (37-8, 24 KO) w walce o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej. Wczoraj obozy pięściarzy poinformowały o osiągnięciu porozumieniu w sprawie organizacji pojedynku. 

- Będę mógł zdobyć kolejny tytuł 20 lat po tym, jak sięgnąłem po swój pierwszy pas - mówi "The Cannon". - W wieku 45 lat mogę przejść do historii, bijąc rekord George'a Foremana, który mistrzostwo wywalczył jako 44-latek.

- Jak na ironię, tamten tytuł zdobyłem, pokonując Foremana, a teraz mogę poprawić jego rekord. Mogę też zostać pierwszym pięściarzem, który po pas sięgnie w trzech różnych dekadach - dodaje Briggs, który wznowił swoją karierę w 2014 roku, notując serię dziewięciu kolejnych wygranych.

- Moja kampania "Let's Go Champ" sięgnęła poza świat boksu. Tylu nie-bokserskich fanów pisze do mnie wiadomości o treści "Let's Go Champ". Nie zdawałem sobie sprawy, że dla tylu osób moje zawołanie stanie się inspiracją, by nigdy się nie poddawać. Nie miałem wyboru, sam musiałem wierzyć w to hasło, nie poddawałem się w staraniach o wielką walkę i w końcu ją dostałem - cieszy się charyzmatyczny Amerykanin. 

Na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy dojdzie do walki Briggsa z Oquendo. Informacja na ten temat powinna pojawić się już wkrótce.

Obozy Shannona Briggsa (60-6-1, 53 KO) i Fresa Oqeundo (37-8, 24 KO) osiągnęły porozumienie w sprawie warunków organizacji walki o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej. 

Dzięki pomyślnej finalizacji negocjacji przedstawiciele pięściarzy unikną konieczności rywalizacji o mistrzowski pojedynek na drodze przetargu, w którym wysokość oferty minimalnej władze World Boxing Association ustaliły na kwotę 1 miliona dolarów. 

Na razie nie wiadomo jeszcze, gdzie i kiedy dojdzie do starcia Briggsa z Oquendo. Jego zwycięzca będzie nieformalnym "wicemistrzem WBA", bo o pas "super-czempiona" WBA 29 kwietnia bić się będą Władimir Kliczko (64-4, 53 KO) i Anthony Joshua (18-0, 18 KO).

Dzisiejszy przetarg nie wyłonił organizatora walki o "zwykły" pas WBA pomiędzy Shannonem Briggsem (60-6-1, 53 KO) i Fresem Oqeundo (37-8, 24 KO).

Jedyną ofertę w przetargu - opiewającą na 400 tysięcy dolarów - złożyła reprezentująca Briggsa grupa The Heavyweight Factory. Ponieważ jednak wcześniej minimalną kwotę na gaże ustalono na poziomie 1 miliona dolarów, poniedziałkowy konkurs ofert został unieważniony.

Nową datę przetargu wyznaczono na 23 lutego. Do tego czasu zainteresowane strony mają czas na osiągnięcie porozumienia w sprawie organizacji pojedynku.

Na dzisiaj zaplanowano  przetarg wyłaniający organizatora pojedynku o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej pomiędzy Shannonem Briggsem (60-6-1, 53 KO) i Fresem Oqeundo (37-8, 24 KO). Zgodnie z postanowieniem World Boxing Association walka Briggsa z Oquendo powinna się odbyć nie później niż trzy miesiące od daty przetargu, a jej zwycięzca w kolejnym występie będzie musiał zaboksować z Aleksandrem Ustinowem (33-1, 24 KO). Amerykanin do starcia z Oquendo trenuje już od kilku tygodni.

 

13 lutego odbędzie się przetarg na organizację pojedynku o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej pomiędzy Shannonem Briggsem (60-6-1, 53 KO) i Fresem Oqeundo (37-8, 24 KO).

Zgodnie z postanowieniem World Boxing Association walka Briggsa z Oquendo powinna się odbyć nie później niż trzy miesiące od daty przetargu, a jej zwycięzca w kolejnym występie będzie musiał zaboksować z Aleksandrem Ustinowem (33-1, 24 KO). 

"Pełny" tytuł mistrza świata WBA w królewskiej dywizji jest aktualnie wakujący. Zawalczą o niego 29 kwietnia w Londynie Władimir Kliczko (64-4, 53 KO) i Anthony Joshua (18-0, 18 KO). 

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) stwierdził w rozmowie ze Sky Sports, że bardzo chętnie zaboksowałby o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej z Fresem Oqeundo (37-8, 24 KO) w jednym z brytyjskich miast. Pojedynek zarządziła wczoraj World Boxing Association, dając obozom pięściarzy 30 dni na negocjacje warunków organizacji starcia. 

- Bardzo bym chciał, aby ta walka odbyła się w Londynie - powiedział "The Cannon". - Byłoby świetnie zrobić ją gdzieś w Wielkiej Brytanii. Manchesterze czy Szkocji, to byłyby super miejsca. 

- Szczerze mówiąc, to długo czekałem na ten pojedynek i jestem gotów walczyć wszędzie, ale London byłby znakomity - dodał Briggs, który nie ukrywa, że później mógłby bronić swojego trofeum w starciu z Davidem Hayem (28-2, 26 KO). 

- On w końcu przyjdzie do Mistrzunia. Gdy znokautuję Oquendo, będzie chciał dostać ode mnie szansę - mówi o doświadczony Amerykanin o popularnym "Hayemakerze", z którym wedle wstępnych planów miał zmierzyć się we wrześniu ubiegłego roku.

Niepokonany na zawodowych ringach lider rankingu Boxrec wagi ciężkiej Luis Ortiz (26-0, 22 KO) to nowy cel szukającego swojej wielkiej walki Shannona Briggsa (60-6-1, 53 KO). Amerykanin pojawił się wczoraj na konferencji prasowej anonsującej starcie o pas IBF pomiędzy Anthonym Joshuą i Erikiem Moliną - jak zapewnia, by porozmawiać na temat pojedynku z Kubańczykiem z promującym go Eddiem Hearnem. 

- Jestem tu po to, by dogadać [z Hearnem] walkę z Ortizem, żeby sprawdzić, co on potrafi - stwierdził w wywiadzie dla IFL TV "The Cannon".

Briggs niedawno został wyznaczony do starcia o "zwykły" pas WBA z Lucasem Brownem (24-0, 21 KO), jednak Australijczyk po raz kolejny wpadł na kontroli antydopingowej i niewykluczone, że federacja nakaże Amerykaninowi bić się o swoje trofeum z innym przeciwnikiem. Luis Ortiz aktualnie przewodzi rankingowi World Boxing Association w królewskiej dywizji.

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) nie może doczekać się walki o pas WBA wagi ciężkiej z Lucasem Brownem (24-0, 21 KO). Amerykanin zapowiada, że spuści swojemu rywalowi mocne lanie.

- Nigdy nie powinieneś dawać mi tej szansy. Zrobię ci krzywdę, chłopaku! Zrobię ci krzywdę, obiecuję ci. Tylko się pokaż, pokaż się, jeśli masz ochotę!  - odgraża się "The Cannon".

Starcie Briggsa z Brownem powinno odbyć się do 31 grudnia. Lokalizacja pojedynku nie została jeszcze określona - mówi się w tym kontekście przede wszystkim o Australii, ale także o Anglii a nawet Chinach. 

Kilka dni temu władze World Boxing Association nakazały rozpoczęcie negocjacji w sprawie organizacji walki o tzw. "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej pomiędzy Shanonem Briggsem (60-6-1, 53 KO) i Lucasem Brownem (24-0, 21 KO). Zdaniem Dana Rafaela decyzji federacji nie da się usprawiedliwić ze sportowego punktu widzenia.

- Briggs w pojedynku o tytuł to jakaś farsa. Ani trochę na niego nie zasłużył. On nawet nie powinien być tak wysoko notowany przez WBA, której rankingi są zbrodnią przeciw ludzkości - uważa bokserski ekspert ESPN.

Briggs i Browne do walki o "zwykłe" mistrzostwo zostali wyznaczeni po tym, jak z pasa WBA "Super" zrezygnował Tyson Fury (25-0, 18 KO). O trofeum po Wyspiarzu zaboksują w przyszłym roku Władimir Kliczko (64-4, 53 KO) z Anthonym Joshuą (17-0, 17 KO), o ile ten upora się 10 grudnia z Erikiem Moliną (25-3, 19 KO).

Shannon Briggs dopiął w końcu swego i dostał upragnioną szansę. Wczoraj władze Wolrd Boxing Association wyznaczyły 44-letniego Amerykanina do walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej z Lucasem Brownem. Niby nic dziwnego, bo w najnowszym rankingu WBA "The Cannon" plasuje się na wysokiej piątej pozycji. Problem jednak w tym, że od czasu sromotnego lania z rąk Witalija Kliczki w 2010 roku Briggs nie stoczył ani jednej (!) walki z choćby średnim rywalem.

Amerykanin, mający już w swoim dorobku pas WBO, swoją karierę wznowił po czteroletniej przerwie w kwietniu 2014 roku i na przestrzeni dwóch lat zaliczył dziewięć wygranych (osiem przed czasem) nad rywalami z trzeciej ligi, w międzyczasie uganiając się poza ringiem z okrzykiem "Let's Go Champ" za Władimirem Kliczką, a potem Davidem Hayem. Osiłek z Brooklynu przy okazji dobrze opanował posługiwanie się mediami społecznościowymi, a nawet wypuścił na rynek grę na telefony komórkowe z sobą w roli głównej.

Niektórzy śmiali się z Briggsa, inni z niesmakiem kręcili nosem, twierdząc, że robi z siebie pośmiewisko, jednak podobno cel uświęca środki i jeśli "The Cannon" pokona Lucasa Browne'a, co nie jest wcale niemożliwe, to on się będzie śmiał jako ostatni. I to już będzie sukces czysto sportowy!

Za zainteresowaniem przeczytałem ostatnio serię komentarzy pod artykułami na ringpolska.pl i wpisów z polskiego Twittera bokserskiego na temat wyższości "cyrku" nad sportem i odwrotnie. Przykład Briggsa, przy całym szacunku dla jego osiągnięć sprzed lat, pokazuje dobitnie, że "cyrk" przekonuje nawet decydentów w bokserskich federacjach, więc jeśli na polu sportowym zaczyna być trudno, warto czasem trochę się powygłupiać i pogadać od rzeczy. Tak też można dojść do mistrzostwa, a w każdym razie do większej kasy.

Nie wyszło z Władimirem Kliczką, nie udało się z Davidem Hayem, więc Shanon Briggs (60-6-1, 53 KO) wziął na celownik Lucasa Browne'a (24-0, 21 KO), z którym podobno ma walczyć o wakujący pas WBA wagi ciężkiej. Amerykanin na Halloween przygotował specjalne nagranie dla Browne'a, w którym pokazuje się z jego ściętą głową.

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) postanowił, że nie będzie już czekał na walką obiecaną mu przez Davida Haye'a (28-2, 26 KO) i powróci na ring pod koniec roku.

- Będę walczył w grudniu, show musi trwać! Wystraszyłem Haye'a na śmierć, więc muszę wybrać inną drogę - powiedział były mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBO.

- Jaką masz teraz wymówkę? Nie jesteś gotów? Wyrwałeś sobie wszystkie włosy z głowy? Doznałeś z mojej strony cyber-przemocy? Znów cię boli paluszek? Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, kogo sobie wygrzebiesz na następny frajerski pojedynek! - dodał Amerykanin, kierując swoje słowa do "Hayemakera".

W styczniu tego roku David Haye (28-2, 26 KO) powrócił na ring po ponad trzech latach przerwy. Były mistrz świata wag junior ciężkiej i ciężkiej stoczył dwa zwycięskie pojedynki i we wrześniu w kolejnym miał zmierzyć się z Shannonem Briggsem (60-6-1, 53 KO). Wygląda jednak na to, że "Hayemaker" wycofał się jednak z pomysłu skrzyżowania rękawic z Amerykaninem, za co niemal każdego dnia spotyka się z jego strony z mniej lub bardziej obraźliwymi komentarzami.

Brytyjczyk nic sobie jednak nie robi z wyzwisk padających z ust Briggsa. - Nauczyłem się przez lata, że takie rzeczy trzeba po prostu ignorować. Ludzie, którzy kierują swoje negatywne emocje ku innym, często sami zmagają się z własną niepewnością i zwracanie na nich uwagi tylko ich nakręca - tłumaczy Haye.

Na razi nie wiadomo, jakie sportowe plany ma David Haye. Wyspiarz wspominał ostatnio często o konfrontacji z mistrzem IBF Anthonym Joshuą (17-0, 17 KO), do której mogłoby dojść wiosną lub latem przyszłego roku.

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) nie może doczekać się obiecanej walki z Davidem Hayem (28-2, 26 KO). Obchodzący w grudniu 45. urodziny Amerykanin zgodnie ze wstępnymi ustaleniami miał z "Hayemakerem" spotkać się we wrześniu, jednak wiele wskazuje na to, że Anglik ostatecznie wybierze innego rywala.

- David Haye, znany teraz jako panienka Haye, powiedział, że jeśli zawalczę na jego gali, to w następnym pojedynku się ze mną zmierzy - skarży się Briggs, który ostatnio "polował" na Wyspiarza w Nowym Jorku przy okazji gali Frampton - Santa Cruz.

- Władimir Kliczko obiecał mi, że po Leapaiu zawalczy ze mną w Nowym Jorku i wybrał kogoś innego. Beyonce Wilder odrzuciła 2 miliony dolarów za pojedynek ze mną, który obiecała mi po zdobyciu pasa  -wylicza rozżalony Briggs. - Mówią, że jestem niebezpieczny. Oni są w środku miękcy jak babeczki. Dlatego ciągle za nimi biegam i wygaduję największe głupoty w historii boksu. Przez ich strach jestem wykluczony!

Shannon Briggs po raz ostatni boksował w maju na gali w Londynie, szybko stopując Emilio Ezequiela Zarate. David Haye podczas tej samej imprezy pokonał przed czasem Arnolda Gjergjaja.

Podobno wszystko było już ustalone a kontrakty podpisane, a tymczasem okazuje się, że prawdopodobnie nie dojdzie we wrześniu do walki dwóch byłych mistrzów świata wagi ciężkiej Davida Haye'a (28-2, 26 KO) i Shannona Briggsa (60-6-1, 53 KO) - tak przynajmniej twierdzi Amerykanin.

- Plotki mówią, że Haye chce boksować z kimś innym. Ten idiota się mnie wystraszył, ale nieważne, wszystko OK. Pipa zawsze zostanie pipą. Boi się, że przegra ze staruszkiem, bo wie, jaki jestem mocny - napisał Briggs w mediach społecznościowych.

Shannon Briggs i David Haye w maju zaboksowali razem na gali w Londynie, nokautując swoich rywali. Wedle zapewnień obu pięściarzy londyńska impreza miała być "przygrywką" do gali we wrześniu, na której mieli stanąć naprzeciw siebie.

Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) dokonał znakomitego wyboru, zmieniając obiekt swoich ataków medialnych z Władimira Kliczkę na Davida Haye'a (28-2, 26 KO). Charyzmatyczny Amerykanin błyskawicznie podbił serca brytyjskich fanów, a wczorajszym zwycięstwem nad słabym Emilio Ezequielem Zarate zagwarantował sobie pojedynek z "Hayemakerem".

- Anglio, kocham cię! - powiedział po trwającej niespełna rundę walce "The Cannon". - Zostaję u was. Nie pozbędą się mnie tak łatwo!

- Davidzie Haye, gdy cię spotkam, ciężko cię znokautuję! - wykrzyczał groźnie Briggs, okraszając swoje oświadczenie tradycyjnym "Let's Go Champ!". Do walki Shannona Briggsa z Davidem Hayem dojść ma we wrześniu na gali w Londynie.

Na gali w Londynie Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) znokautował w pierwszej rundzie zakontraktowanego w ostatniej chwili Emilio Ezequiela Zarate (20-17-3, 11 KO). 44-letni były mistrz świata wagi ciężkiej pojedynek rozstrzygnął ciosami na korpus.

Briggs w swoim kolejnym występie planowanym na wrzesień ma zmierzyć się z Davidem Hayem (27-2, 25 KO), o ile ten pokona dziś Arnolda Gjergjaja (29-0, 21 KO).

250 funtów (113,4 kg) wniósł na wagę Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) przed sobotnią walką z Emilio Ezequielem Zarate (20-16-3, 11 KO). Rywal byłego mistrza świata kategorii ciężkiej zostanie zważony później.

Argentyńczyk Emilio Ezequiel Zarate (20-16-3, 11 KO) będzie ostatecznie przeciwnikiem Shannona Brigsga (59-6-1, 52 KO) podczas gali w Londynie 21 maja.

Wcześniej jako rywale byłego mistrza świata wagi ciężkiej anonsowani byli Aleksander Dimitrenko i  Jakov Gospic. Dla 44-letniego Briggsa sobotni występ będzie powrotem na ring po ośmiomiesięcznej przerwie.

W pojedynku wieczoru londyńskiej gali David Haye (27-2, 25 KO) skrzyżuje rękawice z Arnoldem Gjergjajem (29-0, 21 KO). Mówi się, że jeśli Briggs i Haye wygrają w sobotę, we wrześniu staną ze sobą w ringu.

Wczoraj grupa Haymaker Promotions w swoim komunikacie prasowym oficjalnie ogłosiła, że 21 maja na gali w Londynie Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) stanie do walki z Aleksandrem Dimitrenką (38-2, 24 KO). Jak się jednak okazuje, wcale nie ma pewności, czy do pojedynku rzeczywiście dojdzie. 

Nie wiadomo, czy ukraiński dwumetrowiec postanowił wycofać się z konfrontacji z byłym czempionem WBO wagi ciężkiej czy jego występ anonsowano bez dopełnienia wszystkich formalności, ale faktem jest, że zapytany dziś o walkę z Briggsem przed portal allboxing.ru Dimitrenko odpowiedział: "To nieprawda".

Według wcześniejszych doniesień z Wysp Brytyjskich zwycięstwo nad Dimitrenką miało otworzyć Briggsowi drogę do walki z Davidem Hayem (27-2, 25 KO), który 21 maja skrzyżuje rękawice z niepokonanym Arnoldem Gjergjajem (29-0, 21 KO). 

21 maja na gali w Londynie Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) stanie do walki z Aleksandrem Dimitrenką (38-2, 24 KO). Dla byłego mistrza świata zwycięstwo nad Ukraińcem ma być przepustką do pojedynku z Davidem Hayem (27-2, 25 KO), który podczas tej samej imprezy skrzyżuje rękawice z niepokonanym Arnoldem Gjergjajem (29-0, 21 KO).

- Po tym jak skończę Dimitenkę, będę świętował, ale potem wrócę [do Anglii], żeby skończyć Hayemakera. Już nie będzie mnie mógł unikać!  - odgraża się Briggs, jednak jego słowa nie robią większego wrażenia na rywalu. 

- Briggs to głośny głupek, ja przemówię w ringu i on nawet nie będzie wiedział, co go trafiło - komentuje wypowiedzi Amerykanina Dimitrenko. - Ta walka skończy się spektakularną porażką byłego czempiona z przyszłym czempionem. On teraz jest mistrzem Instargrama, ale tak właśnie wygląda koniec panowania. Briggs już po pierwszym ciosie zda sobie sprawę, jak mocno biję.

Shannon Briggs po raz ostatni boksował we wrześniu ubiegłego roku, zwyciężając Michaela Marrone'a. Aleksander Dimitrenko wróci na ring po styczniowej wygranej z Drazanem Janjaninem.

Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) nie może się już doczekać walki z Davidem Hayem (27-2, 25 KO). Były mistrz świata wagi ciężkiej co prawda najpierw musi pokonać Aleksandra Dimitrenkę (38-2, 24 KO), jednak, jak przekonuje, w przypadku starcia z Ukraińcem nie bierze pod uwagę innego scenariusza niż zwycięstwo. 

- Gdy pokonam Dimitenkę - nie "jeśli" a "gdy" - zabiorę się za Haye'a - zapowiada pewny siebie 44-latek z Brooklynu, dodając: - Nasza walka odbędzie się we wrześniu i David Haye zostanie ciężko znokautowany!

Pojedynek Shannona Briggsa z Aleksandrem Dimitrenką zaplanowany jest na 21 maja w Londynie. Haye podczas tej samej imprezy skrzyżuje rękawice z niepokonanym Arnoldem Gjergjajem (29-0, 21 KO).

Były mistrz świata wagi ciężkiej Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) potwierdził w rozmowie z portalem fightnews.com, że jego najbliższym rywalem będzie ex-czempion Starego Kontynentu Alexander Dimitrenko (38-2, 24 KO).

Walka Briggs - Dimitrenko dobędzie się 21 maja na gali w Londynie, której główną atrakcją jest inne starcie w królewskiej dywizji - z udziałem Davida Haye'a (27-2, 25 KO) i Arnolda Gjergjaja (29-0, 21 KO). 

Jeśli Briggs pokona ukraińskiego dwumetrowca, w kolejnym występie ma skrzyżować rękawice z Hayem. Pięściarze już podpisali w tej sprawie wstępne porozumienie. "The Cannon" po raz ostatni boksował we wrześniu ubiegłego roku, nokautując Mike'a Marrone'a.

Wyprawa Shannona Briggsa (59-6-1, 52 KO) do Wielkiej Brytanii przyniosła zamierzony skutek - w poniedziałek oficjalnie ogłoszono, że były mistrz świata wagi ciężkiej zaboksuje 21 maja na gali w Londynie. Jeśli zwycięży, w kolejnym pojedynku zmierzy się z Davidem Hayem (27-2, 25 KO), który w głównym wydarzeniu londyńskiej imprezy skrzyżuje rękawice z Arnoldem Gjergjajem (29-0, 21 KO). 

- Chcę tego! Haye się mnie boi!  Ja jestem mistrzem a on durniem! [ang. champ-chump] - skomentował Amerykanin radosną nowinę. - W zeszłym tygodniu spotkałem się z jego prawnikami i dobiliśmy targu. Wszyscy muszą to zobaczyć na własne oczy, jak on się mnie boi!

- Ludzie chcą tej walki, więc dałem się przekonać, by umieścić go na mojej gali - stwierdził Haye. - Jeśli ten dureń wygra, to potem z nim zawalczę. Zakończę tę jego akcję "Dawaj mistrzu!" i zamienię ją w "Dawaj Durniu!", bo on jest właśnie durniem, starym bałwanem, który chodzi, wydziera się i zawraca ludziom głowę. 

- Ale ja nie stoczę z nim po prostu walki, ja go znokautuję! On potrafi dużo przyjąć, jest twardy, ale zobaczymy, jak długo da radę ustać, gdy zacznę puszczać moje bomby na jego wielki łeb. Ten głupek pożałuje, że w ogóle wylądował na Heathrow i zaczął mnie dręczyć - zapewnił "Hayemaker".

Wygląda na to, że Shannon Briggs (59-6-1, 52 KO) dopnie swego i otrzyma szansę walki z Davidem Hayem (27-2, 25 KO) - tak wynika przynajmniej z dzisiejszej deklaracji "Hayemakera". 

44-letni Briggs, który przez poprzednie miesiące zabiegał o pojedynek z Władimirem Kliczką, po porażce Ukraińca z Tysonem Furym zmuszony był zmienić front i kilka dni temu w poszukiwaniu wielkiej wypłaty przybył na Wyspy Brytyjskie. "The Cannon" w ostatnich dniach zakłócił m.in. konferencję prasową Haye'a anonsującego zaplanowaną na 21 maja walkę z Aroldem Gjergjajem (29-0, 21 KO). 

Dziś Haye ogłosił, że zgodzi się na walkę z Briggsem, jeśli ten wcześniej zaboksuje na jego imprezie. - Jeśli ten bałwan wygra z kimś 21-go, potem ja się z nim zmierzę - powiedział Brytyjczyk, dodając: - Zakończę tę całą akcję "Let's Go Champ!".

W poniedziałek w Londynie odbyły się otwarte treningi Charlesa Martina (23-0-1, 21 KO) i Anthony'ego Joshuy (15-0, 15 KO) przed sobotnią walką o pas IBF wagi ciężkiej. Show głównym bohaterom wydarzenia skradł jednak  Shannona Briggsa (59-6-1, 52 KO), który błyskawicznie zaskarbił sobie sympatię fanów.

ISSN: 2082-9760


Najnowsze komentarze