Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 10326 gości oraz 87 użytkowników.

 

  

Podczas poprzedniej walki, z Ty Cobbem, Artur Szpilka walczył tak, jak było mu wygodniej, bardziej bazował na tym, czego uczył się w Polsce. Teraz ma być inaczej. Czy znokautuje Quezadę? Nie wiem, zobaczymy - mówi prezydent Warriors Boxing Leon Margules, współpromujący w USA Artura Szpilkę (18-1, 13 KO) z duetem Andrzej Wasilewski/Piotr Werner (Sferis Knockout Promotions).

Przemek Garczarczyk: Jak, z punktu widzenia promotora, oceniasz osiem tygodni Artura Szpilki w Stanach Zjednoczonych?
Leon Margules: Tylko osiem tygodni. Jestem w stałym kontakcie jego trenerem, Ronnie Shieldsem, wiem doskonale, co się dzieje w Teksasie. To pierwszy pełny obóz treningowy Artura z Shieldsem. Bardzo ważny. Artur Szpilka to plan długoterminowy, inwestycja w przyszłość. Nie jest to skok na kasę, rzucenie się na jedną walkę na której ktoś mógłby zarobić. Propozycji takich pojedynków nie brakowało i nie brakuje. Za duże pieniądze. Ale nam nie o to chodzi.

Masz kontakt z trenerem - jak ze Szpilką?
Żartujesz? Dzwoni każdego dnia, opowiadając z kim by chciał walczyć, kogo by znokautował. On żyje boksem, ten sport to dla niego wszystko. Niektórzy uważają Szpilkę za takiego chłopaka z gorącą głową, lekko zwariowanego. Nie zgadzam się. W każdym razie już teraz taki nie jest. Zmienił się po walkach z Mike Mollo. Ma dużą ringową inteligencję, bardzo wiele widzi w ringu, chce się uczyć i ciężko trenuje. Czego jako jego promotor mógłbym jeszcze chcieć?

Walka z Manuelem Quezadą 12 czerwca w Chicago. Za dwa tygodnie. Opinia?
Walka potrzebna, nawet konieczna. Quezada przegrał w ostatnim pojedynku z pretendentem do mistrzowskich tytułów, niepokonanym Andy Ruizem Jr. Przedtem poległ po 12 rundach z Crisem Arreolą i po 8 punktowych starciach ze Steve Cunninghamem. Pierwszy walczył o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej, drugi ma doświadczenie mistrzowskie z junior ciężkiej i bardzo dobre walki z pretendentami to walk o tytuł, przegrywając po kontrowersjach z Tomaszem Adamkiem i Sławą Głazkowem. Quezada był jednym z bardziej interesujących prospektów w ciężkiej, więc Szpilka nic nie dostanie w ringu za darmo.

Nie boisz się faktu, że Artur, który już dzisiaj mówi o "większych wyzwaniach jesienią", zlekceważy Quezadę?
Nie boję się. Jak Szpilka zapomni, kogo ma w ringu 12 czerwca, to przypomni mu o tym sam Quezada, a jak nie on, to na pewno Ronnie w narożniku. Ja i Shields oczekujemy tego, że teraz w Chicago Artur będzie walczył tak, jak chce tego trener. Podczas poprzedniej walki, z Ty Cobbem, walczył tak, jak było mu wygodniej, bardziej bazował na tym, czego uczył się w Polsce. Teraz ma być inaczej. Czy znokautuje Quezadę? Nie wiem, zobaczymy. On chyba jeszcze o tym nie wie, ale jak wcześniej skończą się dwie główne walki wieczoru Premier Boxing Champions (Lara - Rodriguez, Beterbijew - Ngumbu), to jego pojedynek będzie pokazany milionom na Spike TV w USA i reszcie międzynarodowej widowni telewizyjnej. To zobowiązuje. Nie mówmy w maju o galach jesienią, bo to nie ma sensu. To boks 2015 roku, nic nie jest zaklepane. Może będzie będzie gala, o której mówisz, może jej nie będzie. Dla nas liczy się tylko 12 czerwca. Zobaczymy jak po Chicago będzie przebiegał drugi pełny obóz treningowy Artura z Shieldsem. Będzie czas na decyzje.

Co słyszysz od innych amerykańskich promotorów o pomyśle sprowadzeniu Artura do USA? Producent ostatnich sześciu lat Friday Night Fights na ESPN powiedział, że nie pamięta lepszej atmosfery niż podczas pierwszej walki z Mike Mollo w Chicago.
Żałują, że oni tego nie zrobili? Poważnie - bardzo dobry pomysł, bo Szpilka zawsze wnosi ze sobą do ringu energię, taką nutkę czegoś niespodziewanego, jakiegoś dramatu. Czy jest to potrzebne czy nie - taki już jest. Jest też polska widownia, którą jak zawsze zachęcam do wspierania swojego chłopaka na drodze po wielkie walki. Od tego, jak duży będzie doping zależy, czy te wielkie walki wrócą do Chicago. Wiadomo, że chcemy, żeby czuł się komfortowo, miał za sobą kibiców. Chcemy mu pomóc. Gala w Chicago będzie świetna. Erislandy Lara, który tak naprawdę jeszcze niczego na ringu nie przegrał, bo nie tylko moim zdaniem wygrał z Canelo, w walce o tytuł mistrza świata z Rodriguezem. Tego ostatniego wszyscy pamiętają z zabójczych walk z Pawłem Wolakiem; Artur Beterbijew, który seryjnie nokautuje, z Doudou Ngumbu, który przegrał z Fonfarą tylko na punkty czy wreszcie inny niepokonany półciężki, Kolumbijczyk Eleider Alvarez. No i oczywiście Szpilka...

Nie mogę rozmawiając z Tobą nie wspomnieć nazwiska Andrzeja Fonfary...
Właśnie się spotkaliśmy, bo odpoczywa z narzeczoną Justyną na Florydzie. Zasłużone wakacje. Świetnie wygląda, może tylko parę ekstra kilogramów, ale widać, że o siebie dba. Zawodowiec. Myśleliśmy o zrobieniu dla niego dwóch walk w tym roku, ale będzie tylko jedna, prawdopodobnie w październiku. Nikt nie będzie Andrzeja poganiał, ma swój rytm. To dla mnie więcej niż mój pięściarz - to mój przyjaciel.

- Na rywala nie będę  wybrzydzał, jestem w Houston dopiero około miesiąca, także spokojnie - mówi Artur Szpilka (18-1, 13 KO), który 12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago zmierzy się z Manuelem Quezadą (29-9, 18 KO).

- Quezada, z tego co widziałem, potrafi boksować i liczę, że stawi mi opór, na pewno go nie zlekceważę, nie popełnię takiego błędu. Ostatnio Quezadę trafił Ruiz, ale wcześniej zrobił on dwanaście rund z Arreolą, z Cunninghamem - osiem - przypomina "Szpila", dla którego zbliżające się starcie będzie drugim występem po podpisaniu kontraktu menadżerskiego z potężnym Alem Haymonem.

- Nie mogę się już doczekać walki. Zacząłem już sparingi - opowiada pięściarz Sferis KnockOut Promotions. - Na razie trener każe mi trochę pobawić się boksem, poboksować na luzie, staram się uderzać dużo ciosów podbródkowych, dla zabawy trochę opuszczam czasem ręce, nie biję z całej siły, żeby nie skończyło się jak ze sparingpartnerem przed kwietniową walką, póki co to takie lekkie sparingi. 

- Z tego co wiem, we wrześniu szykuje się coś naprawdę dużego i ten termin jest dla mnie najważniejszy. Zobaczymy, co zadecydują promotorzy i trener, ja najchętniej zmierzyłbym się ze Stevem Cunninghamem - kończy Artur Szpilka.

Artur Szpilka (18-1, 13 KO) rozpoczął sparingi przed walką z Manuelem Quezadą (29-9, 18 KO). Pojedynek odbędzie się 12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago.

Doświadczony Manuel Quezada (29-9, 18 KO) będzie kolejnym przeciwnikiem Artura Szpilki (18-1, 13 KO). Pojedynek odbędzie się 12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago.

Urodzony w Meksyku Quezada w czasie swojej zawodowej kariery wygrywał m.in. z Travisem Walkerem oraz miał okazję boksować pełne dystanse rundowe ze Stevem Cunninghamem oraz Chrisem Arreolą. Ostatni pojedynek pięściarz mieszkający w Kalifornii stoczył w maju ubiegłego roku.

W ostatnich dniach w kręgu potencjalnych rywali popularnego "Szpili" pozostawali również Tony Grano (20-3-1, 16 KO), Daniel Martz (13-2-1, 10 KO) i Akhor Muralimow (16-1, 13 KO). O ostatecznym wyborze oponenta dla pięściarza z Wieliczki zadecydowała komisja sportowa stanu Illinois. 

Dla Szpilki, który jest najwyżej notowanym w światowych rankingach polskim pięściarzem wagi ciężkiej, będzie to drugi występ od czasu rozpoczęcia współpracy z nowym trenerem Ronniem Shieldsem.

Artur Szpilka (18-1, 13 KO) od dawna z dużym szacunkiem wypowiada się o umiejętnościach Aleksandra Powietkina (29-1, 21 KO). Nic więc dziwnego, że bokser z Wieliczki widzi Rosjanina w roli faworyta w mistrzowskiej konfrontacji z czempionem WBC Deontayem Wilderem (33-0, 32 KO), do której dojść może pod koniec tego roku.

- Powietkin to według mnie numer dwa w wadze ciężkiej po Kliczce, jest bardzo silny, wielu kibiców go nie docenia, moim zdaniem wygra z Wilderem - przekonuje "Szpila".

Najwyżej notowany polski chętnie przyjmuje zakłady na walkę Powietkin - Wilder, stawiając oczywiście na rosyjskiego challengera. Szpilka założył się m.in. ze swoim trenerem Ronniem Shieldsem. - Ja stawiam na Wildera, on musi w razie przegranej Powietkina trochę zmienić swój wygląd... Więcej nie zdradzę - powiedział w rozmowie z Przemkiem Garczarczykiem Shields. 

Kulisy zakładu zdradził ostatecznie na Facebooku sam "Szpila". - Wynegocjowałem z trenerem zmianę zakładu, jak wygra Wilder miałem zgolić brwi, ale wyglądałbym jak Mr Clean, więc szybko to przemyślałem i zakład idzie o 50$. Oczywiście stawiam na Powietkina - napisał zawodnik Sferis KnockOut Promotions i Ala Haymona, który na ring powróci 12 czerwca.

Przemek Garczarczyk: Siedem tygodni z Arturem Szpilką to już wystarczająco dużo na Twoją ocenę Polaka. Taki prawie cały obóz treningowy...
Ronnie Shields: Wszystko w porządku, te zmiany, które stwierdziłem, że trzeba zrobić idą szybciej, bardziej bezboleśnie niż się spodziewałem. Teraz tylko czekamy na naprawdę dużą walkę – taką, kiedy będziemy mogli razem usiąść, oglądać wspólnie rywala, analizować przeciwnika.

Kiedy mówisz o „zmianach, które trzeba było zrobić” - co masz konkretnie na myśli?
Przede wszystkim to, że Szpilka uczy się w Teksasie rzeczy, których nigdy w ringu nie robił. Bo ich nie umiał. Mam na myśli zarówno sprawy czysto pięściarskie, jak związane z treningiem wytrzymałościowym. Wiadomo, że każdy trener chce, żeby jego pięściarz ciężko trenował, ale też nie chodzi o to, żeby zabijać się bez sensu. Artur zaczyna to doskonale rozumieć. Dłużej - niekoniecznie znaczy lepiej.

Artur wrzuca od czasu do czasu wideo ze swoich sparingów. Chcę się zapytać tylko o jeden, ten z Edwinem Rodriguezem. Edwin to co prawda półciężki, ale ma 27 zwycięstw, tylko jedną, punktową porażkę z samym z Andre Wardem. Podobno było bardzo ciekawie...
Były dwa sparingi Szpilka - Rodriguez. Specjalnie dałem Arturowi Rodrigueza na sparing, bo wiedziałem, że Szpila będzie się denerwował, będzie sfrustrowany. To był test. Spodziewałem się, że Artur będzie miał problemy z trafieniem Edwina. Czekałem w narożniku jak zareaguje na to, że rywal go trafia, a on nie może nic zrobić! Było prawie dokładnie tak, jak się spodziewałem – tylko, że Artur podszedł do sprawy ze śmiechem, na luzie. "Trenerze, nie mogę go złapać ciosem, co się dzieje?!" - śmiał się. Kazałem Edwinowi używać jak najwięcej ciosów podbródkowych, bo Artur miał z tym problemy. "Nie mogę go zablokować, ratunku!" - krzyczał Szpila. "Nienawidzę go tak mocno, że go kocham!". W drugim ich sparingu było już inaczej - Edwin chciał mu włożyć parę podbródkowych - i nie mógł. Artur przemyślał pierwszy sparing, wyciągnął wnioski. Nawet, jeśli dawał się trafiać, to wiedział jak oddać cios. To była lekcja, jak wartościowym uderzeniem może być cios podbródkowy – szczególnie przeciwko niektórym rywalom. To część z mojej strategii trenerskiej. Daję mu dużo różnych testów. Na razie zdaje wszystkie. Niech zobaczy na sparingach wszystko, co możliwe, żeby mógł i musiał używać w ringu wszystkiego, co potrafi, a nie tylko tego, z czym czuje się najbardziej komfortowo.

Mówimy o dużych walkach pod koniec roku, czekając jednocześnie na rywala na 12 czerwca w Chicago. Jak sobie z tym dajesz radę?
Na spokojnie. Każdego dnia spotykamy się na sali, trenujemy, uczymy się. To jest najważniejsze, bo to pomoże Arturowi wygrywać - bez względu na to, z kim by nie walczył. Mieliśmy rywala z dorobkiem 17-1, Jasona Pettaway’a, ale Komisja Sportowa w stanie Illinois, z niezrozumiałych chyba dla nikogo względów, powiedziała "nie". Teraz są rozmowy z innymi potencjalnymi - i mocnymi - przeciwnikami na 12 czerwca. To też część nauki dla Szpili. Nie przejmować się, robić swoje.

Na Twitterze są już dyskusje czy lepszy na następną walkę dla Szpilki byłby Cunningham, czy Arreola.
Słyszałem i śmieję się. Napisz, proszę: dla trenera liczy się tylko najbliższa walka, bo na jej podstawie może powiedzieć, czy kolejny przeciwnik ma sens czy nie. Nie ma sensu dzisiaj rozmawiać o Stevie Cunninghamie. Nie ma takiej rozmowy pod koniec maja. Może będzie później.

Artur, oczywiście, chce walczyć ze wszystkimi. I chce mnie zrujnować zakładem kto wygra walkę Deontay Wilder - Aleksander Powietkin...
Ze mną też się założył. Ja stawiam na Wildera, on musi w razie przegranej Powietkina trochę zmienić swój wygląd... Więcej nie zdradzę. Do zobaczenia w Chicago.

12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago drugi tegoroczny pojedynek stoczy najwyżej klasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej Artur Szpilka (18-1, 13 KO). Pięściarz z Wieliczki po raz drugi szykuje się do występu pod okiem Amerykanina Ronniego Shieldsa. - Worek fajna sprawa, bo można poćwiczyć pełne skręty i ciosy,  gdyż ręka zatapia się w worku i można przebijać ręką całą siłą, nie odczuwając bólu, bo worek wypełniony jest wodą - relacjonuje treningi "Szpila".

35-letni Amerykanin Jason Pettaway (17-2, 10 KO) miał być drugim tegorocznym przeciwnikiem Artura Szpilki (18-1, 13 KO). Do walki pięściarzy miało dojść 12 czerwca w Chicago. Ostatecznie jednak przeciwnikiem "Szpili" będzie inny zawodnik.

- Niestety dziś komisja nie zatwierdziła solidnego Jasona Pettawaya z rekordem 17-2! Jego ostatnia walka była z Parkerem... dlaczego go nie zatwierdzili... nie wiadomo... mój promotor amerykański Leon Margules usiłuje się połączyć z szefową Komisji Sportowej, żeby zapytać - dlaczego? ... a mogła być ciekawa walka... i znowu pozostaje czekanie... - skomentował sprawę na Facebooku Szpilka.

Pettaway, który podobno kontrakt na czerwcowe starcie już podpisał, w trakcie swojej przygody z boksem przegrywał jedynie z Josephem Parkerem i Magomedem Abdusalamowem. Szpilka, który jest aktualnie najwyżej notowanym polskim pięściarzem wagi ciężkiej, w tym roku pokonał już Ty'a Cobba.

12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago drugi tegoroczny pojedynek stoczy najwyżej klasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej Artur Szpilka (18-1, 13 KO). Pięściarz z Wieliczki po raz drugi szykuje się do występu pod okiem Amerykanina Ronniego Shieldsa.

Trwają poszukiwania rywala dla Artura Szpilki (18-1, 13 KO), który na ring powróci 12 czerwca pojedynkiem na gali w Chicago. Dla "Szpili" będzie to drugi występ po podpisaniu kontraktu menadżerskiego z Alem Haymonem i przeprowadzce do Houston.

Artur, co u ciebie nowego? Kiedy poznamy nazwisko przeciwnika?
Artur Szpilka: Wszystko dobrze, na razie ciężko trenuję, nie mogę się doczekać walki. W tym tygodniu zaczynamy sparingi. Co do przeciwnika to rozmawialiśmy już o dwóch potencjalnych rywalach, ale te nazwiska ostatecznie odpadły. 

Tuż po rozpoczęciu treningów w Plex Gymie byłeś pod wrażeniem tempa pracy w nowym miejscu. Jak jest teraz?
Już się przyzwyczaiłem. Zasuwam na całego. Ronnie Shields i Danny Arnold, który jest właścicielem całej sieci Plex, poświęcają mi dużo uwagi. Ważę teraz 104-105 kg. Po dłuższym pobycie zauważyłem różnicę w diecie, jaką mam tutaj i jaką miałem w Polsce. Ze względu na klimat tutaj na przykład wszystkie owoce, warzywa są świeże, odżywiam się bardzo zdrowo, naprawdę jest super. W ogóle cieszę się, że zmieniłem miejsce i odciąłem się od niektórych spraw. W tej chwili skupiam się tylko i wyłącznie na treningach, mam stworzone świetne warunki, jestem bardzo zadowolony ze spraw finansowych, tylko się cieszyć i trenować.

Wymieniłeś ostatnio kilka słów na Twitterze z Lucasem Brownem. Do waszej walki szybko raczej nie dojdzie bo on czeka na pojedynek o pas WBA. Browne to byłby dla ciebie ciekawy rywal?
Oczywiście, ale z niczym się nie spieszę, nic na siłę, obserwuję Browne'a tak jak innych pięściarzy z czołówki, to silny zawodnik, ale ma też swoje błędy, które można wykorzystać.

Pojawiła się ostatnio informacja, że na Polsat Boxing Night ma być dużo walk w wadze ciężkiej. Chciałbyś tam zaboksować?
Ja myślę, że fajnie byłoby, gdybym we wrześniu zmierzył się z ciekawym rywalem na jednej gali z Andrzejem Fonfarą. Andrzej ma wrócić we wrześniu po wygranej z Chavezem. To byłaby super sprawa dla kibiców.

Jak ci się układa współpraca z Ronniem Shieldsem? Zdążyliście się już lepiej poznać, dogadujecie się na sali?
Tak, naprawdę się rozumiemy bardzo dobrze. Jest między nami dobry klimat, przy okazji bardzo podciągnąłem się w angielskim. Super mi się z nim współpracuje. Ronnie wie, jak pracować z mańkutami, trenuje teraz Larę, kiedyś trenował świetnego Pernella Whitakera. Wszystko układa się jak najlepiej.

Andrzej Wasilewski mówił ostatnio, że obawia się, iż atmosfera w teamie może być trochę zbyt luźna, że jesteś zawodnikiem którego raczej trzeba uspokajać a nie nakręcać, a przed i po walce z Cobbem słyszeliśmy hasła "Let's go Champ!"
Nie ma mowy, żebym się przez to nakręcał, w ringu jestem spokojny, a poza ringiem to jest po prostu dobra, pozytywna atmosfera. Poza tym te okrzyki "Let's go Champ" to były tylko takie nasze żarty z gymu w nawiązaniu do tego co robi Shannons Briggs. W ringu będę spokojny.

Ostatnio okazało się, że Krzysztofa Włodarczyka w walce z Grigorijem Drozdem zastąpi Łukasz Janik. Co sądzisz o tym pojedynku?
Po pierwsze to uważam, że Włodarczyk ma większe szanse z Lebiediewem niż z Drozdem i może lepiej żeby to z Lebiediewem zaboksował o pas, a co do Janika to wszyscy wiedzą, że on zawsze w ringu zostawia całe serce i tego też możemy się spodziewać w Moskwie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, nie wiem, w jakiej formie jest Janik, więc nie mogę nic więcej powiedzieć.

12 czerwca na gali Premier Boxing Champions w Chicago drugi tegoroczny pojedynek stoczy najwyżej klasyfikowany polski pięściarz wagi ciężkiej Artur Szpilka (18-1, 13 KO). Pięściarz z Wieliczki po raz drugi szykuje się do występu pod okiem Amerykanina Ronniego Shieldsa.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze