onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 





W mediach społecznościowych powrócił temat rewanżu Artura Szpilki (21-3, 15 KO) z Tomaszem Adamkiem (53-5, 31 KO). Obaj pięściarze w ostatnich tygodniach stoczyli zwycięskie walki - "Szpila" pokonał na punkty Dominica Guinna, zaś "Góral" zastopował Joeya Abella. Dyskusję na Twitterze wywołał dziennikarz Interii Artur Gac wpisem o treści: "Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale dzisiaj rewanż Szpilka vs Adamek w cuglach wygrywa Góral". Na odpowiedź obozu Szpilki nie trzeba było długo czekać.

"Przepraszam, w jakiej dyscyplinie?" - zapytał retorycznie promotor byłego challengera WBC Andrzej Wasilewski.

Głos zabrał także aktualny trener boksera z Wieliczki Andrzej Gmitruk: "Po co to gadanie ... zróbmy to!" - napisał utytułowany szkoleniowiec, dodając później: "Jestem jak najbardziej za, uważam, że byłaby to wspaniała walka, mam tylko jeden warunek .. robimy badania antydopingowe, koniec z "remizą strażacką", koniec z walkami bez kontroli!".

A co na pomysł drugiej walki z "Góralem" sam Szpilka? "Z przyjemnością, jestem za i to było by coś... Uważam, że rewanże ucinają wszelkie wątpliwości." - stwierdził pięściarz KnockOut Promotions.

Artur Szpilka i Tomasz Adamek zmierzyli się w listopadzie 2014 roku. Pojedynek jednogłośnie na punkty wygrał Szpilka.

Po wczorajszej Narodowej Gali Boksu do rankingu Boxrec kategorii ciężkiej powrócił Izuagbe Ugonoh. Podopieczny Andrzeja Gmitruka po zwycięstwie nad Fredem Kassim pojawił się na 46. pozycji światowego zestawienia. Z Polaków wyżej od Izu sklasyfikowani są Adam Kownacki, Tomasz Adamek, Mariusz Wach i Artur Szpilka, który wczoraj w Warszawie wypunktował Dominica Guinna.

Duży awans na liście Boxrec po warszawskiej gali zaliczył Norbert Dąbrowski. Popularny "Noras" dzięki wygranej z Robertem Talarkiem awansował o kilkadziesiąt pozycji w rankingu wagi półciężkiej i aktualnie jest 51.

Ranking Boxrec wagi ciężkiej: 1. Anthony Joshua, 2. Deontay Wilder, 3. Aleksander Powietkin, 4. Tony Bellew, 5. Jarrell Miller, 6. Luis Ortiz, 7. Dillian Whyte, 8. Joseph Parker, 9. Dominic Breazeale, 10. Adam Kownacki, (...) 14. Tomasz Adamek, 31. Artur Szpilka, 33. Mariusz Wach, 46. Izuagbe Ugonoh.

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (21-3, 15 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dominika Guinna (35-12-1, 24 KO) w walce wieczoru Narodowej Gali Boksu w Warszawie.

Polak od początku naciskał na rywala, który skupił się na obronie i rzadko wyprowadzał kontry. Amerykanin nie chciał wchodzić w wymiany z szybszym i bardziej aktywnym przeciwnikiem, a Szpilka wygrywał kolejne rundy.

W dziesiątej rundzie Polak w końcu posłał Guinna na deski po ciosie z lewej ręki, jednak Amerykanin nie dał się wyliczyć i przetrwał do końcowego gongu, pomimo kolejnych ataków rywala. Dla Szpilki było to pierwsze zwycięstwo od blisko trzech lat i pierwsza walka na polskiej ziemi od 2014 roku.

Po kilkumiesięcznej przerwie na ring wraca Artur Szpilka (20-3, 15 KO), który podczas Narodowej Gali Boksu będzie walczył z Dominickiem Guinnem (35-11-1, 24 KO). Po porażce z Adamem Kownackim kariera Szpilki znalazła się na dużym zakręcie. - Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy - mówi Andrzej Wasilewski.

W którym miejscu znajduje się dzisiaj kariera Artur Szpilki?
Andrzej Wasilewski: Tego nikt nie wie. Myślę, że sam Artur zadaje sobie to pytanie. On wraca na ring po długiej przerwie, po dwóch porażkach przez nokaut, z nowym trenerem i z jeszcze większą werwą i temperamentem. Pamiętajmy, że jest to powrót na ogromnej imprezie na Stadionie Narodowym. Dlatego najbliższa walka jest tak szalenie ważna dla jego kariery.

Czy dla niego konfrontacja z Dominickiem Guinnem ma status: być albo nie być?
Gdyby Artur tę walkę, nie daj Boże, przegrał w sposób sportowy, to chyba rzeczywiście musiałby pomyśleć o zmianie dyscypliny na inną, albo poszukać sobie innego zajęcia. Jednak jestem przekonany, że Artur wygra z Guinnem i przekona się, że może jeszcze boksować i że ciężka praca z Andrzejem Gmitrukiem przynosi efekty. Myślę, że po pojedynku na Stadionie Narodowym będzie jeszcze bardziej głodny i będzie czekał na kolejną walkę. Chciałbym, żeby tak było.

Na jak dużym zakręcie znalazła się kariera Szpilki po porażce z Adamem Kownackim?
Była na ogromnym zakręcie. Był taki moment, że zaczynałem się już obawiać, czy kariera Artura w ogóle się nie zakończy. On się paskudnie zaplątał w tych emocjach. Z jednej strony miał dziesiątki doradców, którzy niby nie mieli na niego wpływu, ale ich opinie dobiegały do jego uszu. Z drugiej strony, uzależnienie od internetu zrobiło mu bardzo dużą krzywdę. Jeżeli Artur czyta kilkaset postów od anonimowych ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co piszą, ale jakiś tam światopogląd przekazują, to jednak w jego głowie coś zostaje. Na szczęście Artur spotkał na swojej drodze Andrzeja Gmitruka i wygląda na to, że panowie wzajemnie dali sobie drugie sportowe życie. Mam wrażenie, że się bardzo dobrze uzupełniają i tworzą świetny team. Wierzę, że Artur nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w boksie.

Pod wodzą Andrzeja Gmitruka zobaczymy w ringu nowego Szpilkę?
Artur sporo już przyswoił z bokserskiego abecadła, on naprawdę dużo potrafi. Pamiętajmy, że doskonały trener, jakim bez wątpienia jest Fiodor Łapin, poświecił Arturowi naprawdę tysiące godzin na sali treningowej. Jednak w ostatnim czasie w boks Szpilki wkradł się chaos. Podporządkował sobie Ronniego Shieldsa, rządził swoim poprzednim trenerem i skończyło się to dla Artura fatalnie. Andrzej Gmitruk, który jest doświadczonym szkoleniowcem i świetnym psychologiem, musi to wszystko poukładać. Może jakieś tam techniczne szczegóły poprzestawia, ale raczej to będzie uporządkowanie boksu Szpilki, a nie rewolucja. Bardziej nadanie jakiegoś rysu, taktyki.

W jaki sposób zamierza pan poprowadzić karierą Artura?
Jestem przekonany, że zgodnie z prawidłami sztuki promotorskiej „Szpila” ma teraz dobrze dobranego przeciwnika. Może Guinn nie jest pięściarzem ciekawym pod względem marketingowym, rzucającym się w oczy, krzykliwym i wzbudzającym zachwyt wśród kibiców, ale jest to bardzo solidny zawodnik, który nie powinien być już chyba groźny dla Artura. Amerykanin nigdy nie przegrał przed czasem, więc wydaje się, że przynajmniej te kilka rund Artur spokojnie, może niespokojnie, ale mądrze będzie mógł sobie poboksować. A właśnie w tej chwili te rundy są mu niezbędne. Uważam, że jeszcze kolejna walka powinna być z zawodnikiem o stopniowanym poziomie trudności i dopiero po drugim tego typu pojedynku będzie można ze sportowymi ambicjami rozglądać się w górę.

Cała rozmowa na PoGongu.wordpress.com >>

Dziś wieczorem PGE Narodowy w Warszawie będzie, po raz pierwszy, areną zmagań czołowych polskich pięściarzy zawodowych podczas pierwszej edycji "Narodowej Gali Boksu". Głównymi aktorami widowiska zostało dwóch "polskich tenorów" w wadze ciężkiej, czyli Izu Ugonoh i Artur Szpilka. Mistrzem ceremonii będzie najsłynniejszy ringowy konferansjer, Amerykanin Michael Buffer. Wbrew zapowiedziom nie wystąpi Mariusz Wach.

Rozsławiony na cały świat okrzyk Buffera "Let’s get ready to rumble" ("Przygotujcie się na grzmoty" - przyp. AG) po raz pierwszy wybrzmi w Polsce, na najbardziej reprezentacyjnej arenie sportowej w naszym kraju. 73-letni Amerykanin przyleciał do Warszawy z przystankiem w Wielkiej Brytanii, gdzie w minioną sobotę w Glasgow zapowiedział mecz w finale Pucharu Szkocji pomiędzy stołecznym zespołem Celtic i Motherwell (2-0). Po raz pierwszy pełnił rolę anonsera w naszym kraju na gali z walką wieczoru Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką w 2011 roku we Wrocławiu.

Do tej pory żaden z polskich promotorów nie zdecydował się podjąć gigantycznego ryzyka finansowego i zorganizować widowiska na PGE Narodowym, a ślady przeciera sportowiec i showman z Częstochowy Marcin Najman. Jego partnerem biznesowym jest przedsiębiorca z Radomska Jarosław Dąbrowski i to właśnie inicjały ich nazwisk stoją za organizującą galę grupą ND Promotion.

Organizatorzy zdołali zakontraktować czołowych w kraju pięściarzy, na czele z przedstawicielami królewskiej kategorii wagowej, czyli Izu Ugonohem, Arturem Szpilką i Mariuszem Wachem. Faktem jest, że cała trójka wraca na ring po porażkach, ale to ciągle jedne z najgorętszych nazwisk w polskim boksie zawodowym.

Największą rangę zdaje się mieć pojedynek Ugonoha z Kameruńczykiem Fredem Kassim. Urodzony w Szczecinie, a wychowany na gdańskiej Żabiance Izu budzi zachwyt swoją elokwencją, wygląda jak rasowy gladiator, a boksersko ciągle stać go na wiele. Ostatni rywal Dominic Breazeale zaserwował Polakowi kilkanaście miesięcy temu dotkliwy nokaut, ale w tym starciu nasz rodak pokazał, że drzemie w nim spory potencjał.

Jeszcze większy ciężar gatunkowy będzie miało starcie Artura Szpilki z weteranem z Ameryki, 43-letnim Dominickiem Guinnem. Przeciwnik najlepsze lata ma już za sobą, ale niegdyś kreowany na przyszłego mistrza świata "Szpila" wraca na ring po najcięższym okresie w karierze, a prawdopodobnie także w życiu.

Poza walkami bokserskimi, w ringu PGE Narodowego pokażą się także specjaliści od K1 oraz mieszanych sztuk walki. "Narodową Galę Boksu", chóralnym odśpiewaniem hymnu narodowego, otworzy zespół pieśni i tańca "Śląsk", a później widowisko będą uatrakcyjniać Edyta Górniak, zespół Kombi oraz Liroy.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

 

Artur Szpilka okazał się cięższy od Dominika Guinna podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed piątkową Narodową Galą Boksu w Warszawie. Polak wniósł na wagę 111,6 kg, zaś Guinn 107,2 kg.

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

Wideo z innych wag na naszym kanale Youtube >>

Transmisja imprezy organizowanej na PGE Narodowym w piątek na żywo w TVP Sport od godz. 18, w TVP 1 od godz. 22.45 oraz na Sport.tvp.pl. Zagraniczna transmisja dostępna będzie na narodowagalaboksu.pl.

Pozostałe wyniki ważenia:
Ewa Piątkowska (69,5 kg) - Maria Lindberg (69,2 kg)
Izuagbe Ugonoh (106,6 kg) - Fred Kassi (93,2 kg)
Mariusz Wach (120,8 kg) *
Marcin Najman (106,6 kg) - Richard Bigis (110,2 kg)
Robert Talarek (77,6 kg) - Norbert Dąbrowski (77,9 kg)
Rafał Jackiewicz (73 kg) - Robert Świerzbiński (72,8 kg)

*rywal zostanie zważony za kilka godzin

Najnowsze komentarze