Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 14660 gości oraz 116 użytkowników.


 

  

Boksujący w kategorii super średniej i półciężkiej Edwin Rodriguez (26-1, 17 KO) jest w ostatnich dniach częstym sparingpartnerem Artura Szpilki (17-1, 12 KO), który wszedł w w finałową fazę przygotowań przed zaplanowaną na 24 kwietnia galą w Chicago.

- Sparuje z Edwinem Rodriguezem, nie moja waga, tylko niższa, ale jest skubany szybki i muszę być skoncentrowany. Kolejna lekcja dla mnie - skomentował "Szpila", który od kilkunastu dni trenuje pod okiem Ronnie Shieldsa w Teksasie.

W swoim pierwszym tegorocznym pojedynku Szpika skrzyżuje rękawice z Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO). Podczas tej samej gali Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) zmierzy się z Darrylem Cunninghamem (30-7, 11 KO).

Nabierają tempa przygotowania Artura Szpilki (17-1, 12 KO) do walki z Amerykaninem Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO) na gali boksu w Chicago 24 kwietnia. Za "Szpilą" pierwsze sparingi pod okiem nowego trenera Ronniego Shieldsa w znanym sportowym ośrodku Plex Gym na przedmieściach Houston.

- Sparingi i zajęcia tutaj są bardzo wyczerpujące, a sparingpartnerzy ciekawi. W środę sparowałem z niepokonanym zawodnikiem z Rosji lub Kazachstanu. Tamten sparing poszedł mi bardzo dobrze, ale w czwartek dostałem pierwszą amerykańską lekcję, sparując z szybkim zawodnikiem z meksykańskimi korzeniami z niższej kategorii - opowiada pięściarz Sferis KnockOut Promotions.

- To było dla mnie super cenne doświadczenie. Chłopak nie był silny, nie bił szczególnie mocno, ale potrafił składać świetne kombinacje, uderzał na dół, a przede wszystkim miał bardzo fajne podbródki. Ciosy podbródkowe to jest to, czego tutaj bije się bardzo dużo, więcej niż w Polsce. Też uczę się wykorzystywać te akcje - zdradza Szpilka.

Oprócz Artura Szpilki w Chicago zaboksuje także Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO), który skrzyżuje rękawice z Darrylem Cunninghamem (30-7, 11 KO). Transmisja z imprezy w Polsacie Sport.

Ronnie Shields nie musi niepotrzebnie chwalić Artura Szpilki (17-1, 12 KO). Ma renomę, prowadzi pięściarzy, dzięki którym zarabia - od dawna - na bardzo dostatnie życie. Daję taki niecodzienny wstęp dlatego, że podczas naszej rozmowy o pierwszym sparingu “Szpili” w Houston, pod okiem nowego trenera… padały pod adresem Polaka tylko pochwały. Shieldsa znam ponad 15 lat, ale takiego go nie pamiętam…

Przemek Garczarczyk: Artur Szpilka po pierwszym sparingu… Nie walczył trzy miesiące.
Ronnie Shields: To było widać może przez pierwszą minutę. Później Artur walczył tak, jakby czytał moje myśli. Na pewnym poziomie pięściarz musi rozumieć, że trener stojąc w narożniku nie może mu podpowiadać każdego ciosu. Pięściarz musi to rozumieć sam, wybrać opcję najlepszą z możliwych. Przyznam się, że się nie spodziewałem, że tak szybko chłopak, który ma przecież tylko 26 lat, będzie to rozumiał. Byłem pod wrażeniem. Wielkim.

Dlaczego?
Bo Artur nie tylko słucha, czego go uczę. On się nie obawia zaraz tego spróbować. Spróbować czegoś zupełnie nowego, kiedy lecą ciosy, to umiejętność, którą ma niewielu. To charakter. Wszystko to widziałem na sparingu. Przede wszystkim wykorzystanie szybkości jego ciosu przy biciu ciosów podbródkowych. Ile jesteśmy razem - kilka dni? To wychwyciłem od razu, zaczęliśmy to trenować i wszystko, co trenowaliśmy, widziałem podczas sparingu. Bardzo ważne, żebyś to napisał - wielkie brawa dla poprzednich trenerów Artura. Przygotowali chłopaka, który nie ma słabych punktów, potrafi bardzo wiele. Znakomita robota, co widać choćby po jego dorobku - 17 zwycięstw, tylko jedna porażka… Ja niczego u niego nie muszę zmieniać, bo nie ma takiej potrzeby - ja tylko dodaję rzeczy, które pozwolą mu się nadal rozwijać. Widzę z jakim entuzjazmem podchodzi do każdego treningu, każdej nowej rzeczy, którą wspólnie robimy. Oczy Arturowi się święcą jak dzieciakowi w sklepie z zabawkami.

Ronnie - muszą być jakieś minusy.
Pewnie, że są, ale plusów jest tyle, że mógłbym mówić przez następne pół godziny. Minusy? Balans ciała, poruszanie głową w taki sposób, żeby rywal po jednej czy dwóch rundach nie wiedział dokładnie jak sie kiwasz. To wyższa szkoła pięściarska, ale jak się walczy w wadze ciężkiej, to musisz to umieć. Artur jest bardzo pewny swoich umiejętności - i bardzo dobrze - ale musi pamiętać, że rywal też potrafi walczyć. Że na wysokim, światowym poziomie, wszyscy trenują tak ciężko jak on, mają ringową inteligencję jak on, mają talent jak on. Że nie jest jedyny. Ja uważam, że Szpilka będzie walczył o najwyższe trofea, że może w przyszłości być pięściarzem za trudnym nawet dla takich zawodników jak Władymir Kliczko czy Deontay Wilder. Już dziś jest lepszy, niż myślałem, że będzie za pół roku albo dalej. Ma talent, chęć do pracy, rzadkie połączenie umiejętności, które będą wkrótce warte miliony. On nie marnuje ciosów. Nie ma niepotrzebnych uderzeń - każde gdzieś dochodzi. Rywal to czuje.

Normalnie powiedziałbym teraz, że takich pochwał nie zacytuję, bo zaraz Arturowi woda sodowa uderzy do głowy. Ale za dobrze pamiętam twarz i słowa Szpilki w Madison Square Garden, zaraz po walce z Bryantem Jenningsem. "Dostałem lekcję pokory".
Są porażki, które ludzi niszczą. Są porażki, które czynią sportowców wielkimi. Szpilka mógł się załamać, zdecydować, że ma talent, który pozwoli mu na dostatnie życie na ringach w Polsce - i nic więcej. Mógł się nie wychylać. Poszedł na całość. Ja chcę mieć tę pierwszą walkę Artura, w Chicago, za sobą. Wtedy ruszymy na całego. Jest stworzony do wielkich walk. Ale, żeby do nich dojść, każda następna musi być lepsza. Podróż na szczyt zaczynamy 24 kwietnia.

Poza Ronnie Shieldsem, nad przygotowaniami Artura Szpilki (17-1, 12 KO) w teksańskim gymie w Stafford, czuwa również Danny Arnold, który prowadzi treningi wytrzymałościowe i siłowe pięściarza z Wieliczki. Wczoraj "Szpila" rozpoczął sparingi przed planowaną na 24 kwietnia walką z Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO).

Polsat Sport pokaże na żywo zaplanowaną na 24 kwietnia galę Ala Haymona z Chicago, na której wystąpią  Artur Szpilka (17-1, 12 KO) i Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) - poinformował ringpolska.pl współpromujący pięściarzy Andrzej Wasilewski.

Rywalem Szpilki będzie Ty Cobb (18-6, 10 KO), Sulęcki skrzyżuje rękawice z Darrylem Cunninghamem (30-7, 11 KO). Dla obydwu bokserów kwietniowe pojedynki będą pierwszymi startami po podpisaniu kontraktów menadżerskich z Alem Haymonem.

Głównymi wydarzeniami gali w Chicago są dwie walki o mistrzostwo świata:  Anthony Dirrell - Badou Jack oraz Daniel Jacobs - Caleb Truax.

24 kwietnia na ring pojedynkami podczas bokserskiego wieczoru w Chicago powrócą najwięksi zwycięzcy listopadowej gali Polsat Boxing Night - Artur Szpilka (17-1, 12 KO) i Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO). Jak poinformował dziennikarz Fightnews.com Przemek Garczarczyk, komisja sportowa stanu Illinois zatwierdziła oficjalnie nazwiska rywali dla obu polskich pięściarzy.

Szpilka, który w swoim ostatnim występie pokonał na punkty Tomasza Adamka, w "Wietrznym Mieście" skrzyżuje rękawice z Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO). Przeciwnikiem Sulęckiego, powracającego między liny po nokaucie na Grzegorzu Proksie, będzie Darryl Cunningham (30-7, 11 KO).

Zarówno dla "Szpili" jak i "Stricza" walki w Chicago będą pierwszymi startami po podpisaniu kontraktów menadżerskich z najbardziej wpływową postacią boksu zawodowego - Alem Haymonem. Szpilka do pojedynku szykuje się w Houston pod okiem Ronniego Shieldsa, Sulęcki trenuje w Warszawie z Pawłem Kłakiem.

Artur Szpilka (17-1, 12 KO), który kilka dni temu rozpoczął treningi w Stanach Zjednoczonych pod okiem Ronniego Shieldsa, chciałby w niedalekiej przyszłości spotkać się w ringu z dwukrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chrisem Arreolą (36-4, 31 KO). Pomysł ten podoba się współpromotorom "Szpili" Leonowi Margulesowi i Andrzejowi Wasilewskiemu, jednak szef grupy Sferis KnockOut Promotions zaznacza, że z kontraktowaniem starcia z "Koszmarny Chrisem" nie spieszyłby się tak bardzo.

- Artur chciałby tej walki, Leon Margules mówi "bardzo fajna walka", przy czym Artur mówi, że jako walka numer dwa w USA, ja mówię: zobaczmy, jak będzie wyglądała ta walka numer jeden. Według mnie to jest dobry pomysł na walkę numer trzy albo cztery, świetny pomysł - powiedział w poniedziałkowym magazynie "Puncher" Wasilewski.

Szpilka, który w swoim ostatnim występie pokonał na punkty Tomasza Adamka, na ring powróci 24 kwietnia w Chicago konfrontacją z Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO).

- Trening tutaj różni się bardzo od treningu w Polsce. Tomek Adamek miał tutaj rację w wielu rzeczach, chociaż nie we wszystkich - mówi Artur Szpilka (17-1, 12 KO), który kilka dni temu przeniósł się do Houston i rozpoczął współpracę z cenionym amerykańskim szkoleniowcem Ronniem Shieldsem. "Szpila" pierwszą walkę z nowym trenerem w narożniku stoczy już 24 kwietnia na gali w Chicago.

Artur masz za sobą pierwszy tydzień w Plex Gym w Houston. Jak oceniasz dotychczasowe treningi, jak wyglądają zajęcia z Ronniem Shieldsem?
Artur Szpilka: Jeśli chodzi o boks to trenuję z Ronniem Shieldsem i drugim trenerem, który trenował Ronniego, gdy ten był jeszcze bokserem. Teraz nadal pracują wspólnie, fajnie to wygląda, widać, że są ze sobą zżyci i bardzo sobie ufają. Treningi siłowe prowadzi ze mną Danny Arnold, który opiekuje się także graczami lig zawodowych NBA czy NFL. Jestem naprawdę pod mega wrażeniem tych treningów i całej otoczki. Wszyscy są przyjaźnie nastawieni. Ćwiczy ze mną też zawodnik z lżejszej wagi, który także wystąpi w Chicago na tej samej gali co ja. Są bracia Charlo, jest Lara, jest naprawdę fajnie. 

Miałeś okazję podejrzeć treningi braci Charlo albo Lary?
Braci Charlo nie, bo mają teraz przerwę po walkach, ale Larę widziałem. Mam okazję się z nim widzieć, bo gdy ja przychodzę i się rozgrzewam, on jeszcze ćwiczy. Wszystko jest tu fajnie zorganizowane, przed każdym treningiem jest "tejpowanie" rąk, trener zawsze "tejpuje" swojego zawodnika. Wczoraj miałem bardzo fajny trening - dwanaście rund tarczy, przy czym pół rundy to była sama tarcza, a drugie pół ciosy na dół, i tak dwanaście rund. Ostatnie dwie rundy jeszcze na skakance, także naprawdę było ostro. Cały czas przerabiałem inne kombinacje ciosów, jestem naprawdę zadowolony ze współpracy z nowym trenerem, rozumiemy się bardzo dobrze, tylko się cieszyć i ciężko trenować.

Oceniając po pierwszych treningach, w Chicago w ringu pokaże się inny Szpilka niż do tej pory czy jest to kontynuacja tego, czego się do tej pory uczyłeś?
Myślę, że to będzie inny Szpilka, aczkolwiek dużo dały mi treningi z trenerem Fiodorem Łapinem, które dały mi podstawy, by być tym zawodnikiem, którym teraz jestem. Z trenerem Ronniem przerabiamy jednak zupełnie inne kombinacje, inny styl, myślę, że będzie to dla nie dobre, aczkolwiek trzeba powiedzieć sobie szczerze, że ten trener bardzo we mnie wierzy. Na samym początku powiedział mi takie rzeczy, których teraz jeszcze nie chcę mówić, bo chciałbym to udowodnić w ringu... Fajne jest to między nami, że gdy pokazuje mi coś nowego, ja robię to może dwa razy źle, ale potem robię już dobrze. Jestem mega zmotywowany i bardzo chcę, a to jest najważniejsze.

A jak wygląda kwestia komunikacji z Shieldsem? Jest bariera językowa?
Nie. Jeśli chodzi o język bokserski, to w ogóle nie mam problemów. Jeśli chodzi o załatwienie spraw codziennych, to jeszcze potrzebuję pomocy, ale spokojnie, wkrótce już będę sobie dobrze radził. Nie od razu Kraków zbudowano.

Shields ostatnio trenuje zawodników, którzy nie są ultra-ofensywni, ten styl ci pasuje, jak ty będziesz boksował?
To się okaże. Ogólnie trenujemy tak, że cały czas wywieram presję, ale nie zza podwójnej gardy, ale przez podwójny prawy prosty, zobaczymy, jaką będzie miał koncepcję na mnie w walce. Na razie trenujemy, fajnie na przykład biję teraz na dół i ciosem podbródkowym. Fajnie to wchodzi. Każdą akcję kończę prawym prostym po zejściu, prawym sierpowym, fajnie to wszystko wygląda, jestem zadowolony.

Do twojej walki w Chicago zostało niewiele czasu, kiedy zaczynacie sparingi?
W tym tygodniu zaczynamy. Przyjedzie do mnie Nagy Aguilera.

Dwa tygodnie sparingów wystarczą?
Myślę że wystarczą. To będzie pierwsza walka, zacząłem nowe treningi, jestem już troszeczkę podmęczony, a nie chcą mnie tu od razu przed walką zajechać, więc dwa tygodnie będą akurat.

Czym ogólnie różni się trening w Stanach Zjednoczonych od treningu, który znałeś do tej pory w Polsce?
Różni się bardzo. Tomek Adamek miał tutaj rację w wielu rzeczach, chociaż nie we wszystkich. Trening jest typowo bokserski, czuję każdy mięsień, inaczej niż do tej pory. Nie ma tu takich stricte siłowych ćwiczeń jak dla strongmanów tylko siła dynamiczna. Bardzo duży nacisk jest kładziony na nogi. Pełen profesjonalizm.

Ile teraz ważysz? Przed wylotem było 106 kilo...
Równo 230 funtów [104,3 kg - red.].

A jak wygląda kwestia rywala? Anonsowany wcześniej Ty Cobb zniknął ostatnio z rozpiski Boxrec...
Już wrócił. Szczerze, to nie obchodzi mnie to tak bardzo. Wiadomo, że chciałbym teraz na sto procent wiedzieć, z kim walczę, ale to jest moja pierwsza walka z Shieldsem po długiej przerwie od treningów bokserskich, w kolejnych pojedynkach rywale będą już coraz mocniejsi. Na razie nie wybiegam w przyszłość, mocno stąpam po ziemi, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tu trenować, że jestem w takim gymie, z takim zapleczem. Mam przy sobie kobietę, mam pieska, wszystko czego chciałem. Mam wspaniałe mieszkanie, kupiłem samochodzik, może nie najwyższych lotów, ale spokojnie...

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze

Zapraszamy: