onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • Suchczenko
  • jaras47
  • JacksonJames
  • Arek
  • olis101

Zaledwie miesiąc wystarczył Arturowi Szpilce (20-2, 15 KO), żeby przytyć ponad 10 kilogramów. – Bigos, chleb z szynką, do tego tatar do oporu i były efekty - śmieje się polski pięściarz, który właśnie skończył kulinarne wakacje. - Czas się za siebie zabrać! - mówi Szpilka.

Niemal dokładnie dwa miesiące temu Artur Szpilka walczył z Deontayem Wilderem o pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC. Przegrał przed czasem, a później przyleciał do Polski na operację ręki. Po zabiegu został w kraju i... - I zacząłem jeść, bo z ręką w gipsie i tak nie mogłem trenować. Od lat nie mogłem sobie pozwolić na wiele potraw, a teraz wręcz przeciwnie. Bigos, chleb z szynką, do tego tatar do oporu. Przed walką z Wilderem ważyłem 105 kilogramów, a później w miesiąc złapałem ponad dziesięć kolejnych. Dzisiaj ważę 116 kg, ale w pewnym momencie było nawet o trzy więcej. To jeszcze nie jest rekord, bo po wyjściu z więzienia ważyłem 124 kilogramy! Byłem wtedy gruby jak nie wiem co, ale też silny - wspomina Szpilka.

Polski ciężki zapowiada jednak, że już skończył z dotychczasową dietą. - Jestem właśnie na badaniach krwi, żeby wszystko dokładnie sprawdzić. Zresztą, od pewnego czasu codziennie biegam po kilka kilometrów, robię przysiady, macham hantlami. Krótko mówiąc, zacząłem się ruszać. Trzeba się ogarniać i wracać do normalności - śmieje się Szpilka, który tak naprawdę tęskni przede wszystkim za możliwością normalnego trenowania. - Gdybym miał zdrową rękę, już bym normalnie trenował w USA. Tak naprawdę tylko na to czekam - mówi pięściarz z Wieliczki. Na razie jednak nie ma o tym mowy. "Szpila" wciąż ma rękę w gipsie i zostanie jeszcze jakiś czas w Polsce.

O boksie przeczytasz także na Eurosport.onet.pl >>

Niedawny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO) powoli wraca do treningów po operacji lewej ręki. Pięściarz z Wieliczki, który w styczniu przegrał z Deontayem Wilderem, od kilku tygodni przebywa w Polsce. Do Stanów Zjednoczonych "Szpila" wróci na przełomie maja i czerwca.

Artur Szpilka (20-2, 15 KO), który 16 stycznia przegrał z mistrzem świata WBC kategorii ciężkiej Deontayem Wilderem, zapowiada powrót do ostrych treningów.

Pięściarz z Wieliczki miesiąc temu przeszedł operację lewej ręki i od tamtej pory odpoczywał od mocnych zajęć na sali, co odbiło się na jego wadze, a nawet wywołało lekki niepokój u trenera "Szpili" Ronniego Shieldsa. -  Niech lepiej już teraz zaczyna zrzucać wagę. Bo ja będę w Stafford brutalny. Kocham swoich pięściarzy - ale niańką nie jestem - "groził" swojemu podopiecznemu słynny szkoleniowiec.

Szpilka najwyraźniej wziął sobie do serca słowa trenera: - Za tydzień biorę się na poważnie za powrót do formy... Dieta, trening itp. Koniec wakacji - napisał na Facebooku.

Póki co niedawny challenger World Boxing Council na pewno nie wróci jeszcze do ćwiczeń stricte bokserskich, bo operowana dłoń zawodnika Sferis KnockOut Promotions wymaga dalszej rehabilitacji. Szpilka ocenił kilka dni temu, że intensywne treningi mógłby wznowić w okolicach czerwca.

Znany ze swojego zamiłowania do bokserskiej wagi ciężkiej Kazik Staszewski zdradził w materiale wyemitowanym w poniedziałkowym "Puncherze", że w ostatnim czasie stał się kibicem Artura Szpilki (20-2, 15 KO) i wierzy, że bokser z Wieliczki spełni swoje marzenia o mistrzowskim pasie.

- Zmienił mi się mocno stosunek do Artura Szpilki, ja teraz jestem bardzo mocno go wspierający - stwierdził lider zespołu Kult. - Czytałem z nim jakiś czas temu wywiad, to się zrobił niezwykle rozsądny chłopak, który dobrze wie, o co chodzi w zawodowym boksie i o co jemu chodzi. Myślę, że ma na tyle mocny charakter, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, mimo ostatniej porażki.

- Wiem, że przed nim jeszcze wszystko co najlepsze, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują - dodał Staszewski, który kiedyś napisał utwór o innym polskim ciężkim - Andrzeju Gołocie; utwór, którego jak przyznał później, wstydził się po ucieczce "Andrew" z ringu w boju z Mikem Tysonem.

- Szpilka i Gołota to dwie zupełnie inne osobowości. Dla Szpilki napotkana przeszkoda jest motywacją do jeszcze większego samodoskonalenia siebie, do próby pokonania tej przeszkody za drugim, trzecim razem i w tym jest jego siła - ocenił artysta, podsumowując: - Panie Arturze, przepraszam za wszystkie mało miłe rzeczy, które mówiłem o panu do niedawna. Jestem całym sercem i wierzę, że tytuł mistrza świata jest absolutnie w pana zasięgu.

Nieco dłużej niż pierwotnie planowano potrwa przerwa w startach Artura Szpilki (20-2, 15 KO). Pięściarz z Wieliczki leczy obecnie kontuzję lewej ręki, która odnowiła się w starciu z czempionem WBC wagi ciężkiej Deontayem Wilderem.

- Jestem po rozmowie z doktorem, gips jest o następne trzy tygodnie przedłużony, także jeszcze się to rozejdzie - zdradził w poniedziałkowym "Puncherze" Szpilka. - Nie do końca się zrasta ta ręka, doktor mówi, że są zarysy, że to wszystko fajnie wygląda, ale trzeba jeszcze trzech tygodni albo i więcej. Dopóki nie będę miał w pełni wyleczonej ręki, nie lecę do Stanów.

Zapytany o możliwy termin powrotu do treningów bokser z Wieliczki odparł: - Myślę, że wrócę w czerwcu, potem będę się rehabilitował [w USA], myślę, że w tym roku stoczę dwie walki. 

Niedawny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO) będzie gościem dzisiejszego wydania magazynu "Puncher". Emisja w Polsacie Sport News o godz. 20.00.

Popularny "Szpila", przebywający obecnie w Polsce, niedawno przeszedł operację ręki kontuzjowanej w styczniowym starciu z czempionem WBC Deontayem Wilderem. Podczas obozu treningowego do konfrontacji z "Bronze Bomberem" bokser grupy Sferis KnockOut Promotions sparował m.in. z Erikiem Moliną, najbliższym rywalem Tomasza Adamka.

W studio "Punchera" zasiądą ponadto zawodnicy federacji KSW: Karol Bedorf, Tomasz Narkun i Antoni Chmielewski. Program poprowadzi Mateusz Borek.

Niedawny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO) opublikował w internecie swój sparing z Erikiem Moliną (24-3, 19 KO), który pomagał "Szpili" podczas przygotowań przed styczniowym pojedynkiem z Deontayem Wilderem. 2 kwietnia w Krakowie Molina zmierzy się z Tomaszem Adamkiem (50-4, 30 KO).

- Dla ciekawskich, jedna runda sparingu z Moliną. Wszystkie rundy wyglądały mniej więcej tak samo... jeśli Tomek będzie ruchliwy i będzie atakował rozrywając dystans powinien wygrać na punkty, ale pamiętajmy że Molina ma ciężką rękę - skomentował Szpilka.

- Gdybym dostał możliwość startu w igrzyskach olimpijskich, chciałbym spróbować. Zawsze o tym marzyłem! - zdradza w rozmowie z Eurosport.onet.pl Artur Szpilka (20-2, 15 KO). Władze światowego boksu ogłosiły właśnie, że chcą dopuścić do występów na olimpiadzie wszystkich pięściarzy.

Władymir Kliczko, Aleksander Powietkin, Manny Pacquiao w olimpijskim ringu? Prawdopodobnie jeszcze nie w Rio de Janeiro, ale już za cztery lata w Tokio prawdopodobnie będziemy mogli zobaczyć wszystkich najlepszych pięściarzy świata. Szef światowej federacji boksu amatorskiego AIBA, Ching-Kuo Wu, powiedział w rozmowie ze Sky Sports, że w planach jest zniesienie wszelkich ograniczeń dla bokserów startujących na profesjonalnych ringach.

- Obchodzimy 70-lecie AIBA i chcemy coś zmienić, nie za cztery lata, ale już teraz. AIBA to chyba jedyna organizacja bez zawodowych sportowców na olimpiadach - mówił Chińczyk.

Wcześniej czy później jednak najlepsi powinni być gwiazdami igrzysk. O olimpijskich marzeniach opowiadali kiedyś Władymir Kliczko, Manny Pacquiao czy Aleksander Powietkin. Marzy też nasz Artur Szpilka. - Czytałem o planach AIBA i bardzo mi się podobają. Sam chciałbym móc spróbować wystąpić w igrzyskach. Kwalifikacje do Pekinu przegrałem minimalnie i przeszedłem na zawodowstwo. Jako dziecko marzyłem o reprezentowaniu Polski w takiej imprezie. Dalej marzę! Podczas igrzysk nie zarabia się pieniędzy, ale tu nie o to chodzi. Za cztery lata, w roku igrzysk w Tokio, jako 31-latek, będę w idealnym wieku. Oczywiście, wiele zależy od tego, jak potoczy się moja zawodowa kariera, ale gdyby była możliwość, byłbym na tak. Fajnie, że władze AIBA chcą startu najlepszych. Przecież gdyby podczas igrzysk walczył taki Kliczko, prestiż imprezy wzrósłby o dwieście procent - opowiada Szpilka. I trudno się z nim nie zgodzić.

Pełna treść artykułu na Eurosport.onet.pl >> 

- Za 2 tygodnie wracam do treningów. Bieganie i ćwiczenia, które nie będą groźne dla ręki - zdradza w rozmowie ze Sportowefakty.wp.pl niedawny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO), który po styczniowej porażce z Deontayem Wilderem przeszedł operację lewej dłoni i na razie odpoczywa w Polsce.

Jak samopoczucie po operacji ręki?
Artur Szpilka: Jest dobrze, wszystko powoli się zrasta. Ręka jest w coraz lepszym stanie, ale jest unieruchomiona. Gips będę nosił przez 6 tygodni i to jest największy problem całej tej operacji. Po 6 tygodniach rozpocznę rehabilitację i jedziemy na nowo z boksem.

Gips przez 6 tygodni, później rehabilitacja, a kiedy powrót do treningów?
Trudno powiedzieć, ale tak szczerze - jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Liczę, że około 2 i pół miesiąca spędzę w Polsce, a do Stanów chcę wrócić z ręką wyleczoną na 100 procent.

Jeśli dodamy do tego okres przygotowawczy, to na pana walkę musimy chyba poczekać do wakacji.
Nie jestem w stanie dokładnie tego określić. Trzeba pytać o to mojego promotora Andrzeja Wasilewskiego. Ze swojej strony powiem tylko tyle: nie wyjdę do ringu, jeśli ręka nie będzie do końca wyleczona. Już raz ten błąd popełniłem. Powiedziałem sobie "koniec z takimi akcjami".

Znając pana, będzie pan chciał od razu rozpocząć wspinaczkę po pas. Po przegranej z Deontayem Wilderem od razu zapowiadał pan atak na trofeum IBF, którego posiadaczem jest Charles Martin. Wydaje się, że ta droga się skomplikuje, bo szansę walki o trofeum dostał utalentowany Anthony Joshua.
Tak, sytuacja trochę się "pogorszyła". Wreszcie rozgrywka o pasy w wadze ciężkiej nabrała tempa, ta kategoria zaczęła żyć i można się spodziewać fajnych pojedynków.

Co pan zrobi, jeśli Martin przegra i nowym mistrzem zostanie Joshua?
To samo - moim celem jest pas i ja prędzej czy później go zdobędę. Moim zdaniem Martin straci pas. Ale Joshua nie jest nadczłowiekiem - podobnie jak ja, ma dwie nogi i ręce. I tyle.

Jak się odpoczywa w Polsce - abstrahując oczywiście od operacji, która do najprzyjemniejszej nie należała?
Muszę szczerze powiedzieć, że aż za dobrze. Stanąłem ostatnio na wadze i się przestraszyłem. Urósł mi brzuch, ważę już 114 kg. Łatwo policzyć, że od walki przytyłem już 10 kg. Bigos i tatar do oporu robią swoje. Wszystko wygląda apetycznie, a ja rosnę. Jeszcze przez chwilę sobie pozwolę, ale za 2 tygodnie wracam do treningów - bieganie i ćwiczenia, które nie będą groźne dla ręki.

Pełna treść artykułu na Sportowefakty.wp.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze