Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 9004 gości oraz 57 użytkowników.

Już teraz menedżer Al Haymon zainwestował w Artura ponad pół miliona dolarów - mówi "Polska The Times" Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów Artura Szpilki (19-1, 14 KO). Najwyżej notowany polski pięściarz wagi ciężkiej ma w tym roku stoczyć jeszcze co najmniej dwa pojedynki na dużych galach w USA.

Jaki jest plan na jesienną, miarodajną weryfikację Szpilki?
Andrzej Wasilewski, Sferis KnockOut Promotions: Pewnie nie będzie to pojedynek prawie o tytuł mistrza świata lub bezpośrednio o pas, ale też nie zamykajmy takiej drogi. Natomiast na pewno nie będzie to walka z Wilderem, Joshuą ani Kliczką. Poczekajmy, co wydarzy się w sierpniu, bo ja przykładowo widziałbym Artura przetestowanego na tle Nagy'ego Aguilery. To zawodnik, który oczywiście nie ma już wielkich ambicji, ale jest solidnym „spojlerem”, który daje doświadczenie młodym zawodnikom.

Pytanie, czy ta walka miałaby emocje, bo Aguilera będąc częstym sparingpartnerem Szpilki na pewno jest mocno rozpracowany.
Tylko, że tutaj na razie nie chodzi o emocje. To byłby ciąg dalszy czystej inwestycji Haymona, który wierzy w Artura i „pompuje” w niego spore środki. Na tę chwilę nie ma się do czego przyczepić, choć mam świadomość, że w tym biznesie wszystko może się w jednej chwili zburzyć. -

Jaki interes ma Al Haymon, aby za walki z tej klasy rywalami gwarantować Szpilce rekordowe gaże, „na czysto” po około ćwierć miliona złotych?
Więcej, mówimy o prawie 400 tys. złotych za jedną walkę, bo potrącany podatek jest zwracany na koniec roku. Rzeczywiście, kwoty są abstrakcyjne, ale wynikają z tego, jak fachowcy amerykańscy oceniają potencjał biznesowo-bokserski Artura.

Pełna rozmowa z Andrzejem Wasilewskim w "Polska The Times" >>

14 sierpnia w Stanach Zjednoczonych kolejną walkę stoczy Artur Szpilka (19-1, 14 KO). Najwyżej notowany polski pięściarz wagi ciężkiej, który jesienią ma przejść pierwszy poważny test po rozpoczęciu współpracy trenerskiej z Ronniem Shieldsem, w najbliższym starcie nie liczy jeszcze na zbyt mocnego przeciwnika.

- Chodzą mi po głowie dwa nazwiska - przyznaje w rozmowie z Przeglądem Sportowym "Szpila". - Pierwsze to Nagy Aguilera, ale Leon [Margules] nie za bardzo tego chce. Ja w sumie też, bo Nagy to mój kolega. Drugi pomysł to Kubańczyk Yasmany Consuegra. Na koncie ma 17 wygranych i jedną porażkę. Przegrał z amerykańskim olimpijczykiem, ponad dwumetrowym Dominikiem Breazeale. Przed czasem, ale dostał gdzieś w tył głowy. Wcześniej dobrze się prezentował, bo widziałem tę walkę. Chciałbym z nim walczyć, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.

- Wiem, że moi promotorzy ciągle działają, a ja im całkowicie ufam. Powtarzam jeszcze raz - nie mam ugruntowanej pozycji. No i nauczyłem się już, że nie ma co podskakiwać. Pracuję i chyba nikt mi nie powie, że się nie rozwijam. Dokładam nowe elementy do swojego boksu - dodaje Artur Szpilka.

Główną atrakcją sierpniowej gali będzie starcie Antonio Tarvera (31-6, 22 KO) z doskonale znanym polskim kibicom Stevem Cunninghamem (28-7, 13 KO). Ponadto rozegrany zostanie pojedynek o pas WBO wagi junior ciężkiej pomiędzy Marco Huckiem (38-2-1, 26 KO) i Krzysztofem Głowackim (24-0, 15 KO). 

Cały wywiad z Arturem Szpilką na przegladsportowy.pl >>

Lucas Browne (22-0, 19 KO) nie wie nic o ewentualnej walce z Arturem Szpilką (19-1, 14 KO), do której zdaniem polskiego pięściarza mogłoby dojść pod koniec roku. - Były dzisiaj rozmowy Brownem. Oczywiście nie zastanawiając się od razu się zgodziłem - stwierdził "Szpila" we wczorajszym Puncherze.

O wspomnianych rozmowach sam Browne nic jednak jeszcze nie wie. - Wymienialiśmy się tylko wiadomościami na Twitterze, ale to wszystko. Jeśli on chce ze mną walczyć, musi skontaktować się z moim menadżerem Rickym Hattonem. Ja się tym nie zajmuję - stwierdził niepokonany Australijczyk cytowany przez Polsatsport.pl.

Browne nie wyklucza zdecydowanie starcia ze Szpilką, jednak podkreśla, że jego celem numer jeden jest obecnie walka o pas WBA, należący do Rusłana Czagajewa (33-2-1, 20 KO).

O boksie czytaj także na Polsatsport.pl >>

- Były dzisiaj rozmowy Brownem. Oczywiście nie zastanawiając się od razu się zgodziłem - zdradził Artur Szpilka (19-1, 14 KO) w poniedziałkowym magazynie "Puncher". Pięściarz z Wieliczki już kilka tygodni temu za pośrednictwem Twittera wyzwał na pojedynek Lucasa Browne'a (22-0, 19 KO). Do walki z wysoko notowanym w światowych rankingach Australijczykiem mogłoby dojść pod koniec roku.

- Czekamy teraz na decyzję. To silny zawodnik i  byłaby to widowiskowa walka dla kibiców - skomentował "Szpila", który ocenił przy okazji swój piątkowy pojedynek, w którym pokonał przez techniczny nokaut Manuela Quezadę.

- Wyszedłem nastawiony na ciężką walkę. To nawet nie chodzi o mnie, tylko o kibiców. Oni przychodzą zobaczyć walkę. To jest jednak kolejny etap mojej kariery. Jedynie mogę powiedzieć, że teraz szykuje się fajna walka. Będziecie zadowoleni. Są tacy, którzy mówią, że kiedyś starałem się o mocniejszych rywali. To nie jest tak. Przecież ja nie mam tu ugruntowanej pozycji i nie mogę skakać. Będę mógł to robić, jak cokolwiek zademonstruję. Jak na razie nie mam nic do powiedzenia. To nie jest tak, że Szpileczka sobie przyjechał, zarabia fajne pieniądze i mu się podoba - stwierdził pięściarz z Wieliczki.

Pełna wersja artykułu na Polsatsport.pl >>

Artur Szpilka zrobił swoje i zastopował w trzech rundach Manuela Quezadę. Stare bokserskie porzekadło mówi, że walczy się tak, jak pozwala przeciwnik. Niemrawy Quezada pozwolił Polakowi na wszystko, "Szpila" rywalowi nie pozwolił na nic. Po co taka walka? - pyta dziś wielu kibiców. Odpowiedź jest prosta - po to samo, po co była marzącym o mistrzowskim pasie Andy'emu Ruizowi czy Steve'owi Cunninghamowi, ot kolejny pojedynek z etatowym "oponentem" przed trudniejszym wyzwaniem (pamiętajmy, że wcześniej komisja stanowa odrzuciła kandydaturę Jasona Pettawaya).

Sam "Szpila" dzień po walce był zadowolony, że wyszedł w sobotę do ringu. - Szkoda że tak szybko to się skończyło, ale cieszę się, że mogłem przerobić kilka akcji, nad którymi pracowaliśmy wcześniej na tarczy z trenerem - opowiadał "Szpila" w drodze powrotnej do Houston. - Kilka razy uderzyłem podbródkiem czyli ciosem którego wcześniej raczej nie biłem i który teraz ćwiczę, często starałem się bić prawym prostym i ten cios wchodził z dużą siłą. Quezada po walce powiedział mi, że najwięcej problemów sprawił mu właśnie szybki i mocny jab.

- Dla mnie to był kolejna lekcja i test tego, czego nauczyłem się w Houston. Wiadomo, że sparing czy trening to zupełnie co innego niż walka. Starałem się boksować z chłodną głową i sprawdzać to, co wcześniej trenowałem - mówił Szpilka, który między liny w UIC Pavilion wniósł 104,8 kg. Jak przyznał, dobrze czuł się z tą wagą. - Gdy jestem za ciężki, jestem za wolny, z kolei gdy ważę mało jak z Adamkiem, jestem szybki, ale nie czuję dobrze ciosu, tym razem było w sam raz - ocenił bokser z Wieliczki.

Artur Szpilka na ring powróci w sierpniu. Kto będzie rywalem? Zakładając że jesienią Polak miałby spotkać się z kimś kalibru Steve'a Cunninghama (a może Antonio Tarvera), zawodnik pokroju wczorajszego(!) Manuela Quezady nie wchodzi w grę, tym bardziej, że w sierpniu miną już cztery miesiące od rozpoczęcia współpracy między "Szpilą" i Ronniem Shieldsem i warto by ocenić efekty tej kooperacji w warunkach "w miarę bojowych". Z drugiej strony na "walkę o życie" także bym nie liczył. Trzeba pamiętać, że 26-letni Szpilka w zeszłym roku stoczył takie dwie - z Jenningsem i Adamkiem, a jesienią być może szykuje mu się kolejna.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Andrzejem Wasilewskim, w której współwłaściciel Sfreris KnockOut Promotions ocenia wygraną Artura Szpilki (19-1, 14 KO) z Manuelem Quezadą i mówi o planowanej na sierpień gali z udziałem polskich zawodników związanych kontraktem z Alem Haymonem.

Artur Szpilka (19-1, 14 KO) kolejną walkę stoczy najprawdopodobniej już w sierpniu na gali w USA - poinformował promotor pięściarza z Wieliczki Andrzej Wasilewski. "Szpila" minionej nocy po jednostronnych trzech rundach zastopował w Chicago Manuela Quezadę. 

Podczas tej samej imprezy dojść ma do pojedynku o tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Głowackim (24-0, 15 KO) i Marco Huckiem (38-2-1, 26 KO). Kibicom zaprezentować ma się ponadto Maciej Sulęcki (20-0, 5 KO).

- Walka wieczoru tej gali będzie wspaniała dla wszystkich kibiców na świecie, szczególnie Amerykanów. Myślę, że będzie to potężna niespodzianka - zdradził tajemniczo Wasilewski, dodając: - Szykuje się wielki show, na którym chcielibyśmy, by przeciwnik Artura był mocniejszy.

Najwyżej notowany w światowych rankingach polski pięściarz wagi ciężkiej Artur Szpilka (19-1, 14 KO) pokonał przez techniczny nokaut po trzeciej rundzie Manuela Quezadę (29-10, 18 KO) na gali Premier Boxing Champions w Chicago. Meksykanin nie wyszedł do czwartego starcia.

Polak był w ringu dużo szybszy od Quezady, który od pierwszego gongu skupił się przede wszystkim na obronie. Szpilka boksował spokojnie, trafiał kombinacjami w różnych płaszczyznach i rozbijał gardę nastawionego defensywnie rywala.

Pięściarz z Wieliczki wyprowadzał dużo ciosów, pracował prawym prostym i systematycznie odbierał ochotę do walki Quezadzie, który zrezygnował z pojedynku po trzeciej rundzie. Dla popularnego "Szpili" było to drugie tegoroczne zwycięstwo.

Artur Szpilka na ring powrócić ma na przełomie września i sierpnia. Zawodnik Sferis KnockOut Promotions jako swoich wymarzonych oponentów na jesień wymieniał ostatnio Steve'a Cunninghama i Chrisa Arreolę. Obaj, jak ogłoszono kilka godzin temu, zaboksują latem - Cunningham 14 sierpnia skrzyżuje rękawice z Antonio Tarverem, Arreola wystąpi 18 lipca w El Paso (przeciwnika jeszcze nie anonsowano).

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze