onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Już w najbliższą sobotę w ciekawie zapowiadającym się pojedynku w wadze ciężkiej na gali boksu na Long Island Artur Szpilka (20-2, 15 KO) zmierzy się z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO). Dziś sobotni rywale na konferencji prasowej w Nowym Jorku po raz ostatni spojrzeli sobie w oczy przed ceremonią ważenia. 

Tym razem spotkanie "Szpili" z "Babyfacem" przebiegło w bardzo przyjemnej atmosferze - zamiast wymiany groźnych spojrzeń była wymiana uśmiechów. 15 lipca w ringu na pewno już jednak tak wesoło nie będzie, o czym wcześniej obaj zapewniali przy okazji swoich krótkich wystąpień 

- Cała ciężka praca już za mną, teraz czas pokazać, co potrafię. Ciężko pracowałem, więc Artur, bądź gotów na sobotę! - ostrzegł Szpilkę Kownacki, który na zawodowych ringach nie doznał jeszcze porażki. 

"Szpila" przemawiał nieco dłużej. - Cieszę się, że tu jestem, za długo czekałem na ten powrót, w walce z Wilderem doznałem poważnego złamania ręki, teraz wszystko jest już w porządku, nie mogę się doczekać soboty. Po mojej walce z Wilderem Adam myśli, że też mnie znokautuje. To zabawne. Wiem, że on ma wielkie serce do walki, że chce wygrać. Ja się nie mogę doczekać soboty i mam nadzieję, że damy kibicom dobry show - powiedział były pretendent do pasa WBC.

Starcie Polaków będzie jedną z głównych atrakcji gali Premier Boxing Champions transmitowanej w Stanach Zjednoczonych przez telewizję FOX, a w Polsce przez Polsat Sport.  

Polsat Sport pokaże walkę Artura Szpilki (20-2, 15 KO) z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO)! Pojedynek odbędzie się już w najbliższą sobotę, 15 lipca na gali Premier Boxing Champions w Nowym Jorku (początek transmisji około godz. 02.00).

O starciu tych dwóch pięściarzy mówiło się od dłuższego czasu. Pojawiało się kilka dat, ale oficjalnie walka Szpilka - Kownacki ogłoszona została w nocy z wtorku na środę (23/24 maja) przez Premier Boxing Champions, która zorganizuje galę w Nowym Jorku.

Dla Szpilki będzie to powrót po półtorarocznej przerwie od boksowania. W styczniu 2016 roku Polak został znokautowany przez mistrza świata Deontaya Wildera i długo czekał na swoją kolejną szansę. "Szpila" był o krok od walki z Dominikiem Breazelem w lutym 2017 roku, ale starcie zostało ostatecznie odwołane. Pojedynek z Kownackim, to "być albo nie być" dla Szpilki. - Przegrywa z Kownackim i staje się tylko jednym z wielu setek zawodowych, anonimowych pięściarzy. To nie jest niedocenianie Adama, nie o to chodzi - powiedział trener Szpilki, Ronnie Shields.

Z kolei Kownacki w swoim ostatnim boju 14 stycznia tego roku, znokautował Joshuę Tufte'a, po raz kolejny prezentując ofensywny boks. Był również jednym ze sparingpartnerów Tomasza Adamka przed galą Polsat Boxing Night 7 - Nowe Rozdanie.

- Kownacki to jest zupełnie inny pięściarz niż Szpilka. On może nawet prezentuje bardziej zawodowy styl boksu niż Szpilka. Z tym że Artur rywalizował już na zupełnie innym poziomie. "Baby Face" potrafi na pewno dłużej pozostać w półdystansie, zamortyzować i zrolować cios. Umie również oddać serią - ocenił umiejętności Kownackiego, Maciej Miszkiń.

Artur Szpilka - serwis specjalny >>    Adam Kownacki - serwis specjalny >>

- Szpilka ma słabą szczękę, na pewno ją przetestuję - mówi "Super Expressowi" Adam Kownacki (15-0, 12 KO), który w sobotę na gali PBC w Nowym Jorku zmierzy się z Arturem Szpilką (20-2, 15 KO). Obaj pięściarze przed tym pojedynkiem są bardzo pewni siebie.

Gdy w kwietniu musiałeś się wycofać z walki ze Szpilką, on dawał do zrozumienia, że stchórzyłeś...
Adam Kownacki: Miałem kontuzję, przez co nie mogłem sparować. Tchórzostwo? Mam głęboko w nosie to, co on mówił.

Adamek powiedział nam, że mocno bijesz. To będzie twoja tajna broń na Szpilkę?
Mam czym uderzyć. Na zawodowstwie nie walczyłem nigdy z rywalem leworęcznym i to będzie zagadka. Ale na amatorstwie, jak zmierzyłem się z mańkutem, to trwało to... 20 sekund. Liczę, że teraz też szybko pójdzie.

Artur jest znany w USA?
Nikt go nie zna. Ludzie pamiętają tylko, że to facet, którego Wilder mało nie zabił w ringu.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >> 

 

- Artur rywalizował już na zupełnie innym poziomie. Jest dużo szybszy, dużo bardziej doświadczony i się nie boi. Potrafi przyjąć mocny cios i chwilę później oddać. Ma przewagę w szybkości, refleksu, timingu. Lepiej pracuje na nogach. Ma wszystko, by Kownacki nie był w stanie mu zaszkodzić – powiedział Maciej Miszkiń przed pojedynkiem Artura Szpilki (20-2, 15 KO) z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO). Polsko-polski pojedynek już w sobotę, 15 lipca.

W sobotę w nocy pojedynek Artura Szpilki z Adamem Kownackim. Powiedz proszę, czy czekałeś na tę walkę? Artur wielokrotnie powtarzał, że palił się do powrotu na ring.
Maciej Miszkiń: Artur bardzo chciał wrócić na ring, jestem z nim w stałym kontakcie i bardzo mu zależało, żeby w końcu stoczyć oficjalny pojedynek. Myślę, że jemu ta przerwa pomoże, bo po pierwsze doszedł do siebie fizycznie po nokaucie, a po drugie gdyby był cały czas w treningu i okresie startowym, to po Wilderze ciężko byłoby mu się zmotywować na Kownackiego. To jest jednak rywal słabszy od Amerykanina o dwa levele. Szpilka miał teraz długą przerwę, ludzie przestali się nim tak interesować, dzięki czemu jego motywacja jeszcze wzrośnie. Ja myślę, że tak właśnie będzie, bo on tak mówi i widać, że ta chęć powrotu i pokazania swojej wartości bije od niego.

Uważasz, że walka z Adamem Kownackim to jest dobry pomysł? Czy lepiej byłoby dla Artura od razu wskoczyć na głęboką wodę i zmierzyć się z kimś pokroju Breazeale?
Myślę, że Kownacki jest idealnym przeciwnikiem dla Artura w tym momencie. Szpilka nie jest „głodny” finansowo, on nie musi teraz za pojedynek otrzymać potężnego zastrzyku gotówki, on może skupić się tylko na boksie i kolejnej walce. „Baby Face” jest niepokonanym pięściarzem, walczy regularnie, jest w miarę rozpoznawalny w Polsce i ma swoich kibiców wśród Polonii amerykańskiej, więc to naprawdę jest bardzo dobry wybór moim zdaniem. Nie mogę wyobrazić sobie obecnie lepszego rywala dla Szpilki.

Jakie atuty ma Kownacki?
Potrafi na pewno dłużej pozostać w półdystansie, zamortyzować i zrolować cios. Umie również oddać serią. Mimo wszystko wydaje mi się, że na ten moment ma za mało argumentów, żeby wygrać z Arturem. Nawet jeśli go trafi mocnym ciosem, a nawet wywróci, to Szpilka będzie umiał wstać i dalej walczyć, co już pokazał w swojej karierze. A trzeba sobie powiedzieć, że Kownacki nie bije tak mocno jak Wilder, który jednym ciosem skończył pojedynek. Nawet Mike Mollo potrafił przewrócić Szpilkę, ale mimo wszystko Artur wstawał i wygrywał te walki. Amerykanin bił mocniej od Kownackiego, zresztą ciosem z samej ręki znokautował Krzysztofa Zimnocha. Nawet jeśli „Szpila” popełni po raz kolejny ten błąd, który już wielokrotnie robił, czyli będzie się prostował w półdystansie, to Kownacki tego nie będzie potrafił wykorzystać, wykończyć Szpilki i walki przez nokaut nie wygra.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >> 

 

Ronnie Shields, trener Artura Szpilki (20-2, 15 KO) jest optymistą przed zbliżającą się walką swojego podopiecznego z Adamem Kowanckim (15-0, 12 KO). - Szpilka to facet, który ciągle siedzie w gymie. Cały czas tam jest i ciężko pracuje - mówi Shields. - To jeden z tych treningowych pracusiów, będzie dobrze!

- Mam szacunek do Adama Kownackiego, to dobry pięściarz, ma za sobą sporo walk zawodowych. Nie można go lekceważyć, bo to się może dla ciebie skończyć źle. Ostro trenowaliśmy i Szpilka będzie gotów na sobotę! - zapewnia opiekun pięściarza z Wieliczki. 

Pojedynek Artura Szpilki z Adamem Kownackim będzie jedną z głównych atrakcji gali organizowanej 15 lipca w hali Nassau Veterans Memorial Coliseum pod Nowym Jorkiem. Dla Szpilki będzie to powrót na ring po przegranym boju o mistrzostwo świata w styczniu 2016 roku. Kownacki w tym roku stoczył jeden zwycięski pojedynek.

Artur Szpilka (20-2, 15 KO) z dużym spokojem przyjmuje zapowiedzi Adama Kownackiego (15-0, 12 KO), który obiecuje, że 15 lipca w pojedynku na gali na Long Island od pierwszego gongu ruszy do zdecydowanej ofensywy i swojego sukcesu będzie szukał w otwartej "bijatyce".

- Jeśli Adam będzie walczył tak jak zapowiada, to myślę, że nie dotrwa do ostatniego gongu - mówi "Szpila" w wywiadzie dla boxingtalk.com. - Jeśli będzie sprytny i będzie się dobrze poruszał, to może mu się uda. Ja jednak nigdy nie myślę o tym, czy wygram przez nokaut czy na punkty. Jeżeli on zaboksuje tak ja mówi, to sądzę, że to będzie dla mnie łatwa walka, ale zobaczymy.

- Myślę, że Kownacki to całkiem dobry pięściarz. Ma serce do walki i jest wojownikiem, ale ja wiem, co muszę zrobić. On jest niepokonany, nie zna smaku porażki, ja ten smak znam, to będzie jednak dla niego zupełnie nowy poziom, którego wcześniej nie widział - przekonuje były challenger WBC. - On jeszcze nigdy nie walczył z kimś takim jak ja. Nie chcę przed tą walką wygadywać bzdur na Kownackiego, bo to mój przeciwnik i mam do niego szacunek. Ja po prostu pokażę mu, że to inny poziom niż ten, na kórym on gra. 

- Boks to moja praca, nieważne, z kim mam walczyć. Jeśli poczytacie polskie strony internetowe, to każdy uważa, że to będzie dla mnie łatwizna. Ludzie spodziewają się show po moich walkach, chcą, żebym walczył z kimś takim jak Breazeale, na to czekają. Jeśli spytacie się mnie o to, czego ja bym chciał, to chciałbym kogoś na moim poziomie. Ale to nie ja dokonuję wyboru - mówi Szpilka, a zapytany o to, co sądzi o deklaracji Kownackiego, który zapowiedział, że chce rozprawić się z nim szybciej niż Deontay Wilder, odpowiada z uśmiechem: - Nie myślę o tym, to śmieszne. Z Wilderem ważyłem 107 kilo, teraz ważę 102, jestem szybszy i lepszy, przekonacie się! Mogę mówić, co tylko chcecie, ale on przekona się o tym, co potrafię w sobotę. Może nie za bardzo mam ochotę za dużo gadać, bo walczę z Polakiem...

Odważne zapowiedzi Adama Kownackiego nie zostawia pan bez odpowiedzi, pisząc m.in. że "ten dzieciak zaczyna mnie najzwyczajniej w świecie wkur...". Co najbardziej irytuje pana w zachowaniu Adama?
Artur Szpilka: Najbardziej wkurza mnie to, że jeszcze z nikim poważnym nie boksował, a gada, że mam słabą szczękę. A już słowa, że nie mam serca do walki, są po prostu śmieszne. Ja wszystko rozumiem, można wiele rzeczy powiedzieć na mój temat, komuś mogę się nie podobać, ktoś inny może mnie nie lubić, ale nikt nie może powiedzieć, że nie mam serca do walki! Jeśli Adam ma w tym cel, to chcę mu powiedzieć, że nie dam się ponieść żadnym emocjom.

Możliwe, że dokładnie taki jest zamiar rodaka.
Dlatego niech sobie trochę pogada. Chłopak teraz ma swoje pięć minut, więc spoko, niech się wypromuje. Natomiast niech nie zapomina, że już niebawem będzie musiał za te wszystkie słowa odpowiedzieć w ringu. Zobaczymy, ile z tych słów, które wypowiedział, pokaże w walce.

Stwierdzenie o braku serducha boli pana najbardziej?
Nie w tym rzecz, że mnie to boli i dotyka, tylko jest to kompletnie nieprawdziwe. Różnie bywało, raz mi nie wyszło, ale nikt nie może powiedzieć, że wszedłem do ringu wyłącznie dla pieniędzy. Między linami zawsze zostawiam całego siebie, dlatego nie kalkulowałem, czy wygram, czy przegram przez ciężki nokaut. Po prostu szedłem do przodu i robiłem swoje. Te słowa Adama szczególnie sobie zapamiętam i zobaczymy, kto będzie miał serducho 15 lipca.

Powiedział pan, że walka z Kownackim niczego panu nie daje. W porządku, sportowo nie katapultuje pana na wyżyny wagi ciężkiej, ale fakty są takie, że musi pan wrócić do notowań, aby znów być w grze, a do tego przybliży pana zwycięstwo właśnie w takiej walce, jak z Adamem.
No tak, ale dalej mnie nie rozumiesz. Daję szansę chłopakowi, który - przynajmniej teoretycznie - na to nie zasłużył. O to mi chodzi, tak to wygląda z mojej perspektywy. Inną sprawą jest to, czy zwycięstwo pomoże mojej karierze. Dla mnie to jest tylko kolejna walka, w której chcę udanie wrócić i to jest moim priorytetem. Co jeszcze mam powiedzieć? Uwierzcie, nie mogę doczekać się tego powrotu.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>


Najnowsze komentarze