Get Adobe Flash player




Patronat medialny



Babilon Promotion - organizacja gale boksu, sporty walki, wynajem ring, oświetlenie LCD, boks, wynajem ringu, obsługa gal boksu i sztuk walki

 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 6649 gości oraz 11 użytkowników.




 

 



- Nie zamierzam mówić złych rzeczy na temat Szpilki, bo to wielki wojownik. On zrobił wszystko, co w jego mocy, a ja po prostu jestem lepszym zawodnikiem - stwierdził w rozmowie z Polsatsport.pl Bryant Jennings (18-0, 10 KO). Amerykanin w sobotę pokonał Artura Szpilkę (16-1, 12 KO) przez techniczny nokaut w 10. rundzie.

- On jest dopiero na początku swojej drogi. Jest bardzo młody, silny i utalentowany zawodnik. Zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale nie tylko w ringu. Mówiono mi, że to zadziorny, niezbyt miły facet, a okazało się być zupełnie inaczej - dodał "By'-By".

Zapytany o słabe strony "Szpili" filadelfijczyk, nawiązując do sobotniej walki, odparł: - Jego słabością byłem przede wszystkim ja. Niewiele możesz zrobić w ringu, kiedy stajesz naprzeciw kolesia z takimi umiejętnościami, jakie ja posiadam. On walczył dobrze, zrobił wszystko, co w jego mocy, a ja po prostu jestem lepszym zawodnikiem.

Cały wywiad z Bryantem Jenningsem na Polsatsport.pl >>

Mimo dotkliwej porażki z Bryantem Jenningsem (18-0, 10 KO) podczas sobotniej gali w Nowym Jorku Artur Szpilka (16-1, 12 KO) doczekał się kilku pochwał ze strony Chrisa Byrda, który co tydzień zamieszcza w Internecie analizy najważniejszych wydarzeń bokserskich.

- To było dobre zestawienie - mańkut i zawodnik praworęczny nastawieni ofensywnie. Obaj przeciętnych gabarytów jak na wagę ciężką, ale nieźle wyszkoleni - mówi o starciu Szpilka - Jennings były mistrz świata królewskiej dywizji. - Artur dobrze poruszał się wkoło, bił prawy proty, ale za mało wykorzystywał kombinacje ciosów.

- Szpilka jest utalentowany, jednak Bryant Jennings wykazał więcej determinacji. Miał sprytny plan na walkę, boksował na pressingu, powoli skracał dystans. Kluczowy był co prawda cios na korpus, ale Szpilka po atakach opuszczał ręce na biodra i wyłapywał wtedy większość mocnych uderzeń - analizuje ex-czempion.

- Szpilka przegrał, jednak ma talent. On wróci i za kilka walk znów może się liczyć w wadze ciężkiej - uważa Byrd.

- Nic nie dzieje się bez przyczyny - mówi Artur Szpilka (16-1, 12 KO) po brutalnym sprowadzeniu na ziemię w walce z Bryantem Jenningsem (18-0, 10 KO).

Kamil Wolnicki: Nie tak miała wyglądać walka z Bryantem Jenningsem.
Artur Szpilka: No nie tak... Niestety. Widocznie tak musiało być, a ja dostałem lekcję. Lekcję pokory. Teraz trzeba wyciągać wnioski. Nie oszukujmy się, zabrakło mi dużo.

- Brakowało konsekwencji, brakowało aktywnej prawej ręki. Dlaczego?
Nie wiem. Na początku tymi długimi rękami mnie denerwował, bo nie mogłem podejść. Zadałem kilka ciosów w powietrze i było ogólnie tak jakoś dziwnie. Co ja mam powiedzieć?

- W szóstej rundzie dostał pan cios w splot słoneczny.
Nawet nie wiem gdzie mnie trafił, ale odczuwałem to później.

- Co dalej?
Jak to co? Zapierniczam! Trenuję. Spróbowałem walki z czołówką, bo Jennings to czołówka. Nie wyszło, trudno. Mam 24 lata i muszę pracować, a jeszcze niejedna szansa się pojawi.

- Nie sugeruję końca kariery, a pytam o najbliższe plany. Pana promotor, Andrzej Wasilewski, mówił, że chyba jakaś długa przerwa nie jest potrzebna. Z kolei trener Fiodor Łapin wspominał o czterech-pięciu miesiącach, których potrzebuje na spokojną pracę.
Zdaję się na trenera. Jak powie, tak będzie. Szczerze? Trener mówił, że charakteru mi nie brakuje, ale za to innych dobrego boksera – już tak. Wchodzisz do ringu, widzisz gościa z takim zasięgiem ramion... To widać dopiero w ringu.

- Słyszałem, że w szatni po walce usłyszał pan kilka mocnych słów.
Tak było, usłyszałem. Trener to mój autorytet i nie dyskutuję. Kurde, głupio mi teraz tak gadać... Nic nie dzieje się bez przyczyny, a teraz mogę się pogrążyć albo iść naprzód. Mam nauczkę i pierwszą porażkę. Nigdy nie bałem się rywala, to walka, ale dotąd zdarzało mi się pomyśleć: co powiedzą inni, jeśli coś nie wyjdzie? Teraz to już za mną. Zresztą, teraz też wstawałem po nokdaunach, ale sędzia ostatecznie przerwał.

Cała rozmowa z Arturem Szpilką na stronir przegladsportowy.pl >>

- Ta porażka bardzo boli. Mam wrażenie, że Artur po podstawówce od razu trafił na studia z pominięciem liceum. I na pierwszej lekcji poziom okazał się za wysoki - powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" po przegranej walce Artura Szpilki (16-1, 12 KO) z Bryantem Jenningsem (18-0, 10 KO) trener polskiego pięściarza Fiodor Łapin.

- Nie chodzi nawet o umiejętności, bo on te potrzebne do tego pojedynku miał. Chodzi mi o to, że podszedł do tej walki tak, jak do poprzednich. Wierzył w prawy sierpowy, który może wygrać. Wszystkie ciosy jakie przyjął to stojąc w linach z opuszczonymi rękoma, co było aż nieprzyzwoite - tłumaczył szkoleniowiec KnockOut Promotions.

 - Kosztowało mnie to wszystko bardzo wiele nerwów. Zresztą, nie tylko walka, ale cały ostatni okres - przyznał zawiedziony Łapin.

Więcej o boksie na stronach internetowych "Przeglądu Sportowego" >>

- Artur naprawdę musi się nauczyć obrony, bo to nie są przelewki. To nie jest kategoria półciężka czy jakaś inna lżejsza, gdzie jest 20-30 kg mniej. Tam oberwiesz i się pozbierasz. To jest waga ciężka, tu nie można sobie pozwolić na chwilę nieuwagi - skomentował w rozmowie z Polsatsport.pl porażkę Artura Szpilki (16-1, 12 KO) z Brynatem Jenningsem (18-0, 10 KO) mistrz świata WBC Krzysztof Włodarczyk (49-2-1, 35 KO).

Zapytany o siłę ciosu kolegi z grupy KnockOut Promotions "Diablo" odparł: - Artur ma silne uderzenie, tylko trzeba trafić. Niestety, te ciosy padały przez gardę, nie dochodziły celu. Widziałeś, jak Jennings trzymał gardę, jak się cały zasłonił. Nie było nawet gdzie trafić.

- Do tych największych walk, tych megastarć Artur ma jeszcze jakieś 4-5 lat. Całe szczęście, że to stało się teraz, a nie jakby miał 30 lat. Ma czas, żeby dojść do siebie, żeby poukładać sobie to wszystko w głowie i... tyle - podsumował Włodarczyk.

Cała rozmowa z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem na PolsatSport.pl >>

Andrzej Wasilewski, promotor Artura Szpilki (16-1, 12 KO), nie był zadowolony z postawy swojego podopiecznego w sobotniej walce z Bryantem Jenningsem (18-0, 10 KO). "Szpila" z niepokonanym Amerykaninem przegrał przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie, notując pierwszą porażkę w zawodowej karierze.

- Frustrujące jest to, że Artur jakby przeszedł obok tej walki, nie pokazał tego, co już potrafi. Spodziewałem się więcej - stwierdził Wasilewski, który wcześniej nie krył, iż wolałby, aby Szpilka swój pierwszy wielki test na amerykańskim ringu zaliczył dopiero latem.

Otwarty styl boksowania 24-letniegfo Polaka przypadł natomiast do gustu przedstawicielom telewizji HBO, która transmitowała w USA na żywo jego walkę z Jenningsem. Jak informuje Przemek Garczarczyk, ludzie z HBO chętnie znów pokazaliby "Szpilę" w akcji, np. w konfrontacji z niezwyciężonym Brytyjczykiem Tysonem Furym.


Jeśli ktoś myślał, że Krzysztof Zimnoch (17-0-1, 11 KO) będzie pełen złośliwości wobec Artura Szpilki (16-1, 12 KO) po jego porażce z Bryantem Jenningsem (18-0, 10 KO), to czeka go rozczarowanie. Pięściarz z Białegostoku uważa bowiem, że Szpilka zaprezentował się nieźle. Jest za to rozczarowany formą Jenningsa.

- Amerykanin zaskoczył mnie swoją słabą postawą. Myślałem, że będzie bardziej zdecydowany, że ma jasny plan na tę walkę. Okazało się, że nie zrobił niczego szczególnego. Po prostu zamęczył Szpilkę, zadusił go. Wyraźnie nie wiedział, jak radzić sobie z mańkutem - analizuje Zimnoch.

- Na Szpilce za bardzo się nie skupiałem. Boksował w miarę dobrze, ruszał się na nogach. On tak boksuje, co miał inaczej zrobić? I tak dobrze wytrzymał kondycyjnie. Jak na klasę rywala i swoją dziurawą obronę to powiem szczerze, że Szpilka pozytywnie mnie zaskoczył - przyznaje Zimnoch.

Pięściarz z Białegostoku nie łudzi się, że w obecnej sytuacji mógłby zasłużyć na walkę z rywalem klasy Jenningsa, jednak miałby swój plan na takie starcie. - Można powiedzieć, że do tej pory ja walczyłem z pijakami spod sklepu. Nikogo nie obrażając, bo na przykład Mateusz Malujda to mój kolega i dobrze mi się z nim walczyło. Ale ostatni rywal Art Binkowski, to był typowy "bum". Tacy rywale nie pozwalają myśleć o walkach z czołówką rankingu. Ja jestem gdzieś na sześćdziesiątym miejscu. Nikt mnie zna, nikt o mnie nie wie. Wartościową walką było starcie z Oliverem McCallem i jeśli będę miał takich więcej, to może zasłużę na starcie z zawodnikiem z piętnastki.

- Oczywiście, że prywatnie mogę sobie myśleć o walce z Jenningsem. Miałbym swój plan na takie starcie. Seria trzy, cztery ciosy, odskok i ponowienie. Zejście na dół i wyjście na górę. Jest dużo różnych możliwości i ja się widzę w takiej walce. Ale nie mówię o tym głośno, bo nie jestem szczekaczem. Ja patrzę realnie na to gdzie dziś jestem.

Zimnoch podkreśla, że liczy na przyspieszenie swojej kariery i jest gotowy podjąć w tym celu zdecydowane kroki. - Myślę o zmianie promotora. Nie chcę za dużo o tym mówić, ale możecie tak napisać. Chciałbym w tym roku powalczyć z kimś z pierwszej dwudziestki, trzydziestki. Dzięki temu mógłbym się pokazać. Na razie nie mam kontraktu na żadną walkę. Zacząłem treningi i niedługo będę w lepszej formie. Jeszcze zrobi się o mnie głośno - zapewnia Zimnoch.

Kibice cały czas nie tracą nadziei, że doczekają się starcia Szpilka - Zimnoch, które swego czasu rozpalało do czerwoności. - Szanse na taką walkę zawsze były, bo tu są pieniądze do zarobienia. Zobaczymy, czy się dogadamy finansowo i kto miałby to organizować. Ja chcę dobrze zarobić i Szpilka chce dobrze zarobić. Ja jestem na tak, a jakie są szanse? Myślę, że po walce z Jenningsem nie wystawią Szpilki na mnie, bo promotorzy najpierw będą chcieli go odbudować. Ale taka walka to byłoby fajne porównanie, jak bije Zimnoch, a jak Jennings. Ja bym pokazał Amerykaninowi, jak się walczy z mańkutami, takimi jak Szpilka - zakończył Krzysztof Zimnoch.

- Siła uderzeń Szpilki? Jaka siła? Jego ciosy nie miały mocy, nie poczułem żadnego z nich, chociaż kilka razy trafił mnie po dobrych zwodach. Pojedynczymi uderzeniami nie miał jednak szans nic wskórać, ze mną tak nikt nie wygra - mówił Bryant Jennings (18-0, 10 KO) zapytany o siłę ciosu Artura Szpilki (16-1, 12 KO) po wczorajszej walce pięściarzy podczas gali w Nowym Jorku.

- Szpilka zaskoczył mnie pozytywnie jedną rzeczą, zachowywał się cały czas jak prawdziwy sportowiec. Spodziewałem się po nim innego zachowania, ale nie faulował, po walce podszedł do mnie i pogratulował mi wygranej, nie miał o nic pretensji. Przed walką uśmiechał się, nie spinał się niepotrzebnie. To bardzo dobrze wychowany młody człowiek - stwierdził Jennings, który dzięki wczorajszej wygranej awansował na trzynaste miejsce w światowym rankingu wagi ciężkiej komputerowego rankingu Boxrec.com.

"Szpila" po pierwszej profesjonalnej przegranej spadł na czterdziestą pozycję w tej klasyfikacji. W rankingu najlepszych polskich pięściarzy wagi ciężkiej Szpilka znalazł się także za plecami Andrzeja Wawrzyka.

- Generalnie uważam, że postawa Artura Szpilki w walce z Bryantem Jenningsem była bardzo dobra. Polak pokazał serce do walki, charakter i nieustępliwość. Niestety, w szóstej rundzie dostał niefortunny cios w okolice żeber. Od tej pory widać było, że zaczyna słabnąć i trochę odpuszczać. (...) Zabrakło umiejętności i zmieniania rytmu. Amerykanin długo starał się Artura zamęczać, a nonszalanckie próby obrony Polaka przy liniach z opuszczoną gardą, wpłynęły na rezultat tego pojedynku - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską Albert Sosnowski, były pretendent do tytułu mistrza świata organizacji WBC.

- Artur Szpilka doznał pierwszej porażki na zawodowych ringach. Jak oceni pan jego postawę podczas sobotniego pojedynku z Bryantem Jenningsem?
Albert Sosnowski: Walka wiązała się z ogromnymi emocjami, bo obaj zawodnicy do tej pory byli niepokonani. Widać było, że Artur był przed tym pojedynkiem niesamowicie naładowany. W każdej wypowiedzi tryskał energią i pewnością siebie. Jeżeli chodzi o sam pojedynek, to Polak miał świetny początek. Pierwsze cztery rundy były w jego wykonaniu bardzo udane. Jennings wyraźnie nie mógł sobie poradzić z ruchliwością i szybkością Artura, który znakomicie poruszał się na nogach. Nie szukał bijatyki, ale starał się boksować. Niestety, w szóstej rundzie Polak dostał niefortunny cios w okolice żeber, a konkretnie w splot słoneczny. Od tej pory widać było, że zaczyna słabnąć i trochę odpuszczać. Wiedział, że pojedynek nie układa się po jego myśli. Mimo to, cały czas poruszał się w ringu. Wcześniej Artur zapowiadał, że jeżeli będzie przegrywał na punkty, poszuka nokautu. I rzeczywiście - podejmował ryzyko i walczył do końca. Na swoje nieszczęście - znowu się odsłonił. Zapomniał o ręce, która nie zawsze wracała u niego do gardy. W pewnym momencie Jennings wystrzelił sierpowym i odniósł zwycięstwo.

- Przed gongiem na ostatnią rundę Szpilka przegrywał u wszystkich sędziów sześcioma punktami - 82:88. Walka została przerwana przez sędziego na 41 sekund przed końcem 10. rundy. Pana zdaniem arbiter podjął słuszną decyzję?
Z jednej strony - mógł dać Arturowi szansę na dotrwanie do końca. Z drugiej - zdrowie jest najważniejsze. Gdyby sędzia pozwolił mu boksować do końca, to mogłoby się to skończyć dużo gorzej. Generalnie uważam jednak, że postawa Artura była bardzo dobra. Pokazał on serce do walki, charakter i nieustępliwość. Niestety, zabrakło umiejętności i zmieniania rytmu. Wyraźnie jednak widać było, że Jennings wyszedł na ring z dużym respektem. Na początku walczył trochę asekuracyjnie, ale jego długie ręce i presja, którą cały czas wywierał, pomogły mu wygrać walkę. Długo starał się Artura zamęczać, a nonszalanckie próby obrony Polaka przy liniach z opuszczoną gardą, wpłynęły na rezultat tego pojedynku.

- Po walce Jennings dał Arturowi kilka porad, mówiąc, że powinien on bić więcej kombinacji, częściej atakować na dół, wywierać w ringu większą presję i oczywiście popracować nad obroną. Dość dużo tych porad, jak na jedną walkę… Można coś do nich dodać?
Sztuka bokserska polega przede wszystkim na tym, że człowiek przez całą karierę uczy się bronić. Bo atakować - w lepszy lub gorszy sposób - potrafi każdy. Artur ma taki temperament, że lubi atakować i lubi sytuacje, w których to on nadaje tempo walki. Przed walką z Jenningsem wierzył w siłę swojej lewej ręki. Wcześniej kilka razy udowodnił, że jak dobrze trafi, to potrafi przeciwnika wywrócić. W wywiadach czytałem, że skupia się na precyzji. To dobre podejście, bo w boksie chodzi o to, żeby nie zadawać ciosów na oślep – wtedy niepotrzebnie traci się siły. Ciosy trzeba zadawać precyzyjnie i Artur podkreśla, że właśnie nad tym pracuje. Fizyczność Jenningsa była jednak dla niego za duża. Kolejna kwestia to zamieszanie z wizami - podróże i aklimatyzacja… Teraz, z perspektywy czasu, widać, że mogło to mieć wpływ na walkę. Podoba mi się to, że sam Artur nie szuka usprawiedliwień. Wyszedł do walki i przegrał, ale ma dopiero 24 lata. Wszystko jeszcze przed nim. Jest niedosyt i szkoda, że tak się stało, ale ta porażka na pewno da mu do myślenia. Wraz ze sztabem szkoleniowym wyciągnie wnioski i będzie wiedział, gdzie popełnił błędy. Bo faktycznie, do każdego elementu można mieć kilka uwag. Najważniejsze jednak, żeby te błędy znaleźć i wiedzieć, nad czym pracować przed kolejnymi startami.

- Wspomniał pan o tym, że Artur nie szukał po tej walce usprawiedliwień. W rozmowie z Przemkiem Garczarczykiem dla RingPolska.pl przyznał, że był słabszy, nie dojrzał jeszcze do walk o najwyższe cele i teraz na pewno spokornieje. Czy w związku z tym myśli pan, że ta porażka w dłuższej perspektywie wyjdzie mu na dobre?
Na pewno tak. Artur staje się coraz bardziej inteligentnym bokserem. Wie, na jaki sukces pracuje. Wie, z czym to się je, bo miał okazję zaprezentować się na dużej gali w Stanach Zjednoczonych - w walce wieczoru transmitowanej przez telewizję HBO. Na pewno podoba mu się cała ta sytuacja, ten splendor i zamieszanie wokół niego. Wie jednak, że marzenia musi odłożyć na trochę później. Teraz musi wyciągnąć wnioski i zająć się pracą. Mam nadzieję, że całe jego otoczenie pomoże mu powrócić na właściwe tory. Osobiście wierzę, że wróci jeszcze do walk na bardzo wysokim poziomie. I bardzo mu tego życzę.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze

Zapraszamy: