onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



W nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w Nassau Coliseum w Nowym Jorku Artur Szpilka skrzyżuje rękawice z Adamem Kownackim. Z tej okazji przepytaliśmy obu pięściarzy. - Czekałem na walkę półtora roku, jestem jak wygłodniałe zwierzę - powiedział Szpilka. - Wygram, bo po prostu jestem lepszym zawodnikiem - odpowiedział Kownacki.

Zadowoleni z obozów przygotowawczych? Nie było żadnych problemów?
Artur Szpilka: Jestem bardzo zadowolony, wszystko przebiegało tak, jak sobie można tylko wymarzyć. Najbardziej nakręca mnie jednak fakt, że po tylu miesiącach oczekiwania wreszcie wracam na ring. Strasznie denerwowała mnie tak długa przerwa, ale wyrzuciłem to już z pamięci i teraz liczy się tylko sobota, Nowy Jork i zwycięstwo.
Adam Kownacki: Mój obóz składał się z dwóch części, najpierw w Polsce byłem sparingpartnerem Tomasza Adamka, potem wróciłem do USA i pracowałem już konkretnie pod Szpilkę. Wiele pomógł mi Jakub Chycki (trener od przygotowania fizycznego Adamka przed jego walką z Solomonem Haumono, red.), który rozpisał mi dietę i nauczył odpowiednich nawyków jedzeniowych. W efekcie schudłem 12-13 kilogramów, czuję się znakomicie, dzięki temu będę też znacznie szybszy i energiczniejszy w ringu.

Dla każdego z was walka ma inny ciężar gatunkowy, ale to Szpilka ma zdecydowanie więcej do stracenia.
AS: Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie sparaliżuje mi to nóg, ani rąk. Było spore zamieszanie, kilku rywali ostatecznie nie chciało ze mną walczyć, więc stanęło na Adamie. Zgodziłem się na ten pojedynek, wiedząc, że w przypadku wygranej zyskam niewiele, z kolei w przypadku porażki stracę bardzo dużo. Takie zawodowe ryzyko.
AK: Nie zgadzam się. Oczywiście porażka nie sprawi, że moja kariera się skończy, ale to może być dla mnie jedyna taka szansa. Boksuję od trzynastu lat i wygrana może sprawić, że moje życie wywróci się do góry nogami. Jak pokonam Szpilkę, to otworzą się przede mną drzwi do jeszcze większych walk i jeszcze większych wyzwań, a co za tym idzie do jeszcze większych pieniędzy.

W Nassau Coliseum będzie wielu polskich kibiców. To was nakręca?
AS: Kibice zawsze nakręcają. Tak, jak ja nie mogłem się doczekać walki po długiej przerwie, tak nie mogli się jej doczekać także moi fani. Nie mogę dać plamy, nie po to tyle czekali, żeby teraz nie być zadowolonym z tego, co zobaczą w Nowym Jorku. Obiecuję im, że zobaczą w ringu znakomitego Szpilkę, Szpilkę, jakiego jeszcze nie widzieli.
AK: Wielu moich znajomych z Nowego Jorku wybiera się na walkę, czerwone koszulki z nadrukiem „Babyface” (przydomek Kownackiego, red.) z pewnością będą widoczne. Polscy kibice są najlepsi na świecie, ich doping jest głośny i gorący, mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 

Lou DiBella przyznaje, że rozpoczęta w tym tygodniu trasa promocyjna sierpniowego starcia Floyda Mayweathera Jr z Conorem McGregorem odciąga uwagę kibiców od zaplanowanych na bieżący weekend gal bokserskich. Dziś w USA i Wielkiej Brytanii odbędą się trzy ciekawe imprezy pięściarskie, jednak media w ostatnich dniach skupiały się przede wszystkim na tym, co mieli do powiedzenia w kolejnym odwiedzanych miastach Mayweather i McGregor.

- Szczerze, ta trasa ma niekorzystny wpływ na każdą z gal, w tym także naszą - mówi promotor bokserskiego wieczoru na Long Island, podczas którego rękawice skrzyżują Artur Szpilka (20-2, 15 KO) i Adam Kownacki (15-0, 12 KO). - Zabiera uwagę dziennikarzy i działa na wyobraźnię kibiców.

- To nie jest nawet boks, to jest spektakl. Fascynujące wydarzenie dla milionów ludzi. Ale walka Mayweathera z McGregorem dowodzi tego, że nasz sport powinien dawać ludziom rozrywkę. I tak właśnie będzie na Long Island w sobotę! - zapowiada Lou DiBella.

- Nie mam problemu z wejściem w wojnę z Adamem. Jeśli będzie chciał się bić, to się pobijemy. Dam kibicom show i pokażę mu, że jego atuty przy moich atutach nie znaczą nic - zapowiada w drugiej części rozmowy z Interią Artur Szpilka (20-2, 15 KO), pięściarz wagi ciężkiej, przed dzisiejszym pojedynkiem z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO) w Nowym Jorku. Transmisja gali od godz. 02.00 w nocy w Polsacie Sport.

Artur Gac, Interia: Adam Kownacki twierdzi, że pana dwie porażki, z Deontayem Wilderem i Bryantem Jenningsem pokazały, że nie przynależy pan do światowej czołówki, a jest pan tylko swego rodzaju testerem. Co pan o tym myśli?
Artur Szpilka: Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Natomiast przy obu tych walkach wydarzyły się pewne historie, które mi nie pomogły. Pamiętamy perypetie przed starciem z Jenningsem, gdy musiałem załatwiać sprawy wizowe w Polsce, a do Stanów wróciłem kilka dni przed walką. W kluczowym okresie byłem bez trenera, który został w Ameryce. Kilka rzeczy nie zagrało, do tego była to pierwsza walka tej rangi i pojawił się lekki stres.

A z Wilderem?
Też nie było kolorowo. Przed walką rozwaliłem "łapę", a później, w piątej rundzie, doszło do jej złamania. Przecież pamiętasz, jak długo po pojedynku nosiłem rękę w gipsie. Oczywiście Wilder trafił mnie czyściutko w punkt, ale taki jest boks. Jednak nikt mi nie może powiedzieć, że w tym starciu byłem testerem. Przecież sporo osób, w tym wiele z autorytetem w tym biznesie, twierdziło, że byłem najtrudniejszym przeciwnikiem dla Wildera.

Z wszystkich wypowiedzi Kownacki jedno zdanie jest najczęściej słyszalne: "ja mam mocny cios, a Artur słabą szczękę".
To kolejny dowód na to, że Adam nie wie, co mówi. Tyson Fury też ma słabą szczękę? A przypomnę, że leżał na deskach ze Steve’em Cunninghamem, który nie ma nokautującego ciosu.

O czym to świadczy?
W boksie po prostu zdarzają się czysto trafione ciosy, idealnie w punkt, na brodę, które cię wywracają, obojętnie jakim jesteś kozakiem. Zawsze tak było w małych rękawicach. A nieraz uderzenia wyglądają na naprawdę bardzo mocne i faktycznie nie głaskają, ale gdy brakuje im precyzji, to wcale nie sieją spustoszenia. Adam, zobaczymy w walce, jaką ty będziesz miał szczękę.

A także, jak jego mocny cios przełoży się na pana odporność.
Dokładnie, w walce uzyskamy kilka kluczowych odpowiedzi.

Kownacki liczy, że w ringu pokaże pan charakter i pójdzie z nim na otwarty boks, a wtedy Adam będzie mógł pana przycelować, zwłaszcza prawą rękę. Dlatego, na logikę, powinien pan boksować metodycznie, wykorzystując swoje atuty.
Nie mam problemu z wejściem w wojnę z Adamem. Tyle mogę powiedzieć. Nic mnie przed tym nie zatrzyma. Jeśli będzie chciał się bić, to się pobijemy. Dam kibicom show i pokażę mu, że jego atuty przy moich atutach nie znaczą nic.

Tyle że wtedy zagra pan na nutę Kownackiego. Pytanie, czy powinien pan unosić się honorem i iść na wymianę, co wcale nie musi wyjść na zdrowie.
Ja nie powiedziałem, że będę unosił się honorem. Mówię tylko, że nie mam problemu również z takim boksem. Oczywiście mam swoją taktykę, nie będę o niej opowiadał, ale jeśli dojdzie do jakiejś wymiany, nie będę bierny.

Cała rozmowa z Arturem Szpilką na Interia.pl >>

Adam Kownacki (15-0, 12 KO) okazał się o ponad 7 kilogramów cięższy od Artura Szpilki (20-2, 15 KO) na ceremonii oficjalnego ważenia przed jutrzejszą walką pięściarzy na Long Island.

Kownacki, który do tej pory na zawodowych ringach nie doznał żadnej porażki, zanotował dziś 109,9 kilograma. Szpilka, mający w swoim bokserskim rekordzie walkę o tytuł mistrza świata, wniósł na wagę 102,2 kilograma.

Dla Artura Szpilki zbliżający się występ będzie powrotem między liny po półtorarocznej przerwie. W swoim poprzednim pojedynku "Szpila" został znokautowany przez czempiona WBC Deontaya Wildera. Dla Adama Kownackiego konfrontacja z rodakiem ma być najtrudniejszym testem w karierze.

Już za kilkadziesiąt minut rozpocznie się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą na Long Island, na której Artur Szpilka (20-2, 15 KO) zmierzy się z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO). Polscy pięściarze jeszcze przed wagą wpadli na siebie w hallu hotelowym.

 

- Mam swój plan na tę walkę. Mam zamiar zabrać go do szkoły z boksem na lekcje wyrównawcze. Będę jego korepetytorem - powiedział Artur Szpilka (20-2, 15 KO) przed walką z Adamem Kownackim w Nowym Jorku (15-0, 11 KO). Transmisja w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.

Słyszę, że jesteś w dobrym humorze. Chyba się stęskniłeś za ringiem.
Artur Szpilka: Stęskniłem się za boksem. Nie mogę się już doczekać! Już tylko ważenie, walka i ogień przede mną! Może później zjem jakiegoś hamburgera.

Jak wpłynęła na ciebie ta przerwa?
Ciężko powiedzieć, to się dopiero okaże. Ja zawsze jestem ten sam, zawsze głodny walki. Na pewno było to dla mnie frustrujące na początku: przekładanie walk, było dużo czasu, w którym nie boksowałem. Teraz trzeba jednak o tym zapomnieć, w sobotę boksuję i jestem bardzo zmotywowany.

A on mówi, że chce cię znokautować. Jest przekonany, że ta walka skończy się przed czasem.
Niech robi wszystko, by mu się udało. Fajnie, że wychodzi z takim nastawieniem i nie będzie cykorem. To jest fajne. Dla niego to walka o lepsze życie, ma wiele do zyskania, więc ma same plusy. Jest może nieco niedoceniany, ale ja wiem, co mam robić. Nie pozostawię żadnych wątpliwości.

Ale to nie będzie łatwa walka.
Tak się też nastawiam, bo walczę z zawodnikiem niepokonanym, który ma wszystko do wygrania. Wiem, co mam robić. Zobaczymy, jak odnajdzie się wtedy, gdy zobaczy, że to nie jest takie proste jak wcześniej mówił.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >> 

 


Najnowsze komentarze