onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Kamila Wybrańczyk, narzeczona Artura Szpilki, zajęła trzecie miejsce na międzynarodowy turniej Jiu-Jitsu AUSTIN OPEN 2017. "Startowało 11 dziewczyn, jestem z siebie dumna, bo trenuję BJJ dopiero 4 miesiące i to nie koniec tej przygody." - napisała na Facebooku Kamila.

Sukces partnerki byłego challengera WBC wagi ciężkiej skomentował na Twitterze znany zawodnik i ekspert mieszanych sztuk Walki Łukasz Jurkowski. 

- Gooood job! Rozumiem, że za jakiś czas będziesz wkręcać w BJJ Artura?! Dobrze! Przyda się - napisał popularny "Juras". Czyżby Jurkowski sugerował Szpilce karierę w MMA?

"Artur Szpilka prosi, by za jego porażkę z Adamem Kownackim nie obciążać trenera Ronniego Shieldsa. To on przegrał ten pojedynek, nikt inny. I ma oczywiście rację." - pisze w swoim felietonie na polsatsport.pl Janusz Pindera. Ceniony polski ekspert bokserski zaznacza jednak, że zmiana szkoleniowca przez "Szpilę" mogłaby być teraz dobrym rozwiązaniem i wcale nie oznaczałaby obwiniania za porażkę Shieldsa. 

"Tomasz Adamek lata całe był mocno związany z Gmitrukiem, który doprowadził go do największych sukcesów. Ale w pewnym momencie doszło do rozstania, "Góral" wyjechał do USA i związał się z Rogerem Bloodworthem. Byli razem od walki z Chrisem Arreolą w 2010 roku, do której zresztą przygotował go Shields, i wydawało się, że nikt i nic tego nie zmieni. Ale nigdy nie mów nigdy. Na ostatnim obozie w Osadzie Śnieżka, przed Polsat Boxing Night 7 Tomek pracował już z młodym Gusem Currenem, i wygląda na to, że to nie koniec współpracy. Choć Adamek długo bronił się rękami i nogami przed zmianami, w końcu zrozumiał, że są konieczne, jeśli chce jeszcze coś wygrać." - tłumaczy Pindera. - "Myślę, że Szpilka z podobnych powodów będzie chciał wrócić do Łapina, tak jak Mateusz Masternak wrócił do Gmitruka. Tylko nie wiem, czy powrót z różnych względów jest możliwy, ale to już inna sprawa."

"A Ronnie Shields bez Szpilki da sobie radę, ma przecież z kim pracować. O porażkę z Kownackim nie ma sensu go obwiniać, bo to nie o to chodzi. Szpilka faktycznie nie zrobił w ringu nic z tego, co przerabiali na treningach. Wysiadła głowa, siadła psychika, komputer odmówił posłuszeństwa, jakby tego nie nazwać. I temu Shields nie potrafił zaradzić, takie są fakty. Czy Łapin by sobie poradził ? Tego nie wiemy, być może, ale to nic pewnego, wszystko jest w sferze domysłów, choć co do tego, że miał większy wpływ na Szpilkę, chyba nie ma wątpliwości." - pisze dziennikarz Polsatu Sport.

Cały felieton Janusza Pindery na polsatsport.pl >>

szpilka_shie

Artur Szpilka (20-3, 15 KO) za pośrednictwem mediów społecznościowych odniósł się do sugestii prasowych i internetowych dyskusji, w których winą za sobotnią porażkę "Szpili" z Adamem Kownackim (16-0, 13 KO) obarcza się trenera Ronniego Shieldsa.

"Nie wypowiadałem się wcześniej i wolę pozostać w cieniu... Jest mi naprawdę przykro, bo tak naprawdę sam nie wiem, co zawiodło. NA PEWNO nie Trener!!! Moja forma na walkę była świetna! Przed walką było OK, ale w ringu zapomniałem, jak się boksuje, nie wiedziałem, jak zadawać ciosy. Dlaczego, nie wiem. Mam nadzieję, że to długa przerwa i presja, jaką sobie narzuciłem. Mam nadzieję, że się odbuduję i Adam w przyszłości da mi rewanż! Na razie nie myślę o boksie, jest to dla mnie ciężki moment i proszę wyłączyć mnie z tych rozmów!!! PS. Ronnie nauczył mnie bardzo dużo!" - napisał na Twitterze "Szpila".

Dla Artura Szpilki przegrana walka z Adamem Kowanckim była trzecią porażką w zawodowej karierze, drugą poniesioną z rzędu. Wcześniej Polaka pokonywali Bryant Jennings i mistrz świata WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder. Szpilka współpracę z Ronniem Shieldsem rozpoczął po zwycięskim pojedynku w Tomaszem Adamkiem. Wcześniej trenował pod okiem Fiodora Łapina.

Ochłonął już pan po walce Artura Szpilki z Adamem Kownackim?
Andrzej Wasilewski: Przyznam szczerze, że jeszcze nie. Jak większość ludzi z branży w roli faworyta widziałem Artura, ale niestety walka nie ułożyła się po naszej myśli. Boks uczy pokory.

Co usłyszał pan od Artura po walce?
Nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo w tej chwili Artur przeżywa bardzo trudne chwile. Poczekajmy jeszcze, dajmy mu ochłonąć. Jego kariera znalazła się na ogromnym zakręcie. Być może przeżywa teraz najtrudniejsze chwile w swoim życiu, bo cofnął się o lata świetlne. Przegrał z rywalem, którego uważał za mocno ograniczonego pod względem bokserskim.

W którym momencie walki wiedział już pan, że Szpilce sprawy wymykają się spod kontroli?
Na początku drugiej rundy powiedziałem do siedzącego obok mnie Leona Margulesa, że „Szpila” jest sfrustrowany i nie wie, co ma robić. Biorąc pod uwagę doświadczenie Artura, moje słowa brzmiały abstrakcyjnie. W boksie najważniejsza jest głowa, potem nogi a na końcu ręce. Jak głowa siądzie, reszta nie ma już znaczenia. Co z tego, że Artur był kapitalnie przygotowany fizycznie, skoro coś zacięło się w głowie i dał fatalną walkę. 

Adam Kownacki przed pojedynkiem co chwila powtarzał, że Szpilka ma słabą szczękę. Jak to jest u niego z tą odpornością na ciosy?
Ja postawiłbym sprawę w ten sposób – Artur nie ma szczęki z betonu. Władimir Kliczko powiedział mi, że sam by nie wstał po bombie, którą od Wildera przyjął Artur. Myśli pan, że Joshua by wstał? Jestem przekonany, że też nie. Po pojedynku z Kownackim nie możemy powiedzieć, że Artur ma słabą szczękę. Problemem było to, że on te ciosy przyjmował, nie potrafił się przed nimi bronić.

Czy przed walką było widać po Arturze, że traci pewność siebie?
Najlepszym psychologiem wśród trenerów, których poznałem jest Fiodor Łapin. Myślę, że on mógłby wyczuć więcej rzeczy, obserwując Artura w tygodniu poprzedzającym walkę niż próbował to zrobić Shields. Moim zdaniem poświęcenie się pracy w stu procentach, jak to jest w przypadku Łapina, to zupełnie coś innego niż praca trenerów, którzy dają z siebie wszystko, ale tylko na sali, a po treningu nie są dla swoich podopiecznych mentorami życiowymi. Szpilka potrzebuje obok siebie mocnego charakteru, który wskaże mu kierunek. Z całym szacunkiem do Shieldsa, którego uważam za wielkiego fachowca, w sferze mentalnej nie zapanował nad Arturem .

Co dalej z karierą Szpilki? Wchodzi w grę jego powrót do Polski i praca z trenerem Łapinem?
Artur już od lutego planował powrót do kraju, bo jest Ameryką zmęczony. Namówiłem go, żeby do walki został w USA, ale teraz na pewno wróci. Chce kupić mieszkanie w Warszawie. Czy będzie trenował z Łapinem? Trudno powiedzieć, jeszcze nie mamy żadnych planów. Jedno jest pewne – oprócz Fiodora nie widzę w Polsce trenera, z którym Artur mógłby pracować.

Stworzenie na nowo tego duetu może być trudne, bo pamiętamy, w jakiej atmosferze panowie się rozstali.
Panowie ewentualnie muszą usiąść i po męsku porozmawiać. I to może nie jeden raz. Mało kto wie, że ich relacje były pełne emocji, bo trener Łapin nie dawał się Arturowi podporządkować. To były relacje przypominające bardzo surowego i wymagającego ojca z trudnym i bardzo temperamentnym synem. Rozmawiali ze sobą po sobotniej walce. Teraz Artur musi się otrząsnąć, spakować i wrócić do Polski. Dopiero wtedy będzie planować, co dalej.

Czy porażkę Artura chociaż w jakimś stopniu osłodziła panu wygrana Michała Syrowatki w Anglii?
To są dwie różne sprawy. Artur jest gwiazdą polskiego boksu, nie tylko ze względu na sport, ale także na medialność. Michał jest w odwrotnej sytuacji. Do tej pory nie miał wielkich osiągnięć w boksie zawodowym, jest skromnym chłopakiem, przypomina mi kilku innych polskich pięściarzy, którzy naprawdę ciężko pracują, ale nie są medialni. Michał stoczył heroiczną walkę, a w mediach nie odbiło się to takim echem, jakbyśmy chcieli. Przyznam szczerze, ta walka przypomniała mi wyprawę z Diablo na Sardynię i jego pojedynek z Rossitto. Michał zrobił to samo co Krzysiek, pod koniec walki znokautował rywala na jego terenie.

Co dalej z Michałem?
Zrobił na pewno ogromny krok w kierunku dużych walk. Zbliża się też do większych pieniędzy, bo do tej pory jego zarobki były skromne. Nie powiem jednak, że za chwilę będzie walczył o mistrzostwo świata, bo jego kategoria wagowa jest piekielnie mocno obsadzona. Jeśli nie dostaniemy jakiegoś prezentu od Św. Mikołaja w postaci pojedynku o pas mistrza świata, to Michał powinien walczyć w Wielkiej Brytanii. Możliwe, że obóz rywala zaproponuje rewanż. Nie ma problemu, możemy w to wejść, ale już za większe pieniądze. Po wygranej nad Daviesem Syrowatka został zauważony przez ekspertów na świecie, a to jest bardzo ważne. Stoczył naprawdę świetną walkę i pokazał się szerszej publiczności. Umówiliśmy się kiedyś, że ja mu wynegocjuje większe walki, a on obiecał, że nie zmarnuje szansy. Obaj dotrzymaliśmy słowa.

Pełna treść artykułu na blogu "Po Gongu" >>

- Myślę, że gdyby Łapin uczestniczył w przygotowaniach Szpilki do pojedynku z Kownackim i stał w jego narożniku, to ta walka wyglądałaby zupełnie inaczej - mówi Janusz Pindera, komentując w rozmowie z Krzysztofem Smajkiem starcie na szczycie polskiej wagi ciężkiej z minionego weekendu.  

Krzysztof Smajek: Adam Kownacki potrzebował raptem czterech rund, żeby rozprawić się z Arturem Szpilką. Był pan zaskoczony takim obrotem sprawy?
Janusz Pindera: Nie ukrywam, Artura uważałem za faworyta. Podkreślałem jednak, że w tym pojedynku wszystko może się zdarzyć i żeby nie lekceważyć Kownackiego, bo jak trafi, to pójdzie za ciosem. I tak się stało.

Kownacki zaimponował już panu podczas obozu u Tomasza Adamka.
Z Mateuszem Borkiem odbieraliśmy go z lotniska, gdy przyleciał z Nowego Jorku na obóz do Łomnicy. Tego samego dnia, po długiej podróży, zrobił bardzo ciężki trening. Słaniał się ze zmęczenia, ale walczył ze swoją słabością dzielnie, czym wszystkim zaimponował. Później pojechaliśmy jeszcze na kriokomorę do Karpacza, Adam wszedł od razu do kabiny, gdzie temperatura sięgała minus 120 stopni. Adamek opowiadał mi, że jeden z jego poprzednich sparingpartnerów, Amerykanin Travis Walker w podobnej sytuacji zrobił krok w tył i zrezygnował. A Kownacki nie wahał się ani chwili. Później stanął na wadze, wskazywała 122,5 kilograma. Nie wyglądało to dobrze. Dieta zaordynowana mu przez dr Jakuba Chyckiego, oraz intensywne treningi zrobiły jednak swoje. Kownacki przepracował obóz bardzo solidnie, przed walką ważył poniżej 110 kilogramów. Wtedy pomyślałem, że ma szanse, ale dalej stawiałem na Szpilkę, nie przekreślając jednak Adama.

Ronnie Shields w wywiadzie z Przemkiem Garczarczykiem mówił, że jeśli Artur przegra, to nie będzie miał czego szukać w wielkim boksie. Zgadza się pan z tą opinią?
Nie do końca. Artur powinien teraz odpocząć i wszystko przemyśleć. Być może powinien wrócić do Polski, tylko pytanie, z kim by tutaj trenował. Nie wiem, czy byłby możliwy jego powrót do Fiodora Łapina. Pod jego wodzą Szpilka świetnie realizował założenia taktyczne w walce z Adamkiem. W konfrontacji z Kownackim tego mi właśnie brakowało. Zabrakło też innych rzeczy, bo Artur popełniał fatalne błędy. Myślę, że gdyby Łapin uczestniczył w przygotowaniach Szpilki do pojedynku z Kownackim i stał w jego narożniku, to ta walka wyglądałaby zupełnie inaczej.

Czyli dalszy pobyt Artura w USA nie ma sensu?
To jego życie i jego decyzje, ale jakoś specjalnie nie widzę postępów w jego boksie. Zgoda, był świetnie przygotowany fizycznie, ale w walce z Adamkiem było tak samo. W pewnym momencie pobyt w USA był dla niego bardzo istotny, ale dzisiaj coś się kończy i ktoś musi rozpalić w nim nowy ogień. Śmiem twierdzić, że gdyby walczył z Dominikiem Breazeale’em i przegrał, to taka porażka miałaby nieporównywalnie mniejsze znaczenie niż ta z Kownackim. Przegrana w tych okolicznościach była dla niego klęską, bardzo mocno uderzyła w jego ego. Podobna historia dotknęła Tomka Adamka, który nie wierzył, że może przegrać z Wiaczesławem Głazkowem, później nie dopuszczał myśli, że może go pokonać Szpilka, a tak się właśnie stało. Byłem w jego szatni po obu tych porażkach i widziałem, w jakim jest stanie. Przykro było patrzeć.

Adam Kownacki uważa, że skoro pokonał Szpilkę, to jest najlepszym bokserem wagi ciężkiej w Polsce. Też tak pan sądzi?
Ma sporo racji w tym co mówi. Szpilka pokonał przecież Adamka, walczył o mistrzostwo świata z Wilderem, a on go znokautował. Ale jesienią może się okazać, że znów zobaczymy w zwycięskiej walce Adamka, że wróci i pokaże się z dobrej strony Mariusz Wach, że mile nas zaskoczy Izu. A przecież Krzysztof Zimnoch też zgłasza swoje aspiracje i mówi, że jest w stanie wygrać z każdym w Polsce. Oczywiście to tylko słowa, brakuje mu argumentów. Myślę, że dziś nie ma w polskim boksie zdecydowanego lidera w wadze ciężkiej, mamy wakat. Najlepiej gdyby tego najlepszego wyłonił jakiś turniej, ale to chyba nierealne. Nie ulega jednak wątpliwości, że Kownacki po tym czego dokonał w Nassau Coliseum, ma prawo tak o sobie myśleć.

Cała rozmowa z Januszem Pinderą na pogongu.wordpress.com >>

szpilka_shie

Ronnie Shields, trener Artura Szpilki (20-3, 15 KO), przyznał w rozmowie z boxingtalk.com, że nadal nie rozumie, skąd wzięła się fatalna postawa jego podopiecznego w przegranej walce z Adamem Kownackim (16-0, 13 KO). Amerykański szkoleniowiec dodał, że w tej chwili nie wie, jaka będzie sportowa przyszłość "Szpili".

- Wszyscy się mnie o to pytają, ale ja naprawdę nie mam pojęcia. Może to był jeszcze efekt pojedynku z Deontayem Wilderem, ale wcześniej na sali treningowej nie zauważyłem żadnych niepokojących objawów. Szpilka inkasował mocne ciosy i nie robiły mu one krzywdy. W tej chwili to on sam musi zdecydować, co dalej chce robić  - stwierdził Shields zdruzgotany występem "Szpili".

- Szpilka miał bogatą amatorską karierę, walczył z kilkoma solidnymi zawodowcami. Po prostu nie rozumiem, jak można było tak się dać łapać na linach. Na początku bił z lin lewy sierpowy, ale w trzeciej i czwartej rundzie po prostu się o nie opierał. Nie pojmuję, jak można nad czymś pracować na treningu, a potem w ringu robić wszystko źle - powiedział opiekun polskiego pięściarza.

Zapytany o to, co usłyszał od Szpilki po walce, Shields odparł: - Nie mówił zbyt wiele, prawie nic. W Nowym Jorku po nokaucie zabierają cię do biura komisji i przez godzinę nikogo innego tam nie wpuszczają. Artur po wszystkim przyszedł do szatni, ale był otoczony swoimi ludźmi i nie mogłem z nim porozmawiać. Widziałem go jeszcze wczoraj w restauracji, ale naprawdę nie miałem mu za wiele do powiedzenia - wyznał Ronnie Shields.

Zakończona technicznym nokautem w czwartej rundzie walka z Adamem Kownackim była trzecią porażką w zawodowej karierze Artura Szpilki, drugą poniesioną z rzędu. W swoim poprzednim występie, w styczniu 2016 roku, "Szpila" został zastopowany przez mistrza świata WBC Deontaya Wildera.

 

- Nie widzę innego wytłumaczenia niż blokada psychiczna, która zapadła, kiedy Artur Szpilka wyszedł na ring. Wiem jak był przygotowany fizycznie, widziałem w jakim bojowym nastroju Artur był przez kilka dni przed walką. Ten Szpilka na ringu był zupełnie innym człowiekiem” – mówi Tim Smith, szef prasowy Premier Boxing Champions.

Przemek Garczarczyk: “Nie wierzę własnym oczom” – to była Twoja reakcja już po pierwszej rundzie walki Artura Szpilki z Adamem Kownackim.
Tim Smith: Bo nie wierzyłem. Nic nie zapowiadało tego, że Artur wyjdzie na ring i będzie się... bał zadać ciosu. Przepraszam Artur, ale tak to wyglądało siedząc przy ringu. Tylko reakcja – rzadka - na to, co robił Kownacki. Na wstecznym, pozwalanie na to, by Adam spychał Ciebie na liny, poruszanie się bez zadawania ciosów. Nie widzę innego wytłumaczenia niż blokada psychiczna, która zapadła, kiedy Szpilka wyszedł na ring. Na ring, bo wiem jak był przygotowany fizycznie, widziałem w jakim bojowym nastroju Artur był przez kilka dni przed walką. Ten Szpilka na ringu był zupełnie innym człowiekiem. Pokłosie nokautu Wildera? Może.

Nikt z nas nie będzie mówił Arturowi Szpilce, co ma dalej robić, bo to jego życie. Głosy, które słyszę, zarówno od dziennikarzy jak kibiców, to konieczność odcięcia się od przeszłości. Zaczynając od zmiany trenera.
Tak jak mówisz – to jego  życie i ja nigdy nie powiedziałem i nie powiem pięściarzowi co ma wybierać, bo to on wychodzi na ring, a nie Ty czy ja. Obwinianie Shieldsa za dwie ostatnie porażki jest bez sensu. W walce z Wilderem, do momentu KO, moim zdaniem Szpilka wygrywał na punkty. Popełnił błąd, przegrał – to nie była wina Ronniego. W walce z Kownackim, Shields na pewno nie kazał Arturowi nie zadawać  ciosów, chodzić z wysuniętą szczęką i stać na linach z opuszczonymi rękoma. To absurd. Nie wierzę, że Artur tak myśli. To człowiek z charakterem. Weźmie odpowiedzialność za to co się stało w Nowym Jorku na klatę.

Przyszłość Artura w USA?
Premier Boxing Champions nikogo nie zostawia bez szansy. Moim zdaniem, choć to ostatecznie nie moja decyzja, Artur zasłużył ośmioma rundami z Wilderem na jeszcze jedną dużą szansę. Oczywiście nie teraz, nie od razu. Walki telewizyjne, gdyby toczył je w USA, raczej nie wchodzą w grę po dwóch kolejnych nokautach. Taka jest rzeczywistość tego sportu. Szpilka to wie.

Wszystko, co mówimy o Arturze, nie zmniejsza braw dla Adama Kownackiego.
Absolutnie nie! Wielkie brawa. Adam zrobił dokładnie to, co zapowiedział, wykorzystał swoją szansę, był konsekwentny, bezlitosny dla słabości rywala. Tak się wygrywa walki, tak się wygrywa swoją przyszłość. Adam swoją pracą, determinacją jest w niezwykłej we współczesnych układach pięściarskich sytuacji – nie ma promotora, rozdaje karty. Każda walka jest przed nim, dosłownie każda. Walczy widowiskowo, ma swoich fanów, którzy przychodzą na walki. Marzenie każdego promotora. Musi spokojnie wybrać opcję, który pozwoli mu maksymalnie wykorzystać najbliższe lata. Właśnie lata, a nie tylko jedną walkę. Każdy by chciał mieć takie problemy – jeszcze raz gratulacje. Dla takich życiowych historii jak ta Adama Kownackiego, ludzie zawsze będą kochać nasz sport.

 

Mariusz Pudzianowski za pośrednictwem mediów społecznościowych postanowił dodać trochę otuchy Arturowi Szpilce (20-3, 15 KO), który w sobotę doznał bolesnej porażki, przegrywając przed czasem z Adamem Kownackim (16-0, 13 KO). 

"Chwila odpoczynku i dalej do roboty!!!!!! Nie przegrywa ten co nic nie robi. Masz jaja i idź dalej!!! Nie raz oberwałem w Strong Man czy MMA i podniosłem się!!" - napisał były siłacz a obecnie zawodnik federacji KSW.

Dla Szpilki przegrana z Kownackim była trzecią w zawodowej karierze. Wcześniej pięściarza z Wieliczki pokonywali tylko Deontay Wilder i Bryant Jennings. "Szpila" zdaniem bukmacherów był wyraźnym faworytem w konfrontacji z "Babyfacem". 

Na razie nie wiadomo, jakie plany na dalszą karierę Artura Szpilki mają jego promotorzy. - Nie wiem, co będzie dalej - stwierdził bezpośrednio po walce wyraźnie załamany bokser Sferis KnockOut Promotions, dodając: - Gratuluję Adamowi, Adam, idź dalej swoją drogą!

- Jak się zdzwonimy, a przecież jestem z Arturem w stałym kontakcie, to doradzę mu, żeby zrobił badania neurologiczne i psychologiczne oraz odpoczął od boksu... Wiem, że lata uciekają, ale zdrowie jest ważniejsze niż wszystko inne - mówi w rozmowie z Interią Władysław Ćwierz, pierwszy trener Artura Szpilki (20-3, 15 KO), zszokowany stylem porażki swojego pupila.

Artur Gac, Interia: Nie mam żadnych wątpliwości, że oglądał pan walkę Artura Szpilki z Adamem Kownackim, zakończoną porażką "Szpili" przez techniczny nokaut w 4. rundzie.
Władysław Ćwierz, pierwszy trener Artura Szpilki w Górniku Wieliczka: A ja mam, bo oglądałem chyba inną walkę.

Jak to?
W ogóle nie poznawałem Szpilki. Myślałem, że pomyliłem gale. Byłem w szoku.

Wyczuwam w pana głosie absolutne zaskoczenie.
W pewnym momencie wręcz miałem wrażenie, jakby Artur prosił się "dokończ mnie, Adam". Tak, jakby już czekał na koniec. Nie było tej werwy. Dawniej przecież by się zerwał, nokdaun by go tylko rozdrażnił i skoczyłby rywalowi do gardła. A tu był, jakby zrezygnowany.

O co mogło chodzić?
Coś tam jest nie tak... Nie mówię, że pod względem fizycznym, bo od tej strony był ładnie przygotowany. Zbudował mięśnie brzucha, nie było na nim tłuszczu.

A więc psychika?
Trener Feliks "Papa" Stamm, z którym miałem okazję pracować, bez przerwy powtarzał: głowa, nogi, a dopiero na końcu ręce. Zawsze wszystko zaczyna się od głowy, w tym sensie, żeby tej głowy za wszelką cenę strzec, a nie wystawiać jej na obijanie. Zawsze mówiłem do chłopaków, do Artura też: głowa to wasz skarb, a broda to najważniejszy punkt. Jak sobie dacie je porozbijać, to później na chleb będziecie mówić "chlew". (...)

Wiem, że na kolejne pytanie odpowie mi pan szczerze, nawet gdyby Arturowi miało się to nie spodobać. Co teraz pan by mu radził? Długą przerwę, a może zakończenie kariery w trosce o swoje zdrowie?
W tej chwili jeszcze bym mu nie powiedział, co na sto procent powinien zrobić. Z jednego powodu: wrócił na ring po 18-miesięcznej przerwie, za nim dość poważna kontuzja ręki, co też mogło mieć jakiś wpływ na jego poczynania. Tu dobrym przykładem jest Michał Syrowatka, który doświadczył ciężkiego nokautu w walce z Rafałem Jackiewiczem. Wydawało się, że już po Syrowatce, a chłopak w sobotę w wielkim stylu zdobył pas na gali w Londynie, nokautując rywala.

Wierzy pan, że ze Szpilką może być podobnie?
Z tym, że Artur za bardzo nie jest odporny na ciosy. Jeszcze z czasów amatorskich pamiętam walkę z zawodnikiem z Afryki, na turnieju im. Feliksa Stamma, gdy był liczony przez sędziego i przegrał przed czasem. Było kilka sytuacji, które pokazały, że nie był takim twardzielem przy ciosach na brodę, jak mogłoby się wydawać. Jakby tego było mało, jeszcze podnosił brodę do góry, opuszczał ręce i boksował tak niebezpiecznie dla siebie, że nieraz aż miałem stracha. Tyle że wtedy nie miał takich przeciwników, jak teraz, na zawodowstwie.

W sobotę wystarczyło kilka mocnych ciosów, by walka zmierzała do szybkiego finału.
W dodatku Artur nie pada już od samego ciosu, tylko jakby się kładł, co wygląda bardzo niepokojąco i robi wrażenie na sędziach. Z Kownackim dał do zrozumienia, że trzeba go ratować. Jak się zdzwonimy, a przecież jestem z Arturem w stałym kontakcie, to doradzę mu, żeby zrobił badania neurologiczne i psychologiczne oraz odpoczął od boksu... Wiem, że lata uciekają, ale zdrowie jest ważniejsze niż wszystko inne.

Cała rozmowa z Władysławem Ćwierzem na Interia.pl >>

Dan Rafael, dziennikarz ESPN.com opublikował listę oficjalnych zarobków za wczorajszą galę Premier Boxing Champions w Nowym Jorku. Jedną z głównych atrakcji tej imprezy był pojedynek Artura Szpilki z Adamem Kownackim.

"Szpila" za swój występ zarobił według oficjalnych danych 150 tys. dolarów, zaś Kownacki 100 tys. dolarów. Walka zakończyła się wygraną Kownackiego przez techniczny nokaut w czwartej rundzie.

W walce wieczoru na gali PBC zmierzyli się Omar Figueroa i Robert Guerrero - obaj zarobili po 250 tys. dolarów. Tyle samo otrzymał Sean Monaghan za porażkę z Marcusem Brownem. Wypłata boksującego w kategorii półciężkiej Amerykanina wyniosła z kolei 100 tys. dolarów.


Najnowsze komentarze