Boks to nasza wspólna pasja

 




Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 10976 gości oraz 64 użytkowników.




Wczoraj wczesnym popołudniem w siedzibie telewizji Polsat rozpoczęły się rozmowy na temat zorganizowania walki Tomasza Adamka (49-3, 29 KO) z Arturem Szpilką (16-1, 12 KO). Do starcia miałoby dojść 8 listopada w nowej hali w Krakowie. Wcześniej mówiło się, że Adamek wróci do ringu w Łodzi 18 października, ale to już raczej nieaktualne.

- Zorganizowanie tej walki jest ogromnym wyzwaniem. Znamy mniej więcej oczekiwania finansowe obydwu pięściarzy. Koszty pozostałych walk, które miałyby się odbyć podczas tej gali, jesteśmy w stanie oszacować. Koniec końców wychodzi jednak ogromna kwota. Umówiliśmy się więc na kilka kolejnych spotkań - mówi ostrożnie Andrzej Wasilewski, jeden z właścicieli grupy Sferis KnockOut Promotions, której zawodnikiem jest Szpilka.

- Łatwo jest liczyć przychody, ale nikt nie liczy kosztów, a te są przerażające - dodaje Wasilewski. Można przypuszczać, że budżet takiej gali to kilka milionów złotych. Wszyscy liczą jednak, że takie zestawienia, opakowane kilkoma innymi ciekawymi walkami, byłoby hitem, który przyniósłby ostatecznie zysk, dzięki sprzedaży biletów i, przede wszystkim, pakietów pay per view.

Mówi się, że sam Tomek chciałby zarobić około milina złotych, Artur pewnie też liczy na dobrą wypłatę. Inna sprawa, że do niedawna Wasilewski był raczej przeciwny takiemu pojedynkowi. Zresztą podobne zdanie ma trener Szpilki, Fiodor Łapin. - Sportowo dalej jestem na nie, choćby biorąc pod uwagę odpowiedzialność za Artura. Ten się jednak rwie do walki, jest niecierpliwy - tłumaczy Wasilewski.

Niezbyt chętny do walki z rodakiem był też Adamek. Ciągle twierdzi, że wolałby rywala z zagranicy, ale już nie jest zbyt stanowczy w tym stwierdzeniu. Właściwie nie ma nic przeciwko, o czym mówi w rozmowie wyżej.

Z kolei Szpilka od początku był nastawiony bardzo optymistycznie do spotkania ze starszym i znacznie bardziej utytułowanym przeciwnikiem. - Jestem cały czas na tak, bardzo chciałbym z nim walczyć. Słyszałem o pomyśle z Krakowem i sądzę, że zapełnilibyśmy całą halę. Bardzo szanuję Adamka i przygotuję się najlepiej jak potrafię. Widzę jednak swoją szansę na wygraną - mówi Szpilka. - Bardzo by mnie cieszyło, gdyby mnie zlekceważył - dodaje ze śmiechem.

O pieniądzach rozmawiać nie chce, ale wiadomo, że zarobiłby godnie. - Wiem co się mówi, ale nie ma żadnego miliona. Wiadomo, że kasa jest duża, ale to nie milion. Przynajmniej ja tyle nie dostanę - tłumaczy Szpilka, ale skupia się przede wszystkim na sporcie. O ryzyku porażki nie chce słyszeć.

- Wiem, że wszystko się może zdarzyć, ale nie biorę takiego scenariusza pod uwagę. Wychodzę wygrać. To byłaby najważniejsza walka życia. Od trzech lat o tym myślę. Co roku w Sylwestra spisuję swoje coroczne postanowienia i co roku jest tam punkt mówiący o wygranej z Adamkiem - zdradza Szpilka.

Na razie nie wiadomo czy dostanie szansę na realizację obietnicy, choć wkrótce powinno się to zmienić. - Nie chcę się bawić w procenty i oceniać szans, ale wola organizacji tej gali jest. I w ciągu kilku najbliższych dni powinny pojawić się konkrety - mówi Andrzej Wasilewski.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>

W Warszawie odbyło się dziś pierwsze spotkanie w sprawie planowanej na jesień walki Tomasza Adamka (49-3, 29 KO) z Arturem Szpilką (16-1, 12 KO). W spotkaniu wzięli udział: dyrektor Polsatu Sport Marian Kmita i współpromujący "Szpilę" Andrzej WasilewskiTomasz BabilońskiPiotr Werner.

- Rozmowy przebiegły w bardzo życzliwej atmosferze - relacjonuje Wasilewski. - Dyskutowaliśmy o tym, czy i w jaki sposób możemy doprowadzić do starcia Artura z Tomkiem. 

- Na chwilę obecną nie doszliśmy do żadnych konkretnych wniosków, bo sprawa jest bardzo trudna ze względów organizacyjnych. Rozważamy natomiast przeniesienie gali z października na listopad do Krakowa - dodaje współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions. - Na pewno odbędą się kolejne spotkania, jest duża życzliwość z obu stron, ale nie chciałbym jeszcze o niczym przesądzać.

W dzisiejszym spotkaniu nie uczestniczył żaden przedstawiciel Tomasza Adamka. "Góral" już wcześniej wyraził zainteresowanie konfrontacją ze "Szpilą" i zaakceptował zaproponowane mu warunki finansowe.

108 kilogramów mięśni: Najnowsze zdjęcie "Szpili" >>

Trener Artura Szpilki (16-1, 12 KO) kategorycznie nie zgadza się na walkę jego podopiecznego z Tomaszem Adamkiem (49-3, 29 KO). "Szpila" pali się do starcia z "Góralem". Andrzej Wasilewski, promotor 25-latka z Wieliczki, się waha. Adamek się zgodził, choć kontraktu jeszcze nie podpisał. We wtorek w Polsacie Sport spotkanie, które może posunąć sprawę do przodu.

- Bardzo chcemy, by jego starcie z Adamkiem było walką wieczoru Polsat Boxing Night, który zaplanowaliśmy na 18 października w łódzkiej Atlas Arenie - mówi szef sportu w Polsacie Marian Kmita.

- Jak szef Polsatu Sport wykłada na to pieniądze, to ja wykonuję swoją pracę. Nie chcę nikomu ubliżać, ale polski boks jest taki, jaki jest, i jestem lepszym pięściarzem od każdego z nich - tą wypowiedzią Adamek zelektryzował całą sportową Polskę.

Adamek po przegranej z Wiaczesławem Głazkowem za bardzo w ofertach przebierać nie może. A już na pewno w ofertach za grubą kasę. A taką będzie mógł zarobić, jeśli dojdzie do starcia ze Szpilką. Jeśli wygra efektowanie, a zapewne tak właśnie kalkuluje, dostanie jeszcze jakąś intratną propozycję. W środowisku zdania są rozbieżne, ile może dostać - od pół miliona do 100 tys. dol. Dla Szpilki gaża będzie niższa, ale też może sięgnąć, wedle różnych szacunków, od 100 do 300 tys. dol.

Szefowie Polsatu na pewno będą w stanie sypnąć groszem. Jeśli dojdzie do walki, mogą liczyć na spore zyski. Walka będzie pokazywana zapewne w systemie pay-per-view. Gdy Adamek walczył z Witalijem Kliczką, 200 tys. Polaków zapłaciło po 40 zł za to, by obejrzeć pojedynek we Wrocławiu. Starcie Gołota - Saleta to 100 tys. sprzedanych pay-per-view, co oznacza cztery miliony złotych wpływów, a przecież są jeszcze bilety do hali - zapewne od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Siła przekonywania szefów Polsatu może więc być bardzo duża. A trzeba pamiętać, że to stacja Zygmunta Solorza jest głównym i tak naprawdę jedynym partnerem telewizyjnym grupy, w której boksuje Szpilka. To także ma znaczenie. - Jesteśmy rozdarci - przyznaje promotor Artura Andrzej Wasilewski. - Z jednej strony chcielibyśmy bardzo takiego pojedynku. To byłoby starcie, które zelektryzowałoby całą sportową Polskę. Z drugiej strony, jako odpowiedzialny promotor, nie powinienem się zgadzać. Artur przegrał swoją ostatnią walkę. Spadł z wysokiego konia. Powrót powinien być dla niego łatwiejszy. Druga porażka z rzędu, a nie można wykluczyć takiego scenariusza, Tomek Adamek wciąż jest świetnym bokserem, byłaby dla nas bardzo bolesna. My wolelibyśmy, by do tego starcia doszło za rok. Trener Łapin wprost mówi, że to za wcześnie, i nie zgadza się na pojedynek. Będziemy rozmawiać - kończy Wasilewski.

- Pomysł świetny, ale nie wiem, czy przeszkodą nie stanie się żądanie obozu Szpilki olimpijskich testów antydopingowych dla Tomka przed i po walce - zastanawia się Przemysław Saleta, który był zwycięzcą ostatniej walki wieczoru Polsat Boxing Night (w Gdańsku pokonał przed czasem Andrzeja Gołotę).

- Jeśli jednak dojdzie do tego pojedynku, stawiam na Szpilkę, mimo że to dla niego trochę za wcześnie, zwłaszcza po ostatniej porażce z Jenningsem. Dla mnie Tomek od pojedynku z Witalijem Kliczką w każdym kolejnym walczy jednak gorzej. Nie mam najlepszego zdania o jego aktualnym trenerze [Roger Bloodworth - przyp. red.], który na siłę przestawia styl "Górala". Tomek stracił to, co miał najlepsze - pracę nóg i szybkość - uważa Saleta.

Cały artykuł dostępny na Polskatimes.pl >>


Andrzej Wasilewski
, jedna z głównych postaci grupy promotorskiej Sferis KnockOut Promotions, podczas gali Wojak Boxing Night w Rzeszowie z dystansem wypowiadał się na temat coraz szumniej komentowanej w mediach potencjalnej walki między Tomaszem Adamkiem (43-3, 29) a jego zawodnikiem - Arturem Szpilką (16-1, 12 KO).

- Jeśli chodzi o dalszą karierę Artura, to mamy swoje zdanie na ten temat, naturalnie wciąż konsultujemy się również z trenerem Łapinem. Przyznam, że nie chcielibyśmy raczej w tej chwili wystawiać go od razu do przeciwnika takiej rangi jak Adamek. Nie teraz, gdy jest świeżo po ciężkiej, przegranej przeprawie z Jenningsem - skomentował promotor.

Szykujący się do jesiennego powrotu na ring Artur Szpilka (16-1, 12 KO) pojawił się wczoraj na rozgrywanych w Krynicy-Zdroju zawodach siłaczy. "Szpila", który sam ostatnio dużo pracuje nad zwiększeniem masy mięśniowej, pochwalił się na Facebooku zdjęciem z popularnym w Polsce litewskim kulturystą Robertem Burneiką...

Artur Szpilka kolejną walkę stoczyć podczas listopadowej gali "Wojak Boxing Night" w Krakowie, choć od niedawna telewizja Polsat zaczęła kusić ciężkiego Sferis KnockOut Promotions wizją konfrontacji z Tomaszem Adamkiem 18 października na "Polsat Boxing Night" w Łodzi.

Artur Szpilka  (16-1, 12 KO) szykuje się do planowanego na jesień  powrotu na ring. Pięściarz Sferis KnockOut Promotions nie ukrywa, że w swojej najbliższej walce zamierza zaimponować siłą i przygotowaniem fizycznym. "Szpila", który w ostatnim występie przegrał przed czasem z Bryantem Jenningsem, od kilku tygodni ciężko pracuje nad zwiększeniem masy mięśniowej. Efektem treningów bokser z Wieliczki pochwalił się dziś na Facebooku, zamieszczając zdjęcie z dopiskiem "Takie tam 109 kg". 

Artur Szpilka pierwszy pojedynek od stycznia stoczyć ma w listopadzie na gali "Wojak Boxing Night" w Krakowie, choć szef sportu w Polsacie Sport Marian Kmita zdradził we wtorek, że chętnie zorganizowałby na październikowej gali "Polsat Boxing Night" w Łodzi walkę "Szpili" z Tomaszem Adamkiem  (49-3, 29 KO).

- To byłaby walka o być albo nie być dla jednego i drugiego - mówi Artur Szpilka (16-1, 12 KO) o ewentualnym pojedynku z Tomaszem Adamkiem (49-3, 29 KO).

Obszerny wywiad z Arturem Szpilką jutro na ringpolska.pl

Steve Cunningham (27-6, 12 KO) jest gotów spełnić życzenie Artura Szpilki (16-1, 12 KO), który chciałby się zmierzyć z filadelfijczykiem w swojej kolejnej walce, planowanej na listopad w Krakowie.

- Niech ludzie Szpilki skontaktują się ze mną - napisał na Twitterze były mistrza świata wagi junior ciężkiej, boksujący obecnie w królewskiej dywizji.

Wcześniej Amerykanin przyznał, że niezbyt wysoko ocenia umiejętności młodego Polaka - Szpilka nie robi na mnie wrażenia - wyznał "USS". 

- Na razie może ma rację, ale niedługo się przekona, że wracam do gry - skomentował słowa Cunninghama Szpilka, który zamierza znacznie wzmocnić się fizycznie przed listopadowym występem.

Wczoraj szykujący się do powrotu na ring Artur Szpilka (16-1, 12 KO) zdradził na Facebooku, że w swojej najbliższej walce, planowanej na listopad w Krakowie, chętnie zmierzyłby się ze Stevem Cunninghamem (27-6, 12 KO). 

- Ja najbardziej chciałbym [boksować] z Cunninghamem, ale on mam kontrakt z telewizją i ponoć ciężko będzie to zorganizować - napisał zawodnik grupy Sferis KnockOut Promotions.

Cunningham dziś na Twitterze krótko skomentował plany "Szpili". - Szpilka nie robi na mnie wrażenia - stwierdził boksujący obecnie w królewskiej dywizji były mistrz świata wagi junior ciężkiej.

"USS" odniósł się też do krytyki Rusłana Prowodnikowa pod adresem sędziów punktowych, którzy wytypowali jego porażkę w walce z Chrisem Algierim. Filadelfijczyk nawiązał przy tym do słów Tomasza Adamka, który jego zdaniem niesłusznie pokonał go na punkty w grudniu 2012 roku.

- Prowodnikow stwierdził, że Algieri tylko uciekał, to samo Adamek  powiedział o mnie... Tak właśnie gadają, gdy ich ośmieszasz, boksując technicznie - napisał Cunningham.

Artur Szpilka (16-1, 12 KO) zbiera siły i buduje formę przed planowanym na jesień powrotem na ring. "Szpila", który w swoim ostatnim występie uległ przed czasem Bryantowi Jenningsowi pochwalił się na Facebooku nowymi rękawicami marki Grant, w których zamierza zaboksować w zbliżającym się starcie.

- Moje rękawice na następną walkę już się doczekać nie mogę (...) W identycznych, tylko były z białym kciukiem walczył Money z Canelo. Listopad, Kraków, teraz tylko czekam na potwierdzenie przeciwnika - napisał pięściarz Sferis KnockOut Promotions.

Zapytany przez kibiców, z kim chciałby zaboksować w Krakowie, Szpilka przypomniał, że ze względu na kontuzję barku odpada raczej kandydatura Krzysztofa Zimnocha (17-0-1, 11 KO), wymieniając jednocześnie mocne nazwisko zza Oceanu. 

- Ja najbardziej chciałbym z Cunninghamem, ale on mam kontrakt z telewizją i ponoć ciężko będzie to zorganizować. Na dniach wam podam, jak już kontrakty na walkę będą podpisane - napisał bokser z Wieliczki?

Z kim najchętniej zobaczylibyście Szpilkę w Krakowie? Podawajcie swoje typy w komentarzach... 

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze