onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Na przełomie czerwca i lipca na ring wróci ostatecznie były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO). 27-letni pięściarz z Wieliczki poinformował o swoich sportowych planach w mediach społecznościowych.

- Jestem już po rozmowach i wiem, że na 100% nie walczę w kwietniu, ale na 100% wracam w czerwcu lub lipcu dużą walką. Będziecie zadowoleni, bo to będzie dużo lepszy rywal niż Kownacki. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - powiedział Szpilka.

Popularny "Szpila" ostatnią walkę stoczył w styczniu ubiegłego roku, przegrywając z Deontayem Wilderem. W ostatnim czasie Szpilka był przymierzany do lutowego pojedynku z Dominikiem Breazealem oraz kwietniowej konfrontacji z Adamem Kownackim. Oba starcia nie doszły ostatecznie do skutku.

Pod znakiem zapytania stanął kwietniowy powrót na ring Artura Szpilki (20-2, 15 KO) po tym, jak z walki z zawodnikiem z Wieliczki zrezygnował Adam Kownacki. - Jestem troszkę zdziwiony, że nie ma tu konkretnej opcji rezerwowej - komentuje trudną sytuację "Szpili" Janusz Pindera. 

Zdaniem pięściarskiego eksperta Polsatu Sport Szpilka ma jeszcze szanse zaboksować 22 kwietnia, jednak nie musi się tak stać, bo walka Polaka nie była planowana jako pojedynek wieczoru. - Ja pamiętam taką galę sprzed lat, gdy Gołota miał walczyć z Thunderem i ten zerwał ścięgno Achillesa dosłownie na trzy dni przed walką i na dwa dni przed walką pojawiło się nowe nazwisko - Jesse Ferguson. Była to dobra walka, to się wtedy udało - wspomina Pindera. 

- Ja rozumiem, że tu te poszukiwania do końca trwają i jeżeli faktycznie będzie będzie taka wola, żeby znaleźć [Szpilce] rywala i zapłacić mu odpowiednie pieniądze, to wtedy faktycznie dojdzie do takiego pojedynku - podsumowuje komentator Polsatu.

Wczoraj Artur Szpilka przyznał w rozmowie z ringpolska.pl, że jeśli po raz kolejny okaże się, że przeszedł obóz przygotowawczy do walki, po którym ostatecznie do ringu nie wyjdzie, to bierze pod uwagę czasowy odpoczynek od boksu. 

Artur Szpilka (20-2, 15 KO) nie ukrywa, że jest frustrowany swoją sytuacją w obliczu coraz bardziej możliwej blisko półtorarocznej przerwy w startach. - Jeśli nie będzie walki [w kwietniu], to muszę odpocząć od boksu konkretnie - mówi "Szpila", który miał 22 kwietnia zaboksować z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO), jednak "Babyface" zgłosił kłopoty z zębem i wycofał się z pojedynku. - Słyszałem, że to ząb mądrości, pewnie zmądrzał, przemyślał parę rzeczy i wie, że to jest dla niego walka na stracenie - komentuje zawodnik Sferis KnockOut Promotions.

Jak poinformował na Twitterze dziennikarz Fightnews.com Przemek Garczarczyk, pod znakiem zapytania stanęła kwietniowa walka z udziałem Artura Szpilki (20-2, 15 KO). 

"Adam Kownacki (kontuzja) nie będzie rywalem Artura Szpilki. Czy Artur będzie walczył 22 kwietnia w Barclays Center? Wkrótce decyzja." - napisał Garczarczyk. 

Artur Szpilka po raz ostatni boksował w styczniu 2016 roku, przegrywając w pojedynku o pas WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem. Przez kolejne miesiące pięściarz z Wieliczki pauzował ze względu na operację ręki i późniejszą rehabilitację. Przez jakiś czas mówiło się, że "Szpila" może zaboksować 25 lutego, później pojawił się termin kwietniowy, który ostatecznie też wydaje się niepewny.

Dziennik "Super Express" opublikował "Złotą Setkę", czyli coroczną listę stu najlepiej zarabiających polskich sportowców. W klasyfikacji znalazło się dwóch pięściarzy - Artur Szpilka i Krzysztof Głowacki.

"Szpila" zajął 28. miejsce w zestawieniu, a według wyliczeń "Super Expressu", na jego konto w ubiegłym roku wpłynęło 3,3 miliona złotych. Pięściarz z Wieliczki na ring ma wrócić w kwietniu w Nowym Jorku.

Głowacki, który do niedawna dzierżył tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej, w ubiegłym roku według wyliczeń gazety zarobił 1,87 mln zł. Kolejny pojedynek popularny "Główka" stoczy 22 kwietnia na gali w Legionowie.

Według "Super Expressu" najlepiej zarabiającym przedstawicielem polskich sportów walki jest Joanna Jędrzejczyk. Mistrzyni UFC w ubiegłym roku miała zarobić 8,7 mln zł.

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO) potwierdził, że jego kolejna walka odbędzie się prawdopodobnie 22 kwietnia w Nowym Jorku. Najbardziej prawdopodobnym rywalem dla "Szpili" wydaje się obecnie Adam Kownacki (15-0, 12 KO), jednak oficjalne potwierdzenie tego pojedynku jeszcze nie nastąpiło.

- Obiło mi się o uszy, że może być to Kownacki. Na pewno go nie zlekceważę, bo wiem, że on będzie chciał się na mnie wybić. Kownacki jest niepokonany i będzie chciał pokazać, że jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale ja wyjdę zrobić swoje i będzie dobrze. Moja forma jest mega, nie mogę się doczekać. Energia mnie roznosi - mówi Szpilka w przekazie do kibiców zamieszczonym na Facebooku.

27-letni "Szpila" zdradził przy okazji, że potencjalna walka z Kownackim nie musi być jego jedyną konfrontacją z polskimi pięściarzami, do której dojdzie w najbliższych miesiącach. Już wkrótce może także odbyć się hitowy pojedynek z Krzysztofem Zimnochem (21-1-1, 14 KO).

- Czy ja chce się zmierzyć z Zimnochem? Jasne, że tak. Dobrze by było to wyjaśnić. Celem numer jeden jest dla mnie walka z Dominikiem Breazealem, do której miało dojść w lutym. Jeśli on będzie miał inne plany, to być może w lipcu w Gdańsku, kto wie, zawalczymy z Zimnochem - powiedział Szpilka.

Pięściarz z Wieliczki cały czas czeka na powrót na ring po ubiegłorocznej porażce z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Deontayem Wilderem.

22 lub 29 kwietnia na gali w Nowym Jorku swoją kolejną zawodową walkę stoczy były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO). Najbliższym rywalem popularnego "Szpili" będzie prawdopodobnie Adam Kownacki, a przymiarki do tego pojedynku czynione są od dłuższego czasu.

Dzisiaj Szpilka rozpocznie sparingi przed walką, która będzie dla niego powrotem na ring po ponad rocznej przerwie. Pięściarz z Wieliczki ostatni raz boksował w styczniu ubiegłego roku, przegrywając z mistrzem świata federacji WBC Deontayem Wilderem.

Do swojego występu "Szpila" przygotowuje się teksańskim Stafford pod skrzydłami amerykańskiego trenera Ronniego Shieldsa. Od niedawna Polak współpracuje także z Edwardem Jacksonem i Jasonem Powellem.

Choć wydawało się, że pojedynek Artura Szpilki (20-2, 15 KO) z Adamem Kownackim (15-0, 12 KO) nie dojdzie w najbliższczym czasie do skutku, to sytuacja uległa zmianie. Andrzej Wasilewski, promotor "Szpili" zdradził na Twitterze, że temat organizacji takiej walki wrócił.

Pojedynek dwóch polskich pięściarzy wagi ciężkiej wcześniej planowany był na 29 kwietnia w Nowym Jorku. Kownacki do swoich walk przygotowuje się na Brooklynie, zaś Szpilka formę szlifuje w Stafford w stanie Teksas.

Dla "Szpili" będzie to powrót na ring po ubiegłorocznej porażce z mistrzem świata WBC Deontayem Wilderem. Kownacki ostatni raz boksował w Nowym Jorku i jest aktualnie najwyżej klasyfikowanym polskim "ciężkim" w światowym rankingu portalu statystycznego Boxrec.com.

- 29 kwietnia w USA Artur ma stoczyć kolejną walkę. Ale czy to jest absolutnie pewne? W boksie nic nie jest pewne - mówi portalowi Boxing.pl Andrzej Wasilewski, jeden z promotorów Artura Szpilki (20-2, 15 KO), który wciąż czeka na potwierdzenie daty powrotu na ring. Popularny "Szpila" ostatnią walkę stoczył w styczniu ubiegłego roku, przegrywając z Amerykaninem Deontayem Wilderem.

Odebrał pan już telefon od Artura Szpilki? Podobno od pewnego czasu Artur nie może się do pana dodzwonić.
Andrzej Wasilewski: To już nieaktualne. Miałem zajęte dwa dni, Artur do mnie wtedy dzwonił po kilka razy dziennie, ale po tym artykule już z nim rozmawiałem. Artur wydzwania wszędzie, non stop. Do mnie, do swojego trenera, do Leona Margulesa, do Piotra Wernera. Ma to swój urok, ale może się zdarzyć tak, że ktoś przez dwa dni nie może odebrać. I to cała historia.

Wiemy coś na temat powrotu Artura między liny?
Nie wiemy nic. Zrobił nam brzydkiego psikusa pan Kownacki. Bo najpierw wyzwał Artura do walki, a potem, kiedy podchwyciliśmy temat, to się z tego wycofał. Jestem tym zdziwiony. Czułem do niego zawsze sympatię, miałem go za sympatycznego, skromnego człowieka, a tutaj niestety wpisał się w taki obraz, że krzyczał, krzyczał, a gdy padło hasło "sprawdzam", to się wycofał. Wiem, że nie jest prosto znaleźć kogoś za pana Kownackiego, ale nie ja się tym zajmuję.

Słyszałem głosy, że pieniądze dla Kownackiego były za małe.
Myślę, choć nie znam szczegółów, że były to pieniądze, jakich szybko w boksie nie będzie zarabiał. Ale jakie to były dokładnie kwoty? Nie wiem. Nie wykluczam, że był to jakiś pretekst do wycofania się. Poniżej kwoty X nie boksuję, i tyle. A ta kwota X to mogło być np. milion dolarów (śmiech).

Wyobraża pan sobie, że w pierwszym półroczu 2017 roku Artur Szpilka nie stoczy żadnej walki?
Boks uczy pokory. Jeśli pan zapyta o moją wiedzę i oto, co ja bym chciał, to odpowiem, że 29 kwietnia w USA Artur ma stoczyć kolejną walkę. Ale czy to jest absolutnie pewne? W boksie nic nie jest pewne. Nawet ta gala może się nie odbyć. W piłce nożnej kalendarz ustala się z góry na cały sezon, w boksie jest inaczej. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że Artur walczy 29 kwietnia, ale boks jest nieprzewidywalny.

Pełna treść artykułu na Boxing.pl >> 

 

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 KO) poinformował, że zmienił sztab, który będzie zajmował się jego przygotowaniem fizycznym do kolejnych walk.

- Będą to Edward Jackson, który trenował m.in. Ande Ward i Erislandy'ego Larę oraz Jason C Powell, doktor z ogromną wiedzą i doświadczeniem w dziedzinie kinezjologii oraz biomechaniki - powiedział Szpilka.

Popularny "Szpila" wciąż czeka na potwierdzenie daty powrotu na ring. Mówi się, że kolejną walkę pięściarz z Wieliczki stoczy 29 kwietnia na gali w Nowym Jorku.

 

- Ja mam swoje środowisko, on swoje, złamał jedną z moich zasad i dlatego nigdy ręki mu nie podam. Po walce podziękuję mu, ale to wszystko, żadnego wpadania sobie w ramiona nie będzie - mówi Artur Szpilka (20-2, 15 KO) w rozmowie z sport.tvp.pl pytany o ewentualny pojedynek z Krzysztofem Zimnochem (21-1-1, 14 KO).

Rafał Mandes, sport.tvp.pl: Od kilku tygodni mówi się o pana walce z Adamem Kownackim, ale konkretów jak nie było, tak nie ma.
Artur Szpilka: Szczerze to ja nic nie wiem. Promotor Andrzej Wasilewski co jakiś czas napisze do mnie SMS, że mogę być spokojny, że walka będzie w kwietniu, jednak to wszystko. Jak dzwonię, to nie odbiera. Jestem już zdenerwowany całą tą sytuacją, bo strasznie brakuje mi boksowania. Gdyby to zależało ode mnie, to poszedłbym na siłownię, wziął jakiegoś chłopaka i byśmy się ponapiep*****.

Kownacki to jedyna opcja na kwiecień? 
Tego też nie wiem. Byłbym najszczęśliwszym człowiek na świecie, gdyby Andrzej zadzwonił i wreszcie powiedział mi z kim, kiedy i gdzie. Na taki telefon czekam. Jestem w treningu, zwarty i gotowy na kolejne wyzwania. Za kilka dni powinienem wreszcie wiedzieć coś więcej.

W Polsce ponownie pojawił się temat pana walki z Krzysztofem Zimnochem. Taki pojedynek jest realny?
Trudno cokolwiek powiedzieć w tym temacie. Ja naprawdę nie mam z tym problemu, dogadajmy się w kwestiach finansowych i możemy walczyć pod koniec tego roku. Nie ma dla mnie różnicy, czy w ringu będzie Zimnoch, czy ktoś inny, ważne, by pieniądze się zgadzały.

Mike Mollo przed ostatnią walką z Zimnochem powiedział o Polaku, że jest "małą dzi***", Polak też nie pozostawał dłużny. Po wszystkim panowie wpadli jednak sobie w objęcia, wspominali nawet o przyjaźni.
Nie obchodzi mnie to co mówili, Mike'a darzę szacunkiem, Zimnocha nie. Ja mam swoje środowisko, on swoje, złamał jedną z moich zasad i dlatego nigdy ręki mu nie podam. Po walce podziękuję mu, ale to wszystko, żadnego wpadania sobie w ramiona nie będzie.

Cały wywiad z Arturem Szpilką na sport.tvp.pl >>


Najnowsze komentarze