onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



W lipcu pojedynkiem na gali w Stanach Zjednoczonych na ring po pierwszej porażce w karierze powróci boksujący w wadze ciężkiej Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO) - poinformował Taylor Barry, asystent a zarazem syn trenera polskiego pięściarza Kevina Barry'ego.

Ugonoh w swoim ostatnim pojedynku, 25 lutego, przegrał przez nokaut po ringowej wojnie z niedawnym challengerem federacji IBF Dominikiem Breazealem (18-1, 16 KO). Nazwisko lipcowego rywala Polaka nie jest jeszcze znane, ale jego obóz chciałby podobno konfrontacji z Chrisem Arreolą (36-5-1, 31 KO) lub Travisem Kauffmanem (31-2, 23 KO). 

Co ciekawe, na lipiec planowany jest także powrót między liny innego polskiego ciężkiego związanego kontraktem menadżerskim z Alem Haymonem - Artura Szpilki (20-2, 15 KO). Nie jest więc wykluczone, że obaj zawodnicy znad Wisły wystąpią na tej samej gali.

Były sparingpartner Władimira Kliczki, Izu Ugonoh, zdradza tajniki treningów u boku Ukraińca. Polski wojownik wagi ciężkiej uważa, że "Doktor" może zostać szybko znokautowany przez Anthony'ego Joshuę w ekscytującej walce na Wembley.

W 2015 roku Izu Ugonoh otrzymał zaproszenie z obozu Władimira Kliczki. Polak pomagał wieloletniemu dominatorowi królewskiej dywizji wagowej w przygotowaniach do starcia z Bryantem Jenningsem. 25 kwietnia 2015 r. w Madison Square Garden Ukrainiec pokonał Amerykanina jednogłośną decyzją sędziów.

- Trenowaliśmy w Miami na Florydzie. Kliczko miał swoje rytuały i to mi szczególnie zapadło w pamięć. Władimir jest człowiekiem zdyscyplinowanym, wszytko, co robi na sali treningowej, ma swój ściśle określony cel. Robi wiele rzeczy, których nie widziałem u żadnego innego zawodnika. Jest w tym dobry, chce doprowadzać wszystko do perfekcji. Nawet jeżeli ma gorszy dzień, to wykonuje ćwiczenia z pełnym zaangażowaniem. Jest jak maszyna - komentuje w rozmowie ze Sportowefakty.wp.pl Ugonoh.

- Nie postawiłbym dużych pieniędzy na rozstrzygnięcie tego pojedynku. Dlatego właśnie będę oglądał tę walkę z takim podekscytowaniem, jest duża niewiadoma. Jeśli Joshua zachowa się jak młody lew, lewym prostym zacznie spychać Władimira, to będzie w stanie brutalnym atakiem "wjechać" w niego i do czwartej rundy skończyć walkę. To jest możliwe. Jeśli jednak "AJ" zacznie spokojnie i pozwoli na to, by Kliczko poczuł się w ringu dość swobodnie, to Władimir jest w stanie uzyskać przewagę - analizuje Polak, który ostatni raz boksował w lutym.

Pełna treść artykułu na Sportowefakty.wp.pl >> 

Niewykluczone, że już w czerwcu kolejną zawodową walkę stoczy Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO) - poinformował na Traylor Barry, trner polskiego pięściarza. Dla 30-letniego Ugonoha będzie to powrót na ring po lutowej porażce z Dominikiem Breazealem.

- Otrzymałem telefon, że są plany, aby Izu zaboksował w czerwcu. Teraz on przebywa w Anglii u rodziny, ale cały czas pozostaje w formie - powiedział Barry w rozmowie z Boxingscene.com.

Pojedynek z Breazealem był dla Ugonoha debiutem na amerykańskich ringach. Najbliższa walka Polaka także ma odbyć się w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec ubiegłego roku "Izu" podpisał kontrakt menadżerski z Alem Haymonem, który pomaga w prowadzeniu karier m.in. Artura Szpilki, Krzysztofa Głowackiego i Andrzeja Fonfary.

Chociaż Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO) jeszcze nie wrócił do pracy ze swoim trenerem Kevinem Barrym, to wiadomo, że kolejną walkę stoczy latem w Stanach Zjednoczonych. Obóz polskiego pięściarza chciałby, żeby był to pojedynek z wymagającym rywalem.

- Ugonoh kontra Chris Arreola albo Travis Kauffman latem. Zróbmy to ludzie z Premier Boxing Champions - zaapelował na Twitterze Taylor Barry, syn i asystent trenera Ugonoha.

Polski pięściarz ostatni raz boksował w lutym, ponosząc pierwszą zawodową porażkę w walce z Dominikiem Breazealem. Do treningów w Statnach Zjednoczonych Izu ma powrócić w maju.

- Mam taką wizję, że w maju już chciałbym polecieć do Stanów Zjednoczonych - zdradza w rozmowie z Interia.pl Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO), który w lutym poniósł pierwszą porażkę na zawodowych ringach, przegrywając z Dominikiem Breazealem. Na ring polski pięściarz ma wrócić na przełomie lipca i sierpnia, jednak szczegóły dotyczące tego występu nie są jeszcze znane.

Wrócił pan już do treningu?
Izu Ugonoh: Jeszcze sobie wypoczywam.

Jak długo potrwa rozbrat z reżimem zajęć?
Tyle, ile będzie trzeba (śmiech). A mówiąc serio, jeśli chodzi o precyzyjne informacje, to jeszcze nie jest właściwy moment. Musiałbym mówić przypuszczalnie, a tego nie lubię robić. Tylko konkrety albo wcale.

Miał pan czas, a przede wszystkim ochotę, aby na spokojnie obejrzeć swoją przegraną przed czasem potyczkę z Dominikiem Breazeale’em? Poczynił pan jakąś analizę?
Analizę miałem zrobioną już parę dni po tej walce. Jednak im więcej czasu mija od tego pojedynku, tym więcej wyciągam wniosków. Póki co wszystkie myśli są bardzo korzystne, milimetry zaważyły na tym, że walka nie poszła w moją stronę, z czego wyłania się dla mnie cała kopalnia nauki. W tym pojedynku było mnóstwo rzeczy, z których mogę wyciągnąć wnioski. I zamierzam to robić.

Kiedy powinny być znane szczegóły pana powrotu na ring?
Wstępnie mam taką wizję, że w maju już chciałbym polecieć do Stanów Zjednoczonych. Dlatego powiedzmy, że w połowie kwietnia powinienem posiąść bliżej określone informacje, w którą stronę pójdę w swojej kolejnej walce.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

25 lutego na gali w Alabamie na amerykańskim ringu zadebiutował Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO). Startujący w wadze ciężkiej Polak swoją przygodę z boksem w USA rozpoczął od porażki, jednak jego walka z Dominikiem Breazealem (18-1, 15 KO) była prawdziwą ringową wojną.

- Po walce nie ma śladu. Mógłbym ponownie rozpocząć treningi - mówi portalowi Boxing.pl Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO), który pod koniec lutego poniósł pierwszą zawodową porażkę, przegrywając przez techniczny nokaut z Dominikiem Breazealem.

- Ze zdrowiem wszystko ok. Może oprócz lekkiego opuchnięcia na lewej dłoni, które powinno zniknąć niebawem. Byłem gotów, żeby boksować przez 10 rund, ale poszedłem na wojnę, w której wkładałem pełną siłę w każde uderzenie i niestety, choć to błąd bardzo szkolny, to popełniłem go właśnie teraz, w najważniejszej walce mojej dotychczasowej kariery - mówi Ugonoh.

Dla polskiego pięściarza był to debiut na amerykańskich ringach i jednocześnie pierwszy występ od momentu nawiązania współpracy z Alem Haymonem, menadżerem wielu gwiazd światowego boksu.

- Walka z Dominikiem Breazeale'em uświadomiła mi, że jeśli poprawię kilka elementów, to spokojnie mogę wygrywać na najwyższym światowym poziomie. Mój organizm musi być jednak na 100% - zaznacza polski pięściarz.

Na razie nie wiadomo, kiedy trenujący na co dzień w Las Vegas pięściarz wróci na ring. 

Pełna treść artykułu na Boxing.pl >>

Lou DiBella jest zachwycony sobotnią walką na gali w Alabamie pomiędzy Izuagbe Ugonohem (17-1, 14 KO) i Dominikiem Breazealem (18-1, 16 KO). Pojedynek zakończył się zwycięstwem Amerykanina w piątej rundzie, jednak "The Trouble" w drodze po wygraną musiał podnosić się z desek. 

- To był klasyczny pojedynek w kategorii ciężkiej - wspomina współpracujący z Alem Haymonem promotor gali. - Ci faceci rzucali się na matę nawzajem w każdej rundzie, miałem wrażenie że tam było pięć nokdaunów.

- Myślę, że Izu pokazał swoje atletyczne możliwości i dużo talentu, ale był zbyt niecierpliwy i narwany. Breazeale pokazał większe doświadczenie, więcej widział do tej pory w ringu i popisał się lwim sercem - dodał Lou DiBella.

Dla Izuagbe Ugonoha przegrana z Dominikiem Breazealem była pierwszą w zawodowej karierze. Breazele powrócił między liny zwycięstwem po ubiegłorocznej porażce z mistrzem świata IBF Anthonym Joshuą.

- Nie miałoby teraz większego sensu ponownie wystawiać Ugonoha na zawodnika z podobnym doświadczeniem jak Breazeale. Problemem była dla niego stawka i okoliczności walki. Zabrakło doświadczenia i spokoju - mówi Tim Smith, szef prasowy Premier Boxing Champions, po sobotniej przegranej przez nokaut w Alabamie Izuagbe Ugonoha (17-1, 14 KO) z Dominicem Breazeale (18-1, 16 KO).

Przemysław Garczarczyk: Rozmawialiśmy na temat Izu Ugonoha tuż po podpisaniu kontraktu z Alem Haymonem. Czas na ocenę pierwszego testu Izu.
Tim Smith: Wynik, przebieg walki poszedł w świat. Tak na gorąco powiedziałem Izu, że musi opanować nerwy, że musi walczyć bardziej z głową, a nie bić każde uderzenie tak, jakby to miało być ostatnie. Przykład z walki, która była zaraz po jego potyczce z Breazeale'em. Hurd wiedział, że Harrison szybko zaczyna, później jest szansa na zadanie mocnego ciosu, skończenie walki. I tak się stało. Do tego trzeba jednak doświadczenia, spokoju. Na Ugonohu była duża presja, nie tylko dlatego, że rywal był z wyższej półki. Większym, moim zdaniem, problemem była dla niego stawka, okoliczności walki. Wielka gala z udziałem mistrza świata, od razu w pierwszym występie w Stanach Zjednoczonych, to było chyba dla niego trochę zbyt dużo do przetrawienia. Przegrał tak samo z presją chwili, jak z Breazealem, którego chyba nie doceniał.

Sportowo?
Jego umiejętności też, ale jeszcze bardziej faktu, że na pewnym poziomie zawodnicy po prostu się nie poddają, kiedy są w kłopotach. Ci z wyższej półki - jak Breazeale - walczą dalej, są jeszcze bardziej niebezpieczni. Mają serce do walki. Miałem wrażenie, że Ugonoh był już przekonany, że wygrał, choć do tego było jeszcze daleko. Zabrakło doświadczenia, wiedzy o tym, jak zachowują się w kryzysie dobrzy pięściarze.

Jak widziałbyś powrót Ugonoha?
Na razie ma obowiązkową przerwę, narzucaną automatycznie przez Komisję Sportową, bo został znokautowany. Szybkiego powrotu raczej nie będzie. Na pewno z rywalem – albo z rywalami bo powrót może oznaczać więcej niż jedną walkę - z niższej półki. Jeden, może dwa pojedynki na odzyskanie wiary w siebie? Później na ringu z kimś klasy Amira Mansoura czy Travisa Kauffmana? Za wcześnie o tym mówić. Nie miałoby teraz większego sensu ponownie wystawiać Ugonoha na zawodnika z podobnym doświadczeniem jak Breazeale. W przyszłości rewanż Dominic kontra Izu na pewno chciałbym zobaczyć.

Artur Szpilka, Izuagbe Ugonoh - dwóch polskich pięściarzy wagi ciężkiej, którzy w ważnych walka wyglądali dobrze... ale kończyli na deskach. Jest porównanie?
Dla mnie nie ma... bo inny rywal. Problem Szpilki polegał na tym, że jak wszyscy, którzy walczą z Wilderem, zaczął myśleć, że mu dobrze idzie. Syndrom "ten mistrz nie jest taki straszny!". Deontay robi to specjalnie. Zaczynasz się czuć komfortowo, raz czy drugi bomba Wildera mija, chcesz zaatakować... i nagle widzisz sędziego, który liczy do dziesięciu bo doszła prawa Deontaya. Tak było z Arturem. Izu stracił w Alabamie za szybko siły, więc zaczął się bić, a to chyba nie jest jego nasilniejszą strona. Kiedy boksował pod kontrolą, wszystko było w porządku.

Szpilka kontra Ugonoh?
Chyba jeszcze nie teraz, może w przyszłości. Uda się taką walkę zrobić? Szpilka kontra Breazeale to byłaby bokserska uczta. Dwóch chłopaków z wielkim sercem do bitki.

Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO) zabrał głos po sobotniej porażce z Dominikiem Breazealem (18-1, 16 KO) na gali Premier Boxing Champions. 

"Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie, za wasze wiadomości i komentarze napływające z Polski i z całego świata! Wczoraj w walce zdobyłem ogromne doświadczenie, którego myślę, że bardzo potrzebowałem. Boli mnie ze nie wygrałem, ale wiem, że to zaprocentuje i wrócę mądrzejszy i bardziej niebezpieczny! Mam się dobrze i wyglądam jak przed walką ;) Do następnego razu!" - napisał w mediach społecznościowych polski pięściarz.

Dla boksującego w kategorii ciężkiej przegrana z Dominikiem Breazealem była pierwszą w zawodowej karierze. Pojedynek był dla "Izu" pierwszym występem po podpisaniu kontraktu z Alem Haymonem.


Najnowsze komentarze