onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 





Czołowy polski pięściarz Izu Ugonoh będzie jedną z gwiazd "Narodowej Gali Boksu". W cieniu skandalu, po wtorkowym zawieszeniu za doping niedoszłego rywala Mariusza Wacha - Erika Moliny, Izu skrzyżuje rękawice z Kameruńczykiem Fredem Kassim. Walka podczas "Narodowej Gali Boksu" 25 maja na PGE Narodowym będzie sprawdzianem, jak spisuje się pięściarz w nowym układzie z trenerem Andrzejem Gmitrukiem.

Za Ugonohem gruntowana zmiana w swoim sztabie szkoleniowym, podyktowana między inymi chęcią powrotu do Polski i zmiany osób w swoim najbliższym otoczeniu. Pięściarz przyznaje, że związanie się z rutynowanym trenerem Andrzejem Gmitrukiem jest bez wątpienia kluczową zmianą. W rozmowie z Interią wychowany w Gdańsku sportowiec opowiada, na ile zależało mu na nawiązaniu współpracy z byłym architektem sukcesów Tomasza Adamka, w jakim stopniu była to potrzeba chwili, a na ile wybór był podyktowany zawężonym gronem szkoleniowców.

- Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie wybieramy z rzeczy, które chcemy, tylko bardziej z tych, które są dostępne. Gdy mi to powiedział, to nie do końca zrozumiałem, ale teraz już wiem. Myślę, że na palcach jednej ręki można policzyć bokserskich trenerów w Polsce, którzy mogą prowadzić zawodnika na wysokim poziomie. Może jest ich więcej, ale nie jest o nich tak głośno i o nich nie wiem. Myślę, że sam zdobyłem dość spore doświadczenie w Stanach Zjednoczonych i Nowej Zelandii oraz sparując z mistrzami świata, takimi jak Władymir Kliczko, Parker i Bermane Stiverne, z czego dużo wyciągnąłem - mówi Ugonoh.

Polak szacuje, że w swojej karierze "przerobił" sześciu szkoleniowców, a przy okazji wyznał coś, co do tej pory pozostawało jego słodką tajemnicą, czyli plan rozpoczęcia kariery trenerskiej.

- Osobiście wierzę, że kiedyś będę uczył, a po raz pierwszy mówię o tym oficjalnie. Wiem, że na tę chwilę nie ma wiele takich osób w Polsce, którym po prostu bym zawierzył na tyle, że są w stanie podnieść mój poziom sportowy. A zależało mi na tym, by najbliższą walkę oraz całe przygotowania odbyć w Polsce, a nie przepracować obóz w Stanach Zjednoczonych, po czym przylecieć tylko na walkę. Dlatego wybór nie był aż tak skomplikowany - wyjawia sportowiec. 

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

 

Fred Kassi (18-7-1, 10 KO), który w piątek na Narodowej Gali Boksu zmierzy się z Izuagbe Ugonohem (17-1, 14 KO), jest już w Warszawie. Kameruńczyk jest w bojowym nastroju i odlicza dni do konfrontacji z Polakiem.

- Nie mogę się doczekać walki, znam Izu, widziałem jego pojedynek z Breazealem. Będzie się działo! Dla mnie nie jest ważne, z kim walczę, przed nikim się nie cofam! - mówi niedawny przeciwnik Tomasza Adamka. 

Starcie Ugonoha z Kassim będzie jedną z głównych atrakcji piątkowej imprezy na PGE Narodowym. W pojedynku wieczoru Artur Szpilka (20-3, 15 KO) skrzyżuje rękawice z  z Dominikiem Guinnem (35-11-1, 24 KO).

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >>

- Zbliżamy się do 20 tys. sprzedanych biletów. Ale do gali jeszcze tydzień. W tym czasie spodziewamy się największego zainteresowania - poinformował Marcin Najman, organizator i uczestnik Narodowej Gali Boksu, która odbędzie się na PGE Narodowym w Warszawie.

Podczas imprezy zawalczą m.in. Artur Szpilka, Izu Ugonoh i Mariusz Wach, a pasa mistrzyni świata będzie bronić Ewa Piątkowska. - Czeka mnie jeden z ciekawszych i wymagających pojedynków. Mam w nim dużo do wygrania, ale i dużo do stracenia - ocenił Wach, który stoczy pojedynek w Erikiem Moliną. Dla „Wikinga” to nie będzie pierwsze starcie na dużym obiekcie. Walczył z Władimirem Kliczką w Berlinie czy Aleksandrem Powietkinem w Kazaniu.

Jednak ani razu na stadionie. - Na co dzień nie myślę o tym. Dopiero jak Marcin Najman zaczyna mówić, że walki będzie zapowiadał legendarny Michael Buffer, a wystąpi Edyta Górniak, to zaczyna działać wyobraźnia. Fajne przeżycie, będzie show. Choć z gali za dużo nie zobaczę. Pewnie dopiero na powtórkach - śmiał się - 38-letni pięściarz.

Oprócz Górniak zaśpiewa m.in. Kombii i Liroy. - Gala rozpocznie się o godz. 18 - zapowiedział Najman. - Podczas ceremonii otwarcia uczcimy 100-lecie odzyskania niepodległości oraz żołnierzy zwycięskich, choć poległych pod Monte Cassino. Później rozpocznie się spektakl. Łącznie odbędzie się 12 pojedynków, nie tylko bokserskich, ale też w formule K1 oraz MMA. W nie wkomponowane będą występy gwiazd. To element show, który będzie towarzyszył zawodnikom m.in. podczas wchodzenia do ringu.

Pełna treść artykułu na Polskatimes.pl >>

 

Izuagbe Ugonoh (19-1, 17 KO) i Michał Cieślak (15-0, 10 KO) sparują ze sobą, pomagając sobie wzajemnie w zbudowaniu formy przed zbliżającymi się walkami. Izu 25 maja podczas Narodowej Gali Boksu w Warszawie skrzyżuje rękawice z Fredem Kassim (18-7-1, 10 KO), zaś Cieślak tydzień później w Legionowie skrzyżuje rękawice z Siergiejem Radczenką (6-1, 1 KO).

Kup bilet na Narodową Galę Boksu >>    Kup bilet na galę w Legionowie >>

 

- Podczas walki ujawnia się prawdziwy duch każdego zawodnika - przekonuje w rozmowie z Polskatimes.pl Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO), który wróci na ring 25 maja podczas Narodowej Gali Boksu w Warszawie. Przeciwnikiem 31-letniego Polaka będzie Fred Kassi (18-7-1, 10 KO). 

Kiedy pytają Cię, kim jesteś, to co odpowiadasz? Pięściarzem, Polakiem, polskim pięściarzem?
Izuagbe Ugonoh: Zwykle mówię, że to, kim jestem, to jest długa historia. Urodziłem się w Polsce, ale. Zawsze muszę dodać to ale. Zatem moje korzenie są w Nigerii. Obecnie jestem pięściarzem, ale wcześniej byłem kickbokserem i kickboxing był moją pierwszą miłością. Raczej nigdy nie mówię, że jestem pięściarzem. Pięściarz wynika z tego, czym się zajmuję. Kiedy pytają, czym się zajmuję, odpowiadam, że boksem zawodowym. Wtedy mówią: „Acha, jesteś pięściarzem” (śmiech). Sport obecnie odgrywa najważniejszą rolę w moim życiu. Ale. Mam również inne zainteresowania, które są dla mnie równie ważne. Jestem więc chyba dość złożoną osobą i staram się unikać szufladkowania samego siebie w jednoznacznym stwierdzeniu określającym, kim jestem.

Kim dla Ciebie jest zwycięzca?
Zwycięzca to człowiek, który stara się pokonać swoje słabości. Nie zawsze się udaje je pokonać, czasem trzeba zrobić krok do przodu, a potem dwa kroki w tył, ale dopóki się stara, dopóki walczy, to taka postawa jest postawą zwycięzcy. W życiu wszyscy czasem przegrywamy, prawda? Wszyscy odnosimy porażki, mniejsze lub większe. Może się przecież zdarzyć, że kiedy skończymy rozmawiać i pójdę do samochodu, okaże się, że dostałem mandat, bo spóźniłem się minutę z opłaceniem parkingu. To są malutkie porażki, ale z nimi też trzeba się mierzyć, wyciągać wnioski i iść dalej.

W lutym 2017 rok przyszła porażka. Nokaut. Zabolało?
Pewnie, że zabolało. Ale to jest tylko sport. Pomimo tego, że wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych poświęciłem mu wszystko: relacje z rodziną, przyjaciół, wszystkich, których uwielbiam i są dla mnie ważni. Ale… to tylko sport.

Kiedy wróciłeś ze Stanów do Polski, poczułeś się jak u siebie?
Tak, ale to nie nastąpiło od razu. Musiałem się odnaleźć w nowej sytuacji, pozwolić sobie powiedzieć samemu przed sobą, że coś się skończyło, czas się odbudować, aby mogło narodzić się coś nowego.

Jakiego rodzaju wyzwania są dla Ciebie szczególnie ważne, jeśli chodzi o Twój rozwój?
Każdy ma coś takiego, w czym jest dobry, albo skuteczny, ale ma też swoją piętę achillesową. I ja też taką mam. Dzisiaj wyzwaniem dla mnie jest lepiej organizować sobie czas. Oczywiście ciężko trenuję, przygotowuje się do kolejnej walki…

25 maja.
Tak jest. Fred Kassi będzie moim rywalem. Ale widzę też, jak czas ucieka mi miedzy palcami, jak spędzam go na nierobieniu niczego. Bardzo mi się to nie podoba. Pragnę wrócić do czytania książek.

Co jest najważniejsze w walce? Strategia, taktyka, pierwsze uderzenie?
Wszystko, o czym mówisz, jest ważne. Ale najważniejsze w walce jest to, żeby uderzyć i nie zostać uderzonym zbyt mocno i zbyt często. To jest brutalny i niebezpieczny sport. Podczas walki wydziela się ogromna adrenalina, człowiek nie zawsze jest w stanie zapanować nad tym, co z niego w takiej realnej walce wyjdzie. Zawsze też pojawia się moment krytyczny. Liczy się to, jak ten moment przetrwać, jak sobie poradzić, kiedy złapać drugi oddech. Tak jak w życiu: jak zareagujesz, kiedy cię przytka, co zrobisz, kiedy zostaniesz mocniej trafiony. Czy, jeśli upadniesz, to wstaniesz, czy to już będzie koniec walki. Pewnie dlatego ludzie kochają ten sport, bo podczas walki ujawnia się prawdziwy duch każdego zawodnika. No i z każdą walką człowiek coraz lepiej poznaje samego siebie.

Pełna treść artykułu na Polskatimes.pl >> 

 

Kup bilet na Narodową Galę Boksu, zobacz walki Szpilki, Ugonoha, Wacha, Piątkowskiej >> 

 

- Izu w swoim boksie łączy elegencję z brutalną siłą - mówi Marcin Najman, organizator Narodowej Gali Boksu, podczas której na ring wróci Izuagbe Ugonoh (17-1, 14 KO). Przeciwnikiem 31-letniego Polaka podczas imprezy zaplanowanej na 25 maja na PGE Narodowym będzie Fred Kassi (18-7-1, 10 KO).

- Wierzę w to, że Izu się świetnie zaprezentuje. Izu przypomina mi swoim stylem braci Kliczko. Oni też potrafili być eleganccy, ale także brutalni. Przychodzi mi tutaj na myśl np. walka Witalija Kliczki z Lennoxem Lewisem - ocenia w rozmowie z serwisem Sportowefakty.wp.pl Najman, który sam też stoczy pojedynek na majowej gali.

- Myślę, że Izu wykorzysta swoją szansę, żeby po latach pokazać polskiej publiczności, jak dużo pracy włożył w ostatnich latach w trening, gdzie teraz jest i że puka do czołówki światowej wagi ciężkiej - przekonuje "El Testosteron".

Występ w Warszawie będzie dla Ugonoha pierwszym ringowym występem od ubiegłorocznej porażki z Dominikiem Breazealem. Na Narodowym swoje walki stoczą także m.in. Artur Szpilka, Mariusz Wach oraz mistrzyni świata WBC wagi super półśredniej Ewa Piątkowska.

 

Najnowsze komentarze