onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

- Zostaliśmy zatrzymani i znaleźli coś w naszym samochodzie. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji - powiedział Polsatsport.pl Piotr Wilczewski, trener Mariusza Wacha i Kamila Łaszczyka po opuszczeniu aresztu w Opocznie, gdzie przebywał od czwartku. Były mistrz Europy wagi super średniej stanie w narożniku obu pięściarzy podczas dzisiejszej gali w Radomiu.

Karolina Owczarz: Ciężko było opuścić areszt?
Piotr Wilczewski: Bardzo ciężko. Nigdy nie chcę tam wrócić. Cały świat przeleciał mi przed oczami, ale wierzę mocno w sprawiedliwość. Z czasem wszystko powinno wyjść na jaw i prawda zostanie ujawniona. Najważniejsza jest gala i teraz muszę się skupić na Kamilu i Mariuszu. Nie jest łatwo wyrzucić wszystko z głowy, ale staram się przestawić ich myślenie.

Dużo człowiek myśli o tym co się stało?
Szczerze przeanalizowałem wszystko na spokojnie, a potem już do głowy przychodzą najgorsze myśli. Zastanawiałem się jak mogło dojść do tej sytuacji. Jako sportowcy jesteśmy przygotowani na obciążenia psychiczne.

Czyli jesteście niewinni?
Nie warto zadawać takie pytaniem, bo to jest rzecz oczywista. Nigdy w życiu nie zrobiłem nic, co mogłoby się kwalifikować do takiego czynu. Nie mam takich umiejętności w genach i jestem przeciwnikiem takich rzeczy.

Ciężki wieczór Was czeka?
Wszystko zależy od tego, co będziemy mieli w głowie. Dla mnie to też będzie sprawdzian i muszę zostawić wszystkie sprawy w szatni.

Zapis pełnej rozmowy z Wilczewskim w materiale video na Polsatsport.pl >>

- Piotr Wilczewski jest motorem napędowym Global Boxing i pięściarstwa w Dzierżoniowie – uważa burmistrz tego miasta Marek Piorun, który z uwagą przygląda się przygotowaniom do organizowanej 17 października gali  “Windoor Boxing Night" w Dzierżoniowie. Transmisja w Orange Sport.

Już za tydzień na ringu zaprezentują się m.in. wracający po 2-letniej przerwie były pretendent do tytułu Mistrza Świata wagi ciężkiej Mariusz Wach oraz – w walce wieczoru – notowany w czołówce rankingu WBO kategorii piórkowej wrocławianin Kamil Łaszczyk. Obaj na co dzień trenują pod okiem Piotra Wilczewskiego w gymie Global Boxing w Dzierżoniowie.

- Boks ma długą i ciekawą tradycję w Dzierżoniowie. Jesteśmy jednym z nielicznych miast, w których udało się odbudować tę dyscyplinę. Głównie za sprawą Piotra Wilczewskiego. Piotrek potrafi bowiem skupiać wokół siebie ludzi i dobrze wykorzystywać otrzymane wsparcie. Jest jednym z mistrzów sportów walki związanych z Dzierżoniowem dbających w równym stopniu o kwestie szkoleniowe, jak i wychowawcze młodzieży. Fakt, że w Dzierżoniowie jest profesjonalny gym, połączony z marką Global Boxing, dobrze wróży na przyszłość – powiedział burmistrz Dzierżoniowa Marek Piorun.

36-letni Piotr Wilczewski jako amator zdobywał tytuły mistrza Polski, dwukrotnie awansował do ćwierćfinału Mistrzostw Europy. Pas mistrza kontytnentu wywalczył w karierze zawodowej. Na profesjonalnych ringach wygrał 31 pojedynków, a przegrał tylko 3, z takimi pięściarzami, jak Curtis Stevens, James DeGale i Arthur Abraham.

- Rozwój boksu w Dzierżoniowie możliwy jest dzięki pracy i zaangażowaniu Piotra Wilczewskiego, Mariusza  Kołodzieja i jego Global Boxing oraz miasta, które m.in. na przekazało salę i finansowo wsparło jej remont. W efekcie mamy nowoczesny, świetny gym z bardzo dobrą atmosferą. Podkreśla to niemal każdy, kto spędził tu choćby kilka dni. Miasto co roku wspiera finansowo Dzierżoniowski Klub Bokserski, najbardziej utalentowanym zawodnikom wypłaca też stypendia sportowe. Całkiem spore. Podkreślam, że boks nie jest traktowany wyjątkowo. Dzierżoniów jest 34-tysięcznym miastem, w którym w sposób zorganizowany można trenować kilkanaście dyscyplin. Tych najpopularniejszych, jak piłka nożna, ręczna i niszowych, jak np. petanque - dodał Marek Piorun, który jest absolwentem AWF Wrocław, byłym dyrektorem OSiR Dzierżoniów.

O swoim zainteresowaniu sportem burmistrz Dzierżoniowa mówi w ten sposób: - Sportem interesuję się od zawsze i kibicuję wielu zawodnikom różnych dyscyplin. W przeszłości trenowałem piłkarki ręczne, stąd duży sentyment do tej dyscypliny. Lubię bokserów, których wyróżnia styl, wszechstronność oraz  umiejętność reagowania na to, co dzieje się ringu. Szczególnie, gdy są także wzorem do naśladowania poza ringiem.

Grupa Babilon Promotion zakończyła współpracę z byłym mistrzem Europy wagi super średniej Piotrem Wilczewskim, który od dwóch lat pracuje głównie jako trener. Popularny "Wilk" pełnił w ostatnim czasie funkcję szkoleniowca kilku pięściarzy ze stajni Tomasza Babilońskiego - Pawła Głażewskiego (21-2, 5 KO), Kamila Szeremety (5-0, 0 KO), Andrzeja Sołdry (9-0-1, 5 KO) i Piotra Gudla (1-1, 0 KO).

Sołdra i Szeremeta najbliższe zawodowe występy zaliczą już 1 lutego podczas gali "Wojak Boxing Night" w Opolu. Do tych walk będą przygotowywać się Białymstoku pod skrzydłami Andrzeja Liczika, trenera Krzysztofa Zimnocha, innego zawodnika grupy Babilon Promotion. 

- Wspólnie z Piotrem doszliśmy do wniosku, że zawieszamy naszą współpracę. Piotr pracuje teraz z bardzo dużą liczbą zawodników, będzie trenerem Mateusza Masternaka, ma też Mariusza Wacha i innych zawodników grupy Global Boxing. My po połączeniu z KnockOut Promotions postaramy się częściej wykorzystywać ich ośrodek szkolenia w Warszawie - skomentował w rozmowie z ringpolska.pl Tomasz Babiloński.

- Jeszcze do niedawna lubiłem jednego i drugiego zawodnika, dziś jednak uważam, że od strony sportowej Krzysiek zachowuje się troszeczkę lepiej - mówi Piotr Wilczewski pytany o planowaną na 23 lutego walkę Artura Szpilki  (12-0, 9 KO) z Krzysztofem Zimnochem (13-0-1, 10 KO).

on}

Piotr Wilczewski (31-3, 10 KO) udanie powrócił na zawodowe ringi po porażce doznanej z rąk Artura Abrahama i bez większych problemów pokonał jednogłośnie na punkty Władimira Borowskiego (20-50-2, 10 KO).

"Wilk" od pierwszego gonu miał w tej walce wyraźną przewagę. W rundzie trzeciej po kilku kolejnych ciosach na korpus, Borowski miał wyraźny kryzys, z którego jednak wyszedł obronną ręką.

W trzech ostatnich odsłonach na tułowiu i głowie Ukraińca lądowały całe serie ciosów, ale Borowski imponował odpornością na ciosy i nie był nawet bliski porażki przed czasem.

Po sześciu rundach sędziowie jednogłośnie wskazali zwycięstwo Wilczewskiego punktując: 60-54, 60-54 i 60-54.

Wilczewski AbrahamDobrze ocenił sobotnią walkę Piotra Wilczewskiego (30-3, 10 KO) z Arturem Abrahamem (34-3, 27 KO) w swoim podsumowaniu bokserskich wydarzeń weekendu Dan Rafael.

"Największym plusem u Abrahama było to, że był w tej walce agresywniejszy niż poprzednio. W "Super Six" i przeciw Fariasowi wypadł tak słabo, bo wyprowadzał mało ciosów, był zbyt pasywny." - napisał bokserski ekspert ESPN. - "Przeciw Wilczewskiemu Abraham uderzał częściej i dało to widoczny efekt. Abraham wywierał przez całą walkę presję na Wilczewskim, który też dał porywające show mimo wyraźnej różnicy na kartach punktowych."

Dan Rafael skomentował też niesłuszne jego zdaniem orzeczenie sędziego ringowego z siódmej rundy, w której Polak stracił punkt w dość niejasnych okolicznościach. "To była śmieszna decyzja, choć oczywiście nie wpłynęła na wynik pojedynku." - czytamy na internetowych stronach ESPN.

Wilczewski Abraham- Wilczewski - mimo że przegrał - obnażył wiele mankamentów Arthura Abrahama. Dyspozycja motoryczna i fizyczna nie była tak jak powinna, ale Piotrek podjął tę walkę. W trakcie pojedynku te ślady, które zostawił wirus były widoczne. Piotrek zrobił to, co mógł. Uważam, że w tej dyspozycji, której był, to zaboksował dobrze. Pokazał hart ducha, wolę walki i ogromną ambicję - powiedział Andrzej Gmitruk po sobotniej walce swojego podopiecznego Piotra Wilczewskiego (30-3, 10 KO) z Arthurem Abrahamem (33-4, 27 KO).

- Wilczewski przed walką zmagał się z problemami zdrowotnymi. Co się stało?
Andrzej Gmitruk:
Tej informacji nie chcieliśmy podawać przed walką, ale Piotrek boksował z wirusowym zapaleniem. Dostał zapalenia z niedzieli na poniedziałek przed walką. Leżał pod kroplówkami i zastanawialiśmy się, czy nie dzwonić do Niemiec i tej walki nie odwołać. Piotrek doleciał we wtorek do Niemiec, w środę zrobiliśmy lekki rozruch. Dyspozycja motoryczna i fizyczna nie była tak jak powinna, ale Piotrek podjął tę walkę. W trakcie pojedynku te ślady, które zostawił wirus były widoczne. Piotrek zrobił to, co mógł. Uważam, że w tej dyspozycji, której był, to zaboksował dobrze. Pokazał hart ducha, wolę walki i ogromną ambicję.Spodziewałem się, że ten wirus wszystko popsuje i będzie gorzej.

- Jakie recenzje zebrał w Niemczech?

Niemcy ocenili go znacznie lepiej niż niektórzy polscy dziennikarze. Uważali, że po pierwsze była za wysoka punktacja sędziów w stosunku do tego, co się działo w ringu. Po drugie, powiedzieli, że Wilczewski - mimo że przegrał - obnażył wiele mankamentów Abrahama. Skupiono się na tym, że pokazał olbrzymi hart ducha. Walka skończyła się brawami na stojąco i to nie tylko dla Abrahama. Sam Abraham przed walką zakładał, że Wilczewski będzie łatwym rywalem. Dyrektor sportowy Sauerland Event Hagen Doering po obejrzeniu sparingów Piotrka stwierdził, że będzie odpowiednim rywalem dla Abrahama, ale się okazało, że w wielu momentach miał kłopoty. Nawet nie przyszedł na konferencję prasową, bo okazało się, że ma rozbite lewe ucho po tych prawych sierpowych Piotrka. Myślę, że Piotrek pokazał się z dobrej strony i po jakiejś pośredniej walce dostanie konkretne propozycje.

Video. Piotr Wilczewski i Artur Abraham po gali w Kilonii >>

-  A co powiedzieli organizatorzy gali?
Ocena Piotrka przez całą grupę Sauerland Event i niemiecką prasę była naprawdę dobra. Zresztą można w "Bildzie" poczytać wiele ciekawych opinii, które zresztą pojawiały się na waszych stronach. Ja osobiście jestem pełen podziwu dla chłopaka, który po tych perypetiach zdrowotnych, stanął do ringu i przeboksował 12 rund w takim tempie, z tak wymagającym rywalem, jakim bez wątpienia jest Abraham.

Arthur Abraham (34-3, 27 KO) nie pojawił się wczoraj na konferencji prasowej podsumowującej jego wczorajszą wygraną walkę z Piotrem Wilczewskim (30-3, 10 KO). Posiadający ormiańskie korzenie pięściarz został przewieziony do szpitala ponieważ odczuwał ból w prawym uchu.

- Arthur został wysłany do doktora, ponieważ nie mamy stuprocentowej pewności czy przypadkiem nie została uszkodzona błona bębenkowa w jego prawym uchu. Po pojedynku odczuwał on ból i dyskomfort. Jego zdrowie jest dla nas ważniejsze niż udział w konferencji prasowej - poinformował trener pięściarza, Uli Wegner.

- W walce z Wilczewskim najważniejsze było odniesienie zwycięstwa. Każdy widział, że Abraham ma wielki potencjał, mógł znokautować swojego przeciwnika. Niemniej by sięgnąć po mistrzostwo świata musi dać z siebie jeszcze więcej, a w szczególności lepiej pracować lewym prostym - dodał rutynowany szkoleniowiec.


Najnowsze komentarze