onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



3 czerwca Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) poniósł drugą porażkę z Adonisem Stevensonem w pojedynku o mistrzowski pas WBC wagi półciężkiej, tym razem przegrywając już w drugiej rundzie. Po walce pojawiły się doniesienia, że "Polski Książę" myśli o przenosinach do wyższej kategorii wagowej. - W każdej wadze są zawodnicy z mocnym ciosem. Stevenson czy Siergiej Kowalow też mają armatę w ręku. W cięższej dywizji nie rzucałbym się od razu na czołówkę - mówi Fonfara w wywiadzie dla Sport.pl.

To twoja druga porażka przez nokaut w ciągu roku. Jakie teraz są twoje ambicje?
Andrzej Fonfara: Boksowałem dwa razy o Mistrzostwo Świata i oba pojedynki przegrałem. Teraz muszę odpocząć i znowu poczuć głód boksu. Na razie go nie czuję, stoczyłem praktycznie dwie walki z rzędu [w marcu walczył z Chadem Dawsonem - przyp. red.

W marcu z Dawsonem wyglądałeś bardzo dobrze - znokautowałeś go w ostatniej rundzie.
Teraz też byłem w świetnej formie, ale niestety zaważył jeden cios.

Spekuluje się, że zmienisz kategorię wagową na junior ciężką.
Jest w tym trochę prawdy. Z wiekiem zmienia się metabolizm, coraz ciężej zbijam wagę na walkę. Jak na kategorie półciężką, jestem naprawdę duży - mam 190 cm wzrostu. Reszta zawodników jest mniejsza.

Nie obawiasz się, że w Cruiserweight jeszcze mocniej biją?
No biją, biją. Ale w każdej wadze są zawodnicy z mocnym ciosem. Stevenson czy Siergiej Kowalow też mają armatę w ręku. W cięższej dywizji nie rzucałbym się od razu na czołówkę. Na początku stoczyłbym dwie, może trzy walki na przetarcie. Zresztą pamiętaj, że nie od początku walczyłem w półciężkiej. Wcześniej biłem się w kategorii niżej. W obecnej, zaczynałem powolutku, ale w końcu dostałem dwie walki o pas. Szkoda, że zmarnowałem obie szanse.

Cała rozmowa z Andrzejem Fonfarą na Sport.pl >>

Chociaż Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) deklaruje, że zamierza kontynuować współpracę z trenerem Virgilem Hunterem, pomimo bardzo nieudanego występu w walce rewanżowej z Adonisem Stevensonem, to okazuje się, że "Polski Książę" mógł w tym pojedynku boksować bez amerykańskiego szkoleniowca w narożniku. Przemek Garczarczyk podczas poniedziałkowego magazynu sportów walki "Puncher" zdradził, że Hunter mógł być nieobecny podczas sobotniej konfrontacji Fonfara - Stevenson II.

- Przez ostatnie tygodnie nie było go przez dłuższy czas. Nie byłem na obozie Andrzeja Fonfary, ale z tego co słyszałem, to było wiadome od dawna, że w Polak w Montrealu będzie bez głównego trenera - powiedział Garczarczyk.

Pojedynek Fonfary ze Stevensonem był główną atrakcją gali telewizji Showtime w Montrealu. Kanadyjczyk wygrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie, po tym jak trener Polaka rzucił ręcznik.

- Wszyscy wiemy, jak jest. Krytycy powiedzą "co trener mógł zrobić w ostatnim tygodniu?". To po co w ogóle przyjeżdżał, bo w narożniku też nie był w stanie zbyt wiele zrobić... Nie byłem fanem tego rozwiązania i nie jestem fanem tego rozwiązania dzisiaj. Od jakiegoś momentu coś mi nie pasowało od momentu ogłoszenia tej walki - podsumował Garczarczyk.

Pełna treść rozmowy w materiale wideo na Polsatsport.pl >>

Dan Rafael nie był zaskoczony rozstrzygnięciem sobotniej walki pomiędzy mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (29-1, 24 KO) i Andrzejem Fonfarą (29-5, 17 KO). Pojedynek, w którym niemal murowanym faworytem bukmacherów był kanadyjski "Superman", zakończył się już w drugiej rundzie.

"Na papierze ten rewanż był jednostronnym starciem i takim się okazał." - napisał w swoim podsumowaniu weekendu pięściarski ekspert ESPN. - "Stevenson posłał Fonfarę na deski już w pierwszej rundzie, a potem dalej brutalnie go obijał, prawie kończąc go w ostatnich sekundach. Fonfara nadal był półprzytomny, gdy rozpoczęła się druga runda i Stevenson karcił go lewą ręką, dopóki trener Virgil Hunter poprosił o przerwanie walki."

"To była kolejna łatwa obrona tytułu dla Stevensona, który od lat unika najlepszych przeciwników w swojej kategorii wagowej." - podsumował wiktorię "Supermana" Dan Rafael.

- Cóż, boli mnie ta porażka, naprawdę bardzo boli - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu przegrał przez techniczny nokaut z Adonisem Stevensonem. Pomimo niepowodzenia, polski pięściarz nie zamierza się załamywać.

- Teraz spędzę trochę czasu z rodziną, ale pod koniec roku znowu chcę być w ringu. Walka ze Stevensonem to była życiowa szansa, a ja jej nie wykorzystałem. To mnie boli. On był do pokonania - przekonuje "Polski Książę".

Dla Fonfary była to już druga porażka ze Stevensonem. Niewykluczone, że teraz Polak zmieni kategorię wagową i będzie celował w trochę innych mistrzów.

- Mam swoje lata i 190 centymetrów wzrostu. Na co dzień ważę około 90 kilogramów, więc do półciężkiej zbijam co najmniej dziesięć. Decyzja jednak jeszcze nie zapadła. Na razie chcę pobyć z synem i żoną w Chicago. Później wracam do Kalifornii i usiądę z trenerem, żeby porozmawiać. Bo sztab szkoleniowy się nie zmienia. Dalej będę pracował z Virgilem Hunterem - mówi Fonfara.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >> 

- Wierzę trenerowi. Wiem, że chce dla mnie jak najlepiej, nie kwestionuję jego decyzji zatrzymania pojedynku. Jak mogę kwestionować, skoro mogę ci powiedzieć, że nie pamiętam niczego z przerwy między pierwszą i drugą rundą? Nie wiem, co do mnie mówił. Nie pamiętam tej przerwy - mówi Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO), który w swojej drugiej próbie zdobycia tytułu mistrza świata WBC, przegrał przez poddanie w drugiej rundzie z obrońcą tytułu, Adonisem Stevensonem (28-1, 24 KO).

Przemek Garczarczyk: Najważniejsze - jesteś zdrowy?
Andrzej Fonfara: Tak, nawet nie było trzeba było niczego zszywać. Jestem OK fizycznie. Psychicznie wiadomo jak jest. Przegrałem, i to tak szybko.

Byłeś zdenerwowany przed wyjściem na ring? Na pół godziny przed walką, rozmawiał z Tobą Jim Grey z Showtime - wyglądałeś na zestresowanego.
Nie wydaje mi się. Byłem bardzo skoncentrowany, chciałem już być na ringu. Czułem się zupełnie normalnie.

Opisz pierwszą rundę w Montrealu.
Zacząłem dobrze: schodziłem w lewą stronę, inicjowałem ataki, nie dawałem mu skrócić dystansu. Raz go nawet chyba trafiłem i być może poczułem się zbyt pewnie, zbyt szybko poszedłem do przodu. Po tym ciosie na czoło było już po walce.

Trzy lata temu też byłeś na deskach w pierwszych trzech minutach, ale się podniosłeś. Była wojna ze Stevensonem przez dwanaście rund.
Takiego ciosu, z taką siłą i w takie miejsce jeszcze nigdy nie dostałem. To uderzenie z pierwszej rundy miało znacznie gorszy wpływ na mnie niż tamten cios na szczękę z 2014 roku. Byłem zdezorientowany, Stevenson to widział i poszedł za ciosem mnie skończyć. Przyjąłem kolejne uderzenia, a on bije lewą naprawdę bardzo mocno. Nawet mocniej niż trzy lata temu.

W drugiej rundzie Stevenson nawet nie próbował przygotowywać ciosami z prawej ręki tych uderzanych z całą siłą z lewej. Bił tylko lewą, trafiała. Moim zadaniem - dobra decyzja trenera Virgila Huntera.
Nie oglądałem jeszcze walki. Może za parę dni ją włączę, zobaczę jak to wyglądało. Wierzę trenerowi, że chce dla mnie jak najlepiej, nie kwestionuję jego decyzji zatrzymania pojedynku. Jak mogę kwestionować, skoro mogę ci powiedzieć, że nie pamiętam niczego z przerwy między pierwszą i drugą rundą? Nie wiem, co do mnie mówił. Nie pamiętam tej przerwy. Mam rodzinę, mam dla kogo żyć.

Kilka minut po zakończeniu w Bell Centre, Twój brat Marek przekazał mi informację, że zdaniem Huntera już nie powinieneś walczyć w wadze półciężkiej.
Taka była jego sugestia - że powinienem przejść już teraz kategorię wyżej, nie zbijać więcej wagi. Poczekajmy kilka dni, nie będę podejmował już teraz żadnych ostatecznych decyzji. Muszę odpocząć w domu, przemyśleć sprawę na spokojnie, zanim zdecyduję się na powrót na treningi do Kalifornii. Bo taki powrót na pewno będzie. Pozdrawiam wszystkich, zawsze Team Fonfara.

- Jestem zły, ale najważniejsze, że bez poważnych kontuzji mogę w końcu wrócić do swojej rodziny - zakomunikował w mediach społecznościowych Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu przegrał z Adonisem Stevensonem.

Pojedynek Polaka z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej zakończył się już w drugiej rundzie. Stevenson po raz drugi w karierze wygrał z Fonfarą. - Wrócę mocniejszy. Wszystko za mną i wszystko przede mną - napisał "Polski Książę".

Dla Fonfary był to drugi występ od momentu rozpoczęcia współpracy z trenerem Virgilem Hunterem. Amerykański szkoleniowiec po walce zasugerował, że Polak powinien zmienić wagę i przejść do kategorii junior ciężkiej.

Janusz Pindera z rezerwą podchodzi do informacji o tym, że Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) po porażce z Adonisem Stevensonem przejdzie do kategorii junior ciężkiej. Komentator Polsatu Sport doradza "Polskiemu Księciu" spokojne rozważenie swoich kolejnych sportowych kroków. 

"Myślę, że [Fonfara] powinien solidnie odpocząć, a później zastanowić się, co dalej." - pisze Pindera w felietonie na polsatsport.pl. - "Nie ma jeszcze 30 lat, pesel nie jest jego wrogiem. Ale swoje w ringu już przyjął. Kilku znanych przeciwników pokonał, ale ubiegłoroczna porażka z Joe Smithem Jr i ta ostatnia ze Stevensonem, to sygnały ostrzegawcze. Fonfara miał problemy z limitem wagi półciężkiej, zbijał wiele kilogramów i zdaje się, że czas zmienić kategorię na wyższą. Z pierwszych informacji po walce z Kanadyjczykiem wynika, że tak właśnie będzie."

"Problem w tym, że junior ciężka jest bardzo mocno obsadzona, a najlepsi, jak to mówią bokserzy: kopią jak konie. A Fonfara ma zbyt duże luki w obronie, by z takimi końmi się kopać Najpierw więc musi zdecydowanie poprawić defensywę, co łatwe nie będzie, a później podjąć właściwe, życiowe decyzje. Po ostatniej przegranej ze Stevensonem powiedział: mam rodzinę, żonę, dziecko i mam dla kogo żyć. Myślę, że warto, by raz jeszcze, to wszystko przemyślał i zastanowił się, co dalej!" - dodaje ekspert pięściarski słonecznej stacji.

Janusz Pindera: Mistrz dotrzymał słowa - czytaj na polsatsport.pl >>

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-2, 15 O) twierdzi, że pomysł przejścia Andrzeja Fonfary (29-5, 17 KO) do wagi junior ciężkiej może się udać. Virgil Hunter, trener Fonfary stwierdził po wczorajszej porażce z Adonisem Stevensonem, że "Polski Książę"powinien zmienić kategorię wagową.

- Andrzej podczas przygotowań, jak się trochę zapuści, to waży około stu kilogramów, czyli tyle ile ja. Zrzucanie tej wagi to jest wielka męczarnia. W junior ciężkiej byłby szybszy, świeższy, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że i przyjmowane ciosy ważyłby znacznie więcej - przyznał w rozmowie ze Sport.tvp.pl Artur Szpilka, przyjaciel Fonfary.

"Szpila" jako przykład podaje Tony'ego Bellewa. Brytyjczyk, podobnie jak Fonfara, nie miał szans w rywalizacji ze Stevensonem i po porażce z Kanadyjczykiem zamienił kategorię półciężką na junior ciężką.

- Nikt mu nie dawał większych szans w nowej wadze, a on przecież został mistrzem świata w junior ciężkiej, a potem przeszedł nawet do ciężkiej i poradził sobie z Davidem Haye. Oczywiście nie można sytuacji Fonfary porównywać z sytuacją Bellew w skali jeden do jednego, ale skoro jemu się udało, to i Andrzej ma szanse - dodał Szpilka. 

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>

 

Mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson (29-1, 24 KO) jest bardzo zadowolony ze swojego występu w rewanżowej walce z Andrzejem Fonfarą (29-5, 17 KO). "Superman" przyznał jednak, że nie spodziewał się tak szybkiego zakończenia walki.

- Fonfara to naprawdę dobry i twardy pięściarz. Nie spodziewałem się, że trafię go tak szybko i pojedynek zakończy się po kilku minutach. Byłem gotowy na dwanaście rund trudnej walki, ale udowodniłem ponownie, że nikt w kategorii półciężkiej nie bije tak mocno jak ja - skomentował Kanadyjczyk.

W kolejnym występie Stevenson powinien skrzyżować rękawice z Eleiderem Alvarezem, który jest oficjalnym pretendentem do pasa World Boxing Council. Niewykluczone jednak, że "Superman" i jego obóz poszukają innych rozwiązań.

- Nie chcę teraz mówić o przyszłości i rzucać wyzwań. To ja jestem królem wagi półciężkiej i to inni powinni starać się o walkę ze mną. Trener Fonfary podjął dobrą decyzję o przerwaniu walki, ponieważ mogła mu się stać krzywda - powiedział Stevenson.

Dla Kanadyjczyka była to ósma udana obrona pasa, z kolei dla Polaka było to drugie nieudane podejście do wywalczenia mistrzowskiego tytułu kategorii półciężkiej.

Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) spadł na jedenaste miejsce w rankingu najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej portalu statystycznego Boxrec.com. "Polski Książę" wczoraj na gali w Montrealu przegrał z Adonisem Stevensonem przez techniczny nokaut w drugiej rundzie.

Stevenson dzięki wygranej utrzymał trzecią pozycję w tej klasyfikacji. Fonfara wcześniej klasyfikowany był na dziewiątej pozycji tego zestawienia. O trzy miejsca awansował z kolei Eleider Alvarez, który na tej samej gali wygrał na punkty z Jeanem Pascalem.

Najlepsi pięściarze świata wagi półciężkiej Boxrec.com: 1. Andre Ward, 2. Sergiej Kowaliow, 3. Adonis Stevenson, 4. Joe Smith Jr, 5. Eleider Alvarez, 6. Oleksandr Gwozdyk, 7. Nathan Cleverly, 8. Jean Pascal, 9. Artur Beterbijew, 10. Marcus Browne, 11. Andrzej Fonfara.

Andrzej Fonfara (29-5, 17 KO) przegrał przez techniczny nokaut z Adonisem Stevensonem (29-1, 24 KO) na gali w Montrealu. Pojedynek rewanżowy pięściarzy trwał niespełna cztery minuty.

"Polski Książę" rozpoczął walkę spokojnie i ofensywnie, jednak już po pierwszym kontrującym lewym sierpowym rywala w pierwszej rundzie padł na deski. Fonfara podniósł się z maty i zdołał dotrwać do gongu, ale kolejna odsłona była już koncertem kanadyjskiego "Supermana".

W drugim  starciu Stevenson bez problemu lokował potężne lewe proste na głowie Fonfary i trener Polaka Virgil Hunter poprosił o przerwanie nierównego boju. Adonis Stevenson skutecznie obronił pas WBC po raz ósmy.


Najnowsze komentarze