Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 8429 gości oraz 24 użytkowników.

W sobotnią noc w Nowym Jorku Bryant Jennings (19-1, 10 KO) przegrał na punkty z Władimirem Kliczką (64-3, 53 KO) w walce o pasy WBO, IBF i WBA wagi ciężkiej. Występ swojego jedynego pogromcy ocenił na swojej oficjalnej stronie internetowej Artur Szpilka (18-1, 13 KO).

- Jak widzieliście w ostatnim czasie, jest to jeden z nielicznych zawodników, który postawił Kliczko tak wysoką poprzeczkę…Przede wszystkim Jennings ma niesamowitą gardę, która jest bardzo szczelna i większość ciosów, jakie przyjmował Jennings spadały na gardę… oprócz tego niesamowite przygotowanie kondycyjne Jenningsa i konsekwencja realizacji swojej taktyki. Bzdurą jest, kiedy słyszałem polskich komentatorów, którzy twierdzili że Jennings nic nie ryzykuje, wręcz przeciwnie to Kilczko nie ryzykował, a jego ciosy odbijały się od gardy Jenningsa, to uwierzcie mi jest bardzo irytujące - napisał "Szpila".

- Trzeba przyznać, że Jennings dał bardzo przyzwoitą walkę , a jesli dojdzie kiedyś do walki Jennings - Wilder, to z całą pewnością stawiam na Jenningsa…PS. Nareszcie w wadze ciężkiej zaczyna się coś dziać - podsumował najwyżej notowany polski zawodnik królewskiej dywizji.

Oficjalna strona Artura Szpilki teamszpila.com >>

Dobrze znany polskim kibicom Nagy Aguilera (19-9, 13 KO) może być kolejnym rywalem Artura Szpilki (18-1, 13 KO) - poinformował na Twitterze Mateusz Borek, cytując Piotra Wernera, jednego ze współpromotorów pięściarza z Wieliczki.

Do walki "Szpili" z 28-letni pięściarzem z Dominikany ma dojść 12 czerwca na gali w Chicago. Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie pojedynek posiadacza regularnego pasa WBA wagi super półśredniej Erislandy Lary (20-2-2, 12 KO) z Delvinem Rodriguezem (28-7-4, 16 KO).

Aguilera ostatni raz boksował w sierpniu ubiegłego roku, przegrywając po wyrównanej walce z Geraldem Washingtonem. Reprezentant Dominikany ma na koncie również walkę z Tomaszem Adamkiem. Przymiarki do pojedynku Aguilery ze Szpilką były już w przeszłości czynione kilkukrotnie.

Artur Szpilka (18-1, 13 KO) szybko rozprawił się w Chicago z Ty'em Cobbem (18-7, 10 KO), stopując Amerykanina w drugiej rundzie. Pięściarz z Wieliczki już w pierwszej odsłonie posłał rywala na deski.

- Nie chciałem się napalać, to jest kolejny mój etap. Widziałem, że go trafiłem, mogłem poprawić, ale chciałem troszkę zobaczyć... nowy trener, nowe wszystko, ale spokojnie... - komentował na gorąco walkę "Szpila" w rozmowie z Polsatem Sport. - To był kolejna nauka, mam nadzieję jak najszybszego startu z lepszym przeciwnikiem, może Arreola, może Aguilera, to już pytanie do moich promotorów. 

- Robiłem od początku to, co mi kazał trener, prawy prosty, sierp, nie szukałem podbródkowych, bo się nie dało - dodał międzynarodowy mistrz Polski wagi ciężkiej, który na ring powróci 12 czerwca.

Artur Szpilka: Serwis specjalny ringpolska.pl >>

Artur Szpilka (18-1, 13 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Ty'a Cobba (18-7, 10 KO) na gali Premier Boxing Champions w Chicago. 

Od pierwszego gongu Polak zaznaczył swoją przewagę szybkości, trafiając Amerykanina mocnymi uderzeniami na szczękę i tułów. Już w otwierającej odsłonie Cobb był liczony po lewym sierpowym.

Amerykanin przetrwał pierwsze starcie, ale na początku drugiej rundy "Szpila" ponownie upolował przeciwnika lewym sierpowym, po którym Cobb nie był już w stanie kontynuować pojedynku. Dla Szpilki był to pierwszy występ od czasu rozpoczęcia współpracy z nowym trenerem Ronniem Shieldsem.

- Szpilka ma mocny cios i trzeba się z nim liczyć - mówi Polsatsport.pl Ty Cobb (18-6, 10 KO) przed dzisiejszą walką z Arturem Szpilką (17-1, 12 KO). Pięściarze zmierzą się na dystansie ośmiu rund na gali Premier Boxing Champions w Chicago.

Mateusz Borek: Jak się czujesz przed walką z Arturem Szpilką? Bo powiedzmy sobie szczerze - on jest zdecydowanym faworytem.
Ty Cobb: Oczywiście. To jest zawodnik z czołowej dziesiątki. Czuję się jednak bardzo dobrze, bo będę mógł wyjść i pokazać moje umiejętności. W przeszłości, szczególnie w wadze ciężkiej, wielokrotnie walczyłem ze znacznie wyższymi przeciwnikami. Szpilka mierzy 191 centymetrów, ale przecież miałem okazję walczyć z ponad dwumetrowymi pięściarzami, jak chociażby Deontay Wilder.

Oglądałeś jakieś walki Szpilki?
Tak. Obejrzałem tyle nagrań, ile tylko mogłem.

I jaka jest Twoja opinia? Jakie są jego mocne i słabe strony?
To bardzo dobry zawodnik. Szanuję każdego, kto decyduje się na wejście do ringu, więc nie powiem o nim nic złego. On walczy z odwrotnej pozycji, ma także mocny cios. Pokonał przecież Tomasza Adamka i gdyby nie te przygody z wizą, to wygrałby z Bryantem Jenningsem, więc naprawdę trzeba się z nim liczyć. Nie mogę doczekać się walki.

Wygląda też na to, że zgubiłeś przed tym pojedynkiem sporo kilogramów?
Rzeczywiście. Zrzuciłem około 18 kilogramów. Planowałem nawet zejść do wagi junior ciężkiej, ale przyszła propozycja tej walki, której, jak już wspomniałem wcześniej, bardzo chcę.

Pełna rozmowa z Ty'em Cobbem na Polsatsport.pl >>

Andrzej Wasilewski  z niecierpliwością czeka na walki współpromowanych przez siebie Artura Szpilki (17-1, 12 KO) i Macieja Sulęckiego (19-0, 4 KO) na dzisiejszej gali Premier Boxing Champions w Chicago (transmisja w nocy w Polsacie Sport). - Sulęckiego chciałbym zobaczyć wygrywającego walkę w mądry, ale i widowiskowy sposób, Szpilkę - konsekwentnie realizującego plan ułożony z trenerem - mówi współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions, który nie kryje fascynacji rozmachem, z jakim Al Haymon organizuje swoje bokserskie imprezy,

- Oglądał pan na żywo w Carson w ubiegłym tygodniu walkę Andrzeja Fonfary z Julio Cesarem Chavezem Jr, teraz w Chicago zaprezentują się Artur Szpilka i Maciej Sulęcki. Jak ocenia pan gale organizowane przez Ala Haymona? Robią wrażenie?
Andrzej Wasilewski: Powiem wprost - to jest absolutna rewolucja, to jest w boksie zawodowym nowy świat, od strony gaż zawodników, logistyki, rozmiaru przedsięwzięcia. To jak organizuje się tutaj gale, to jest abstrakcja. Można by długo opowiadać o kwestiach technicznych, 11 ciężarówek z oświetleniem, 1300 biletów wyciętych tylko na potrzeby produkcji telewizyjnej. Wystarczy powiedzieć, że podobno koszt produkcji największych imprez dochodzi do miliona dolarów. Dla porównania, z tego co mi wiadomo, koszty produkcji RTL na stadionie, nie w hali, przy okazji gali Kliczki to 400 tysięcy. Przedsięwzięcie Haymona ma nieprawdopodobny rozmach i nie da się ukryć, że chociaż na razie gale odbywają się tylko w Ameryce, być może niebawem zaczną być organizowane także na innych kontynentach.

- Prawie od początku mocnego wejścia Ala Haymona na rynek bokserski do jego projektu zaproszono polskich pięściarzy...
To prawda. Nasza współpraca z Leonem Margulesem i Alem Haymonem otwiera przed polskimi zawodnikami niesłychane możliwości, ale nikt tutaj za darmo nic nie dostanie i tylko od samych zawodników będzie zależało, czy z tej szansy, którą dostaną, skorzystają. Tu będzie ostra weryfikacja i zobaczymy, czy nasi pięściarze podołają. W tej chwili już podpisana jest cała grupa polskich bokserów i absolutnie nie widzę problemu, by podpisać kontrakty z następnymi, tylko sportowo będzie trzeba udowodnić swoją wartość. Możliwości są ogromne, zdradzić mogę na przykład, że gdyby Marcin Rekowski miał kilka mocnych walk więcej, dostałby ofertę walki z Wilderem o pas WBC na przełomie czerwca i lipca.

- Pierwsze wrażenia po amerykańskim spotkaniu z Arturem Szpilką? Jak odnalazł się w nowym zespole?
Artur mentalnie i charakterologicznie doskonale pasuje do swojego nowego teamu. Atmosfera jest doskonała i nawet zastanawiam się, czy nie za doskonała, bo Artur jest zawodnikiem, którego nie trzeba wcale dodatkowo pobudzać i nakręcać do działania. Wprost przeciwnie, Arturowi czasem potrzebna jest chwila koncentracji. Zobaczymy, jaki efekt da w przypadku Artura taki przeskok z surowej dość szkoły Fiodora Łapina do tego, z czym ma do czynienia teraz. Na pewno jeszcze komunikacja w trakcie walki nie będzie w pełni płynna, więc mimo wszystko denerwuje się przed tą walką.

- Miał okazję porozmawiać pan dłużej z Ronniem Shieldsem?
Tak. Ronnie Shields z wielkim szacunkiem wypowiada się o warsztacie trenerskim Fiodora Lapina, chciałby go poznać i współpracować. Zaprosił Fiodora ewentualnie z jakimiś zawodnikami do Houston. Po dzisiejszej gali zastanowimy się wszyscy wspólnie - Leon Margules, Mariusz Kołodziej - właściciel Global Boxing i moi wspólnicy Piotr Werner i Tomasz Babiloński - co jeszcze możemy poprawić w warunkach przygotowań dla polskich zawodników trenujaących w Ameryce. Jest ich już grupa, oprócz Szpili, Fonfary są przecież bardzo ciekawy Patryk Szymański, Kamil Łaszczyk, Mariusz Wach a teraz dojdzie chyba jeszcze Maciek Sulęcki. Niewykluczone, że dołączą kolejni zawodnicy. Do tej pory Global Boxing gościł regularnie polskich pięściarzy, a teraz dołączy do niego Plex Gym. Oba obiekty są bardzo dobrze wyposażone i zorganizowane. Mamy więc naprawdę o czym myśleć - jak maksymalnie wykorzystać ten potencjał z maksymalną korzyścią dla zawodników. W USA jest naprawdę doskonały, profesjonalny zespół ludzi z dużymi możliwościami, bardzo życzliwych polskim pięściarzom.  Oprócz wyżej wymienionych dochodzi jeszcze np Luis de Cuba Jr, młody człowiek który wykonuje świetną pracą jako matchmaker na galach Haymona.

- W Chicago pierwszą walkę w USA i pierwszą walkę po podpisaniu nowego kontraktu promotorsko-mendżerskiego stoczy Maciej Sulęcki. Maciek nie czuje się zagubiony w nowej dla siebie sytuacji?
Ani trochę. Maciek zrobił na wszystkich bardzo dobre wrażenie, jest miłym, sympatycznym młodym człowiekiem i naprawdę bardzo miło nam się współpracuje, podobnie jak z jego trenerem Pawłem Kłakiem. Widać że Maciek mimo jest w Ameryce po raz pierwszy, bardzo dobrze sobie radzi i nastawiony jest pozytywnie, co w takich sytuacjach jest bardzo istotne. Mamy wszyscy poczucie, że uczestniczymy w czymś wielkim, to jest absolutna rewolucja i dopiero będąc tu na miejscu w pełni to dostrzegam.

- Czego spodziewa się pan po Sulęckim w ringu?
Chciałbym zobaczyć Sulęckiego mądrze boksującego, skoncentrowanego, wygrywającego walkę w mądry, ale i widowiskowy sposób, bo nie ma co się oszukiwać - w Ameryce oprócz wyniku bardzo liczy się
także styl, w jakim toczy się walkę. Mamy nieoficjalne potwierdzenie, co jest bardzo rzadkie, na gali w Chicago będzie osobiście sam Al Haymon. Warto więc błysnąć mądrym i ładnym boksem.

- A co chciałby zobaczyć pan w wykonaniu Szpilki?
Chciałbym zobaczyć mądry boks i zimną głowę, szybkiego Szpilkę, konsekwentnie realizującego plan ułożony z trenerem. Jeżeli tak zaboksuje, to będzie świetnie. Muszę jednak przyznać, że na razie mam jeszcze obawy, czy tej koncentracji nie zabraknie i ta energetyczna i dość luźna atmosfera będzie do końca służyła Arturowi - być może tak, przekonamy się o tym niebawem. Z resztą przed każdą walką Artura mam jakieś tam obawy o dwie rzeczy - koncentrację i konsekwencję w obronie.

- Rozmawiamy o Andrzeju Fonfarze i Arturze Szpilce, dwóch znakomitych, młodych sportowcach, którzy robią co tylko możliwe, żeby być jeszcze lepszymi. To jest naprawdę ekscytujące – mówi Leon Margules, prezydent Warriors Boxing, reprezentujący w USA interesy dwójki Polaków: 27-letniego mistrza WBC International, Andrzeja Fonfary (27-3, 16 KO) oraz 26-letniego “ciężkiego” Artura Szpilki (17-1, 12 KO).

Zanim porozmawiamy o Arturze i jego występie na gali Premier Boxing Champions w Chicago, wróćmy do tego, co Andrzej Fonfara pokazał z Julio Cesarem Chavezem Jr w kalifornijskim StubHub Center. Co sposób, w jaki zdominował Chaveza oznacza dla jego kariery?
Leon Margules: Andrzej dowiódł, że jest jednym z najlepszych - jeśli nie najlepszym - pięściarzem swojej kategorii wagowej na świecie. Stał się gwiazdą. Wszyscy w świecie boksu to wiedzą. Pokazał dojrzałość, pokazał jak rozwija się jego talent. Fonfara jest dziś znacznie lepszym pięściarzem niż ten dzieciak, który rok temu walczył ze Stevensonem. Innym pięściarzem - bo wiele się nauczył. Po walce ze Stevensonem już znał - i poprawił - swoje słabości.

Kiedy rozmawiałem ze swoimi kolegami-dziennikarzami, byli niekoniecznie zdziwieni faktem, że Fonfara wygrał z Chavezem Jr. Byli zaskoczeni tym, o ile był od niego lepszym pięściarzem.
Miałem podobne rozmowy. Myśleli, że Andrzej może wygrać - lub przegrać po kontrowersyjnej decyzji. Nie sądzili, że może zmieść go z ringu w sposób, w jaki to zrobił. Pamiętasz, że już w pierwszej rundzie pokazał co potrafi robić lewym prostym, a ciosem z prawej podbił Chavezowi oko. Andrzej jako pięściarz: wysoki, z rewelacyjnym zasięgiem, z doskonałym lewym prostym, a kiedy zacznie nim trafiać, staje się bardzo niebezpiecznym rywalem. Dokładnie to zrobił z Chavezem Jr. W swojej poprzedniej walce, z Doudou Ngumbu, nie używał lewego prostego aż do kilku ostatnich rund, kiedy musiał to robić, bo odniósł kontuzję prawej dłoni. Wtedy walka stała się łatwa.

Masz w Fonfarze 27-letnią gwiazdę - jaki jest następny krok?
Stał się pięściarzem głównych walk wieczoru na największych stacjach telewizyjnych. Fonfara był w głównej walce wieczoru teoretycznie gorszą (po angielsku: B-side), mniej znaną, częścią wydarzenia w Carson. Teraz jest “A-side”. Podczas konferencji prasowej, już po walce, Andrzej powiedział, że chce zrewanżować się Stevensonowi za ubiegłoroczną porażkę. Nie wiem, czy Adonis już teraz chce z nim walczyć. Wiem, że niedługo, ale wcale nie w dalekiej przyszłości, Stevenson kontra Fonfara to będzie wielka walka. Ludzie chcą teraz pojedynku Stevenson - Kowaliew. Za jakiś czas, jeśli obaj będą nadal wygrywać, będą tak samo chcieli walki Stevensona. Ale z Fonfarą.

Jesteś w uprzywilejowanej sytuacji promowania nie jednego, ale dwóch bardzo utalentowanych pięściarzy nowej generacji. Wkracza Artur Szpilka, który wystąpi za kilkanaście godzin na elitarnej gali “Premier Boxing Champions” w Chicago.
Szpilka był w pięściarskim rozwoju przed Fonfarą - ale już nie jest. Szpilka pokonał Tomka Adamka, ma za sobą wielu kibiców; Andrzej tą popularność buduje. "Szpila" ma wygrywać swoje walki. Teraz robi wszystko co w jego mocy, żeby być coraz lepszym. Wsiadł do samolotu ze swoja dziewczyną i psem, przeniósł się do Houston i ma przy sobie znakomitego trenera Ronnie Shieldsa. Także Danny Arnolda, który jest znakomitym specjalistą od przygotowania fizycznego, robi w Houston rzeczy, których "The Pin" nigdy nie robił. Rozmawiamy o Andrzeju Fonfarze i Arturze Szpilce - dwóch znakomitych, młodych sportowcach, którzy robią co tylko możliwe, żeby być jeszcze lepszymi. To jest naprawdę ekscytujące

Czy decyzja związania się promocyjnego ze Szpilką Warriors Boxing oraz menagerskiego Al’a Haymona była właśnie podyktowana entuzjazmem Artura, zapałem do pracy, rzuceniem wszystkiego co znał, by zostać lepszym?
Podpisaliśmy z nim umowę bo jest gwiazdą. Podobnie jak Andrzej Fonfara. Ludzie kochają ich oglądać. Szpilka to młody, dobry "ciężki" -  bardzo dobry prospekt. Pięściarstwo to w 80 procentach sprawa mentalna. Jak masz takich dwóch, którzy wierzą, w siebie, wierzą, że czegoś dokonają, to im się to uda. Jeśli ludzie, w każdej dziedzinie życia, wkładają w coś wiele pracy, to osiągną sukcesy. I będą za każdym razem, kiedy im się znowu uda, bardziej w to wierzyć. Nie ma górnej granicy, tego co Fonfara i Szpilka mogą zrobić w swojej dyscyplinie.

Zacytuję Ronnie Shieldsa: "Za sześć miesięcy, za rok, nie ma rywala z którym Szpilka nie mógłby wygrać. Dosłownie żadnego".
Zgadzam się - ale nie ma się gdzie spieszyć. 12 kwietnia Artur skończył 26 lat. Tylko 26! Walczyć podczas gali Premier Boxing Champions to dla niego wielka szansa - stacja telewizyjna Spike TV dociera do ponad 105 milionów domostw w USA. Artur ma szansę pokazania się nowym kibicom, którzy mogą dopiero poznać jego ekscytujący styl walki, umiejętności. W Warriors Boxing pracujemy z wieloma pięściarzami światowej czołówki- Andrzej Fonfara i Artur Szpilka są jednymi z nich. Pracujemy z największymi telewizyjnymi mediami świata - NBC, CBS, Showtime, ESPN czy Spike. Doskonały związek – dla obu stron.

Andrzej Fonfara i Artur Szpilka, podczas jednego wieczoru, w głównych walkach wielkiej pięściarskiej gali. Bardziej kiedy niż czy? Do zrobienia?
Pewnie, że chciałbym to zrobić. Chciałbym wyprzedać na nich główną salę Madison Square Garden w Nowym Jorku. Albo United Center w Chicago. Dlaczego nie - pewnie, że do zrobienia. Poczekaj…

- Wiem, że jednym moim błędem mogę wszystko zrujnować, zwłaszcza w wadze ciężkiej - mówił w rozmowie z Polsatsport.pl Artur Szpilka (17-1, 12 KO) po wczorajszej ceremonii ważenia przed galą w Chicago. Pięściarz z Wieliczki w pierwszym występie od czasu podpisania kontraktu z Alem Haymonem zmierzy się z Ty'em Cobbem (18-6, 10 KO).

Mateusz Borek: Cały czas się śmiejesz…
Artur Szpilka: Tak, śmieję się, bo bardzo zabawnie jest. Słyszeliście tych Amerykanów, którzy dopingują Anthony'ego "The Doga" Dirrella i szczekają jak psy. Na początku, kiedy stałem za zasłoną, to myślałem, że ludzie przyszli z prawdziwymi psami (śmiech). Ogólnie jest fajna atmosfera. Przyszło kilku moich znajomych, przyjaciół. Dlatego jestem szczęśliwy.

Umówmy się, że widzieliśmy większych atletów niż Twój rywal Ty Cobb.
Wiesz co, nie lekceważę go. Podesłał mi kolega filmik z jego sparingu, na którym widać, jak 15 rund potrafi wytrzymać. Byłem w szoku. Schudł do tej walki. Było widać, że to już nie jest ten sam grubas, z czasów walki z Deontayem Wilderem. Kilka razy zlekceważyłem rywali i źle się to dla mnie skończyło. Muszę wyjść skupiony. Wiem, że "from nothing to everything is a long way, but from everything to nothing in one step". Wiem, że jednym moim błędem mogę wszystko zrujnować, zwłaszcza w wadze ciężkiej.

Co powiesz o swojej wadze? Zadowolenie?
Nie ważyłem się jakoś, nie miałem ciśnienia, żeby zrobić wagę. Trenowałem ciężko, dobrze wyglądam, nie jestem otłuszczony. Myślę, że ważę ok. 105,5 kg, czyli tyle, ile ważę na co dzień. Miałem już nawet 103 kg, ale wiadomo, że pod koniec są lżejsze treningi i waga już tak nie spada.

Pełna rozmowa z Arturem Szpilką na Polsatsport.pl >>

-  Jak na wagę ciężką Szpilka jest niski, walczy z obniżonej pozycji i ma problemy z dosięgnięciem dużych rywali - powiedział "Super Expressowi" Ty Cobb (18-6, 10 KO) przed dzisiejszą walką z Arturem Szpilką (17-1, 12 KO). Pięściarze zmierzą się na dystansie ośmiu rund na gali w Chicago.

- To właśnie przez to zdecydowałem się na tę walkę. Taktykę mam prostą, przetestować jego szczękę - zapewnia ponoszący przydomek "The Tyger" pięściarz z Teksasu, który ostatni raz boksował w listopadzie.

O godz. 02.00 wystartuje w Polsacie Sport telewizyjne studio przed galą Premier Boxing Champions w Chicago. Gośćmi Pawła Wójcika w polsatowskim studiu będą Przemysław Saleta, Maciej Miszkiń, Janusz Pindera oraz zawodnik MMA Michał Materla.

Pierwsze telewizyjne pojedynki mają rozpocząć się od godz. 03.00, kiedy do ringu wyjdą regularny czempion WBA wagi średniej Daniel Jacobs (28-1, 25 KO) i Caleb Traux (25-1-2, 15 KO). Nie wcześniej niż o godz. 04.55 między linami pojawi się Artur Szpilka (17-1, 12 KO), a tuż po zakończeniu jego pojedynku, swój amerykański debiut zaliczy Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO).

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze