onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Artur Szpilka (20-3, 15 KO) to jeden z najbardziej medialnych pięściarzy w naszym kraju. Ostatnio jednak jego sportowa wartość znacznie spadła, a po porażce z Adamem Kownackim kariera boksera z Wieliczki stanęła na zakręcie. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał jednak, że nie ma żadnego planu B poza boksem.

Pochodzący z Wieliczki bokser już od jakiegoś czasu zmagał się z kontuzją lewej ręki. W trakcie walki z Kownackim nie mógł nią boksować, co jego zdaniem było kluczem do porażki. Ostatnio przeszedł czwartą operację i teraz wierzy, że wszystko wróci do normy. - Żyję nadzieją, że wszystko będzie OK. Zawsze uważałem, że każde życiowe zdarzenie jest próbą, tak samo teraz. Nie mam planu B - powiedział Szpilka w rozmowie z "Wyborczą".

Po okresie pobytu w USA bokser wraca teraz do Polski. Jak sam przyznaje, życie za oceanem go znudziło i zamierza osiedlić się w kraju. Cały czas jednak myśli o rewanżu z Kownackim i twierdzi, nie wyobraża sobie, żeby miało do niego nie dojść.

- Jeżeli chłopak ma jaja, to wrócimy na ring. Może przecież myśleć, że jak zrobił raz dobrą robotę, to zrobi ją i drugi raz. A ja się do tego przygotuję - powiedział "Szpila".

Więcej o boksie także na Eurosport.onet.pl >>

Federacja WBC rozważa wprowadzenie kategorii super ciężkiej na zawodowych ringach. Ma to zapobiec odbywaniu się walk, w których zawodników dzieli zbyt duża różnica warunków fizycznych.

- Mi sie podoba ten pomysł. Moim zdaniem to byłaby bardzo ciekawa opcja, wielu junior ciężkich by tam poszło, a wielu ciężkich poszłoby wyżej. Dla mnie super rozwiązanie, jeśli limit byłby np na poziomie 98 kg to bajka - skomentował Artur Szpilka, były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

Dyskusja na ten temat odbyła się podczas corocznego zjazdu federacji World Boxing Council, który odbył się w Baku. Inicjatorem koncepcji jest Mauricio Sulaiman, prezydent WBC.

- Sprawa jest bardzo poważnie traktowana, zaawansowana - skomentował Andrzej Wasilewski, który reprezentował interesy polskich pięściarzy na zjeździe w Baku.

- W pewnym momencie zatraciłem swoje marzenia i cele sportowe, bo poczułem się spełniony. W tym tkwił cały problem. Porażka z Adamem Kownackim była bolesną nauczką, jeśli ręka się zagoi, wracam ostro do roboty - mówi Artur Szpilka w rozmowie z Krzysztofem Smajkiem ze Sport.pl. Pięściarz wagi ciężkiej opowiada także o zmianie trenera, pobycie w USA, kontuzjowanej ręce i 'romansie' z federacją KSW. - Z Martinem Lewandowskim mam bardzo dobry kontakt, były między nami jakieś wstępne rozmowy. Na razie nie myślę o KSW. Teraz liczy się boks, powrót na ring i rewanż z Adamem Kownackim. Porażka z nim jest dla mnie taką ujmą na honorze, że to się w głowie nie mieści. Zrobię wszystko, żeby doprowadzić do rewanżu - dodaje.

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (20-3, 15 KO) nie wróci w tym roku na ring. Pięściarz z Wieliczki kilka tygodni temu przeszedł zabieg lewej ręki, po czym to miejsce zaatakowała bakteria gronkowca. "Szpila" przez najbliższy czas będzie wyłączony z jakichkolwiek zajęć sportowych.

- To był niesamowity ból, pociłem się, nie mogłem usiedzieć w miejscu. Dobrze, że zdecydowałem się pojechać do szpitala, bo mogło skończyć się jeszcze gorzej - relacjonuje Szpilka.

Promotorzy pięściarza z Wieliczki planowali zorganizować mu 2 grudnia wyczekiwany przez kibiców pojedynek z Krzysztofem Zimnochem. Na to starcie fani szermierki na pięści będą jeszcze musieli poczekać.

- Przez trzy tygodnie będę jeszcze brał antybiotyk. 9 października mam konsultację i dopiero będę wiedział co dalej. Dopiero jak wyleczę rękę, to będziemy mogli porozmawiać o planach bokserskich - mówi Szpilka.

Od porażki z Adamem Kownackim minęły dwa miesiące, ale dopiero teraz Artur Szpilka zdecydował się opowiedzieć o tym, jak wyglądało jego życie po tej przegranej. - Mentalnie wróciłem do żywych, choć to było cholernie trudne. Ten nokaut w walce z Wilderem nie zabolał mnie tak, jak porażka z Kownackim - przyznał w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.

Rafał Mandes, sport.tvp.pl: Po głosie słyszę, że do końca nie podniósł się pan po porażce z Kownackim.
Artur Szpilka: Jest już lepiej niż było tuż po walce, ale tak - nadal o tym myślę, nadal ten pojedynek chodzi mi po głowie. Boks jest dla mnie wszystkim, a to bez dwóch zdań były najtrudniejsze dni w moim życiu. Chciałem nawet skończyć ze sportem, miałem tego wszystkiego dosyć.

Co zatem sprawiło, że zmienił pan zdanie?
Doszedłem do wniosku, że to byłoby straszne frajerstwo. Każdy potrafi zacząć nowe życie po porażce, ale ja nie chciałem iść na skróty. Poświęciłem wiele, by zostać pięściarzem i szkoda byłoby teraz z tego zrezygnować. Mentalnie wróciłem do żywych, choć to było cholernie trudne. Ten nokaut w walce z Wilderem nie zabolał mnie tak, jak porażka z Kownackim. Bolało strasznie i bardzo długo.

Pomagali panu najbliżsi czy ktoś jeszcze, np. psycholog?
Kamila (partnerka Szpilki, red.) robiła co mogła, ale trudno jej było postawić się w mojej sytuacji. Trzeba być sportowcem, by wiedzieć, co działo się w mojej głowie. Jeśli chodzi o psychologa, to nawet o tym nie myślałem. W moim przypadku najlepszym lekarstwem jest czas.

Kiedy zobaczymy pana z powrotem w sali treningowej?
Nie chcę składać żadnych deklaracji. Jestem po zabiegu ręki, operował mnie profesor, który operował Roberta Kubicę i dopóki nie dostanę od lekarza zielonego światła, to o konkretach nie ma co mówić. Jak wyleczę rękę, to ogień i wracam do roboty! Już nie mogę się doczekać.

Cały wywiad z Arturem Szpilką na sport.tvp.pl >>

Artur Szpilka (20-3, 15 KO) długo milczał po przegranej w lipcu walce z Adamem Kownackim. Wczoraj wreszcie udzielił pierwszego po długiej przerwie wywiadu, Kamilowi Wolnickiemu z "Przeglądu Sportowego".

Artur Szpilka: Mówiłem, że dam znać, gdy będę gotowy. No i jestem.
A dlaczego pan milczał od porażki z Adamem Kownackim? Oczywiście pomijając pojedyncze "występy" w mediach społecznościowych?
Potrzebowałem się odciąć. Dalej tak jest, w zasadzie nigdzie się nie udzielam, nie czytam komentarzy. Przed każdą następną walką będę siedział cicho. Moja kobieta, Kamila, obsługuje moje profile i niech tak zostanie. A ja chcę się zachowywać tak, jak uważam, że powinienem. Wcześniej próbowałem być blisko ludzi, ale kiedy nogą się powinęła... Wciąż są ci, na których mogę liczyć, ale nie chcę już, żeby było, jak wcześniej.

Skoro pan się odciął od mediów, to kto na Twitterze pisał do Kownackiego, żeby się "zamknął"?
No ja napisałem...

Widziałem pana po porażkach z Bryantem Jenningsem i Deontayem Wilderem, ale żaden z nich nie rozbił pana tak, jak Adam.
To prawda. Jak się z tego podniosę, będę na pewno silniejszy. Powoli wracam do siebie. Zaraz po walce... To wielka porażka. Nie tylko dlatego, że przegrałem z Adamem. Zrobił to, co powinien był zrobić w tamtej sytuacji. Najgorsze było to, że zawiodłem siebie własną postawą. Żebym ja wyszedł do ringu normalnie, walczył, jak umiem i dostał w łeb, to czułbym, że po prostu poległem i tyle. A tu ciągle myślę o tym, dlaczego ja tak źle wyglądałem. Nie wiem, naprawdę nie wiem, a co chwilę o tym myślę. Chciałbym jednak kiedyś doprowadzić do rewanżu. Marzę o tym każdego dnia.

Cała rozmowa do przeczytania na Eurosport.onet.pl >>

Zapraszamy do wysłuchania pierwszej od czasu lipcowej porażki z Adamem Kownackim rozmowy z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO). Wybrane cytaty z wywiadu poniżej, całość w załączonym klipie wideo.

Porażka z Kowanckim: Bolesna, ale nie było tam czego analizować, bo tak naprawdę nic tam nie robiłem, tylko dostawałem. Wiele rzeczy się na to złożyło, ale nie ma co odbierać chłopakowi [zwycięstwa] - wyszedł, zrobił swoje i tyle. [...] Mam nadzieję, że dostanę rewanż i zaboksujemy. [...] Teraz chcę wyciągnąć z tego wnioski, wrócić i pokazać, że to był wypadek przy pracy.

Nowy trener: Nie myślałem jeszcze o tym. Wiadomo, że najlepszy byłby Fiodor [Łapin], ale coś tam się między nami skończyło i trudno. Ja zawsze mam do niego wielki szacunek, rozmawiamy cały czas. Na razie nie mam żadnego pomysłu, może kilka w głowie, ale zostawię to jeszcze dla siebie.

KSW i zdjęcie z Martinem Lewandowskim: Z Martinem mam bardzo dobry kontakt, bardzo fajny facet, pogadaliśmy sobie. Powiedziałem, że jeśli jakiekolwiek MMA to na pewno będzie KSW, ale nie rozmawialiśmy o konkretach, bo ja od razu zaznaczyłem, że najważniejszy jest dla mnie boks.

Zimnoch i jego porażka z Abellem: Jak oglądałem tę walkę, to dziwnie się czułem, gdy go znokautował. Może dlatego, że sam zostałem znokautowany przez Wildera i wiem, jak to wygląda. [...] Zobaczyłem ten nokaut i pomyślałem sobie, że ten chłopak też musi to przeżywać, bo trenował na 100 procent, a tu taka sytuacja. Zimnoch nie będzie nigdy moim kumplem z racji tego, co zrobił, ale to są już rzeczy pozasportowe.

Tomasz Babiloński potwierdził, że mimo sobotniej porażki Zimnocha (22-2-1, 15 KO) z Joeyem Abellem nie zrezygnowano z koncepcji organizacji w grudniu gali w Krakowie, której główną atrakcją miało być starcie białostoczanina z Arturem Szpilką (20-3, 15 KO).

Wcześniej szef Babilon Promotion w wywiadzie udzielonym serwisowi Po Gongu, wykluczył powrót na ring Zimnocha w 2017 roku. "Wywiad na gorąco po walce w emocjach. Pracujemy poważnie nad gala 2.12 !" - napisał dziś na Twitterze Babiloński. 

Szpilka, który podobnie jak Zimnoch przegrał swój ostatni pojedynek, kolejną walkę stoczy być może 21 października na gali w Wieliczce. Dokładne plany Zimnocha nie są jeszcze znane.

Walka Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem nadal realna 2 grudnia?
Andrzej Wasilewski: Tak. Na razie musimy jednak poczekać na to, jak będzie się czuł Krzysiek po nokaucie i czy z ręką Artura po zabiegu jest wszystko w porządku. Jeśli w obu tych kwestiach będzie OK, to w październiku chcemy zorganizować chłopakom po walce powrotnej na odbudowanie, a potem utrzymać wspomniany przez pana grudniowy termin.

Ale czy ta walka po ostatnich porażkach Zimnocha i Szpilki to nadal dobre zestawienie? Czy ona ma w ogóle jakikolwiek sportowy sens jeszcze w tym roku?
Ta walka od samego początku to nie były przecież czysto sportowe emocje. Wielkie ciśnienie i temperatura towarzyszą temu zestawieniu od pamiętnej przepychanki na konferencji prasowej i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Wtedy panowie także nie prezentowali takiego poziomu sportowego, który usatysfakcjonowałby wszystkich ekspertów i kibiców, zapowiadali się bardzo dobrze lub nawet świetnie, ale to wszystko. Mimo to wszyscy chcieli wtedy tego pojedynku i teraz też chcą.

Reasumując 2 grudnia Szpilka i Zimnoch wreszcie wyjaśnią sobie wszystko w ringu?
To jest sport indywidualny, ze zdrowiem różnie może być, jednak jeśli nic złego się nie wydarzy, to będzie taka walka. Rozumiem tych, którzy uważają, że panowie powinni wygrać teraz po pięć pojedynków i dopiero się ze sobą zmierzyć, jednak moim zdaniem to jest i tak jedyna batalia w Polsce, która może sprzedać porządne PPV.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 


Najnowsze komentarze