onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Artur Szpilka (21-3, 15 KO) i Izuagbe Ugonoh (18-1, 15 KO) powrócili po krótkiej przerwie na salę treningową, by szykować się do kolejnych występów.

Obaj podopieczni Andrzeja Gmitruka po raz ostatni boksowali 25 maja na Narodowej Gali Boksu w Warszawie. "Szpila" wypunktował Dominica Guinna, a "Izu" zastopował Freda Kassiego.

Artur Szpilka (21-3, 15 KO) opublikował na Facebooku wspólną fotografię z Grzegorzem i Pawłem Skrzeczami. Zdjęcie jest o tyle ciekawe, że słynni bokserscy bracia od ponad dwóch dekad pozostawali w konflikcie personalnym i unikali swojego towarzystwa. Jak twierdzi "Szpila", wszystko się jednak zmieniło... "Bracia Skrzecze znowu razem. Po 22 latach się pogodzili." - zakomunikował były challenger WBC.

 

W rozmowie z serwisem eurosport.interia.pl Andrzej Wasilewski, promotor Artura Szpilki i Krzysztofa Włodarczyka zapewnił, że zależy mu na jak najszybszym doprowadzeniu do emocjonującego starcia pomiędzy swoimi zawodnikami. Obaj pięściarze też wyrazili wolę walki, więc w teorii nic nie stoi na przeszkodzie, by starcie "Szpili" z "Diablo" było głównym daniem dużej gali w Polsce jeszcze w tym roku, możliwe że początkiem listopada.

- Absolutnie jestem zdecydowany. Do tej walki powinno się doprowadzić - z całą stanowczością rozpoczął rozmowę Andrzej Wasilewski. - Po pierwsze mam na myśli przyczynę promocyjną, po drugie wyzwanie sportowe, bo nie oszukujmy się, Krzysiek w walce z Olanrewaju Durodolą pokazał, że z siłaczami dalej potrafi całkiem dobrze boksować. Wreszcie, po trzecie, chodzi o kwestie finansowe - wyjaśnił promotor obu pięściarzy.

Szefa KnockOut Promotions wiele nauczyła niedoszła walka nienawidzących się Szpilki z Krzysztofem Zimnochem, której po rękoczynach na słynnej konferencji prasowej w 2013 roku przed walką Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą, towarzyszyło ogromne zainteresowanie. Kilkakrotnie wydawało się, że pojedynek jest bliski zakontraktowania, ale pięściarze nigdy nie wyjaśnili sobie wszystkiego w ringu i niewykluczone, że to już nigdy się nie stanie. Temperatura tego starcia, ze stanu bardzo wysokiej gorączki, dziś nawet nie ociera się o stan podgorączkowy.

- Doskonale pamiętamy ten kazus. Do tego starcia nigdy nie doszło i został zmarnowany ogromny potencjał. W związku z tym dzisiaj, w miękki sposób, ale raczej namawiałbym "Diablo" do walki z Arturem. Dlaczego? Bo wiem, że utrzymywanie takiego pojedynku na przyszłość jest bliskie "nigdy" - ocenił promotor, po czym dodał: - Jeśli chcemy to zrobić, to nie kiedyś, a zaraz.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >> 

 

Jest już stary, wyboksowany i nie broni się, jak dawniej - mówiło wielu przed walką Krzysztofa Włodarczyka z Olanrewaju Durodolą. Nigeryjczyk co prawda cztery z pięciu walk w karierze przegrał przed czasem, ale jednocześnie potrafił nie dać szans na punktowanie sędziom po 25 z 27 wygranych, więc był groźnym rywalem. Dość wolnym, ale silnym. Z kimś takim Diablo dawno nie wygrał. W Rzeszowie dał radę. Sędziowie punktowali 98:92, 97:93, 97:93. Co wiemy po tym zwycięstwie?

W tym pojedynku nie było spektakularnych wymian (choć Diablo był w stanie zamroczyć rywala), ale dużo mądrości, szczególnie ze strony Polaka. Od tych naprawdę ważnych triumfów Diablo mógł się odzwyczaić. W 2013 roku pokonał przed czasem mocno zmęczonego już Giacobbe Fragomeniego, ale później poległ z Grigorijem Drozdem i stracił pas mistrza WBC. Wracał wygranymi, ale pokonanie Walerego Brudowa, Kaia Kurzawy i innych pięściarzy tej "klasy" nic nie wnosiło do kariery Polaka. Istotny był triumf z Noelem Gevorem, ale trudno pamiętać jakikolwiek moment tamtego starcia. A w naprawdę ważnym starciu o tytuł IBF z Muratem Gassijewem, Polak pierwszy raz w karierze przegrał przed czasem. Teraz wreszcie mógł się uśmiechnąć.

Jeśli Diablo zostanie w kraju, to kto wie, czy nie spotka się z Arturem Szpilką? Obu promuje Andrzej Wasilewski (który sam jest zwolennikiem tego pomysłu), obaj serdecznie się nie znoszą i lepiej, żeby "wyłożyli" swoje racje w ringu, niż pod salą treningową, jak już się kiedyś zdarzyło. Do tego wydaje się, że jeśli to starcie ma budzić naprawdę wielkie emocje, to teraz, bo obaj są po wygranych walkach. Przed tą walką świat boksu nie wstrzyma oddechu, ale lokalnie byłoby to wydarzenie. A przy okazji głównym bohaterom zapewni dobre wypłaty. Jak nie teraz, to kiedy? 

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Po zwycięskiej walce w Rzeszowie z Olanrewaju Durodolą Krzysztof Włodarczyk (55-4-1, 38 KO) obiecał Arturowi Szpilce (21-3, 15 KO), że spotka się z nim w ringu. "Szpila" na pojedynek z "Diablo" jest gotowy - chciałby, aby doszło do niego jak najszybciej.

Andrzej Wasilewski uciął na Twitterze spekulacje na temat ewentualnego pojedynku Artura Szpilki (21-3, 15 KO) z Tomaszem Adamkiem (53-5, 31 KO). Promotor byłego challengera WBC wagi ciężkiej ocenił, że bardziej realną opcją byłaby konfrontacja "Szpili" z Krzysztofem Włodarczykiem (54-4-1, 38 KO). 

"Dajmy już spokój Tomaszowi Adamkowi, myślę, że dużo ciekawsza i chyba dużo bardziej prawdopodobna to walka Diablo - Szpilka." - stwierdził szef KnockOut Promotions, dodając później: "To po prostu jest dzisiaj jedyna naprawdę wielka walka w polskim boksie. Z całą pewnością bardzo trudna walka dla obu panów."

Zarówno Szpilka jak i Włodarczyk, od dawna pozostający ze sobą w ostrym konflikcie personalnym, wielokrotnie deklarowali już gotowość do skrzyżowania rękawic. "Szpila" w miniony weekend powrócił na ring zwycięskim bojem z Dominikiem Guinnem, "Diablo" już w najbliższą sobotę w Rzeszowie zmierzy się z Olanrewaju Durodolą (27-5, 25 KO).

Bilety na Kongres Sportów Walki + KnockOut Boxing Night 2 >>

W mediach społecznościowych powrócił temat rewanżu Artura Szpilki (21-3, 15 KO) z Tomaszem Adamkiem (53-5, 31 KO). Obaj pięściarze w ostatnich tygodniach stoczyli zwycięskie walki - "Szpila" pokonał na punkty Dominica Guinna, zaś "Góral" zastopował Joeya Abella. Dyskusję na Twitterze wywołał dziennikarz Interii Artur Gac wpisem o treści: "Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale dzisiaj rewanż Szpilka vs Adamek w cuglach wygrywa Góral". Na odpowiedź obozu Szpilki nie trzeba było długo czekać.

"Przepraszam, w jakiej dyscyplinie?" - zapytał retorycznie promotor byłego challengera WBC Andrzej Wasilewski.

Głos zabrał także aktualny trener boksera z Wieliczki Andrzej Gmitruk: "Po co to gadanie ... zróbmy to!" - napisał utytułowany szkoleniowiec, dodając później: "Jestem jak najbardziej za, uważam, że byłaby to wspaniała walka, mam tylko jeden warunek .. robimy badania antydopingowe, koniec z "remizą strażacką", koniec z walkami bez kontroli!".

A co na pomysł drugiej walki z "Góralem" sam Szpilka? "Z przyjemnością, jestem za i to było by coś... Uważam, że rewanże ucinają wszelkie wątpliwości." - stwierdził pięściarz KnockOut Promotions.

Artur Szpilka i Tomasz Adamek zmierzyli się w listopadzie 2014 roku. Pojedynek jednogłośnie na punkty wygrał Szpilka.

Po wczorajszej Narodowej Gali Boksu do rankingu Boxrec kategorii ciężkiej powrócił Izuagbe Ugonoh. Podopieczny Andrzeja Gmitruka po zwycięstwie nad Fredem Kassim pojawił się na 46. pozycji światowego zestawienia. Z Polaków wyżej od Izu sklasyfikowani są Adam Kownacki, Tomasz Adamek, Mariusz Wach i Artur Szpilka, który wczoraj w Warszawie wypunktował Dominica Guinna.

Duży awans na liście Boxrec po warszawskiej gali zaliczył Norbert Dąbrowski. Popularny "Noras" dzięki wygranej z Robertem Talarkiem awansował o kilkadziesiąt pozycji w rankingu wagi półciężkiej i aktualnie jest 51.

Ranking Boxrec wagi ciężkiej: 1. Anthony Joshua, 2. Deontay Wilder, 3. Aleksander Powietkin, 4. Tony Bellew, 5. Jarrell Miller, 6. Luis Ortiz, 7. Dillian Whyte, 8. Joseph Parker, 9. Dominic Breazeale, 10. Adam Kownacki, (...) 14. Tomasz Adamek, 31. Artur Szpilka, 33. Mariusz Wach, 46. Izuagbe Ugonoh.

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Artur Szpilka (21-3, 15 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dominika Guinna (35-12-1, 24 KO) w walce wieczoru Narodowej Gali Boksu w Warszawie.

Polak od początku naciskał na rywala, który skupił się na obronie i rzadko wyprowadzał kontry. Amerykanin nie chciał wchodzić w wymiany z szybszym i bardziej aktywnym przeciwnikiem, a Szpilka wygrywał kolejne rundy.

W dziesiątej rundzie Polak w końcu posłał Guinna na deski po ciosie z lewej ręki, jednak Amerykanin nie dał się wyliczyć i przetrwał do końcowego gongu, pomimo kolejnych ataków rywala. Dla Szpilki było to pierwsze zwycięstwo od blisko trzech lat i pierwsza walka na polskiej ziemi od 2014 roku.

Najnowsze komentarze