- Zdecydowałem się na rewanż, ponieważ ludzie wciąż we mnie nie wierzą. Myślą, że to był przypadek, ale przypadek zdarza się po jednym ciosie, nie po dwunastu rundach ciężkiej walki - mówił mistrz Europy wagi średniej Kerry Hope (17-3, 1 KO) podczas pierwszej oficjalnej konferencji prasowej przed rewanżem z Grzegorzem Proksą (27-1, 20 KO). Pięściarze zmierzą się po raz drugi 7 lipca podczas gali w Sheffield.
- Mogłem wziąć teoretycznie łatwiejszą walkę, ale chcę pokazać wszystkim, że jestem pięściarzem wielkiego formatu. Pokonam drugi raz Proksę i liczę na ciekawe propozycję od czołowych Brytyjczyków. Najbardziej chciałbym zmierzyć się z Matthew Macklinem - ujawnił Walijczyk. - Boks zawodowy w Walii stał się teraz niezwykle popularny, nie chcę rozczarować kibiców i zrobię wszystko, aby zatrzymać tytuł mistrza Europy w lipcu, a potem stanąć do walki o bardziej prestiżowe pasy jesienią - zakończył Hope.
|
Dokładnie trzy rundy trwało starcie Grzegorza Proksy (28-1, 20 KO) z Rudolfem Vargą (1-2, 1 KO). Walka zakończyła się przez TKO. Jak przyznał zaraz po zejściu z ringu w Budapeszcie "Super G", więcej w dzisiejszym boju było biegania za przeciwnikiem niż boksu. Pojedynek nie miał jednak znaczenia typowo sportowego - jego głównym celem było przetarcie się po dość poważnej kontuzji łuku brwiowego oraz spełnienie warunku, wedle którego ostatni występ przed walką o tytuł musi być zwycięski.
Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w lipcu Proksa stoczył rewanżową walkę z Kerrym Hopem (17-3, 1 KO), której stawką będzie pas EBU wagi średniej.
Eddie Hearn, syn właściciela grupy Matchroom Sport, która współpromuje Grzegorza Proksę (26-1, 19 KO) przewiduje, że zaplanowany na 7 lipca rewanż Polaka z mistrzem Europy wagi średniej Kerrym Hopem (17-3, 1 KO) będzie lepszym widowiskiem niż pierwsze starcie pięściarzy. Walijczyk w marcu nieoczekiwanie pokonał jednogłośnie na punkty „Super G”.
- Wygrana Hope’a była szokiem dla wszystkich poza jego sztabem szkoleniowym. Oni od początku byli pewni swego, a sam pojedynek był emocjonujący i przyjemny do oglądania. Grzegorz jest żądny rewanżu, a Kerry chce udowodnić, że to nie był przypadek. Spodziewam się, że druga walka będzie bardziej intensywną wersją pierwszego pojedynku – twierdzi Hearn. Porażka z Hopem była dla Proksy pierwszym niepowodzeniem na zawodowych ringach. Polak na ring wróci już jutro. Podczas gali w Budapeszcie zmierzy się z Rudolfem Vargą. 
Węgier Rudolf Varga (1-1, 1 KO) będzie rywalem byłego mistrza Europy wagi średniej Grzegorza Proksy (26-1, 19 KO) w czwartkowej, zakontraktowanej na cztery rundy, walce w Budapeszcie. Zwycięskie starcie z 22-letnim Madziarem jest konieczne, by "Super G" mógł w 7 lipca stanąć do rewanżowego pojedynku z Kerrym Hopem (17-3, 1 KO), który w marcu nieoczekiwanie pokonał Polaka na punkty, odbierając mu pas EBU.
W czwartek na ring po sensacyjnej marcowej przegranej z Kerry Hopem (17-3, 1 KO) w pojedynku w obronie pasa EBU wagi średniej powróci Grzegorz Proksa (26-1, 19 KO).
"Super G" stoczy czterorundowy pojedynek w Budapeszcie. Pięściarz z Wegięrskiej Górki ze względów formalnych potrzebuje zwycięskiej walki przed zakontraktowanym już na 7 lipca rewanżem z Hopem o pas EBU, dlatego nie należy spodziewać się zbyt wymagającego rywala.
Jak poinformował serwis boxing.pl, 7 lipca w Wielkiej Brytanii dojdzie do rewanżowej walki pomiędzy Grzegorzem Proksą (26-1, 19 KO) i Kerry Hopem (17-3, 1 KO). W pierwszej walce, rozegranej 17 marca, Hope nieoczekiwanie pokonał faworyzowanego "Super G" dwa do remisu, odbierając Polakowi tytuł mistrza Europy wagi średniej.
Dokładna lokalizacja drugiego pojedynku Proksa - Hope nie jest jeszcze znana. Zacznijmy od najważniejszego, czyli Pańskiego zdrowia. Jak wygląda kontuzjowane oko?
- Wszystko szybko się goi. W poniedziałek mam kolejne konsultacje lekarskie. Od pierwszej porażki w karierze mija już tydzień. Jak po tych dniach podchodzi do tego starcia Grzegorz Proksa?
- Ciężko na dziś komentować to wszystko. Odnoszę wrażenie, że byłem lepszy w przebiegu całej walki. Całkowicie abstrahując od swojego tragicznego poziomu, nie mniej jednak byłem tego dnia lepszy pięściarsko do Kerry'ego Hope'a. Na dziś nie ma to jednak żadnego znaczenia. Wynik poszedł w świat. Bezpośrednio po pojedynku w wywiadzie udzielonym telewizji nSport wyglądał Pan jakby stracił cały dorobek życia. Załamany głos i słowa: "gotów byłbym poświęcić wszystko, aby obronić ten pas". - W tej walce straciłem właśnie cały dorobek życia. Wierzę, że w rewanżu choć część tego co straciłem, odzyskam. Wszystko będzie zależeć od stylu w jakim rozegram drugie starcie. Przed walką pytałem o Pańską dyspozycję. Odpowiedź miała paść 17 marca. Jak z perspektywy czasu, porażki i tych kilku dni może Pan określić swoją formę?
- Na to pytanie mogę odpowiedzieć tylko swoją walką. Byłem totalnie wyczerpany przygotowaniami oraz rozkojarzony psychicznie. Nie ma co się jednak tłumaczyć. Fakty przemawiają same za siebie. W kontrakcie znajdował się zapis o rewanżu. Czy poczynione zostały już pierwsze kroki do organizacji tego starcia czy jest jeszcze zbyt wcześnie by o tym mówić?
- Pierwsze kroki zostały skierowane ku temu, zaraz po ogłoszeniu werdyktu. Moją decyzję przedstawiłem promotorom. Ci stwierdzili, że porażka w rewanżu będzie równała się z końcem mojej kariery. Nie dbam o to. Jestem przekonany o tym, że jestem lepszy pięściarsko od Hope'a. Pozostaje mi to tylko udowodnić. Nie sobie, ale kibicom. 
Świeżo upieczony mistrz Europy wagi średniej Kerry Hope (17-3, 1 KO) nie śpieszy się do rewanżu z Grzegorzem Proksą (26-1, 19 KO). Leworęczny Walijczyk, który okazał się pierwszym pogromcą na zawodowych ringach polskiego pięściarza stwierdził w jednym z wywiadów, że „Super G” powinien zapracować na drugi pojedynek pomiędzy zawodnikami. - Nie śpieszę się z podejmowaniem kolejnych kroków, zajmie się tym moja ekipa. Ja na razie odpoczywam po sobotniej walce – mówi Hope. - Proksa chce rewanżu, ale on powinien na niego zapracować. Pokonałem go i teraz chciałbym sprawdzić się z pięściarzami większego kalibru, zobaczyć czy z nimi pójdzie mi równie dobrze. Cały czas jestem gotowy na każdego – twierdzi Walijczyk. W sobotę podczas gali w Sheffield Kerry Hope pokonał Grzegorza Proksę niejednogłośnie na punkty.
W minioną sobotę Kerry Hope (17-3, 1 KO) odniósł największy sukces w dotychczasowej karierze pokonując podczas gali w Sheffield Grzegorza Proksę (26-1, 19 KO), odbierając tym samym Polakowi należący do niego pas mistrza Europy w wadze średniej.
- Do końca tygodnia zamierzam odpoczywać ze swoją rodziną, później wraz z całym sztabem podejmiemy decyzję, w którą stronę zmierzamy - powiedział szczęśliwy Walijczyk. - W tym momencie nie mogę wykluczyć, iż dojdzie do rewanżu. Wiem, że udowodniłem swoją wartość pokonując Proksę. Wydaje mi się, że teraz on musi zapracować na to, by móc jeszcze raz wyjść ze mną do ringu - dodał sensacyjny pogromcy "Super G". Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż Hope chciałby w najbliższej przyszłości uniknąć rewanżu z Proksą i stanąć do innej, najlepiej dobrze płatnej walki. - Pragnę iść dalej i skonfrontować się z pięściarzami o jeszcze większej renomie. Muszę być jednak gotów na każdy scenariusz, gdyż w boksie nigdy do końca nie wiadomo co przyniesie przyszłość - oświadczył Kerry Hope. Były mistrz Europy Grzegorz Proksa (26-1, 19 KO) nie znalazł się w czołowej dziesiątce pięściarzy wagi średniej w najnowszym rankingu wpływowego dziennikarza telewizji ESPN Dana Rafaela. Bokser z Węgierskiej Górki przed sobotnią porażką z Kerrym Hopem zajmował ósmą pozycję w tym zestawieniu.
Miejsce Polaka zajął Martin Murray, który w ostatnim zawodowym pojedynku zremisował z Felixem Sturmem. Klasyfikacji najlepszych pięściarzy świata kategorii średniej przewodzi Sergio Martinez, a za jego plecami znajdują się Felix Sturm, Daniel Geale oraz Matthew Macklin.
Na listach Rafaela sklasyfikowanych jest obecnie tylko dwóch polskich pięściarzy: Krzysztof Włodarczyk (3. w wadze junior ciężkiej) i Tomasz Adamek (5. w wadze ciężkiej). Sensacyjna, sobotnia porażka Grzegorza Proksy (26-1, 19 KO) z Kerry Hope'em kosztowała naszego reprezentanta duży spadek w rankingu tworzonym przez dziennikarzy magazynu "The Ring". "Super G", który do niedawna notowany był na czwartym miejscu zestawienia zawodników kategorii średniej, został przesunięty na dziesiątą lokatę.
- Niektórzy członkowie Komitetu Rankingowego postulowali by usunąć Proksę w ogóle z rankingu, gdyż dobrze odzwierciedliłoby to skalę niespodzianki jaka wydarzyła się w tym pojedynku. Niemniej wzięliśmy pod uwagę, iż Polak walczył niemal cały czas z kontuzją ograniczającą mu widoczność. W związku z tym Proksa został sklasyfikowany na dziesiątej pozycji - napisał w uzasadnieniu Michael Rosenthal z magazynu "The Ring". |
|