onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) i Sergio Mora (23-3-2, 7 KO) zmieścili się w limicie wagi średniej podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed jutrzejszym pojedynkiem podczas gali w Jacksonville. Transmisja gali w telewizji Sportklub od 03.00. {jcomments on}

Add a comment

Grzegorz ProksaTelewizja Sportklub pokaże na żywo jutrzejszy pojedynek pomiędzy Grzegorzem Proksą (29-2, 21 KO) z byłym mistrzem świata wagi junior średniej Sergio Morą (23-3-2, 7 KO). Walka będzie głównym wydarzeniem gali organizowanej w Jacksonville na Florydzie.

Dla Polaka będzie to drugi pojedynek od czasu zeszłorocznej porażki z Genadijem Gołowkinem. Początek relacji w nocy z piątku na sobotę od 03.00. {jcomments on}

Add a comment

W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu w Jacksonville Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) zmierzy się z Sergio Morą (23-3-2, 7 KO). Dla polskiego pięściarza będzie to próba odbudowania pozycji w światowej czołówce wagi średniej po ubiegłorocznej porażce z Giennadijem Gołowkinem. Podobne zamiary ma 32-letni Mora. "Latynoski Wąż" z Los Angeles już wie, jak smakuje wielki sukces.

Przed piątkową walką z Grzegorz Proksą w Jacksonville nie ma pan najlepszej passy: dwa zwycięstwa, remis i trzy przegrane w sześciu ostatnich walkach...
Sergio Mora: Bilans to jedno, a poziom moich występów - drugie. Walczę już bardzo długo, a nigdy nie zostałem znokautowany lub ciężko pobity. Jedynym, który bezdyskusyjnie mnie mnie pokonał, był Vernon Forrest w 2008 roku. Przed walką musiałem zrzucać wiele kilogramów, to moja wina. Jeśli chodzi o dwie potyczki z Brianem Verą, nie czułem się gorszy po żadnej z nich. Nie licząc rewanżu z Forrestem, czuję się niepokonany.

Co sprawi Proksie największą trudność?
Sergio Mora: Jestem świetny w obronie i bardzo sprytny. Mało kto we mnie wierzy, ale jestem przekonany, że należę do najlepszych w wadze średniej. Proksa dowie się, dlaczego pokonałem Forresta w pierwszej walce, dlaczego zremisowałem z Shane'em Mosleyem, dlaczego wygrałem program "The Contender" i dlaczego przez siedemnaście lat nikt nie dał rady mnie złamać.

Co pan sądzi o stylu walki Polaka z opuszczonymi rękami, za który niektórzy go krytykują?
Sergio Mora: Bzdura. Jeśli coś przynosi efekty i czujesz się z tym komfortowo - po co to zmieniać? Walcząc z opuszczonymi rękami najlepszym na świecie został Sergio Martinez, wiele osiągnęli też Roy Jones Jr, Naseem Hamed, Carl Froch... Mogę wymieniać i wymieniać. Nawet Floyd Mayweather Jr opuszcza jedną rękę.

Przyznaje pan, że nie posiada nokautującego ciosu...
Sergio Mora: Proksę trudno czysto trafić, ale jeśli od początku ostro ruszy do przodu i dojdzie do wymian, w których będę go zaskakiwał ciosami z prawej ręki, lewym sierpowym i uderzeniami na dół, to bardzo możliwe, że wygram przed czasem.

Jak pan ocenia walkę Proksy z Giennadijem Gołowkinem o pas mistrza świata WBA?
Sergio Mora: Grzegorz przegrał, ale pamiętajmy, że na zawodowym ringu Giennadija jeszcze nikt nie zdominował. Proksa nie bał się, rzucił wyzwanie i zadał parę dobrych ciosów. Jednak Gołowkin to obecnie najlepszy bokser wagi średniej.

Jest lepszy nawet od Martineza?
Sergio Mora: Sergio jest teraz numerem dwa - weźmy pod uwagę, że ostatnio nie wyglądał najlepiej w walce z Martinem Murrayem. To ciekawa kategoria. Trzeci jest Daniel Geale lub Felix Sturm, piąty Murray lub Peter Quillin.

Był pan mistrzem świata WBC w wadze junior średniej. 14 września ten pas, obok tytułu WBA, będzie stawką walki Mayweathera z Saulem Alvarezem. Pański typ?
Sergio Mora: Floyd udzieli mu dokładnie takiej lekcji jak ostatnio Robertowi Guerrero. To będzie starcie nauczyciela z uczniem. Nie powiem, że nauczyciel wygra łatwo. Alvarez sprawi mu kłopoty w pierwszej fazie walki, ale Floyd pokaże, na czym polega różnica pomiędzy byciem wielkim a byciem młodym i popularnym. {jcomments on}

Add a comment

W najbliższą sobotę na gali w Mashantucket niepokonany na zawodowych ringach Giennadij Gołowkin (26-0, 23 KO) bronił będzie pasa WBA wagi średniej w starciu z Matthew Macklinem (29-4, 20 KO). Gołowkin, przez wielu uważany za najmocniejszego pięściarza w limicie 160 funtów, z pewnością poszuka kolejnego efektownego nokautu.

http://www.youtube.com/watch?v=X_NLVvQgcA0{jcomments on}

Add a comment

ProksaWe wtorek Sergio Mora (23-3-2, 7 KO) przybył do Jacksonville, gdzie w piątek zmierzy się z Grzegorzem Proksą (29-2, 21 KO). Amerykanin jest pełen optymizmu przed walką z Polakiem i zapowiada, że kibice mogą spodziewać się po nim ataku od pierwszych sekund.

- Teoretycznie walczę u siebie, ale tak naprawdę walczę na wyjeździe. Galę organizuje jego promotor, to on ustalał datę, a ja musiałem się dostosować. To będzie mój piąty występ na antenie telewizji ESPN i być może to mi pomoże w obiektywnej ocenie walki przez sędziów. Będę musiał sobie przede wszystkim sam pomóc w ringu i przygotowałem dla Proksy coś specjalnego - zapowiada Mora.

- W przeszłości wiele osób narzekało, że mój styl nie sprzedaje się dobrze w telewizji. Teraz chcę pokazać coś więcej, kibice w tej walce zobaczą coś nowego. Jestem swoim własnym promotorem, więc muszę w ten sposób dbać o swoje interesy. W piątek zobaczycie w moim stylu coś, czego brakowało w przeszłości - mówi "Latynoski Wąż". {jcomments on}

Add a comment

ProksaW piątek w Jacksonville na Florydzie Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) zmierzy się z 32-letnim Sergio Morą (23-3-2, 7 KO), byłym mistrzem świata federacji WBC w kategorii junior średniej. Zwycięstwo przybliży Polaka do otrzymania kolejnej szansy wywalczenia mistrzowskiego tytułu w wadze średniej. Proksa deklaruje, że zrobi wszystko, aby wygrać i otworzyć nowy rozdział w karierze po ubiegłorocznej porażce z Giennadijem Gołowkinem.

- W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Sergio Mora powiedział, że przed piątkową walką w Jacksonville obawia się o sędziowanie, gdyż galę organizuje współpromująca pana grupa Banner Promotions.
Grzegorz Proksa:
To proszę mi wskazać choć jeden pojedynek, w którym sędziowie byli po mojej stronie! Niech Sergio nie opowiada bzdur, niech nie próbuje wywrzeć nacisku, a zajmie się swoją pracą. W USA jest tylu dobrych pięściarzy, że bokserska polityka nie ma tak wielkiego znaczenia, a sędziowanie jest na przyzwoitym poziomie Ja nie oglądam się na sędziów, nigdy nie miałem ich wsparcia, nawet walcząc na gali własnego promotora. Wiem, że muszę być formie, dać z siebie wszystko i nie zostawiać rozstrzygnięcia innym.

- Niekonwencjonalne style walki prezentowane przez pana i Morę przełożą się na widowiskową walkę czy wręcz przeciwnie?
Sądzę, że to będzie dobry pojedynek dla oka, choć szczerze mówiąc nie obchodzi mnie, czy wszystkim się spodoba. Muszę wygrać, to jest mój cel. Umówmy się – walcząc z Morą nikt nie wygląda dobrze. Nie nastawiam się na to, żeby się komuś podobało, tylko żeby stłuc przeciwnika.

Czytaj więcej na przegladsportowy.pl: "Proksa: mam go stłuc, a nie się podobać!" >>{jcomments on}

Add a comment

Grzegorz ProksaJuż w piątek w Jacksonville na Florydzie dojdzie do bardzo ciekawie zapowiadającej się walki w wadze średniej pomiędzy Grzegorzem Proksą (29-2, 21 KO) i byłym mistrzem świata Sergio Morą (23-3-2, 7 KO). Dla obu pięściarzy wygrana może być przepustką do walki o tytuł prestiżowej organizacji, ale obaj także nie ukrywają, że ewentualna porażka może zakończyć karierę każdego z nich.

- Nie wyobrażam sobie przegranej, nie dopuszczam takiej myśli. To byłby dla mnie koniec świata, mam szansę otrzymywać propozycję walk tyko jeżeli wygrywam, bo wtedy wygrana ze mną jest coś warta. Kiedy przegram, to jestem na poboczu. Mam niewygodny styl, a po porażkach moja pozycja negocjacyjna bardzo spada. Nie mogę sobie pozwolić na porażkę z Proksą, to byłoby dla mnie zakończenie marzeń o tytułach - mówi Mora.

- Jestem przygotowany na Proksę, choć ciężko przygotować się na jego styl. Nie potrafiłem znaleźć sparingpartnerów prezentujących podobny styl do niego, sparowałem z sześcioma mańkutami, wykonałem około 90 sparingowych rund i wszystko rozstrzygnie się w ringu. Głównie zamierzam bić bezpośrednie ciosy z prawej ręki - zapowiada Amerykanin, który wygrywał pierwszą edycję turnieju "The Contender".

- Jeśli wygram z Proksą, to mam szansę jeszcze w tym roku walczyć o mistrzostwo świata. Ja wciąż czuję się jak niepokonany zawodnik. Z Verą dwukrotnie sędziowie okradli mnie z wygranej, przegrałem wyraźnie z Vernonem Forrestem, ale wcześniej to ja go pokonałem. Proksa nie znajdzie na mnie sposobu, bo takiego po prostu nie ma. Cieszę się, że on przyjął tą walkę, jestem mu bardzo wdzięczny, że znalazł się ktoś chętny podjąć trudne wyzwanie. Mam nadzieję, że obaj na tej szansie skorzystamy - podsumowuje Mora. {jcomments on}

Add a comment

Po ubiegłorocznej porażce z Giennadijem Gołowkinem w starciu o mistrzostwo świata federacji WBA Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) musi potwierdzić przynależność do światowej czołówki kategorii średniej. Stanie się tak, jeśli pokona 32-letniego Sergio Morę (23-3-2, 7 KO), mającego na koncie potyczki z takimi sławami jak Vernon Forrest (zwycięstwo i porażka w 2008 roku, po tej pierwszej walce został mistrzem WBC wagi junior średniej, po drugiej stracił pas) czy Shane Mosley (remis w 2010 roku). Ostatnio dwa razy przegrał na punkty z mocnym Brianem Verą i choć zdaniem wielu w obu przypadkach to Mora zasługiwał na zwycięstwo, jego pokonanie z pewnością leży w zasięgu możliwości naszego pięściarza.

W podróż do USA Proksa rusza w czwartek rano. Po wylocie z Okęcia czekać go będą dwie przesiadki. Do Jacksonville ma dotrzeć wieczorem miejscowego czasu. Kilkadziesiąt godzin później dołączy do niego trener Fiodor Łapin, który jeszcze w piątek wieczorem będzie sekundował Krzysztofowi Włodarczykowi w jego moskiewskim pojedynku z Rachimem Czakijewem.

Ubiegłorocznej wyprawy do amerykańskiej Verony na walkę z Gołowkinem polski pięściarz nie może wspominać dobrze. Trzymiesięczne przygotowania w Zakopanem, Wiśle i Warszawie dały mu nadzieję, że tym razem będzie o wiele lepiej.

- Nie ma żadnego porównania. Wtedy na przygotowania miałem dużo mniej czasu, jakieś pięć tygodni. Nie chcę zapeszać, ale czuję się bardzo dobrze. Ciężko pracowałem i widać efekty. Mam nadzieję, że to zaowocuje w dniu walki i wtedy moja forma eksploduje - mówi 28-letni Proksa, który wczoraj w Warszawie stoczył ostatni, mało forsowny sparing. Jego przeciwnik w Jacksonville ma się zameldować we wtorek. {jcomments on}

Add a comment

Grzegorz ProksaJako doświadczony bokser stawia pan na szybkość, refleks czy mocny cios?
W moim stylu walki najbardziej cenię sobie refleks, bo on pozwala mi zdążyć z obroną. Oczywiście wiąże się z tym szybkość, dzięki której refleks może zostać skutecznie uruchomiony.

W takim razie co robić, aby ten refleks wykorzystać w najwyższym stopniu?
Trzeba najpierw zdobyć jak najwięcej informacji o przyszłym rywalu, aby poznać jego styl walki, taktykę, dobre i słabe strony.

I co pan z tymi informacjami robi?
Razem z trenerem analizujemy zachowanie przyszłego przeciwnika. Bierzemy pod uwagę między innymi takie szczegóły, jak jego reakcja na ciosy, zachowanie się po otrzymaniu mocnego uderzenia, odporność fizyczna i psychiczna. Sam nie ogarnąłbym tego wszystkiego, natomiast trener widzi rzeczy, których akurat ja nie dostrzegam, ale w rezultacie muszę to wszystko zapamiętać i ukierunkować swoje działania tak, aby później okazały się skuteczne. Cała taktyka sparingu jest przygotowywana pod tym kątem.

Zakładam, że przeciwnik czyni podobne starania i w związku z tym co jest dla pana najważniejsze po otrzymaniu mocnego ciosu?
Pierwszą rzeczą jest dobre aktorstwo. Chodzi o to, aby rywal nie zauważył, jakie wrażenie zrobił na mnie jego cios, bo natychmiast zadbałby o powtórkę. Mojej rzeczywistej reakcji nie może też rozpoznać jego narożnik. Gdyby tak się stało, rywal zostałby ukierunkowany w czasie przerwy, co ma robić. I właśnie dlatego tak ważne jest dobre aktorstwo, dzięki któremu nie pozwalam przeciwnikowi na rozpoznanie moich słabych stron.

A tak subiektywnie, to co pan czuje po otrzymaniu mocnego uderzenia – peszy się pan, czy odczuwa chęć szybkiego rewanżu?
Jeszcze do niedawna najbardziej liczył się u mnie szybki rewanż. Chodziło o to, aby jak najszybciej dać rywalowi nauczkę, oddać cios z podobną siła dla uzyskania przewagi. Dziś jestem już na tyle dojrzałym bokserem, że staram się zachować chłodny umysł, wyostrzyć zmysły i cały czas pamiętać o zaplanowanej strategii walki.

Czy mimo wszystko duża siła ciosu to rezultat wypracowanej techniki, czy raczej właściwość indywidualna, wynikająca z genetyki, przekładającej się na predyspozycje zawodnika?
Posłużę się przykładem. Gdy naprzeciw mnie staje zawodnik muskularny i silny, wyglądający jak kulturysta, to z góry wiem, że krzywdy mi nie zrobi, bo jego mięśnie są przystosowane raczej do dźwigania niż do uderzania. Wystarczy wtedy tylko zastosować właściwą technikę i już jest po zawodniku. A z drugiej strony – można trafić na rywala niepozornego, po którym nikt nie spodziewałby się niczego dobrego, ale który jest w stanie tak trafić, że wstrząs mózgu gotowy.

Jaki rodzaj zwycięstwa ceni pan bardziej – przez nokaut czy przewagę techniczną na punkty?
Jeżeli ktoś jest wirtuozem boksu, to chciałoby się oglądać go przez dwanaście rund. Z drugiej strony jednak bywają takie okoliczności, które z góry sugerują, że walka musi zakończyć się nokautem. Ja jednak uważam, że kwintesencją boksu jest technika.

Czy zdarza się panu odczuwać strach przed walką?
Bywały takie momenty, szczególnie wtedy, gdy cały ciężar walki spoczywał tylko na moich barkach. Staram się wtedy zapanować nad takimi emocjami, z wiekiem wychodzi mi to coraz lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że zawsze się udaje.

W takim razie co pan robi, żeby nauczyć się ograniczania niekorzystnych emocji w trakcie walki?
Wszystko, co najlepsze zdobywa się wraz z doświadczeniem. Mnie nauczyła tego ostatnia porażka z Giennadijem Gołowkinem. Dostałem mocno, więc rzuciłem się w wir walki na zasadzie „poczekaj – zaraz ci oddam!” I to był mój błąd. Gdyby nie ta ryzykowna gra z mojej strony, mógłbym zaprezentować się lepiej. Nie mogę powiedzieć, że wygrałbym, bo nie chcę dyskredytować rywala, wszak jest to zawodnik doskonały. Ale mam nadzieję, że zmierzę się z nim jeszcze raz, a wtedy będzie okazja udowodnić, co jest we mnie w środku.

Add a comment

Czytaj więcej...