onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Jestem człowiekiem trochę starej daty, w związku z czym często idę pod prąd. Dużo osób kazało mi się puknąć w głowę, mówiąc, co ja najlepszego robię. Ich zdaniem lepiej było zostać zawodowcem, wkrótce mogłaby pojawić się ciekawa propozycja za dobre pieniądze, a medal olimpijski mogę zdobyć albo nie, a nawet jest ryzyko niezakwalifikowania się na igrzyska, więc po co mi to? - mówi w rozmowie z Interią były mistrz Europy w kat. junior ciężkiej Mateusz Masternak, bohater nieoczekiwanej wolty w świecie boksu.

Popularny "Master" zawiesił karierę zawodowca i w wieku 32 lat wrócił do boksu olimpijskiego, aby spełnić swoje wielkie marzenie: zakwalifikować się na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio i powalczyć o najcenniejszy medal. Pierwsza próba wywalczenia biletu do Japonii na przełomie lutego i marca w Londynie.

Co słychać u świeżo upieczonego mistrza Polski?
Mateusz Masternak: Aktualnie przebywam na obozie w Wałczu. Szykujemy się na mecz z Rosją, który odbędzie się 20 grudnia w Gliwicach, wobec czego trenuję na pełnych obrotach.

Trwa kontynuacja tej pracy, którą wykonywał pan do mistrzostw Polski, czy doszło do zmian obciążeń, rytmu treningowego lub położenia akcentów na inne elementy?
Gdy trenowałem w domu, to ja dyktowałem sobie warunki treningowe. Natomiast tutaj jestem podporządkowany trenerowi kadry i pracuję z całą grupą, metodami szkoleniowca.

Trudno się panu odnaleźć w nowym reżimie treningowym po latach narzucania samemu sobie rygoru?
Powiem szczerze, że wbrew pozorom jest to dużo łatwiejsze, gdy ktoś za ciebie myśli. Wcześniej musiałem sam planować każdą jednostkę treningową, co i kiedy robić, żeby to miało większy sens. Natomiast teraz jest gotowizna, więc nie mam żadnego problemu ani z aklimatyzacją, ani podporządkowaniem się reżimowi. Tak naprawdę chciałbym, żeby wcześniej też tak było. Jestem zawodnikiem, więc fajnie, bym skupiał się tylko i wyłącznie na treningu, a nie myślał, co powinienem zrobić i jak to właściwie wykonać.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

Add a comment

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z prezesem Polskiego Związku Bokserskiego Grzegorzem Nowaczkiem, w której m.in. olimpijskich ambicjach Mateusza Masternaka, budzącym spore kontrowersje udziale obcokrajowców w Mistrzostwach Polski i nowej umowie sponsorskiej z firmą Suzuki.

Add a comment

– Igrzyska to coś więcej niż sport. Gdybym nie spróbował, za kilka lat mógłbym bardzo tego żałować. Stwierdziłem więc, że powinienem zrobić coś dla siebie i dla boksu – mówi Mateusz Masternak w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

W piątek w Opolu zdobył pan złoty medal mistrzostw Polski w wadze ciężkiej (91 kg), pokonując w finale Michała Soczyńskiego. Boks amatorski i zawodowy to zupełnie co innego?
Mateusz Masternak: Można powiedzieć, że to dwie różne dyscypliny. W boksie zawodowym walka jest dużo spokojniejsza. Da się poukładać pojedynek, poświęcić kilka rund, by zmęczyć rywala i wreszcie go wykończyć. A w boksie olimpijskim nie ma na nic czasu, sprint trwa od pierwszych sekund do końca trzeciego starcia. Trzeba harować od początku i człowiek zupełnie inaczej się męczy. Na dłuższym dystansie rozładowujesz się jak bateria, a tutaj po pierwszej czy drugiej rundzie krew napływa do gardła. Czuć niedotlenienie mięśni i trzeba walczyć dalej, praktycznie bez odpoczynku.

Jak zmienił się pana boks?
Pomimo dużego doświadczenia z ringów zawodowych mogę stwierdzić, że dopiero teraz muszę określić siebie i swój styl, który będę prezentował w boksie amatorskim. Chodzi o sposób rozwiązywania walki, jak i gruntowne zmiany w treningu. Od poprzedniego pojedynku z Yunielem Dorticosem minął rok, więc na pewno w Opolu było na mnie trochę rdzy. Boks olimpijski nie może być tak piękny i poukładany jak zawodowy. Tempo jest rwane, każda potyczka to bardzo szybkie szachy. Przyzwyczajam się do tego, a kolejne walki będą lepsze.

Od strony technicznej też trzeba sporo zmienić?
Nie, dystans i lewy prosty to nadal podstawa, choć jest co robić. Trzeba zwrócić uwagę na pracę nóg, obronę, poprawiać szybkość rąk i składanie dłuższych kombinacji ciosów, a także różnicowaniem siły uderzeń. Najważniejsza jest jednak taktyka. Nie można sobie pozwolić na przegranie pierwszej rundy, bo to jedna trzecia walki. Potem trzeba gonić wynik, a przecież łatwiej jest go bronić. W niedalekiej przyszłości chciałbym się sprawdzić z zagraniczną czołówką. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało, choć uważam, że finał z Michałem Soczyńskim stał na europejskim poziomie.

Pełna treść tekstu w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

Mateusz Masternak pokonał jednogłośnie na punkty Michała Soczyńskiego w finale rozgrywanych w Opolu mistrzostw Polski w limicie do 91 kilogramów. "Master" sięgnął po złoty medal i niedługo powalczy o kwalifikację na turniej olimpijski w Tokio.

Walka finałowa była dla Masternaka najtrudniejsza w całej krajowej rywalizacji. Wcześniej były zawodowy mistrz Europy wszystkie pojedynki rozstrzygnął przed czasem. Soczyński długimi momentami nawiązywał równą walkę, chociaż w trzecim starciu opadł z sił.

Występ w Opolu był dla Masternaka powrotem na ring po rocznej przerwie. Ostatnią zawodową walkę pięściarz z Wrocławia stoczył jesienią ubiegłego roku, przegrywając nieznacznie na punkty z Yunierem Dorticosem.

Add a comment

Mateusz Masternak awansował do finału rozgrywanych w Opolu mistrzostw Polski w boksie olimpijskim w kategorii do 91 kg. Były mistrz Europy wagi junior ciężkiej zawodowców w półfinale wygrał przez RSC w drugiej rundzie z Kamilem Zielińskim.

O złoty medal Masternak zaboksuje z Michałem Soczyńskim, który broni tytułu sprzed roku. Masternak do tej pory wygrał wszystkie swoje pojedynki przed czasem. Jego półfinałowy rywal był dwukrotnie liczony przed przerwaniem walki.

Kilka tygodni temu "Master" poinformował, że zawiesza profesjonalną karierę, skupiając się w najbliższych miesiącach na boksie olimpijskim. Masternak celuje w start na przyszłorocznych igrzyskach w Tokio.

Add a comment

Były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) został oficjalnie zgłoszony do mistrzostw Polski amatorów. Turniej odbędzie się w dniach 24-29 listopada w Opolu.

32-letni "Master" wystartuje w rywalizacji wagi ciężkiej. Za jego najgroźniejszych rywali uznaje się broniącego tytułu Michała Soczyńskiego, Bartłomieja Krasuskiego oraz Andrzeja Kołtona.

Dla Masternaka będzie to pierwszy ringowy występ od ubiegłorocznej porażki z Yunierem Dorticosem w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series. Pięściarz z Wrocławia chce wywalczyć kwalifikację do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

Niedawno "Master" poinformował, że zawiesza zawodową karierę, którą rozpoczął w 2006 roku. Pięściarz był przymierzany w ostatnim czasie m.in. do występu na gali w Dąbrowie Górniczej.

Add a comment

Przeszedł na zawodowstwo zaraz po ukończeniu pełnoletności. Jest byłym mistrzem Europy i od lat pięściarzem ze ścisłej czołówki w swojej kategorii wagowej. I właśnie mając taki status zdecydował się na powrót do korzeni. Czy Mateusz Masternak wystąpi na igrzyskach?

Jak to się stało, że będziesz tam boksował? Sam tych rewelacji jeszcze nie skomentowałeś.
Mateusz Masternak: Generalnie w ostatnim czasie były bardzo napięte dyskusje. Stwierdziliśmy z Grześkiem Nowaczkiem, prezesem polskiego związku, że pewne rzeczy powinny być przeprowadzone w milczeniu. No ale teraz mogę powiedzieć już oficjalnie. Pierwszy mój start to mistrzostwa Polski seniorów w Opolu. Startuję w kategorii do 91 kilogramów.

Nie chcę generalizować, ale wielu zawodników między walkami mocno się zapuszcza. Jako sportowcy, nie jako ludzie – oczywiście. Ty tak nie masz.
Ja mam trochę inny organizm niż większość, dlatego, że ja cały czas trenuję. I jak nie przygotowuję się do walki, to… zazwyczaj chudnę. Dlatego, że zapominam się i nie jadam regularnie. Często jest tak, że wychodzę z domu przed siódmą, zjem szybkie śniadanie, wracam po siedemnastej i jem dopiero obiad. I to są dwa posiłki, potem idę spać. Więc masa mięśniowa mi leci. Ale jak już szykuję się do walki i trenuję raz bądź dwa razy dziennie, systematycznie – wtedy to jedzenie mam bardziej uporządkowane. Jem, może nie z zegarkiem w ręku, natomiast bardziej regularnie i waga często potrafi mi skoczyć.

Nie jesteś raczkującym zawodowcem, ale pięściarzem ze ścisłej czołówki swojej kategorii wagowej na świecie.
Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Przecież to nie jest tak, że ktoś miał jechać, zabrałem mu miejsce i ja jadę. Mi nikt prezentów nie daje. Nie wiem, czy pojadę na igrzyska, choć nie ukrywam, że jest to mój cel. Może nie najbliższy, bo najbliższy to mistrzostwa Polski i dopiero później turnieje kwalifikacyjne. Natomiast nikt mi tu prezentu nie da. Nie dostałem paszportu za to, że zdecydowałem się spróbować. To jest rywalizacja sportowa. I tak jak nade mną nie ma nikt litości, tak i ja nad nikim nie będę się litował i nie uważam, żebym cokolwiek komuś zabierał.

Od twojego ostatniego występu minął prawie rok. A był to naprawdę dobry występ…
Już chyba jestem wyrzucony z rankingu. Nie ukrywam, że stagnacja przez ten ostatni rok nie była dla mnie łatwa. Dlatego, że byłem w stanie boksować, cały czas trenowałem.

Nie było ofert?
Było kilka ciekawych nazwisk. I Rosja, i Marsylia, i jeszcze inne. Ale jakoś to wszystko się rozmyło, nic z tego nie wyniknęło. Tak się zastanawiałem, ile to jeszcze będzie trwać. No i tak później wyszedłem z założenia – nie chciałbym za lat dziesięć wspominać, że miałem taką możliwość, a nie spróbowałem. Przyjmijmy, że teraz jeszcze pół roku bym nie boksował. To byłoby najgorsze, po prostu się tego bałem. Stąd taka decyzja. O swoich planach poinformowałem oczywiście Mateusza Borka, z którym w ostatnim czasie rozmawialiśmy o potencjalnych walkach.

On z kolei miał związane z tobą zawodowe plany.
Tak, chodziło o najbliższe PBN, miałem tam boksować. Mateusz przedstawił mi jakieś propozycje, które z jednej strony były dobre, z drugiej mniej dobre. Jednocześnie ciągle byłem w kontakcie z Grześkiem Nowaczkiem. I nie ukrywam, że to on pomógł mi podjąć decyzję. Ustaliliśmy wspólny plan, cel i to, jak to mniej więcej ma wyglądać.

Pełna treść artykułu na Sporteuro.pl >>

Add a comment

Były mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) pogratulował na Twitterze Andrzejowi Wasilewskiemu, który wygrał w sporze z federacją WBO i zapewnił Krzysztofowi Głowackiemu natychmiastowy rewanż z Mairisem Briedisem.

- Dobra robota. Myślę, że przy takim wsparciu moja kariera mogłaby wyglądać nieco inaczej - stwierdził "Master", który w przeszłości nie był do końca zadowolony ze współpracy z niemiecką grupą Sauerland Event i niektórych decyzji sędziowskich w walkach z jego udziałem.

Niedawno Masternak ogłosił, że zawiesza zawodową karierę i postara się o kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio. Od kilku lat zawodowi pięściarze mogą rywalizować w turniejach olimpijskich.

Add a comment

Jeden z najlepszych polskich pięściarzy zawodowych Mateusz Masternak (41-5, 28 KO) marzy o zdobyciu olimpijskiego medalu. Popularny "Master" o swoich planach opowiedział wczoraj w studio TVP Sport.

- Próba walki o igrzyska olimpijskie była moim marzeniem od kiedy zacząłem treningi bokserskie - przyznał 32-letni wrocławianin. - Szybko przeszedłem na zawodowstwo i temat prysł. W mojej karierze zawodowej nastąpiła stagnacja i pomyślałem, że to ostatnia szansa, by spróbować sił w kadrze olimpijskiej. Wiem, że to nie będzie łatwe, bo to inny wymiar sportu. Porównałbym to do bokserskiego sprintu. Mam jednak sporo doświadczenia ringowego i treningowego, dlatego jestem przekonany, że odnajdę się w takiej formule.

- Pierwszy turniej kwalifikacyjny jest zaplanowany w marcu w Londynie. W kwietniu prawdopodobnie będzie druga tura w Paryżu. Nie myślę jednak o kolejnych szansach, bo chcę zdobyć kwalifikacje w pierwszym sorcie - dodał Masternak, który w gronie zawodowców boksował o tymczasowe mistrzostwo świata i sięgnął po tytuł czempiona Europy kategorii junior ciężkiej.

Zawodowcy na Igrzyskach Olimpijskich startować mogą od 2016 roku. Pomysł ten budzi wiele kontrowersji. Szef federacji WBC zagroził niedawno dożywotnim wykreśleniem z rankingów wszystkim profesjonalistom, którzy zdecyduję się na start w Tokio. Ostatnim Polakiem na olimpijskim podium był Wojciech Bartnik, który wywalczył brąz w Barcelonie w 1992 roku.

Cała rozmowa z Mateuszem Masternakiem na sport.tvp.pl >>

Add a comment

Wygląda na to, że nie dojdzie ostatecznie do planowanej na przełom czerwca i lipca pomiędzy posiadaczem regularnego pasa WBA wagi junior ciężkiej Arsenem Goulamirianem (24-0, 16 KO) i Mateuszem Masternakiem (41-5, 28 KO) - poinformował obóz pięściarza z Armenii. Polak w ostatnich tygodniach negocjował również pojedynek z Aleksiejem Jegorowem, jednak to starcie także się nie odbędzie.

31-letni Goulamirian ma w kolejnym występie ostatecznie skrzyżować rękawice z Denisem Lebiediewem (32-2, 23 KO). Rosjanin w ostatnim czasie przymierzany był do walki z Lawrencem Okoliem. Spekulowano także o możliwym zakończeniu przez niego kariery. 

Lebiediew nie boksował od listopada ubiegłego roku. Goulamirian w połowie maja miał stoczyć pojedynek z Beibutem Szumenowem, jednak Kazach zgłosił kontuzję, która wyeliminuje go z ringowych występów na dłuższy czas. W tej sytuacji obóz zawodnika mieszkającego we Francji, a trenującego w USA, rozpoczął poszukiwania nowego rywala.

Goulamirian w ostatnim ringowym występie wygrał przed czasem z Markiem Flanaganem. Wcześniej podopieczny trenera Abela Sancheza wygrał także z Ryadem Merhym.

Add a comment

Wbrew informacji podanej w mediach społecznościowych przez grupę Mir Boksa nie dojdzie do walki Mateusza Masternaka (41-5, 28 KO) z z Aleksiejem Jegorowem (8-0, 6 KO). Pojedynek, o pas WBA Gold wagi junior ciężkiej, miał odbyć się 16 czerwca w Jekaterynburgu.

- Rozmawialiśmy. Negocjowaliśmy. Pewne rzeczy trwały za długo. Mateusz przerwał sparingi, trener wyleciał na Florydę. Mateusz nie będzie jechał do Rosji tylko dla pieniędzy, bo to nie jest jego filozofia życia i podejścia do boksu - wyjaśnił na Twitterze współpracujący z "Masterem" Mateusz Borek.

Niewykluczone że wobec fiaska negocjacji z ekipą Jegorowa Mateusz Masternak zaboksuje na przełomie czerwca i lipca we Francji z posiadaczem "zywkłego" pasa WBA Arsenem Goulamirianem (24-0, 16 KO).

Add a comment