Boks to nasza wspólna pasja




Patronat medialny



Babilon Promotion - organizacja gale boksu, sporty walki, wynajem ring, oświetlenie LCD, boks, wynajem ringu, obsługa gal boksu i sztuk walki

 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 5639 gości oraz 3 użytkowników.




W Londynie odbyła się pierwsza oficjalna konferencja promująca zaplanowaną na 11 października galę grupy Matchroom, której głównym wydarzeniem będzie walka o pas WBC International wagi ciężkiej pomiędzy mistrzem olimpijskim Anthonym Joshuą (7-0, 7 KO) i Denisem Bachtowem (38-9, 25 KO).

11 września na gali w Las Vegas dojdzie do walki o tymczasowy tytuł mistrza świata WBA wagi ciężkiej pomiędzy Luisem Ortizem (21-0, 18 KO) i Lateefem Kayode (20-0, 16 KO). Obaj zawodnicy są bardzo pewni siebie i liczą, że wygrana zapewni im dobrze płatny pojedynek z Władymirem Kliczko (62-3, 52 KO).

- Długo czekałem na swoją szansę, ale cieszę się, że w końcu ją dostałem. Nigdy nikogo nie obrażałem, nigdy nie robiłem z siebie błazna na konferencjach prasowych. Ja po prostu lubię walczyć i cieszę się, że dzięki mojej postawie w ringu dostałem okazję na zdobycie tytułu w wadze ciężkiej - mówi Ortiz.

- Kayode to trudny rywal, prezentuje niewygodny styl. Boksuje za podwójną gardą i wyprowadza mnóstwo ciosów, ale mam już w głowie taktykę, która pozwoli mi go pokonać. Najpierw wygram z Kayode, a potem z Władymirem Kliczko. Część mojego marzenia spełnię już za kilka dni - przekonuje Kubańczyk, którego zawodowa kariera nabrała rozpędu od kiedy kilka miesięcy temu podpisał kontrakt z grupą Golden Boy Promotions.

Boksujący w kategorii ciężkiej Denis Bojcow (34-1, 26 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Timura Masafarowa (6-2, 5 KO), wracając w ten sposób na ring po ubiegłorocznej porażce z Alexem Leapaiem w eliminatorze do tytułu mistrza świata federacji WBO.

Tempo walki było dosyć wolne, a Bojcow zaprezentował się przeciętnie na tle mało doświadczonego rywala, który nie boksował od kilkunastu miesięcy. Masafarow w siódmej rundzie stracił punkt za ataki głową. Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 95-94, 97-93 i 98-91 dla Rosjanina.

22 listopada na gali w Auckland dojdzie do walki w kategorii ciężkiej pomiędzy Shanem Cameronem (29-4, 22 KO) i Kali Meehanem (41-5, 32 KO). Stawką pojedynku będzie pas WBO Oriental.

36-letni Cameron wróci w ten sposób na ring po ubiegłorocznej porażce z rąk Amerykanina Briana Minto. Wcześniej Nowozelandczyk przegrał także z Dannym Greenem. Meehan w tym roku wrócił na ring po ponad dwuletniej przerwie, wygrywając w czerwcu turniej Super 8, gdzie pokonał m.in. Michaela Sprotta.

11 października na gali w Londynie nadzieja brytyjskiej wagi ciężkiej Anthony Joshua (7-0, 7 KO) zaboksuje o swój pierwszy tytuł w zawodowej karierze. Stawką pojedynku złotego medalisty olimpijskiego z 2012 roku ze znanym polskim kibicom z walki z Andrzejem Wawrzykiem Denisem Bachtowem (38-9, 25 KO) będzie pas WBC International.

Wcześniej jednak dwumetrowy Wyspiarz wystąpi na gali w Manchesterze, gdzie za rywala miał będzie solidnego Konstantina Airicha (21-9-2, 17 KO).

24-letni Anthony Joshua na profesjonalnych ringach zadebiutował w październiku ubiegłego roku. Od tamtej pory zanotował na swoim koncie 7 zwycięstw. Żadna z walk nie trwała dłużej niż dwie rundy.

18 października na gali NBS Sports w Filadelfii na ring powróci notowany na szóstej pozycji rankingu IBF wagi ciężkiej Steve Cunningham (27-6, 12 KO). Rywal byłego mistrza świata kategorii junior ciężkiej nie jest jeszcze znany.

38-letni Cunningham po raz ostatni boksował w kwietniu zwyciężając na punkty niepokonanego wówczas Amira Mansoura. Cztery miesiące wcześniej wypunktował Manueala Quezadę.

Były mistrz świata Siergiej Liachowicz  (26-5, 16 KO) będzie przeciwnikiem niepokonanego meksykańskiego ciężkiego Andy'ego Ruiza Jr (22-0, 16 KO) podczas zaplanowanej na 20 września gali w Phoenix. Pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund. 

24-letni Ruiz Jr na swoim koncie ma już zwycięstwa m.in. nad Joe Hanksem i Torem Hammerem. W ostatnim występie zastopował w drugiej rundzie Manuela Quezadę, broniąc pasów NABF i WBO Inter-Continental.

Liachowicz w lutym powrócił na ring pierwszą wygraną od maja 2010 roku. W międzyczasie trzykrotnie przegrywał przed czasem - z Robertem Heleniusem, Bryantem Jenningsem i Deontayem Wilderem.

Konstantin Airich (21-9-2, 17 KO) będzie kolejnym rywalem brytyjskiej nadziei wagi ciężkiej Anthony'ego Joshuy (7-0, 7 KO). Do walki dojdzie 13 września na gali w Manchesterze.

- Ta walka to pierwszy prawdziwy krok do przodu dla Anthony'ego. Airich ma ogromne doświadczenie na najwyższym poziomie i potrafi mocno uderzyć - zachwala urodzonego w Kazachstanie Niemca promotor Joshuy Eddie Herarn

Dwumetrowy Anthony Joshua, mający w swoim dorobku złoty medal olimpijski, ostatnie dni spędził, sparując z czempionem królewskiej dywizji Władimirem Kliczką. W przypadku wygranej z Airichem Brytyjczyk wyjdzie jeszcze do ringu późną jesienią, najprawdopodobniej z Michaelem Sprottem (42-22, 17 KO).

Aleksander Powietkin (27-1, 19 KO) nie jest zdziwiony tym, że Władymir Kliczko (62-3, 52 KO) odniósł kontuzję i przełożył termin planowanej na wrzesień walki z Kubratem Pulewem (20-0, 11 KO). Rosjanin do pojedynku z Ukraińcem przymierzany był już sześć lat temu, jednak pięściarze skrzyżowali rękawice ostatecznie dopiero w październiku ubiegłego roku.

- Kiedy dowiedziałem się, że Kliczko odwołał walkę z Pulewem, to tylko się uśmiechnąłem. To nie było zaskoczenie dla nikogo. Dlaczego on nie odwoływał walki z Leapaiem? Bo wiedział, że to dla niego łatwy pojedynek. Pięściarze jak ja, czy Pulew, nie poddają się tak łatwo jak Leapai - mówi Powietkin.

- Ja przegrałem z Kliczko przez złą taktykę, Pulew nie popełni tego samego błędu. Bułgar jest inteligentny i sprawiłby Kliczce wiele problemów. Chciałbym, żeby ten pojedynek doszedł do skutku, ponieważ to walka na szczycie wagi ciężkiej - przekonuje Rosjanin, który na ring wróci w październiku, krzyżując rękawice z Carlosem Takamem.

Złoty medalista olimpijski z Londynu Anthony Joshua (7-0, 7 KO) zdradził, że po kilku sesjach sparingowych z Władymirem Kliczko (62-3, 52 KO) zdaje sobie sprawę, że długo jeszcze nie będzie gotowy na walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Brytyjczyk na zawodowych ringach zadebiutował w październiku ubiegłego roku.

- Nie widzę siebie jeszcze w walce z Władymirem, takiej propozycji na pewno nie przyjąłbym teraz, ale wiem, że takiej na razie nie dostanę. Muszę iść krok po kroku, widzę siebie już w walkach z Samem Sextonem czy Richardem Towersem, ale na Fury'ego czy Chisorę przyjdzie jeszcze czas. Ciągle się uczę i każda walka pozwala mi zobaczyć coś nowego - mówi 24-latek.

- Sparingi z Władymirem to niesamowite doświadczenie, samo przebywanie na jego obozie treningowym i praca na sali obok niego daje wielką motywację. Kliczko to wielki mistrz, to jeden z największych mistrzów w historii. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mógł się pochwalić takimi osiągnięciami jak Władymir - kończy Joshua, który na ring wróci 13 września, a miesiąc później skrzyżuje rękawice z doświadczonym Michaelem Sprottem.

Szykujący się do walki o tymczasowy pas mistrzowski WBA wagi ciężkiej Luis Ortiz (21-0, 18 KO) jest w coraz lepszej formie. Doświadczony Kubańczyk 11 września w Las Vegas skrzyżuje rękawice z Lateefem Kayode (20-0, 16 KO). Ortiz umieścił w internecie krótki materiał video, na którym nokautuje w sesji sparingowej Raymonda Ochienga, ostatniego pogromcę Davida Rodrigueza, a także byłego rywala Krzysztofa Włodarczyka i Andrzeja Wawrzyka.

Marzący o walce z królem wagi ciężkiej Władimirem Kliczką Shannnon Briggs (56-6-1, 49 KO) zanotował w sobotę na gali w Karolinie Północnej kolejną wygraną w pierwszej rundzie. Tym razem ofiarą mocnych ciosów byłego czempiona WBO padł Cory Phelps (16-7-1, 8 KO).

"The Cannon" w drodze po zwycięstwo trzykrotnie rzucał rywala na deski, a po zakończeniu pojedynku wziął udział w popularnej zabawie charytatywnej Ice Bucket Challenge.

Dla 42-letniego Shannona Briggsa wczorajsza wiktoria była już piątą na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy i czwartą odniesioną w pierwszej odsłonie. Amerykański weteran na początku września ma pojawić się w Hamburgu, by przy okazji walki Kliczko - Pulew promować swoją osobę jako potencjalnego rywala "Dr Stalowego Młota".

Prezydent federacji WBC Mauricio Sulaiman jest zdania, że na chwilę obecną najbardziej prawdopodobne jest, że do walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej pomiędzy Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO) i Deontayem Wilderem (32-0, 32 KO) dojdzie na terenie obecnego czempiona, czyli w Kanadzie.

Póki co jednak nie ma żadnych oficjalnych informacji o tym, czy obozy pięściarzy doszły do porozumienia w sprawie lokalizacji zawodów. Komitet mistrzowski World Boxing Council wyznaczył natomiast datę przetargu na 12 września.

- Kanada to w tym momencie faworyt, ale nie można także wykluczyć którejś z dużych hal w USA. Jestem przekonany, że ten pojedynek odbędzie się jeszcze w tym roku - powiedział Sulaiman.

Zapowiadał się znakomicie. Świetne warunki fizyczne, filmowa muskulatura, mocny cios i całkiem spore umiejętności. Zdobył mistrzowski pas organizacji WBO w wadze ciężkiej, ale szybko go stracił. Teraz marzy mu się walka z Władymirem Kliczką, którego prowokuje na każdym kroku. Kto to taki ? Odpowiedź jest prosta: 42. letni Shannon Briggs.

Jedni twierdzą, że to pajac, inni uważają, że niezły cwaniak, który robi wszystko, by znów zarobić górę pieniędzy. Myślę, że rację mają jedni i drudzy. Shannon Briggs to kliniczny przykład byłego mistrza, który nie może pogodzić się z upływem i czasu i nie chce zejść ze sceny.

Nigdy tego nie zapomnę. Początek lat dziewięćdziesiątych. Mecz Polska – USA w boksie. Waga ciężka: Piotr Jurczyk kontra Shannon Briggs. Polak, choć normalnie walczył w kategorii super ciężkiej, zgodził się wystąpić o wagę niżej. Zbijał 8 osiem kilogramów, co wyraźnie odbiło się na jego postawie. W trzeciej rundzie został przez młodego, utalentowanego Amerykanina znokautowany. Pamiętam doskonale tą błyskawiczną serię wyprowadzoną przez Briggsa. Ostatnie ciosy dosięgły Jurczyka, gdy padał na ring.

Jedyny w karierze mistrzowski tytuł Shannon Briggs też zdobył szczęśliwie. Walkę z Siergiejem Liachowiczem o należący do Białorusina pas WBO, osiem lat temu, przegrywał wyraźnie na punkty, ale w ostatnim starciu wystrzelił potężnym uderzeniem i rywal wypadł za liny ringu. Wrócił zbyt późno, sędzia przerwał pojedynek na sekundę przed jego zakończeniem.

Ze sportowego punktu widzenia jego ewentualne starcie z młodszym Kliczką nie ma żadnego sensu, zostanie znokautowany, a wcześniej ciężko pobity. No, ale w tym biznesie sport często jest na drugim miejscu, gdy tylko zgadzają się pieniądze.

Najpierw jednak, w sobotni wieczór w Północnej Karolinie na drodze Briggsa stanie Cory Phelps. Kobra z Kentucky ma 30 lat, 16 zwycięstw i sześć porażek na koncie i jeszcze kilka lat temu występy w wadze półciężkiej i junior ciężkiej. W zderzeniu z potężnym, silnym jak tur Briggsem jego szanse są zerowe. O to zresztą chodzi. Ryzyko musi być znikome, faworyt nie może przegrać, gdy na horyzoncie świeci nadzieja walki o grubą forsę.

Pełna wersja tekstu Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

W pojedynku kategorii ciężkiej na gali w kalifornijskim Fairfield Gerald Washington (14-0, 10 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Nagy Aguilerę (19-9, 13 KO). Po ośmiu rundach sędziowie punktowali dwukrotnie 78-74 i 77-75 dla 32-letniego Amerykanina.

Walkę lepiej rozpoczął faworyzowany Washington, ale już w drugiej rundzie zaczął bardzo ciężko oddychać. Aguilera widząc problemy kondycyjne przeciwnika starał się cały czas wywierać presję i naciskać na Amerykanina, który z rundy na rundę zadawał coraz mniej ciosów.

W piątym i szóstym starciu Aguilera trafił kilkoma mocnymi uderzeniami i wydawało się, że jest bliski sprawienia niespodzianki. W dwóch finałowych rundach byłemu rywalowi Tomasza Adamka zabrakło jednak w ringu aktywności, a Washington w międzyczasie kilka razy udanie skontrował ospale atakującego przeciwnika. Dla Amerykanina była to już czwarta tegoroczna wygrana.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze