Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 7466 gości oraz 16 użytkowników.

Dzisiaj na gali w Belfaście 26-letni Dillian Whyte (13-0, 10 KO) stoczy już piąty pojedynek od czasu powrotu na ring po dwuletnim zawieszeniu za stosowanie niedozwolonych środków dopingujących. Brytyjczyk zmierzy się na dystansie dziesięciu rund z niepokonanym Beką Lobjanidze (10-0, 8 KO).

- On ma dobry rekord, jeszcze nigdy nie przegrał, ale nie walczył też z zawodnikiem mojej klasy. Cieszę się, że jestem aktywny, bo szybko chcę wskoczyć na wyższy poziom - mówi Whyte, który w czasach amatorskich pokonał przed czasem Anthonego Joshuę.

- Media często mnie pytają czy chciałbym zmierzyć się z Joshuą na zawodowym ringu. Nie mam nic przeciwko, ale nie szukam tej walki na siłę, ja już go pokonałem. Chcę budować swoją karierę wokół siebie, nie wokół Joshuy - przekonuje Anglik.

Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie walka Carla Framptona z Chrisem Avalosem. Transmisja gali w telewizji Fightklub od godz. 21.30.

Ahmet Oner, promotor złotego medalisty olimpijskiego Odlaniera Solisa (20-3, 13 KO) stracił ostatecznie wiarę w 34-letniego Kubańczyka. Oner jest wściekły na postawę Solisa z rewanżowym starciu z Tonym Thompsonem i zapowiada, że najbliższe miesiące nie będą najłatwiejsze dla byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

- Solis właśnie z pretendenta stał się journeymanem. Będę go teraz rzucał na pożarcie prospektom. Solisa wciąż wiąże kontrakt ze mną, więc wyślę go na walkę każdemu młodemu pięściarzowi, który za to zapłaci - odgraża się Oner.

- Solis ma niesamowity talent, ale jest zbyt leniwy. On przynosi wstyd kubańskiemu boksowi - mówi promotora Kubańczyka, który przegrał dwie ostatnie walki.

Taishan Dong (3-0, 2 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Roya McCrary (3-3, 3 KO) na gali w kalifornijskim Indio. Mierzący 213 cm Chińczyk posyłał Amerykanina na deski dwukrotnie, jednak ostatecznie po raz pierwszy został zmuszony do przeboksowania pełnego dystansu czterech rund.

Kolejne zawodowe zwycięstwo odniósł również Diego De La Hoya (9-0, 6 KO), który wygrał wysoko na punkty z Manuelem Romanem (17-4-3, 6 KO). Kuzyn słynnego "Złotego Chłopca" wygrał zdaniem sędziów każdą z ośmiu rozegranych rund, pokonując niedawnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi super koguciej.

W pojedynku wieczoru gali w Turcji, którego stawką był pas WBC Continental Americas wagi ciężkiej  Tony Thompson (39-5, 26 KO) zastopował Odlaniera Solisa (20-2, 13 KO).

Walka toczyła się od pierwszego gongu w bardzo wolnym tempie. O ile jednak w początkowych rundach ważącemu rekordowe 123 kilogramy Solisowi udawało się stawiać czoła zdecydowanie lepiej przygotowanemu fizycznie rywalowi, to w miarę upływu czasu Kubańczyk coraz bardziej opadał z sił.

Przełomowa okazało się ósme starcie, w którym Thompson całkowicie zdominował słaniającego się już na nogach ze zmęczenia "La Sombrę". Solis do dziewiątej odsłony już nie wyszedł, po raz drugi uznając wyższość amerykańskiego "Tygrysa".

128 kg wniósł Taishan Dong (2-0, 2 KO) podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą w kalifornijskim Indio, gdzie zmierzy się z Royem McCrarym (3-2, 3 KO). Rywal mierzącego 213 cm Chińczyka ważył 122 kg. Transmisja gali podczas której wystąpią także m.in. Diego De La Hoya (8-0, 6 KO) i Pablo Cesar Cano (28-4-1, 21 KO) w telewizji Fightklub w nocy z piątku na sobotę od godz. 05.00.

Kreowany kiedyś na przyszłego pogromcę braci Kliczko Odlanier Solis (20-2, 13 KO) z walki na walki prezentuje się coraz gorzej, a mimo to nie potrafi zmusić się do zadbania o swoją dobrą dyspozycję fizyczną. Niestety wydaje się, że utalentowany Kubańczyk na dobre pożegnał się już ze sportową sylwetką, bo podczas ceremonii ważenia przed zaplanowanym na piątek rewanżem z Tonym Thompsonem (39-5, 26 KO) zanotował aż 122,9 kg. Rywal "La Sombry" ważył 117,9 kg.

122,9 kg to o 6 kg więcej niż Kubańczyk wniósł do ringu podczas pierwszego spotkania z Thompsonem i 11 kg więcej niż w swojej walce życia - przeciw Witalijowi Kliczce.

Piątkowy pojedynek Solis - Thompson, którego stawką jest pas WBC Continental Americas królewskiej dywizji, będzie rewanżem za bój z marca ubiegłego roku, wygrany na punkty przez Amerykanina.

Już w sobotę na gali w Londynie być może swoją ostatnią walkę przed planowaną na lato konfrontacją z królem wagi ciężkiej Władimirem Kliczką stoczy notowany na pierwszej pozycji rankingu WBO Tyson Fury (23-0, 17 KO). Tymczasem z dwumetrowcem z Wilmslow chętnie chciałby się sprawdzić inny olbrzym z Wysp - David Price (19-2, 16 KO).

- Tyson Fury zasłużył sobie na walkę o pas i mam nadzieję, że ją dostanie. Jeśli jednak mu się nie uda, a będzie chciał zaboksować w Wielkiej Brytanii, to największy z możliwych pojedynków to pojedynek ze mną - twierdzi Price, który w minioną sobotę zastopował Brazylijczyka Ireneu Costę Juniora.

- Teraz chcę walk z zawodnikami z czołowej dziesiątki, by móc awansować w rankingach. Chcę być aktywny w oczekiwaniu na wielkie pojedynki - deklaruje brązowy medalista olimpijski z Pekinu.

W sobotę na gali w Belfaście Dillian Whyte (13-0, 10 KO) zmierzy się z Beką Lobjanidze (10-0, 8 KO). 26-letni Whyte, który ma już za sobą sparingi w Going z Władimirem Kliczką, za czasów amatorskich pokonał na punkty Anthony'ego Joshuę, w drodze po wygraną rzucając złotego medalistę olimpijskiego na deski. Transmisja z gali w Belfaście w telewizji Fightklub.

 

W miniony weekend walczyli Giennadij Gołowkin i Arthur Abraham, w najbliższą sobotę bić się będzie Tyson Fury. I tak tydzień po tygodniu walka będzie gonić walkę.

Boks się bowiem nie poddaje. Dzięki Floydowi Mayweatherowi jr i Manny’emu Pacquiao o tej dyscyplinie mówi cały świat, głównie za sprawą gigantycznych pieniędzy, które zarobią Amerykanin i Filipińczyk. Ale takie mega pojedynki, to wisienka na torcie. Codzienność może nie przemawia tak do wyobraźni, ale bez nie byłoby takich wydarzeń, jak to, które nas czeka 2 maja w Las Vegas.

W listopadzie ubiegłego roku będąc na koreańskiej wyspie Jeju, gdzie odbywał się kongres AIBA miałem okazję zamienić kilka słów ze swoim starym znajomym, znanym niemieckim dziennikarzem. Zapytany, kto jest teraz za Odrą najpopularniejszym pięściarzem odpowiedział, że Abraham. Myślałem, że wymieni nazwisko Marco Hucka.

Miał jednak rację. Ostatni pojedynek „Króla Arthura” potwierdził jego  słowa. Oglądalność telewizyjna walki Abrahama z Amerykaninem Smithem była bowiem znakomita.

Tyson Fury  nie może chyba liczyć na podobne dowody zainteresowania na Wyspach Brytyjskich (są chyba w tej materii od niego popularniejsi), ale najważniejsze, że jest o nim głośno. I to nie tylko dlatego, że jest niepokonany (23 zwycięstwa, 17 przed czasem) i mierzy 206 cm wzrostu. Fury potrafi po prostu skutecznie zadbać o reklamę swojej osoby i sądzę, że wcześniej czy później zakładane cele osiągnie i będzie walczył o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Jeśli z Deontayem Wilderem, czempionem WBC, to nie będzie bez szans na wygraną.

Pełny tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

Federacja WBA wyznaczyła do walki eliminacyjnej w kategorii ciężkiej Rusłana Czagajewa (33-2-1, 20 KO) i Lucasa Browne'a (22-0, 19 KO). Obozy pięściarzy mają 30 dni na wypracowanie porozumienia w sprawie organizacji pojedynku, w innym przypadku zostanie zarządzony przetarg.

Czagajew od lipca ubiegłego roku posiada regularny pas World Boxing Association. Reprezentujący Australię Browne ostatni raz boksował w listopadzie, pokonując przed czasem Chuancy Wellivera. 35-latek ma na koncie także wygrane z m.in. Jamesem Toneyem i Richardem Towersem.

Zwycięzca pojedynku Czagajew - Browne zyska status obowiązkowego rywala dla Władymira Kliczki.

Boksujący w kategorii ciężkiej David Price (19-2, 16 KO) kolejną walkę ma stoczyć latem na gali w Liverpoolu. Rywalem mocno bijącego Brytyjczyka ma być zawodnik klasyfikowany w pierwszej dziesiątce prestiżowych bokserskich organizacji.

- Jestem gotowy na zawodników z czołówki rankingów. Zostawiam to moim promotorom, ale wiem, że oni zadbają o to, aby sprowadzić do Anglii godnego rywala - powiedział Price, który w sobotę znokautował Brazylijczyka Beato Costę Juniora.

- Myślimy o tym, żeby David zaboksował z Manuelem Charrem, Aleksandrem Ustinowem albo Dereckiem Chisorą. Jest jeszcze kilka innych nazwisk. To wszystko wyklaruje się w ciągu najbliższych tygodni - mówi Kalle Sauerland, promotor Brytyjczyka, który ma na koncie także m.in. brązowy medal olimpijski.

W najbliższą sobotę na gali w Phoenix kolejną walkę stoczy niepokonany zawodnik wagi ciężkiej Charles Martin (19-0-1, 17 KO).

Rywalem boksującego z odwrotnej pozycji 28-letniego punchera z USA będzie Brazylijczyk Raphael Zumbano Love (35-9-1, 28 KO), który w ubiegłym roku przegrał na punkty z Shannonem Briggsem i został zastopowany przez Erica Molinę.

Aktualnie Charles Martin notowany jest na piątej pozycji rankingu WBO. W zestawieniu "ciężkich" federacji IBF dwumetrowiec z Missouri plasuje się na dziewiątym miejscu.

W pojedynku w wadze ciężkiej rozegranym na gali w Monte Carlo Hughie Fury (15-0, 8 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Andrieja Rudenkę (24-2, 16 KO). Po rozegraniu dziesięciu rund sędziowie punktowali 97-92, 98-91, 98-92.

20-letni kuzyn challengera WBO w królewskiej dywizji Tysona Fury'ego początkowo boksował uważnie, jednak w trzeciej rundzie dał się zaskoczyć mocnym ciosem Ukraińcowi. Rudenko trafił czysto także w czwartej odsłonie.

W późniejszych starciach Fury zaczął przejmować kontrolę nad walką, dobrze operując lewym prostym i ostatecznie zasłużenie wygrywając, mimo słabszego niż można się było spodziewać występu. 

Na gali w Berlinie boksujący w wadze ciężkiej David Price (19-2, 16 KO) pokonał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie Irineu Beato Costę Juniora (16-3, 14 KO).

Brązowy medalista olimpijski z Pekinu walczył ostrożnie, umiejętnie korzystając ze swojego dużego zasięgu ramion i unikając wymian w półdystansie. W szóstej rundzie Price trzykrotnie posłał rywala na deski, rozstrzygając bój na swoją korzyść. 

Dla Davida Price'a dzisiejsze zwycięstwo było czwartym od czasu porażki w rewanżowym starciu z Tonym Thompsonem. Costa przegrał trzecią walkę na przestrzeni czterech miesięcy - jego poprzednimi pogromcami byli Christian Hammer i Joseph Parker.

Andrej Fedosow (26-3, 21 KO) znokautował w pierwszej rundzie Nate'a Heavena (9-2, 7 KO) w ćwierćfinale turnieju Boxcino w kategorii ciężkiej. W półfinale Rosjanin spotka się z Lenroyem Thomasem (19-3, 9 KO), który minimalnie wygrał na punkty z Jasonem Estradą (20-6, 6 KO), byłym rywalem Tomasza Adamka.

Drugą parę półfinałową utworzą mierzący 203 cm Rumun Razvan Cojanu (13-1, 7 KO), który pokonał na punkty Eda Fountaina (10-1, 4 KO) oraz Donovan Dennis (11-1, 9 KO), który nie miał problemów ze Stevem Vukosą (10-1, 4 KO). Półfinały zostaną rozegrane 10 kwietnia.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze

Zapraszamy: