Boks to nasza wspólna pasja

Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 13679 gości oraz 136 użytkowników.




Andy Ruiz Jr (23-0, 17 KO) okazał się sporo cięższy od byłego mistrza świata wagi ciężkiej Sergieja Liachowicza (26-6, 16 KO) podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed sobotnią galą w Phoenix. Ruiz wniósł na wagę 121,5 kg, zaś Białorusin 104,8 kg. Dla notowanego coraz wyżej w prestiżowych rankingach 25-letniego Meksykanina będzie to trzeci tegoroczny występ.

31 stycznia w Londynie kreowany na przyszłego mistrza świata wagi ciężkiej Anthony Joshua (10-0, 10 KO) ma stoczyć najważniejszy pojedynek w swojej dotychczasowej karierze, krzyżując rękawice z Kevinem Johnsonem (29-6-1, 14 KO). Tymczasem promotorzy Brytyjczyka już zaplanowali mu kolejny start.

Złoty medalista olimpijski z 2012 roku po raz dwunasty do ringu wyjdzie 4 kwietnia podczas gali w Newcastle, na której zaboksuje także niepokonany junior półśredni Bradley Saunders (11-0, 8 KO). 

Anthony Joshua w swoim ostatnim występie, 22 listopada, zastopował już w pierwszej rundzie Michaela Sprotta. Stawką potyczki był pas WBC Intarnational.

Fres Oquendo (37-8, 24 KO)  złożył w sądzie federalnym na Manhattanie pozew o pięć milionów dolarów przeciwko firmie Terek Boxing Event za niewywiązanie się z obietnic finansowych za lipcową walkę o tytuł WBA, w której zmierzył się z Rusłanem Czagajewem (33-2-1, 20 KO). Bohaterami tego już międzynarodowego konfliktu są i prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow, i rosyjski miliarder Andriej Riabiński, i agencja antydopingowa RUSADA. Całość przypomina przygody Jamesa Bonda - są karabiny maszynowe, porwania, wypchane dolarami torby.

Walka Oquendo - Czagajew, na którą nikt w USA nie zwracał specjalnej uwagi choć toczyła się o pozostawiony przez Władymira Kliczko pas WBA (wersja regular), była pierwotnie zapowiedziana na 7 czerwca. Promotor nie zdążył się na nią przygotować, więc zaproponował Oquendo termin o miesiąc późniejszy.

To już Portorykańczykowi mieszkającemu w Chicago się nie podobało, bo akurat na tydzień walki (6 lipca) przypadał termin narodzin jego dziecka. Problemy z porodem sprawiły, że Oquendo postanowił zrezygnować z pojedynku z Czagajewem, nie stawiając się na zorganizowaną w Groźnym ostatnią oficjalną konferencję prasową.

Według opublikowanego w Fightnews.com oświadczenia doradcy Oquendo Toma Tsatasa (właściciela między innymi słynnego 5th Street Gym w Miami), wtedy żarty się skończyły. - W tygodniu, w którym miało dojść do walki otrzymałem ponad dwieście telefonów i maili, a w wielu z nich sugerowano zagrożenie życia Fresa, mojego i naszych rodzin, jeśli nie przylecimy na walkę. Przekazałem sprawę FBI, przesłałem im maile - mówi Tsatas.

"Szybki" Fres nie chciał lecieć aż do momentu, w którym ze wstępnie wynegocjowanych za walkę z Czagajewem 250 tysięcy dolarów zrobił się potwierdzony nowym kontraktem milion. Ekipa pojawiła się w Groźnym 36 godzin przed wyjściem na ring. - Jedynym powodem, dla którego zostawiłem moją żonę i dziecko był fakt, że prezydent Czeczeni Ramzan Kadyrow i Andriej Riabiński osobiście gwarantowali moje bezpieczeństwo, milion dolarów oraz rewanż w przeciągu 120 dni - mówi Oquendo.

Team Oquendo zdążył na obowiązkowe ważenie tylko dlatego, że prezydent Czeczenii przesłał do Moskwy swój prywatny samolot. Później była już wielka, kosztująca miliony gala (między innymi z Michaelem Bufferem, Evanderem Holyfieldem) zdjęcia z Kadyrowem, uśmiechy na twarzach wszystkich zainteresowanych i wreszcie nudna walka, nieznacznie (punktacja dwa do remisu) wygrana przez Czagajewa. Później uśmiechów już nie było...

"Kiedy wylatywaliśmy do Czeczenii, obiecywano nam złote góry. Wszystko zmieniło się na miejscu" - pisze w oświadczeniu Tsatas. "Nie mogliśmy opuszczać hotelu, a jeden z ludzi z naszego zespołu usłyszał w windzie, że jeśli Oquendo znokautuje Czagajewa, to żaden z nas nie opuści kraju. Po walce chcieliśmy zabrać Fresa na prześwietlenie głowy, ale trener i promotor zostali praktycznie porwani przez mężczyzn z karabinami maszynowymi i zmuszeni do powrotu do hotelu na testy RUSADA".

To według doradcy amerykańskiego boksera ważne, bo wcześniej zgodzono się tylko na testy szwajcarskiej agencji antydopingowej. “Następnego dnia, kiedy mieliśmy opuszczać Groźny, nagle "zaginęły" nasze paszporty” - kontynuuje Tom Tsatas. “W tym samym czasie, w słabo oświetlonym pokoju, promotor walki, z wyraźnie widoczną bronią u boku, próbował “renegocjować” warunki kontraktu, oferując zamiast miliona dolarów walizkę z 200 tysiącami w gotówce. Skończyło się na tym, że opuściłem Czeczenię przemykając się na pokład samolotu na cudzej karcie pokładowej”.

Drugie uderzenie przyszło później. Rosyjska Agencja Antydopingowa (RUSADA) opublikowała pozytywne wyniki testów antydopingowych Oquendo. Dla pięściarza oznaczało to dyskwalifikację nałożoną przez WBA oraz przepadnięcie całego wynegocjowanego wynagrodzenia. - Mamy zamiar przekazać te pieniądze na cele dobroczynne - mówi promotor walki Timur Dugazajew.

- Cała otoczka walki była od początku bardzo dziwna. Oquendo nie chciał lecieć do Groźnego, nie zjawił sie na konferencji prasowej, chciał przełożenia walki, kiedy ring był już gotowy. Pozytywny wynik testu antydopingowego tłumaczy jego zachowanie. Pewnie myślał, że mu się uda uciec od odpowiedzialności. Team Oquendo szantażował nas, chciał wymusić więcej pieniędzy. Na dodatek trzy miesiące po walce, po opublikowaniu testów, oni źle wypowiadają się na temat prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa oraz Andrieja Riabińskiego, którzy zrobili wszystko, żeby Oquendo oraz jego team jak najlepiej czuli się w Groznym. Kadyrow i  Riabiński to ludzie honoru. Sposób w jaki o nich mówi ekipa Oquendo jest obrzydliwy – podsumowuje Timur Dugazajew.

Oquendo oraz jego promotor odrzucają wyniki testów RUSADA, twierdząc w pozwie złożonym w Nowym Jorku, iż mają dowody na uchybienia związane z ich przeprowadzaniem. Promotor Timur Dugazajew ma czas do 2 stycznia 2015 roku na ustosunkowanie się do wszystkich zawartych w pozwie zarzutów.

17 stycznia w Las Vegas dojdzie do długo wyczekiwanej walki o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO) i Deontayem Wilderem (32-0, 32 KO). W czwartek pięściarze wzięli udział w telekonferencji promującej pojedynek.

- Nikt ze mną nie wygra! - mówił broniący tytułu Stiverne. - Pas zostaje tu gdzie jest!  17 stycznia obejrzycie krótką walkę. Krótką, pełną bólu walkę. Nie będę wam o tym opowiadał, wolę wam pokazać... Nawet nie mrugajcie!

Nie mniej pewny swojego sukcesu był niepokonany na zawodowych ringach Wilder: - Nadszedł czas, bym przeszedł do historii. Dam Ameryce mistrza świata wagi ciężkiej. Mocno na to pracowałem i nastał mój czas! Ciągle słyszę docinki na temat moich 32 nokautów w 32 walkach. Gdy zaliczę 33. nokaut, nie chcę słyszeć ani słowa więcej!

Sonda ringpolska.pl
Kto wygra walkę Stiverne - Wilder?
Bermane Stiverne
Deontay Wilder

Podczas trwającej w Las Vegas konwencji federacji WBC przychylnie rozpatrzono wniosek promotorów o zarządzenie walki eliminacyjnej w kategorii ciężkiej o status obowiązkowego challengera pomiędzy Aleksandrem Powietkinem (28-1, 20 KO) i Mikem Perezem (20-1-1, 12 KO) - poinformował portal Boxingscene.com.

Ranga pojedynku zostanie ostatecznie potwierdzona, jeśli z pozycji pretendenta Wordl Boxing Council zrezygnuje Bryant Jennings (19-0, 10 KO), który najprawdopodobniej 25 kwietnia skrzyżuje rękawice z czempionem federacji WBA, WBO i IBF Władimirem Kliczką (63-3, 53 KO).

Aktualnie pas WBC królewskiej dywizji należy do Bermane'a Stiverne'a (24-1-1, 21 KO). Kanadyjczyk 17 stycznia bronił będzie tytułu w konfrontacji z Deontayem Wilderem (32-0, 32 KO). 

W Londynie odbyła się dziś konferencja prasowa anonsująca kolejną walkę Tysona Fury (23-0, 17 KO). Niepokonany Brytyjczyk, który 29 listopada zapewnił sobie pozycję oficjalnego pretendenta do należącego do Władimira Kliczki (63-3, 53 KO) tytułu mistrza świata WBO wagi ciężkiej, na ring powróci 28 lutego. Nazwisko rywala zostanie podane w najbliższych dniach.

- Jeśli dojdzie do mojej walki z Władimirem Kliczką, na pewno go pokonam - mówił Fury od dawna marzący o konfrontacji z ukraińskim czempionem. - Powiedziałem to jednak już kiedyś, że nie wydaje mi się, by Kliczko chciał ze mną zawalczyć, a mi zależy, by zdobyć pas, który nie będzie wakujący, ja chcę go odebrać Kliczce.

Zalety challengera nr 1 World Boxing Organization podkreślał towarzyszący mu trener Peter Fury. - Próbkę możliwości Tysona widzieliście w walce z Chisorą, a on nie musiał w niej nawet włączać drugiego biegu. On ma 206 cm wzrostu, jest silny, uwielbia się bić, ma wszytko, by zostać mistrzem świata wagi ciężkiej.

Według wstępnych ustaleń do starcia Władimira Kliczki z Tysonem Furym dojść mogłoby jesienią 2015 roku. Wcześniej, w kwietniu, "Dr Stalowy Młot" planuje stoczyć pojedynek w Stanach Zjednoczonych.

Dobrze znany polskim kibicom dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Chris Arreola (35-4, 31 KO) poinformował w rozmowie z portalem Boxingscene.com, że wróci na ring w styczniu lub lutym.

33-letni Amerykanin, który ma na koncie porażkę z Tomaszem Adamkiem, nie boksował od majowej przegranej z Bermane Stivernem w walce o pas mistrzowski federacji WBC. Arreola przymierzany był do występu na niedawnej gali w Temeculi, jednak niewyleczona do kontuzja kontuzja łokcia zmusiła Kalifornijczyka do zmiany planów.

Arreola zadeklarował, że bardzo chętnie skrzyżowałby rękawice z próbującym swoich sił w wadze ciężkiej byłym czempionem kategorii półciężkiej Antonio Tarverem (31-6, 22 KO), który niedawno pokonał przed czasem Johnathona Banksa.

Deontay Wilder (32-0, 32 KO) osobiście potwierdził, że 17 stycznia na gali w Las Vegas zmierzy się z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Bermane Stivernem (24-1-1, 21 KO). Amerykanin prawo do walki z Kanadyjczykiem zapewnił sobie już w marcu.

W poniedziałek w Londynie odbędzie się konferencja prasowa poświęcona kolejnej walce czołowego ciężkiego globu Tysona Fury (23-0, 17 KO). Niepokonany olbrzym z Wilmslow na ring powrócić ma 28 lutego.

Tyson Fury, plasujący się obecnie na trzeciej pozycji w rankingu pretendentów królewskiej dywizji magazynu "The Ring", w swoim ostatnim występie rozbił i zastopował w dziesięciu rundach Derecka Chisorę. Stawką pojedynku był tytuł mistrza Europy i status oficjalnego challengera federacji WBO.

Dwumetrowy Brytyjczyk prawdopodobnie jesienią skrzyżuje rękawice z Władimirem Kliczką, jednak wcześniej planuje jeszcze dwa razy wyjść między liny.

Tylko miesiąc pozostał do zaplanowanej na 17 stycznia w Las Vegas walki o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (32-0, 32 KO) i Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO). Wilder, który na drodze do mistrzowskiego boju znokautował wszystkich 32 rywali, jest przekonany, że także styczniowego przeciwnika łatwo odprawi przed czasem.

- To będzie nokaut! - zapowiada dwumetrowiec z Alabamy w rozmowie z magazynem "The Ring". - Stawiam na nokaut w drugiej rundzie, ale gwarantuję, że Stiverne nie wytrzyma więcej niż cztery rundy. Gwarantuję to!

- Moje zwycięstwo ożywi na powrót wagę ciężką. Ludzie zobaczą kogoś, kto daje emocje, kogoś charyzmatycznego, ale także potrafiącego ich rozbawić. Dzięki mnie znów zaczną się ochy i achy, zrozumieją, że cały czas czekali właśnie na to, co wadze ciężkiej daje Deontay Wilder - dodaje Amerykanin, który jako amator sięgnął po brąz na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

17 stycznia w Las Vegas dojdzie do znakomicie zapowiadającego się pojedynku, w którym wielka nadzieja amerykańskiej wagi ciężkiej Deontay Wilder (32-0, 32 KO) skrzyżuje rękawice z niedawno koronowanym czempionem federacji WBC Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO). Dwumetrowy olbrzym z Alabamy, który wszystkie swoje zawodowe walki rozstrzygał przed czasem, z góry prosi bokserskich fanów o docenienie jego styczniowego zwycięstwa.

- Nic na to nie poradzę, że nokautuję rywali. To nie moja wina, że wygląda to wszystko tak łatwo - komentuje swoje dotychczasowe dokonania Wilder.

- Gdy znokautuję Stiverne'a nie chcę już słyszeć takich tekstów. Nie chcę słyszeć, że Stiverne był leszczem. Chcę, by świat pokłonił się nowemu mistrzowi świata wagi ciężkiej! Ludzie będą w końcu musieli przyznać, że po prostu jestem taki dobry! - dodaje zdobywca brązowego medalu na Igrzyskach w Pekinie.

Kreowany na nową gwiazdę wagi ciężkiej Andy Ruiz (23-0, 17 KO) trenuje w Las Vegas do sobotniej walki z byłym mistrzem świata Sergiejem Liachowiczem (26-6, 15 KO). Pojedynek 25-letniego Meksykanina z Białorusinem był już kilkukrotnie przekładany. Ruiz w tym roku zanotował dwie zawodowe wygrane. Liachowicz ostatni raz walczył w lutym.

To już pewne - 17 stycznia na gali boksu w Las Vegas kreowany na wielką nadzieję amerykańskiej wagi ciężkiej Deontay Wilder (32-0, 32 KO) stanie do walki o tytuł mistrza świata federacji WBC z Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO). Pojedynek odbędzie się w hali MGM Grand, a transmisję z imprezy przeprowadzi telewizja Showtime.

- 17 stycznia nawet nie mrugajcie, miejcie oczy szeroko otwarte. Jestem mistrzem świata i nikt mnie nie pokona. Jestem podekscytowany i pokażę swoją klasę. Gadanie jest niewiele warte, ja wszystko pokażę w ringu. Na Wildera zwrócę uwagę dopiero jak stanie ze mną między linami. Obiecuję wam, że dostanie więcej niż chciał i więcej niż się spodziewa - odgraża się Stiverne, który wakujące trofeum World Boxing Council zdobył w maju, stopując Chrisa Arreolę.

- Myślę, że to będzie krótka walka, bo jest między nami zła krew. Naprawdę chcę zrobić krzywdę temu gościowi. Nie czułem czegoś takiego od bardzo dawna. Zobaczy, że to nie żarty. W tej grze ludzie dostają w głowę, a moja siła jest konkretna. Zapowiedziałem, że skopię mu tyłek i dotrzymam słowa. Ameryka potrzebuje mistrza świata wagi ciężkiej, nie miała takiego prawdziwego od czasów Mike'a Tysona i Evandera Holyfielda. Ameryka czekała na mistrza i oto przybyłem! - komentuje triumfalnie podpisanie kontraktów na styczniowy pojedynek Wilder, który na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie zdobył dla USA brązowy medal, a jako zawodowiec wygrał przez nokaut wszystkie 32 walki.

Pas WBC, o który w styczniu zaboksują Stiverne i Wilder, jest jedynym trofeum, jakiego brakuje w kolekcji Władimira Kliczki. Ukrainiec znajduje się od lat w posiadaniu pasów federacji WBA, IBF i WBO. Na tronie WBC zasiadał wcześniej starszy z braci Kliczko - Witalij, który jednak porzucił boks dla polityki.

Sonda ringpolska.pl
Kto wygra walkę Stiverne - Wilder?
Bermane Stiverne
Deontay Wilder

21 lutego w Monako dojdzie do ciekawie zapowiadającej się walki w kategorii ciężkiej pomiędzy Hughie Furym (14-0, 8 KO) i Andrijem Rudenką (24-1, 16 KO). Głównym wydarzeniem tej imprezy będzie walka o pasy WBA i WBC Interim wagi średniej pomiędzy Giennadijem Gołowkinem i Martinem Murrayem.

Fury ostatni raz boksował w maju, pokonując na punkty Danny'ego Hughesa. W ostatnich miesiącach Brytyjczyk miał problemy ze zdrowiem, odpoczywając od boksu po intensywnych kilkunastu miesiącach zawodowej kariery. Rudenko jedyną zawodową porażkę poniósł w sierpniu w walce z wysoko notowanym w światowych rankingach Lucasem Bownem.

Były mistrz świata wagi półciężkiej Antonio Tarver (31-6, 22 KO) pokonał przez techniczny nokaut w siódmej rundzie Johnathona Banksa (29-3-1, 19 KO) na gali w San Antonio. Pojedynek prowadzony był w bardzo wolnym tempie, a obaj pięściarze zadawali niewiele ciosów. Dopiero w siódmej odsłonie Tarver zaatakował odważniej po raz pierwszy i od razu posłał rywala na deski po kombinacji uderzeń z obu rąk. Banks podniósł się, jednak po kolejnej ofensywnej akcji Tarvera sędzia zdecydował się przerwać zawody. Dla Tarvera była to pierwsza tegoroczna walka i drugie zwycięstwo od czasu przejścia do kategorii ciężkiej.

Kreowany na czołową postać amerykańskiej wagi ciężkiej Gerald Washington (15-0, 11 KO) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Mike'a Shepparda (22-18-1, 9 KO) podczas gali organizowanej w San Antonio przez stajnię Goossen Promotions. Washington posyłał przeciwnika na deski dwukrotnie przed zastopowaniem walki.

Szybką wygraną zanotował także inny pięściarz wagi ciężkiej Dominic Breazeale (13-0, 12 KO), który znokautował w pierwszej rundzie Epifanio Mendozę (40-20-1, 34 KO). Mendoza lądował na deskach dwukrotnie po mocnych kombinacjach ciosów olimpijczyka z Londynu, który w tym roku schodził zwycięsko z ringu pięć razy.

 

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze