Boks to nasza wspólna pasja

 

 





 

Patronat medialny





 

 



 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







Paweł Głażewski

 
BRK Gladiator

fightklub

Kto jest online?

Odwiedza nas 11185 gości oraz 82 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • GROM
  • cryspinek
  • Murek
  • wielkifanboksu.
  • Comeback

W marcu kolejną walkę stoczy boksujacy w wadze ciężkiej Hughie Fury (18-0, 10 KO), młodszy kuzyn mistrza świata federacji WBA i WBO. 

- Pojedynek jest już prawie zaklepany, to będzie dla mnie dobry sprawdzian i nie mogę się go doczekać - powiedział Fury w rozmowie z portalem worboxingnews.net, dodając: - Mogę potwierdzić, że będzie to dwanaście rund z kimś z top-10, a jego stawką będzie któryś z większych tytułów. Szczegóły zostaną ogłoszone w tym tygodniu. 

21-letni Hughie Fury w 2015 roku stoczył cztery zwycięskie walki, jednak pokonywał przeciwników spoza szerokiej światowej czołówki.

Badania przeprowadzone po grudniowej walce Chrisa Arreoli (36-4-1, 31 KO) z Travisem Kauffmanem (30-1, 22 KO) wykazały obecność marihuany w organizmie Arreoli. Pojedynek zakończył się wygraną na punkty 34-letniego Kalifornijczyka, jednak teraz wynik walki został anulowany.

Arreola został zawieszony na 90 dni i ukarany grzywną w wysokości 750 dolarów. Były rywal Tomasza Adamka nie protestował przeciwko wynikowi badań i nie domagał się otwarcia pobranej od niego próbki "B". Za pojedynek z Kauffmanem "Koszmarny Chris" otrzymał 125 tysięcy dolarów.

Dla Arreoli to druga narkotykowa wpadka w bokserskiej karierze. Wcześniej marihuanę wykryto u Amerykanina w lipcu 2011 roku po walce z Fridayem Ahunanyą.

- Po co machać rękoma? Dla samego machania? Jest stare powiedzenie, że jesteśmy w biznesie, gdzie chodzi o to, żeby zrobić rywalowi krzywdę. Biję, kiedy wiem, że będzie naprawdę bolało. Chcę, żeby dochodziły czyste ciosy, bo takie robią najwięcej spustoszenia. Trafić w szczękę, na punkt. Jak nie ma szansy na taki cios, to go nie zadaję - mówi Charles Martin (24-0, 21 KO), nowy mistrz świata IBF, gratulując walki Arturowi Szpilce i dziękując za pochwałę Tomaszowi Adamkowi.

Przemysław Garczarczyk: Postawiłeś na obronę Denver Broncos przeciwko Carolina Panthers w meczu o Super Bowl 50 - podobnie jest kiedy wychodzisz na ring - obrona przede wszystkim?
Charles Martin: To jest chyba najtrudniejsza część pięściarstwa - połączenie jednego z drugim. Nie można tylko unikać ciosów, bo nic się takim boksem nie wygra. Ale wcale niekoniecznie trzeba być jakimś wirtuozem defensywy, żeby być mistrzem świata wagi ciężkiej. Na przykład Deontay Wilder. W jego przypadku, ofensywa jest najlepszą obroną, bo jego rywale nigdy nie mogą pójść na całość, bo wiedzą, czym się to może skończyć. Ale jak mówimy o Wilderze, to muszę powiedzieć, że Artur Szpilka walczył z nim naprawdę bardzo dobrze. Dla mnie do czasu nokautu wygrywał walkę - Wilder był zagubiony. Ale jak się ma ten jeden cios, który wszystko zmienia... Taki sam był w ringu Lennox Lewis.

Jesteś, pomimo zaledwie 24 walk, pięściarzem walczącym w starym stylu, nic nie robisz na pokaz. Nie marnujesz sił. Bijesz, kiedy wiesz, że trafisz.
Tak samo trenuję. Przez dziesięć lat mojego doświadczenia z pięściarstwem, czterech lat z zawodostwem, zawsze chciałem być tym cierpliwym bokserem. Po co machać rękoma? Dla samego machania? Jest stare powiedzenie, że jesteśmy w biznesie, gdzie chodzi o to, żeby zrobić rywalowi krzywdę. Ja to traktuję dosłownie. Biję, kiedy wiem, że będzie naprawdę bolało. Chcę, żeby dochodziły czyste ciosy, bo takie robią najwięcej spustoszenia. Trafić w szczękę, na punkt. Jak nie ma szansy na taki cios, to go nie zadaję. Tak trenuję i tak walczę.

Co jest najbardziej niedocenianą częścią twoich umiejętności?
Szybkość z jaką potrafię zadawać ciosy. Dla mnie to trochę śmieszne, bo wiem, że potrafię walczyć na kilku biegach. Włączam, kiedy je potrzebuje. Dlaczego śmieszne? Bo ci, którzy nie są ze mną w ringu, myślą, że jestem wolny. Tylko, że to nie ma nic wspólnego z tym, jak szybko biję. Nie mam z tym problemu. Niech myślą co chcą. Zawsze byłem tym, któremu ma się nie udać. Bez szans na sukces. Tylko, że ja zawsze wygrywam.

Tomek Adamek, oglądający przy ringu Barclays Center Twoją walkę ze Sławą Głazkowem, w połowie pierwszej rundy powiedział, że wygrasz, że to jest tylko kwestia czasu. Że mądrze walczysz. Ze środka ringu też tak to wyglądało?
Przede wszystkim to bardzo ważne usłyszeć takie słowa od jednego z najbardziej walecznych, myślących w ringu pięściarzy ostatniej dekady. Ja w boksie jestem dopiero od dziesięciu lat, więc uczę się "na robocie" albo oglądając innych - na przykład takich jak Adamek. W Barclays Center pomyślałem tak po pierwszym uderzeniu Głazkowa. "Co to jest? On bije poduszkami, czy co?" - dosłownie nic nie poczułem. Zapytaj się kogokolwiek, kto boksuje jak się czujesz, kiedy wiesz, że rywal nic nie może ci zrobić, bo słabo bije. Gdyby nie było kontuzji Głazkowa, walka trwałaby tylko parę rund więcej. Czuł każdy mój cios - jakby zaregował, kiedy zamiast pojedyńczych ciosów zacząłbym bić kombinacjami? Taki był plan na kolejne rundy.

Jesteś mistrzem świata IBF, ale powtarzasz, że nie jesteś zainteresowany walką z tymi, z którymi i tak wiesz, że wygrasz. Nie chcesz paru łatwych obron, dobrych pieniędzy?
Po co? Dziesięć dni po walce w Nowym Jorku usiadłem z moim managerem Mike Boreao i promotorem Leonem Margulsesem, mówiąc, że chcę walk z mistrzami albo z tymi o których się mówi, że są przyszłością boksu. Z "leszczami" nie mam zamiaru się bić, bo to strata czasu. Po co mam walczyć z kimś, z kim wiem, że wygram?

Czego oczekujesz po rewanżu Kliczko - Fury? Wilder lepszy czy gorszy niż Powietkin?
Nic się w rewanżu Kliczko z Fury'm nie zmieni. Walka będzie wyglądała tak samo jak pierwsza, bo Władymir bije prawą ręką tylko wtedy, kiedy jego przeciwnik stoi w miejscu. I najlepiej jest mniejszy. Tyson po pierwsze jest jednym z najbardziej "ruchomych" ciężkich w historii, a po drugie umie wyprzedzać jego ciosy. Wchodzi w jego rytm, trafia. Przeciwko Tysonowi, Kliczko wygladał - i będzię wyglądał w rewanżu - jak przeciętny pięściarz. Drugie pytanie - oczywiście Wilder, bo to on ma pas, a nie Powietkin. Im prędzej będę miał szanse udowodnić moje słowa, moją pewność siebie, tym lepiej. Pozdrawiam fanów boksu.

Johann Duhaupas (33-3, 20 KO) będzie kolejnym rywalem notowanego swego czasu na pierwszej pozycji rankingu WBO wagi ciężkiej Roberta Heleniusa (22-0, 13 KO). Walka odbędzie się 2 kwietnia w Helsinkach.

Dla niepokonanego dwumetrowca z Finlandii kwietniowy pojedynek będzie czwartym startem od czasu ubiegłorocznego powrotu na ring po dwuletniej przerwie spowodowanej kontuzjami i sporem kontraktowym z grupą Sauerland Event.

Johann Duhaupas we wrześniu 2015 roku boksował o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem, przegrywając przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie. W piątek Francuz wrócił między liny wygraną z Marcelo Luizem Nascimento.

Jak podaje serwis boxingnewsonline.net ,Tomasz Adamek znalazł się na szerokim gronie pięściarzy, z którymi rękawice chciałby skrzyżować próbujący powrócić na szczyt rankingów wagi ciężkiej David Haye (27-2, 25 KO). "Hayemaker" kolejny pojedynek ma stoczyć 21 maja w Londynie.

Oprócz "Górala" na liście życzeń Brytyjczyka figurują następujące nazwiska: Andriej Fiedosow, Shannon Briggs, Bryant Jennings, Fres Oquendo, Bermane Stiverne, Aleksander Ustinow, David Price, Dillian Whyte, Anthony Joshua, Carlos Takam, Antonio Tarver i Tyson Fury. 

Tymczasem gotowość do starcia z Hayem deklaruje otwarcie legitymujący się dobrym rekordem Malik Scott (38-2-1, 13 KO). - Zasługuję na to, by dostać szansę walki z Davidem Hayem. Ten pojedynek ma sens. Przekażcie Haye'owi, by nie szedł na łatwiznę i nie pomijał mnie. On musi się ze mną zmierzyć. Żadna inna walka nie ma sensu! - przekonuje Amerykanin. 

35-letni David Haye 16 stycznia powrócił między liny po 3,5-rocznym rozbracie z boksem. Wyspiarz już w pierwszej rundzie rozprawił się z Australijczykiem Markiem de Morim.

Trwają poszukiwania rywala dla tymczasowego mistrza świata WBA wagi ciężkiej Luisa Ortiza (24-0, 21 KO) po tym, jak z planowanej na 5 marca walki z Kubańczykiem wycofał się mający zbyt duże oczekiwania finansowe Aleksander Dimitrenko (38-2, 24 KO).

Swoją gotowość do starcia z "King Kongiem" zgłosił już były pretendent do mistrzowski pasów Tony Thompson (40-6, 27 KO), który na łamach serwisu boxingscene.com ostro skrytykował promotorów Ortiza za wybór Dimitrenki.

Tymczasem pojawiły się sugestie, że z kubańskim czempionem rękawice skrzyżować może Robert Helenius (22-0, 13 KO). Dwumetrowy Fin opublikował w internecie nagranie wideo, na którym zapowiedział ogłoszenie "ważnej wiadomości" podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Niepokonany na zawodowych ringach Luis Ortiz w grudniu stoczył pierwszą walkę w obronie pasa WBA Interim, w efektownym stylu rozprawiając się przed czasem z Bryantem Jenningsem.

W głównym wydarzeniu bokserskiej gali w Monako Johann Duhaupas (33-3, 20 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Brazylijczyka Marcelo Luiza Nascimento (18-12, 16 KO). 

Dla 36-letniego Francuza sobotni pojedynek był powrotem na ring po wrześniowej porażce przez techniczny nokaut w walce o pas WBC wagi ciężkiej z Deontayem Wilderem.

- Marcelo jest doświadczonym zawodnikiem, ma mocny cios. Wiemy, że każdy ciężki jest groźny i walka może zakończyć się w ciągu sekundy. Johann walczył dobrze, trzymał się planu i cieszymy się ze zwycięstwa. Teraz może startować po pas WBC Silver - powiedział po pojedynku menadżer Duhaupasa Mehdi Ameur.

16 stycznia szybkim zwycięstwem nad Markiem De Morim na ring po 3,5 roku przerwy powrócił były mistrz świata wag junior ciężkiej i ciężkiej David Haye (27-2, 25 KO). Brytyjczyk nie ukrywa, że chętnie zmierzyłby się z notowanym obecnie na drugim miejscu rankingu federacji WBC rodakiem Anthonym Joshuą (15-0, 15 KO) i zapewnia, że niepokonany "AJ"  mógłby walkę z nim skończyć tak samo jak styczniowy rywal.

- De Mori popełnił jeden błąd i stracił przytomność na pięć minut. Jeśli taki błąd popełni Joshua, też będzie przez pięć minut nieprzytomny - stwierdził Haye w wywiadzie dla Sky Sports Haye, dodając: - Wydaje mi się, że on na walki z zawodnikami na światowym poziomie woli jeszcze jednak poczekać, co jest dla mnie zrozumiałe.

David Haye kolejny pojedynek stoczy 21 maja na gali w Londynie. Nazwisko przeciwnika Wyspiarza nie jest jeszcze znane.

21 maja w Londynie kolejną walkę stoczy były mistrz świata wag junior ciężkiej i ciężkiej David Haye (27-2, 25 KO). Nazwisko potencjalnego rywala Brytyjczyka nie jest jeszcze znane.

35-letni "Hayemaker" 16 stycznia powrócił na ring po ponad trzyletniej przerwie spowodowanej kontuzją barku, stopując w pierwszej rundzie mało znanego Marka de Mori'ego.

- Czułem się w tej walce dobrze i spokojnie. Wątpię, by którykolwiek ciężki na tej planecie był w stanie ustać moje ciosy. Teraz nadszedł czas, by to udowodnić - zapowiada Haye przed majowym pojedynkiem.

Dzięki efektownemu zwycięstwu nad wysoko notowanym Bryantem Jenningsem do czołówki światowych rankingów wagi ciężkiej przebił się Luis Ortiz (24-0, 21 KO). Kubańczyk zapowiada, że nadchodzące miesiące będą przełomowe w jego karierze.

- Zapewniam, że nikt nie chce tytułu mistrzowskiego bardziej niż ja. Po tych wszystkich kłopotach wreszcie gwiazdy zaświeciły dla mnie i w 2016 roku wreszcie znajdę się na szczycie. Tyson Fury i Deontay Wilder mnie nie obchodzą, naprawdę wierzę, że mogę pokonać obydwu - odważnie deklaruje "King Kong". 

Ortiz, znajdujący się w posiadaniu pasa WBA Interim w okolicach czerwca ma stanąć do walki w obronie tytułu z Aleksandrem Ustinowem (33-1, 24 KO). Wcześniej prawdopodobnie zaboksuje jeszcze w marcu. 

Niepokonany na zawodowych ringach Lucas Browne (23-0, 20 KO) 5 marca w Groznym stanie do walki o "zwykły" pas WBA wagi ciężkiej z Rusłanem Czagajewem (34-2-1, 24 KO), ale już wybiega myślą ku pojedynkom unifikacyjnym i komentuje w rozmowie z portalem fightnews.com ostatnie zwycięstwa czołowych ciężkich - mistrza świata WBC Deontaya Wildera nad Arturem Szpilką, czempiona IBF Charlesa Martina nad Wiaczesławem Głazkowem i Davida Haye'a nad Markiem de Morim.

- Wilder był po prostu sobą - stwierdził "Big Daddy". - Nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, pokazując, że jeszcze wiele musi się o boksie nauczyć - zwłaszcza w momencie, gdy padł na matę po przestrzelonym ciosie.

- Haye mógł zrobić wrażenie, ale nie musiał się zbytnio napracować z rywalem, który był bez formy i wyglądał na wystraszonego - dodał Browne, recenzując powrót między liny "Hayemakera", a zapytany o postawę Charlesa Martina odparł: - Walczył dobrze, jednak dla mnie w momencie kontuzji Głazkowa żaden nie uzyskał przewagi i wolałbym zobaczyć więcej rund.

- Chciałbym zmierzyć się z każdym z tych zawodników i zunifikować z nimi tytuły - podsumował pewny siebie Lucas Browne.

Dean Lonergan z promującej notowanego wysoko w rankingach wagi ciężkiej Josepha Parkera (18-0, 16 KO) grupy Duco Events oświadczył, że ofertę walki z jego podopiecznym odrzucił niedawno kreowany na przyszłego czempiona królewskiej dywizji złoty medalista olimpijski z Londynu Anthony Joshua (15-0, 15 KO).

- Desperacko chcieliśmy pojedynku z Joshuą, rzuciliśmy mu wyzwanie. Byłem w Anglii dwa miesiące temu i chciałem spotkać się z [promotorem Joshuy] Eddiem Hearnem. Heran jednak mnie zbył - powiedział rozżalony Lonergan.

Joseph Parker w minioną sobotę zastopował Jasona Bergmana. Anthony Joshua w swoim ostatnim występie, w grudniu, pokonał przez techniczny nokaut Dilliana Whyte'a. Obaj pięściarze powrót na ring planują na kwiecień.

W ubiegłą sobotę na ring po ponad trzyletniej przerwie powrócił były mistrz świata wag junior ciężkiej i ciężkiej David Haye (27-2, 25 KO). Brytyjczyk pokonał w pierwszej rundzie Marka DeMoriego (30-2-2, 26 KO) i wrócił do gry o mistrzowskie pasy królewskiej dywizji. Peter Fury, trener czempiona federacji WBA i WBO Tysona Fury'ego, twierdzi jednak, że z komentarzami na temat "Hayemakera" należy się wstrzymać do czasu, gdy stanie on do walki z mocnym rywalem. 

- Nie przywiązywałbym do tego zwycięstwa żadnej wagi. David Haye zrobił wszystko jak trzeba, ale jego przeciwnikiem był ciężarowiec z Chorwacji, co mam więc powiedzieć? To nie był bokser - stwierdził Fury Senior zapytany przez Sky Sports o występ "Żniwiarza".

David Haye i Tyson w Fury mieli ze sobą boksować dwukrotnie - dwukrotnie Haye wycofywał się z walki, tłumacząc się kontuzją. Ze względu na perypetie z przeszłości Fury zadeklarował, że nigdy nie da londyńczykowi mistrzowskiej szansy.

Minionej nocy na gali w Los Angeles Amir Mansour (22-2-1, 16 KO) doznał drugiej porażki w zawodowej karierze, poddając się po piątej rundzie walki Dominiciem Breazealem (17-0, 15 KO). "Hardcore" zrezygnował z boju po tym jak doznał złamania szczęki, jednak jak zdradził później, w trakcie pojedynku zmagał się też z innym problemem.

- W okolicach drugiego starcia dostałem cios, mając język wysunięty między zębami - napisał na Facebooku Amerykanin. - Mój ochraniacz na szczękę dopasowany jest tylko do górnych zębów. Prawie przegryzłem na pół ten cholerny język.

- (Tak, to bolało), a potem ten cholerny język spuchł tak potwornie, że dosłownie nie mogłem oddychać, nie mówiąc już o przełykaniu takiej ilości krwi. Wcześniej zmagałem się z przeziębieniem, więc próby oddychania przez nos nie pomagały. Dosłownie się dusiłem. Ponadto doznałem poważnej kontuzji szczęki, właśnie to sprawdzam - dodał 43-letni Mansour. 

Niefortunnie zakończyła się dla Wiaczesława Głazkowa (21-1-1, 13 KO) długo wyczekiwana walka o pas IBF wagi ciężkiej. Ukrainiec w trzeciej rundzie starcia z Charlesem Martinem (23-0-1, 21 KO) doznał fatalnie wyglądającego urazu kolana i musiał wycofać się z boju. Jak wskazują wyniki szczegółowych badań, "Car" przez kontuzję będzie musiał pauzować około roku. 

- Lekarze mówią, że z moim kolanem jest znacznie gorzej niż sądziliśmy - relacjonuje Głazkow. - To był straszny pech. Długo będę dochodził do zdrowia, ale gdy wrócę, będę lepszy niż kiedykolwiek - zapewnia Głazkow. 

Rozczarowania rozstrzygnięciem sobotniej walki nie kryje także menadżer ukraińskiego pięściarza Egis Klimas. - Sława przegrał walkę, nie otrzymując ciosu - mówi i dodaje: - Nie sądzę, byśmy starali się o rewanż, bo jak Sława wróci na ring, Martin już raczej nie będzie mistrzem.  

Zgodnie z zarządzeniem federacji IBF Charles Martin dostał dwanaście miesięcy na stoczenie walki w ramach obowiązkowej obrony tytułu. Wcześniej będzie mógł bronić pasa z zawodnikami wyselekcjonowanymi z rankingu przez swoją ekipę.

114,7 kg zanotował podczas ceremonii ważenia przed jutrzejszą walką z Amirem Mansourem (22-1-1, 16 KO) niepokonany na zawodowych rundach Dominic Breazeale (16-0, 14 KO). "Harcore" wniósł na wagę 98,9 kg. 

W Polsce bezpośrednią transmisję z gali w Los Angeles, której główną atrakcją będzie starcie o pas WBC kategorii półśredniej pomiędzy Dannym Garcią (31-0, 18 KO) i Robertem Guerrero (33-3-1, 13 KO), przeprowadzi Canal+ Sport.

ISSN: 2082-9760

 

 

Najnowsze komentarze

Zapraszamy