onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 





 

Powracający na ring po 9-miesięcznej przerwie Marek Matyja (14-1-1, 6 KO) pokonał na gali w Wałczu przez techniczny nokaut po drugiej rundzie Giorgiego Beroszwilego (30-24-3, 22 KO).

Boksujący w kategorii półciężkiej 28-latek świetnie wszedł w pojedynek i już w pierwszej rindzie trafiał mocnymi ciosami z obu rąk. Beroszwili próbował podjąć walkę w półdystansie, jednak nie był w stanie rywalizować z silniejszym Matyją.

Polak w drugim starciu czterokrotnie posyłał Gruzina na deski po potężnych ciosach w różnych płaszczyznach. Do trzeciej rundy Beroszwili nie wyszedł. Matyja boksował po raz pierwszy od zremisowanej w sierpniu ubiegłego walki z Dariuszem Sękiem.

- Chcę dać kibicom dobrą walkę - mówi wracający do ringu po długiej przerwie Marek Matyja (13-1-1, 5 KO). Rywalem 28-latka podczas gali w Wałczu będzie Giorgi Beroszwili (30-23-3, 22 KO). Gala KnockOut Boxing Night #1 jest współorganizowana przez gminę Wałcz.

 

Transmisja gali KnockOut Boxing Night od godz. 20 w TVP Sport, TVP 1 oraz za darmo na Sport.tvp.pl.

12 maja pojedynkiem z Konstantinem Piternowem (21-16, 10 KO) na gali KnockOut Boxing Night w Wałczu powróci boksujący w wadze półciężkiej Marek Matyja (13-1-1, 5 KO). - Stęskniłem się za ringiem, teraz muszę udowodnić każdym kolejnym swoim startem, że robię postępy - mówi pięściarz z Dolnego Śląska.

Kup bilety na galę KnockOut Boxing Night #1 w Wałczu >>  

Niedawny pretendent do tytułu mistrza Polski kategorii półciężkiej Marek Matyja (13-1-1, 5 KO) będzie sparował w przyszłym tygodniu we Włoszech z dwukrotnym mistrzem świata i dwukrotnym srebrnym medalistą Igrzysk Olimpijskich. Clemente Russo. 

Matyja swoją ostatnią walkę stoczył w sierpniu, remisując po zaciętych dziesięciu rundach z Dariuszem Sękiem. 35-letni Russo to aktywna ikona boksu olimpijskiego, po srebrne krążki sięgał na olimpiadach w Pekine i Londynie w kategorii do 91 kg.

- Darek wie, że to dla niego ważna walka, ale ja też jestem dobrze przygotowany - mówi Marek Matyja (13-1, 5 KO) przed walką o mistrzostwo Polski wagi półciężkiej z Dariuszem Sękiem (26-3-2, 8 KO). Pojedynek będzie głównym wydarzeniem sobotniej gali w Międzyzdrojach.

 

Dariusz Sęk (26-3-2, 8 KO) jest faworytem firmy bukmacherskiej LV Bet przed dzisiejszą walką z Markiem Matyją (13-1, 5 KO). Pojedynek będzie głównym wydarzeniem gali w Międzyzdrojach.

Kurs na wygraną pięściarza z Tarnowa oszacowano na poziomie 1,58 (pięćdziesiąt osiem groszy zysku za każdą postawioną złotówkę). Zwycięstwa zawodnika z Wrocławia zostało wycenione na kurs 2,30.

Bukmacherzy ocenili także szanse przed innymi pojedynkami Seaside Boxing Show:
Paweł Stępień (1,36) - Dayron Lester (3,00)
Damian Wrzesiński (1,50) - Tomasz Król (2,50)
Mateusz Tryc (1,15) - Przemysław Gorgoń (5,10)

Organizatorzy sobotniej gali boksu zawodowego Seaside Boxing Show w Międzyzdrojach przeznaczyli do sprzedaży dodatkową pulę 150 biletów. Wejściówki nabyć można nabyć w międzyzdrojskim MDK naprzeciwko amfiteatru.

Główną atrakcją jutrzejszej gali będzie ciekawie zapowiadający się pojedynek o międzynarodowe mistrzostwo Polski kategorii półciężkiej pomiędzy Markiem Matyją (13-1, 5 KO) i Dariuszem Sękiem (26-3-2, 8 KO).

W Międzyzdrojach dojdzie także m.in. do konfrontacji niepokonanego Pawła Stępnia (6-0, 5 KO) z Kubańczykiem Dayronem Lesterem (9-0, 5 KO), Tomasza Króla (4-1-1, 1 KO) z Damianem Wrzesińskim (11-1-1, 5 KO) i Mateusza Tryca (1-0, 1 KO) z Przemysławem Gorgoniem (4-1, 2 KO). Wystąpi ponadto obiecujący polski ciężki Paweł Wierzbicki (1-0, 1 KO).

Marek Matyja (13-1, 5 KO) i Dariusz Sęk (26-3-2, 8 KO) zmieścili się w limicie wagi półciężkiej podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą w Międzyzdrojach. Matyja wniósł na wagę 79,3 kg, zaś Sęk 79,4 kg.

Pięściarze będą rywalizować o tytuł zawodowego mistrza Polski. Transmisja gali w sobotę w Polsacie Sport. Pozostałe wyniki ważenia:

Paweł Stępień (79,7 kg) - Dayron Lester (79, 5 kg)
Tomasz Król (61,9 kg) - Damian Wrzesiński (61,6 kg)
Mateusz Tryc (76,9 kg) - Przemysław Gorgoń (76,5 kg)
Paweł Wierzbicki (103 kg) - Mischa Manakyan (95,7 kg)

W sobotę na gali w Międzyzdrojach dojdzie do walki o mistrzostwo Polski wagi półciężkiej pomiędzy Markiem Matyją (13-1, 5 KO) i Dariuszem Sękiem (26-3-2, 18 KO). W rozmowie z Tuwroclaw.com Matyja opowiedział o początkach swojej bokserskiej kariery i najbliższych wyzwaniach. 

Już od małego wiedziałeś, co będziesz robił w życiu.
Marek Matyja: Swoje pierwsze rękawice dostałem od taty w wieku zaledwie pięciu lat. Razem z kumplem robiliśmy zawody bokserskie. On zakładał jedną, ja drugą. Nie liczyłem siniaków i podbitych oczu, bo każdy z nas chciał wygrać. Wszystko, oczywiście, w formie zabawy.

Na poważnie twoja przygoda z pięściarstwem zaczęła się jednak dużo później.
Mój znajomy zaczął chodzić w Oleśnicy na zajęcia do Wojtka Bartnika. Bardzo mu się podobało i zaproponował, żebyśmy trenowali razem. Miałem niedaleko, bo pochodzę z Bogusławic. Niestety, moi rodzice kategorycznie się temu sprzeciwili. Boks kojarzył im się z agresją, pijakami i grupami przestępczymi. Generalnie z wszystkim co najgorsze. Prawie pół roku zajęło mi, żeby ich przekonać. Udało się. Wreszcie mogłem legalnie się bić i to jeszcze pod okiem wielkiego pięściarza, ostatniego medalisty olimpijskiego.

Znajomość z Wojtkiem Bartnikiem, oprócz tego, że ukształtowała Cię boksersko, łagodziła też obyczaje.
Popularna dyskoteka w centrum Oleśnicy. Świętowaliśmy urodziny kumpla. Procentów nie brakowało. Od słowa do słowa nasza grupa ścięła się z inną ekipą. Zapowiadało się niezłe mordobicie. Kiedy pierwsze pięści miały pójść w ruch, usłyszałem znajomy głos: " Ej młody a co tu się dzieje?"- jak zwykle uśmiechnięty od ucha do ucha Wojciech Bartnik próbował uspokoić sytuację. Zamiast krwi lejącej się z rozbitych nosów, polały się kolejne drinki. Wszystko rozeszło się po kościach.

Ty doskonale znasz imprezowe życie również z tej drugiej strony. Przez kilka lat byłeś ochroniarzem w nocnych klubach.
Musiałem zarabiać na życie. W ciągu dnia studiowałem i trenowałem a w nocy stałem na bramce. To bardzo wyczerpująca praca, która niesie ze sobą wiele pokus.

Rano byłeś zwykle cieniem człowieka.
W końcu w nocy zawsze trzeba być czujnym. Kiedyś do Mundo weszło trzech gości. Byli pijani, więc nie wpuściłem ich do środka. Na spokojnie opuścili lokal. Wydawało mi się, że jest po sprawie. Nagle z partyzanta otrzymałem kilka ciosów w głowę. Widocznie chłopaki nabrali odwagi i widząc, że siedzę sam, chcieli się wyładować. Z odsieczą, z drugiego końca sali, przybiegł mój kumpel. Goniliśmy ich aż do samego Heliosa.

Innym razem dyskotekę odwiedziło dwóch mężczyzn. Byli pod wpływem alkoholu. Odmówiłem im wejścia do środka. Wtedy wyjęli odznaki i powiedzieli, żebym się nie wygłupiał, bo mogę mieć kłopoty. Pozostałem nieugięty. Ledwo trzymali się na nogach, a wychodząc jeden z nich się przewrócił. Po godzinie wrócili, ale już razem z kolegami w mundurach. - To ten mnie pobił- jeden z nich pokazał na mnie palcem. Policjanci skuli mnie w kajdanki i zawieźli na komendę. Tam przebadany zostałem alkomatem. 0,0 nie pozostawało wątpliwości. - To teraz czas na tych panów- twardo zarządzałem. U każdego wyszło grubo ponad dwa promile. Wypuścili mnie.

Najgorzej, kiedy biją się pijane dziewczyny. Wtedy nie ma hamulców. Drapią sobie twarz paznokciami i wyrywają włosy. Odciągnąć je od siebie to bardzo trudne zadanie, z którym wielokrotnie musiałem sobie poradzić.

Pełna treść artykułu na Tuwroclaw.com >> 

Najnowsze komentarze