Patronat medialny


 


- Moje umiejętności sportowe, doświadczenie i solidność w przygotowaniach sprawiają, że jestem pewny siebie przed walką z Janem Czerklewiczem (8-1, 2 KO). Nie sądzę, aby miał wystarczające argumenty pięściarskie, by mnie pokonać - mówi Marek Matyja (20-3-2, 9 KO), do którego pojedynku z innym zawodnikiem KnockOut Promotions dojdzie 1 października na gali Knockout Boxing Night 24 w Lublinie. Transmisja w TVP Sport. Partnerami wydarzenia są Województwo Lubelskie i Miasto Lublin.

- Widzieliśmy się z Jankiem kilka razy na treningach w Warszawie, to młody i ambitny chłopak, a młodość ma to do siebie, że się nie kalkuluje, tylko walczy na całego, na 100 procent. Widać, że on bardzo chce, jednak nie spodziewam się, że jest już na tyle mocnym bokserem, że wygra ze mną. Oczywiście wszystko wyjdzie niebawem w ringu, lecz znam swoją wartość, bez przechwalania się wiem jak dobrym jestem pięściarzem i twierdzę, że poradzę sobie spokojnie z Czerklewiczem - powiedział wrocławianin Marek Matyja.

Po trzech walkach w poprzednim roku, starcie z Janem Czerklewiczem będzie pierwszym 32-letniego Marka Matyi w 2022. - Tak się niefortunnie złożyło, że musiałem dość długo poczekać na kolejną walkę. Nie ukrywam też, że chciałbym mocniejszego rywala, ale jest Janek, więc bez gadania wziąłem pojedynkę i boksujemy! Później, o ile to będzie możliwe, marzyłby mi się powrót na zagraniczne gale i walki z miejscowymi faworytami.

Kilka tygodni temu na gali w Mrągowiec Jan Czerklewicz wygrał z Maciejem Drozdowskim, a niewiele zabrakło, aby wtedy zaboksował również Marek Matyja. - Widziałem ten ostatni występ Janka. Zobaczymy jak będzie na mnie przygotowany, bo ja mógłbym walczyć dłużej niż 8 rund, ale limit wagi półciężkiej także nie stanowi dla mnie problemu. Jeśli Czerklewicz wytrzyma boksowanie w dobrym tempie to skończy się werdyktem punktem, a gdyby nie wytrzymał, to karty punktowe nie będą potrzebne - ocenił Marek Matyja.

W przeszłości stoczył on dwie walki z Pawłem Stępniem, innym pięściarzem grupy KnockOut Promotions, prowadzonej przez Andrzeja Wasilewskiego i Jacka Szelągowskiego. - Na pewno nie będzie sensu umawiać się na rewanż z Janem Czerklewiczem. Mam nadzieję, że 1 października zwyciężę w taki sposób, że nie pozostawię żadnych złudzeń, kto jest lepszy. Więc po co rewanż? Zależy mi na konkretnej, przekonywującej wygranej. Nigdy nie biorę walk na 2 tygodnie przed galą, zawsze jestem odpowiednio przygotowany sportowo i kondycyjnie. Kocham boks i trenuję z pasją! - stwierdził Marek Matyja.

Podczas sparingów walczył m.in. z Pawłem Czyżykiem, Pawłem Stępniem, Oskarem Wierzejskim, Sebastianem Wiktorzakiem. - Ze swojej dyspozycji jestem zadowolony, czucie jest, dlatego mógłbym już teraz założyć rękawice na walkę z Jankiem. Wrocławianin opowiedział również o ubiegłorocznej walce z Craigem Richardsem (17-3-1, 10 KO) w Londynie o wakujący pas WBA International. - Dobrze wszedłem w pojedynek, rywalizacja była wyrównana, ale niestety w 6 rundzie przy wyprowadzaniu lewego prostego dostałem prawy podbródkowy. Chwilowo byłem zamroczony, ale szybko wróciłem do siebie, a tymczasem sędzia zadecydował o przerwaniu walki. To dla mnie nauka, aby nie dawać sędziom szans na wyjazdach do interpretowania sytuacji pod własnym kątem. Nie powinien zatrzymywać tego boju – uważa doświadczony bokser.

1 października w Lublinie kibice obejrzą także walki m.in. Michała Cieślaka (22-2, 16 KO) z Krzysztofem Twardowskim (9-3, 6 KO), Kamila Szeremety (22-2-1, 6 KO) Vladyslavem Gelą (12-4, 7 KO), Rafała Wołczeckiego (6-0, 4 KO) z Pavlem Semjonovem (31-24-2, 10 KO) i Mateusza Wojtasińskiego (2-0, 1 KO) z Sylwestrem Ziębą (1-2). Specjalną atrakcją gali w Lublinie będą także walki o pasy interkontynentalne federacji WBA i WBO. 

KUP BILET NA GALĘ KBN 24 W LUBLINIE >>

Add a comment

- Muszę pokazać swoje ringowe atuty, bo przegram z Matyją. Na treningach i sparingach jest dobrze, ale w oficjalnych walkach jeszcze ich nie „przedstawiłem” kibicom - mówi Jan Czerklewicz (8-1, 2 KO) przed pojedynkiem z Markiem Matyją (20-3-2, 9 KO), która odbędzie się 1 października na gali Knockout Boxing Night 24 w Lublinie. Transmisja w TVP Sport. Partnerami wydarzenia są Województwo Lubelskie i Miasto Lublin. Na lubelskim ringu kolejne walki stoczą m.in. 2-krotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej Michał Cieślak (22-2, 16 KO) oraz były mistrz Europy wagi średniej, rywal Gennadija Gołowkina – Kamil Szeremeta (22-2-1, 6 KO), a także niepokonany Rafał Wołczecki (6-0,4 KO). Z dużym zainteresowaniem oczekiwany jest pojedynek pięściarzy grupy KnockOut Promotions Jana Czerklewicz i Marka Matyi.

- Zgadzam się, że moje zwycięstwo z Markiem przed czasem byłoby niespodzianką. Matyja do każdej walki jest bardzo dobrze przygotowany, jest szczelny w obronie, do tego bardzo twardy. Mimo upływających rund, wcale nie „puchnie”, a jest jeszcze bardziej groźny. I trudno go znokautować. W pełni rozumiem, że część osób stawia mnie na straconej pozycji, jednak chcę zapewnić, że to nie będzie starcie do jednej bramki. Nastawiam się na dobre 8 rund i zrobię wszystko, by wygrać - powiedział 24-letni Jan Czerklewicz (kat. półciężka).

Bokser z Warszawy, którego trenerem jest Andrzej Liczik, uchodzi za zawodnika odważnego i takiego, który nie kalkuluje przy wyborze rywali. - Dyrektor sportowy naszej grupy Jacek Szelągowski najpierw zaproponował walkę z Kamilem Bednarkiem i ja się zgodziłem. Niestety tylko kontuzja Kamila sprawiła, że nie zmierzyliśmy się w Mrągowie. Później miałem wyjść do ringu w listopadzie, ale nadarzyła się okazja kilka tygodni wcześniej w Lublinie. Myślę, że Jacek Szelągowski był miło zaskoczony, że szybko oddzwoniłem i przyjąłem propozycję rywalizacji z Markiem Matyi. Chcę uczyć się, walczyć i wygrywać z najlepszymi. Nie będę rezygnował z takich szans - podkreślił.

Jan Czerklewicz, który pierwsze walki profesjonalne toczył w Stanach Zjednoczonych, chce poprowadzić swoją karierę inaczej niż wielu zawodników. - Mogłem dłużej boksować jako amator, lecz wtedy tego nie rozumiałem. A skoro już jestem w gronie zawodowców i w najlepszej grupie to konsekwentnie będą szedł do przodu. Podoba mi się też styl prowadzenia innych bokserów, którzy też nie wybierają przeciwników, a wymieniłbym Łukasza Staniocha i Karola Weltera. Wiem, że jestem na początku kariery, ale nie trenuję od roku, tylko od pięciu lat. Wiem na czym polega boks, jestem pewny swoich umiejętności, a do tego chcę być jeszcze lepszy! I cieszy to, że i ja, i eksperci widzę progres w moim boksie - ocenił.

Walka z Markiem Matyją jest najważniejszym wyzwaniem dla Janka Czerklewicza. - Ktoś powie, że walka z tak doświadczonym, mocnym i konsekwentnie boksującym Markiem jest dla mnie ryzykiem. A ja uważam, że to wielka szansa. Wiem też, że w korespondencyjnym pojedynku z Ondrejem Buderą pokazałem się z lepszej strony od Matyi. A wszystko zależy od stylu walki. I jeśli pokażę swoje atuty - ruchliwość i mobilność to zwiększę swoje szanse na zwycięstwo.

W poprzednim występie Jan Czerklewicz pokonał jednogłośnie na punkty Macieja Drozdowskiego (2-1, 0 KO) w pojedynku kategorii półciężkiej na gali KBN 23 w Mrągowie. - Dobrze, że była ta walka, bo okazało się, iż trzeba trochę rdzy zrzucić. A teraz ważne, że mam możliwość boksowania z Markiem. I zdaję sobie też sprawę, że jakiś czas Matyja nie byłby już zainteresowany walką ze mną, bo zapewne zacznie szukać zagranicznych pojedynków. Dlatego wziąłem pojedynek i - co więcej - zamierzam zwyciężyć, choć naprzeciwko stanie kawał zawodnika - podsumował.

KUP BILET NA GALĘ KBN 24 W LUBLINIE >>

Add a comment

Paweł Stępień (18-0-1, 12 KO) pomaga swojemu byłemu rywalowi Markowi Matyi (20-3-2, 9 KO) w przygotowaniach do pojedynku z Janem Czerklewiczem (8-1, 2 KO). 

Ciekawie zapowiadające się starcie Matyja vs Czerklewicz będzie jedną z atrakcji gali Knockout Boxing Night zaplanowanej na na 1 października w Lublnie. 

Głównym wydarzeniem lubelskiej imprezy będzie walka w kategorii junior ciężkiej pomiędzy Michałem Cieślakiem (22-2, 16 KO) i Krzysztofem Twardowskim (9-3, 6 KO). Transmisja w TVP Sport.

KUP BILET NA GALĘ KBN 24 W LUBLINIE >>

Add a comment

Marek Matyja (20-3-2, 9 KO) skomentował sobotnią walkę z Cragiem Richardsem (17-2-1, 10 KO) na gali w Londynie. Polak przegrał z niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi półciężkiej przez techniczny nokaut w szóstej rundzie.

- Nie przegrwa ten, co nie próbuje.Porażka jest częścią sukcesu. Nie poddam się, wyciągnę wnioski i będę dalej próbował - napisał w mediach społecznościowych pięściarz z Wrocławia.

Dla Matyi był to trzeci tegoroczny występ i pierwsza na zawodowych ringach walka poza granicami Polski. Stawką pojedynku z Richardsem był pas WBA International wagi półciężkiej.

Add a comment

Marek Matyja (20-3-2, 9 KO) dobrze sobie radził we wczorajszym pojedynku z faworyzowanym Craigiem Richardsem (17-2-1, 9 KO) na gali w Londynie, jednak chwila nieuwagi w szóstej rundzie kosztowała go wiele. Polak dał się zamroczyć mocnym podbródkowym i po przyjęciu kolejnych ponad dwudziestu uderzeń bez odpowiedzi został "na stojąco" poddany przez sędziego ringowego. Występ swojego zawodnik skomentował na Twitterze Andrzej Wasilewski. 

- Nie widziałem żadnego skandalu w decyzji o przerwaniu walki Matyi. Mógł sędzia to przerwać. Mógł też puścić, bo zostały sekundy do końca rundy. Widziałem już zwycięstwo Marka! Duży pech...!!! - napisał szef KnockOut Promotions. 

Na temat okoliczności zastopowania pojedynku Matyi z Richardsem wypowiedział się też komentujący galę dla DAZN Tony Bellew, który stwierdził, że Polak być może był kilka uderzeń od ciężkiego nokautu, ale z drugiej strony może się czuć rozczarowany decyzją arbitra.

Add a comment

W pojedynku o pas WBA International wagi półciężkiej rozegranym na gali w Londynie Marek Matyja (20-3-2, 9 KO) przegrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie z Craigiem Richardsrm (17-2-1, 9 KO).

Do momentu przerwania walki rywalizacja była zacięta, a stroną atakująca był Polak, który według Tony'ego Bellew po pięciu rundach prowadził 48-47. 

O rozstrzygnięciu boju zadecydował prawy podbródkowy Richardsa, po którym Matyja nie zdołał dojść do siebie i choć nie padł na deski, został poddany przez sędziego ringowego.

Add a comment

Około 20.30 czasu polskiego pojawią się dziś w ringu Marek Matyja (20-2-2, 9 KO) i Craig Richards (16-2-1, 9 KO), by rywalizować o pas WBA International kategorii półciężkiej. 

Pojedynek będzie jedną z atrakcji gali grupy Matchroom Boxing w Londynie, na której dojdzie także do ciekawego starcia w kategorii ciężkiej pomiędzy charyzmatycznym Alenem Babićem (7-0, 7 KO) i byłym pretendentem do mistrzowskich tytułów Erikiem Moliną (28-7, 20 KO). W Polsce transmisja na platformie DAZN

Dla Marka Matyi konfrontacja z faworyzowanym Brytyjczykiem będzie pierwszym występem poza granicami kraju. Craig Richards dziś powróci między liny po porażce w mistrzowskim boju z Dimitrim Biwołem.

Add a comment

Marek Matyja (20-2-2, 9 KO) i Craig Richards (16-2-1, 9 KO) zmieścili się w limicie kategorii półciężkiej przed sobotnią walką o pas WBA International. 

Zakontraktowany na dziesięć rund pojedynek, który dla Matyi będzie pierwszym zagranicznym startem a dla Richardsa powrotem między liny po porażce w boju o tytuł WBA z Dimitrim Biwołem, rozegrany zostanie na gali DAZN w Londynie. 

Walkę w ringu poprowadzi Brytyjczyk John Latham. Punktować będą: Kieran McCann, Mark Lyson i Victor Loughlin (Wszyscy Wielka Brytania). Transmisja w Polsce na platformie DAZN

Add a comment