onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 





9 czerwca na gali w Lipsku dojdzie do walki o wakujący tytuł mistrza Unii Europejskiej wagi średniej pomiędzy Jackiem Culcayem (23-3, 11 KO) i Adasatem Rodriguezem (17-7-2, 10 KO). Dla Niemca będzie to drugi pojedynek w tej kategorii wagowej.

32-letni Culcay, który w ubiegłym roku przegrał na punkty z Maciejem Sulęckim, ostatni raz boksował w marcu. Jeśli zdobędzie pas EBU-EU, to wkrótce może zostać wyznaczony oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza Europy, a ten dzierży Kamil Szeremeta.

Podobną drogę przeszedł Hiszpan Ruben Diaz, który także był mistrzem Unii Europejskiej, a teraz jest obowiązkowym przeciwnikiem białostoczanina. Przetarg wyłaniający organizatora tego pojedynku został zaplanowany na 14 czerwca, co oznacza, że walka powinna odbyć się na przełomie lata i jesieni.

Na 14 czerwca została wyznaczona data przetargu, który ma wyłonić organizatora walki pomiędzy mistrzem Europy wagi średniej Kamilem Szeremetą (17-0, 3 KO) i Rubenem Diazem (25-1-2, 16 KO), oficjalnym pretendentem do tytułu Europejskiej Unii Boksu.

Do tego czasu promotorzy Polaka i Hiszpana mają jeszcze czas, żeby osiągnąć porozumienie bez przystępowania do konkursu ofert. Szeremeta pas EBU wywalczył, nokautując Włocha Alessandro Goddiego. Białostoczanin jest siódmym polskim pięściarzem, który sięgnął po tytuł Europejskiej Unii Boksu.

38-letni Diaz przez ostatnie dwa lata dzierżył tytuł mistrza Unii Europejskiej. Ostatni pojedynek Hiszpan stoczył w listopadzie, wygrywając na punkty z Rafałem Jackiewiczem.

Mistrz Europy wagi średniej Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) wrócił do treningów i rozpoczął przygotowania do pierwszej obrony tytułu wywalczonego w lutym. 28-latek znokautował Włocha Alessandro Goddiego, zdobył pas Europejskiej Unii Boksu i czeka na kolejne wyzwania.

- Konkretnej daty walki jeszcze nie znam, być może to będzie październik na gali w Polsce. Na pewno wolałbym bronić tytułu przed polską publicznością, ale jeśli trzeba będzie ponownie pojechać na wyjazd, to nie mam z tym żadnego problemu. Chcę podejmować wyzwania i czekam na jeszcze mocniejszych rywali - mówi Szeremeta.

- Rozpocząłem treningi, chociaż na razie nie wchodzę na wysokie obroty. Jeden trening dziennie, który ma przygotować mój organizm do większego wysiłku, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeśli jakaś walka wyskoczy niespodziewanie i będziemy mieli tylko 5-6 tygodni na przygotowania, to nie będziemy rozpoczynać od zera - tłumaczy białostoczanin.

Oficjalnym pretendentem do pasa, który dzierży Szeremeta jest Hiszpan Ruben Diaz. Obozy pięściarzy otrzymały od EBU czas na rozmowy w sprawie organizacji walki, jednak nie wyznaczono jeszcze daty przetargu, który definitywnie zakończy okres negocjacji.

Dzięki zwycięstwu nad Alessandro Goddim w pojedynku o tytuł mistrza Europy wagi średniej Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) debiutuje i awansuje w kolejnych pięściarskich rankingach. 

Ostatnio świeżo upieczony czempion Starego Kontynentu z Białegostoku pojawił się w zestawieniu najlepszych 160-funtowców globu cenionego brytyjskiego wydawnictwa Boxing News. Szeremeta zamyka rankingową dziesiątkę, której przewodzi Gienadij Gołowkin.

Ranking wagi średniej Boxing News: 1. Gienadij Gołowkin, 2. Billy Joe Saunders, 3. Daniel Jacobs, 4. David Lemieux, 5. Jermall Charlo, 6. Royta Murata, 7. Willie Monroe Jr, 8. Siergej Dieriewanczenko, 9. Demetrius Andrade, 10. Kamil Szeremeta.

28 kwietnia na gali HBO na Brooklynie Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) zmierzy się z byłym czempionem wagi średniej Danielem Jacobsem (33-2, 29 KO). Świeżo koronowany mistrz Europy w limicie 160 funtów Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) jako amator kilka razy boksował z Sulęckim, a całkiem niedawno miał okazję posparować w Nowym Jorku z Jacobsem. W wywiadzie dla rignpolska.pl niepokonany białostoczanin dzieli się swoimi uwagami na temat kwietniowego starcia i odpowiada na pytania o swoje najbliższe plany sportowe.

Hiszpan Ruben Diaz (25-1-2, 16 KO) został wyznaczony oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza Europy wagi średniej. Ten tytuł od tygodnia dzierży Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO).

Europejska Unia Boksu nakazała przedstawicielom pięściarzy rozpoczęcie negocjacji w sprawie organizacji walki. Jeśli rozmowy nie przyniosą rezultatu, o terminie i miejscu walki zadecyduje przetarg.

38-letni Diaz przez ostatnie dwa lata dzierżył tytuł mistrza Unii Europejskiej. Ostatni pojedynek Hiszpan stoczył w listopadzie, wygrywając na punkty z Rafałem Jackiewiczem.

Szeremeta pas EBU wywalczył, nokautując Włocha Alessandro Goddiego. Białostoczanin jest siódmym polskim pięściarzem, który sięgnął po tytuł Europejskiej Unii Boksu.

- Pas EBU to tylko przystanek na mojej drodze - powiedział Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) po piątkowej wygranej z Alessandro Goddim. Polak od kilkudziesięciu godzin jest mistrzem Europy wagi średniej.

Spodziewaliście się aż tak łatwej walki?
Kamil Szeremeta: Pracowaliśmy na to, żeby wszystko mieć pod kontrolą. Ten kończący cios to nie był przypadek. To było wypracowany. Wiedzieliśmy, że Goddi odkrywa się, kiedy zadaje podwójny lewy i trzeba go wtedy skontrować.

Jak to się stało, że zacząłeś przewracać rywali pojedynczym ciosem?
Precyzja. Zawsze mi jej brakowało. Wiele osób mówiło, że jestem silnym, ale brakowało precyzji. Teraz wszystko było jak należy.

Władimir Kliczko kiedyś powiedział, że ojcowie biją mocniej. Zgodzisz się z tym?
Coś w tym jest. Ja oczywiście głównie robię wszystko dla mojej córki. Chcę, żeby była dumna z ojca i mogła się pochwalić, że jej tata jest mistrzem Europy, kiedy pójdzie do przedszkola. Chociaż wtedy być może będzie już się mogła pochwalić, że jej ojciec jest mistrzem świata.

Po pierwszej rundzie już byłeś pewien zwycięstwa?
Tak, w pierwszej rundzie podłączyłem go na górę i na dół. Poczułem, że już go mam.

Widać było u ciebie duży spokój. W ogóle nie odczułeś presji walki o stawkę?
Nie, byłem bardzo spokojny, niczym sie nie stresowałem. Jak grali hymn, to podszedłem, przytuliłem biało-czerwoną flagę i kompletnie się wyłączyłem. Byłem skoncentrowany i słyszałem wszystkie uwagi narożnika. Pamiętam jak w pierwszej rundzie usłyszałem trenera, który zwrócił mi uwagę, żeby nie wypadać po ciosach, to nawet miałem czas, żeby podnieść rękę i pokazać trenerowi, że usłyszałem jego uwagę. Generalnie Fiodor Łapin jest pierwszym trenerem, którego słucham podczas walki. Ma na mnie tak duży wpływ, że faktycznie słyszę jego głos z narożnika w trakcie pojedynku. Wcześniej w ringu czułem, że jestem sam, zdany na siebie.

Przygotowania trwały kilka miesięcy, ale wydawało się, że trafiliście z formą idealnie.
Tak, w dniu walki czułem się rewelacyjnie, chociaż sam jestem ciekawy, jak by to wyglądało, gdyby to trwało więcej rund. Trener mnie pytał po pierwszej rundzie jak się czuję, a ja go uspokajałem, że wszystko jest w porządku. Mógłbym boksować w takim tempie przez 12 rund.

Jak wyglądało świętowanie po wygranej?
W Rzymie skromnie, bo nie było wielu polskich kibiców, chociaż i tak kilku fanów z Białegostoku przyleciało do Włoch. W domu żona zrobiła mi za to niespodziankę, bo czekali na mnie wszyscy znajomi i przyjaciele. Zapowiedziałem, że wygram, przywiozę pas i będę jadł ciasto po zwycięstwie, i tak się stało. Żona zrobiła mi trzy ciasta.

Dostałeś pas od razu po walce?
Tak, i dobrze, bo niedługo odbieramy mieszkanie, a mamy tam zaprojektowaną specjalną gablotę na pasy. Co ciekawe, jak ta gablota była projektowana, to na wizualizacjach był tam ten pas EBU, więc nie mogłem go nie zdobyć, bo zespułbym projekt.

Rozmawiałeś z promotorem o dalszych planach?
Rozmawialiśmy krótko z moim promotorem Andrzejem Wasilewskim o tym, że może być oferta stoczenia obrony pasa we Włoszech, być może z innym zawodnikiem. Nie chcę jednak na razie o tym rozmawiać. Przez tydzień nie chcę nawet myśleć o boksie.

Byłbyś chętny na kolejną wyprawę do Włoch?
Ja nie mam z tym problemu. Trzeba na pewno zbierać doświadczenie w walkach wyjazdowych, bo pojedynki o najważniejsze tytuły pewnie będę dostawał poza Polską. Pierwsze doświadczenie było dobre i trzeba iść tą drogą.

Do tej pory, kiedy mówiłeś o tym, że chcesz być mistrzem świata, wiele osób tylko się uśmiechało. Być może teraz zmienią zdanie?
Ja wierzę w siebie i słucham tylko osób, które są dla mnie ważne - rodziny, trenerów, przyjaciół. W internecie pojawiają się różne komentarze na mój temat, ale nawet jak je przeczytam, to nie biorę ich do siebie. Ja mam w głowie poukładane, wiem na co mnie stać, wiem co chcę osiągnąć i będę do tego dążył. Pas EBU to tylko przystanek na mojej drodze do dalszych sukcesów.

Czujesz się już gotowy, żeby boksować z każdym w wadze średniej?
Szczerze mówiąc, to chciałbym podnosić sobie poprzeczkę stopniowo. Wiem, że dzisiaj porwanie się na walki z takimi zawodnikami jak Saul Alvarez czy Giennadij Gołowkin, to byłby ogromny przeskok, ale jest kilku zawodników z czołowej dwudziestki na świecie, z którymi chciałbym się zmierzyć i wiem, że jestem w stanie z nimi wygrać.

- Tydzień odpocznę od boksu, nie chcę nawet myśleć o tym, co dalej - mówi Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO), który w piątek na gali w Rzymie znokautował Alessandro Goddiego, zdobywając tytuł mistrza Europy wagi średniej. Niewykluczone, że w kolejnych miesiącach polski pięściarz stoczy we Włoszech kolejną walkę.

- Rozmawiałem krótko z moim promotorem Andrzejem Wasilewskim na temat przyszłości. Podobno jest szansa, że Włosi będą zaintersowani kolejną walką, być może z innym rywalem, ale na razie nie zamierzam drążyć tego tematu - tłumaczy białostoczanin.

Szeremeta, zdobywając pas Europejskiej Unii Boksu został siódmym polskim pięściarzem, który zdobył to trofeum i drugim, który dokonał tego w limicie do 72,5 kg. W najbliższych tygodniach federacja EBU powinna wyznaczyć Polakowi obowiązkowego rywala, z którym będzie bronił tytułu.

Polska doczekała się siódmego zawodowego mistrza Europy w boksie! Kamil Szeremeta (17-0, 3 KO) w pięknym stylu pokonał w Rzymie miejscowego faworyta Alessandro Goddiego (33-3-1, 16 KO) wygrywając z nim przez techniczny nokaut w drugiej rundzie. - Ten pas to tylko przystanek w drodze po kolejne trofea – mówi "Super Expressowi" pięściarz z Białegostoku, który zdobył pas EBU w wadze średniej.

Emocje już opadły?
Kamil Szeremeta: Tak, dziękuję Bogu, że obyło się bez kontuzji, nie mam nawet żadnych obtarć i siniaków. Wszystko poszło lepiej, niż się spodziewałem.

Nie sądziłeś, że będzie aż tak łatwo?
Wiedziałem, że jeśli narzucę rywalowi swoje tempo, to go „zajadę”. Ten prawy krzyżowy, po którym Goddi padł na deski ćwiczyliśmy od kilku tygodni. Kiedy Włoch zaczyna akcję to zostawia dużo miejsca nad lewą ręką. Wykorzystałem to i tak jak zapowiadałem, przywiozłem pas z ziemi włoskiej do Polski.

Jak traktowali cię Włosi?
Włosi słyną z podkładania świń zawodnikom, ale oprócz tego, że na konferencji prasowej nie było tłumacza, wszystko było w porządku. Po walce włoscy kibice bili mi brawa, przychodzili, by zrobić sobie zdjęcie. Czułem się jak filmowy Rocky Balboa, któremu w walce w Rosji z Ivanem Drago publika też nie sprzyjała, a po pojedynku skradł ich serca. Tu było podobnie, to piękne uczucie.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

Najnowsze komentarze