Boks to nasza wspólna pasja

 





 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Kto jest online?

Odwiedza nas 17664 gości oraz 35 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • Mr_SasU
  • MasonStorm
  • Bart
  • neron1980
  • kolowarsaw


Pokonując w sobotę Wiktora Postoła, Terence Crawford (29-0, 20 KO) otworzył sobie drogę do walki z Mannym Pacquiao (58-6-2, 38 KO). Mistrz WBO i WBC kategorii super lekkiej to obok czempiona WBO dywizji półśredniej Jessiego Vargasa (27-1, 10 KO) główny kandydat do roli przeciwnika "Pacmana". Trener Filipińczyka Freddie Roach skłania się ku startowi swojego podopiecznego z niższej dywizji.

- Według mnie Pacquiao byłby teraz najlepszy w limicie 140 funtów. W 147 byłby niezły, ale sądzę, że najlepsza byłaby waga 140, gdzie idealnie zgrałyby się jego szybkość i siła. Crawford to wymagający zawodnik, mógłby być trudny, a Jessie Vargas ma za sobą dużą walkę - stwierdził Roach, który wczoraj sekundował w narożniku Postołowi.

Powrót Manny'ego Pacquiao na ring z krótkiej sportowej "emerytury" planowany jest na 5 listopada. - Najbardziej chciałbym rewanżu z Floydem Mayweatherem Jr, ale jeśli to się nie uda, to chciałbym zobaczyć Manny'ego w wadze super lekkiej - powiedział promotor "Pacmana" Bob Arum.

Znana jest już data powrotu na ring jedynego w historii zawodowego boksu czempiona ośmiu kategorii wagowych Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO). 37-letni Filipińczyk zawalczy 5 listopada, a jako jego możliwi rywale wymieniani są mistrz WBO wagi super lekkiej Terence Crawford (28-0, 20 KO) i posiadacz pasa WBO dywizji półśredniej Jessie Vargas (27-1, 10 KO).

O tym, z kim ostatecznie do ringu wyjdzie popularny "Pacman", zadecyduje determinacja pięściarza z Filipin, który jako świeżo upieczony senator będzie miał teraz dużo mniej czasu na ciężki trening niż wcześniej.

- Wiele zależy od tego, czy Manny zejdzie z wagą do 140 funtów. Jeśli tak, a Crawford wygra z [Victorem] Postołem, to mogą się potem zmierzyć. Jeśli jednak Manny powie, że ze względu na senat nie będzie mógł zbić wagi, wtedy dojdzie do walki z Vargasem - tłumaczy na łamach "LA Timesa" promotor Pacquiao Bob Arum. 

Manny Pacquiao po raz ostatni boksował w kwietniu, pokonując jednogłośnie na punkty Timothy'ego Bradleya. Po walce "Pacman" ogłosił przejście na sportową emeryturę, na której jednak, jak widać, długo nie wytrzymał.

Niedługo potrwała sportowa emerytura jedynego w historii zawodowego boksu czempiona ośmiu kategorii wagowych Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO). Jest już pewne, że 37-letni Filipińczyk wróci na ring 29 października lub 5 listopada na gali w Las Vegas.

Początkowo kolejny pojedynek z udziałem "Pac Mana" planowano na 15 października, ale w tym czasie pięściarz będzie miał sporo obowiązków wynikających z jego mandatu senatora na Filipinach. Do walki z Pacquiao w ostatnim czasie przymierzano przede wszystkim Adriena Bronera, ale z powodów finansowych, to starcie nie dojdzie do skutku.

W gronie potencjalnych przeciwników Filipińczyka znajdują się m.in. mistrz świata WBO wagi półśredniej Jessie Vargas, mistrz świata WBC wagi półśredniej Danny Garcia oraz Terence Crawford, który już niedługo może znaleźć się w posiadaniu pasów WBO i WBC wagi super lekkiej, jeśli wygra pojedynek unifikacyjny z Wiktorem Postołem.

Bob Arum wciąż nie wierzy, że Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) w kwietniu na dobre zakończył sportową karierę. Jak zdradzają doradcy Filipińczyka, szef grupy Top Rank regularnie kontaktuje się z "Pac Manem", namawiając go do powrotu na ring.

Promotor Pacquiao zarezerwował już nawet wstępnie obiekt Mandalay Bay w Las Vegas na 15 października oraz rozpoczął rozmowy z mistrzem świata czterech kategorii wagowych Adrienem Bronerem, który jesienią mógłby skrzyżować rękawice z Filipińczykiem. Problem w tym, że Pacquiao, który niedawno został wybrany do narodowego kongresu w swoim kraju, chce się teraz zajmować polityką, a nie sportem.

- Arum namawia go, żeby wrócił do boksu, ale Manny ma teraz mnóstwo rzeczy do zrobienia jako senator. Manny na pewno nie wróci na ring w październiku, nie dojdzie do tego. Być może w przyszłości Manny jeszcze zatęskni za boksem, ale na razie to jest wykluczone - powiedział Eric Pineda, wieloletni doradca Pacquiao.

Popularny "Pac Man", który w swojej karierze zdobywał mistrzowskie tytuły w ośmiu kategoriach wagowych, ostatni raz boksował w kwietniu, pokonując po raz drugi Timothy'ego Bradleya.

W kwietniu jedyny w historii zawodowego boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) ogłosił zakończenie bokserskiej kariery po wygranej walce z Timothym Bradleyem. Słowa o emeryturze Filipińczyka z rezerwą przyjął jego promotor Bob Arum, który wciąż wierzy, że "Pac Man" wróci na ring i to jeszcze w tym roku.

- Nie mam pewności, że Manny jeszcze zaboksuje, ale myślę, że on chciałby tego. Musimy się zastanowić, czy po prostu da radę pogodzić przygotowania z obowiązkami senatora. Myślę, że on sam jeszcze tego nie wie, bo do senatu został wybrany niedawno - mówi szef grupy Top Rank, który już zarezerwował na wszelki wypadek obiekt Mandalay Bay w Las Vegas na 15 października. 

Niedawno pojawiły się plotki, że pod koniec roku mogłoby dojść do walki Pacuqiao z mistrzem świata czterech kategorii wagowych Adrienem Bronerem (32-2, 24 KO). Arum potwierdza, że taki pojedynek jest w jego planach.

- Po rozmowach z Mannym jestem przekonany, że on wróci, jeśli będzie miał czas na przygotowania, a Broner to jeden z rywali, którym przyglądamy się bardzo uważnie - podsumowuje właściciel Top Rank.

Uważany za jednego z najlepszych pięściarzy globu ostatnich lat Manny Pacquiao poinformował Filipiński Związek Boksu Amatorskiego (ABAP), że nie weźmie udziału w eliminacjach do turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro.

Pacquiao, który w związku z niedawną decyzją międzynarodowej federacji boksu amatorskiego AIBA o dopuszczeniu pięściarzy zawodowych do udziału w Igrzyskach Olimpijskich rozważał swój start w zbliżających się zawodach, ostatecznie postanowił skupić się karierze politycznej. Popularny "Pacman" w maju został wybrany bowiem do filipińskiego senatu.

Manny Pacquiao podczas trwającej od 1995 roku kariery zawodowej sięgał po mistrzowskie pasy w sześciu kategoriach wagowych. 37-letni pięściarz w po kwietniowym zwycięskiej walce z Timothym Bradleyem oficjalnie pożegnał się z profesjonalnymi ringami.

Do piątku jedyny w historii zawodowego boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao musi podjąć decyzję w sprawie udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

W kwietniu Filipińczyk zakończył przygodę z profesjonalnym sportem i skoncentrował się na polityce. Przez najbliższe lata "Pac Man" będzie pełnił rolę senatora w narodowym parlamencie, ale jednocześnie od dłuższego czasu 37-latek wyrażał chęć wystartowania na olimpiadzie.

Jeśli "Pac Man" będzie chciał rywalizować o wyjazd do Rio, to otrzyma dziką kartę do turnieju kwalifikacyjnego, który odbędzie się 16 czerwca. Lista zgłoszeń do tej imprezy zamykana jest 27 maja. W boksie olimpijskim Pacquiao rywalizowałby w limicie do 64 kilogramów.

Jedyny w historii boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) został wybrany do filipińskiego senatu. W poprzednich wyborach "Pac Man" uzyskał nominację do izby reprezentantów, niższej instancji filipińskiego kongresu.

W kwietniu Pacquiao pokonał na punkty Timothy Bradleya i ogłosił zakończenie zawodowej kariery. 37-letni "Pac Man" od dawna otwarcie zapowiadał, że po zakończeniu przygody ze sportem chce na poważnie zająć się polityką.

Filipińczyk po przygodzie z senatem nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich w swojej ojczyźnie. Na zawodowych ringach Pacquiao boksował od 1995 roku.

Prezydent Filipin Benigno Aquino III wyjawił, że Manny Paqcuiao - który niedawno zakończył sportową karierę - był celem islamskich terrorystów! Mieli oni porwać pięściarza lub kogoś z jego rodziny, by później zażądać gigantycznego okupu.

Pacquiao to postać kultowa na Filipinach, co postanowili wykorzystać terroryści. Chodziło o grupę Abu Sayyafa, która zamierzała uprowadzić słynnego pięśćiarza i osiągnąć swój cel. Mowa przede wszystkim o oderwaniu południa Filipin oraz utworzeniu tam państwa islamskiego na wzór Iranu. To miał być sygnał także dla świata, że nikt nie może czuć się bezpieczny, lecz ostatecznie ich plan się nie powiódł, gdyż specjalny służby dowiedziały się o tej próbie i w porę zainterweniowały.

- To miała być przemyślana operacja. Terroryści chcieli porwać Pacquiao albo kogoś z jego rodziny. Ich celem byłem także ja oraz moja rodzina. Później chcieli szantażować rząd i wywołać chaos w państwie - powiedział prezydent Filipin Benigno Quino III. Szacuje się, że grupa Abu Sayyafa przetrzymuje aktualnie około 20-30 zakładników.

6,4 miliona dolarów przychodu z biletów wygenerowała rozegrana dwa tygodnie temu walka Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO) z Timothym Bradleyem (33-2-1, 13 KO). Pojedynek był głównym wydarzeniem gali grupy Top Rak w Las Vegas.

W hali MGM Grand trzeci pojedynek Filipińczyka z Amerykaninem oglądało na żywo 13 tysięcy widzów. Walka okazała się dla organizatorów finansową porażką, a cały budżet zamknął się na około 10-milionowym deficycie.

Wpływy z pierwszej walki Pacquiao z Bradleyem wyniosły 8,9 miliona dolarów, z kolei rewanż przyniósł 7,8 miliona dolarów przychodu z wejściówek.

Nie więcej niż 500 tysięcy pakietów Pay-Per-View sprzedano na galę, która w sobotę odbyła się w Las Vegas. Głównym wydarzeniem imprezy był trzeci pojedynek Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO) z Timothym Bradleyem (31-2-1, 13 KO).

- Wyniki nie są za dobre. Spodziewam się, że ostateczna liczba będzie wahać się w granicach 400-500 tysięcy sprzedanych PPV - poinformował w rozmowie z ESPN.com Bob Arum, promotor obu pięściarzy i główny organizator imprezy.

Pierwsza walka "Pac Mana" z Bradleyem z czerwca 2012 roku wygenerowała 890 tys. wykupień PPV. Płatną transmisję z rozegranego dwa lata później rewanżu wykupiło 800 tys. osób.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze