onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Bob Arum, promotor jedynego w historii boksu czempiona ośmiu kategorii wagowych Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wyznał, że Filipińczyk może już nie wrócić na ring. "Pac Man" w ostatnim czasie jest dużo bardziej zaangażowany w politykę, niż zawodowy sport.

- Manny nie skupia się teraz w ogóle na boksie. On ma tyle obowiązków jako senator, że po prostu nie ma na to czasu. Nie wiem jakie ma plany i czy jeszcze wróci na ring - zdradził Arum.

- On jest świetnym pięściarzem, ale jeszcze lepszym człowiekiem. Manny woli działać dla ludzi jako polityk, niż walczyć w ringu - przekonuje szef grupy Top Rank.

Pacquiao ostatnią walkę stoczył w lipcu, przegrywając sensacyjnie na punkty z Jeffem Hornem. W listopadzie miało dojść do rewanżu pomiędzy tymi pięściarzami, ale Filipińczyk stwierdził, że kolejny pojedynek stoczy najwcześniej wiosną przyszłego roku.

Jedyny w historii boksu mistrz świata ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wyjawił, że chciałby stoczyć rewanżową walkę z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) na Filipinach. Pierwszy pojedynek pięściarzy odbył się w lipcu w Australii.

Do tej pory wydawało się, że drugie starcie tych pięściarzy zostanie zorganizowane w tym samym miejscu, ale Pacquiao najpierw wycofał się z listopadowego pojedynku, przekładając go na przyszły rok, a teraz chciałby zmiany lokalizacji gali. "Pac Man" nie walczył w Filipinach od 2006 roku, kiedy to pokonał Oscara Lariosa.

Pierwsza walka Pacquiao z Hornem zakończyła się sensacyjną wygraną Australijczyka. Wiele osób miało jednak zastrzeżenia do punktacji sędziów w tej walce, dlatego szybko rozpoczęto rozmowy o rewanżu. Zachowanie Filipińczyka w ostatnich tygodniach może jednak sugerować, że do drugiego starcia z Hornem może w ogóle nie dojść. 

Tomasz Babiloński potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że jego podróż na Filipiny zakończyła się sukcesem i słynny Manny Pacquiao przyjął zaproszenie do Polski. 

-  W najbliższych miesiącach mistrz pojawi się w Polsce - powiedział Babiloński, nie precyzując jednak daty przylotu czempiona sześciu, a wedle innych kryteriów ośmiu, kategorii wagowych. 

- Nasza dwudniowa wizyta w Manili była bardzo owocna. Pacquiao zadeklarował, że chętnie przyjedzie na naszą galę bokserską do Polski, ale też chciałby spotkać się z prezydentem RP Andrzejem Dudą, z polskim biznesem - zdradził Babiloński, który już 9 września w Radomiu zorganizuje wieczór bokserski, którego główną atrakcją będzie starcie w wadze ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem (22-1-1, 15 KO) i Joey'em Abellem (33-9, 31 KO).

Kup bilet, zobacz na żywo walki Zimnoch - Abell i Sosnowski - Różański >>  

Bob Arum potwierdził doniesienia australijskiej prasy o kłopotach z organizacją rewanżowej walki Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) z mistrzem świata WBO wagi półśredniej Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Drugi pojedynek pięściarzy ma odbyć się dopiero w pierwszym kwartale przyszłego roku.

- Manny prosi o zmianę terminu drugiej walki, więc Jeff Horn zaboksuje prawdopodobnie z kim innym w listopadzie. Na pewno będzie to pięściarz ze światowej czołówki, ale nie podam jeszcze dzisiaj nazwiska. Pacquiao ma swój wiek oraz obowiązki senatora, czasami trudno to wszystko pogodzić z boksem - tłumaczy Arum.

Szef grupy Top Rank jeszcze kilka miesięcy temu planował, że Pacquiao stoczy w tym roku aż cztery walki, które miały się odbyć m.in. w Rosji i Dubaju. Wygląda na to, że Filipińczyk w tym roku wystąpi tylko raz i poczeka jeszcze kilka miesięcy na rewanż za lipcową przegraną z Hornem na gali w Australii.

Istnieje duża szansa, że dopiero w przyszłym roku dojdzie do rewanżowego pojedynku Manny'aco Pacquiao (59-7-2, 38 KO) z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Drugie starcie obu pięściarzy planowano na 11 listopada, jednak Filipińczyk nie chce już w tym roku boksować.

- To dla nas duży problem, zarezerwowaliśmy halę na 12 listopada, ponieśliśmy pewne koszty, a teraz słyszymy, że Pacquiao nie może wtedy boksować z Hornem i nie będzie mógł poświęcić odpowiednio dużo czasu na treningi - mówi Dean Lonergan, promotor Horna.

Pacquiao po raz pierwszy zmierzył się z Hornem w lipcu, przegrywając na punkty po kontrowersyjnej decyzji sędziów. Druga walka, podobnie jak pierwsza, ma odbyć się w Australii.

- Być może Manny potrzebuje więcej czasu, żeby dojść do siebie, jest już coraz starszy. Tak czy inaczej, Horn wystąpi w listopadzie i będzie bronił pasa WBO wagi półśredniej z rywalem światowej klasy - skomentował Bob Arum, promotor Pacquiao.

Promotor Bob Arum zdradził, że niemal na pewno do rewanżowego pojedynku Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) dojdzie 12 listopada w Brisbane. Ze względu na upały panujące w Australii o tej porze roku walka ma jednak zostać rozegrana w hali a nie na stadionie, jak w przypadku pierwszej konfrontacji pięściarzy.

Według szefa Top Rank listopadowy termin jest idealny, bo "Pacman" od 14 października będzie miał przerwę w obradach filipińskiego senatu i przez ostatnie cztery tygodnie przed walką mógłby w pełni poświęcić się treningom bokserskim. 

Manny Pacqauiao i Jeff Horn po raz pierwszy spotkali się w ringu 2 lipca. Po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziów na punkty zwyciężył Australijczyk, zdobywając pas WBO wagi półśredniej.

Trwają rozmowy w sprawie doprowadzenia do rewanżu pomiędzy Mannym Pacquiao (59-7-2, 38 KO) i Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Obozy pięściarzy porozumiały już się w najważniejszych kwestiach, jednak sprawą, która może sprawić najwięcej problemów jest obsada sędziowska.

Pierwszy pojedynek Pacquiao z Hornem odbył się w lipcu. Australijczyk wygrał jednogłośnie na punkty, odbierając Filipińczykowi tytuł mistrza świata WBO wagi półśredniej, jednak wielu ekspertów nie zgadzało się z tym werdyktem.

Bob Arum, promotor Filipińczyka zgłosił już do federacji WBO żądanie o wyznaczenie samych neutralnych sędziów do pracy przy drugiej walce. Rewanż, podobnie jak pierwszy pojedynek, ma odbyć się w Australii. 

Pierwszą walkę punktowało dwóch sędziów ze Stanów Zjednoczonych i jeden z Argentyny. W drugiej walce Arum nie chce sędziów z USA, skąd sam pochodzi, Filipin, ani Australii. Do rewanżu ma dojść w listopadzie.

Bob Arum, promotor jedynego w historii boksu mistrza świata ośmiu kategorii wagowych Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wyjawił, że Filipińczyk nie zamierza jeszcze kończyć zawodowej kariery. W listopadzie "Pac Man" ma przystąpić do rewanżowej walki z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO).

- Rozmawiałem z Mannym i on nie chce odchodzić po takiej walce. Zamierza wypełnić swój kontrakt na ten rok i stoczyć jeszcze jeden pojedynek - powiedział Arum.

Druga walka Pacquiao - Horn odbędzie się w Australii, podobnie jak pierwsze starcie tych pięściarzy. Tym razem nie będzie to jednak stadion. Z powodu upalnego lata, pojedynek odbędzie się w hali w Sydney lub Brisbane.

Australijczyk i Filipińczyk spotkali się pierwszy raz między linami w lipcu. Po dwunastu rundach i dyskusyjnej decyzji sędziów, Horn wygrał jednogłośnie na punkty, zdobywając przy okazji pas WBO wagi półśredniej.

Trwają rozmowy w sprawie zakontraktowania walki rewanżowej pomiędzy Mannym Pacquiao (59-7-2, 38 KO) i mistrzem świata WBO wagi półśredniej Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) - poinformował Bob Arum, promotor "Pac Mana".

Pierwszy pojedynek tych pięściarzy odbył się na początku lipca. Horn sprawił ogromną niespodziankę i wygrał jednogłośnie na punkty z dużo bardziej utytułowanym rywalem.

Pierwsza walka odbyła się na stadione Suncorp w Brisbane na oczach ponad 50 tysięcy kibiców. Rewanż ma zostać zorganizowany w hali, która pomieści 15 tys. sympatyków szermierki na pięści.

Wygląda na to, że Manny Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wbrew sugestiom jednych a obawom innych nie zawiesi rękawic na kołku po kontrowersyjnej porażce z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Tak przynajmniej wnioskować można z wpisu na oficjalnym koncie twitterowym 38-letniego Filipińczyka. 

"Kocham ten sport i dopóki moja pasja do niego nie przeminie, będę dalej walczył dla Boga, rodziny, kibiców i mojego kraju." - czytamy na Twitterze.

Manny Pacquiao 1 lipca w pojedynku zorganizowanym na gali w Australii uległ na punkty bohaterowi miejscowej publiczności Jeffowi Hornowi. Werdykt walki zdaniem większości ekspertów był dla "Pacmana" krzywdzący. Federacja WBO, której mistrzowski pas wagi półśredniej był stawką boju, pracę arbitrów punktowych oceniła jednak pozytywnie, dodając, że wyraża zgodę na rewanż pomiędzy pięściarzami, który Pacquiao miał zapisany w kontrakcie.

Paco Valcarcel, prezydent federacji WBO poinformował, że komisja złożona z niezależnych sędziów ponownie obejrzała walkę Manny'ego Pacquiao z Jeffem Hornem, sprawdzając czy werdykt wskazujący na zwycięstwo Australijczyka był słuszny. Niezależni eksperci potwierdzili, że to Horn był lepszym pięściarzem.

- Ponowne obejrzenie walki potwierdziło moje wcześniejsze odczucia. To był wyrównany pojedynek, ale Horn był lepszy - powiedział Valcarcel.

Zwycięstwo Horna na gali w Brisbane na oczach ponad 50 tysięcy kibiców, było jedną z największych bokserskich sensacji ostatnich lat. Australijczyk przy okazji odebrał Filipińczykowi tytuł mistrza świata WBO wagi półśredniej.


Najnowsze komentarze