onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Promotor Bob Arum zdradził, że niemal na pewno do rewanżowego pojedynku Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) dojdzie 12 listopada w Brisbane. Ze względu na upały panujące w Australii o tej porze roku walka ma jednak zostać rozegrana w hali a nie na stadionie, jak w przypadku pierwszej konfrontacji pięściarzy.

Według szefa Top Rank listopadowy termin jest idealny, bo "Pacman" od 14 października będzie miał przerwę w obradach filipińskiego senatu i przez ostatnie cztery tygodnie przed walką mógłby w pełni poświęcić się treningom bokserskim. 

Manny Pacqauiao i Jeff Horn po raz pierwszy spotkali się w ringu 2 lipca. Po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziów na punkty zwyciężył Australijczyk, zdobywając pas WBO wagi półśredniej.

Trwają rozmowy w sprawie doprowadzenia do rewanżu pomiędzy Mannym Pacquiao (59-7-2, 38 KO) i Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Obozy pięściarzy porozumiały już się w najważniejszych kwestiach, jednak sprawą, która może sprawić najwięcej problemów jest obsada sędziowska.

Pierwszy pojedynek Pacquiao z Hornem odbył się w lipcu. Australijczyk wygrał jednogłośnie na punkty, odbierając Filipińczykowi tytuł mistrza świata WBO wagi półśredniej, jednak wielu ekspertów nie zgadzało się z tym werdyktem.

Bob Arum, promotor Filipińczyka zgłosił już do federacji WBO żądanie o wyznaczenie samych neutralnych sędziów do pracy przy drugiej walce. Rewanż, podobnie jak pierwszy pojedynek, ma odbyć się w Australii. 

Pierwszą walkę punktowało dwóch sędziów ze Stanów Zjednoczonych i jeden z Argentyny. W drugiej walce Arum nie chce sędziów z USA, skąd sam pochodzi, Filipin, ani Australii. Do rewanżu ma dojść w listopadzie.

Bob Arum, promotor jedynego w historii boksu mistrza świata ośmiu kategorii wagowych Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wyjawił, że Filipińczyk nie zamierza jeszcze kończyć zawodowej kariery. W listopadzie "Pac Man" ma przystąpić do rewanżowej walki z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO).

- Rozmawiałem z Mannym i on nie chce odchodzić po takiej walce. Zamierza wypełnić swój kontrakt na ten rok i stoczyć jeszcze jeden pojedynek - powiedział Arum.

Druga walka Pacquiao - Horn odbędzie się w Australii, podobnie jak pierwsze starcie tych pięściarzy. Tym razem nie będzie to jednak stadion. Z powodu upalnego lata, pojedynek odbędzie się w hali w Sydney lub Brisbane.

Australijczyk i Filipińczyk spotkali się pierwszy raz między linami w lipcu. Po dwunastu rundach i dyskusyjnej decyzji sędziów, Horn wygrał jednogłośnie na punkty, zdobywając przy okazji pas WBO wagi półśredniej.

Trwają rozmowy w sprawie zakontraktowania walki rewanżowej pomiędzy Mannym Pacquiao (59-7-2, 38 KO) i mistrzem świata WBO wagi półśredniej Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) - poinformował Bob Arum, promotor "Pac Mana".

Pierwszy pojedynek tych pięściarzy odbył się na początku lipca. Horn sprawił ogromną niespodziankę i wygrał jednogłośnie na punkty z dużo bardziej utytułowanym rywalem.

Pierwsza walka odbyła się na stadione Suncorp w Brisbane na oczach ponad 50 tysięcy kibiców. Rewanż ma zostać zorganizowany w hali, która pomieści 15 tys. sympatyków szermierki na pięści.

Wygląda na to, że Manny Pacquiao (59-7-2, 38 KO) wbrew sugestiom jednych a obawom innych nie zawiesi rękawic na kołku po kontrowersyjnej porażce z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Tak przynajmniej wnioskować można z wpisu na oficjalnym koncie twitterowym 38-letniego Filipińczyka. 

"Kocham ten sport i dopóki moja pasja do niego nie przeminie, będę dalej walczył dla Boga, rodziny, kibiców i mojego kraju." - czytamy na Twitterze.

Manny Pacquiao 1 lipca w pojedynku zorganizowanym na gali w Australii uległ na punkty bohaterowi miejscowej publiczności Jeffowi Hornowi. Werdykt walki zdaniem większości ekspertów był dla "Pacmana" krzywdzący. Federacja WBO, której mistrzowski pas wagi półśredniej był stawką boju, pracę arbitrów punktowych oceniła jednak pozytywnie, dodając, że wyraża zgodę na rewanż pomiędzy pięściarzami, który Pacquiao miał zapisany w kontrakcie.

Paco Valcarcel, prezydent federacji WBO poinformował, że komisja złożona z niezależnych sędziów ponownie obejrzała walkę Manny'ego Pacquiao z Jeffem Hornem, sprawdzając czy werdykt wskazujący na zwycięstwo Australijczyka był słuszny. Niezależni eksperci potwierdzili, że to Horn był lepszym pięściarzem.

- Ponowne obejrzenie walki potwierdziło moje wcześniejsze odczucia. To był wyrównany pojedynek, ale Horn był lepszy - powiedział Valcarcel.

Zwycięstwo Horna na gali w Brisbane na oczach ponad 50 tysięcy kibiców, było jedną z największych bokserskich sensacji ostatnich lat. Australijczyk przy okazji odebrał Filipińczykowi tytuł mistrza świata WBO wagi półśredniej.

Prezydent WBO Francisco Valcarcel w odpowiedzi na pismo Games and Amusements Board (filipińskiej federacji sportowej), w którym zarzuca się stronniczość sędziom sobotniej walki pomiędzy Mannym Pacquiao (59-7-2, 38 KO) i Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO), oświadczył w oficjalnym komunikacie, że federacja powoła specjalną komisję sędziowską do przeanalizowania punktacji pojedynku. Francisco Valcarcel zaznaczył jednak, że nie ma szans na zmianę niekorzystnego dla Pacquiao werdyktu punktowego. 

"Chciałbym, aby było jasne, że werdykty sędziów punktowych i ringowych są niepodważalne. Decyzja arbitra może być zmieniona tylko w przypadku oszustwa lub złamania prawa. (...) Byłbym wdzięczny, gdyby GAB dostarczyła jakiekolwiek dowody na złamanie prawa. Proszę o dostarczenie ich do Autralijskiej Komisji Bokserskiej i WBO, abyśmy mogli podjąć bezzwłoczne działania." - napisał w swoim oświadczeniu szef World Boxing Organization. 

Valcarcel oznajmił, że  ponownej punktacji walki Pacqauiao z Hornem ma się podjąć pięciu doświadczonych sędziów z różnych krajów, przy czym nawet gdyby orzekli oni, że na zwycięstwo bardziej zasłużył Filipińczyk, to nie będzie można zmienić rezultat pojedynku. Prezydent WBO przypomniał także, że "Pacman" na mocy kontaktu ma prawo do rewanżu, na który federacja wyraża zgodę.

Jeff Horn (17-0-1, 11 KO) niechętnie słucha głosów krytyków, którzy twierdzą, że niezasłużenie pokonał w sobotę na punkty Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO). 

- To była decyzja sędziów. Szanuję ją. Mamy przecież w kontrakcie klauzulę rewanżową, więc nie ma problemu - mówi Australijczyk.

- To była wyrównana walka, ale ja byłem minimalnie lepszy i zasłużyłem na zwycięstwo. Pacquiao teraz prawdopodobnie będzie chciał dostać rewanż, zobaczymy, czy naprawdę go chce. Ja z radością ponownie się z nim zmierzę i myślę, że tym razem mogę go pokonać w jeszcze lepszym stylu - deklaruje pewny siebie Jeff Horn.

Komentarze medialne po przegranej walce Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) pokazują, że relacje utytułowanego Filipińczyka z promotorem Bobem Arumem są dalekie od ideału.

Szef grupy Top Rank, której przez wiele lat liderem był "Pacman", już zaraz po sobotnim pojedynku oznajmił, że jego zdaniem, wbrew temu co twierdziło większość ekspertów, zwycięstwo Horna nie było wcale kontrowersyjne. Arum uważa, że Pacquiao zawalczył źle, a odpowiedzialny jest za to przede wszystkim narożnik pięściarza na czele z trenerem Freddiem Roachem. 

- Co tam u licha się działo w narożniku? Dlaczego Roach w przerwach pomiędzy rundami nie krzyczał na sędziego [w związku z faulami Horna]? - pyta słynny promotor. - To przecież jego robota. W narożniku panuje bałagan, jeśli chodzi o języki, Buboy i Miguel Diaz drą się jak szaleńcy. Roach powinien być blisko Pacquiao i udzielać mu wskazówek, dla mnie oni byli zbyt pewni siebie przed tą walką. Justin Fortune mówił, że Horn może wygrać tylko wówczas, jeśli Manny potknie się, wychodząc do ringu. A ja widziałem walki tego dzieciaka i mówiłem wszystkim, że to jest twardziel, że może przyjąć cios. Nie sądziłem co prawda, że pokona Pacquiao, ale to nie był już ten sam Manny. 

W opinii PR-owca Manny'ego Pacquiao Aquilesa Zonio zachowanie i ostatnie wypowiedzi Aruma mogą wskazywać na to, że z punktu widzenia biznesowego "Pacman" nie jest już dla niego "oczkiem w głowie". 

- Mowa ciała Aruma zdradza, że on prawdopodobnie szuka nowej dojnej krowy. To według mnie wyzyskiwacz. Traktuje w tej chwili senatora Pacqauiao inaczej niż w przeszłości. Teraz będzie używał rewanżu jako karty przetargowej, by skłonić Manny'ego do podpisania kolejnego kontraktu na długi okres. Jeśli zależałoby to ode mnie, odradzałbym to Manny'emu, bo może dostać ciekawe oferty od innych promotorów. - stwierdził Zonio, dodając, że ewentualny rewanż z Hornem powinien się odbyć na neutralnym gruncie.

Paco Valcarcel, prezydent bokserskiej federacji WBO poczuł się urażony komentarzami Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO) na temat pracy sędziów podczas niedzielnej walki z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO). Filipińczyk stwierdził, że sędziowie nie byli profesjonalistami i wyraził nadzieję, że jeśli dojdzie do rewanżu z Australijczykiem, to zostanie potraktowany uczciwie i obiektywnie oceniony przez arbitrów. 

- Szanujemy Pacquiao i jego bokserskie osiągnięcia, ale nie możemy sobie pozwolić na takie komentarze. WBO nie wpływało na nikogo w czasie tej walki, nie mieliśmy swojego faworyta, a sędziowie zostali wyznaczeni w tradycyjny sposób, bez faworyzowania którejkolwiek ze stron - stwierdził Valcarcel.

- Potwierdzam, że w kontrakcie na walkę wpisaną klauzulę rewanżową. Jeśli dojdzie do drugiej walki, to Pacquiao na pewno nie będzie wybierał sędziów punktowych. Pacquiao mógłby mieć pretensje do sędziów, gdyby doszło do fałszerstwa kart punktowych lub innego złamania przepisów. Tak się jednak nie stało, więc oczekujemy trochę więcej szacunku - powiedział szef WBO.

Stawką walki Pacquiao - Horn był tytuł mistrza świata wagi półśredniej World Boxing Organization. Dla Australijczyka był to pierwszy mistrzowski pojedynek na zawodowych ringach.

Freddie Roach, trener Manny'ego Pacquiao (59-7-2, 38 KO), skłania się ku opinii, że jego słynny podopieczny po sobotniej porażce z Jeffem Hornem (17-0-1, 11 KO) powinien raczej pożegnać się z boksem. 

- Sugerowałaby Manny'emu, aby zakończył karierę teraz. On chce rewanżu na neutralnym terenie, może na Filipinach. Chce walki pożegnalnej. To byłoby coś fajnego, ale później musi już odejść - powiedział Roach w rozmowie z Yahoo Sports.

Słynny szkoleniowiec tuż po przegranej w kontrowersyjnych okolicznościach sobotniej walce Pacquiao przyznał, że obóz przygotowawczy do pojedynku nie był idealny. "Pacman" miał podobno być zdecydowanie za lekki i słabo sobie radzić na pierwszych sparingach.


Najnowsze komentarze