onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



Jedyny w historii boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (59-6-2, 38 KO) i Jeff Horn (16-0-1, 11 KO) spotkali się na konferencji prasowej, która rozpoczęła promocję ich walki. Pięściarze skrzyżują rękawice 2 lipca na stadionie w Brisbane. Stawką pojedynku będzie należący do Filipińczyka tytuł mistrza świata WBO wagi półśredniej.

Jest już pewne, że 2 lipca dojdzie do walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) z Jeffem Hornem (16-0-1, 11 KO). Informację potwierdziła grupa Duco Events, promotorzy australijskiego pięściarza i organizator gali.

Pojedynek Filipińczyka z Hornem miał odbyć się początkowo w kwietniu, jednak z uwagi na przeciągające się negocjacje datę walki zmieniono. "Pac Man" będzie bronił w tym pojedynku tytułu mistrza świata WBO wagi półśredniej.

Stracie Pacquiao z Hornem odbędzie w Brisbane na stadionie Suncorp mogącym pomieścić 52 tysiące ludzi. W przypadku wygranej, pod koniec roku Filipińczyk ma stoczyć jeszcze walkę na terenie Stanów Zjednoczonych.

Manny Pacquiao (59-6-2, 38 KO) i Jeff Horn (16-0-1, 11 KO) podpisali kontrakty na walkę, która ma odbyć się 2 lipca na gali w Brisbane. Pojedynek nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony przez organizatorów, ponieważ wciąż czekają oni na finałową decyzję od australijskich władz, które mają wesprzeć finansowo tę imprezę.

Wszystkie szczegóły walki, która początkowo była planowana na kwiecień, zostały już ustalone przez pięściarzy. Ostatnia część rozmów odbędzie się pomiędzy promotorami Horna i miejscowymi politykami, którzy zobowiązali się do pomocy finansowej przy jednej z największych gal w historii australijskiego boksu.

Stracie Pacquiao z Hornem miałoby się odbyć w Brisbane na stadionie Suncorp mogącym pomieścić 52 tysiące ludzi. Pod koniec roku "Pac Man" miałby stoczyć jeszcze walkę na terenie Stanów Zjednoczonych.

Wieloletni promotor Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) Bob Arum powiedział, że Filipińczyk dostał ultimatum. Jeśli w ciągu 48 godzin nie zdecyduje się na walkę z Australijczykiem Jeffem Hornem (16-0-1, 11 KO) to na kolejny pojedynek będzie musiał poczekać nawet do listopada. Po raz ostatni "Pac Man" pojawił się w ringu w listopadzie ubiegłego roku, gdy pokonał Jessie'ego Vargasa.

Pacquiao w licznych wywiadach podkreślał, że powoli zbliża się do końca kariery i chciałby stoczyć jeszcze dwie-trzy walki z interesującymi przeciwnikami. Filipińczyk liczył, że zmierzy się z Brytyjczykiem Amirem Khanem na gali w Dubaju, ale w ostatniej chwili temat upadł. Nadal możliwa jest jego walka z niepokonanym Australijczykiem Jeffem Hornem, która pierwotnie była zaplanowana na kwiecień, ale została przesunięta ze względu na negocjacje z Khanem. Horn jest sfrustrowany całą sytuacją.

- Chcę, żeby w końcu doszło do walki. Trenuję, ale niezbyt ciężko, bo Manny nadal nie złożył podpisu pod kontraktem. Ciągle czekam, ale to zajmuje więcej czasu, niż sądziłem - powiedział Horn.

Tymczasem promotor Pacquiao Bob Arum wyznał w rozmowie z dziennikiem "Manila Bulletin", że "Pac Man" w ciągu 48 godzin Pac Man musi wyrazić zgodę na walkę z Hornem. - Muszą podjąć decyzję najpóźniej do środy (czwartek w Manili). Chcemy dla niego dużej walki, nawet poza granicami USA - podkreślił.

Stracie Pacquiao z Hornem miałoby się odbyć w Brisbane na stadionie Suncorp mogącym pomieścić 52 tysiące ludzi. Jeśli Filipińczyk nie wyrazi zgody na konfrontację z Australijczykiem, to według słów Aruma może czekać na kolejny pojedynek "nawet do listopada".

Przedłuża się oczekiwanie na ogłoszenie kolejnej zawodowej walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO). Bob Arum, promotor Filipińczyka zdradził, że "Pac Man" w lipcu może zaboksować na gali w Australii z Jeffem Hornem (16-0-1, 11 KO) lub wrócić na ring na terenie Stanów Zjednoczonych jesienią.

- Teraz decyzja należy do Pacquiao. Mamy wszystko ustalone i może walczyć z Hornem w Australii. Manny może też poczekać do jesieni i stoczyć w USA walkę z kimś pokroju Adriena Bronera czy Terence'a Crawforda - tłumaczy Arum.

Pacquiao ostatni raz boksował w listopadzie, wygrywając na punkty z Jessie Vargasem. Niedawno Filipińczyk prowadził także rozmowy w sprawie walki z Amirem Khanem. Do pojedynku "Pac Mana" z Hornem mogło dojść już w kwietniu.

Nie dojdzie ostatecznie do walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) z Amirem Khanem (31-4, KO, 19 KO) - poinformował Bob Arum, promotor filipińskiego pięściarza.

Walka miała odbyć się w maju na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jednak 38 milionów dolarów zaproponowane za jej organizację, okazały się ofertą bez pokrycia. Rozmowy w tej sprawie zostały zerwane.

Kolejną walkę Pacquiao ma stoczyć w lipcu i niewykluczone, że będzie to planowany wcześniej na kwiecień pojedynek z Jeffem Hornem na gali w Australii.

Nie w kwietniu, jak niedawno ogłoszono, a miesiąc później dojdzie ostatecznie do walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) z Amirem Khanem (31-4, 19 KO) - poinformował doradca Filipińczyka Michael Koncz po spotkaniu z promotorem Bobem Arumem. 

- Zdecydowaliśmy się to przenieść na 19 maja w USA i 20 maja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich [różnica czasu - red.], by mieć odpowiednio dużo czasu na promocję - powiedział Yahoo Sports Koncz. - Rozmawiałem już z obydwoma pięściarzami, by zatwierdzili termin majowy zamiast kwietnia. Nie sądzę, by był to dla nich jakiś problem.

Dla Amira Khana walka z Mannym Pacquiao byłaby powrotem na ring po ubiegłorocznej porażce z Saulem Alvarezem. "Pacman" po ostatni raz boksował w listopadzie, wygrywając na punkty z Jessie Vargasem.

Bob Arum, promotor Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) twierdzi, że planowana na 23 kwietnia walka z Amirem Khanem (31-4, 19 KO) nie jest jeszcze przesądzoną sprawą. Pojedynek miałby się odbyć w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Niedawno Pacquiao i Khan ogłosili w mediach społecznościowych, że ustalili między sobą warunki walki oraz rozpoczynają do niej przygotowania. Okazuje się jednak, że wciąż nie wiadomo jaki dokładnie obiekt miałby gościć ten pojedynek oraz kto miałby zapłacić 38 milionów dolarów, które zostały zaoferowane za organizację walki.

O swoje prawa do walki z Pacquiao walczą także cały czas promotorzy Jeffa Horna. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się pewne, że to Australijczyk będzie kolejnym rywalem Filipińczyka, jednak plany nagle uległy zmianie. Całe zamieszanie ma się wyjaśnić najpóźniej w przyszłym tygodniu.

Jest już pewne, że 23 kwietnia na gali organizowanej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dojdzie do walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) z Amirem Khanem (31-4, 19 KO). Pięściarze bardzo szybko osiągnęli porozumienie w tej sprawie i ogłosili pojedynek za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Inwestor, który zdecydował się na organizację tej walki w egzotycznym dla bokserskich kibiców miejscu, wyłożył na ten projekt 38 milionów dolarów. Wcześniej mówiło się o tym, że Pacquiao w tym terminie zmierzy się z Jeffem Hornem na gali w Australii.

Dla Khana będzie to powrót na ring po ubiegłorocznej porażce z Saulem Alvarezem. Pacquiao ostatni raz boksował w listopadzie, wygrywając na punkty z Jessie Vargasem.

Niewykluczone, że 20 maja na gali organizowanej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dojdzie do walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) z Amirem Khanem (31-4, 19 KO). O prowadzonych w tej sprawie rozmowach poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych filipiński pięściarz.

Sceptycznie do tego projektu podchodzi Bob Arum, promotor "Pac Mana", który nie do końca wierzy, że oferta finansowa na tę walkę wynosząca 38 milionów dolarów zostanie zrealizowana. Jeśli jednak tak się stanie, to pojedynek dojdzie do skutku.

Dla Khana byłby to powrót na ring po ubiegłorocznej porażce z Saulem Alvarezem. Pacquiao ostatni raz boksował w listopadzie, wygrywając na punkty z Jessie Vargasem.

Od kilku dni trwa zamieszane związane z organizacją kolejnej zawodowej walki Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO). Do niedawna wydawało się, że 23 kwietnia Filipińczyk skrzyżuje rękawice z Jeffem Hornem (16-0-1, 11 KO), jednak teraz pojedynek stanął pod znakiem zapytania.

Dużą niespodzianką było pytanie, jakie do bokserskich kibiców skierował Pacquiao ze swojego oficjalnego konta na Twitterze. Filipińczyk zapytał, z kim fani chcieliby zobaczyć go w ringu, co mogłoby oznaczać, że ustalenia dotyczące walki z Hornem są nieaktualne.

- To bardzo frustujące i denerwujące. Myślałem, że ustaliliśmy wszystkie szczegóły dotyczące naszej walki i szukamy tylko odpowiedniego miejsca na nią. Czekam na oficjalne komunikaty, nie przejmuję się internetowymi wpisami, bo nie mamy pewności, kto robi wpisy na Twitterze Pacquiao - mówi 29-letni Horn, który liczy na życiową szansę w pojedynku z "Pac Manem".

- Ta sytuacja sprawia, że jeszcze bardziej chcę wygrać z Pacquiao. Chcę mu pokazać w ringu moją siłę i udowodnić, że walka ze mną to nie są żarty - odgraża się Australijczyk, który w ostatnich pojedynkach wygrywał przed czasem z Randallem Baileyem, Rico Muellerem i Alim Funeką.

ISSN: 2082-9760


Najnowsze komentarze