Boks to nasza wspólna pasja





 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

fightklub

Kto jest online?

Odwiedza nas 18618 gości oraz 63 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • Myzyk
  • danielgrynkiewicz
  • mirosjan
  • Camilo
  • Grześ33

Uważany za jednego z najlepszych pięściarzy globu ostatnich lat Manny Pacquiao poinformował Filipiński Związek Boksu Amatorskiego (ABAP), że nie weźmie udziału w eliminacjach do turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro.

Pacquiao, który w związku z niedawną decyzją międzynarodowej federacji boksu amatorskiego AIBA o dopuszczeniu pięściarzy zawodowych do udziału w Igrzyskach Olimpijskich rozważał swój start w zbliżających się zawodach, ostatecznie postanowił skupić się karierze politycznej. Popularny "Pacman" w maju został wybrany bowiem do filipińskiego senatu.

Manny Pacquiao podczas trwającej od 1995 roku kariery zawodowej sięgał po mistrzowskie pasy w sześciu kategoriach wagowych. 37-letni pięściarz w po kwietniowym zwycięskiej walce z Timothym Bradleyem oficjalnie pożegnał się z profesjonalnymi ringami.

Do piątku jedyny w historii zawodowego boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao musi podjąć decyzję w sprawie udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.

W kwietniu Filipińczyk zakończył przygodę z profesjonalnym sportem i skoncentrował się na polityce. Przez najbliższe lata "Pac Man" będzie pełnił rolę senatora w narodowym parlamencie, ale jednocześnie od dłuższego czasu 37-latek wyrażał chęć wystartowania na olimpiadzie.

Jeśli "Pac Man" będzie chciał rywalizować o wyjazd do Rio, to otrzyma dziką kartę do turnieju kwalifikacyjnego, który odbędzie się 16 czerwca. Lista zgłoszeń do tej imprezy zamykana jest 27 maja. W boksie olimpijskim Pacquiao rywalizowałby w limicie do 64 kilogramów.

Jedyny w historii boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) został wybrany do filipińskiego senatu. W poprzednich wyborach "Pac Man" uzyskał nominację do izby reprezentantów, niższej instancji filipińskiego kongresu.

W kwietniu Pacquiao pokonał na punkty Timothy Bradleya i ogłosił zakończenie zawodowej kariery. 37-letni "Pac Man" od dawna otwarcie zapowiadał, że po zakończeniu przygody ze sportem chce na poważnie zająć się polityką.

Filipińczyk po przygodzie z senatem nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich w swojej ojczyźnie. Na zawodowych ringach Pacquiao boksował od 1995 roku.

Prezydent Filipin Benigno Aquino III wyjawił, że Manny Paqcuiao - który niedawno zakończył sportową karierę - był celem islamskich terrorystów! Mieli oni porwać pięściarza lub kogoś z jego rodziny, by później zażądać gigantycznego okupu.

Pacquiao to postać kultowa na Filipinach, co postanowili wykorzystać terroryści. Chodziło o grupę Abu Sayyafa, która zamierzała uprowadzić słynnego pięśćiarza i osiągnąć swój cel. Mowa przede wszystkim o oderwaniu południa Filipin oraz utworzeniu tam państwa islamskiego na wzór Iranu. To miał być sygnał także dla świata, że nikt nie może czuć się bezpieczny, lecz ostatecznie ich plan się nie powiódł, gdyż specjalny służby dowiedziały się o tej próbie i w porę zainterweniowały.

- To miała być przemyślana operacja. Terroryści chcieli porwać Pacquiao albo kogoś z jego rodziny. Ich celem byłem także ja oraz moja rodzina. Później chcieli szantażować rząd i wywołać chaos w państwie - powiedział prezydent Filipin Benigno Quino III. Szacuje się, że grupa Abu Sayyafa przetrzymuje aktualnie około 20-30 zakładników.

6,4 miliona dolarów przychodu z biletów wygenerowała rozegrana dwa tygodnie temu walka Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO) z Timothym Bradleyem (33-2-1, 13 KO). Pojedynek był głównym wydarzeniem gali grupy Top Rak w Las Vegas.

W hali MGM Grand trzeci pojedynek Filipińczyka z Amerykaninem oglądało na żywo 13 tysięcy widzów. Walka okazała się dla organizatorów finansową porażką, a cały budżet zamknął się na około 10-milionowym deficycie.

Wpływy z pierwszej walki Pacquiao z Bradleyem wyniosły 8,9 miliona dolarów, z kolei rewanż przyniósł 7,8 miliona dolarów przychodu z wejściówek.

Nie więcej niż 500 tysięcy pakietów Pay-Per-View sprzedano na galę, która w sobotę odbyła się w Las Vegas. Głównym wydarzeniem imprezy był trzeci pojedynek Manny'ego Pacquiao (58-6-2, 38 KO) z Timothym Bradleyem (31-2-1, 13 KO).

- Wyniki nie są za dobre. Spodziewam się, że ostateczna liczba będzie wahać się w granicach 400-500 tysięcy sprzedanych PPV - poinformował w rozmowie z ESPN.com Bob Arum, promotor obu pięściarzy i główny organizator imprezy.

Pierwsza walka "Pac Mana" z Bradleyem z czerwca 2012 roku wygenerowała 890 tys. wykupień PPV. Płatną transmisję z rozegranego dwa lata później rewanżu wykupiło 800 tys. osób.

Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) był bardzo daleki od swojej najlepszej formy, ale mimo wszystko pokonał wczoraj jednogłośnie na punkty Timothy Bradleya (33-2-1, 13 KO) na gali w Las Vegas. Filipińczyk decyzję sędziów zapewnił sobie przede wszystkim, posyłając Amerykanina dwukrotnie na deski w drugiej połowie walki. "Pac Man" był na przestrzeni dwunastu rund aktywniejszy, ale to Bradley zachował przy swoich atakach lepszą skuteczność.

Manny Pacquiao - Timothy Bradley
122/439 (28%) Ciosy ogółem 99/302 (33%)
30/238 (13 %) Ciosy proste przednią ręką (jabs) 12/84 (14%)
92/201 (46%) Pozostałe mocne ciosy (power punches) 87/218 (40%)

Choć Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) tuż po zwycięskim pojedynku z Timothym Bradleyem ogłosił, że kończy bokserską karierę, w swoich kolejnych wypowiedziach nie był już tak stanowczy i wcale nie można wykluczyć, że jeszcze kiedyś wyjdzie do ringu.

Podczas konferencji prasowej po sobotniej walce "Pacman" dopytywany przez dziennikarzy, czy aby na pewno na dobre kończy ze sportem, odparł: - Dajcie mi się najpierw nacieszyć sportową emeryturą. Nie jestem jeszcze niczego pewien, więc nie wiem, jakie to uczucie. Podjąłem jednak pewne zobowiązania w stosunku do rodziny, podjąłem decyzję. 

Chwilę później Filipińczyk poproszony o złożenie jednoznacznej deklaracji odparł: - Moje serce mówi  mi 50 na 50. Kocham jednak moją rodzinę, szanuję rodzinę, dzieci... W tej chwili zadecydowałem, że odchodzę. 

Nieoficjalnie spekuluje się, że to, czy Pacquiao będzie jeszcze boksował, zależy od wyniku majowych wyborów do filipińskiego kongresu, w których "Pacman" stara się o fotel senatora. Podobno jeśli mistrz sześciu kategorii wagowych nie uzyska mandatu, może powrócić między liny.

Jedyny w historii boksu czempion ośmiu kategorii wagowych Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Timothy'ego Bradleya (33-2-1, 13 KO) na gali w Las Vegas. Po zakończeniu dwunastu rund, wszyscy trzej sędziowie punktowali 118-110 dla Filipińczyka.

Pojedynek lepiej rozpoczął się dla Amerykanina, który był szybki oraz precyzyjny. Bradley trafiał prawym prostym i dobrze pracował na nogach. Od trzeciego starcia Pacquiao zaczął dobrze wchodzić w walkę i coraz częściej trafiał lewym prostym bitym z odwrotnej pozycji.

W końcowych sekundach siódmej rundy Bradley był po raz pierwszy liczony po krótkim lewym sierpowym. W dziewiątej odsłonie Amerykanin ponownie wylądował na deskach po uderzeniu z lewej ręki. W końcowych trzech starciach obaj pięściarze byli już zmęczeni i nie ryzykowali otwartych ataków.

Dla "Pac Mana", który boksuje od 1995 roku, był to ostatni występ na zawodowych ringach. - To był mój ostatni pojedynek, podjąłem decyzję, że kończę karierę - powiedział po walce Filipińczyk.

Manny Pacquiao (57-6-2, 38 KO) i Gilberto Ramirez (33-0, 24 KO) są zdaniem Mateusza Masternaka minimalnymi faworytami swoich walk na gali w Las Vegas. W MGM Grand Pacquiao po raz trzeci spotka się z Timothy Bradleyem (33-1-1, 13 KO), zaś Ramirez skrzyżuje rękawice z Arthurem Abrahamem (44-4, 29 KO). "Master" swoimi typami podzielił się z kibicami za pośrednictwem Facebooka. 

"Manny Pacquiao vs Timothy Bradley. Panowie Ci rywalizowali ze sobą w ringu już dwukrotnie, oficjalny bilans to 1:1. Natomiast w rzeczywistości to Filipińczyk w obu pojedynkach był wyraźnie lepszy. Teraz na plus dla Bradleya działa wiek, jest 5 lat młodszy od rywala oraz fakt, iż w jego narożniku stał będzie Teddy Atlas. Z byłym szkoleniowcem Mike'a Tyson'a Bradley w ostatnim pojedynku pokonał twardego Brandona Riosa. W imponującym stylu, jako jedyny, zwyciężył z Riosem przed czasem, a sztuka ta przedtem nie udała się Pacquiao, który walkę wygrał zdecydowanie na punkty. O tym, co przemawia za Pacquiao, wszyscy doskonale wiemy - piekielna szybkość, wielopłaszczyznowe kombinacje i odwrotna pozycja. Pytanie, ile jeszcze zostało z dawnego Pacmana? W tym roku kończy on 38 lat, od ostatniego pojedynku minęło 11 miesięcy, a na ringu zawodowym jest już od 21 lat, zatem czy nie nadszedł już nieunikniony czas wypalenia? Osobiście trzymam kciuki za Manny'ego, w moim oczach jest minimalnym faworytem - ocenił Masternak.

- Trochę ciężsi Arthur Abraham oraz Gilberto Ramirez również zapowiadają bardzo ciekawe starcie. Klasyczny przykład zderzenia młodości i rutyny. Arthur - były mistrz kategorii średniej i aktualny mistrz świata kategorii super średniej. Większość swoich pojedynków toczył na ringach niemieckich. Natomiast w Stanach Zjednoczonych boksował dwukrotnie i dwukrotnie przegrał, z Andre Dirrellem oraz Andre Wardem. Czy w tym przypadku powiedzenie "do trzech razy sztuka" się sprawdzi? Może to być szalenie trudne. Naprzeciwko Króla Abrahama stanie młody Zurdo z Meksyku. 24-latek, którego natura obdarzyła doskonałymi warunkami fizycznymi, jak na tę kategorię wagową, jest leworęcznym, dobrze wyszkolonym i dość popularnym w swoim kraju pięściarzem. Bob Arum, organizując tę walkę, dokłada wszelkich starań, by nazwisko jego zawodnika stało się rozpoznawalne w Stanach. Meksykanin spotkał już na swojej drodze kilku wymagających rywali i na ich tle zaprezentował się doskonale. Ciężko mi w tym przypadku wytypować zwycięzcę, ponieważ Abraham walczy taktycznie i zdyscyplinowanie, natomiast nie lubi wysokiego tempa walki, które Ramirez bardzo często oferuje swoim rywalom. W moich oczach szala zwycięstwa minimalnie przechyla się w stronę Meksykanina - podsumował były mistrz Europy kategorii junior ciężkiej.

Manny Pacquiao (57-6-2, 38 KO) i Timothy Bradley (33-1-1, 13 KO) zmieścili się w limicie wagi półśredniej podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą w Las Vegas. Będzie to już trzeci pojedynek Amerykanina i Filipińczyka. Do tej pory obaj zanotowali po jednej wygranej. Dla "Pac Mana" może to być pożegnanie z zawodowymi ringami. Filipińczyk zaboksuje po raz pierwszy od ubiegłorocznej porażki z Floydem Mayweatherem Jr.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze