Boks to nasza wspólna pasja

 

 

 





 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







Paweł Głażewski

 
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

fightklub

Kto jest online?

Odwiedza nas 14507 gości oraz 69 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • KondziuM
  • smerfwazniak
  • s-bokota
  • Peve
  • Greg

W pojedynku sądeczan Tomasz Gargula (18-1, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Andrzeja Sołdrę (12-3-1, 5 KO) na gali „Friday Boxing Night” w Żyrardowie. Wysnuwano wniosek, że skoro w puli starcia krajanów, po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Macieja Miszkinia, jest pozycja nieoficjalnego numeru jeden w polskiej kat. superśredniej, to w ringu będą leciały iskry.

Owszem, obaj pięściarze nie szczędzili sobie razów, ale czynili to w chronicznych klinczach, gdy nieprzepisowo uderzali się w tył głowy. Pod względem czysto bokserskim pojedynek stał na mizernym poziomie, za co część winy wziął na siebie skreślany przez wielu ekspertów późniejszy zwycięzca, 41-letni Gargula.

Rozpacz ogarnęła Sołdrę, bo kompletnie zawiódł w pojedynku o swoją przyszłość. - Niby wiem wszystko, co mam robić w walce, a po pierwszym gongu sam siebie nie poznaję. Zaprezentowałem się beznadziejnie - przeprasza Sołdra.

Zawodnik promowany przez grupę Babilon Promotion znalazł się na rozdrożu i bije się z myślami o swojej przyszłości. - Na gorąco nie chcę podejmować decyzji, ale po co tracić zdrowie i się rozbijać, jeżeli to nie przynosi wyników? - głowi się przegrany.

Pełna treść artykułu na Dziennikpolsk24.pl >> 

W pojedynku poprzedzającym główne wydarzenie gali grupy Fight Events w Żyrardowie Tomasz Gargula (18-1, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Andrzeja Sołdrę (12-3-1, 2 KO).

Walka przez pełne osiem rund była bardzo wyrównana. Żadnemu z pięściarzy nie udało się zaznaczyć wyraźnej przewagi. Pojedynek toczył się zrywami, a obaj zawodnicy mieli problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu.

Ostatecznie po ośmiu rundach dwóch sędziów punktowało 77-75 dla Garguli, a trzeci wypunktował minimalną przewagę Sołdry 77-76. Dla Garguli był to powrót na ring po ubiegłorocznej porażce z Maciejem Miszkiniem.

Dzisiaj na gali Friday Boxing Night w Żyrardowie drugi tegoroczny pojedynek stoczy Andrzej Sołdra (12-2-1, 5 KO). Boksujący w kategorii super średniej pięściarz grupy Babilon Promotion zmierzy się z Tomaszem Gargulą (17-1-1, 5 KO). Transmisja gali od godz. 20.00 w Polsacie Sport.

Oficjalne ważenie przed walką  Andrzej Sołdra (12-2, 5 KO) - Tomasz Gargula (17-1-1, 5 KO) na piątkowej gali Friday Boxing Night w Żyrardowie.

W piątek na gali w Żyrardowie Andrzej Sołdra (12-2, 5 KO) skrzyżuje rękawice z Tomaszem Gargulą (17-1-1, 5 KO). Boksujący w kategorii super średniej Sołdra w lutym powrócił na ring po dziesięciomiesięcznej przerwie spowodowanej złamaniem nogi. Pokonał na punkty Sebastiana Skrzypczyńskiego, ale stylem nie zachwycił.

- Nie czułem się w ringu tak, jak powinienem. Nie byłem sobą - tłumaczy w rozmowie z "Super Expressem" pięściarz z Nowego Sącza. I wie, że w nadchodzącym pojedynku musi zaprezentować się lepiej.

- Po prostu wymęczyłem to punktowe zwycięstwo. Najważniejsze, że wyleczona noga mnie nie bolała. Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty - mówi Sołdra.

- Taka postawa jak ostatnio w piątek nie przejdzie. Gargula w walce z Maciejem Miszkiniem nie błysnął, ale tłumaczył, że był chory. Teraz jest podobno zdrowy, więc nastawiam się na trudną przeprawę - podsumowuje Sołdra.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>

18 marca na gali w Żyrardowie Tomasz Gargula (17-1-1, 5 KO) zmierzy się z Andrzejem Sołdrą (12-2-1, 5 KO). Dla boksera z Nowego Sącza będzie to powrót na ring po porażce z Maciejem Miszkiniem na Polsat Boxing Night we wrześniu ubiegłego roku. Gargula, który twierdził, że z Miszkiniem wypadł poniżej oczekiwań ze względu na anemię, zdradza, że przed zbliżającym się występem czuje się dobrze. 

- Tak, jestem już zdrowy, ale wiem, że obecna tężyzna nie jest kresem moich możliwości - ocenia pięściarz w wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej". - Moim sprzymierzeńcem nie jest obecna pora roku. Jestem przekonany, że gdy wiosną zacznę biegać po górach, w promieniach słońca, to złapię prawdziwą i "czystą" kondycję.

Gargula uważa, że marcowy pojedynek z krajanem może być dla niego przepustką do dalszej kariery. - Jeśli wygram, to otworzy się przede mną perspektywa pojedynków z czołowymi zawodnikami. Wówczas będę dążył do walk z naprawdę mocnymi rywalami, ponieważ nie mam obiekcji przed konfrontacją z najlepszymi. W ten sposób sam przekonam się, na jak wiele mnie stać w boksie zawodowym - mówi. 

Głównym wydarzeniem imprezy będzie starcie byłego mistrza Europy wagi ciężkiej Alberta Sosnowskiego (48-7-2, 29 KO)  z Andrasem Csomorem (14-9-1, 12 KO).

Cała rozmowa z Tomaszem Gargulą na stronie gazetakrakowska.pl >>

Boksujący w kategorii super średniej Andrzej Sołdra (12-2-1, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Sebastiana Skrzypczyńskiego (11-13-2, 5 KO) na gali w Legionowie. Po sześciu rundach dwóch sędziów punktowało 60-54 dla Sołdry, zaś trzeci arbiter wskazał na przewagę Skrzypczyńskiego 59-55.

Pojedynek nie był prowadzony w szybkim tempie. Sołdra korzystał z przewagi warunków fizycznych i punktował dosyć statycznie boksującego Skrzypczyńskiego. Pięściarz z Nowego Sącza nie zachwycił formą, ale jego przewaga nad rywalem w niemal każdej rundzie wydawała się wyraźna.

Dla Sołdry był to powrót na ring po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzją prawej nogi. Kolejny pojedynek zawodnik Babilon Promotion ma stoczyć 18 marca na gali w Żyrardowie, gdzie jego rywalem będzie Tomasz Gargula.

- Myślę, że on się na mnie rzuci i będzie chciał narzucić swoje tempo. Ale ja jestem dobrze przygotowany i świetnie nastawiony, także nie ma problemu! - mówi Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO), który w sobotę na gali "Power Punch" w Legionowie zmierzy się z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO). Dla pięściarza z Nowego Sącza będzie to powrót na ring po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej złamaniem kości strzałkowej.

- Andrzej w sobotę wracasz między liny w tej samej hali w Legionowie, w której w ubiegłym roku przegrałeś przed czasem i doznałeś kontuzji. Wiem, że nie jesteś przesądny, ale zapytam po prostu: jak zdrowie?
Andrzej Sołdra: Wszystko OK, mogę powiedzieć z ręką na sercu, że wszystko jest dobrze. Muszę co prawda co rano trochę rozchodzić tę nogę, bo jest troszkę usztywniona w stawie, ale to jest kwestia kilkunastu kroków - ogólnie, nie mam na co narzekać. Na treningach dawałem z siebie sto procent, noga w ogóle mi nie przeszkadzała, nie odczuwałem żadnego bólu.

Sebastian Skrzypczyński wniósł na wagę 74 kilogramy. Trochę zaskoczył, bo walcząc z Tomaszem Gargulą, był mocno nabity mięśniami, widać że tym razem trochę inaczej się przygotowywał...
Z tego co wiem, to będzie w formie, bo już wcześniej przygotowywał się do jakiejś zagranicznej walki, a później zdecydował się na walkę ze mną. Myślę, że będzie w gazie.

Już za miesiąc masz stoczyć kolejną walkę, z Tomaszem Gargulą. Nie za mocne tempo po tak długiej przerwie?
Ja skupiam się wyłącznie na walce jutrzejszej, a o ty co będzie za miesiąc, porozmawiamy potem...

Na co się nastawiasz w sobotę, zaczniesz spokojnie?
Po prostu na walkę. Zobaczymy w ringu. Myślę, że on się na mnie rzuci i będzie chciał narzucić swoje tempo. Ale ja jestem dobrze przygotowany i świetnie nastawiony, także nie ma problemu!

Czujesz po tej przerwie raczej głód boksowania czy niepewność w związku z nieprzetestowaną jeszcze w walce nogą?
Głód jest, nie powiem! Niepewność? Nie... gdybym się nad takimi rzeczami zastanawiał, to znaczyłoby, że mam przed tą walką jakieś obawy. A ja jestem po ciężkim i fajnym obozie przygotowawczym i wiem, że będzie dobrze.

Jakiego Andrzeja Sołdrę zobaczymy w Legionowie?
Poczekajmy do walki... Ja mogę gadać różne rzeczy, a potem w ringu wyjdzie co innego. Wydaje mi się, że wszystko będzie dobrze. Zobaczycie!

Zimnoch czy Mollo?
Oczywiście Zimnoch! Kibicuję Krzyśkowi, ale wszytsko się może zdarzyć, to jest boks...

ISSN: 2082-9760

 

 

Najnowsze komentarze

Zapraszamy