onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 



 

Ostatnio zarejestrowani

  • Suchczenko
  • jaras47
  • JacksonJames
  • Arek
  • olis101

Przegrywając w Wieliczce z Jordanem Kulińskim (3-0-1, 1 KO), Andrzej Sołdra (12-5-1, 5 KO) zanotował trzecią porażkę z rzędu. Pięściarz z Nowego Sącza, który kiedyś zasłynął sensacyjnym zwycięstwem nad Dawidem Kosteckim, nie ukrywa, że coraz częściej zastanawia się nad zakończeniem sportowej kariery.

- Nie chce na razie nic mówić. Od dłuższego czasu nie utrzymuję się jednak z boksu - mówi Sołdra w wywiadzie dla Eurosport.onet.pl. - I to dotyka większości zawodników, choć dla wielu to jest wstyd przyznać się do czegoś takiego. Takie są jednak realia polskiego boksu. Tak naprawdę w naszym kraju jest tylko kilku pięściarzy, którzy zarabiają na tym sporcie. Inni muszą sami sobie radzić.

Zdaniem zawodnika Babilon Pormotion kluczowym momentem, który zmienił na gorsze jego bokserskie losy, była przegrana przez nokaut potyczka z Jewgienijem Machtiejenką.

- Walka Machtiejenką, w której złamałem nogę, w ogóle nie powinna się odbyć. Przygotowywałem się wówczas do całkiem innych zawodników. Sparowałem pod czterech innych rywali. Dopiero na tydzień przed walką dowiedziałem się, że będę boksował z zawodnikiem wagi półciężkiej. Zaprotestowałem, ale promotor wstawił mnie na umowny limit wagowy. Kiedy znowu się nie zgodziłem, dostałem do zrozumienia, że to może być koniec mojej kariery - opowiada Sołdra i dodaje: - Proszę teraz postawić się w mojej sytuacji. Przecież ja w przygotowania wpieprzyłem własne pieniądze. Musiałem wyjść, żeby odzyskać pieniądze. Po tej walce wszystko mi się spier.... w głowie. Już nie jestem tym zawodnikiem, jakim byłem. Ucierpiała moja psychika.

Andrzej Sołdra (12-5-1, 5 KO) poniósł trzecią porażkę z rzędu. Tym razem przegrał jednogłośnie na punkty z Jordanem Kulińskim (3-0-1, 1 KO) na gali „Underground Boxing Show” im. Wiesława Pazgana w Kopalni Soli w Wieliczce.
 
Werdykt trójki sędziów nie podlegał dyskusji. 31-letni wychowanek Golden Teamu Nowy Sącz poniósł zasłużoną porażkę, która stawia jego dalszą karierę pod wielkim znakiem zapytania. Oczywiście zawodnik może nadal boksować, a nawet rozmieniać się na drobne, czego nikt mu nie zabroni, ale przecież nie z takim planem rozpoczynał w październiku 2011 roku karierę w boksie zawodowym.
 
- Założeniem przed walką było przede wszystkim utrzymanie Kulińskiego na dystans i boksowanie ciosami prostymi, szczególnie pojedynczym lub podwójnym lewym. Z kolei wiedzieliśmy, że Kuliński postawi na wyniszczenie i dążenie do półdystansu. Andrzej przez większość pojedynku nie realizował planu, tylko chciał się pobić i szedł na wymiany, czym ściągał na siebie problemy. Trzeba powiedzieć, że swój najlepszy moment w karierze Andrzej ma za sobą i jest na fali opadającej - uważa Rafał Wojda, który trenował Sołdrę w Radomiu.
 
- Sześciorundowa walka była typowo pod Kulińskiego, a ja optowałem za 8 rundami. Nie godziłem się na to, podobnie jak na wiele innych rzeczy, ale co miałem zrobić? Promotor postawił mnie pod ścianą - irytował się Sołdra, ale nie zabrał jednoznacznego stanowiska w sprawie swojej przyszłości.
 

Andrzej Sołdra (12-4-1, 5 KO) póki co nie może zaliczyć tego roku do szczególnie udanych. Pięściarz z Nowego Sącza ma dziś szansę powrócić na zwycięską ścieżkę, jeśli pokona w Wieliczce Jordana Kulińskiego (2-0-1, 1 KO).

- Nikt nie będzie za mnie podejmował decyzji, to ja zdecyduję kiedy zakończę karierę. Porażki z Jordanem Kulińskim nie biorą pod uwagi, więc na razie będę boksował - mówi Andrzej Sołdra przed sobotnią galą Underground Boxing Show VIII w Wieliczce.
 
Pięściarz z Nowego Sącza, promowany przez Babilon Promotion & Sferis KnockOut Promotions, do pojedynku z Jordanem Kulińskim (Fight Events) przygotowuje się pod okiem trenerów Adama Jabłońskiego i Rafała Wojdy. - Nie oglądałem jeszcze walk Jordana, ale to nie wyraz mojego lekceważenia. Po prostu ufam swoim trenerom i im pozostawiłem kwestie dotyczące rozpracowania rywala i taktyki na walkę. Jestem zadowolony z przygotowań w Radomiu, choć oczywiście ciężko o porównania do mojej pierwszej walki w Wieliczce w 2012 roku. Wtedy byłem z nieżyjącym już Piotrem Pożyczką w Detroit, gdzie miałem wielu sparingpartnerów. To były w ogóle najlepsze przygotowania w karierze, ale i teraz nie mogę narzekać - powiedział Andrzej Sołdra.
 
Jego rekord wynosi 12-4-1. W tym roku wygrał tylko 1 z 3 walk, a przegrał m.in. w angielskim Boltonie z brązowym medalistą olimpijskim z Pekinu i Mistrzostw Świata 2009 Vijenderem Singhem z Indii. - Porażki z Jordanem Kulińskim nie biorą pod uwagi, dlatego też nie rozpatruję zakończenia kariery 22 października. Oczywiście i tak to ja zdecyduję kiedy rozstanę się z boksem, nikt za mnie tego nie zrobi. Jeśli uznam, że dosyć, to tak zrobię i wrócę do swojej rodziny w Nowym Sączu. Na pewno nie będę brał pojedynków na krótko przed galą, kiedy jestem poza treningiem. Wtedy nie ma sensu nadstawiać głowy dla pieniędzy. Nie wykluczam, że w przyszłości znów wyjadę do Irlandii, ja żadnej pracy fizycznej się nie boję. Mam kilka pomysłów na swoje życie po zakończeniu boksowania, ale za wcześnie o tym rozmawiać - mówi Andrzej Sołdra.
 
31-letniego zawodnika, który 10 lat temu zdobył brąz Mistrzostw Polski, 22 października na gali w Wieliczce, organizowanej od 8 lat przez Tomasza Babilońskiego, czeka ciekawe wyzwanie. Spotka się z Jordanem Kulińskim (2-0-1). - Ostatnio gorzej mi się wiodło na polskich ringach, a wpływ miały różne czynniki. Wierzę, że tym razem to ja będę zwycięzcą. Do ringu wejdzie dwóch bokserów marzących o wygranej, ale zwycięzca będzie tylko jeden.
 
W pojedynku wieczoru w Kopalni Soli, w kategorii ciężkiej Krzysztof Zimnoch (19-1-1) spotka się z Marcinem Rekowskim (17-3).

22 października na gali w Wieliczce kolejną zawodową walkę stoczy Andrzej Sołdra (12-4-1, 5 KO), który tym razem zmierzy się z Jordanem Kulińskim (2-0-1, 1 KO). Do tego występu 31-latek przygotowuje się w Radomiu pod okiem Adama Jabłońskiego i Rafała Wojdy.

Sołdra w tym roku zanotował do tej pory dwie porażki, a ostatni raz boksował w maju. Walczący dla grupy Fight Events Kuliński na zawodowych ringach występuje od lutego.

Głównym wydarzeniem kolejnej edycji gali w Wieliczce będzie pojedynek wagi ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Marcinem Rekowskim. 

Kup bilet na galę Underground Boxing Show VIII >>

Jutro na gali w Boltonie boksujący w kategorii super średniej Andrzej Sołdra (12-3-1, 5 KO) zmierzy się z brązowym medalistą olimpijskim Vijenderem Singhem (5-0, 5 KO). Dzisiaj obaj pięściarze stanęli naprzeciw siebie podczas oficjalnej ceremonii ważenia. Hindus wniósł 75,6 kg, zaś Polak 75,8 kg.

 

W piątek na gali w Boltonie trzeci tegoroczny pojedynek stoczy Andrzej Sołdra (12-3-1, 5 KO), który na dystansie czterech rund skrzyżuje rękawice z brązowym medalistą olimpijskim Vijenderem Singhem (5-0, 5 KO). Polak pomimo słabszej formy w ostatnich występach, jest bojowy nastawiony przed tym startem.

- Zapowiada się, że piątek 13 maja będzie pechowym dniem dla indyjskiego "cudownego dziecka". Najwyższy czas, żeby ktoś przerwał jego serię zwycięstw i właśnie chcę być tą osobą. Chcę wygrać przez nokaut. Jestem na zupełnie innym poziomie niż jego wcześniejsi przeciwnicy. Mam solidny ringowy bilans i nie jestem przyzwyczajony do porażek. W przeciwieństwie do jego poprzednich rywali przyjeżdżam do Anglii, żeby walczyć - zapowiada pięściarz z Nowego Sącza.

30-letni Sołdra ostatni raz boksował w marcu, kiedy to przegrał na punkty z Tomaszem Gargulą. Do występu w Anglii Polak przygotowywał się pod skrzydłami Adama Jabłońskiego i Rafała Wojdy.

W pojedynku sądeczan Tomasz Gargula (18-1, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Andrzeja Sołdrę (12-3-1, 5 KO) na gali „Friday Boxing Night” w Żyrardowie. Wysnuwano wniosek, że skoro w puli starcia krajanów, po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Macieja Miszkinia, jest pozycja nieoficjalnego numeru jeden w polskiej kat. superśredniej, to w ringu będą leciały iskry.

Owszem, obaj pięściarze nie szczędzili sobie razów, ale czynili to w chronicznych klinczach, gdy nieprzepisowo uderzali się w tył głowy. Pod względem czysto bokserskim pojedynek stał na mizernym poziomie, za co część winy wziął na siebie skreślany przez wielu ekspertów późniejszy zwycięzca, 41-letni Gargula.

Rozpacz ogarnęła Sołdrę, bo kompletnie zawiódł w pojedynku o swoją przyszłość. - Niby wiem wszystko, co mam robić w walce, a po pierwszym gongu sam siebie nie poznaję. Zaprezentowałem się beznadziejnie - przeprasza Sołdra.

Zawodnik promowany przez grupę Babilon Promotion znalazł się na rozdrożu i bije się z myślami o swojej przyszłości. - Na gorąco nie chcę podejmować decyzji, ale po co tracić zdrowie i się rozbijać, jeżeli to nie przynosi wyników? - głowi się przegrany.

Pełna treść artykułu na Dziennikpolsk24.pl >> 

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze