Boks to nasza wspólna pasja

 

 





 

Patronat medialny





 

 



 

onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy







Paweł Głażewski

 
BRK Gladiator

fightklub

Kto jest online?

Odwiedza nas 10210 gości oraz 57 użytkowników.

Ostatnio zarejestrowani

  • PITT
  • misio
  • gutieress1987
  • BOBODI
  • annunaki

18 marca na gali organizowanej przez grupę Fight Events w Żyrardowie dojdzie do walki Andrzeja Sołdry (11-2-1, 5 KO) z Tomaszem Gargulą (17-1-1, 5 KO) - poinformował redakcję ringpolska.pl promotor Marcin Piwek.

Marcowy bój będzie kolejnym korespondencyjnym pojedynkiem Sołdry z Maciejem Miszkiniem (19-3, 5 KO), który Gargulę zastopował podczas wrześniowej gali Polsat Boxing Night. Wcześniej, 4 marca w Sosnowcu, Miszkiń skrzyżuje rękawice z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO), rywalem zakontraktowanym dla Sołdry na Legionowo (20 lutego).

Andrzej Sołdra po raz ostatni boksował w kwietniu ubiegłego roku, przegrywając przez techniczny nokaut z Jewgienijem Machtiejenką. W pojedynku tym pięściarz z Nowego Sącza nabawił się kontuzji nogi, z którą zmagał się przez kolejne miesiące.

- To będzie dobry test po tak długiej przerwie - mówi Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO), który 20 lutego na gali w Legionowie skrzyżuje rękawice z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO). Dla pięściarza z Nowego Sącza będzie to pierwszy ringowy występ od kwietnia ubiegłego roku.

- Wszyscy wiedzą, że nie przepadam za walkami z Polakami, ale skoro kibice oraz mój promotor tego chcą, to mi pozostaje jedynie wyjść do ringu. Sebastian to ambitny i twardy pięściarz. Na pewno nie wyjdzie do ringu po wypłatę. Będzie chciał sprawić niespodziankę, a ma już na koncie kilka fajnych wygranych - przekonuje Sołdra, który wciąż wraca do formy po złamaniu kości strzałkowej w prawej nodze.

- Z nogą jest lepiej niż sądziłem, chociaż dopiero po tym jak zacząłem treningi w Dzierżoniowie z Piotrem Wilczewskim, to wystartowały prawdziwe przygotowania. Jest ciężko, ale po takiej przerwie to normalne - tlumaczy pięściarz grupy Babilon Promotion.

- Wcześniej dużo czasu spędzałem na siłowni, przygotowywałem się sam. Na pierwszych treningach w Dzierżoniowie byłem trochę usztywniony, ale pracujemy nad tym. Sparuję m.in. z Mateuszem Rzadkoszem, czasami robię też rundy sparingowe z trenerem. Robię wszystko, żeby forma w Legionowie była jak najwyższa - podsumowuje Sołdra.

Głównym wydarzeniem lutowej gali będzie pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Mikem Mollo.

Kup bilety na galę "Power Punch" w Legionowie >>

Szef grupy Babilon Promotion Tomasz Babiloński za pośrednictwem Twittera ogłosił dwie kolejne walki zaplanowanej na 20 lutego gali w Legionowie. 

W pierwszej powracający po kontuzji Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) zmierzy się z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO), w drugiej mający na koncie zaledwie jedną zawodową walkę Paweł Stępień (1-0, 1 KO) sprawdzi się z dużo bardziej doświadczonym Norbertem Dąbrowskim (18-4, 7 KO). Oba starcia zakontraktowano na sześć rund.

Pojedynkiem wieczoru legionowskiej gali będzie bój w wadze ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem (18-0-1, 12 KO) i Mikem Mollo (20-5-1, 12 KO). Wcześniej dojdzie ponadto do ciekawej konfrontacji z udziałem niepokonanych Kamila Szeremety (12-0, 1 KO) i Artioma Karpeca (21-0, 6 KO). 

Kup bilety na galę "Power Punch" w Legionowie >>

Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) rozpoczął kolejny etap przygotowań przed powrotem na ring. 30-letni pięściarz z Nowego Sącza po kilku tygodniach treningów w rodzinnym mieście, kilka dni temu przeniósł się do Dzierżoniowa, gdzie nad jego formą czuwa Piotr Wilczewski.

- Na ring mam wrócić 20 lutego na gali w Legionowie i mam nadzieję, że nic się nie zmieni - mówi Sołdra, który w ostatnich miesiącach przechodził rehabilitację prawej nogi po złamaniu kości strzałkowej.

Pięściarz grupy Konspol Babilon Promotion ostatni raz boksował w kwietniu ubiegłego roku. Głównym wydarzeniem gali w Legionowie będzie pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Mikem Mollo.

Kup bilety na galę "Power Punch" w Legionowie >>

Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) wrócił już do pełnych treningów po przebytej kilka miesięcy temu operacji kości strzałkowej. 29-latek z Nowego Sącza ma nadzieję, że wkrótce będzie mógł stoczyć pierwszą po blisko rocznej przerwie walkę.

- Noga się zrosła, wszystko jest w porządku. Jedynie rano muszę ją trochę rozchodzić, bo jest delikatnie usztywniona, ale poza tym jest dobrze - mówi Sołdra, który chciałby wystąpić na zaplanowanej na 20 lutego gali w Legionowie.

- Przekazałem mojemu promotorowi Tomaszowi Babilońskiemu informację, że jestem już zdrowy i chciałbym wystąpić w Legionowie. Chcę wrócić, to może być jakaś luźniejsza walka, która pozwoli mi sprawdzić siebie i przede wszystkim tę nogę po tak długiej przerwie. Zasuwam na treningach, chociaż nie jest to jeszcze taki trening pod walkę. Mimo wszystko robię dwa treningi dziennie i czekam na wiadomość od promotora - tłumaczy zawodnik wagi super średniej.

- Rehabilitacja operowanej nogi pochłonęła sporo środków finansowych, więc czekam z niecierpliwością na informację od mojego promotora. Jak tylko dostanę potwierdzenie dotyczące kolejnej walki, to zaczynam sparingi i szykuję się już konkretnie pod pojedynek. Wiem, że gdzieś tam czeka na mnie ten pojedynek z Maciejem Miszkiniem, ale nie ukrywam, że najpierw po tak długiej przerwie wolałbym jeszcze stoczyć wcześniej jakąś walkę - przekonuje Sołdra, który ostatni raz boksował w kwietniu ubiegłego roku.

- W czasie rehablitacji posiedziałem trochę w szpitalu, popatrzyłem na ludzkie nieszczęścia i pomimo że mnie też życie już trochę doświadczyło, bo przecież spędziłem kilka lat w Irlandii, to staram się cieszyć z tego co mam i pozytywnie patrzeć w przyszłość - podsumowuje pięściarz grupy Konspol Babilon Promotion.

Wygląda na to, że już niebawem może dojść do kolejnej ciekawej polsko-polskiej konfrontacji w wadze super średniej - z udziałem Macieja Miszkinia (18-3, 5 KO) i Andrzeja Sołdry (11-2-1, 5 KO). Obaj pięściarze deklarują gotowość do skrzyżowania ze sobą rękawic.

Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) w zeszłym roku odniósł bardzo cenne zwycięstwo, pokonując na gali Polsat Boxing Night faworyzowanego Dawida Kosteckiego. Jednak powrót na ring podczas tegorocznej gali w Legionowie okazał się koszmarny. Szybka porażka przed czasem, w dodatku okupiona bardzo groźnym złamaniem nogi. O tym, jak wygląda rehabilitacja, powrót do formy oraz o planowanym terminie powrotu na ring dowiecie się z lektury niniejszego wywiadu.

Jak zdrowie? Jak noga? Jak to wygląda na dzisiaj?
Andrzej Sołdra: Na ten moment przechodzę rehabilitację. Jestem po usunięciu całego zespolenia- wszystkich siedmiu śrób. Po pierwsze przeszkadzały one w nodze, a po drugie miałem pecha, bo już zacząłem jakieś treningi, coraz lepiej szło mi w bieganiu i jedna ze śrub się złamała i chcąc nie chcąc trzeba było przyspieszyć usunięcie wszystkich śrub. Jestem cztery tygodnie po zabiegu. Pech był taki, że oprócz złamania trzeba było rozwiercić dziurę w kości i spowodowało to cofnięcie postępów. Co zrobić? Widocznie tak musiało być… Teraz rehabilituję nogę cały czas i mam nadzieję, że będzie lepiej.

Jakie konkretnie wykonujesz ćwiczenia rehabilitacyjne?
Wszystko, co tylko związane z nogą. Masaże, kriozabiegi, jakieś pola magnetyczne, lasery. Ćwiczę razem z masażystami, żeby te mięśnie się wzmacniały, bo noga była znieruchomiona i osłabiona. Rozciągane jest również ścięgno Achillesa i cała stopa. Mozolna i ciężka rehabilitacja.

Rozmawiałeś już z lekarzami na temat powrotu do treningów typowo bokserskich?
Zobaczymy. Teraz będę miał następną wizytę i lekarz powie mi czy te dziury po śrubach i rozwierceniu nogi w jakimś stopniu już się zarosły. To będzie piąty tydzień jak będę na wizycie. Jeżeli będą jakoś zarośnięte, to wtedy lekarz podejmie decyzję. Myślę, że będzie dobrze. Lekarz zna moją sytuację i wie, że pierwotnie miałem wracać na ring w październiku, ale niestety nie powiodło się ze względu na złamanie tej śruby. Teraz po prostu czekam… I mam nadzieję, że będzie dobrze.

Jak ty, jako sportowiec, bokser radzisz sobie z tym, że nie możesz normalnie trenować i chcąc nie chcąc, musisz siedzieć na miejscu?
AS: Teraz już trochę pogodziłem się z tym, że jestem lub byłem od innych uzależniony. Po samym złamaniu chodziłem o kulach i była to tragedia i szlag mnie trafiał! To był dla mnie koniec świata. Psychicznie byłem rozbity. Nie mogłem sam niczego zrobić- musiałem za każdym razem kogoś prosić. To niesamowita katorga. Zresztą nie tylko dla mnie jako sportowca- człowieka, który jest w ciągłym ruchu. Dla normalnego człowieka, który pracuje czy robi coś innego to również wielka katastrofa. Jesteś unieruchomiony i uzależniony od innych, bo samemu praktycznie nie zrobisz nic.

A jak wygląda u ciebie teraz sprawa z wagą? Ważysz się czasem i kontrolujesz sprawę?
Tak, tak. Ważę w granicach 80 kilogramów. Nigdy nie miałem z tym większych problemów. Nie mam tak, że nawet jak się nie ruszam, to ta waga mi idzie mocno w górę. Ostatnio jak się ważyłem to wyszło chyba niecałe 80 kilogramów. Tragedii nie ma.

Wróćmy do tego pechowego Legionowa… 2 lata temu remis z Grafką, w tym roku porażka i bolesne złamanie. Czy chciałbyś tam jeszcze zaboksować w myśl zasady "do trzech razy sztuka" czy wolałbyś jednak nie kusić losu?
(śmiech) To trudne pytanie, bo to promotor decyduje o tym gdzie i kiedy walczę. Ja za bardzo nie mam w tej sprawie wyboru. Ciężko mi powiedzieć. Było tak jak było i teraz nie mam co do tego wracać. Muszę się z tym po prostu pogodzić. Co mogę powiedzieć? Pewnie, że szkoda tego wszystkiego i stało się tak, a nie inaczej. Co zrobić? Życie…

Dzięki za rozmowę. Życzę ci zdrowia! A po głosie słychać, że optymizm jest.
Jest coraz lepiej, bo nawet niedawno rozmawialiśmy z Tomkiem Babilońskim i jak wszystko dobrze pójdzie, to wrócę zimą na ring. Zobaczymy co przyniosą najbliższe dni i co powie lekarz. Jeśli wszystko będzie dobrze, to zaczynam ostrą pracę!

Czytaj o boksie także na topboxing.wordpress.com >>

Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) przechodzi mozolną rehabilitację prawej nogi operowanej na skutek złamania kości strzałkowej, ale to nie wszystko, bo sądeczanina dopadła prawdziwa plaga urazów.

- Najważniejsze, że w sposób planowy przebiega rekonwalescencja prawej nogi. Nie powiem, że z dnia na dzień widzę zauważalne postępy, ale już z każdym tygodniem odczuwam poprawę - mówi 29-letni pięściarz grupy Konspol Babilon Promotion.

Sołdrę dopadł pech w możliwie najgorszym momencie późno rozpoczętej kariery zawodowej. 18 kwietnia na ringu w Legionowie sprzęgły się dwa nieszczęścia. Nie dość, że podopieczny trenera Piotra Wilczewskiego nieoczekiwanie był tłem dla silniejszego Jewgienija Machtejenki, to w drugiej rundzie tak niefortunnie wylądował na deskach ringu, że nabawił się paskudnej kontuzji.

Dwa tygodnie temu, na półmetku rehabilitacji, boksujący w kat. superśredniej pięściarz wreszcie mógł rzucić kule w kąt. - Momentami wyglądam jak małe dziecko, które jest na etapie nauki chodzenia. Niestety, kilkutygodniowe unieruchomienie nogi spowodowało przykurcze mięśni i ścięgien, dlatego trzeba było zacząć wszystko niemal od nowa - tłumaczy sportowiec.

Jakby tego było mało, od chodzenia o kulach pięściarzowi odnowiły się kontuzje obu rąk, czyli wynikający z przeciążeń tzw. łokieć tenisisty, a ponadto dokucza mu uraz barku. - Korzystając z okazji, że jestem "uziemiony", przechodzę gruntowny remont całego ciała. To najlepszy moment na stosowanie zastrzyków, maści i poddawanie się masażom - mówi sądeczanin.

Pełna treść artykułu w "Dzieniku Polskim" >> 

Boksujący w kategorii super średniej Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) ma nadzieję, że już wkrótce będzie mógł rozpocząć rehabilitację po złamaniu kości strzałkowej w czasie kwietniowego pojedynku z Jewgienijem Machtejenko. 29-letni pięściarz z Nowego Sącza do bokserskich treningów będzie mógł wrócić dopiero na przełomie lipca i sierpnia.

Co się z tobą działo po gali w Legionowie?
Andrzej Sołdra: Przeszedłem operację, a teraz czekam na kolejne kroki ze strony lekarzy. Za dwa tygodnie jadę na konsultację, która określi, czy noga się prawidłowo zrosła. Jeśli badania wyjdą pozytywnie, to będę mógł rozpocząć rehabilitację.

Jak poważna jest to kontuzja?
Doznałem złamania kości strzałkowej. Mam teraz w nodze siedem śrub podtrzymujących i poruszam się o kulach. Lekarz powiedział, że nogę będę mógł w pełni obciążać dwanaście tygodni po operacji.

Kiedy jest nadzieja na powrót do treningów?
Być może wrócę do treningów pod koniec lipca, ale wszystko będzie zależało od przebiegu rehabilitacji. Do tej pory miałem w swoim życiu jedno złamanie, więc ciężko przewidywać jak szybko mój organizm wróci do pełnej sprawności.

Myślisz o tym co się stało w Legionowie?
Trudno o tym nie myśleć, zawiodłem wszystkich, za co przepraszam. Nie byłem w ringu sobą.

Machtejenko bił aż tak mocno, czy po prostu nie pasował ci boksersko?
Przede wszystkim to ja sam sobie w tej walce nie pasowałem. Machtejenko to silny pięściarz, ale to moje błędy zadecydowały o tym, że walka tak się potoczyła. To jest też nauczka, że nie powinienem boksować powyżej kategorii super średniej. Nie jestem na tyle silny fizycznie, żeby wchodzić do ringu z półciężkimi.

W ubiegłym roku dałeś niesamowitą walkę na gali Polsat Boxing Night, w tym roku ta impreza chyba cię ominie.
Powrót do boksu na takiej gali, to byłoby marzenie, ale teraz wszystko zależy od przebiegu rehabilitacji.  Być może będę gotowy fizycznie na koniec września, ale nie wiem, czy organizatorzy będą na mnie czekali z ustaleniem karty walk. Mam teraz sporo przemyśleń, bardzo ciągnie mnie do boksu, bo chcę jak najszybciej zmazać plamę z Legionowa.

Boksujący w kategorii super średniej Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) opublikował oświadczenie po swojej ubiegłotygodniowej porażce z Sergiejem Machtejenką. Pięściarz z Nowego Sącza niespodziewanie został znokautowany w drugiej rundzie przez Ukraińca na gali Legionowie.

- Od kilku dni przebywam w szpitalu i czekam na operację mojej złamanej kości strzałkowej w prawej nodze. Mam teraz mnóstwo czasu na pewne przemyślenia i wyciągnięcie wniosków. Na początek bardzo dziękuję Wam wszystkim, którzy kibicowali i wspierali mnie przed i po walce za wszystko. Za miłe słowa, kibicowanie, że po prostu byliście. Jak również przepraszam za to,że zawiodłem tych którzy liczyli, stawiali na mnie, a w szczególności mojego promotora Tomasza Babilońskiego, menadżera pana Wiesława Pazgana, trenera Piotra Wilczewskiegi który zawsze wkłada bardzo dużo pracy w moje przygotowania, drugiego trenera Jerzego Galarę który również mi dużo pomaga poza sportowo, moich bliskich za stres, który muszą przeżywać podczas moich walk i Was wszystkich - pisze Sołdra.

- Co do samej walki to zupełnie nie byłem sobą, nie zrobiłem nic, aby tą walkę wygrać bardzo mnie usztywniło i nie wykonałem niczego z taktyki jaką założył trener. Sam nie wiem skąd u mnie to spięcie, może częsta zmiana przeciwników i ostatni na 5 dni przed walką. No cóż,stało się trzeba usiąść z trenerem i wyciągnąć wnioski naprawić błędy ,aby się już nie powtórzyły. Trudno, upadłem prosto na twarz, ale zobaczycie podniosę się. Kiedyś też upadłem i dałem rade się podnieść.Tylko Bóg wie ile razy będę upadał i ile razy wstawał czy będzie mi dane zajść na sam szczyt. On już to wie a ja muszę przejść tą drogę żeby się dowiedzieć - skończył Sołdra.

Boksujący w kategorii super średniej Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) musiał uznać wyższość Jewgienija Machtejenki (5-3, 4 KO) przegrywając z nim podczas gali w Legionowie przed czasem w drugiej rundzie.

Znany z pojedynku z Dariuszem Sękiem Machtejenko pokazał wszystkim, iż nie zna pojęcia "runda rozpoznawcza" i od pierwszego gongu ruszył do zdecydowanej ofensywy. Podopieczny Piotra Wilczewskiego zdołał przetrwać pierwszą fazę ataków, jednak po krótkiej chwili wytchnienia znów znalazł się pod gradobiciem ciosów rywala. Polak co prawda zdołał przetrwać pierwsze starcie, jednak już na początku drugiej rundy Machtejenko wykorzystał okazję - trafiając Sołdrę mocnym prawym krzyżowym przez rękawice, po którym ten padł na deski, nabawiając się przy okazji kontuzji nogi. Arbiter ringowy nie miał innego wyjścia jak tylko przerwać pojedynek.

Dla 29-letniego Sołdry była to druga zawodowa porażka na zawodowych ringach. Wcześniej - w lutym ubiegłego roku - musiał uznać wyższość Vincenta Feigenbutza przegrywając z nim przed czasem w pierwszej rundzie.

ISSN: 2082-9760

 

 

Najnowsze komentarze

Zapraszamy