onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Tomasz Babiloński, promotor bokserski, który w tym roku zaczął organizować gale mieszanych sztuk walki, uważa, że swoich sił w MMA powinien spróbować dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (53-4-1, 37 KO).

- Włodarczyk przed laty ćwiczył zapasy. Pamiętam, że obaj jako młodzi pięściarze jeździliśmy na zgrupowania m.in. z kadrą zapaśników. Zdarzało się, że Krzysiek stawał z nimi w sparingowe szranki i radził sobie naprawdę bardzo dobrze - stwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową szef grupy Babilon Promotion.

Krzysztof Włodarczyk po raz ostatni walczył 21 października, przegrywając przed czasem w ćwierćfinale turnieju WBSS z czempionem IBF Muratem Gasijewem.

Tomasz Babiloński kolejną galę MMA organizuje 2 grudnia w Legionowie. Głównym wydarzeniem imprezy będzie starcie byłego sztangisty Szymona Kołeckiego z Kamilem Bazelakiem.

Trener Fiodor Łapin nie zamierza publicznie zabierać głosu w sprawie sportowej przyszłości Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO), który w sobotę został znokautowany w walce o pas IBF wagi junior ciężkiej przez Murata Gasijewa (25-0, 18 KO).

- Nie chcę radzić przez media. Jeśli będę miał mu coś do powiedzenia, usłyszy to ode mnie - stwierdził szkoleniowiec "Diablo" w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Trzeba podjąć decyzję. Najwyższy poziom to stres, ciężka praca i wyrzeczenia. To on musi wiedzieć, czy jest na to gotowy.

Łapin nie ukrywa, że bardzo dotknęła go łatwa porażka najbardziej utytułowanego podopiecznego. - Nie lubię przegrywać, nie cierpię! Robię wszystko, żeby moi zawodnicy unikali takich sytuacji, ale czasami się nie da. A ta nasza przegrana z Gassijewem... Bo my razem wygrywamy i przegrywamy - powiedział trener grupy Sferis KnockOut Promotions, który aż osiem razy sekundował Włodarczykowi w zwycięskich bojach o mistrzostwo  świata.

Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautowany w Newark przez Murata Gassijewa. Pierwszy raz w karierze.

Szczęśliwa dla polskich pięściarzy Prudential Center miała pomóc, podobnie jak polscy kibice. Wiara w sukces Włodarczyka nie była jednak oparta na realnych przesłankach, po prostu liczono, że powtórzy się sytuacja sprzed czterech lat, gdy w Moskwie „Diablo” znokautował Rachima Chachkijewa, złotego medalistę igrzysk olimpijskich i niepokonanego wtedy pretendenta do mistrzowskiego pasa.

Ale ten „Diablo” już nie istnieje, a Gassijew jest zupełnie innym pięściarzem niż Czachkijew. Nie ma wprawdzie w swoim dorobku olimpijskiego złota, ale pas zawodowego mistrza świata zdobyty rok temu, w wieku 23 lat, po wygranej z Denisem Lebiediewiem. W ringu jest nad wiek dojrzały, z walki na walki coraz lepszy i bardziej niebezpieczny dla swych rywali. A jego ciosy na korpus są mordercze.

Czy „Diablo” mógł uniknąć tak bolesnej porażki? On sam w wywiadzie po walce mówi, że Gassijew miał szczęście. Nie, tu nie chodzi o szczęście, Krzysiek nie ma racji. Gassijew miał plan i narzędzia, by zrealizować to co zrobił. A Włodarczyk zrobił niestety niewiele, by temu zapobiec. W swoim zwyczaju schował się za podwójną gardą i nie zadawał ciosów. Wystarczy spojrzeć na statystyki komputerowe, które potwierdzają to co działo na ringu w Prudential Center. Zabrakło lewych prostych i agresji w boksie naszego byłego czempiona, to było czekanie na egzekucję.

Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Tomasz Adamek (51-5, 30 KO) skomentował w rozmowie z Polską Agencją prasową przegraną Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO) z mistrzem świata IBF wagi junior ciężkiej Muratem Gasijewem (25-0, 18 KO).

- Niestety, nie udało się, [Włodarczyk] był gorszy od Gasijewa, ale ja nie zamierzam pastwić się nad nim. Przeciwnie, wierzę w Krzyśka. Znam go tyle lat i mam nadzieję, że wróci na salę treningową i odbuduje się. Głowa do góry, taki jest sport - stwierdził popularny "Góral".

Tomasz Adamek, który sam w ostatnich latach trzykrotnie schodził z ringu pokonany, aktualnie pracuje na odzyskanie swojej pozycji w rankingach wagi ciężkiej. Były czempion dwóch kategorii wagowych kolejny pojedynek stoczy 18 listopada w Częstochowie, krzyżując rękawice z Fredem Kassim (18-6-1, 10 KO).

Przemysław Saleta krytycznie ocenił występ Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO)  w walce z Muratem Gasijewem (25-0, 18 KO). Były mistrz Europy zwraca uwagę, że sam pomysł na walkę "Diablo" był źle dobrany.

- Fatalny pomysł na walkę. Walcząc z agresywnie boksującym pięściarzem nie można dać się zepchnąć do defensywy i cały czas boksować na wstecznym. Krzysiek powinien był atakować, spróbować spychać Gasijewa na liny i tam szukać mocnego trafienia - uważa Saleta.

- Rosjanin robił to w czym się czuł najlepiej. Pressing, pressing i jeszcze raz pressing. Krzysiek niby dobrze się poruszał, nie dawał się mocno trafić, ale sam też nie trafiał. Co gorsze wszystko rozgrywało się według planu Rosjanina - analizuje były posiadacz pasa EBU.

- Idąc do przodu, cały czas szukał luki w obronie Krzyśka. Najpierw w drugiej rundzie mocno trafił Diablo lewym podbródkowym. W trzecim starciu lewy podbródkowy był już tylko po to, by odwrócić uwagę i mocno trafić na wątrobę. Walka bez historii i niestety bez pomysłu. Szkoda - podsumował Saleta.

Tomasz Babiloński zaatakował Fiodora Łapina po walce Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO) z Muratem Gasijewem (25-0, 18 KO). Szef Babilon Promotion obwinia szkoleniowca Sferis KnockOut Promotions za porażkę "Diablo", podobnie jak w ubiegłym roku winił go za przegraną Krzysztofa Głowackiego z Oleksandrem Usykiem.

"Ludzie dalej wierzcie w super sztab trenerski K.W?! Głowacki proszę cię uciekaj!!!!" - napisał na Twitterze Babiloński, dodając: "On go zniszczył z tygrysa zrobił kotka! Przestroga dla innych, nie da się boksować 2-3 ciosami na rundę. Współczuję Diablo."

Fiodor Łapin z Krzysztofem Włodarczykiem dwukrotnie sięgał po pas czempiona wagi junior ciężkiej. Utytułowany coach doprowadził też do mistrzostwa świata Krzysztofa Głowackiego.

Artur Szpilka, Norbert Dąbrowski i Janusz Pindera na gorąco skomentowali w studio Polsatu porażkę Krzysztofa Włodarczyka (53-4-1, 37 KO) z Muratem Gasijewem (25-0, 18 KO). Goście Mateusza Borka chwalili postawę rosyjskiego mistrza, który znakomicie rozegrał sobotni pojedynek.

Norbert Dąbrowski: Diablo oddał Gasijewowi pole, Gasijew ustawiał sobie Kzyśka i polował na jedną akcję, doszedł cios i było po walce.

Artur Szpilka: Myśleliśmy, że może tak być, ale liczyliśmy na niespodziankę. Nie wiem do końca, czy to był tak naprawdę mocny cios, nie wiem... Spodziewaliśmy się tego, licząc w głębi serca, że Polak da radę. Jeśli chodzi o Gasijewa, trzeba przyznać, że rośnie mega-gwiazda. Już się nie mogę doczekać walki z Dorticosem, nie mówiąc o Usyku, bo uważam, że [Gaisjew z Dorticosem] jest faworytem.

Janusz Pimdera: Gasijew walczył jakby to on miał 36 lat i 60 walk na koncie. Absolutny spokój, chłodna głowa, odwrócił uwagę, kilka ciosów prawą ręką, w pierwszej rundzie ani razu nie uderzył na korpus, w drugiej trochę zaczął badać możliwości, a potem perfekcyjna akcja w kapitalnym tempie.Urósł wielki zawodnik, on jest na fali wschodzącej, będzie lepszy z walki na walkę.

Zaledwie 28 celnych ciosów zadali podczas niespełna trzech rund walki o pas IBF wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (53-4-1, 37 KO) i Murat Gasijew (25-0, 18 KO).

Statystyki uderzeń prezentują się szczególnie źle dla "Diablo", który trafił swojego rywala tylko 4 razy. "Żelazny" Murat ulokował w celu 24 ciosy. Pojedynek zakończył się zwycięstwem przez nokaut Gasijewa po piekielnie mocnym lewym haku na korpus.

Statystyki ciosów: lewe proste - Gasijew (10/63), Włodarczyk (3/31), pozostałe mocne ciosy - Gasijew (14/44), Włodarczyk (1/7), ciosy ogółem - Gasijew (24/107), Włodarczyk (4/38). 

Krzysztof Włodarczyk (53-4-1, 37 KO) nie krył rozczarowania wynikiem walki z Muratem Gasijewem (25-0, 18 KO). Polak został znokautowany przez mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej w trzeciej rundzie gali w Newark.

- Spodziewaliśmy się tego po Gasijewie i ćwiczyliśmy to wielokrotnie podczas przygotowań, że on ruszy na mnie. Schowałem się przed jego lewym sierpowym na szczękę i otrzymałem cios na wątrobę. Upadłem i nie mogłem złapać oddechu. Chwila nieuwagi i było po wszystkim - opisywał walkę Włodarczyk.

- Wszystkie nasze przypuszczenia na temat boksu Gasijewa sprawdziły się. Ja szukam swojej przewagi zwykle w drugiej fazie walki. Starałem się bić lewym prostym na początku, dawać mu dystans i nie stać na linach. Starałem się w ten sposób przeboksować do drugiej połowy pojedynku - skomentował "Diablo".

Za występ w Newark Włodarczyk zainkasował 400 tysięcy dolarów. Polak przegał po raz pierwszy od ponad trzech lat.


Najnowsze komentarze