onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy





   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 



- Chcę, żeby kibice mnie zapamiętali - mówi Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO), który w sobotę na gali Polsat Boxing Night w Gdańsku zmierzy się z Damianem Bonellim (24-1, 21 KO). Dla 28-letniego "Stricza" będzie to drugi tegoroczny występ.

 

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) i Damian Ezequiel Bonnelli (24-1, 21 KO) stanęli dziś twarzą w twarz na konferencji prasowej w Gdańsku. W sobotę pięściarze zmierzą się na gali Polsat Boxing Night.

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) początkowo miał zmierzyć się z Rockym Jerkiciem, ale ostatecznie w przeciwnym narożniku gdańskiej Ergo Areny 24 czerwca zamelduje się Damian Ezequiel Bonnemi (24-1, 21 KO). Argentyńczyk do Polski przylatuje z wielkimi nadziejami i mocno wierzy w siłę swoich pięści. Czy „El Pollero zdoła przeciwstawić się perspektywicznemu i niepokonanemu na zawodowych ringach "Striczowi"?

Kariera Macieja Sulęckiego w ostatnim czasie nieco zwolniła, choć były pięściarz warszawskiej Gwardii w ringu prezentuje najwyższy poziom. "Striczu" przez siedem lat zawodowej kariery zapisał w swoim rekordzie aż 24 zwycięstwa i ani jednej porażki. Najcenniejszym łupem w jego dobytku wydaje się zwycięstw z Hugo Centeno Jr., ale nie możemy zapominać o kapitalnym nokaucie na doświadczonym Grzegorzu Proksie z gali Polsat Boxing Night w 2014 roku.

"Striczu" nigdy nie zawodzi swoich kibiców, choć na swoim koncie ma tylko dziewięć nokautów. Sulęcki ostatnio został tatą, a mała istota o imieniu Melania była największą motywacją pięściarza w już zakończonym okresie przygotowawczym. - Mam dla kogo walczyć i pokażę to 24 czerwca – zapowiada 28-latek. Sulęcki wielokrotnie udowadniał, że można na niego stawiać i mocno wierzy, że najlepszy etap w jego sportowym życiu jest dopiero przed nim. - Mogę walczyć z każdym na świecie w kategorii superpółśredniej oraz średniej. Z każdym - podkreśla pewny siebie.

Początkowo rywalem Sulęckiego na PBN 7 miał być Rocky Jerkić, ale z powodu kontuzji jego miejsce w karcie walk zajął Damian Ezequiel Bonelli. Przez wielu ekspertów dyskredytowany i niedoceniany może okazać się jedną z największych niespodzianek czerwcowego wydarzenia. Argentyńczyk na amatorstwie stoczył ponad 100 pojedynków, a na zawodowym ringu debiutował dopiero w wieku 34 lat.

"El Pollero" lubi się bić, a dodatkowo potrafi mocno uderzyć z obu rąk. O jego potężnej sile rażenia świadczy dobitnie współczynnik walk zakończonych przed czasem - na 24 pojedynki zanotował aż 21 nokautów. W ringu Bonelli na pewno nie będzie unikał wymiany ciosów. W zeszłorocznym, jedynym przegranym pojedynku z Rohanem Murdockiem pokazał, że cały dystans nie jest dla niego kłopotem, a i potrafi zostawić sporo zdrowia w ringu.

Faworytem walki jest Maciej Sulęcki i pojedynek z Argentyńczykiem ma otworzyć mu tylko drzwi do walk o najwyższe cele. Przeszkoda teoretycznie łatwa do przeskoczenia, choć w talii kart Bonelliego może znaleźć się kilku zaskakujących asów.

 

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) pozytywnie zareagował na informacje o tym, że WBO wkrótce wyznaczy rywala, z którym jesienią zmierzy się mistrz świata wagi średniej Billy Joe Saunders (24-0, 12 KO). Polak od dawna zgłasza gotowość do walki z Brytyjczykiem.

- WBO ma wybrać rywala dla Saundersa, nie wykrywam, że widzę malutkie światełko w tunelu - napisał na Twitterze popularny "Striczu".

Federacja World Boxing Organization przy ustalaniu rywala dla Anglika będzie kierowała zapytania do kolejnych rywali klasyfikowanych w czołowej piętnastce rankingu, zaczynając od tych najwyżej klasyfikowanych. Sulęcki w ostatnim zestawieniu WBO klasyfikowany jest na 11. miejscu, więc przy bardzo sprzyjających okolicznościach może doczekać się mistrzowskiej szansy.

Na razie pięściarz z Warszawy kończy przygotowania do zaplanowanej na 24 czerwca gali Polsat Boxing Night w Gdańsku, gdzie jego rywalem będzie Damian Bonelli (24-1, 21 KO).

24 czerwca na Polsat Boxing Night w Gdańsku kolejne pojedynki stoczą wysoko notowani w światowych rankingach swoich kategorii wagowych Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) i Mateusz Masternak (38-4, 26 KO). Boksujący w wadze średniej "Striczu" spotka się z Damianem Ezequielem Bonellim (24-1, 21 KO), zaś rywalem startującego w dywizji "Mastera" będzie Ismaił Siłłach (25-3, 19 KO).

Damian Ezequiel Bonelli (24-1, 21 KO) to nowy rywal Macieja Sulęckiego (24-0, 9 KO) na Polsat Boxing Night 7. 39-letni Argentyńczyk zastąpi kontuzjowanego Rocky'ego Jerkica (15-1, 12 KO) i spróbuje przekonać polską publiczność o niszczycielskiej sile swojego ciosu: dotychczas większość rywali kończył w pierwszej lub drugiej rundzie. - Jest niezwykle silny. Może nie najlepszy taktycznie, ale możemy dać wielkie show! - mówi Sulęcki.

W studiu Punchera zgromadzeni goście wypowiedzieli się na temat zmiany rywala Macieja Sulęckiego na Polsat Boxing Night 7. Nowym rywalem Stricza będzie 39-letni Argentyńczyk, Damian Ezequiel Bonelli. Co ciekawe, pięściarze zmierzą się w limicie do 71 kg.

Artur Łukaszewski: Co o nim wiesz i co sądzisz o tej zmianie?
Maciej Sulęcki: Zmiana rywala jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Wiem, że Rocky Jerkić był w gazie i wkroczył w ostatni etap przygotowań, więc byłem nastawiony, że damy dobre show tutaj w Polsce. Nie udało się, jest Bonelli z Argentyny. Większość walk kończył przez nokaut, więc jest niezwykle silny, może nie najlepszy taktycznie… Ma już 39 lat, jednak karierę rozpoczął zaledwie pięć lat temu. Argentyńczycy są nieustępliwi i walczą zawsze o wszystko, więc jestem pewny, że nie przyjedzie tu tylko po wypłatę. Wiem, że Bonelli był ławką rezerwowych, więc od dłuższego czasu jest w treningu. Zmiana rywala nie ma żadnego wpływu na mnie: ja jestem doskonale przygotowany i chcę dać kibicom wielki pokaz boksu. Zależy mi na efektownej demolce i mam nadzieję, że dotrzymam słowa.

Artur Łukaszewski: Ciekawe jest to, że w przypadku zmian rywali zwykle mówimy o mniejszej wartości walki. Na gali PBN 7 jest jednak zupełnie inaczej: niedawno do karty dołączył Łukasz Janik, a i w twoim przypadku Bonelli może być jeszcze ciekawszym rozwiązaniem niż Jerkić.
Janusz Pindera: To się okaże. Liczyliśmy, że Jerkić da twardą walkę, podobnie będzie z Bonellim. Obejrzałem kilka walk Argentyńczyka, to typ pięściarza, który wierzy w siłę swoim ciosów i ma spore braki techniczne. To jest dla niego charakterystyczne - wierzy w swoją siłę. Ma na koncie 55 przeboksowanych rund w 24 walk; średnia wychodzi dwa z małym kawałeczkiem - lubi szybko kończyć swoich rywali. Jedyna przegrana miała miejsce, gdy po raz pierwszy i ostatni zdecydował się na wyjazd z Argentyny.

Cały materiał video z Punchera na polsatsport.pl >> 

Złe wieści z Antypodów, kontuzjowany Rocky Jerkić nie wystąpi na PBN 7. Nowym rywalem Macieja Sulęckiego (24-0, 9 KO) jest Argentyńczyk Damian Ezequiel Bonelli (24-1, 21 KO).

Jerkić to kolejny, po Vikapicie Meroro i Brianie Howardzie, którego nie zobaczymy na Polsat Boxing Night 7. Namibijczykowi zmarł ojciec, Amerykanin nie otrzymał paszportu, gdyż nie płacił alimentów, a teraz okazało się, że Australijczyk doznał kontuzji. Zastępstwo znaleziono jednak błyskawicznie. 24 czerwca w gdańskiej ERGO ARENIE Maciej Sulęcki zmierzy się z 39 letnim Argentyńczykiem z Buenos Aires, Damianem Ezequielem Bonellim. 10-rundowy pojedynek rozegrany zostanie w umownym limicie 71 kg.

"El Pollero", podobnie jak Sulęcki walczy z normalnej pozycji, ale jest od Polaka niższy i mocniej zbudowany. Wysoki współczynnik nokautów (84 procent) dowodzi, że bije mocno, ale jak na razie nokautuje tylko swoich rodaków. W ubiegłym roku wybrał się po raz pierwszy w daleką podróż. Poleciał na Antypody, by tam zmierzyć się z Australijczykiem Rohanem Murdockiem (19-1, 14 KO). W Chandler (Queensland), stoczył pojedynek w limicie wagi superśredniej zakontraktowany na 10 rund. Bonelli przegrał go wyraźnie na punkty.

Nowy rywal Maćka Sulęckiego (24-0, 9 KO) karierę zawodową zaczął późno, w wieku 35 lat. W debiucie, w listopadzie 2013 roku znokautował już w pierwszym starciu Norberto Oscara Ciafardiniego. Ostatnią walkę stoczył w marcu tego roku z Andresem Vanonim (8-7-1, 5 KO) i efekt był taki sam: kolejnego rodaka znokautował w pierwszej rundzie. Nic dziwnego więc że choć stoczył 25 zawodowych walk, ma na koncie zaledwie 55 rund (dla porównania Sulęcki 142 rundy w 24 walkach).

Argentyńczyk technikiem wyrafinowanym nie jest, pracą nóg nie imponuje, ale ręce ma ciężkie. Lubi zaatakować lewym sierpowym z doskoku, czy prawym zamachowym. Ci z którymi bił się do tej pory najczęściej po takich uderzeniach padali, ale Sulęcki, to inna półka.

Musi tylko wziąć poprawkę na fakt, że tacy jak Bonelli, to twarde sztuki i biją się do końca. Wystarczy przypomnieć poprzednią PBN i walkę Patryka Szymańskiego (18-0, 9 KO) z Jose Antonio Villalobosem (9-4-2, 5 KO). Polak był zdecydowanym faworytem, a niewiele brakowało, by przegrał przed czasem. Ostatecznie odniósł kontrowersyjne, szczęśliwe zwycięstwo, a Villalobos potwierdził, że Argentyńczycy wychodzą do ringu, nie tylko po wypłatę.

Podobnie może być i tym razem. "El Pollero" ma nie tylko znacznie lepszy rekord od Villalobosa, ale też nie ma nic do stracenia,. Do tego potrafi nokautować, więc Sulęcki będzie musiał uważać, by nie dać się trafić. Ale wszystko wskazuje na to, że 24 czerwca w gdańskiej ERGO ARENIE, to on będzie sprawdzał wytrzymałość szczęki przybysza z Argentyny, nie odwrotnie.

Notowani w czołówkach światowych rankingów najważniejszych federacji bokserskich Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) i Mateusz Masternak (38-4, 26 KO) będą gośćmi poniedziałkowego magazynu "Puncher" w Polsacie Sport News (godz. 21.30).

Obaj zawodnicy opowiedzą o swoich przygotowaniach do zaplanowanej na 24 czerwca gali Polsat Boxing Night w Gdańsku, gdzie Sulęcki za rywala miał będzie Australijczyka Rocky'ego Jerkića (15-1, 12 KO), a Masternak skrzyżuje rękawice z Ukraińcem Ismaiłem Siłłachem (25-3, 19 KO).

W "Puncherze" będzie dziś także o sobotniej gali w Las Vegas, której główną atrakcją jest rewanżowe starcie o pasy WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej pomiędzy Andre Wardem (31-0, 25 KO) i Siergiejem Kowaliowem (30-1-1, 26 KO).

Już 24 czerwca na gali Polsat Boxing Night w Gdańsku kolejny pojedynek stoczy czołowy pięściarz zawodowy Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO). Rywalem popularnego "Stricza" będzie Rocky Jerkić (15-1, 12 KO). Zdaniem Chico Rivasa - szkoleniowca, który opiekował się Sulęckim podczas obozów w Stanach Zjednoczonych, Polak jest już gotowy do walk z najlepszymi.

Co się dzieje pomiędzy panem i Maciejem Sulęckim? Wasz ostatni wspólny obóz przygotowawczy miał miejsce przed walką z Hugo Centeno. Później widzieliście się kilka dni przed walką Szymański - Villalobos, a potem już chyba nie mieliście fizycznego kontaktu?
Chico Rivas: Nie dzieje się nic złego. Przy ostatniej walce byłem zajęty czym innym i nie dałem rady przylecieć, ale nie ma między nami żadnych problemów. Według mojej wiedzy ciągle ze sobą pracujemy. Mówiłem zanim włączyłeś kamerę, że mam ogromne szczęście, pracując z Sulęckiem i Patrykiem Szymańskim. Mam bliską relację z oboma, to goście, którzy bardzo ciężko trenują i robią wszystko czego od nich wymagasz na sali treningowej. Według mojej wiedzy wszystko jęst między nami w porządku, poprzednia walka Sulęckiego kontraktowana była z niewielkim wyprzedzeniem, ja już miałem swoje plany, ale nie zamierzam też wchodzić na siłę pomiędzy Sulęckiego i jego polskiego trenera. To nie byłoby uczciwe, gdybym tu przyleciał i przejął wsystkie zasługi trenera, który przygotowywał go przez wiele tygodni w Polsce. On dzwonił do mnie i wszytko wytłumaczył. Powiedziałem mu, żeby trenował w Polsce, wiedziałem z kim boksuje. Dzwonił do mnie przed walką, po ważeniu, doradzałem mu, jak ma boksować. Na pewno nie powinienem przylatywać na ostatnią chwilę, odsuwać jego polskiego trenera i mówić, że teraz ja tu jestem najważniejszy. To byłoby nie fair wobec Maćka i jego trenera. Nie ma między nami konfliktu i powtarzam, że mam ogromne szczęście pracować z Patrykiem i Maćkiem.

Jaka jest najlepsza waga dla Macieja Sulęckiego? Ostatnio przeniósł się do wagi super półśredniej, wcześniej boksował też w średniej i super średniej.
Moim zdaniem średnia, dla mnie jest naturalnym średnim, nie męczy się za bardzo, robiąc ten limit. Zaskoczył mnie zmianą wagi, nie wiem w jakiej kategorii będzie jego kolejna walka...

W super półśredniej.
Znowu? Jeśli czuje się w niej mocny i pewny siebie, ja jeszcze nie widziałem go w tej kategorii wagowej. Chciałbym zobaczyć jak w tej wadze zachowa się na sparingach, boksując ze światową czołówką. Jeśli dobrze czuje się w tej wadze i nie ma z nią problemów, a przecież jest już dojrzałym pięściarzem, to myślę, że będzie w niej postrachem.

Wspomniał pan wcześniej, że Szymański otrzymywał oferty od światowej czołówki, a myślę, że to jest coś, czego Maćkowi w tym momencie najbardziej brakuje.
Tak, kiedy walczyliśmy z Centeno, sądziliśmy, że otworzyliśmy sobie wiele drzwi. Okazało się, że on tym zwycięstwem przestraszył wiele osób, ponieważ nikt nie spodziewał się jego wygranej. Jak dostałem telefon z pytaniem, czy chcemy walczyć z Centeno od razu się zgodziłem. Pytali się mnie, czy nie chcę tego przemyśleć, ale ja wiedziałem, co potrafi Maciek, a co Centeno. Nikt poza nami nie wierzył w jego wygraną. Maciek nie śpieszył się i w każdej rundzie od początku sprawił lanie rywalowi, o którym sądzono, że go zabije. Sądziliśmy, że to dobra rzecz, ale przed nami zamknęło się wiele drzwi, ponieważ wszyscy zobaczyli, że ten gość potrafi boksować. To zwycięstwo, które nas zabolało. Teraz jesteśmy w poczekalni, ale jeśli ktoś zasługuję na dużą szansę, to jest nim Maciek.

Czy powiedziałby pan, że Maciek jest jednym z trzech czy pięciu najlepszych zawodników wagi średniej na świecie?
Jest jednym z dwóch czy trzech najlepszych w średniej i super półśredniej. Nie bałbym się wysłać go do ringu z nikim. Chcemy walki z Gołowkinem, naprawdę, myślę, że na nią zasłużył.

Naprawdę jest gotowy na walki z Gołowkinem czy Danielem Jacobsem?
Tak, bardzo chcieliśmy walki z Jacobsem zanim dogadał się z Gołowkinem. Maciek był bardzo zły, że osiągnęli porozumienie, ponieważ już nastawialiśmy się na walkę z Jacobsem. Chcieliśmy tej walki, on bardzo jej pragnął, dzwonił do mnie i prosił, żebym pomógł do niej doprowadzić. Wyszło inaczej, a on był bardzo zły. Nie ma co się dziwić, wygrał z Centeno, który był numerem trzy czy cztery, mamy prawo oczekiwać takich walk, a jej nie dostaliśmy, co byłoby dla niego bardzo frustrujące.

Co jest największą bronią Sulęckiego w ringu? Dzisiaj wydaje się już kompletnym pięściarzem.
Kiedy zacząłem treningi z Maćkiem, mówili mi, że on nie ma mocnego ciosu. Wszystkie nasze wspólne walki wygrywał przez nokaut. Nie śpieszył się, a nokauty przychodziły. Teraz nauczył się, jak rozpracowywać rywali w ringu. Już wie, w których momentach należy przyśpieszyć i pokazać więcej siły. Bije mocno z obu rąk, może znokautować cię lewym sierpowym albo prawym prostym jak w walce z Centeno. Nauczył się wykorzystywać swoją siłę, co wcześniej nie zawsze pokazywał. Teraz jest zawodnikiem, który potrafi boksować, a do tego bardzo mocno bije, więc można się go bać.


Najnowsze komentarze