onet.pl sport


ARTV Chicago




Przegląd Sportowy

 



   
BRK Gladiator

Patronat medialny





 

 

 

 

Boksujący w kategorii ciężkiej Adam Kownacki (16-0, 13 KO) został nominowany do nagrody najbardziej obiecującego zawodnika roku w plebiscycie organizowanym przez Premier Boxing Champions. "Baby Face" w tym roku zanotował dwie wygrane, pokonując Joshuę Tufte oraz Artura Szpilkę.

Obok Kownackiego, nagrodę prospekta roku mogą zdobyć jeden z najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej Marcus Browne, czołowy zawodnik kategorii średniej Sergiej Derewianczenko, Ahmed Elbiali, Mario Barrios oraz Caleb Plant.

Głosować na Kownackiego można poprzez specjalny formularz który znajdziecie TUTAJ. Premier Boxing Champions wybiera także walkę roku, nokaut roku oraz pięściarza roku.

Adam Kownacki (16-0, 13 KO) rozpoczyna ostatni tydzień sparingów z Aleksandrem Powietkinem (32-1, 23 KO), który przygotowuje się do zaplanowanej na 15 grudnia walki z Christianem Hammerem. Polski pięściarz jest zadowolony z czasu spędzonego w Rosji.

- Jestem u Powietkina już trzeci tydzień. Sparingi idą dobrze, dużo się uczę. Sparujemy po trzy razy w tygodniu, poniedziałek, środa piątek po 5-6 rund. Te sparingi to dużo ciężkiej pracy, ale dobrze mi idzie i jestem bardzo zadowolony - opisał swój pobyt na obozie sparingowym w Rosji Kownacki.

- Mam nadzieję, że wrócę na ring 20 stycznia, a potem liczę na to, że kolejna walka odbędzie się w Polsce. Planujemy coś fajnego - zapowiada "Baby Face".

Mieszkający na co dzień w Nowym Jorku Kownacki w ostatnim zawodowym występie wygrał z Arturem Szpilką. Niewykluczone, że jego kolejnym rywalem będzie Gerald Washington. 

 

Urodził się w Łomży, ale gdy miał siedem lat rodzice spakowali torby i przeprowadzili się do USA. Dorastał na Brooklynie. Tam zaczęła się jego przygoda z boksem. Na zawodowych ringach stoczył 16 pojedynków, ostatnio wygrał z Arturem Szpilką. Jak twierdzi, jego amerykański sen jeszcze się nie spełnił. - Ostatnio coraz częściej jestem w Polsce i coraz bardziej mi się tutaj podoba. Może wrócę tu kiedyś na stałe - mówi w rozmowie z PoGongu.pl Adam Kownacki (16-0, 13 KO).

Jak chłopakowi z Polski dorastało się na Brooklynie?
Adam Kownacki: Wychowałem się na Greenpoincie, gdzie jest dużo Polonii. Chodziłem do polskiego kościoła, zakupy robiłem w polskich sklepach. W szkole były dzieciaki polskiego pochodzenia, ale więcej mówiło się po angielsku. Do dziewiątej klasy miałem więcej kolegów amerykańskich, później przyjechali moi kuzyni i kolega z Polski, który zamieszkał koło mnie. Greenpoint to taka mała Polska.

Języka polskiego nigdy nie zapomniałeś?
W domu mówiliśmy w ojczystym języku, podobnie komunikowałem się z kuzynami, z którymi spędzałem sporo czasu. Ponad 20 lat mieszkam w USA, ale z moim polskim chyba nie jest najgorzej. Czytam w miarę dobrze, z pisaniem jest ok, ale jakbym wysłał Ci dłuższy list, to mógłbyś się trochę pośmiać.

Teraz z żoną też rozmawiacie po polsku?
Tak, ale ona trochę się denerwuje, bo chce mówić po angielsku. Mieszka w USA od siedmiu lat i chce się jeszcze uczyć tego języka. Ja z kolei mówię po polsku, żeby nie zapomnieć słów.

Masz amerykańskie obywatelstwo, ale o Polsce nigdy nie zapomniałeś. Często podkreślasz, że lubisz tutaj wracać.
Płynie we mnie polska krew, jestem Polakiem, ale walczę na amerykańskich ringach. W USA dali mi szansę, której w Polsce pewnie bym nie dostał. Wątpię, czy byśmy teraz rozmawiali o mojej karierze, gdybym nie wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pewnie mieszkałbym na polskiej wsi i pasł krowy (śmiech). Sporo zawdzięczam Ameryce, ale jestem dumny, że jestem Polakiem. Kocham tu przyjeżdżać, 11 listopada brałem udział w Marszu Niepodległości. Niesamowita sprawa, wszystko było biało-czerwone. Widać, że jesteśmy dumni ze swojego kraju.

Wróćmy jeszcze do Twojego dorastania na Brooklynie. Musiałeś używać pięści na ulicy?
Byłem nowy na dzielnicy, na dodatek byłem grubaskiem, więc każdy się ze mnie śmiał. Spotykałem się z uszczypliwościami. Dzieci potrafią być wredne, ale mówiły prawdę, bo ważyłem ponad 100 kilogramów. Były zaczepki, ale jakoś dawałem sobie radę. Czasami trzeba było się bić, w końcu to Brooklyn. Greenpoint był w miarę spokojny i bezpieczny. Gorzej było w East New York, tam strzelaniny były codziennie. Chodziłem do szkoły w głębi Brooklynu, tam też było nieciekawie. Zdarzało się, że chłopaki przychodzili do szkoły z pistoletami.

Boks to była miłość od pierwszego wejrzenia?
Najpierw trenowałem karate, ale to nie było to. Boks od razu przypadł mi do gustu. Za małolata oglądałem walki Andrzeja Gołoty, on był dla mnie inspiracją. Polonia go kochała, ludzie zbierali się w domach i mu kibicowali, atmosfera była świetna. Byłem na jednym jego pojedynku, gdy walczył z McBride’em. Później jego miejsce w sercach rodaków zajął Tomek Adamek. W New Jersey byłem na każdej walce „Górala”.

Na początku kariery boks łączyłeś z pracą na budowie, dorabiałeś też na bramkach. Lekko chyba nie było?
Na budowie pracowałem od godziny 15 do 23. Przed robotą chodziłem na siłownię, po ośmiu godzinach demolki szedłem biegać.

Demolki?
No demolka, bo burzyliśmy starą szkołę i budowaliśmy nową. To była ciężka robota, ale miałem wyrozumiałych szefów. Gdy zbliżała się walka, dawali mi wolne. Pracowałem na budowie przez 3-4 lata. W weekendy dorabiałem też na bramce u znajomego na Manhattanie. Spokój tam był, sparingów po godzinach nie miałem, może ze dwa razy interweniowałem. Musiałem pracować, bo z boksu nie byłem w stanie się utrzymać. Na początku kariery za walki dostawałem po 2 tysiące dolarów, to były groszowe sprawy. Po opłaceniu wszystkiego, okazywało się, że dokładałem do biznesu. [...]

Jak bardzo zmieniło się Twoje życie po zwycięstwie nad Szpilką?
Czekam na następne walki i wyzwania. Myślę, że moje akcje po tej wygranej poszły w górę. W końcu Artur walczył o mistrzostwo świata, w Polsce uważany był za najlepszego "ciężkiego". Po wygranej z nim stałem się bardziej rozpoznawalny w Polsce. Na Marszu Niepodległości ludzie mnie poznawali. To jest przyjemne. Teraz szykuję się na 20 stycznia, mam wystąpić na Brooklynie na gali Spence vs Peterson. Miejsce mam zaklepane, ale nie znam jeszcze nazwiska przeciwnika.

Szpilka przed pojedynkiem wypowiadał się o Tobie w lekceważący sposób. Nie wkurzało Cię to?
Gadał różne rzeczy, nie zwracałem na to uwagi. Jestem odporny na takie zaczepki, wychowanie na Brooklynie swoje zrobiło. Wcześniej sporo widziałem, ja nie pękam przed walkami. Ring i tak wszystko zweryfikował. Życzę mu jak najlepiej, prywatnie nic do niego nie mam.

Poszedłbyś z nim na kawę?
Nie miałbym z tym żadnego problemu, to jest tylko sport. Chętnie bym go poznał lepiej, nie mam do niego żadnych pretensji.

Na kawę może pójdziecie po walce rewanżowej, bo Szpilka bardzo chce wyrównać z Tobą rachunki. Jesteś zainteresowany rewanżem?
Czemu nie. Tylko niech on najpierw wyzdrowieje i wygra jakąś walkę. Teraz konfrontacja z Arturem nie ma dla mnie żadnej wartości sportowej, nic mi nie daje. Jeśli będzie zainteresowanie ze strony kibiców, to możemy jeszcze raz wejść do ringu.

Cała rozmowa z Adamem Kownackim na pogongu.wordpress.com >>

Mateusz Borek chciałby, aby boksujący w kategorii ciężkiej Adam Kownacki (16-0, 13 KO) zastąpił Tomasza Adamka (52-5, 30 KO) w roli gwiazdora imprez z cyklu Polsat Boxing Night. "Babyface", który do tej pory boksował tylko w USA, na polskim ringu zadebiutować ma wiosną.

- Na razie otrzymał ofertę występu na gali z walką wieczoru Errol Spence Jr vs Lamont Peterson, która odbędzie się 20 stycznia w Brooklyn Center. Jest jeszcze konkurencyjna oferta z Europy, więc kolejna walka Kownackiego nie jest jeszcze potwierdzona. Kownacki w Polsce pojawi się w przyszłym roku. Planujemy walkę Adama na przełomie kwietnia i maja. Mogę otwarcie powiedzieć, że zależy mi, aby "Baby Face" został nową gwiazdą gal z cyklu Polsat Boxing Night - powiedział Borek w rozmowie z polsatsport.pl.

Notowany na 14. pozycji rankingu WBC Adam Kownacki na zawodowych ringach zaliczył 16 zwycięskich występów. Największym sukcesem 28-letniego łomżanina jest do tej pory wygrana z Arturem Szpilką.

- Na 99 procent będę walczył 20 stycznia w Stanach Zjednoczonych, ale rywala wciąż nie znam - mówi portalowi Sport.pl Adam Kownacki (16-0, 13 KO), który w najbliższym czasie będzie jednym z uczestników obozu sparingowego Aleksandra Powietkina, który przygotowuje się do walki z Christianem Hammerem.

Twoje życie zmieniło się po lipcowej wygranej z Arturem Szpilką?
Adam Kownacki: Nie jakoś diametralnie. Zyskałem trochę na popularności. Latem miałem 5 tysięcy lajków na facebooku, teraz mam 16 tys. 75 procent sumy, którą zarobiłem [100 tysięcy dolarów], przelałem na konto w banku i jej nie ruszam. Za resztę opłaciłem trenerów i kupiłem sobie nowy komputer. Wiele się nie zmieniłem, wciąż jestem tym samym chłopakiem. Życie w Stanach Zjednoczonych jest bardzo drogie, więc nie pławię się w luksusach.

Ale nie musisz już dorabiać na boku?
Kiedyś łączyłem treningi z pracą na budowie lub byciem bramkarzem w klubie, a teraz już nie muszę tego robić. Ale myślę o tym, by jeszcze jakoś zarabiać nie tylko na walkach.

Jest ktoś, z kim nigdy nie chciałbyś się zmierzyć?
Tomasz Adamek. Darzę go wielkim szacunkiem, jest dla mnie teraz trochę jak starszy brat. On już jest blisko końca kariery, a ja dopiero zaczynam drogę na szczyt. Śmieję się, że to król polskiego boksu, a ja jestem księciem. Kiedy on już zakończy karierę, to ja będę najważniejszym polskim pięściarzem.

Za kilka dni wracasz do Rosji, aby znowu sparować z Aleksandrem Powietkinem, jednym z najsilniejszych zawodników na świecie. W przeszłości byłeś także na obozie przygotowawczym braci Kliczko. Kto mocniej bije?
Myślę, że Powietkin jest silniejszy od braci Kliczko, ale oni byli szybsi i lepsi technicznie. Boksowali niezwykle inteligentnie. Ogólnie czuję siłę Rosjanina, dlatego boksuję z nim bardzo ostrożnie.

Pełna treść artykułu na Sport.pl >>

Boksujący w kategorii ciężkiej Adam Kownacki (16-0, 13 KO) w przyszłym roku stoczy pierwszą w karierze walkę w Polsce - poinformował na Twitterze Mateusz Borek.

"Dziś jest za wcześnie na szczegóły. Napiszę krótko. Kibice zobaczą Adama w 2018 roku na polskim ringu. Dziś Kownacki wraca do Moskwy na sparingi z Powietkinem." - oznajmił dziennikarz Polsatu Sport.

Kownacki na profesjonalnych ringach startuje od ośmiu lat, jednak do tej pory ani raz nie zaboksował na Wisłą. Pięściarz z Łomży w swoim ostatnim występie pokonał przez techniczny nokaut Artura Szpilkę.

Swego czasu szef Polsatu Sport Marian Kmita z rezerwą podchodził do pomysłu występów Adama Kownackiego (16-0, 13 KO) na bokserskich galach swojej stacji, doradzając "Babyface'owi" pracę nad atletyczną posturą.

- Dla mnie, jeśli miałbym go namawiać do Polsat Boxing Night, to musielibyśmy troszkę o sylwetce pogadać, żeby tak zbliżył się do pana Izu, jeśli chodzi o rzeźbę. To jednak jest show biznes i musimy dbać o wszystko, o estetykę - stwierdził w styczniu ubiegłego roku Kmita.

Wygląda jednak na to, że szef sportu w Polsacie po wygranej Kowanckiego nad Arturem Szpilką zmienił nieco zdanie na temat potencjału łomżanina, o czym może świadczyć wspólne zdjęcie obu panów opublikowane kilka godzin temu przez "Babyface'a" na Instagramie, opatrzone opisem: "Brzuszek może być". Czyżby szykował się zawodowy debiut Kownackiego nad Wisłą?

Adam Kownacki (16-0, 13 KO) ma za sobą pierwszy sparing z Aleksanderem Powietkinem (32-1, 23 KO), który przygotowuje się do grudniowej walki z Christianem Hammerem. Ten pojedynek prawdopodobnie będzie finałowym eliminatorem do jednego z tytułów mistrzowskich wagi ciężkiej.

Poza Kownackim, z Powietkinem sparuje m.in. Erkan Teper (18-2, 11 KO), który kilka miesięcy temu przegrał z Mariuszem Wachem. Niemiec ostatni raz boksował w październiku.

Dla Kownackiego sparingi z Powietkinem są etapem przeygotowawczym do kolejnej zawodowej walki. Polak na ring ma wrócić 20 stycznia, a jego rywalem może być Gerald Washington.

Całkiem mocna ekipa sparingpartnerów pomoże Aleksandrowi Powietkinowi (32-1, 23 KO) w przygotowaniach do zaplanowanej na 15 grudnia walki z Christianem Hammerem (22-4, 12 KO).

Kilka tygodni temu podano do wiadomości, że z byłym czempionem WBA wagi ciężkiej sparował będzie Adam Kownacki (16-0, 13 KO). Dziś trener Powietkina Iwan Kirpa zdradził, że do podmoskiewskiego Czechowa oprócz Polaka zawitają także: Erkan Teper, Rusłan Stark i Andriej Rudenko.

- To zawodnicy na dobrym poziomie, więc jestem zadowolony z doboru sparingpartnerów - stwierdził szkoleniowiec Aleksandra Powietkina.


Najnowsze komentarze