Patronat medialny


 


Oglądaj walkę Joshua vs Usyk na DAZN

Stało się! Rafał Jackiewicz (52-26-2, 22 KO) , który tydzień temu pokonał na punkty na gali w Niemczech faworyta gospodarzy Rico Muellera (25-3-1, 17 KO), został nie tylko pozbawiony zwycięstwa, ale dodatkowo uznany za pokonanego!

Wszystko za sprawą protestu, jaki niezadowolona z porażki ekipa Muellera złożyła do niemieckiej federacji bokserskiej BDB. BDB w konsekwencji powołała komisję sędziowską, w skład której weszło pięciu arbitrów, a ci jednomyślnie "przy zielonym stoliku" przyznali wygraną Muellerowi.

Nowy wynik pojedynku został już wpisany do bazy Boxrec. Co ciekawe, widnieją przy nim nie nazwiska aż pięciu sędziów punktowych... W Niemczech możliwe jest jednak wszystko!

Add a comment

Wygląda na to, że wynik sobotniej walki  Rafała Jackiewicza (52-26-2, 22 KO) z Rico Muellerem (25-3-1, 17 KO) zostanie ostatecznie zmieniony przez niemiecką komisję bokserską BDB ze zwycięstwa Polaka na "No Decision". - To przykre, że w sporcie dzieją się takie rzeczy - komentuje sprawę Jackiewicz.

Add a comment

Choć niemiecka komisja bokserska BDB nie wydała jeszcze w tej sprawie oficjalnego komunikatu, wygląda na to, że Rafał Jackiewicz (52-26-2, 22 KO) został pozbawiony "przy zielonym stoliku" zwycięstwa nad Rico Muellerem (25-3-1, 17 KO).

Jackiewicz w sobotę stoczył w Niemczech walkę z faworyzowanym rywalem, wygrywając po sześciu rundach na punkty. Rozczarowana rezultatem pojedynku ekipa reprezentanta gospodarzy złożyła jednak protest do BDB i... wynik walki unieważniono - tak przynajmniej twierdzi menadżer Muellera Charlie Podehl.

- Zaraz po ogłoszeniu werdyktu złożyliśmy odwołanie do BDB. Walka została ponowie przeanalizowana przez pięciu niezależnych sędziów i wszyscy wypunktowali ją dwoma punktami na korzyść Muellera. Błędy się zawsze zdarzają, ważne, by je naprawiać, jeśli to możliwe. To właśnie zrobiła BDB - powiedział Podehl w rozmowie z Boxen1.com, dodając: - BDB ze swojej roli wywiązała się podręcznikowo!

Add a comment

W sobotę na gali w Berlinie Rafał Jackiewicz (52-26-2, 22 KO) nieoczekiwanie pokonał na punkty faworyta gospodarzy Rico Muellera (25-3-1, 17 KO). Jak się jednak okazuje, wynik pojedynku nie został dotąd wprowadzony do bazy portalu Boxrec. Co więcej, niewykluczone, że zostanie zmieniony...

Starcie Jackiewicza z Mullerem było częścią imprezy organizowanej przez grupę Huck Service GmbH. Imprezę nadzorowała niemiecka komisja Bund Deutscher Berufsboxer. Co istotne pojedynek z udziałem "Wojownika" jest jedynym z całej gali bez wpisanego rezultatu.

Przy walce Jackiewicz - Muller figuruje skrót ND (No Decision) i adnotacja: "Ogłoszono niejednogłośną wygraną Jackiewicza. Ekipa Mullera złożyła protest. Wpis odroczony do chwili przedstawienia oficjalnego wyniku przez komisję." Czyżby szykował się "przekręt" przy zielonym stoliku?

Add a comment

Rafał Jackiewicz pojechał do Niemiec na walkę z Rico Muellerem. Wydawało się, że zgarnie wypłatę i kolejną porażkę. Ale Rafał zrobił psikusa i wygrał z faworyzowanym rywalem. Przy okazji było wesoło. Oddajemy głos Rafałowi, on najlepiej opowie wam o kulisach walki w Niemczech.

Rafał Jackiewicz: Ktoś wysłał mi zaproszenie na Facebooku, patrzę, a to kur*** Rico Mueller, ten Rico, z którym miałem walczyć o mistrzostwo świata IBO miesiąc przed moim debiutem w KSW. Miałem wtedy dostać za walkę sto tysięcy złotych. Dostałem 10 tysięcy zaliczki, ale walka z jakichś powodów się nie odbyła. Zaliczkę zostawiłem, bo jestem JEBnięty, ale nie głupi. Ale przez to nie przygotowałem się do walki w KSW.

Skojarzyłem gościa, przyjąłem jego zaproszenie do znajomych i od razu poszedłem na trening. Czułem, że zaproponuje mi walkę. Nie jestem jasnowidzem ani szamanem, ale nie pomyliłem się. Ze trzy dni później Rico wyskoczył z propozycją walki. Oczywiście było targowanie się o wagę i o pieniądze. Wszystko załatwialiśmy przez Messengera. Wytargowałem, co chciałem, czyli limit 72 kilogramy i dobrą gażę.

Po walce wiedziałem, że wygrałem, ale myślałem, że w najlepszym wypadku sędziowie dadzą remis. Rico przez sześć rund spierd***, i biegał wokół ringu. Po walce mówił, że taką mieli taktykę. Nie chciał się ze mną bić. Chu**** to był plan, bo dużo biegał, a mało bił. A jak już bił, to jego ciosy przyjmowałem na gardę, albo pruły one powietrze. Ganiałem go po ringu, a jak się dało, to biłem. W żadnej walce nie zebrałem tak mało ciosów jak od Muellera. To była łatwa robota, nawet się nie zmęczyłem.

Mało brakowało, a do walki w ogóle by nie doszło. Było dużo niesprzyjających okoliczności. W piątek po ważeniu okazało się, że mamy pokój hotelowy tylko do godziny 12 w sobotę. To była moja 80 walka zawodowa i pierwszy raz spotkała mnie taka gościnność. Zawsze pokoje są do niedzieli. Nie dostałem też kasy na jedzenie. Pachniało amatorką, więc chciałem pieniądze za walkę do ręki, ale nie było z nikim kontaktu.

Pełna treść artykułu na pogongu.pl >>

Add a comment

Rafał Jackiewicz (52-26-2, 22 KO) sprawił niespodziankę na gali w Berlinie, wygrywając niejednogłośnie na punkty z Rico Muellerem (25-3-1, 17 KO). Polak przyjął ten pojedynek z kilkudniowym wyprzedzeniem, ale po sześciu rundach to on okazał się lepszy.

Był to pierwszy tegoroczny występ Jackiewicza, który w grudniu stoczył trzy walki na jednej gali, która miała być zwieńczeniem jego zawodowej kariery. Mueller przegrał drugi kolejny pojedynek.

W walce wieczoru tej imprezy były mistrz świata wagi junior ciężkiej Marco Huck (42-5-1, 28 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Dennisem Lewandowskim (13-5, 6 KO). Po dziesięciu rundach wszyscy sędziowie punktowali 100-90 dla Hucka.

Add a comment

Były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (51-26-2, 22 KO) w grudniu stoczył na jednej gali trzy walki w różnych formułach, co miało być zwieńczeniem jego zawodowej kariery. 42-latek nie zamierza jednak tak szybko żegnać się ze sportami walki.

29 sierpnia na gali w niemieckim Braunlage, Jackiewicz po raz kolejny pojawi się w ringu. Jego rywalem na dystansie sześciu rund będzie Rico Mueller (25-3-1, 17 KO).

Główną atrakcją tej imprezy będzie powrót na ring byłego mistrza świata wagi junior ciężkiej Marco Hucka. 35-latek w swoim trzecim występie w kategorii ciężkiej zmierzy się z Dennisem Lewandowskim.

Add a comment

Były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (51-26-2, 22 KO) w grudniu stoczył na jednej gali trzy walki w różnych formułach, co miało być zwieńczeniem jego zawodowej kariery. 42-latek nie zamierza jednak tak szybko żegnać się ze sportami walki.

24 lipca na gali w Dworze Osmolice nad Wieprzem, Jackiewicz po raz kolejny pojawi się w ringu. W drugiej połowie roku "Wojownik" z Mińska Mazowieckiego skrzyżuje także rękawice z Kewinem Gruchałą. Pojedynek reklamowany jako starcie najmłodszego z najstarszym polskim pięściarzem zawodowym planowany był wstępnie na końcówkę lutego.

Podczas lipcowej gali swoje zawodowe pojedynki stoczą także m.in. Rafał Grabowski oraz Jan Czerklewicz. Pełna karta walk ma zostać potwierdzona wkrótce.

Add a comment

29 lutego na gali Rocky Boxing Night w Stężycy Rafał Jackiewicz (51-26-2, 22 KO) zakończy swoją bogatą bokserską karierę pojedynkiem z 19-letnim Kewinem Gruchałą (6-0, 2 KO). Były mistrz Europy i pretendent do pasa IBF wagi półśredniej do zbliżającego się starcia przygotowuje się, sparując z... współpromotorem swojego rywala Tomaszem Turkowskim (5-0, 5 KO).

Turkowski, który niedawno sam wznowił swoją pięściarską karierę, odnosząc dwa zwycięstwa, był pod wrażeniem formy 42-letniego "Wojownika".

- Do dzisiaj myślałem, ze to będzie pewna wygrana Kewina, ale jeśli Rafał zrobi w walce to, co na sparingu, to Kewinowi będzie ciężko - przyznał po sparingu z Jackiewiczem popularny "Cowboy".

Na gali w Stężycy między linami zaprezentują się ponadto m.in.: finalista turnieju wagi ciężkiej Kacer Meyna, który zmierzy się z Andrasem Csomorem, Paweł Podłucki, który za rywala miał będzie Maksa Miszczenkę i Jacek Głowacki (brat dwukrotnego mistrza świata Krzysztofa Głowackiego), który za przeciwnika miał będzie Armena Avagyana.

Add a comment

W ostatniej walce w karierze były mistrz Europy Rafał Jackiewicz będzie boksował 29 lutego w Stężycy z Kewinem Gruchałą. - Nie przegram, bo stracę mnóstwo pieniędzy - powiedział Jackiewicz, zaś Gruchała odparł: - Wygrana będzie trampoliną do poważnych wyzwań. Pożegnalny występ Jackiewicz zaplanował tuż po 43. urodzinach. W najlepszych latach walczył m.in. o mistrzostwo świata IBF w wadze półśredniej. Pasa nie zdobył, ale plasuje się wśród polskich pięściarzy zawodowych z największymi osiągnięciami w historii. Z kolei promowany przez Krystiana Każyszkę Gruchała (Rocky Boxing Night) zaczął boksować wśród profesjonalistów jako 17-latek. Dziś ma niecałe 20 lat i rekord 6-0.

- To idealny moment dla Kewina na sprawdzian z takim rutyniarzem jak Jackiewicz. Wierzę, że Gruchała zwycięży i przejmie od Rafała mistrzowską pałeczkę. Odnosił wielkie sukcesy, lecz jego czas minął. Oczywiście Kewina czeka trudny pojedynek, bo pomimo wieku Jackiewicz wciąż jest groźny i ma czym postraszyć. Ale gdybym nie liczył na wygraną swojego boksera, nie kontraktowałbym tego pojedynku - powiedział organizujący galę w Stężycy (woj. pomorskie) Każyszka.

Zanim Jackiewicz przyjął propozycję walki z Gruchałą, miał już ustalony termin zakończenia trwającej ćwierć wieku kariery w sportach walki. W grudniu 2019 roku na gali w Żyrardowie stoczył trzy walki - w boksie, kickboxingu, mma - i wszystkie wygrał. - Szkoda, że nie pomyślałem o czwartej dyscyplinie, bo miałem siłę na jeszcze jedną walkę np. w taekwon-do. Panowie Każyszka i Gruchała, których osobiście bardzo szanuję, myśleli, że Jackiewicz to stary i wypalony sportowiec, ale grubo się mylą. Pieniądze za ten pojedynek mam bardzo dobre, ale muszę uważać, gdyż z kolegami założyłem się o podobną sumę. Jeśli wygram, to zyskam naprawdę sporą kasę, a w przypadku porażki nic nie zarobię na występie w Stężycy. Dlatego nie stać mnie na porażkę i muszę zmartwić Kewina - niestety na własnym terenie przegra po raz pierwszy - zapowiedział bokser z Mińska Mazowieckiego.

Najmłodszy polski zawodowiec w historii (rocznik 2000) trenował w ostatnich dniach w Gdańsku, a niebawem wyjeżdża w góry kontynuować przygotowania. Z Polaków z Jackiewiczem wygrywali tylko doświadczeni bokserzy. Gruchała jest pierwszym "juniorem", który dostał szansę zmierzenia się z weteranem. - Zadbaliśmy o wszystko, mam najlepsze przygotowania, dobrych sparingpartnerów, odpowiednią dietę itd. Nie jestem wyjątkiem, pewnie większość pięściarzy o takich sukcesach jakie odnosił Jackiewicz. Byłoby miło mieć takie nazwisko na rozkładzie. Bazuje on na swym doświadczeniu, szczelnej gardzie i sprycie, wie kiedy skontrować, to prawdziwy cwany lis. Mam długie ręce i będę zadawał mnóstwo ciosów, aż przebiję się przez rękawice Rafała. Jeśli mam osiągnąć więcej od niego, to za półtora miesiąca muszę wygrać. Gdybym przegapił szansę, będę żałował - przyznał Gruchała, którego trenerem jest Maciej Brzostek.

Jackiewicz jest sam sobie sterem i okrętem. Nie ukrywa, że końcówka kariery to sposób na zarabianie pieniędzy. W Stężycy stoczy 80. zawodową walkę bokserską. - Nie wiem, czy Kewin za 5-10 lat zostanie drugim Rafałem Jackiewiczem, ale na pewno jest zdeterminowany, ma tradycje rodzinne, odpowiednie zaplecze, możliwości itd. To jednak na dziś za mało. Na jego nieszczęście 17 lutego, czyli 12 dni przed galą, mam urodziny. Nie zabraknie toastu za zdrowie Gruchały, ponieważ w Stężycy będzie mu bardzo potrzebne. Przekona się na czym polega profesjonalny boks - dodał Jackiewicz.

Na tej samej gali w barwach Rocky Boxing Night zadebiutuje były mistrz Chin w boksie olimpijskim Shi Yun Long. Potężnie zbudowany pięściarz w kategorii ciężkiej zmierzy się z Pawłem Sowikiem. W innych walkach w królewskiej wadze Kacper Meyn spotka się z Andrasem Csomorem, Jacek Chruślicki z Armenem Avagyanem, a Rafał Jaszczuk z Jakubem Sosińskim.

Add a comment