onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Dziś w swoją ostatnią drogę, z Katedry Polowej Wojska Polskiego na warszawskie Powązki, wyruszył najwybitniejszy polski pięściarz Jerzy Kulej. Zmarłego w ubiegły piątek zdobywcę dwóch złotych medali olimpijskich żegnali rodzina, setki przyjaciół i przedstawiciele najwyższych władz państwowych.

http://www.youtube.com/watch?v=a5PvILC9uuc{jcomments on}

Add a comment

Dziś w swoją ostatnią drogę, z Katedry Polowej Wojska Polskiego na warszawskie Powązki, wyruszył najwybitniejszy polski pięściarz Jerzy Kulej. Zmarłego w ubiegły piątek zdobywcę dwóch złotych medali olimpijskich żegnały rodzina, setki przyjaciół i przedstawiciele najwyższych władz państwowych.

Kulej{jcomments on}

Add a comment

Kulej17 lipca od godz. 22.00  TVP1  zaprasza na  wieczór poświęcony legendzie polskiego boksu - Jerzemu Kulejowi, podczas którego zostaną pokazane dwa filmy.

O godzinie 22.00 Jedynka pokaże film "Przepraszam, czy tu biją" w reżyserii Marka Piwowskiego  z udziałem Jerzego Kuleja w roli stróża prawa. Film został zrealizowany metodą paradokumentalną z udziałem zawodowych aktorów. Milicjanci dorównują w nim cynizmem i bezwzględnością przestępcom, których ścigają. Była to udana próba przeniesienia na polski grunt wzorów kina amerykańskiego. Film ten otrzymał nagrodę główną oraz nagrodę publiczności i nagrodę za muzykę podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku w 1976 roku.

O godzinie 23.30 TVP1 wyemituje film dokumentalny "Opowieść sentymentalna" o karierze i życiu po zejściu z ringu słynnego sportowca w reżyserii Artura Szulca z 2011 roku. Jerzy Kulej opowiada w nim o boksie… sentymentalnie. Ten wspaniały sportowiec, dwukrotny złoty medalista olimpijski stoczył w swojej karierze 348 pojedynków. Przegrał tylko 25. O każdym z nich opowiada jak o najważniejszym wydarzeniu swojego życia. Każdy z nich pamięta w najdrobniejszych szczegółach. Jak mało kto, potrafił w fascynujący sposób nawiązać do czasów, w których odnosił największe sukcesy. "Opowieść sentymentalna" to film nie tylko o sportowych sukcesach Jerzego Kuleja, ale przede wszystkim o tym jak konsekwencja, upór, a czasem odrobina szczęścia mogą wpłynąć na losy człowieka.{jcomments on}

Add a comment

KulejPolski Związek Bokserski informuje, iż w najbliższy piątek, 20 lipca o godz. 11.00 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, w Warszawie przy ul. Długiej 13/15 odbędzie się nabożeństwo żałobne, po którym nastąpi wyprowadzenie na Cmentarz Powązki Wojskowe ciała dwukrotnego złotego medalisty olimpijskiego Jerzego Kuleja.

W przeddzień uroczystości pogrzebowych, 19 bm. w godz. 17.00 - 19.00 trumna z ciałem Jerzego Kuleja zostanie wystawiona w Kaplicy Św. Marka, przy ul. Powązkowskiej 14.

O czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku- Syn Waldemar z Rodziną, Alicja z Rodziną oraz Rodzina Olimpijska i Polski Związek Bokserski.{jcomments on}

Add a comment

KulejNagła śmierć legendarnego, polskiego pięściarza Jerzego Kuleja jest ciosem dla wszystkich, jego odejście jest także ogromną stratą dla Tomasza Adamka.

- Jurek zawsze będzie dla mnie wielkim autorytetem. Jego śmierć jest dla mnie szokiem. Bez niego polski boks już nigdy będzie taki sam. Jurek był wspaniałym pięściarzem, który wiele osiągnął w amatorskim boksie. Był przykładem dla młodych sportowców. Wielu z nich właśnie dzięki Jurkowi wierzyło, że w życiu i karierze mogą spełnić wszystkie, swoje marzenia. Składam jego rodzinie wyrazy głębokiego współczucia i najszczersze kondolencje - powiedział Tomasz Adamek.

Za kilka dni Tomasz Adamek odleci do USA, gdzie pod okiem Rogera Bloodwortha będzie przygotowywał się do swej, kolejnej walki zaplanowanej w Newark New Jersey na 8 września.{jcomments on}

Add a comment

Kulej

Jerzy Kulej był nie tylko wspaniałym pięściarzem, dwukrotnym mistrzem olimpijskim, ale także cenionym komentatorem. W ostatnich latach razem z Andrzejem Kostyrą tworzył znakomity duet.

- Jurek skomentował w swoim życiu minimum kilka tysięcy walk, a kto wie, czy liczba ta nie sięgała kilkunastu tysięcy. Przecież zajmował się tym naprawdę przez wiele lat w wielu różnych stacjach telewizyjnych - powiedział Kostyra.

- Myślę, że w podróżach służbowych na gale boksu, to pewnie kilka razy oblecieliśmy razem świat. Bywało nawet tak, że co tydzień wybieraliśmy do Londynu na galę boksu. Mam masę wspaniałych wspomnień z naszych wspólnych podróży z Jurkiem - dodał.

Obaj panowie lepiej poznali się przed pierwszą galą boksu zawodowego w Polsce, która wówczas nazywana była rewią. - Poznaliśmy się bliżej z Jurkiem Kulejem , kiedy poprosił mnie o to, by zorganizować mu konferencję prasową przed pierwszą poważną galą boksu zawodowego w Polsce, której był organizatorem - wspominał Kostyra.

Do tego wydarzenia doszło 12 października 1991 roku na warszawskim Torwarze. Wówczas w walce wieczoru zmierzyli się Przemysław Saleta i Anlig Ian Bulloch. Kulej, którego nazywano "ojcem chrzestnym polskiego boksu zawodowego", był wówczas szefem Polskiego Biura Boksu Zawodowego.{jcomments on}

Add a comment

KulejPo udarze i zawale serca u Jerzego Kuleja rozprzestrzenił się rak, czerniak oka. To właśnie on był bezpośrednią przyczyną zgonu - poinformował "Przegląd Sportowy" Krzysztof Marmurowicz z Ośrodka Rehabilitacyjnego Olimpijczyków w Michałowicach. Najwybitniejszy polski bokser w historii zmarł w piątek wieczorem.

Problemy Jerzego Kuleja ze zdrowiem zaczęły się w grudniu ubiegłego roku. Właśnie wtedy podczas benefisu Daniela Olbrychskiego, dwukrotny mistrz olimpijski miał zawał serca. Uratował go obecny na sali kardiolog, Adam Torbicki. Długa rehabilitacja w szpitalu przynosiła pozytywne efekty. Gdy wydawało się, że Kulej wróci do zdrowia, niespodziewanie zmarł w piątek. Miał 71 lat.{jcomments on}

Add a comment

Kulej- To wielka strata dla całego świata sportu. W całym środowisku bokserskim Jerzy Kulej był być może ostatnim wybitnym sportowcem w sensie osiągnięć - powiedział Andrzej Wasilewski, współwłaściciel zawodowej grupy KnockOut Promotions, po śmierci legendarnego pięściarza Jerzego Kuleja.

- Choć był już wiekowy, to wspaniale rozumiał nowe czasy. Czerpał wielką radość z życia. Był bardzo pogodny i głodny tego życia. Większość tych naszych wybitnych sportowców sprzed wielu lat to ludzie przeważnie już bez energii, a Jurek wyróżniał się tym, że ta energia go rozpierała. Cały czas czuł się młodo - dodał.

- Odbyłem z nim bardzo długą rozmowę telefoniczną. Zadzwonił i prosił mnie, żebym nie wysłał Artura Szpilki na sparingi do Kliczków. Powiedział mi, że Artur jest wielkim pięściarzem i teraz najważniejsze jest to, żeby tego nie zmarnować, bo - to są jego słowa - w polskim boksie nie było takiego zawodnika od pięćdziesięciu lat. Twierdził, że sparingi z Kliczkami nie są mu do niczego potrzebne. Nawet powiedział takie słowa, a nie lubił rosyjskojęzycznych pięściarzy, że Artur "ma bić Ruskich, a nie oni mają się nim uczyć".{jcomments on}

Add a comment

Kulej

Przed niespełna rokiem w Międzyzdrojach, w przeddzień bokserskiej gali, po dniu spędzonym na plaży Jurek zaprosił kilkoro przyjaciół do swojego pokoju hotelowego. Rozmawialiśmy przy lampce wina, jakże by inaczej, o boksie. O aktualnej sytuacji, o wydarzeniach lat minionych, o dniach chwały polskiego pięściarstwa. Jurek to duszą towarzystwa, był nie tylko świetnym bokserem, ale i niezrównanym gawędziarzem. Swoje opowieści popierał demonstrując poszczególne akcje techniczne. Czynił to z taką swobodą jakby miał 30, a nie ponad 70 lat. Wydawało się, iż będąc wciąż człowiekiem bardzo sprawnym, niesamowicie energicznym, ma przed sobą wiele lat życia. Niestety, stało się inaczej, co jeszcze teraz wydaje się nieprawdopodobne; Jurek, człowiek, który nie uległ przed czasem żadnemu ringowemu rywalowi, przegrał walkę najważniejszą, o życie. Zdecydowanie - przed czasem. Żegnaj Przyjacielu, na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci.

Poniższy tekst zamieściłem w październiku 2010 r - na 70. Mistrza Jerzego. Zaledwie kilka epizodów z Jego życia, ale mówiących o odwadze, poświęceniu, sile charakteru wielkiego pięściarza.

Jerzy Kulej, pięściarz-legenda

Czerwcowym porankiem czarny mercedes mknął szosą prowadzącą z Ciechocinka z zawrotną na owe czasy i polskie drogi lat 60. szybkością. Nagle, niespodziewanie z bocznej drogi wyjechała na rowerze nie więcej niż dziesięcioletnia dziewczynka. Kierowca mercedesa w ułamku sekundy podjął decyzję; błyskawicznym ruchem kierownicy ominął dzieciaka, skręcił gwałtownie na pobocze, zjechał w pole, z całym impetem wpadł na drzewo. Za kierownicą siedział bokserski mistrz olimpijski z Tokio. Na tylnym siedzeniu drzemał drugi mistrz pięści, postrach olbrzymów wagi ciężkiej - niewielki jak na królewską kategorię, Lucjan Trela. Życie dziewczynki było uratowane! Pasażer mercedesa odniósł niewielkie obrażenia, natomiast stan kierowcy był tragiczny. Twarz jak po eksplozji granatu: odłamki szkła powbijały się w policzki, brodę, nos był prawie zupełnie odcięty. Rozbita szczęka, wybite zęby. Jedna krwawa rana. Ocalały zabezpieczone słonecznymi okularami oczy. Karetka na sygnale zabrała sportowca do ciechocińskiego szpitala. W jednej chwili prysły marzenia o drugim występie na igrzyskach olimpijskich i szansie na kolejny medal - w Mexico City.

Minął szok powypadkowy, rany goiły się nadzwyczaj szybko i Kulej postanowił, iż nie odpuści. Napisał list do ówczesnego prezesa PKOl z prośbą o zezwolenie na udział w zgrupowaniach kadry narodowej - na własny koszt. Decyzja była przychylna i wkrótce Jerzy znalazł się wśród kolegów - na spływie kajakowym. Następnym etapem przygotowań do meksykańskich igrzysk było zgrupowanie w Zakopanem. Ciężka harówka w górach, w nogach dziesiątki przebiegniętych kilometrów. Ale, choć na krótko - dla odreagowania - szkoleniowcy zezwalali na nieco rozrywki. 

*

Właśnie wracali z dancingu, gdzie spędzili kilka miłych godzin, gdy dobiegły ich słowne zaczepki kilku podchmielonych mężczyzn. Starali się zbagatelizować awanturników, ale ci nie dawali za wygraną. W końcu, kiedy napastnicy stali się zbyt natarczywi, a obelgi pod adresem jednego z pięściarzy przekroczyły dopuszczalne granice, postanowili dać im odprawę - po boksersku. Kilka akcji reprezentacyjnych pięściarzy musiało przynieść oczekiwany skutek; paru miejscowych osiłków leżało rozkrzyżowanych na ziemi, pozostali wybrali najbezpieczniejsze rozwiązanie - ucieczkę. A jeden z nich - wyjątkowo mało ambitny - wybrał drogę w kierunku komisariatu milicji, głośno wzywając pomocy!

I wsparcie nadeszło; kilkunastu milicjantów wybiegło z pomieszczenia i otoczyło Kuleja; bili pięściami, skórzanymi pasami, kopali, celując w najbardziej wrażliwe miejsca. Bronił się unikami, balansem ciała, kontrami. Sytuacja była dramatyczna; podjął błyskawiczną decyzję, aby przedrzeć się przez kordon, wskoczyć do komisariatu. Tam, w ciasnym korytarzu trudniej uderzać. W drzwiach otrzymał potworny cios pałką, wyrwał ją milicjantowi, oszalały z bólu bił na oślep. Ciężko znokautował kilku funkcjonariuszy, jednemu wyszarpnął pistolet, odbezpieczył. Wyciągnął z kieszeni milicyjną legitymację (jako pięściarz milicyjnej Gwardii był na etacie funkcjonariusza MO), rzucił na stół wraz ze zdobytą bronią. Niezatrzymywany wyszedł z posterunku. Wyglądał przerażająco; rany ponownie się otworzyły, ucho wisiało na ostatnim naskórku...

Sprawę udało się wyjaśnić dopiero w Warszawie, w ministerstwie. Nie było łatwo; kilku milicjantów musiało się poddać leczeniu szpitalnemu, gdzie trafili z podejrzeniami wstrząsu mózgu i wieloma obrażeniami. O winie poturbowanych funkcjonariuszy przesądziło dopiero zeznanie okolicznego ciecia: - Widziałem jak się bili. Jeden taki mały krzyczał, że też jest milicjantem, ale go nie słuchali. Chyba ze dwudziestu milicjantów biło go pałami i pięściami. I choć był mały, to im się nie dawał. W końcu wciągnęli go na posterunek!

Add a comment

Czytaj więcej...

Kulej- Nie ma już teraz takich pięściarzy, myślę, że jeszcze się taki nie urodził, który by zastąpił Jurka, który miałby takie sukcesy - powiedział Grzegorz Skrzecz o Jerzym Kuleju. Dwukrotny medalista olimpijski w boksie zmarł dziś w wieku 71 lat.

- To był człowiek, który pięściarstwo miał w małym palcu, był przy boksie przez całe życie. Był pięściarzem, potem trenerem, później komentatorem sportowym - dodał Skrzecz, który wspominał także jedno z ostatnich swoich spotkań z Kulejem. - Jurek przyjechał do nas na bal mistrzów sportu województwa mazowieckiego, gdzie co prawda był z nami bardzo krótko, ale był. Widać było, że pragnie kontaktu ze środowiskiem, pragnie kontaktu z ludźmi, że chce wrócić jak najszybciej, jednak Pan Bóg uznał, że ma tam dla niego ring i teraz musi tam sobie w ringu poskakać. {jcomments on}

Add a comment