Patronat medialny


 


Oglądaj walkę Joshua vs Usyk na DAZN

Krzysztof WłodarczykPo pierwsze muszę na Amerykaninie wywierać presję, mam być dla niego jak wrzód na d... Nie mogę pozwolić mu się rozszaleć - zapowiada Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) przed sobotnią walką o pas mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO).

Wczoraj „Diablo" zaprezentował się na otwartym treningu. Polak trochę się porozciągał i przez kilka minut „tarczował" z trenerem Fiodorem Łapinem.

Mijają się w Hiltonie
- Nie no, trochę się spociłem - śmiał się Włodarczyk, który do sali hotelu Hilton w Warszawie miał bardzo blisko, zaledwie kilka pięter. Wszystko dlatego, że trzy dni temu gorączki dostała żona Krzyśka - Małgorzata i „Diablo" musiał wyprowadzić się z domu.

- Wpadł na chwilę i od razu kazał mi się zamknąć w sypialni i otworzył wszystkie okna. Ale ze mną już w porządku, nie mam nawet gorączki - mówiła Gosia, która pojawiła się na treningu, ale do męża się nie zbliżała. - Kiedy Gosia dostała gorączki, to zacząłem się sam nakręcać, że chyba coś mnie bierze. We wtorek było już bardzo dobrze. Jednak muszę trochę pomieszkać w hotelu, zresztą tym samym co Robinson. Rywala na razie nie spotkałem w Hiltonie. Może wcześniej chodzi na śniadanie? - zastanawiał się Włodarczyk, który na ostatnie dwie noce przed walką jeszcze raz zmieni hotel.

- Już się denerwuję i nie mogę się doczekać walki. Wielu mówi, że rywal nie sprawi mi problemów. Trzeba jednak pamiętać, że to jego życiowa szansa, aby zdobyć pas mistrza świata i zarobić lepsze pieniądze - twierdzi  Krzysztof „Diablo" Włodarczyk. Add a comment

Czytaj więcej...

http://www.youtube.com/watch?v=uZZ0AgwqSYo

Derek Zugic zapowiada fajerwerki w sobotniej walce o pas WBC wagi junior ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (43-2-1, 32 KO) i Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO). Już niebawem na ringpolska.pl wywiad z charyzmatycznym springpartnerem amerykańskiego challengera.

Add a comment

Krzysztof WłodarczykJuż w sobotę jedyny obecnie polski mistrz świata Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu uważanej za najbardziej prestiżową w zawodowym boksie federacji WBC wagi junior ciężkiej. Rywalem "Diablo" będzie doświadczony Amerykanin Jason Robinson (19-5, 11 KO), pierwszy od wielu lat leworęczny pięściarz z jakim będzie miał okazję skrzyżować rękawice zawodnik grupy KnockOut Promotions.

Emocje dla wszystkich mieszkańców Warszawy oraz osób, które w przeddzień walki będą przebywać w stolicy, zaczną się jednak kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem gali. W piątek o godz. 16.00 w centrum handlowym "Złote Tarasy" odbędzie się otwarta dla publiczności ceremonia oficjalnego ważenia. Ważenie odbędzie się na drugim piętrze, tuż obok fontanny. Liczba miejsc jest nieograniczona, a wstęp na ceremonię jest bezpłatny.

Pojedynek Włodarczyka z Robinsonem będzie drugą w historii walką o zawodowe mistrzostwo świata rozgrywaną w Warszawie. W pierwszej również wystąpił "Diablo", pokonując na punkty Steve'a Cunninghama w listopadzie 2006 roku.

Add a comment

Zapraszamy do obejrzenia migawek z dzisiejszego treningu pokazowego Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (43-2-1, 32 KO), który już w sobotę na warszawskim Torwarze zmierzy się w pojedynku o pas WBC wagi junior ciężkiej z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO).

http://www.youtube.com/watch?v=1iHbeF_wDL4

Bilety na walkę Włodarczyk - Robinson na eventim.pl  i ebilet.pl
Wszystko o walce Włodarczyk - Robinson: materiały video, wywiady, informacje >>

Add a comment

Robinson WłodarczykJason Robinson wie, że dla niego walka z Krzysztofem Włodarczykiem będzie najważniejszą w jego karierze. Stawką jest bowiem pas federacji WBC. - To najbardziej prestiżowa federacja w boksie. Szczyt szczytów - mówi Robinson

Przegląd Sportowy: Starcie z Krzysztofem Włodarczykiem będzie dla pana najważniejsze w karierze?
Jason Robinson:
W boksie? Tak, zdecydowanie. WBC to najbardziej prestiżowa federacja w boksie. Szczyt szczytów, więc nie ma o czym mówić.

PS: Pytamy, bo walczył pan z takimi postaciami jak James Toney czy O'Neill Bell, kiedy byli na szczycie kariery.
Świetni bokserzy, to prawda. Miałem wtedy dobre walki. Taki Toney zdobywał pasy w wadze junior ciężkiej i ciężkiej i mało kto potrafił go zatrzymać. Ale panowie - teraz walczę o pas, a o to chodzi w boksie. To najwyższy punkt mojej kariery. Po długiej przerwie w boksowaniu wróciłem na dwie walki i otrzymałem ofertę z Polski. Kiedy tylko usłyszałem o niej od trenera, wiedziałem, że taka szansa może się już nie powtórzyć. Pracowałem na nią długo i jestem gotowy, aby ją wykorzystać. Owszem, miałem dwie długie przerwy w latach 2004-2007 i 2007-2010, ostatnio walczyłem rzadko. Z reguły taki przypadek to dla boksera sportowa śmierć, ale ja nigdy nie przestałem trenować. Nie przybrałem też na wadze, co jest typowe dla większości zawodników. Jestem tu po to, aby z dobyć pas, inaczej mój przylot nie miałby sensu.

PS: W sobotę na warszawskim Torwarze zasiądzie około siedmiu tysięcy polskich kibiców. Czy nie obawia się pan, że będzie to spory atut Włodarczyka?
Nie, jestem na to gotowy. Większość pojedynków stoczyłem poza Chicago, moim rodzinnym miastem. Walka przed obcą publicznością nie stanowi dla mnie problemu. Gdy jestem w ringu, skupiam się tylko na przeciwniku. Wszystko, co dzieje się dookoła, nie interesuje mnie. A doping dla przeciwnika może mnie tylko jeszcze bardziej zmotywować.
Add a comment

Czytaj więcej...

RobinsonJason Robinson (19-5, 11 KO), który 25 września w Warszawie zrobi wszystko by odebrać tytuł mistrza świata  WBC Krzysztofowi Włodarczykowi  (43-2-1, 32 KO) w wadze junior ciężkiej, nie lubi robić wokół siebie zamieszania. Odwrotnie od swojego pierwszego trenera George'a Hernandeza, który za kilka dni na Torwarze  stać będzie w narożniku Amerykanina, Jason lubi jak się go zostawi w spokoju i daje walczyć. Ale Jason Robinson jest  jakby wyjęty z innej epoki, z boksem pełnym rozgłosu, odległym o lata świetlne od promocyjnych machinacji czy wielkich pieniędzy. Bokserem, któremu trudno nie kibicować...

"Zabierz Jasona do swojego samochodu, niech odpocznie. W moim wysiadła klimatyzacja..." - mówi George. Jason Robinson nie ma samochodu. Żeby trenować, musi pracować przynajmniej cztery razy w tygodniu, najczęściej w soboty i niedziele, bo wtedy chwilę wolnego ma George, Portorykańczyk z takim temperamentem, że nikt z godziny na godziny nie wie, czy zobaczy uśmiech czy usłyszy niecenzuralne słowa. Jedziemy do sali treningowej w dzielnicy Garfield Park, na północ od śródmieścia Chicago, gdzie Hernandez pokazuje mi wycięte z gazet i rodzinnych albumów zdjęcia młodych mężczyzn. "Na razie jest tych zdjęć 29. Dwadzieścia dziewieć zdjęć tych, którzy u mnie trenowali przez ostatnie 25 lat, a teraz nie żyją, zastrzeleni na ulicy, zakłóci w więzieniach. Już ich nie ma". George mówi to tak, jakby opowiadał o czymś banalnym, wręcz oczywistym. Może ma rację, bo przecież  Garfield Park jest znane w Chicago z dwóch rzeczy - olbrzymiej przestępczości i tego, że jest tam sala pięściarska w której każdy może trenować z Hernandezem.  Za darmo, bo temu ostatniemu płaci za godziny pracy urząd miejski i dział pomocy najbiedniejszym mieszkańcom Chicago. Jason trafił do niego w wieku kilkunastu lat jako obiecujący kickbokser. I tak już zostało. Za kilkadziesiąt godzin, nie mając za sobą promotora, z trenerem, którego musi dzielić z każdym czarnym chłopcem, który wejdzie do sali i będzie chciał założyć rękawice, Jason Robionson staje przed jedyną w życiu szansą jak z hollywoodzkiego filmu - zostania pięściarskim mistrzem świata.

-  Trener Hernandez twierdzi, że szansa walki o tytuł w wadze junior ciężkiej  nie była dla ciebie zaskoczeniem, bo  już dawno ci się należała. Może nawet bardziej  dawniej niż teraz?
Jason Robinson: 
W boksie trzeba mieć trochę farta, tak jak w życiu. Ja go nie miałem, zawsze coś wypadało, przyplątywały się kontuzje. Szczęście musi się jednak odwrócić. Mam cztery tytuły mistrza świata w kickboxingu, wielu fachowców ciągle patrzy na mnie jak na kickboksera  a nie zawodnika, który może zdobyć tytuł. Będę miał okazję w Polsce ich przekonać, że się mylą. Walkę zaproponowano mi dwukrotnie, ale za pierwszym razem, jak twierdzi mo trener „pieniądze się nie zgadzały”, więc ją odrzuciliśmy. Po miesiącu wszystko było już OK, więc jest walka.

Add a comment

Czytaj więcej...