Patronat medialny


 


Robert Parzęczewski zmierzy się w sobotę Szerzodem Husanowem podczas sobotniej gali grupy Tymex Boxing Promotion w Częstochowie. Wcześniej odbędzie się siedem potyczek, m.in. Sebastiana Ślusarczyka i Łukasza Wierzbickiego

– Nastawiam się na najtrudniejszą walkę w karierze i do takiej jestem przygotowany – mówi Robert Parzęczewski przed sobotnią, 10-rundową potyczką z Szerzodem Husanowem w Częstochowie. Ciekawe, jak wysoko poprzeczkę zawiesi naszemu czołowemu pięściarzowi kategorii superśredniej dwukrotny medalista mistrzostw świata i dwukrotny olimpijczyk.

Husanow walczy zawodowo z przerwami od 2007 roku. Ostatni raz widziano go w ringu dwa lata temu w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie po ośmiu rundach uległ na punkty Damianowi Jonakowi. – Skoro mówiono, że to był najtrudniejszy rywal w karierze Damiana, ja mogę powiedzieć to samo i nie skłamię – zaznacza niespełna 27-letni Parzęczewski, choć na przykład rok temu miał już niełatwą przeprawę z Patrickiem Mendym.

– Nawet jeśli Husanow będzie w słabszej dyspozycji fizycznej, to i tak da mi parę ciężkich rund. Może być niebezpieczny szczególnie w pierwszej części walki, więc powinienem uważać. Ale muszę też zadawać ciosy, kruszyć jego obronę i męczyć go, abym z rundy na rundę się rozkręcał i przyspieszył w drugiej fazie pojedynku – tłumaczy Robert.

– Gdy walczył z Jonakiem, był groźny na początku. Damian go przełamał, trafił parę razy po dole, dlatego w drugiej połowie potyczki już górował. Jednak pierwsze cztery rundy Uzbek miał naprawdę trudne – ocenia częstochowianin.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>