Patronat medialny


 


"Jak ten dzieciak będzie miał 25 lat, to będzie mistrzem świata. Zobaczysz - to mój drugi Tomek. Jak on się rusza, jakie ma wyczucie dystansu!". Pamiętam te słowa Andrzeja Gmitruka po jednym ze sparingów "Mastera" z Tomkiem Adamkiem, kiedy żadnemu z nas się nie śniło, że Mateusz i Tomek będą kiedyś wchodzili do ringu mając więcej niż 90 kilogramów. W Monte Carlo Masternak miał 27 lat, więc przepowiednia Andrzeja się nie spełniła. Z zawodnika, którego pamiętam z sali w New Jersey też niewiele zostało. Nie wiem dlaczego, nie jestem w polskich/niemieckich salach treningowych, ale szybko się dowiemy jak naprawdę - i czy w ogóle - ważny dla Sauerland Promotions jest Mateusz Masternak. Dla amerykańskich dziennikarzy zaledwie 27-letni "Master" jest już skończony jako pięściarz światowego formatu. Mateusz musi - nie tylko im - udowodnić, że się mylą.

Amerykańskie media o walce Masternak - Kalenga przed galą w Monte Carlo nie pisały zbyt wiele albo prawie wcale. Było parę wpisów ekipy Sauerlanda na twitterze i facebooku, a dla większości moich kolegów po piórze Masternak był faworytem bo "przecież umie trzy razy więcej od silnego ale prostego do boksowania Kalengi". Tych, którzy oglądali walki jednego lub drugiego można by policzyć na palcach jednej ręki - opinie powstawały bardziej ze słyszenia, jakichś legend niż z tego, co naprawdę oglądano. Dla sporej cześci z nich relacjonowałem to, co się dzieje w Monte Carlo na twitterze. Pytania zaczęły się sypać, kiedy napisałem, że Kalenga zupełnie zaskoczył Masternaka faktem, że jednak wie co to jest lewy prosty.

Był też wpis, że po pięciu rundach jest 5-0 dla Kalengi bo "Master" nie za bardzo wiadomo na co czeka. To znaczy wiadomo: Mateusz nie miał tej walki wygrać, tylko Youri ją przegrać. Kalenga miał się zmęczyć i dać się obić albo znokautować. "Można wyczekiwać na zmęczenie rywala ale nie przez połowę walki i bez ciosów. Nie muszą to być bomby, ale muszą być ciosy. Coś trzeba sędziom pokazać. Szkoda mi Mateusza" - skomentował kiedy rozmawialiśmy o walce Tomek Adamek.

Dla mnie ta porażka Mateusza jest dla niego samego gorsza niż z Drozdem w Moskwie. Bo wtedy się bił, a w sobotę skończył ją świeży. Od razu przypomina mi się Andrzej Gołota w szatni Madison Square Garden po walce z Johnem Ruizem. Wściekły bardziej na siebie niż na sędziów. "Zaj…. sprawę! Popatrz na mnie - ja zupełnie nie jestem zmęczony. Trzeba było wejść na Ruiza i go skończyć, a nie przejmować się czy się nie zmęczę jego zapasami" - mówił Andrzej. Tamta walka w Nowym Jorku była zupełnie inna niż ta w Monte Carlo, ale została przegrana w ten sam sposób. Czyli na własne życzenie.

Amerykańscy dziennikarze zaledwie 27-letniego Mateusza Masternaka jako pięściarza światowego formatu już skreślili...

Rob Smith, East Side Boxing: "Kalenga zadawał więcej ciosów, był znacznie aktywniejszy od Masternaka. Trudno było przypuszczać żeby Masternak wygrał walkę skoro silniejszy od niego Kalenga robił w ringu znacznie więcej. Od początku walki do 9 rundy Kalenga próbował nokautujących ciosów, ale nawet kiedy później już był zmęczony, Masternak nie robił tego, co powinien. Dla Masternaka była to druga porażka w ostatnich czterech walkach i dokładnie wyznacza jego miejsce na światowej scenie bokserskiej. Jest niezłym "contenderem", ale nie ma w sobie tego czegoś, koniecznego by kiedykolwiek zostać mistrzem świata".

Scott Gilfoid, Boxing News 24: "Kalenga przez pierwsze osiem rund całkowicie przyćmił Masternaka. Nawet w ostatnich czterech rundach, kiedy Kalenga osłabł, to ciągle był znacznie aktywniejszy od przeciwnika. Nie wiem na czym polegał problem Masternaka, bo przecież powinien zadawać więcej ciosów ale jedyne, na co go było stać, to kilka uderzeń na rundę. Nie mogę powiedzieć, żebym był pod wrażeniem jegop występu. Tyle szumu medialnego, a Masternak wyglądał bardzo, bardzo przeciętnie - zupełnie nie klasa światowa."

Takich komentarzy jest więcej. Niektórzy jeszcze walki nie oglądali (Dan Rafael z ESPN), ale trudno, żeby opinie były inne od tych na przykład z Boxingscene (piszą o szoku i "boksowaniu na wstecznym z cepiarzem") czy Fighthype (dziwią się "egzotycznej punktacji przy wyraźnym zwycięstwie Kalengi").

Zdanie na zakończenie. Masternak mówiący po walce, że "sędziowie widzieli to inaczej, zwłaszcza ten z Polski", powiedział jedno zdanie za dużo. Po pierwsze ten z Ameryki widział 116-112 dla Kalengi, a po drugie jak szukasz winnych, to nie zaglądaj w stronę sędziego Kardyniego do Poznania. Popatrz bliżej.