Patronat medialny


 


Wreszcie potwierdzono, że zakontraktowany na 10 rund pojedynek Brytyjczyka z Polakiem odbędzie się 12 grudnia w Londynie podczas tej samej gali, gdzie Krzysztof Głowacki zmierzy się z Lawrence’em Okolie’em o wakujące mistrzostwo świata WBO wagi cruiser, a Anthony Joshua będzie bronił pasów IBF, WBA i WBO kategorii ciężkiej w bitwie z Kubratem Pulewem.

Nasz dwumetrowiec kontynuuje przygotowania w Dzierżoniowie. 26-letni Hughie Fury jest młodszy od Wacha o piętnaście wiosen, a dzień przed pojedynkiem może okazać się lżejszy przynajmniej o tyle samo kilogramów. – Mariusz musi wykrzesać z siebie dynamikę, bo trzeba będzie zadać jeden lub dwa ciosy kończące - tłumaczy trener Piotr Wilczewski.

- Hughie jest ruchliwy. Jeśli Wach stanie w miejscu, Fury będzie wokół niego biegał i obskoczy go w ciągu dziesięciu rund. Trzeba więc go przycisnąć, zamykać w narożniku lub przy linach i próbować zadać nokautujące uderzenie. Najpierw należy spowolnić rywala, męczyć klinczami, a nawet wieszać się na nim. Gdy szybkość Fury’ego spadnie i nie będzie już taka jak w pierwszych rundach, wtedy powinna być szansa, aby zamknąć go w narożniku i zakończyć walkę przed czasem. Mam nadzieję, że to się Mariuszowi uda – opowiada szkoleniowiec z Dzierżoniowa.

- Jestem od Hughie’ego większy, cięższy i silniejszy. Muszę zniwelować jego szybkość, zapędzić pod liny lub do narożnika i bombardować ciosami. Nie ma tu wielkiej filozofii - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Wach, potwierdzając słowa trenera.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>