onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Trener Piotr Wilczewski wierzy, że w sobotę w amerykańskim Providence Maciej Sulęcki odbierze Demetriusowi Andrade pas mistrza świata WBO wagi średniej.

Trener nie obawia się przesadnie o odporność Sulęckiego. Docenia siłę drzemiącą w rękach 31-letniego mańkuta Andrade, ale wie, jak ją zneutralizować.

- Sam bilans jego walk świadczy o tym, że ma młotek w ręku. Maciek nie może stać w miejscu, musi utrudniać rywalowi zadawanie ciosów, blokować je. Potrzebne są balans tułowia i przemieszczanie się, a więc dobra praca nóg. Ręce zaś mają być wysoko. Nawet nie na wysokości brody, ale ucha - zaznacza 40-letni szkoleniowiec.

- Andrade będzie ciągle szedł do przodu. Można przeczekać jego pierwszy atak i odpowiadać swoimi ciosami albo też wchodzić w tempo w momencie, gdy będzie wyprowadzał uderzenie i wyprzedzać go, kontrować. W ten sposób możemy przejść do ofensywy, boksując na pressingu. Chcemy, by to Demetrius walczył pod nasze dyktando. Ale to jest boks, dopiero okaże się, jak ten pojedynek będzie wyglądać. W każdym razie Maciek nie może być bierny, bo wówczas stanie się dla rywala łatwym celem - analizuje Wilczewski.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>