Patronat medialny


 


 

Maleją szanse na to, że Maciej Sulęcki (28-1, 11 KO) stanie za kilka tygodni do walki o mistrzostwo świata WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade (27-0, 17 KO). Polak wciąż czuje ból prawej dłoni, gdzie doszło do odprysku jednej z kości śródręcza podczas czerwcowego pojedynku z Gabrielem Rosado.

- Mechanicznie ręka jest zdrowa. Dźwigam ciężary, trenuję. Jednak w momencie uderzenia czuję ból - tłumaczy Sulęcki w rozmowie z "Radiem Dla Ciebie".

- Pojedynek ma sens, tylko w przypadku, gdy będę w idealnej dyspozycji – mówił pięściarz. – Takiej walki nie ma co brać na hura. Andrade to nie Gołowkin czy Canelo (Saúl Álvarez – red.). Jestem w stanie wygrać, ale tylko gdy będę w pełni sił – dodaje pięściarz grupy KnockOut Promotions.

Teraz Sulęckiego czeka wizyta u lekarza oraz spotkania z promotorem Andrzejem Wasilewskim i trenerem Piotrem Wilczewskim. Decyzja dotycząca gotowości do walki o pas ma zapaść do końca tygodnia.

Andrade na ring wróci 22 lub 29 czerwca podczas gali organizowanej w Providence. Amerykanin mistrzowski pas WBO wywalczył w ubiegłym roku, a ostatni raz bronił go w styczniu.

Pełna treść artykułu na rdc.pl >>