Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

 

Rozmawiamy w siedzibie firmy MAK Andrzeja Wasilewskiego, za nami wasze wspólne zdjęcie z 2006 po zdobyciu pasa IBF wagi junior ciężkiej. Lata mijają, a "Diablo" ciągle w grze.
Krzysztof Włodarczyk, były mistrz świata wagi junior ciężkiej: Mam taką nadzieję! Minęło już 16 lat, to kawał czasu... Chyba niewiele się zmieniłem, no może mam trochę mniej włosów. Ale wciąż, tak jak wtedy, chęci są. Jeśli pojawi się jakaś fajna propozycja walki o jakikolwiek pas, to się przygotujemy się, pojedziemy, wygramy i wrócimy na tron.

Ta chęć ponownego wywalczenia pasa to coś, co trzyma cię w boksie?
To coś, co mnie napędza, ale też daje takie poczucie luzu, że jak go zdobędę i obronię, to będę mógł odejść z honorem. Teraz czuję niedosyt. Bo, co, nagle odejdę, podziękuję, powiem że mi się nie chce? Nie. Mam ambicje, by boksować o pas mistrza świata nawet najsłabszej federacji. Moim celem jest to, by móc odejść w chwale. Nie chcę kończyć kariery nijaką walką. Zobaczymy, jak wyjdzie w praniu, ale pas byłby idealnym zwieńczeniem kariery, która trwa już 27 lat. Taką wisienką na torcie.

W listopadzie minie rok od twojej ostatniej walki, a twój powrót do ringu wstępnie jest planowany na 29 października w Nosalowym Dworze w Zakopanem.
Bardzo się z tego cieszę. Mam sporo czasu na przygotowania, będę mógł stoczyć więcej sparingów, popracujemy z trenerem nad pewnymi rzeczami. Dwa razy walczyłem w Zakopanem i dwa razy wygrałem, choć z tej ostatniej walki z Taylorem Mabiką nie byłem do końca zadowolony. Mogłem bardziej zaryzykować, spróbować skończyć go przed czasem. Czegoś zabrakło, ale nie tracimy nadziei i chęci. Myślę, że teraz będzie zupełnie inaczej. Nadal chcę wygrywać, ale w innym stylu.

Pełna treść artykułu na tvpsport.pl >>