Patronat medialny


 



Palacios- Nie wiem czy to dobrze rozumiesz - my Portorykańczycy traktujemy ważne sprawy naprawdę na zasadach "na śmierć i życie". Taka będzie walka w Polsce - mówi w szczerej rozmowie niepokonany na zawodowych ringach Francisco Palacios (20-0, 13 KO) - najbliższy rywal obrońcy mistrzowskiego pasa WBC Krzysztofa Włodarczyka (44-2, 32 KO).

- 2 kwietnia w Gdyni będziesz miał przeciwko sobie Krzysztofa Włodarczyka i... całą Polskę.
Francisco Palacios:
A w sercu całe Portoryko. Nie potrzebuję fanów przy ringu, żeby czuć dumę całego narodu za mną. Carlos de Leon, wielki mistrz wagi junior ciężkiej z Portoryko to mój wzór do naśladowania. Przegrał tytuł z Evanderem Holyfieldem, teraz czas, żeby pas wrócił do mojego kraju.

-  "Słodki" De Leon  czterokrotnie wygrywał mistrzowski tytuł w tej kategorii, ty zacząłeś boksować niespełna jedenaście lat temu, wybierając przedtem koszykówkę, a nie boks...
FP:
  Tak było, bo zawsze mnie energia rozpierała i dopóki nie zaczęłem trenować boksu, wydawało mi sie, że najlepsze ujście tej energii to koszykówka. Już tak nie myślę, nie ma nic bardziej ekscytującego niż boks. W 2004 roku, po tragicznej śmierci mojego brata Anthony'ego przysięgłem sobie nad  jego grobem, że przyniosę mu tam pas mistrza świata, że przestanę zajmować się głupimy rzeczami. Nie chcieli ze mną walczyć  Hyde, Hernandez i Palacios, więc będę miał 2 kwietnia przed sobą Polaka, który ma to, co przysięgłem bratu. Żebym miał tam paść na ringu trupem, to zrobię wszystko, że zostać mistrzem. Nie wiem czy to dobrze rozumiesz - my Portorykańczycy traktujemy ważne sprawy naprawdę na zasadach "na śmierć i życie".

-  Jak przyjąłeś propozycję walki z Włodarczykiem na jego terenie, w Polsce?
FP:
Bardzo dobrze, bo lubię podróżować, a z drugiej strony on jest mistrzem, więc dlaczego miałby przyjeżdżać do mnie?  Nie przejmuje się też sędziami, bo zawsze powtarzałem, że najlepiej mieć sędziów w pięściach i wtedy nie ma stresu.

- Sześć ostatnich walk wygrałeś przez KO, żadna z nich nie trwała dłużej niż trzy rundy...
FP:
... ale wcale nie poluję na nokaut. Ludzie, którzy mnie nie znają, patrzą tylko na moje statystyki myślą, że wychodzę na  ring urwać rywalowi głowę. Nie ma nic bardziej mylącego - nigdy (!) tak nie jest. Proszę podkreśl to! Mam pseudonim "The Wizard" (Czarodziej) dlatego, że potrafię zaczarować moich rywali - oni spodziewają się po mnie jednej rzeczy, dostają zupełnie coś innego. Potrafię dostosować się do tego, co rywal robi na ringu, z jednej rundy na drugą Włodarczyk może zobaczyć innego zawodnika. Czasami, jak w ostatniej walce z Wigginsem, widzę coś, o czym nie mówili mi trenerzy i załatwiam sprawę po swojemu. Zobaczyłem, że Wiggins chce się bić, ale nie ma ciosu, żeby mi coś zrobić, więc szło cios za cios, poszedłem na bijatykę. Położyłem go dwa razy, za drugim było po walce. Trener wrzeszczał na mnie jeszcze w szatni, że nie taka była taktyka, ale to nie on walczy, tylko ja.

- Ile walk Krzysztofa już widziałeś?
FP:
Jedną rundę i więcej ogladać nie będę.  Nie oglądam walk swoich przeciwników, bo każda walka zwykle jest inna, więc dla mnie to strata czasu. Taktykę i oglądanie video zostawiam trenerom, choć im się to nie podoba. Wiem, że  walczył dwanaście rund z Jasonem Robinsonem. Nic nie chcę Jasonowi odejmować, ale on i ja jesteśmy w innej lidze bokserskiej. Włodarczyk jest silny, nie chcę mu nic odbierać, trzyma się mocno planu gry, nie zmienia taktyki i na wielu taka konsekwencja wystarcza. Na mnie będzie to  za mało, bo będę mu dawał zagadki do rozwiązania w każdej rundzie. I nie będę czekał jak Robinson nie wiadomo na co, tylko jak otworzy się szansa, to pójdę na całość. Robinson nie ma instyntu zabójcy. Ja tym instynktem wygrałem wiele walk.

- Kiedy zaczynasz obóz treningowy? Jak układają się, czasami burzliwe, kontakty z twoim promotorem Donem Kingiem?
FP:
Z Donem Kingiem jesteśmy teraz jak jedna rodzina, każdy pilnuje pleców drugiego, pełne zaufanie, nieporozumienia wyjaśnione. Co do treningu  - jakieś osiem, może dziewięć tygodni przed walką w Polsce plus muszę dodać trochę czasu na aklimatyzację. Najprawdopodobniej będę trenował trochę na Florydzie i trochę u siebie, w Portoryko.

- Będziesz walczył o pas w wadze junior ciężkiej z Krzysztofem Włodarczykiem, w kategorii wagowej w której królem był inny Polak - Tomasz Adamek.
FP:
Na żywo oglądałem walkę Adamka jedynie tą którą przegrał - z Chadem Dawsonem. W juniorciężkiej nie miał sobie równych, nikt mu nic nie mógł zrobić. Trochę  szkoda, że nie udało się zrobić  walki ze mną, ale ustawiam się w kolejce do niego w wadze ciężkiej - jak już będę miał pas WBC Włodarczyka. Nigdy nie chciałem być takim sobie bokserem, który obija tylko frajerów. Mam teraz 33 lata, jestem gotowy do walki z  każdym. Walka w Polsce  i Włodarczyk to tylko początek...

Rozmawiał: Przemek Garczarczyk   {jcomments on}