Patronat medialny


 

Sponsor grupy KnockOut

Krzysztof WłodarczykPrzeglad Sportowy: Fizycznie jest pan przygotowany do pojedynku z Greenem. A co z przygotowaniem psychicznym?
Krzysztof Włodarczyk:
Jest tak dobrze, że nie mogę doczekać się walki. Już od kilku dni najchętniej od razu wskoczyłbym do ringu.

Problemy pozasportowe są już na dobre poza panem? Skupił się pan tylko i wyłącznie na walce?
Krzysztof Włodarczyk:
Od dobrych trzech miesięcy jestem na niej skoncentrowany. Żyje jak robot – nic tylko trenuję. Po pojedynku muszę przez kilka dni ochłonąć, bo ostatnio nie miałem czasu absolutnie na nic innego. Po przylocie do Australii trenowałem codziennie, odbywałem kolejne sparingi. Tylko praca i walka z Greenem.

Po dramatycznych wydarzeniach w życiu potrzebował pan spokoju. Cieszy się pan, że ten pojedynek odbędzie się aż tak daleko od Polski?
Krzysztof Włodarczyk:
Wolałbym, żeby odbywał się nieco bliżej, ale taki wybrałem sobie zawód, więc nie będę narzekał. Jestem mistrzem świata i w pełni świadomie zdecydowałem się na największe w tym momencie wyzwanie.

Jak wrażenia po pierwszym spotkaniu z Greenem?
Krzysztof Włodarczyk:
Na pewno jest bardzo silny i ambitny. Green na pewno w każdej sekundzie pojedynku będzie groźny. Ale to ja wygram.

Po przylocie do Australii był pan zajęty treningami. Na zwiedzanie przyjdzie czas po walce?
Krzysztof Włodarczyk:
Nie przyjechałem tu jako turysta, więc nie mam najmniejszej ochoty na żadne zwiedzanie. Ja naprawdę kocham Polskę. Po prawie dwóch tygodniach spędzonych tutaj, chcę jak najszybciej wrócić do kraju i swojego synka Czarka.

Cały wywiad przeczytasz w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym"